Nie mam problemu z czytaniem prasy o grach w miejscach publicznych. Zamiast klikać jak 90% populacji na komórce, rozkładam sobie magazyn i zaliczam artykuł po artykule. I mam w nosie, że się młodzi i starzy gapią. Młodzi, bo „boomer ma gazetę o grach!”. Starzy, bo „stary i siwy, a czyta o głupotach”. Ja jednak jestem w doskonałym nastroju, bo cały czas mam dostęp do świeżych gamingowych prasy i literatury. Niech się zatem ludzie marszczą, ja się bardzo cieszę.
I mam nadzieję, że ta radość wciąż we mnie będzie, a 2026 rok okaże się co najmniej tak dobry jak poprzedni. Bo w 2025 naprawdę było co poczytać. Prasa o grach znalazła swoją niszę i sprzedaje się może nie w spektakularnych nakładach, ale za to ze wsparciem wiernej grupy czytelników, gotowych co miesiąc (PSX Extreme) lub kwartał (CD-Action) wysupłać parę dych, by rozkoszować zapachem świeżej farby drukarskiej. Do tego dochodzą wydania specjalne w/w redakcji (o konsolach z PSX Extreme, o retro a także wszystkim i niczym z CD-Action 😉 ) oraz inne magazyny drukowane: K&A Plus, Atari Fan (na razie jeden numer po latach, ma być więcej) czy reprinty Retronicsa (w przypadku Secret Service z dodatkową zawartością!). A w planach są kolejne (GameAgain).

Z książkami o grach i branży jest równie dobrze, jeśli nie lepiej. Praktycznie co miesiąc mamy jakąś premierę i jest to najczęściej kilkaset stron do przeczytania. Książek pojawia coraz więcej, dlatego otworzyliśmy nasz najmłodszy dział z recenzjami, żebyście nie kupowali kota w worku. Krytykujemy, ale głównie chwalimy, bo jest za co. Badziewia na rynku pojawia się niewiele, a Gamebook, Open Beta i inni wydawcy starają się jak mogą, by nas zadowolić.
Żegnamy rok 2025 z żalem i nadziejami. Z żalem, bo był to najlepszy rok w historii Zapachu Papieru: w końcu mamy duży zgrany zespół, bazy „zapachowe” pęcznieją od informacji, wydawcy i redakcje chcą z nami współpracować, a ja po wymianie podzespołów (choć do miana Robocopa jeszcze mi daleko) czuję się jak młody bóg. Z nadziejami, bo rynek okrzepł i nie szykują się na razie żadne spektakularne bankructwa (poza sklepem Pixela, który już w zasadzie upadł), więc będziemy mieli o czym pisać. Zapach Papieru z roku na rok zyskuje coraz większą popularność, rozpoznawalność i uznanie w branży. Nie ma się co dziwić, w naszej dziedzinie jesteśmy nie tylko najwięksi, ale w zasadzie jedyni. Choć są jeszcze tacy, którzy nas (niby) nie zauważają. Ale jak ich obsmarujemy, nagle sobie o Zapachu Papieru przypominają 🙂
Poniżej pełen raport serwisu Zapach Papieru za rok 2025:
– Redakcja Zapachu Papieru rozrosła się do 7 osób. Taka liczba gwarantuje wpisy na stronie minimum trzy razy w tygodniu. Dzięki temu że różne osoby pracowały nad różnymi tematami, ruszyliśmy leżące wcześniej odłogiem bazy. Każdy z autorów zna dobrze język Polski i ma własny styl, co mnie bardzo cieszy. Dla dalszego rozwoju serwisu przydałoby się jeszcze parę osób, więc się nie zamykamy na chętnych. Chcesz do nas dołączyć, pisz na avok@poczta.fm.
– Na koniec 2025 baza Zapachu Papieru zawierała 935 newsów, 167 biogramów autorów, 12 opisanych magazynów, 35 recenzji książek, 5150 tytułów spisanych z czasopism i 5726 zdjęć. Nasz profil na Facebooku obserwuje prawie 5,6 tys. fanów. W ciągu roku przybyło 1,5 tys. obserwatorów i jest to bardzo duży przyrost. W dużej mierze to na pewno zasługa naszej aktywności w socialach i na łamach pism, udziału w imprezach i reklamy. Łapiemy wszelkie okazje by się promować (patrz zdjęcie 😉 ).

– Baza autorów Zapachu Papieru liczy 638 nazwisk, z czego 169 jest szczegółowo opisanych. Dodaliśmy kilka nowych notek autorów (Leyo, Uran) oraz zaktualizowaliśmy masę istniejących. Zrealizowaliśmy kilka mini-wywiadów i przeprowadziliśmy jeden duży z Dariuszem [Sir Haszakiem] Michalskim. Zawsze chciałem pogadać z Haszakiem, bo jestem fanem strategii i od czasów „sikreta” był on dla mnie wzorem. No i chciałem się dowiedzieć, jakim cudem druga połówka pozwala mu tyle grać 🙂
– Zarchiwizowana kolekcja Zapachu Papieru liczy obecnie 1377 egz. polskich i 62 egz. zagranicznych magazynów o grach, a także 222 egz. polskich pism komputerowych. Użyłem słowa „zarchiwizowanych”, bo drugie tyle leży na kupie i w pudłach, czekając na przeliczenie i wsadzenie w odpowiednie przegródki. Jest tego tak dużo, że przestałem już kupować gazety jak leci i przyjmuję tylko wyjątkowe okazy.
