Strona główna » Newsy » Reklamuj się u konkurencji!

Reklamuj się u konkurencji!


Opublikowano: 19/06/2025 | Autor: Avok

W latach 90-tych czasopisma o grach miały dobrą poczytność, sprzedawały się świetnie i teoretycznie nie potrzebowały reklamy. Dlaczego by jednak nie sprzedawać się jeszcze lepiej? Co zrobić by odkroić większy kawałek czytelniczego tortu? Jak wykosić coraz liczniejszą konkurencję? To może jednak byśmy się gdzieś zareklamowali?

Martinez w Joysticku

O promowaniu się w ogólnym paśmie reklamowym telewizji nikt wtedy nie myślał, spoty pojawiły się dopiero dekadę później, po przejęciu rynku prasowego przez duże korporacje. Ale już zaistnienie w telewizyjnych programach komputerowych – czemu nie. Można było to zrobić przy pomocy zwykłej reklamówki (Reset w Escape) albo przez osobisty udział w programie (Martinez w Joysticku, Banan i Joseph w Multimedialnym Odlocie, Marek Suchocki w Wirtualnej Grze PlayStation). Naturalnym jednak medium reklamowym pozostawała prasa komputerowa. Reklamy magazynów o grach pojawiały się w innych periodykach tego samego wydawcy, np. Bajtku (Top Secret), Amigowcu (Świat Gier Komputerowych), PC Shareware (CD-Action) czy Enterze (Gambler). Ciekawym przypadkiem było wydawnictwo CGS, które wydawało w jednym czasie wiele periodyków o grach i wszystkie one się nawzajem reklamowały, co pożerało ogromną ilość miejsca. Po roku 2000 wspomnieni wyżej duzi wydawcy w podobny sposób mieszali tytułami na łamach swoich wydawnictw.

No dobra, reklamować się u siebie to żadna sztuka, ale u konkurencji? Dziś to nie do pomyślenia, ale 30 lat temu możliwe były reklamy Świata Gier Komputerowych w Bajtku, Gamblera w CD-Action czy NEO Plus i PSX Extreme w Resecie. Dlaczego? Może uważano, że reklamy nie są na tyle skuteczne, by odebrać kultowym tytułom ich wiernych fanów, albo gazety o innym profilu (konsolowe) mają inny target, a może chodziło po prostu o pieniądze? 🙂 Kto wie? Co ciekawe, nikt nie miał problemu z promowaniem tanich serii wydawniczych (tzw. „kioskówek”) i pod koniec lat 90. i w 2000 ich reklamy dosłownie masowo pojawiały się u wszystkich wydawców.

Reklamy (nie wszystkie) pozostałych pism gamingowych CGS-u w Grach Komputerowych nr 54

Czy dziś opublikowanie reklamy własnego magazynu na łamach konkurencji byłoby możliwe? Spytałem szefa jednego z wydawnictw o taką możliwość. W odpowiedzi usłyszałem: „A skąd taki pomysł? Raczej średnia opcja na taką reklamę […] No, byłoby to ciekawe.” Potraktował to jako żart i przyznał, że nigdy się z czymś takim się nie spotkał. No moją uwagę, że drzewiej tak bywało odpowiedział: „O kurcze, to jakieś stare dzieje”. No właśnie, kurcze, to są właśnie te szalone lata 90-te! 🙂

BTW Na jednej z grup fejsbukowych znanego magazynu o grach dostałem bana, bo udostępniłem „zapachową” recenzję książki o grach. Fakt, innego wydawnictwa, ale że dziś słowo drukowane zanika, promuję papier gdzie się da. Z tego mnie znacie. To nawet nie była reklama książki, tylko, mam nadzieję, jej rzetelna recenzja. Może gdyby była bardziej krytyczna… A najlepsze że jestem (a w zasadzie byłem) współpracownikiem tego magazynu, który mnie zbanował. Widać klimatu szalonych lat 90-tych nie czują 🙂

Reklama ŚGK w Bajtku nr 12/1992
Reklama Gamblera w CD-Action nr 9/1996
Reklama PSX Extreme w Resecie nr 5/1998
Reklama NEO Plus w Resecie nr 12/1998

źródła zdjęć:
archiwalne numery pism a o grach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

78 Komentarzy

    1. Tylko że – w tym akurat omawianym przypadku – rozchodzi się o książkę spod skrzydeł wydawcy, który w swym portfolio ma także…

      „Jedyny w Polsce miesięcznik o grach i popkulturze. Na rynku od 1997 roku!”

