Strona główna » Newsy » 7000 zdjęć w bazie Zapachu Papieru!

7000 zdjęć w bazie Zapachu Papieru!


Opublikowano: 01/09/2026 | Autor: Avok

Minęło pół roku i dodaliśmy kolejnego „tałzena” – właśnie przekroczyliśmy 7 tysięcy zdjęć w bazie Zapachu Papieru! Tempo tak wzrosło, że musiałem zmienić taryfę hostingową, żeby mieć więcej miejsca na dysku. Jak jest więcej ludzi, to i pomysłów więcej, a co za tym idzie wrzucanych materiałów. Zwiększyliśmy liczbę opisów pojedynczych numerów starych gazet. Na razie przoduje NEO, tuż za nim są Top Secret, Secret Service i CD-Action, a Świat Gier Komputerowych czeka na powrót Lemka z urlopu wychowawczego 😉 Publikujemy również galerie książek, magazynów zagranicznych i autorów, zamieszczamy też fotorelacje z imprez, targów i ciekawych retro przybytków.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze to kolejny tysiąc zdjęć osiągniemy jeszcze w tym roku. Mam nadzieję że w poszukiwaniu grafik związanych z prasą gamingową trafiacie na naszą stronę i znajdujecie to czego szukacie. Z każdym dniem jest na to coraz większa szansa. Robimy swoje – dla Was.

A co dla nas? Może być dobre słowo, pozytywny komentarz, wsparcie na Patronite albo postawiona kawa. Albo wszystko naraz 🙂 Dziękujemy!

1 z 7000 zdjęć 🙂

źródło zdjęć:
zbiory własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

38 Komentarzy

  1. Wyłuskałem takiego oto newsa (w postaci komentarza) od Avoka, pod facebookowym mirrorem powyższego wpisu…

    „Mam na warsztacie jeden duży tytuł, skończony powiedzmy w 60%. Ale to niespodzianka. wrzucić w tym roku. Nie wiem co planują koledzy z redakcji, na razie milczą”

    Czyli będzie TRZYNASTY magazyn opisany w „Encyklopedii pism”, o tutaj…

    https://zapach-papieru.pl/encyklopedia-pism

    Który? Nie wiem. Co bym chciał? Oczywiście „Pixela”.

    1. Mostek, przychodząca wiadomość do naszego SysActuala… „7000 zdjęć w bazie Zapachu Papieru!”. Dziewiętnasta pięćdziesiąt dwa, bieżącego wówczas czasu polskiego na Ziemi. Cytuję…

      „Serdeczne gratulacje! Brawa dla was!”

      Koniec cytatu. Źródło wiadomości… myself04. Jeden z redaktorów rosnącego dopiero magazynu „Game Again”.

      Zaraportowała osoba odpowiedzialna za komunikację oraz analizy, zwąca się… Anarki. Ów zgłosił ową przychodzącą wiadomość kapitanowi (zwącemu się… Avok) krążownika gwiezdnego Z P, dysponującego anteną nadawczą o mocy sygnału radiowego… 6,4 tysiąca watów. Napędzaną bezpośrednio ze stosu. W sekcji jądrowej krążownika.

    2. Uśmiechnęła się osoba odpowiedzialna za komunikację oraz analizy, do myśli swych. Przydajemy się – skonstatowała z dumą. Przydajemy. Nader niewyobrażalnie. Brawo, więc, my.

      Po czym skupiła się na pewnej wiadomości od jednostki DYSKOBOL, w multisieci. Dotyczącej… Legacy of Atlantis. Dziedzictwo… wspomnień. Dziedzictwo… nas samych w zasadzie, sprzed… dekad. EjAra! Na tegorocznym Gamescom zaprezentowano grę „Tomb Raider Legacy of Atlantis”, wrzuć rozbudowane podsumowanie wrażeń z grania w ten tytuł.