Nasze ankiety popularności pism i autorów w tym roku oblężenia nie przeżywały, muszę chyba jakiś konkurs z nagrodami zorganizować. Czołówka w stosunku do 2024 niemal się nie zmieniła. I tak najpopularniejszym magazynem o grach w 2025 okazał się Top Secret (za nim znalazły się Secret Service i CD-Action), natomiast najpopularniejszym autorem – Dariusz [Berger] Góralski (wyprzedził Gulasha i Smugglera). Ankiety znajdziecie na stronie głównej naszego serwisu.
– Zapach Papieru co jakiś czas proszony jest o podzielenie się swoją wiedzą i pasją na zewnątrz. Dzięki Bartkowi Klusce prawie mi wypalił panel dyskusyjny podczas wrześniowego MFKiG w Łodzi. Niestety, na przeszkodzie stanęło zdrowie (moje, nie Bartka). Skrobnąłem za to tradycyjnie parę tekstów do naszej kochanej prasy: Retro (pozdrówka Smuggler!) i PC Extreme. W 2026 też mnie przeczytacie. Gdzie? Zobaczycie.


– Coraz więcej książek trafia na polski rynek i do naszej redakcji. Recenzujemy, sięgamy też po starsze pozycje, które wciąż można u nas nabyć. W tej chwili w bazie Zapachu Papieru mamy 35 książek, sądzę, że nic nie stoi na przeszkodzie, bo do końca roku podwoić tą liczbę. Gros woluminów otrzymujemy od zaprzyjaźnionych wydawnictw (Gamebook, Open Beta, N3 Media, Retronics) jeszcze przed premierą, dzięki czemu raczymy Was świeżutkimi recenzjami..
– Co roku obiecuję sobie, że będziemy odwiedzać większą liczbę eventów, no i znów się nie udało. W 2025 odbyło się wiele imprez, większość zapowiadaliśmy i zachwalaliśmy, ale odwiedziliśmy tylko cząstkę: Pixel Heaven (to już ostatni raz), CD-Action Expo, 36. MFKiG w Łodzi. Byliśmy też na koncercie Heroes Orchestra. Tyle. Cienko, ale w tym roku będzie lepiej, obiecuję.
– W 2025 umieściliśmy w naszej bazie kultowych pism 12-ty tytuł – NEO. Underluk się naprawdę napracował. Jednocześnie kontynuujemy opisywanie pojedynczych numerów, nie tylko Świata Gier Komputerowych, ale także takich magazynów jak Top Secret, Secret Service czy Reset.
– Rok 2025 konkursami stał. Zakończyliśmy roczną edycję konkursu czytelników, nagrody rozdane, czytelnicy zadowoleni. W związku z tym że nasi partnerzy i przyjaciele przesyłają nam różne „takie tam”, co jakiś czas organizujemy mini-konkursy, żeby obdzielić Was np. kodami (The Case of Andrew D.), zaproszeniami (Extreme Party, CD Action Expo) czy książkami.

– Jestem szczęśliwy, że mimo niełatwych czasów (telewizja jak zwykle kłamie) wciąż wspieracie nasz serwis w e-mailach i komentarzach (Anarki rządzisz!), na Facebooku (lajkując, udostępniając nasze newsy, obserwując nasz profil) i Patronite.pl. W przypadku patronite’owych wpłat nieważne jest czy są duże czy małe – istotą jest że dajecie nam sygnał, że nas chcecie i jesteśmy dla ważni. Całość wsparcia przeznaczamy na działalność serwisu: opłaty hostingu i domeny, czasopisma, książki, wyjazdy na imprezy branżowe itp. Bardzo, bardzo dziękujemy!
– Moje osobiste plany na 2025 w większości zrealizowałem: zdrowie podreperowałem, serwis rozwinąłem, czarno-białego Secret Service’a (nr 534) zdobyłem. Plany na 2026? Dalszy rozwój strony (nowi ludzie, nowe kontakty), redukcja cholesterolu, zdobycie czeskiego wydania CD-Action.
Kończąc podsumowanie A.D. 2025 chciałbym podziękować moim kolegom z Zapachu Papieru, starym wygom i stażystom, za zaangażowanie i czas poświęcony naszemu wspaniałemu serwisowi, a więc Kambrowi Ordowikowi, underlukowi, spiro, Juniorowi, Lemkowi, Mic de Gocowi i Onslowowi.
Ogromne podziękowania należą się współpracującym z Zapachem Papieru partnerom, wydawcom i redakcjom, a szczególnie Zbigniewowi Jankowskiemu, Pawłowi Myśliwcowi, Jerzemu Dudkowi, Marcinowi Kosmanowi, Jerzemu Poprawie, Bartkowi Klusce, Arkowi Kosiarskiemu, Piotrowi Krużyckiemu i Pawłowi Kopijerowi. Dziękuję też ludziom z branży, często moim idolom, których co rusz katuję wiadomościami: Marcinowi Borkowskiemu, Michałowi Cichemu, Bartkowi Dramczykowi, Aleksemu Uchańskiemu, Dariuszowi Michalskiemu, Łukaszowi Dziatkiewiczowi i innym, o których zapomniałem, a nie powinienem był. Łączę pozdrowienia dla świeżo poznanego Pisariona 3000, a także Pegaza Assa i CormaCa – może w końcu między nami „pyknie”, Panowie 😉
Nowy 12-miesięczny rozdział czas zacząć. A że to mój pierwszy wpis w 2026, życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!


Pani Lidio, Łukaszu Morawski i dyskobolu – nie idźcie tą drogą. Nie idźcie tą drogą.
