Strona główna » Newsy » Secret Service nr 4, 7-8/1993

Secret Service nr 4, 7-8/1993


Opublikowano: 20/06/2026 | Autor: Onslow

„Czekajcie, a się doczekacie” – św. Czesław z Odczapowa nad rzeką Półbańką.

Lato 1993. Ten kto czekał, to się doczekał – nareszcie wakacje!!! Wraz z nimi zaś laba i więcej czasu na zabawę z grami komputerowymi. W kioskach natomiast pojawił się czwarty numer Secret Service. Niestety podwójny, sygnowany na lipiec i sierpień, ponieważ redakcji również zamarzyły się wczasy i odpoczynek od wszystkiego, co z grami i komputerami związane. Niemniej już we wstępniaku rozpościerana jest przed czytelnikami wizja, jak to po powrocie spaleni słońcem autorzy zabiorą się z zapałem za kolejne wiekopomne i monumentalne dzieło. Czyli numer piąty.

Mimo że wakacyjny „sikret” musiał wystarczyć na dłużej, jego objętość wcale na to nie wskazywała. Pismo zawierało 31 opisów gier plus rubryki stałe, a wszystko na zaledwie 36 stronach. Trudno, najwyżej przeczyta się go jeszcze raz i jeszcze raz i…

Jeśli chodzi o zawartość naszego periodyku, to w odróżnieniu od zaprezentowanej w zeszłym numerze supremacji przygodówek, tym razem mamy miks gatunków. Znalazło się również miejsce na kroplówkę dla „małych” komputerów, dzięki czemu użytkownicy „Atarynek” i C64 znaleźli coś dla siebie. Stałe działy pojawiły się w komplecie. Z chwilowej banicji wróciła lista przebojów TOP TEN, a SUPER SUPERY i TIPS&TRICKS nawet lekko przytyły. Zabrakło natomiast przestrzeni na opis gry Formuła 1 z okładki, do czego redakcja przyznaje się już na stronie trzeciej.

Wycinek okładki z zapowiedzią opisu gry
Wycinek z trzeciej strony SS-a z informacją, że opisu nie będzie

W wakacyjnym Secret Service pojawiły się dwa konkursy. Pierwszym z nich była znana z poprzednich numerów i ciesząca się ogromnym zainteresowaniem Mega Loteria Komputerowa – o czym donosiła redakcja już we Wstępniaku. Drugim z kolei, był Konkurs Atari, który przybrał formę psychotestu, a nagrodami były…, gry na Atari!

Konkurs Atari – psychotest dla użytkowników Atari

Redakcja w ferworze prac nad kolejnymi numerami pisma nie ustrzegła się, (jak sami to określają) pewnych błędów i wypaczeń. Ważny jest natomiast fakt, że dzielnie stawiono tym pomyłkom czoła i na łamach SS-a pojawiło się nowe okienko pod nazwą Errata, korygujące błędne informacje, które ukazały się już drukiem. Trzeba też zaznaczyć, że w tworzeniu erraty niemałe zasługi mieli sami Czytelnicy, naprowadzając redakcję „z poplątanej ścieżynki na jedynie słuszną drogę„.

W Secret Service nr 4 jest kilka wartych polecenia materiałów publicystycznych. Tańcząc z piratami to wywiad jaki Waldemar Nowak i Marcin Przasnyski przeprowadzili z Tomaszem Mazurem – redaktorem naczelnym Świata Atari oraz szefem Mirage. W tekście Wyścigi Betut i Dirk Bravado wprowadzają czytelnika w świat komputerowych wyścigów samochodowych. Przy okazji mamy możliwość poznać perypetie sześcioletniego Kuby, pędzącego do Mamy na pyszną kaszę 😉 W artykule Golf w weekend natomiast Tomasz Rogowski (członek Westfold Golf Club) przybliża historię tej dyscypliny, wyjaśnia najważniejsze pojęcia z nią związane oraz przedstawia kilka programów komputerowych symulujących grę w golfa. Wszystkie wymienione wyżej teksty możecie przeczytać w naszej bazie Ciekawych artykułów.