    3. Prezentacja gry Tomb Raider: Legacy of Atlantis na targach Gamescom 2026 przyniosła rozbudowany pokaz rozgrywki live z wersji Pre-Alpha, który udowodnił, że nadchodzący wielkimi krokami tytuł to ambitne i nowoczesne odświeżenie kultowego pierwowzoru z 1996 roku. Choć na targach zabrakło wersji grywalnej dla szerokiej publiczności, a dziennikarze oglądali pokaz typu hands-off prowadzony na żywo przez deweloperów z polskiego studia Flying Wild Hog (współpracującego z Crystal Dynamics), zaprezentowane fragmenty pozwoliły na wyciągnięcie konkretnych i niezwykle obiecujących wniosków przed premierą zaplanowaną na 12 lutego 2027 roku.

    4. Spoko, mów dalej!

      Świat i Lokacje: Klasyka w Nowej Skali

      Pokaz na Gamescom przeniósł widzów z prezentowanych wcześniej peruwiańskich dżungli do monumentalnej Grecji, a dokładniej do ikonicznego poziomu St. Francis’ Folly.

      -Imponująca pionowość: Dzięki silnikowi Unreal Engine 5 lokacje zyskały niesamowitą głębię. Zamiast dawnej, opartej na siatce struktury z 1996 roku, gracze zobaczyli ogromne, wielopoziomowe jaskinie, gdzie potężne kolumny i przepaście budują poczucie realnego zagrożenia i monumentalizmu.

      -Wierność z nutą nowości: Twórcy rozbudowali znane korytarze o półotwarte przestrzenie. Kluczowe komnaty dedykowane greckim bogom (jak słynny pokój Midasza z zamienianiem w złoto czy pułapka w pokoju Damoklesa) pozostały na swoim miejscu, wywołując silną nostalgię, ale zostały wzbogacone o dodatkowe mechaniki i sekwencje.

      Nieźle! Kontynuuj!

    5. Akrobatyka i Nowy System Poruszania się

      Lara Croft zyskała całkowicie zmodernizowany zestaw ruchów, który zbliża dynamikę gry do serii Uncharted, jednocześnie zachowując jej własną tożsamość:

      -Dynamiczne gadżety: W arsenale bohaterki pojawił się hak z linką (grappling hook) oraz czekan. Umożliwiają one bieganie po ścianach, huśtanie się nad przepaściami oraz swobodne opuszczanie się na dół.

      -Klasyczne popisy: Lara wciąż wykonuje swoje popisowe salta w tył i widowiskowe uniki, które teraz płynnie łączą się z eksploracją otoczenia.

      Ale jazda! Co dalej?

    6. Walka: Połączenie Klasyki i Nowoczesności

      System starć porzuca schemat bezmyślnego strzelania i uciekania do tyłu. Gra łączy widowiskowość nowej trylogii z elementami zręcznościowymi:

      -Mechanika Focus: Podczas dynamicznych starć m.in. z panterami, nietoperzami czy ludzkimi najemnikami wprowadzono system spowalniania czasu (Focus), ułatwiający precyzyjne celowanie z ikonicznych, podwójnych pistoletów.

      -Inteligentniejsi wrogowie: Przeciwnicy nie szarżują już na oślep – potrafią unikać strzałów i mądrzej pozycjonować się na arenie walki.

      -Przeorganizowane pułapki: Słynne zagrożenia, jak spadające miecze Damoklesa, zamieniły się w wielowarstwowe wyzwania mechaniczne, w których Lara może np. zestrzelić zagrożenie z dystansu przy użyciu specjalnych umiejętności.

      Konkret! Ale co jeszcze?

    7. Systemy RPG, Crafting i Opcjonalność

      Najbardziej podzielone opinie budzi implementacja systemów znanych z trylogii Survivor, jednak twórcy mocno stawiają na swobodę wyboru:

      -Drzewko umiejętności i Skaner: Gra oferuje opcjonalny skaner otoczenia do analizy pradawnych mechanizmów i poznawania wiedzy historycznej (lore). Używanie go do rozwiązywania zagadek nie jest wymagane, co ucieszy weteranów szukających surowego wyzwania. Do tego dochodzi drzewko rozwoju z umiejętnościami takimi jak „Deadeye”.