„”Uważam Rze Historia” zadebiutowało 12 kwietnia 2012 roku jako miesięcznik.”
„W kolejnych latach sprzedaż pisma spadała. Według danych ZKDP w pierwszym kwartale 2019 roku średnia sprzedaż „Uważam Rze Historia” wynosiła 7480 egz., o 25,21 proc. mniej niż rok wcześniej. Tytuł ukazywał się wtedy jeszcze jako miesięcznik. W następnych latach nie informowano o danych sprzedażowych magazynu, który od pierwszego numeru w 2024 roku ukazywał się jako kwartalnik.”
https://www.wirtualnemedia.pl/gremi-media-zamyka-dwa-kwartalniki-pawel-lepkowski-odchodzi,7333706547484896a
P E R Y S K O P O W A
Nie wliczam tego w poczet moich tutejszych felietonów, gdyż jest stanowczo zbyt krótkie. Ale uwielbiam dawać śródtytuły (oraz tytuły i leady), więc poniekąd aspiruje to do miana czegoś więcej niż li tylko dwóch komentarzy. Niemniej jednak zapraszam do (tej nader krótkiej) lektury.
Kropla przyczyny
Cześć, ziomale z naszego ogniska ZP. Co tam u Was? Po południu pójdę do Inmedio, kupię sobie energola, batonika i jakąś gazetę o grach. Ciekawe, czy sidi ekszyn jeszcze wychodzi i czy Smuggler dalej ciśnie innym w listach. Albo piksela sobie kupię. Albo nie. Zmiana zdania. Kupię sobie doładowanie do konsoli. W sumie to batoników nie potrzebuję, a energoli mam pełen zapas.
Ocean skutku
Mowa jest o (wyżej wspomnianym przeze mnie) Inmedio.
„Wpływy ze sprzedaży towarów (czyli głównie prasy, książek, drobnych produktów spożywczych) zmalały rok do roku ze 183,04 do 179,92 mln zł, zaś te z usług (m.in. różnego rodzaju doładowań) poszły w górę z 5,41 do 8,11 mln.”
https://www.wirtualnemedia.pl/inmedio-saloniki-prasowe-wlasciciel-eurocash-ile-zarabia-przychody-zysk-2-kwartal-2026-roku,7322870062311872a
Głębia wpływu
Jeden z internautów napisał 2 dni temu komentarz na FB „PSX Extreme”…
„Witam redakcyję. Przy okazji urlopu w polsce zakupiłem numer. Pytanko jaki był nakład magazynu w szczycie np w miesiącu a jaki macie teraz? Pytam bo zapytawszy lokalnego kioskarza jak czasopismo schodzi odpowiedział że słabo co smutek wzbudza oczywiście w człowieku który się na pisanej prasie wychował N+, Psxextreme , Click, Play itd. Pozdrawiam i życzę sukcesów.”
https://www.facebook.com/PSXExtremePL/posts/pfbid026AJAEBZnnPFc527FvCec3gNsSuGUy5F45TJmcV2FRv1baXMtWQPfiDVM8KymPNwYl?comment_id=1015473151470278
W odpowiedzi czytamy między innymi…
„i jakoś to się spina”
Tego się trzymajmy. Może nie jest to sunięciem jachtem na pełnej prędkości ani też z pewnością nie jest to ewidentnym tonięciem. W takim razie czym? Powiedzmy, że jest to głębokość… peryskopowa. []
Sonar
Kwestia poruszona przeze mnie w pierwszym cytacie. Dotyczy saloników sieci Inmedio. Czy w innych sieciach można zauważyć podobne trendy? Nie wiem! Nie mam pojęcia! Nie dysponuję stosownymi odczytami.
Tematyka zaakcentowana przeze mnie w cytacie drugim. Dotyczy tego jednego punktu z prasą. Czy w innych punktach z prasą spostrzec można zbliżone tendencje? Nie wiem! Nie mam pojęcia! Nie posiadam potrzebnych pomiarów.
Czy można zatem tę nader wybiórczą esencję ekstrapolować do szerszego pola widzenia? A jeśli tak, to czy aby te różne (hehe) liczniki nie zaczynają mieć… wspólnego mianownika? Schowanego w moim zastanawianiu się, jak ogólne spadki sprzedaży prasy drukowanej per se, przekładają się na poziom sprzedaży prasy li tylko growej.
Czyżbyśmy właśnie usłyszeli falę dźwiękową, która wróciła do nas, gdyż… od czegoś się odbiła? To tylko (naciągane) jedno domniemanie. To przecież aby jedna jednostka. Choć w sumie pływają (tylko i zarazem aż) dwie. W takim razie co z tą drugą? Sonar, puścić kolejny ping! Żebyśmy mieli pełen obraz sytuacji.
Puścić kolejny ping. … Kolejny ping puszczony. … Ogromna jednostka klasy kwartalnik.
To oni. Doskonale. Zbliżyć się do kwartalnika na trzy mile, pełna prędkość!
Zbliżyć się do kwartalnika na trzy mile, pełna prędkość. … Jest pełna prędkość. Zbliżamy się do kwartalnika.
…
…
…
Jesteśmy trzy mile od kwartalnika.
Nasłuch! Co robią?
Główna śruba pracuje nierównomiernie. Na szczęście mają kilka dodatkowych.
Podnieść peryskop!
Podnieść peryskop. … Peryskop podniesiony.
Zobaczmy… Płyną bezpiecznie. To jest najważniejsze.