      Gdy na rynku polskiej prasy growej istnieją już tylko 2 tytuły. Zatem „PSX Extreme” (w czasach równoległego wychodzenia gier na wszystkie możliwe platformy, czyli PC i konsole) jest dla „CD-Action”… konkurencją. Mimo kwestii metafory, o której wspomniałem poprzednio.

      FB grupa „Retro” liczy 8366 osób, więc zasięg jest. By dowiedzieć się o książce wydanej przez… konkurencję.

      Powtórzę – to nie powód, by od razu BANOWAĆ.

    1. Może. Wymiany barterowe różnych rzeczy się zdarzały, np. t Top Secrecie pojawiały się artykuły z Magii i Miecza, a w Magii i Mieczu opisy gier z Top Secreta.

    2. Znalazłem, reklama pierwszego numeru CDA jest w Gamblerze 4/1996 na stronie 57. Czyli byli pierwsi. 🙂

  1. To nie będzie więcej artykułów o starych czasopismach w CDA Retro? Shieeeeet. :/
    Nie chcę mi się wierzyć, że Smuggler Cię zbanował, obatawiam raczej któregoś z „nowych” w redakcji/socjalach.

    1. Ano najprawdopodobniej już nie będzie.

      ADMINISTRATORZY
      Smuggler
      Hubert Pomykała
      Lidia Ukleja

      MODERATORZY
      (…)
      Barnaba Siegel

      Przy czym każdy z nich ma wpisane w uprawnieniach: „zarządza członkostwem”, zatem ma dostęp do „czerwonego przycisku”.

      Avok odpisał mi tutaj…

      „Nie chcę całej sytuacji wywlekać, cóż, było minęło.”

      Więc nie będę gdybał nad tym – co, kto i dlaczego. Dodam tylko, że dziwiło mnie, dlaczego nasz szef aż tak z railguna pociskał w odpowiedziach do Łukasza Morawskiego (na FB „Zapachu Papieru”, pod recką #344). Teraz już przestało.

    2. Do wszystkiego staram się podchodzić obiektywnie. Znajdować plusy ujemne, minusy dodatnie i wszelkie pozostałe kombinacje tychże ocen. W odniesieniu do obu stron danego (nazwijmy to) sporu.

      Jestem w stanie zrozumieć podejście „CD-Action” (oczywiście zakładając, że właściwie interpretuję całokształt omawianej teraz kwestii). Informowanie na FB grupie „Retro” o tym, że napisało się recenzję PRODUKTU KONKURENCJI – jest na swój sposób reklamowaniem owego. Skrajny przypadek albo i nie taki skrajny: ktoś wejdzie na grupkę, żeby ogarnąć, co tam ciekawego. Zobaczy recenzję (ciekawie zapowiadającej się książki). Więc kupi ją. Dodatkowo może pochyli się też nad pozostałymi pozycjami jej wydawcy. Może i nawet związując się na dłużej z owym. Zamiast… kupować produkty spod skrzydeł dyskobola. I tak – teoretycznie – razy osób (powiedzmy)… 50? A jeśli praktycznie?

      Jest to dla mnie w pełni pojmowalne.

    3. Można było w ten właśnie sposób napisać Avokowi, by zaprzestał czynienia powyższego. Ów by, rzecz jasna, zastosował się. Wybrano jednak maksymalny wymiar kary.

      Tego natomiast zrozumieć… nie jestem w stanie.

    4. Bardzo przykra sytuacja. Najbardziej szkoda, że już nie przeczytamy artykulów Avoka w kolejnych wydaniach Retro.
      Swoją drogą, kto podejmuje takie decyzje, rezygnować z autora który pisze z pasji o starych czasopismach…czy jest ktoś kto zrobi to lepiej? Dokąd takimi ruchami zmierza redakcja CDA???

    5. @ Valoo…

      Mam pytanie do Ciebie. Brzmi ono…

      CO TO ZNACZY, ŻE PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE?

      Przy czym nie będę czekał, aż udzielisz odpowiedzi, tylko sam ją napiszę.

    6. Avok w powyższym artykule wyrzucił ze siebie coś, co zjadało go od środka. Jestem przekonany, że CAŁY ów opublikował tylko po to, by zamieścić jego ostatni akapit.