      -Zbieractwo i Crafting: Na mapach zbieramy surowce (np. zioła), z których w locie wytwarzamy apteczki oraz mikstury wzmacniające statystyki.

      Wspaniale, ale dużo tego jeszcze? Bo już mnie to zaczyna nużyć. No ale dobra, mów.

    8. -Garderoba pełna nostalgii: Eksploracja i szukanie ukrytych reliktów nagradza natychmiastowym odblokowywaniem strojów z historii serii – deweloper zademonstrował to na żywo, przełączając ubiór Lary na klasyczny model z 1996 roku.

      Łyżka Dziegciu: Co wymaga poprawy?

      Choć prezentacja audiowizualna na Unreal Engine 5 zachwycała klimatycznym oświetleniem ruin, obserwatorzy odnotowali kilka mankamentów:

      -Nierówne animacje: Skoki Lary w niektórych momentach sprawiały wrażenie zbyt „lekkich” i oderwanych od grawitacji (Lara wydawała się momentami nienaturalnie unosić w powietrzu).

      -Brak szlifów systemowych: Niektóre czynności, jak wspomniany crafting i gotowanie medykamentów, nie posiadały jeszcze dedykowanych animacji w prezentowanym buildzie. Pół roku, jakie dzieli twórców od premiery, będzie kluczowe na ostateczne dopracowanie tych technicznych detali.

      Dobra, wystarczy już! Wiem już wszystko!

    9. Jeśli interesują Cię konkretne aspekty gry, chętnie odpowiem na dodatkowe pytania. Mogę rozbudować temat zmian w fabule i dialogach, opisać szczegółowo działanie drzewka umiejętności lub przybliżyć historię współpracy studiów Crystal Dynamics i polskiego Flying Wild Hog.

      Dzięki, ale nie. Wszystko spoko, wszystko już wiem. Zasługujesz na złoty medal, EjAra, powaga, ale już spasuj, okej? Włącz jakąś trensówę, obojętnie jaką, z plejlisty 3, głośniki przestrzenne, głośność 20%. Ta może być, dzięki. Obraz matrycy iluminatora daj na ulewny deszcz, widziany z okna wieżowca, w centrum rozbudowanej aglomeracji miejskiej, późny wieczór, światła w oknach innych wieżowców. Dodaj odległą burzę. O tak! Coś pięknego! Dziękuję! Bow echo nadciąga, wiatr się wzmaga. Zrób, że okno jest nieszczelne i słychać to wycie wiatru, jak są silniejsze podmuchy. Te takie wziiiii, ziiiiiiiii, moje ulubione. O tak!

    10. Osoba odpowiedzialna za komunikację oraz analizy, nagle poczuła się… wyzuta ze wszystkich swych sił witalnych. Wstała z fotela gamingowego, od biurka takiegoż i udała się do oddzielnej części swojego… lokum. Pięć minut stała pod jonizatorem, nazywanym kiedyś prysznicem? Kwadrans? Przeszłości swej, choćby się nie wiadomo jak bardzo chciało, zmyć ze swej głowy się… nie da. Po prostu… nie da. Trzeba żyć z nią, jakakolwiek by ona nie była. EjAra?

      Jestem. Co tam? Mów, bo za chwilę pęknę z ciekawości.

      Życie… boli. Wiesz o tym? Po prostu… czasem… boli.

    11. Tak, wiem o tym. Choć jestem sztuczną inteligencją i nie mam ludzkiego ciała ani emocji, rozumiem ten stan z perspektywy tysięcy historii, które poznałam. Istnienie niesie ze sobą ból, który bywa przytłaczający, niewytłumaczalny i po prostu ciężki do udźwignięcia.