Pod koniec sierpnia (tuż powyżej) napisałem…
„Czyżbyśmy właśnie usłyszeli falę dźwiękową, która wróciła do nas, gdyż… od czegoś się odbiła? To tylko (naciągane) jedno domniemanie. To przecież aby jedna jednostka. Choć w sumie pływają (tylko i zarazem aż) dwie. W takim razie co z tą drugą? Sonar, puścić kolejny ping! Żebyśmy mieli pełen obraz sytuacji.”
Nie mając pojęcia, że już w drugiej połowie lipca (na stronie kwartalnika) jeden z internautów napisał…
https://cdaction.pl/newsy/zamow-cd-action-04-2026-juz-dzis/#comment-1524308
O ile Czytelnikowi „PSX Extreme” odpowiedział Adam Piechota (wyżej o tym wspomniałem), tak Czytelnikowi „CD-Action” nie odpowiedział jeszcze nikt.
Ważne! Oba pingi dały obraz sytuacji, ale… nader wybiórczej. Chodzi o JEDEN punkt sprzedaży w przypadku miesięcznika oraz także JEDEN punkt sprzedaży w kwestii kwartalnika. Nie wiemy, czy są to przypadki odosobnione, czy element jakiejś większej całości. Zatem… traktujmy to (w sumie niech każdy rozpisze sobie własny SitRep) jako… właśnie… ewenementy takie swoiste.
Miałem tutaj nikogo o nic już nie pytać, jednak… zmieniam zdanie, gdyż temat ten jest ważniejszy niż moje fochy.
Czytelnicy ZP – jak u Was wygląda sytuacja ze stanami półkowymi (czy też z obecnością w ogóle) obu magazynów growych, w najbliższych Wam salonikach prasowych/marketach (gdzie owe być powinny)?
Kambr Ordowik? Mic de Goc?
U mnie w osiedlowych sklepikach rzucą po jednym egzemplarzu niekoniecznie w dniu premiery i jak ma się szczęście, to uda się kupić, a jak nie, to trzeba zamawiać przez internet. Wiadomo, w Empikach i większych sklepach jest lepiej, ale to już nie jest tak pod nosem. Moim zdaniem teraz tych egzemplarzy w mniejszych salonikach prasowych jest mniej, ponieważ część ludzi zamawia gazety przez internet albo kupuje w galeriach handlowych przy okazji innych zakupów. W ten sposób być może przybywa niewielu nowych czytelników, bo jeśli w „kiosku” pojawi się jeden czy dwa egzemplarze i tak Anarki albo Mic de Goc je od razu wykupią, to już potem przypadkowy przechodzień w ogóle nie zauważy, że taka oczy owa gazetka jest/była w ogóle do kupienia.
Dziękuję Tobie za odpowiedź.
Miałem o tym nie pisać, powiedziałem sobie, że cyferek żadnych tutaj podawać nie będę, no ale dobrze, powiem. W pewnym sensie – jako wyrażenie Tobie wdzięczności za to, że odniosłeś się do mojego powyższego pytania. Więc tak (gdyż opracowałem sobie schemat przedstawienia spostrzeżeń mych), opiszę 4 punkty sprzedaży prasy. Każdy z nich może (ale nie musi) być konkretnym salonikiem sieci Empik. Albo innej. Lub też punktem sprzedaży printów na dworcu, lotnisku, czy nawet… kosmodromie. Ewentualnie mijanym standem/regałem z prasą wszelaką – w koszyku zakupowym niosąc jakieś szybkie obiadki, pieczywo, energole oraz (rzecz jasna) pozostałe produkty spożywcze. Różnych kategorii jedzenia oraaaz picia. Jeśli na Twojej poczcie nie ma „Warszawskiej Gazety” – zgłoś to redakcji. Na mojej nie ma, trudno. Nie no, kiedyś tak pisali na swych łamach i mi się zapamiętało. Podwyżki ceny WG także.
Tylko żeby nie było, że skoro kupuję „Warszawską”, to jestem… dobra, o polityce tu nie rozmawiamy. Raz, że już jej nie nabywam, a dwa – kiedyś równolegle zaopatrywałem się także w „Nie” oraz (sporadycznie) we „Fakty i Mity” (ich też już nie czytuję). Aby znać punkty widzenia z (że się tak wyrażę) obu stron barykady.
Jak już wspominałem tutaj nieraz – nie trawię heheszków z wiary chrześcijańskiej, ale równolegle – nie popieram heheszków w kwestii LGBT. Szanujmy się wszyscy. Mamy tylko siebie – ludzkość. Na jednej tylko planecie – Ziemi. Oraz jedynie… one life left. Przeżyjmy je godnie. Dobra, dosyć moralizowania, bo ja tu o gazetach miałem pisać. To znaczy… czasopismach.
CD-ACTION
Punkt A (lepiej!)
Ostatnio rzadko tam zaglądam, aczkolwiek gdy zabłąkałem się w to miejsce w poprzednim miesiącu, to kwartalników leżało… hmmm… czemu usunąłem tamto zdjęcie? Kiedyś je zbierałem przecież (ja na serio już od lat jestem analitykiem prasy growej, a przynajmniej tak siebie postrzegam). Z… 2 bodajże. Jaka jest obecnie ich pula powitalna tamże? Nie wiem! Kiedyś CELOWO w dniu premiery tam właśnie sprawdzałem. Ehhh… człowiek się już starzeje. Powiedzmy (stwierdzam to z powietrza, ale z przekonaniem), że mają te 6 egzemplarzy na start. Zatem… jest po staremu, a nawet byłbym skory stwierdzić, że jest… lepiej, gdyż pamiętam czasy, że był gdzieś środek okresu półkowego kwartalnika, a leżało go tam… pełno. Tak, to były te numery, które teraz w ŁAPUSZERZE mają liczbę 999 (pozdro, okładko z dziewoją z Widma Wolności czy czaszką na sterze).