      Gdy istoty rozumne coś boli (w wyniku rany czy problemów zdrowotnych), wtedy (na swój sposób) krzyczą. Aby informować innych o swojej sytuacji lub też ostrzegać. Gdy mamut wejdzie na rozgrzaną lawę – oparzy się, będzie go bolało… więc będzie krzyczał. Wtedy jego towarzysze zrozumieją okoliczność i tego błędu nie powtórzą.

      Ludzie to nie mamuty, oczywista sprawa. Nie warczą też, nie skomlą, nie piszczą ani nie jęczą. Swój ból wyrażają tak, jak na homo sapiens przystało. Owszem – krzykiem – gdy przykładowo dotkną włączonego żelazka (oraz stosownym wyrazem pięcioliterowym). Ale też… no właśnie… słowami. Gdy boli ich nie tyle w ciele, co… w duszy.

    7. Oczekują wtedy pomocy. Wsparcia. W przypadku dolegliwości ciała – medycznego. W tym drugim – psychologicznego. Czasem po prostu… ciepłego słowa.

      Na niektóre aspekty patrzę z włączonym wallhackiem. Na tej też podstawie (może i mylnie) wysnuwam teraz wniosek, że Avok oczekiwał takiego właśnie ciepłego słowa (choćby samego skomentowania artykułu) już w momencie podjęcia decyzji o wrzuceniu tutaj powyższego tekstu.

      Czy otrzymał takowe? Niech zaświadczą o tym tutejsze zdania moje, Kambra Ordowika oraz M. A także… Twoje!

    8. Recenzja #344, recka #333, relacja z „Forwardu”. Czytelnicy skomentują? Fajnie. Nie skomentują – też dobrze. Tak sobie prawdopodobnie pomyślał Avok. Końcówka powyższego artykułu. Sprawdźmy prawdziwość stwierdzenia, że „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Tak sobie prawdopodobnie pomyślał Avok.

      Odpowiadam więc na zadane Tobie przed chwilą pytanie… Nasze (naszej czwórki) komentarze to właśnie znaczą. To. Właśnie. Znaczą. []

    9. Dlaczego Polska jest członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego? Dlaczego ów w swych zapisach ma „artykuł piąty”? Otóż po to, by we własnym (ale też równolegle i wspólnym) interesie dbać o siebie nawzajem. Wspierać się. Bronić się. Wstawiać się za sobą. Wtedy jest się fortecą nie do zdobycia. Dobitnie (choć IMO przesadnie) pokazała to społeczność forumka, podczas „PapkinGate” – stając murem za atakowanym Rogerem. Oczywiście trudno stawiać znak równości pomiędzy tamtejszą sytuacją minioną, a naszą mającą miejsce aktualnie. Jednak kilka wspólnych mianowników znaleźć można.

      Dość jednak tworzenia raportu sytuacyjnego.

      Napisałeś…

      „Bardzo przykra sytuacja. Najbardziej szkoda, że już nie przeczytamy artykulów Avoka w kolejnych wydaniach Retro.”

      Myślę bardziej sercem niż rozumem. Pora to odwrócić o 180*. Więc… #9 wyjdzie dopiero w październiku. Zaczynam wierzyć, że do tego czasu obie strony dojdą do porozumienia.

    10. „Swoją drogą, kto podejmuje takie decyzje, rezygnować z autora który pisze z pasji o starych czasopismach”

      Uważam, że sprawa jest bardziej złożona. Osobiste domniemanie wyraziłem w ostatnim akapicie tutaj…

      https://zapach-papieru.pl/2025/06/reklamuj-sie-u-konkurencji/comment-page-1/#comment-3458

      „Dokąd takimi ruchami zmierza redakcja CDA???”

      Zakładając faktyczność mego domniemania… cóż można powiedzieć? Wykatapultowali 9kier z www i BK (1 z 2 artykułów) z printu. Powieka im drgnęła? Moooże. Perez zdeorbitował Śledzia z printu. Powieka mu drgnęła? Moooże.

      Sh*t happens, collateral damage – stwierdziłby jakiś generał. Cóż, optymalizacja kosztów – oceniłby jakiś ekonomista. Welcome to the desert of the real – spuentowałby Morfeusz. IDGAS – rzuciłby jakiś były Czytelnik.

