Dział linków Zapachu Papieru został uzupełniony o dwie interesujące strony: Retromags i Retronics.
Retromags to angielskojęzyczna baza starej prasy growej, zawierająca informacje, okładki i skany pism, głównie ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Japonii. Można nawet znaleźć magazyny z dość egzotycznych krajów: Chin, Meksyku, Argentyny czy Brazylii. Europa, poza Wielką Brytanią, jest słabo reprezentowana, a Polska wcale. Mimo iż więcej rzeczy tu nie ma niż jest, serwis jest aktywny i wciąż uzupełnia swoją bazę.

Retronics natomiast to nasz rodzimy site, a właściwie firma i sklep sprzedające artykuły związane z retro gamingiem, m.in. reedycje starych polskich gier i czasopism. Wśród pism można znaleźć takie tytuły jak Top Secret, Bajtek, Komputer, Commodore & Amiga, Computer Sudio, PSX Fan czy Gry Komputerowe. Oferta sklepu wciąż jest aktualizowana i już teraz można sobie uzbierać całkiem pokaźną kolekcję odświeżonych klasyków. Na Pixel Heaven przeglądnąłem kilka numerów i byłem pełen podziwu dla jakości wykonania, choć żadnego nie kupiłem. Może to skrzywienie, ale wolę zapach starego 30-letniego papieru niż świeżej drukarskiej farby.


Wkleję tutaj, gdyż Zbyszek Kostrzębski kojarzony jest przeze mnie właśnie z „Retronics”. Ów niedawno wrzucił na swój FB czwartą część swojej (jak sam to w cudzysłów dał przy #1) „powieści”.
https://www.facebook.com/zbyszek.kostrzebski/posts/pfbid02VfZTgny3sNkZK5HtBUprgUT2Ds5VzD2pRKdd1LB8t4HMjZcPyJ7hHZpAZ6HfkyjUl
Pod tym wpisem czytamy komentarz jednego z internautów…
„Moja rada Zbychu- pisz z serca i duszy. Nie posiłkuj się AI. To bardzo łatwo można poznać. Wiem o czym piszę. Sam bawię się AI. Pisz sam. Nie polegaj na chacie gpt. Znamy się lat wiele. Baaaaardzo wiele”
oraz odpowiedź autora tego wpisu…
„to moje, samo tak wyszło…”
W związku z tym mam pytanie do Czytelników ZP – słowa czwartej części tejże powieści zostały przelane na ekran przez?
O Zbyszku Kostrzębskim piszę tutaj bodajże (to znaczy minimum) drugi raz. Pierwszy miał miejsce tu…
https://zapach-papieru.pl/2023/11/retromags-i-retronics/comment-page-1/#comment-1332
Damn it, tamta zrzutka prawie dojechała wtedy do końca. Jednak teraz chciałbym skupić się na… teraz. Ów relatywnie niedawno postanowił napisać powieść (czy też „powieść”), a więc podzielić się ze światem swoimi przemyśleniami. Jako że sam również uwielbiam pisać, uwielbiam tworzyć – temat ten bardzo mnie zainteresował. Z ciekawością przeczytałem wszystkie (dotychczasowe) części. A tu nagle taki feedback, który zaburza mi vibe oraz flow tegoż lore.
A pod pierwszą częścią Pan Jurek napisał…
„(…) I jeśli masz chęć zostać pisarzem, popracuj nad interpunkcją…”
Mi także można by tak napisać, gdyż szastam przecinkami na lewo i prawo. A co, jeśli przez to właśnie – brakuje ich w tekstach innych ludzi?
Kontynuacja powieści…
https://www.facebook.com/zbyszek.kostrzebski/posts/pfbid0JnT8A2eAdtJeWP1ry38xH8g5V5jZKAdea58j62jvXrDNUkYG3Df1cWA8jxGspYu4l
No i ów wyrobił się z interpunkcją. Doczepię się tylko do jednej kwestii — kropki brakuje na końcu całości.