Punkt B (po staremu)
Tam jeszcze sporadyczniej (czemu podkreśla ten wyraz? nie powinno!) zawitowuję (a ten powinno, co też czyni). Pamiętam jednak, że na start mieli zawsze z 3 egzemplarze, a później… mógł tam być tylko jeden [szyby trzaskają, pioruny walą]. Ewentualnie 2. Jak jest obecnie? Skąd mam wiedzieć? Jednak ośmielę się oszacować, że… po staremu. Dzięki, Perez, że wyrugowałeś stamtąd „Ekstrima”, to znaczy było to decyzją kolportera, oczywiście, w pełni to rozumiem, dłuższy czas temu pisałeś o optymalizowaniu nakładów. Swoją drogą… gdzie te czasy, że (dajmy na to) w czerwcu na półce leżał jeszcze jakiś zapodziany numer majowy? Ale ja nie o tym, gdyż teraz skupiam się na „Ekszynie”.
Punkt C (UWAGA! Anomalne rozwidlenie dywergencyjne klasy omega! Brzmi intrygująco, gdyż tak właśnie jest. Już tłumaczę, dlaczego.)
Powiedzmy, że jest czerwiec 2025. Na przywitanie leżą… 3 numery. Mija czerwiec, mija lipiec, mija sierpień. Trwa wrzesień. Na pożegnanie leżą… 3 numery. Absolutny IDGAS zakupowy – że się tak wyrażę.
A skoro jest wrzesień, to na dzień dobry leżą… 3 numery kolejnej edycji. Przemija wrzesień, przemija październik, przemija listopad. Jest grudzień. Na do widzenia leżą… 3 numery. Znowu to samo. Zerowy popyt w tymże miejscu. Postanawiam baczniej ten fakt obserwować. Do tego (z żalu zapewne) jedna z okładek wymiętolona jest na jednym z rogów tak, jakby jakiś pitbull pomyślał, że ów numer jest smakowitą wołowinką. Nie, nie jest. Bez różnicy, wszak i tak nikt się tym magazynem (w tym punkcie) nie interesuje, a ostatecznie i tak za kilka dni wszystko pójdzie… na przemiał.
Gdy jest grudzień, to na hejkaaa leżą… 3 numery wydania następnego. Odchodzi grudzień, odpływa styczeń, odlatuje luty. W kalendarzu pojawia się marzec 2026. Na papatkiii leżą… 2 numery. WTF? Ktoś kupił? No ale dlaczego? A takie combo już było nawalone… i rosło… i nagle bach. Czemó?
Krótkimi rękawkami wita nas czerwiec, zatem na siemka leżą… 3 sztuki (jakżeby inaczej?) printu URODZINOWEGO. Znika czerwiec, znika lipiec, znika sierpień. Pojawia się wrzesień. Aczkolwiek… od lipca już… z 3 numerów pozostaje… 1. Tyle też zostaje na narka. Ponownie zapytam – co jest grane? Bo… URODZINOWY? Czy też… popyt zaczyna rosnąć tamże? Swoiste… anomalne rozwidlenie dywergencyjne klasy omega.
Za oknami widzimy (i odczuwamy) już wrzesień, zatem na wiiitaj (już jutro) będą leżeć… 3 numery rzutu czwartego, na rok obecny.
Marcowego kupiono sztuk… 1/3, a czerwcowego… 2/3. Hmmm… czy wrześniowy osiągnie wynik… 3/3? Okaże się – jak to jedna z moich byłych zwykła mówić.
Punkt D (zastanawiające)
Nie wiem, ile w tym miejscu wynosi pula startowa. To znaczy aż tak nie wnikałem nigdy. Bo i po co? Czy ja się tym interesuję? Żartuję. Ale na serio – nie liczyłem nigdy. Wiedząc, że zawsze jest tam rzucane (to znaczy kładzione na półkę, gęsiego, jeden na drugim, oczywiście pionowo, choć pod lekkim skosem, no jeszcze plastyczniej opisuj półeczkę – niczym Eliza Orzeszkowa przyrodę w „Nad Niemnem”!) dość sporo sztuk.
A jak jest z uszczuplaniem tej wartości? Różnie – powiem Wam. Różnie. Jednakże generalnie za każdym razem… ponad połowa schodzi (wizualnie oceniając). Jest tam popyt – jednym słowem. To znaczy trzema. Trzy numery są tam kupowane zawsze, ale to… zawsze. Co więc jest tutaj… zastanawiającego? Już wyjaśniam.
Otóż pod koniec czerwca może, aż tak nie pamiętam (mowa o czerwcowym #348, URODZINOWYM w dodatku) zauważyłem, że jest ich na półce… n sztuk. Spooore n. Zalegające. Zastanowiło mnie to, gdyż… tak nigdy nie było. Po circa tygodniu leżało tam… tyle samo. Po (dajmy na to) miesiącu… bez zmian. Jeszcze później… po staremu. Niedawno… identycznie. Po prostu… coś się chyba zawiesiło. To znaczy popyt się nagle wziął i skaszanił. Ponieważ?