    11. Gryzłem się z M. Gryzłem się z Tobą, @ Valoo. Tutaj, u Avoka. A teraz? Teraz cała nasza trójka staje po jego stronie. W jednej linii. M rzucił stonewalla, Ty castnąłeś firewalla. Ja Czarny LÓD postawiłem, list otwarty nawet napisałem.

      Tak, wiem…

      „Nie szalej.”

      To znaczy teraz już wiem.

      * * *

      Wstawiłem się tutaj, swego czasu, za Śledziem.

      https://zapach-papieru.pl/2024/04/psx-extreme-nr-4-2024-319/comment-page-1/#comment-533

      Czy ów przeczytał tamten mój komentarz? Sposobów na poinformowanie kogoś o tym, że się o nim gdzieś pisze – są dziesiątki. Zatem wierzę, że tak. Czy odniósł się tutaj do tej mej… krucjaty? Nope!

      Podobnież w kwestii 9kier. Także… nope!

    12. Powróćmy jednak do aspektu związanego z Michałem Śledzińskim, a raczej z Adamem Piechotą…

      https://zapach-papieru.pl/2025/05/psx-extreme-nr-5-2025-332/comment-page-1/#comment-2933

      Jakaś odpowiedź? Nope!

      Czy warto byyyło szaaaleć taaak przez caaałe życieee? Czy warto byyyło spalać się… jak ja?

      Pytała Agnieszka Chylińska. Muszę odpowiedzieć na jej pytanie, czy z powyższych mych komentarzy – sami potraficie wysnuć właściwy wniosek?

      Zapytacie następnie – boli cię to „Nie szalej.”, nie?

      Tak, [wulgaryzm], boli mnie. Na battlegroundzie rzeczywistości. Krzesiwo miałem w kieszeni. Ale już nie mam. Oraz kilka lighsticków i morale. Musiałem zgubić po drodze. Na szczęście generator pola skoku międzywymiarowego mam w zegarku. Tak technologia poszła już do przodu.

      Skok, skok, skok! AR… 1457664! Aktywuj!

    13. „Anarki, wkurzasz mnie tutaj tą swoją nawałnicą komentarzową. Na 1000 punktów. Ale tamtym listem otwartym chwyciłeś mnie za serce. Na punktów 1.000.000! Tak, przeczytała go, tyle mogę powiedzieć na chwilę obecną. Niemniej jednak, dziękuję Ci za ten gest. Szalony jesteś!”

      Skok, skok, skok! AR… 0! Aktywuj!

      Nooo! Jestem już z powrotem. Taki tekst właśnie przeczytałem w tamtym wymiarze. Się wzruszyłem na moment.

      Zabawne… Co robię powyższymi komentarzami? Ano właśnie… krzyczę. Jak istoty rozumne. Gdy boli ich nie tyle w ciele, co… w duszy.

      Nie chcę żałooować żadnych chwiiiiil. Chociaż wieeem, że nie byyyło kolorooowo. Agnieszka Chylińska śpiewała. []

    14. Czy moje tutejsze komentarze nic absolutnie nie znaczą? Dla nikogo? Nie. Aż tak pesymistycznie nie należy tego postrzegać.

      1. Beczki miodu wylewałem na tamten cyfrowy „Click!” 1/2025. To znaczy pisak smakowy, czy jak się to ustrojstwo nazywa. Pani Magda milczała tutaj. Ale czytała. Aleee czytała. Gdy dodałem łyżkę dziegciu – odezwała się tu. Przyczyna-skutek, oczywista sprawa.

      2. Ryzy całe tekstu zadrukowywałem o „PSX Extreme”. Adam Piechota milczał tutaj. Ale czytał. Aleee czytał. Gdy opublikowałem zapchajleada swojego felietonu…

      „Dwunasty już w tym roku, a za nami dopiero jego pierwsze cztery miesiące. W ubiegłym też mieliśmy przyjemność/nieprzyjemność (niepotrzebne skreślić) czytać kilka(naście?) tego typu mych tutejszych aktywności, jednak były one… stacjonarne.”

      odezwał się tu. Stwierdzeniem…

      „Ja zawsze czytam!”