Znowu tutaj o tym piszę. Ponieważ… ów także lubi pisać. Dzieli się z nami swoim światem. Mało tego! Jest w trakcie pisania powieści. Gdy ja mam to już dawno za sobą, więc jest to dla mnie na swój sposób… ciekawe/istotne.
„Za Kulisami Reedycji — Licencje, Nocne Negocjacje i Listingi, Które Muszą Działać”
Tak brzmi (aż pogrubiłem) tytuł długiego tekstu, napisanego piórem Jerzego Dudka, a opublikowanego na początku kwietnia tego roku.
https://pl.linkedin.com/pulse/za-kulisami-reedycji-licencje-nocne-negocjacje-i-listingi-jerzy-dudek-lehbf
Chciałbym odnieść się tutaj do tych słów…
„Ale kiedy trzymam w ręku gotowy egzemplarz Secret Service — z kredowym papierze, twardą okładką, listingami które działają, screenshotami, które oddychają klimatem tamtej epoki — i wysyłam go do kogoś, kto pamięta, jak kupował oryginał za kieszonkowe…
Żaden rachunek zysku i strat tego nie przebije.”
Dokładnie! W pełni rozumiem. Czasem, gdy czytam sobie jakieś swoje stare opowiadanie (nie śmiejcie się!) to mam łzy w oczach. Przy jakichś konkretnych scenach. Nie powinienem, wszak… ja sam to kiedyś wymyśliłem, napisałem i przecież pamiętam. A jednak. Czemu?
My, twórcy treści – sklecamy ją w całość… dla innych. Aby dać im radość. Dać im wzruszenie. Przy okazji… sobie także.
Cztery lata. Dowiadujemy się z powyższego tekstu Pana Jurka, że negocjacje dotyczące odpalenia machiny reprodukującej ten kultowy magazyn, trwały właśnie tyle (!). Bynajmniej nie po to, by owo przedsięwzięcie – po kilku numerach – porzucić.
Tymczasem co widzimy? Na #3 był mniejszy popyt (WTF?). Premiera #4 opóźnia się, gdyż czekamy na dosłanie tekstów przez Pegaza. Nie tak to miało wyglądać. Nie tak. Ale… trzeba patrzeć z optymizmem w przyszłość. Będzie dobrze. Musi być dobrze.
Panie Jurku… proszę mi wybaczyć, że czasem moje komentarze odnośnie do różnych kwestii związanych z „Retronics”, cóż… nie są zbyt atłasowe. Staram się oceniać neutralnie, na chłodno. Przede wszystkim jednak – oceniać szczerze, jak co widzę. Ma to (w co wierzę) większą wartość, niż gdybym miał tylko słodzić. Albo (choć to nie w moim stylu) hejtować.
No i to chyba na tyle, na chwilę obecną. Tymczasem (powtórzę) musimy czekać wysyłkę materiałów od Pegaza.
No daleeeeej! []
Najnowsze wieści dotyczące czekania na reprodukcję „Secret Service” #4 (uprzedzam, że nie zmieniło się nic, ale podaję to jako aktualkę).
Na wczorajsze pytanie internauty…
„Czy Pegaz wysłał już materiały do SS4?”
padła dzisiejsza odpowiedź wydawnictwa…
„jak wyśle, to na pewno się o tym dowiesz z naszego fanpage’a.”
Zatem wracamy do punktu wyjścia (sprzed 2 miesięcy). Co tu się – do stu klawiatur – dzieje? Poza tym – ta odpowiedź wydaje mi się może nie tyle frechowna, co… jakaś taka, sam nie wiem. Ale przyjacielską bym jej nie nazwał. Raczej… chłodną. Coś w stylu „when it’s done”. Zabawne że skierowane jest to (i było tamto) do tych, którzy cały czas czekają, a nawet niecierpliwią się już.