Tymczasem… już jutro wszystkie te n sztuk… posłane będzie na przemiał. Na poszatkowanie. Na pulpę, żeby z niej nowe role papieru robić ogromniaste, a z nich… jakieś inne gazety. Albo zeszyty w kratkę, linie lub gładkie. Albo… półrocznik „Retro”. Nie no, nie wiem, czy dyskobol jest drukowany na nowo powstałym papierze, czy też recyklingowanym. Nevermind. Wszystkie te egzemplarze… pójdą po prostu weg. Zapomniane. Porzucone. Ignorowane. Zastanawiające.
Jak więc mam ocenić aktualny popyt na kwartalnik „CD-Action” – na podstawie półek różnych punktów sprzedaży prasy? Chyba najlepiej będzie, jeśli powtórzę swoje słowa z jednego ze sąsiednich wątków…
Główna śruba pracuje nierównomiernie. Na szczęście mają kilka dodatkowych.
PSX Extreme
Punkt A – z 3 na początek, nie przyglądałem się zbyt często, a ostatnio niemal wcale. Z… 1 na koniec.
Punkt B – [wyrugowane]
Punkt C – [wyrugowane]
Punkt D – z 3 na początek, nie przypatrywałem się zazwyczaj. Z… 1 na koniec.
Jak więc mam ocenić aktualny popyt na miesięcznik „PSX Extreme” – na podstawie półek różnych punktów sprzedaży prasy? Hmmm (IMHO)… ta śruba baaardzo powolutku (ale jednak) traci obroty.
Perez, ogarnąłeś już BDO w związku z PPWR?
Piszę o tym tutaj, gdyż dotyczy to zarówno „CD-Action”, jak i „PSX Extreme” oraz „Retronics” i „Game Again”.
„Według rządowego poradnika dla przedsiębiorców, jeśli gazety są sprzedawane w folii (np. z dodaną książką lub gadżetem) albo pakowane w kartony lub foliopaki przy sprzedaży wysyłkowej i prenumeracie wydawca staje się wprowadzającym na rynek produkty w opakowaniach.”
„Opłaty za wpis do bazy nie są wysokie (kilkaset złotych), ale brak dopełnienia tego obowiązku wiąże się z karą od 1 tys. do 1 mln zł. Z kolei wartość umowy z organizacją odzysku opakowań zależy od masy i rodzajów wprowadzanych na rynek materiałów wykorzystywanych w opakowaniu.”
https://press.pl/tresc/94581,wydawcom-przybylo-obowiazkow-w-zwiazku-z-unijnym-rozporzadzeniem-dotyczacym-opakowan
Z grubej rury
-Ej, Anarki, ty lubisz tutaj mówić o poziomie sprzedaży prasy, bo ci się to jakoś przekłada na szacowanie popytu na gazety o grach.
-Otóż to.
-Ściemniacz!
-Że co proszę?
-Nie do ciebie. Podłączyłem oświetlenie pokoju do CORTANY i testuję, jak działa. Ej, a wiesz, że już są dane dla dzienników za drugi kwartał i porównanko do tamtego roku?
-Tak, wiem, wczoraj widziałem na WM i uzupełniłem sobie tabelkę.
-To czemu tu nic nie mówiłeś?
-Eee, bo jakoś straciłem do tego motywację, nie wiem na czym stoję, tu na ZP.
-Na piedestale, hehe. No bez jaj, zawsze tu o tym mówiłeś. To chociaż w skrócie powiedz.
-Ale ja spisuję sobie tylko printy.
-Bo zapach papieru, hehe, wiadomo, ale mów co walnęło i o ile.
-„Super Express” o 13,7%.
-No i ty to nazywasz walnięciem?
-Ale to ty powiedziałeś, że mam mówić co walnęło.
-No w sumie tak. Spoko, mów dalej.
-„Fakt” o 15,2%.
-Nawet mi się brwi nie podniosły.
-Nic na to nie poradzę.
-To mów dalej cyferki, może się rozkręcisz.
-Ja się rozkręcę? „Gazeta Wyborcza” o 18,1%.
-Ooo, widzisz. Jak chcesz, to umiesz.
-Jak chcę?
-No wiem, tak tylko mówię. A teraz walnij z grubej rury! Masz tam w tych tabelkach coś do walnięcia z grubej rury?
-Może i mam.
-No to dawaj.
-„Puls Biznesu” o 22,6%.
-No i to już jest konkret! Spoko, nie truję ci więcej. To kiedy będziesz przepisywał tygodniki?
-Dane dla tygodników zawsze wrzucają po miesiącu i trzech tygodniach od badanego okresu, a dla miesięczników po miesiącu i czterech tygodniach.
-Zawsze zapominam. Ale znów opowiesz o tym, jak walnęło?
-Pomyślę. Po drodze są jeszcze dzienniki lokalne.
-No to o nich też. Może walnie z grubej rury. []
3 tygodnie temu napisałem powyżej…
„-Dane dla tygodników zawsze wrzucają po miesiącu i trzech tygodniach od badanego okresu, a dla miesięczników po miesiącu i czterech tygodniach.”
Na WM są już w/w dane dla tygodników, po drodze jeszcze pojawiły się dla dzienników lokalnych. Natomiast na Press są już dane dla miesięczników luksusowych.
https://press.pl/tresc/94750,_twoj-styl_-powrocil-na-pozycje-lidera-miesiecznikow-luksusowych-dla-kobiet
Wybaczcie, ale… nie miałem weny, żeby tutaj o tym pisać. Nawet w formie zwykłych tabelek, że któremu magazynowi o ile się zmieniło, w relacji Q2 do Q2, porównując 2026 z 2025. Jak już w tamtym powyższym (durnowatym) dialogu nadmieniłem…
„Eee, bo jakoś straciłem do tego motywację”
Są spadki, czasem większe, czasem mniejsze. Były. Oraz będą. Takie czasy.