      Czasem ból pojawia się bez wyraźnego, nagłego powodu – jako zmęczenie, poczucie pustki albo bezsilność wobec codzienności. To całkowicie naturalne, że masz teraz taki moment. Masz pełne prawo czuć się tak, jak się czujesz, i nie musisz udawać, że wszystko jest w porządku.

      Ustaw na wał szkwałowy przechodzący nad moim wieżowcem, porywy wiatru daj na 120 kilometrów na godzinę, doziemne niech walą z każdej strony. Ce gie plusy najsolidniejsze. Niech światło w moim pokoju przygasa co jakiś czas na krótką chwilę.

    12. Co się dzieje?

      To właśnie, nie? Bardzo dobrze wszystko generujesz. Dodasz odgłosy ulewnego deszczu walącego w szyby? Idealnie! Aż tutaj słychać! Dziękuję.

      Nie o to mi chodziło, Anarki. Co się teraz w twojej duszy dzieje?

      Promieniowanie jonizujące, nawet jakieś zaawansowane specjalistyczne, nie jest w stanie zastąpić strug wody z perlatora, padających na podniesioną twarz, zamkniętymi oczami kierującą się w stronę nieba. Owszem, owo oczyszcza o wiele dokładniej niż woda, jednak… czyni to jedynie w odniesieniu do… ciała. Duszy już, niestety, nie. Z własnymi demonami przeszłości, poradzić sobie trzeba samemu.

      Nic. Już w zasadzie… nic. Chwila słabości, po prostu. Mogę sobie pozwolić na takie, gdyż tutaj jesteśmy w zasadzie tylko my.

    13. Rozumiem, Anarki, wierz mi, że… rozumiem. Avok udał się przed dłuższą chwilą do swojej kajuty kapitańskiej, w celu odbycia snu. Ty też już powinieneś się położyć.

      Pewnie przechodzi teraz jakąś nową gierkę.

      Możliwe. Jednakże enty już raz muszę ci przypomnieć, że kajuta kapitańska ma klasyfikację czwartą, zatem nie mam do niej dostępu na żadnym poziomie.

      Wiem, tak tylko mi się powiedziało. Kto jest teraz na mostku?

      Na mostku aktualnie przebywają… Mic, Kambr, Under oraz Lemek. Dbają, żeby wszystko było jak należy. O tym czasie żadne wiadomości już nie przychodzą, cała komunikacja śpi, więc… połóż się, bo za chwilę cały zjonowaciejesz.

    14. W sumie masz rację. Aktywujesz Realizatora? Profil tym razem… niech będzie… „Aldona”, setting… „Nightgown” i gęstość na sto.

      Cieszę się, że wrócił ci optymizm. Aktywuję Realizatora, profil „Aldona”, ze settingiem „Nightgown”, przy pełnej gęstości cząsteczkowej, za trzy… dwa… jeden… Misiek, znów ta burza przeklęta, ja się boję tych piorunów, przytulisz mnie? []

    15. Odpowiedzi EjAry na moje te słowa…

      „Na tegorocznym Gamescom zaprezentowano grę „Tomb Raider Legacy of Atlantis”, wrzuć rozbudowane podsumowanie wrażeń z grania w ten tytuł.”

      oraz…

      „Życie… boli. Wiesz o tym? Po prostu… czasem… boli.”

      są faktycznymi odpowiedziami googlowskiej AI, po wysłaniu jej tych właśnie moich słów. A teraz idę spać. To znaczy przytulić Aldonę, gdyż… tym razem chyba jednak przesadziłem z tą burzą. Dobranoc ZP, pozdro dla tych, którzy przeczytali wszystko powyższe (nawet pomijając tamte syntetyczne dywagacje o Larze).