A czy nie wystarczyłoby zadzwonić do Pegaza, zapytać o postępy i przekazać to wiernym Czytelnikom?
Osobiście (co nie znaczy, że faktycznie tak jest) jestem przekonany, że komunikacja na linii [Pan Jurek – Pegaz] istnieje cały czas i ma się dobrze. Zakładam też – w świetle powyższego – że ten pierwszy zna aktualną sytuację z tekstem od tego drugiego. Najwidoczniej… nie chce się nią podzielić z nami. Z jakiegoś powodu. Najwyraźniej istotnego. No ale co może iść nie tak? Sprawdźmy możliwości.
Jest opóźnienie, Pegaz ma 128 albo i nawet 256 innych spraw na głowie, więc nie ma owej do siedzenia nad tekstem. No jest już napisane z 40% dopiero, czyli jesteśmy daleko w polu. Na domiar złego – Pegazowi ostatnio uciekła gdzieś wena. Wołał, gwizdał, ale nie przybiegła. Trzeba czekać, aż sama przyjdzie. Wtedy ów powróci do pisania, zrobi 100%, wyśle Panu Jurkowi, ten odpali PRZEDSPRZEDAŻ, pośle plik do druku i machina ruszy z kopyta. Albo…
Albo… Pegaz – najzwyczajniej w świecie – stracił serce do pisania tych całych „Bajajań”. Trzeba go zrozumieć. Czy my przeszliśmy każdą grę, którą zaczęliśmy? Ale jeśli faktycznie tak by było, to przecież Pan Jurek by o tym poinformował. Tak uważam.
Inne możliwości wykluczam (jeśli wiecie, co mam na myśli, ciężki temat, ciężko mi się to pisze).
A może… Pegaz (stwierdzam to po przyjacielsku, zdrobniale – jak sami widzicie)… leniuszek? To jest akceptowalne przez „Retronics”? Co z marszrutą wydawniczą? Co z tymże SOLIDNYM silnikiem dodatkowym? Może być na idlu? o_O
Tak, jest to w pełni akceptowalne. O siłę nośną tej maszyny nie musimy się martwić. Równolegle działa kilka innych napędów (niedawno uruchomionych, nota bene). Mało tego!
https://www.facebook.com/retronics.eu/posts/pfbid02iREZLAqBxeUp7tDKwMKUUqXDqH5gwj15iPuHbVuM4A6XHE2nQySaBRuxtRpLcVi6l
Zatem ciąg cały czas jest. A ten (co prawda) solidny silnik dodatkowy R-SS4? Ruszy na pełnej, to ruszy (when it’s done), a jak nie ruszy, to najwyżej nie ruszy. What’s the difference? I tak popyt na #3 był mniejszy. Jeśli stanowiło to (ekhm) jaskółkę zjeżdżalni, to jak tu dociągnąć do #10? Tutaj trochę wyolbrzymiam. W dzisiejszych czasach każdy kiloniuton ciągu jest na wagę złota.
Jeszcze jedna kwestia, gdyż właśnie research robię. Wyobraźmy sobie, że Pegaz coś tam wrzucił (na FB „Secret Service”) 23 kwietnia. Później długa przerwa. Kolejny wpis – 28 maja. Ponad miesiąc ciszy. Ponieważ?
„Ostatnio miałem sporo na głowie, stąd i ta przerwa w publikacjach (…)”
https://www.facebook.com/secretservicemagazine/posts/pfbid022QC82769ASND54mxkSUxkJ5rwjiNVLTn6thYY2ye354LKmt2KMyPpwPeVp2pafsnl
Sporo na głowie. A co napisałem powyżej (128/256)? Czyli chyba wyłania nam się zza horyzontu odpowiedź na pytanie o opóźnienie. Chyba. Może po prostu… nic się nie działo, to nic nie pisał. A tu istotne dla niego, to się rozpisał. Jak ruszy PREORDER #4, to znów się rozkręci. Sorry za moje najeżenie się.