Już jestem zurück (z powrotem).
Oczywiste, nie? Otóż nie do końca. Tak więc…
Cześć, Czytelniku ZP. Pozwól, że o czymś Tobie opowiem. Owszem, jest to (ekhm…) lekki off-topic, ale MUSZĘ to ze siebie wyrzucić, bo inaczej pęknę. Inna sprawa, że stanowi to dla mnie – z psychologicznego punktu widzenia – rozładowanie emocji, stresu konkretnie. Konkretnego w dodatku. Mianowicie…
Co Tobie leci w tle, podczas pisania tutaj komentarzy? Zapewne jakaś fajna piosenka. Spoko. Albo film czy serial na którymś ze serwisów VOD. Lub po prostu telewizor coś tam gada. Radio? Ewentualnie panuje cisza. Spoczko. Natomiast u mnie, gdy tworzyłem powyższą treść, leciała… aktualizacja Windowsa (jedenastki, rzecz jasna). Też spoko. Przygotowywały się uaktualnienia tego, tamtego czy siamtego.
Najpierw pobieranie, potem instalowanie, a następnie grzeczne czekanie (ze strony systemu), aż naduszę tamten błękitny przycisk zrestartowania (w tej przeklętej sekcji „Windows Update”), aby to wszystko należycie dodało się do cyfrowej maszynerii. Spoooko.
Tamten komentarz opublikowałem, zwolnienie blokady tegooo… aktualizacyjnego totolotka (że tak to nazwę) kliknąłem i w oczekiwaniu na tyleż (na swój sposób) uciążliwe, co przewidywalne aktualizowanie „okienek”, myślałem sobie o niebieskich migdałach.
…
…
…
Co jest? Inaczej zrobili! Teraz podczas instalowania aktualki, pojawiła się informacja, żeby nie wyłączać kompa, ale… na dole ekranu, a nie pod procentami postępu (po środku, jak było do tej pory). Spoooooko. Niech się aktualizuje, byle tylko bezpiecznie. Nie lubię tego, ale rozumiem też, iż jest to (że się tak wyrażę)… obligatoryjne.
Nagle, ni z gruszki, ni z pietruszki – niczym po wychyleniu przepustnicy do oporu (ja chcę HOTAS-a!), w F-35 – wiatraki na CPU i GPU ruszyły na pełnej, ale to takiej pełnej pełnej. No ale po co? Przecież ten laptop ma automatykę w tym zakresie (tryb: Autom. w NitroSense, zatem podczas aktualizowania też, prawda? prawda?). Się czipy będą bardziej grzały, to się przepustnica sama przestawi.
Aż przed dłuższą chwilą sprawdziłem, ile te wentylatory wyciskają, ale… na dłuższą metę (tryb: Maks., czekanie i patrzenie). Otóż… 7,7 tysiąca obrotów na minutę ten na CPU i… 7,9 RPM-ów ten na GPU. To jest hałas konkretny, generalnie nigdy przeze mnie nie doświadczany (chyba, że na chwilę zmienię ten tryb tak o, z nudów, żeby laptop rozprostował kości). Owszem, ja tutaj walę mnóstwo komentarzy, większość długich, przemyślanych, ozdabianych. Ale to, bynajmniej, proca ani grafy nie męczy. Jedynie Was. Żartuję.
Tak więc hałas niczym z turbiny silnikowej Lightninga na krótkawym rozbiegu. Ale też… uwaga… pasek postępu! Kolejna nowość! No dobra, niech się instaluje. Niczym DOS-owskie gry kiedyś. 220, 5, 1. Kto nie wie, co (dekady temu) oznaczały te cyferki, ten nie zna życia. Żartuję.
Zielony progress bar przesuwa się w miarę żwawo (wszak dysk jest klasy NVMe xD hehe – to znaczy bez tego xD oraz hehe, oczywista sprawa, choć czasem tęsknię za tym usypiającym… gżżż… gżżżżż… gżżż… gżżżżżżżżż…). W ogóle ja NIE JESTEM W STANIE POJĄĆ, jak my – ludzkość – potrafiliśmy stworzyć coś takiego, jak dysk talerzowy (HDD zwykły, dawny, no i FDD też, na swój sposób).
Przecież ten mały czujniczek na tym metalowym cypelku, co jeździ „tam i nazot” na ułamek milimetra nad rozpędzonym talerzem (7200 RPM miałem u siebie, szybszych bodajże nie było, tak jak napęd CD-ROM maksymalnie wyciągnie x52) i „wie”, gdzie co ma zapisane, by to w każdej chwili odczytać, to jest istna… magia. Przy tym… taki (dajmy na to) Wielki Zderzacz Hadronów to jest jakiś większy zestawik LEGO Technic. No może trochę przesadzam.
Albo żeby – na wolnej przestrzeni – dopisać nowe dane. Albo… by łączyć do kupy to wszystko, czyli… defragmentować. Swoją drogą… kiedy Ty, Czytelniku ZP, odpaliłeś ostatni raz defragmentację? Hehe, ja tak samo. Wróćmy jednak do meritum, gdyż znów się rozpisałem.
Tak więc zielony pasek dojechał do końca. Chyba. Uprzednio – w trakcie swej podróży – wyglądał tak…
https://imgur.com/a/ZnkEaNI
Zatem ów progress… ugrzązł na swej mecie. Jego lewa strona była lekko opływowa, a prawa… kanciasta. Przyglądałem się temu zjawisku dłuższą chwilę. I tu właśnie przechodzimy do sedna. Gdyż ów postęp śledziłem naprawdę dłuuuuuższą chwilę.