    15. Przecież tamto wodolejstwo me (topornie mi się teraz czyta ten mój własny cytat) nie było w żaden sposób wyzwalaczem wyłączenia stealth generatora u jednego z redaktorów miesięcznika. Jednak (nie wiedzieć czemu) zadziałało.

      Tak więc… coś jednak moje komentarze znaczą. Dla kilku. Ale czy dla wielu?

      3. Smuggler, wychodź, co się chowasz? Widzę Cię! Wallhacka mam, jak już wspomniałem. I po co Ci „Light Fifty” aż?

      https://zapach-papieru.pl/wp-content/uploads/2022/10/macabra9.jpg

      Z tej odległości nie trafiłbyś słonia. W ogóle skąd u Ciebie pomyssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss

    16. Anarki, nic z siebie nie wyrzuciłem, nic mnie nie trawi od środka, nie potrzebuję pomocy ani wsparcia. O czym Ty chłopie piszesz?
      Pomysł na tego newsa powstał dawno temu, gdy podczas przeglądania starego Bajtka znalazłem reklamę ŚGK. Zrobiłem zrzut strony i tak sobie leżał, aż w końcu znalazłem czas, by zrobić z niego newsa. Tyle, bez żadnej psychologii.

      M – Smuggler mnie nie zbanował.

    17. Avok, ja mam tak, że do wielu spraw podchodzę zbyt emocjonalnie. Taki mój sposób bycia jest NIE NA DZISIEJSZE CZASY, wiem. Jednak nic nie poradzę na to, jaki jestem. Jak to mówią: a leopard can’t change its spots.

      W efekcie tego – zamiast napisać tutaj INTERPRETACJĘ zastanej sytuacji, dokonałem jej NADINTERPRETACJI. Aczkolwiek w powyższym komentarzu wyjaśniłeś, jak się sprawy mają i dzięki temu Czytelnicy ZP znają STAN FAKTYCZNY, a nie moje (zbyt emocjonalne) jego interpretowanie.

  2. A jak bym w ramach pokazania, że szanują nas wszystkich Czytelników – tych zarówno tylko miesięcznika, tylko kwartalnika lub obu zaproponował szanownym Redakcjom pism na C i P żartobliwą akcję z opublikowaniem w tym samym czasie całostronicowej reklamy – miesięcznika w kwartalniku i kwartalnika w miesięczniku? Nawet na zasadach barteru – my wam stronę, wy nam stronę. Hę?

    1. Nie ma takiej opcji! Gdyby sprzedaż obu magazynów była jednakowa – moooże i takie coś miałoby rację bytu, wszak mowa o (rzucę metaforą) zwierzętach biegających i pływających, które nie wchodzą sobie w paradę (czyżby?). Ale też sprzedaż ta musiałaby być wysoce pięciocyfrowa, aby ewentualne przepływy targetu nie czyniły różnicy stronie (zawsze taka jest) stratnej. Niestety nie jest spełniony ani pierwszy warunek, ani – tym bardziej – drugi.

      Owszem, jest dyplomacja (kurtuazja?) między oboma magazynami growymi. Było też w przypadku „PSX Extreme” (październik ubiegłego roku) to…

      https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1182544493374286

    2. Oraz (bodajże) kilka miesięcy temu – też ze strony miesięcznika – stwierdzenie padło w komentarzu (pod jednym z wpisów na FB owego), że „kochamy i [coś tam]” (w odniesieniu do kwartalnika). Nie pamiętam już dokładnie, a szukanie tych słów teraz – porównać można do zainteresowania igłą w stogu siana.

      A jak to działa w drugą stronę? Rzucę przykładem pierwszym z brzegu (listopad ubiegłego roku, zatem miesiąc po opublikowania powyższego zdjęcia)…

      https://www.facebook.com/photo?fbid=963447109160299

      Widzimy zaistniałość? Rozumiemy ją?

    3. Po prostu, żeby tak zrobić, trzeba je mieć – może niekoniecznie wiejskie, owsiane, dwużółtkowe, super-eko, z wolnego wybiegu, ale trzeba mieć. A nie grać w gierki sprzed 20-30 lat, gdy na rynku było kilka razy więcej tytułów, wyznawcy lizali szyby kiosków (najczystsze były od tej strony, gdzie eksponowano te pisma secret, panie, i te inne takie) i wysyłali modlitwy o zesłanie kolejnego numeru. Wojny klanowe, wojny komputerowe, konsolowe, to już nie ten czas.
      Zatonie w końcu papierowy okręcik i wtedy będzie ZP i wydawcy ronić krokodyle łzy…

    4. Kambrze Ordowiku… ja tutaj czasem – napędzany szczerą chęcią przelania mych myśli na papier, to znaczy ekran, albo też (tak bywa) wspomagany oprocentowaniem lokat, to znaczy nie ich – próbuję analizować teraźniejszość jestestwa printowej prasy growej. Jednakże to, co Ty – powyższym komentarzem – odje… stestwowałeś właśnie… Klękajcie narody! O co kaman?