A na koniec cofnijmy się do początku czyli do Wstępniaka. We fragmencie tej rubryki czytamy: „(…) następny numer w kioskach – pod koniec sierpnia. Może grubszy, może droższy… ale na pewno lepszy! (…)„. Niech te zagadkowe słowa redakcji zapadną Wam w pamięci, bo wszystko wyjaśni się w piątym, wrześniowym Secret Service.

Zapraszam do pełnego opisu Secret Service nr 4, gdzie znajdziecie spisy treści, gier i autorów, wstępniak, ciekawe artykuły, zdjęcia i ciekawostki. Jest co poczytać i pooglądać. Życzę miłej lektury.

PS. W uzupełnieniu do tego opisu proponuję obejrzeć recenzję wakacyjnego wydania SS-a przygotowaną przez Marcina Kiendrę z kanału Loading Next, w serwisie YouTube. W filmie oprócz omówienia zawartości czasopisma, autor prezentuje wiele ciekawostek dotyczących gier opisywanych w tym numerze Secret Service.

Secret Service nr 4 – przednia okładka
Secret Service nr 4 – tylna okładka

źródło zdjęć:
Secret Service nr 4, 7-8/1993

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

9 Komentarzy

  1. Ten artykuł dotyczy #4 samego w sobie. A jak wygląda sytuacja z wyczekiwaną „czwórką” retronicsową? Przedwczoraj jeden z internautów zapytał o to pod wpisem na FB wydawnictwa…

    „(…) kiedy będzie SS 4?”

    na co owo odpowiedziało…

    „jest obsuwa, czekamy na materiały pegaza. I od tego zależy, kiedy się ten numer ukaże.”

    1. Żeby się nie okazało, że Paegazowi się „odwidziałi” albo „dał zgodę” tylko na trzy numery… Precedens już był.

      1. Myślę, że mu się nie odwidzi. Tylko trzeba wiedzieć, że Pegaz jest perfekcjonistą. Powiedziałbym, że osobą, która nie musi, ale może. Lubi i chce mieć ostatnie zdanie. Nie zraziwszy go, za którymś razem trzeba przekonać go, że kolejną falę ulepszeń wniesie już w kolejnym numerze…
        Trochę to rozumiem. No i pamiętanie o tym pozwala nie napalać się na szybką serię reedycji. Ale z drugiej strony, prawem serii, nie zdziwię się, jak po dłuższym czekaniu 2 numery wyjdą bliżej siebie.

      2. Trzeba mieć też na uwadze kwestię ekonomiczną, która tym razem różni się od poprzednich. Otóż reprodukcje #1, #2 oraz #3 najpierw oferowane były w przedsprzedaży. To (uogólniając) zapewniało już z góry fundusze na ich druk. Tym razem preorderowania nie będzie, a drukarnia nie stworzy #4 z dobrego serca (tym bardziej w czasach, gdy druk zdrożał; a przynajmniej w przypadku drukarni dającej światu „PSX Extreme”).

        Inna sprawa, że drukarnie są teraz zarobione po uszy. Jak się nazywa to wydawnictwo Kosa? Czekajcie… No wiedziałem, ale zapomniałem…

        Ten no… Czekajcie…

        „Open Beta”! Przypomniało mi się! No więc wczoraj napisali na FB, że…

        „Niestety, premiera książki „Tworzenie Prince of Persia. Pamiętnik 1985-1993″ opóźni się o kilka dni. Powodem jest zator w drukarni związany z nawałem przedwakacyjnych zleceń.”

    2. Nie.

      To znaczy nie chcę się przechwalać, że specjalistą jestem od prasy growej i wszystkie rozumy pozjadałem (swoją drogą, kto to widział, żeby czyjś rozum jeść?), ale ze stanowczością sięgającą 95% pewności stwierdzam, że (powtórzę)… nie.

      Przez kogo reaktywowany „Sikret” poleciał w kosmos? Przez Pegaza? Przez Łapusza? Nie wiem. Każdy z nich przedstawił solidne argumenty przekonujące, czyja racja jest czyjsza. A ja (taki specjalista ze mnie?) nie jestem w stanie wybrać tej prawdy, która jest faktyczną. Po prostu nie wiem i nigdy się nie dowiem, trudno. Wracając jednak do Twojego (konkretnego!) komentarza…

      Pegaz, we wpisie na FB „Secret Service” z 3 czerwca, stwierdził…

      „Ponieważ na parę dni znikam z kraju (…)”

      Pod poprzednim wpisem (również z 3 czerwca) dał komentarz odpowiadający na pytanie o #4…

      „będzie, Bajajania się piszą…”

    3. Parę dni (ile by ich nie było) od 3 czerwca już minęło. Zatem można zakładać, że Pegaz jest już w domu i kończy pisanie tych swoich „bajajań”.