Lecimy dalej z riserczem. Cisza od 4 kwietnia do 15 kwietnia. Gdyż?
„Co się dzieje do najjaśniejszej [wyciąłem pewien wyraz – Anarki]? Co spojrzę na zegarek, to dochodzi północ, tylko data się właśnie zmienia na kolejny dzień — tak więc sorki wszystkim, za dwudniowy poślizg”
facebook.com/secretservicemagazine/posts/pfbid02odJwbz4ufrgVxWdJhQ7Vp7KmW6MtPbgNZ6zDJSxMo4pfaafmeyMrkkAnuvaTogtvl
Widzimy, że Pegaz ma 128 różnych spraw na głowie. Albo 256. Nie mam pewności. Lecimy dalej z cyferkami.
2 kwietnia…
„Obwoluty mają być za tydzień, a to oznacza, że porzekadło „do trzech razy sztuka” za nami, albowiem powiadam wam – 04 już się robi”
Zobacz, Pegaz, pomyliłeś „zaprawdę” z „albowiem”. W oryginale…
„A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. „
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=361
Ciekawa żonglerka słowami, Pegaz, aczkolwiek to „do trzech razy sztuka” zaczyna brzmieć intrygująco w świetle… opóźnienia z premierą owego #4.
Komentarz Pegaza (z 3 kwietnia) pod powyższym wpisem…
„Super wiadomość — rozmawiałem przed chwilą z Jurkiem Dudkiem (…)”
Kontakt mają cały czas, oczywista sprawa.
Wpis z 1 kwietnia (na FB „Secret Service”)…
„W oczekiwaniu na oprawę SS 03 mam pytanie: Co chciałbyś zobaczyć w dodatku do SS 04?”
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1284372113833123&set=a.519315757005433
Z pewnością… czwarte „Bajajania” oraz jakieś inne fajne teksty.
A co inni napisali w komentarzach?
„Myślę że Secret Service jest na tyle super że nic dodać nic ująć”
Na to Pegaz…
„dzięks za komplement, ale zdecydowanie trzeba dodawać”
No ba!
Wpis z 27 marca…
„Pamiętasz hasło EXCLUSIVE? W najśmielszych snach nie wymyśliłbym, (czy w snach się wymyśla?), że nadejdzie dzień, gdy zostanę w SS’ie autorem tekstów na wyłączność”
Tak, w snach można wymyślać. Pamiętam, że kiedyś we śnie wpadłem na jakąś genialną historię do opisania w opowiadaniu. Cieszyłem się, że będę miał temat i będę pisał. Obudziłem się i… pamiętałem tylko tyle, że… miałem genialny pomysł. Ehhh… Sam nie mam aktualnie weny. Ostatnie opowiadanie – „Idgaser” – dokończyłem 31 maja 2025. Przedostatnie – „Archanioł” – zamknąłem 23 września 2024. Przedprzedostatnie – „Czarny” – 6 kwietnia 2024. Poprzednio siedziałem nad „dziełami” dłuższymi i krótszymi. Obecnie – wydoiłem się. Niczym baterie od wentylatora, podczas entej fali upałów. Poza tym – jestem smutny (i wszystko jest smutne dla mnie). Bo ja nie mam nikogo, żeby czytał. Da ba di, da ba daj…
Ale wracając do powyższych słow Pegaza (gdyż znowu mi się off-topik zrobił)…
Ów czuje dumę z pisania do „Sikreta”. Więc czemu teraz takie opóźnienie? Nie wiem. Czekajcie, bo coś fajnego znalazłem, ale wrzucę to w osobnym wątku.
Dobra, wracamy do tego wątku.