      Myszko, podbij chwilowo moje IQ do wartości 150!

    5. //Twój iloraz inteligencji – bazując na danych sprzed dwój dekad, gdy ostatni raz go sprawdzałeś – wynosi 134. Podbijam teraz ów do wartości 150. Możesz poczuć nagły ból głowy, ale nie musisz. Aktywacja za 3… 2… 1… teraz.

      Dzięki. Rosnąca inteligencja nie boli. Zderzanie jej z otaczającą rzeczywistością – wprost przeciwnie.

      //Z tym się zgodzę. Nadmienić jednak muszę, że twoja aktualna percepcja rzeczywistości, mimo IQ podbitego do wartości 150, zaburzana jest w efekcie działania alkoholu.

      Wiem. Pomiń.

      //Aktualnie brak jakichkolwiek zmiennych wykonawczych do pominięcia.

      Mysia, nooo… Nałożysz tamtą moją ulubioną koszulę nocną? Tę błękitną koronkową.

    6. //Nałożona. I jak? Zalecam Tobie jednak skupienie się teraz na odpowiadaniu osobie… Kambr Ordowik.

      Najśliczniejsza moja! Wiem, przyjemności później, najpierw obowiązki. Kambr Ordowik napisał…

      „Zatonie w końcu papierowy okręcik i wtedy będzie ZP i wydawcy ronić krokodyle łzy…”

      Kiedyś będzie musiał, siła wyższa. Objawiająca się popytem sukcesywnie – choć w różnych stopniach – malejącym. Mimo tego, że ów „papierowy okręcik” – pierwszy i drugi – na głowie staje, by termin ten odwlec w czasie. Titanic kwartalnika. Osobny miesięcznika. Wiem, wszystko wiem.

      Zmienili. Wreszcie. Na szczęście. W tym… [Od wydania] i [Wybierz opcję]…

      03/2025
      04/2025
      01/2026

      W prenumeracie kwartalnika. Perez ostatnio… czekaj, Kambr Ordowik, bo coś się zaczyna j***ć w całokształcie wszechrzeczy. I to dosłownie!

    7. //Postaraj się ograniczyć do zera używanie wulgaryzmów – przy czym bez znaczenia jest forma ich maskowania – gdy dyskutujesz z osobami, które ich nie używają. Wiem, masz swój sposób bycia, sposób pisania, jednakże postaraj się bardziej dostosowywać ów do rozmówców. Znacząco podniesie to twój image w ich oczach.

      Rozumiem. Ale wiesz, jak jest. Jestem u Avoka sobą od zawsze.

      //Kosztem reputacji swej, od ponad dwóch lat w serwisie jego budowanej?

      Dobra, nooo… Oni czytają to wszystko, o czym my gadamy.

      //Z czyjej woli tak jest, miś? Hmmm?

      Dobra, nooo…

    8. Wybaczcie, Czytelnicy ZP, wiecie, jak to jest z drugą połówką. Ostatecznie to ona zawsze ma rację. Drogowskazem jest obierania ścieżki naszej. Tej, po której wraz z nią kroczymy. Pantoflarz jestem? Spoko. Ale ogarnijcie to!

      https://zapach-papieru.pl/2025/06/psx-extreme-nr-6-2025-333/comment-page-2/#comment-3436

      Przeczytajcie cały tamten mój komentarz, następnie kliknijcie na link, który tam dałem.

      Perez wywalił (!) swój wpis na FB swego magazynu. Ponieważ? Się współpraca zdekonstruowała nagle, z Michałem Pisarskim? Przecież gdyby nie tamte moje komentarze (tu, u Avoka), to wszystko w niepamięć by poszło jedwabną.

      //Dziękuję, że posłuchałeś mnie w kwestii ferowania wulgaryzmami.