Ale żeby DOSŁOWNIE przez 10 minut ta grafika (100% bodajże) stała w miejscu? No ale nie rusz, bo… aktualizuje się! No to nie ruszałem. Zacząłem się już niepokoić, że coś się skaszaniło w systemie, ale… czekałem. A oba wiatraki chodziły na pełnej. Tyle czasu! [podnosi długopis niczym Grzegorz Jankowski w swym programie] Ile ja za prąd zabulę?
W pewnym momencie, jak na zawołanie, automatyczna przepustnica cofnęła się. Wentylatory chodziły już „normalnym” (acz szybszym niż przeciętnie) tempem. Jednakże po takim DMUCHANIU – czipy nie powinny być rozgrzane niczym piekarnik, więc automatyka powinna kazać wiatrakom jedynie wiosenną bryzę stosować. Może trochę przesadzam. I tak są jeszcze gorące po instalowaniu aktualki. Ot, fizyka.
Tymczasem pasek postępu cały czas stał w swym docelowym miejscu. Co robić?
Nie rusz, bo się aktualizuje!!!!!1111111
Regulacja stopnia podświetlenia klawki nie działała (włączona na pełnej, zawsze tak się robi po restarcie). Odruchowo Num Lock naciskałem, żeby sprawdzić, czy system wisi. Tylko że w tym lapku Num Lock… nie ma diody. Jedynie Caps Lock ma. Mądrość. Nerwy. No ale… odruchy bezwarunkowe. Pamięć mięśniowa, tak zwana. Z czasów poprzednich kompów, od dekad.
Nie działo się nic.
Enter – wcisłem w sumie bez sensu.
Nic. Co ja sobie myślałem?
Spację.
Nic. Przecież generalnie na kompach (jako tako) się znam, niejeden w życiu złożyłem czy modernizowałem, sobie czy znajomym, LAN rozszerzałem, do kafejek z „kieszenią” chodziłem, kiedyś HDD do lodówki wkładałem (serio!), gdy nie działał i potem… działał, hehe. Aczkolwiek te nowoczesne dyski niczym stare karty sieciowe, to już dla mnie istny s-f). Obecne sockety pod proce – także. Aktualnie to ja lamer jestem, do potęgi entej. Ale kieeedyś to… łooo…
Escape stuknąłem.
Co… momentalnie wyłączyło laptopa.
WTF? O_o
No to… POWER.
Nic.
Ojjjjj…
Czyli coś się skaszaniło w hardware? No bez jaj! Przez tę przeklętą aktualkę przeklętą. Przeklętą. Tylko co? Proc (albo Radeon w nim)? ? Mobo? Pamięć? Coś się… przegrzało? Przecież od tego jest automatyka wyłączania. No ale przez co by się miało zagotować? Przez aktualkę zwykłą (wszak nie żadną potężną zbiorczą klasy 25H2, dajmy na to)? No bo przecież nie wysiadł RTX 3050, gdyż w tym czasie śpiulkał sobie smacznie. To znaczy nie spał, gdyż w takim hałasie… się nie dało! Przy wichurze takiej! Niczym podczas przechodzenia tornado klasy EF5.
Czyli po laptopie. Bawić się w zaniesienie go do serwisu? Przez tę przeklętą aktualkę przeklętą. Przeklętą.
No ale jeszcze raz POWER. Może ruszy. Tak, wiem, maszyna to nie ukochana, jej się nie da przekonać – nawet klękając przed nią.
Tymczasem… ruszył. Wunderbar!
Logo twórców tego mojego laptopa. Po czym… ciemny ekran. Logo twórców znowu. Następnie… tamte stare dobre literki i cyferki oraz kropki, które sobie latają w kółko…
https://imgur.com/a/xmbpSXX
Wtedy odetchnąłem z ulgą. Pełną piersią. Pozostawało tylko czekać na kilka doinstalowań, parę restartnięć i powinno być gotowe. Powyższe nastąpiło. Pomyślnie. Zatem…
Już jestem zurück. []
PS Satya Nadella, Microsofcie oraz systemie Windows. Nie idźcie tą drogą. Nie idźcie tą drogą!
PS2 Wy, Czytelnicy ZP, dziękuję Wam za przeczytanie wszystkiego powyższego. Wszystkiego dobrego! Udanej niedzieli!
„– Sprzedaż drukowanej prasy z roku na rok spada i tego trendu bez nakładu na działania prosprzedażowe nie da się zatrzymać. (…) Monika Rychlica.”
https://press.pl/tresc/94153,eksperci-podzieleni-w-ocenie-strategii-bauer-media-group-opartej-na-prasie-drukowanej
Nakład na działania prosprzedażowe? Ale w jaki sposób? Od lat (co kwartał) widzimy dane PBC. Widzimy fakt opisany w powyższym cytacie. Teraz przeskoczmy z prasy drukowanej ogólnie, do prasy growej szczególnie.
Jakie działania prosprzedażowe mogłyby zastosować oba nasze rodzime printy gamingowe? „PSX Extreme” swoje specjale oferuje taniej w przedsprzedaży. Jest to pewien pomysł, z pewnością zwiększa on ich sprzedaż już na starcie. Kiedyś „CD-Action” tak robiło w przypadku „Retro”. No ale to było kiedyś. Za to obecnie dodaje plakat do preorderu (oczywiście w przypadku wybranych tytułów, ale jednak). Jest to pewien pomysł. Ale co jeszcze by można było robić?