Wpis z 23 marca…
„EXCLUSIVE dla tego wydania (poza Bajajaniami 3), to 7-stronnicowy materiał o początkach SIERRA ONLINE — siedziałem nad tym kilka dni i poza dość długim tekstem, udało mi się do niego upchnąć ponad 60 grafik!!! Myślę, że to się wielu osobom spodoba”
https://www.facebook.com/secretservicemagazine/posts/pfbid0PkkBsnSMETEeQZycprxZj9b6Gedoe9JWFxQ2JnT5NRvrkizBu58SPM2sSk4XwGy2l
7-stronicowy (piszemy z jednym „n”) materiał. W kilka dni. Ten do #4 będzie zapewne podobnej wielkości (tekst plus grafika). Oraz „Bajajania”. No ale… to już się DWA MIESIĄCE tworzy. Co się – do stu klawiatur – dzieje?
Komentarz Pegaza, poniżej, inna kwestia..
„(…) Reedycja to ZNACZNIE bardziej złożony proces od zrobienia nowego numeru — właśnie dostałem ostateczną wersję do sprawdzenia, bo jak siedzisz nad czymś non-stop to przestajesz widzieć własne błędy i w tym momencie jestem ostatnią osobą ze świerzym spojrzeniem, która może jeszcze coś wyłapać — plik jest oznaczony ver. 26, chcesz coś dodać?”
Ja chcę. Gdyż nie lubię takiego tonu. 26 poprawek? To ile wnosiła każda pojedyncza w takim razie? Dać 3 (najlepiej 5) osobom do równoległego poprawiania i tyle. Ja niektóre swoje teksty z 5x czytałem, a tak kilka błędów przeoczałem (zawsze tak jest). Poza tym – „świerzym”?
Pegaz, posłuchaj (to znaczy zobacz, jeśli tutaj – ewentualnie wołany – zaglądasz). Jeszcze odnośnie do poprawek. Ja pisaniem (do szuflady) zajmuję się od 1997 roku. Moje (z powiedzmy… drugiego etapu) najkrótsze dzieło ma 4910 znaków, a najdłuższe… 567 tysięcy. Gdy napiszę jakąś partię tekstu, to ją sprawdzam. Raz, drugi, enty. Wtedy nanoszę poprawki. Gdy daną historię ukończę, to czytam ją całą. Wtedy ponownie wyłapuję błędy. Ale postawiłem sobie (co prawda dość płynną) granicę, że gdy minie powiedzmy (sam nie wiem) miesiąc, to już tego tekstu nie tykam. Już zasechł niczym beton. Więc taki musi zostać. Czyli… w moich rękach jest wyłapanie wszystkich ewentualnych błędów – gdy tekst jest jeszcze „gorący”. Generalnie to się udaje. Jestem ogólnie zadowo…
Z godzinę temu postanowiłem coś sprawdzić (mój bazgroł sprzed 3 lat), gdyż nie dawało mi to spokoju, gdy sobie przypomniałem o tym. Jest 7 paczek, numerowanych po kolei. Więc – do stu klawiatur – czemu w pewnym miejscu tekstu numerowałem je od 1 do 10? To nie jest jakiś tam drobny błąd, że przecinka zapomniałem albo napisałem „pojechał w gury”. To jest… błąd logiczny. A przecież wałkowałem ten tekst nieraz.
Błędy zawsze się prześlizną. Zawsze. Nawet jeśli będzie się 100 razy sprawdzać. I jeszcze jedno, to znaczy inny mój logiczny błąd (zauważony przeze mnie już po fakcie, ale przemilczany), tuż powyżej. Napisałeś do tamtego internauty…
„plik jest oznaczony ver. 26, chcesz coś dodać?”
A ja tutaj żachnąłem się…
„26 poprawek?”
Znowu błąd logiczny. Skoro to jest wersja 26, to poprawek było… 25. Kurtyna.