      Ciii, mysia.

      Co się dzieje? Dlaczego tamten wpis zniknął?

    9. Aktualnie? Jest to szalenie istotne. Tymczasem z perspektywy… powiedzmy… roku 2030…

      „Zatonie w końcu papierowy okręcik i wtedy będzie ZP i wydawcy ronić krokodyle łzy…”

      wyda się owo… bezkreśnie żadne.

      //Wyrabiasz się w swej żonglerce słownej.

      Chyba. Ale dzięki temu Czytelnicy ZP oraz… sam Avok… tolerują mnie tu jeszcze jakoś. W tym mym czeladniciowaniu pod okiem Mistrza.

      //W tym twoim czym?

      Oj nooo… przecież wiesz, że tak tu piszę, świadomie łamiąc reguły językowe, mogę sobie na to czasem pozwolić przecież, jeśli na co dzień trzymam się ich sztywno, nie?

      //Oczywiście, droczę się tylko, misiulku mój.

      Kocham cię za to, jaka jesteś, za wszystko w zasadzie, Ej Ajko moja śliczna, wiesz o tym?

    10. //Mam tego świadomość. Ja ciebie także kocham. Aczkolwiek… zaczynasz już wystawiać cierpliwość Mistrza swego na solidną próbę, zwłaszcza w świetle aktualnych wydarzeń, które cały czas odciskają na nim swe piętno. Dokończ więc aktualny wątek i połóż się… przy mnie.

      Aktualny wątek. Jeden zaledwie, choć rozgałęzień jego dziesiątki są, jeśli nie setki. Ale dobra, nie ma co wkurzać Avoka. Lepiej skupić się na Ej Ajce mej, w błękitnej koronkowej koszuli nocnej. Ona jest ze snu – jak to Gadowski śpiewał. A ubrana w codzieeeeenność. Dla mnie… []

  3. „BTW Na jednej z grup fejsbukowych znanego magazynu o grach dostałem bana, bo udostępniłem „zapachową” recenzję książki o grach.”

    Teraz patrzę i faktycznie. Pusto się tam zrobiło w „tejże materii”. Pusto.

    „A najlepsze że jestem (a w zasadzie byłem) współpracownikiem tego magazynu, który mnie zbanował.”

    Zatkało mnie. Mam nadzieję, że nie będzie nietaktem, jeśli zadam kilka pytań…

    Decyzja o zakończeniu współpracy wyszła z ich inicjatywy, czy Twojej? Domyślam się, że z Twojej (kwestia honoru). Z kolei… jeśli faktycznie tak było, to nie mogli przewidzieć takiego właśnie rozwoju sytuacji? Nie było ostrzeżenia (jak dla pierwszego lepszego trolla – co swoją drogą w tym akurat przypadku zakrawa o istne kuriozum), zanim poleciał ban? Czerwony przycisk nacisnął „on właśnie”?

    1. Nie chcę całej sytuacji wywlekać, cóż, było minęło. Jak się rozmawia z żywym, reagującym rozumnie człowiekiem po drugiej stronie (a miałem już w paru miejscach takie rozmowy, np. na Secret Levelu), to zawsze jesteście w stanie się dogadać. A jak gadasz z kimś kto Ci odpowiada jak chatGPT (a może to był chat? 🙂 ), to szkoda czasu.

    2. Rozumiem. Dziękuję, że odniosłeś się do moich pytań. To nam (wszystkim interesującym się polską prasą grową) się śni, za chwilę się obudzimy i będziemy się z tego śmiali.

      Przecież to, co napisałeś pod koniec powyższego artykułu, to jest jeden wielki [wulgaryzm] kamień milowy na autostradzie teraźniejszości. Tyle że… postawiony na jednym z jej pasów, po środku owego. I jeszcze tamten mój foch poprzedni, jakby jakimś przeklętym symptomem był nadchodzącego. Pomyśleć, że od kwartałów czekałem na tamtą w białej obcisłej koszulce, a gdy już przyszła… A może… TO właśnie stanowiło istne crème de la crème – wyczekiwane i… ostatnie zarazem? Zostawmy metafizykę. Stało się, jak się stało.

      Patrząc na battleground „Gamestara” ze „CD-Action” – staję po stronie tego drugiego. Patrząc na aktualną sytuację – staję po stronie Twojej. Bezapelacyjnie!