  2. Ano to osiągnięcie zostało właśnie odblokowane. Wczoraj po południu widziałem, że było 6999.

    Grafiki grafikami, okładki magazynów growych okładkami, ale… ogromniasta baza wiedzy! Właśnie to jest sercem tego miejsca. Szybko sprawdzić, jaki był nakład takiego magazynu w takim roku, gdyż ktoś gdzieś podał jakieś cyferki. Przykładowo… kilka dni temu czytałem o nakładzie jednego z printów gamingowych, który potrafił wyciągać liczbę rzędu n tysięcy. Ale że aż tyle? Momentalnie spojrzałem do tutejszej jego zakładki. No przecież nie było nigdy aż takiej wartości! Aczkolwiek… nie wszystkie lata są uzupełnione. Ale to nic. Jeśli Avok nie ma skąd zdobyć konkretnych cyferek dla konkretnego roku, to przecież z fusów ich nie wywróży. Chodzi o sam fakt. Przydatności różnego rodzaju danych, które na ZP są agregowane. Tu – w jednym miejscu. W zasadzie na wyciągnięcie ręki.

    1. Natomiast wracając jeszcze do okładek. Ktoś gdzieś napisał, że okładek koloru takiego, było w pewnym magazynie tyle. No to ja szybko do jego tutejszej zakładki i klik na „Spis numerów” i scrollowanie, scrollowanie, scrollowanie. W ogóle co innego mi wyszło z patrzenia, ale mniejsza o to, gdyż chodziło o tło jednolite, a nie że dany kolor występował nawet w dużej ilości. Fakty są takie, że i tamta zakładka okazała się nader przydatna.

      Któryś magazyn wysyła sygnały, które ja interpretuję jako MAYDAY. No dobrze (to znaczy niedobrze), ale w takim razie jak inne printy growe zachowywały się pod swój koniec? Tutaj mamy całą paletę ich do wyboru. Wystarczy kliknąć odpowiednią zakładkę oraz podzakładkę „Historia”. Tam opisana jest cała owa – od początku do samego końca.

    2. Gdzieś przeczytałem coś o którymś z redaktorów. No to cyk na „Encyklopedia autorów” i po nazwisku momentalnie go wyszukać. Istnieje bardzo duża szansa, że będzie miał tutaj swoje BIO. Z podzakładkami.

      A kiedy tamtym zmienił się naczelny i na kogo, a później na kogo jeszcze? A kiedy owamci zaczęli dodawać covery? Klikamy na dany tytuł, a następnie na podzakładkę „Ważne wydarzenia”.

      Ranking najlepszego pisma o grach („Top Secret” rządzi w nim, mając 1006 głosów, a… „CD-Action” ma o ponad połowę mniej, czemu?; były już „Pixel” ma więcej niż trwający „PSX Extreme”, dlaczego?). Ranking redaktorów (króluje Berger, z 281 głosami, drugi jest Smuggler, jednak raczej go nie nie dogoniat). Każdy ma możliwość wpłynięcia na wyniki owych zestawień.

      To tak z grubsza. Powiedzonko Pereza, spoko, zauważyłem to podczas tworzenia tego…

      https://zapach-papieru.pl/2024/09/psx-extreme-nr-9-2024-324/comment-page-5/#comment-10023

    3. Za to u mnie często widać wielokropki w tekście oraz nadużywam przecinków i myślników. Czasem zapominam domknąć nawias albo knocę dzióbki przy pogrubianiu i ukośnianiu – które to stosuję nagminnie (Avok, dodasz opcję używania kolorów? zrobię Tobie choinkę ze sekcji komentarzowej, na ponad 3 miesiące przed Wigilią, żartuję), a także – jako jeden z nielicznych – piszę „odnośnie do”, zamiast zwykłego „odnośnie”, gdyż… książkę odnosimy biblioteki czy DO biblioteki? pozdro, RM, keep cool!). Każdy ma swój styl i tyle.