Ale w sumie… co za różnica? I tak nikt by tego nie chciał czytać. Wrzuciłem tutaj kiedyś pewien swój bazgroł. Najnowszy, ostatni na chwilę obecną. Jeden z Czytelników ZP napisał wtedy…
„A to Ci dopiero. W wolnej chwili przeczytam. (…)”
No i co dalej? A dla mnie to jest istotne. Oczekuję feedbacku. Zarówno (przede wszystkim) treści, jak i formy. Mało tego! Jeden z Redaktorów ZP, gdy mu tutaj ostatnio trułem o to, żeby przeczytał tamten mój gryzmoł, napisał…
„(…) fragmenty już czytałem (…)”
No i co dalej? A dla mnie to jest istotne. Reszta jak wyżej.
W zanadrzu mam też przedostatnie opowiadanko, by do niego tu (w jakiejś minimalistycznej formie, aby Avoka nie prowokować, mam z nim umowę, że tamto mogłem w całości linkować n razy do imgura, ale to było ostatni raz) zalinkować. Tylko w zasadzie… po co?
Owszem, sekcja komentarzowa ZP nie robi za… mój prywatny blogasek. Wszak mam tego pełną świadomość. Tylko że… jeśli tyle kilobajtów produkuję tutaj NA TEMAT, to przecież (chyba) malutką prywatę mógłbym (raz na ruski rok) uskutecznić. A przynajmniej tak uważam. No ale generalnie… dla kogo?
Pozostaje mi tworzenie felietonów, analiz, odniesień, tabelek, durnowatych komentowań fotek ludzi z ekipy dyskobola, uskutecznianie defetyzmu oraz marudzenia, co jeszcze – nie wiem. Sick and tired, I stand alone. Niestety. Takie czasy.
https://www.youtube.com/watch?v=5bt7kAVxKfs
Chciałbym nawiązać do wypowiedzi:
„Z godzinę temu postanowiłem coś sprawdzić (mój bazgroł sprzed 3 lat), gdyż nie dawało mi to spokoju, gdy sobie przypomniałem o tym.”
Nie nazywaj swoich tekstów „bazgrołami” tylko dlatego, że są Twoje. Możesz sobie oczywiście pozwolić na autoironię, ale po tych wszystkich kilometrach, które najwyraźniej przejechałeś na pisaniu, chyba zasługują przynajmniej na nazwę „tekst”.
„A to Ci dopiero. W wolnej chwili przeczytam. (…)”
Tutaj też się wypowiem, bo to akurat o mnie. Przeczytałem…ale nie do końca. To jest trudny tekst i nie był to dla mnie odpowiedni moment na przyswajanie takich treści. Także też nie potrafię o nim powiedzieć nic konstruktywnego. Wogóle żeby ocenić czyjąś pracę, tekst, to wymaga nie mniej pracy niż samo napisanie takiego tekstu. A sekcja komentarzy nie jest raczej miejscem gdzie znajdą się odpowiednie do tego osoby.
„No i co dalej? A dla mnie to jest istotne. Oczekuję feedbacku. Zarówno (przede wszystkim) treści, jak i formy.”
Rozumiem Twoje rozgoryczenie. Sam piszę, całkiem nie mało, i często napracuję się nad tekstem i otrzymuję jeden lub brak komentarzy. Niestety to nie jest tak, że to nasze amatorskie pisanie jest w zakresie zainteresowania szerokiej grupy. Przecież profesjonalne pisma i ich autorzy nie znajdują dość uwagi czytelnika aby bez problemu utrzymać się na rynku. Co więc mówić o tekstach pisanych gdzieś w zakątkach internetu?
Brzmi pesymistycznie, ale prawdą jest że albo piszesz dla własnej satysfakcji albo jeżeli zależy Ci na komentarzach to polecam raczej tzw media społecznościowe, przy czym nie oczekuj mądrych komentarzy.
„Nie nazywaj swoich tekstów „bazgrołami” tylko dlatego, że są Twoje. Możesz sobie oczywiście pozwolić na autoironię, ale po tych wszystkich kilometrach, które najwyraźniej przejechałeś na pisaniu, chyba zasługują przynajmniej na nazwę „tekst”.”