      W sumie to na FB „Retronics” mógłby pojawić się wpis określający szacunkowy termin wysłania GOTOWEJ reprodukcji #4 do druku, a następnie zaoferowania jej w sprzedaży, „zanim ostatni czytelnik pamiętający pierwsze wydanie padnie ze starości”. No ale nie ma. A przecież reprodukcje „Secret Service” stanowią solidny silnik dodatkowy, prawda? Więc powinno się dbać o to, by dopływało do niego paliwo.

      A co, jeśli aktualnie nie ma aż takiej potrzeby (choć mogę się mylić w mej teorii)?

      Dlatego… pozostaje czekać na premierę #4. Przez czas nieokreślony. When it’s done. Kiedyś tam wyjdzie.

    4. Nie wiem, jak wyglądają kwestie finansowe na linii: sprzedaż „Secretów” – Pegaz. Mówiąc na tak zwany chłopski rozum – ile Pegaz ma kasy ze sprzedaży tych reprodukcji (rozumiem, że każdy sprzedany numer – ileś tam złotych mu daje; albo inaczej to rozwiązali, skąd mam wiedzieć?). Ale… już samo to jest świetnym motywatorem, by… nie zarzynać tej przysłowiowej kury.

      Kto właściwie jest tu szefem? Odsyłam do „bajajań” w #2, to daje (przynajmniej mi, może błędny) pewien obraz sytuacji. Temu szefowi TAKŻE przecież zależy na tym, by na reprodukcjach zarabiać, wszak „Retronics” nie jest organizacją charytatywną. Dodatkowo… czasy nie są łatwe. Niedawne stworzenie „Nordberg” i wrzucenie książki Clive’a Townsenda do PRZEDSPRZEDAŻY powoduje zwiększenie ciągu tej maszyny. Z czasem będą kolejne „nowe książki oraz gry na kultowe, klasyczne komputery i konsole”. Ale… to osobne silniki dodatkowe.

    5. Tutaj mówimy o tym konkretnym, z namalowanym piorunem na jego boku. Potrzebnym. Więc będzie cały czas działał. Chyba że paliwo przestanie dopływać (spadnie popyt), ale to już siła wyższa.

      Na „Zrzutce” jest zbiórka na… „Czasopismo 64 Plus 4 & AMIGA nr 3 i 4”. Trwa już ile? Circa rok. Ten czas tak szybko leci. Ile osób dotychczas wpłaciło? Dwie (260 zł / 3000 zł). Kurtyna. Lepiej wygląda sytuacja z „Czasopismo KEBAB nr 4 i 5/92”, gdzie wsparło osób… pięć (510 zł / 3000 zł). Jest też „Czasopismo Moje Atari nr 3 i 4”. Na nie ma chęć osób… dziewięć (1261 zł / 8000 zł). 8 dni do końca, przedłużane było kilkukrotnie. Tym razem… albo ponownie będzie dodane kilka miesięcy, albo Pan Jurek odpuści sobie te reprodukcje. Obstawiam drugą opcję.

    6. Tak więc ogólnie jest różnie. Ale „Sikret” to jednak (że tak powiem) walor sam w sobie i (póki co) popyt nań jest… dobry (rzekomo na #3 spadł, ale nie wiem o ile i czy jest to złym prognostykiem).

      Osobna sprawa to obwoluty. Miał ich…

      #1 – jedną
      #2 – dwie
      #3 – trzy

      Oszacuj liczbę obwolut w przypadku #4.

      One stanowią ciekawy gadżet, ale też solidny dopływ kerozyny. Zwiększanie liczby tych obwolut w kolejnych numerach świadczy o tym, że popyt na nie jest. Powtórzę – nie zarzyna się kury znoszącej złote jajka.

      #4 będzie. Na 95%. A teraz… oszacuj liczbę obwolut w jego przypadku.