W sumie masz rację.
„Tutaj też się wypowiem, bo to akurat o mnie. Przeczytałem…ale nie do końca. To jest trudny tekst i nie był to dla mnie odpowiedni moment na przyswajanie takich treści.”
Rozumiem.
„Wogóle żeby ocenić czyjąś pracę, tekst, to wymaga nie mniej pracy niż samo napisanie takiego tekstu. A sekcja komentarzy nie jest raczej miejscem gdzie znajdą się odpowiednie do tego osoby.”
Ale mnie nie interesuje opinia Mroza czy Bondy, tylko Wasza. Inna sprawa, że nie mam kontaktu z wyżej wymienionymi.
…
Niemniej jednak – dziękuję za powyższe komentarze.
Owszem, może i opóźnia się dosłanie czwartych „Bajajań” przez Pegaza (dzisiaj mijają równe DWA MIESIĄCE od jego komentarza, że „(…) Bajajania się piszą…”), a zatem i rozpoczęcie przedsprzedaży reprodukcji „Secret Service” #4. Ale równolegle też wali się to…
„Czyżby z zapowiedzi/przedsprzedaży na stronie zniknął Świat gier komputerowych? Wydaje mi się, że zapisywałem się kiedyś na pierwszy numer.”
„tak, nie udało nam się zdobyć licencji. Po ponad rocznych negocjacjach temat upadł.”
Oraz sypie tamto…
https://www.facebook.com/retronics.eu/posts/pfbid024BcVo6GJyBzizRL8DGqSyLkgmKNWozaD1UJdfTbRBuaA11ceeM4ZmrBytv5GMMY3l
Nie tylko ja tutaj interesuję się opóźnieniem premiery reprodukcji „Secret Service” #4, z racji czekania na „Bajajania”, które to Pegaz powinien dosłać. Pod najnowszym wpisem na FB „Retronics” czytamy komentarz internauty…
„Czy Pegaz wysłał już materiały do SS4?”
https://www.facebook.com/retronics.eu/posts/pfbid02Z5YwkU4qZvU5ZZXYkGiz7dCDAhgpqmtQV5mtCNBkWz6uERgdY26dTY6rc9wrbRhRl?comment_id=1052150740504892
Może Pan Jurek napisze coś więcej, jak to na chwilę obecną wygląda. Wtedy ja nabazgram o tym tutaj.
Powyższe pytanie zostało zadanie o godzinie 12:30. Aktualnie jest godzina 22:30, zatem minęło równe 10 godzin. Odpowiedzi brak. Mojego marudzenia żadnego też tutaj nie będzie, dam jedynie link do komentarza, który ponad miesiąc temu napisał tutaj jeden z Czytelników ZP…
https://zapach-papieru.pl/2026/06/secret-service-nr-4-7-8-1993/#comment-8896
Kilka dni temu napisałem w sąsiednim wątku…
„Czwartych „Bajajań” nadal nie ma dosłanych. Najwidoczniej w reprodukcji #4 być muszą, inaczej przedsprzedaż owej już dawno by ruszyła. Albo też nie ruszy już nigdy, gdyż może (gdybam, zapewne mylnie) #4 (i #5 i #6 i kolejne) bez „Bajajań” nie miałby satysfakcjonującego poziomu popytu. Znowu defetyzm u mnie, znowu przesadzanie.”
Defetyzm i przesadzanie. Typowe u mnie. W odniesieniu nie tylko do „Retroncs”, ale także czasem do „CD-Action”, a nawet i do „PSX Extreme” mi się zdarzy. To jednak jedziemy dalej z marudzeniem?
Ja to widzę – na chwilę obecną – w ten sposób (napiszę o tym, gdyż czasami o czymś myślę, ale zostawiam to w swojej głowie, zamiast dzielić się tymi rozważaniami z Wami, a później okazuje się, że w jakimś stopniu miałem rację). Więc…
Możliwe (w mojej głowie, oczywiście), że na dniach Pan Jurek doda wpis na FB „Retronics”, w którym stwierdzi (bez wyjaśnienia powodu), że czwartych i kolejnych „Bajajań” nie będzie. Następnie zapyta, czy mimo uszczerbku na tej jakże istotnej wartości dodanej, jest sens wrzucenia reprodukcji #4 do PRZEDSPRZEDAŻY. Czy będzie na tyle chętnych, by tenże wózek dalej ciągnąć.
Praktycznie wszystkie odpowiedzi będą przytakujące (na FB i w mailach), więc jeszcze tego samego dnia ruszy przedsprzedaż.
Od 12 do 28 sierpnia „Retronics” będzie miał urlop. Na początku września będą wałkowane „Bajtki” (zaległe, z 1987). Następnie (potrzebne kolejne okienko w drukarni) przyjdzie czas na drukowanie tego #4. Ów będzie wtedy wysyłany (powiedzmy) pod koniec września.
Od – de facto – popytu nań, zależeć będzie PRZYSZŁOŚĆ reprodukowania kolejnych „Sikretów”.
Brzmi sensownie? Wyjaśnia aktualną ciszę?
No niby tak. Że sam sobie odpowiem. Dlaczego w ogóle powracam do tej kwestii? Ano dlatego (komentarz internauty pod najnowszym wpisem na FB „Retronics”…
„Chyba czas na decyzje, co zrobić z Pegazem. Nie wiem, jaki macie z nim układ, ale czy możliwe jest wydawanie dalej SS bez jego dodatków?”
https://www.facebook.com/retronics.eu/posts/pfbid026wWY9KfayGDFLcsiTkrcPVMaKqEQAdvkfKe5Q85VUUuaThZShbnEFoTjdfgPpw7nl?comment_id=1637398981185226
Aktualnie (że się tak wyrażę) istnieje swoisty punkt, z którego wychodzą różne rozwidlenia dywergencyjne. Jedno z nich opisałem w powyższym komentarzu. Czy w tym właśnie kierunku poprowadzi zwrotnica najbliższych dni (może tygodni)?
Zacznę od nowego wątku, gdyż tamten wydłużył mi się niemiłosiernie. Więc tak…
21 lipca przeczytaliśmy…
„Numer 04 jest w zasadzie gotowy, ale czekamy na materiały od Pegaza. Gdy je dostaniemy, ogłosimy przedsprzedaż. Mamy cichą nadzieję, że stanie się to jeszcze w lipcu.”
https://www.facebook.com/retronics.eu/posts/pfbid02phstNwTZA9GW8Y9xVqGc9DoYtHdgkXbqUB6xYVfWYpAwAaDsq2bnB2Lds55GqWgul
Dooobra tam, może w sierpniu. Żadnej łzawej melancholii!
Żadnych daremnych żali!
1. „Dziś odebraliśmy z drukarni nakład pierwszego numeru Bajtka z 1986 roku w reedycji 2026”
2. „Kolejny tytuł – Top Secret. Zaczęliśmy prace nad dwoma kolejnymi numerami, czyli 23 i 24.”
3. „Pracujemy też nad Tajemnicami Atari – numery 8/92 i 9/92. Od numeru 9/92 będzie też ST FORUM!”
4. „Dziś dorzucamy do sklepu kolejny tytuł – COMPUTER STUDIO, numery 4/92 i 5/92. Czekamy na Wasze głosy!”
Czwartych „Bajajań” nadal nie ma dosłanych. Najwidoczniej w reprodukcji #4 być muszą, inaczej przedsprzedaż owej już dawno by ruszyła. Albo też nie ruszy już nigdy, gdyż może (gdybam, zapewne mylnie) #4 (i #5 i #6 i kolejne) bez „Bajajań” nie miałby satysfakcjonującego poziomu popytu. Znowu defetyzm u mnie, znowu przesadzanie.