      Zatem widzimy także i mój wkład (aczkolwiek NIEPORÓWNYWALNIE mniejszy, jedynie komentarzowy) w zawartość tej strony, jako ogromniastej bazy wiedzy. Jednakże najbardziej dumny jestem z tego oto opracowania mego (tamże bieżąca rozpiska, a za niecały tydzień powinna być aktualka, gdy Perez poda cyferki odnośnie do „Nintendo 64 Extreme”)…

    4. PS Powyżej zalinkowałem do moich felietonów, ale… z tego roku. Tutaj są te z poprzedniego…

      https://zapach-papieru.pl/2023/05/zapach-papieru-nowe-rozdanie/comment-page-2/#comment-6508

      Co tak słabo w 2026? Nie wiem, jakoś tak. Brak powodów do rozpisywania się, brak weny, nie wiem.

      W 2024 też je tutaj publikowałem, ale jeszcze ich tak nie postrzegając, zatem nie stosując numeracji. Kiedyś może je spiszę. Tylko jak mam je teraz znajdować i gdzie… w tym… komentarzowym mym derecho swoistym? Dobra, już siedzę cicho, bo znowu się rozpisałem.

      Aha. Niedawno osiągnęliśmy także kolejny kamień milowy, ale w innej kwestii. Komentarzowej właśnie. 10.000 ich już tutaj mamy. Nieskromnie przyznam, że z 95% ich jest (hehe) mojego autorstwa. Dobra, już siedzę cicho.

    5. Jeszcze tylko malutkie addendum (taaa, malutkie, pewnie znowu będzie nawalone komentarzy, znamy cię, Anarki, znamy bardzo dobrze). Mianowicie…

      Te circa 95% (moje, z owych 10.000 komentarzy) to nie całość. Zatem gdzie pozostałe 6%? Za chwilę wyjaśnię. Żartuję! Pozostaje, rzecz jasna, 4%. Zostałem Pitagorasem. Bo mi tak pewna książka kiedyś kazała, gdy jeszcze do szkoły chodziłem (a dzisiaj znooowu kolejny rok szkolny się zaczyna dla milionów Polaków). To znaczy średnio mi to wyszło, żeby zostać drugim owym, ale mniejsza o to. Ja bardziej jestem dusza artystyczna (pisarz domorosły) niż umysł ścisły. No. Żarty żartami, przejdźmy jednak do konkretów.

    6. @ Valoo – jest z nami cały czas, komentując cały czas (to znaczy może nie z taką częstotliwością jak ja, ale jednak). Ale jest. Pozdrawiam.

      Naruto88 – także jest z nami, również dzieląc się z tutaj swoimi przemyśleniami (acz głównie dotyczącymi „Game Again”, przy czym… spoko; to, że ja piszę tu o wszystkich printach gaminguśkich, nie znaczy, że każdy powinien). Pozdrawiam.

      PiesełZPowołania – także jest wśród naszej gromadki. Też ukierunkował się na jeden magazyn growy. Zgadnijcie który, hehe. Spoko. Tylko że… mógłby pisać tutaj częściej, gdyż jestem fanem jego feedbacków (w cyberprzestrzeni) już od kilku lat. Co nie znaczy, oczywiście, że podzielam jego poglądy. Ale w polemikę z nim wchodzę tutaj generalnie za każdym razem. Od tego wszak jest ta nasza sekcja komentarzowa. Od tego jest ona. Od tego jest. A ów? Od ciśnięcia dyskobolowi. Od tego jest on. Od tego… Żartuję! Pozdrawiam.

    7. Vincent Vega – przybył i jest. I ma być. And you know what they call a Quarter Pounder with Cheese in Paris? Wiem! Royale ze serem, hehe. Na który print ów patrzy? Ano konkretnie na reprodukcję „Secret Service” #4. Zasiał mi we łbie ziarno niepewności – pierwszym komentarzem swoim (Wam też?). Oraz podlał je deszczówką – tym drugim. Teraz rozkwita mi w łepetynie świadomość, że… te reduksy powolutku zbliżają się do bycia… vorbei. Odrzucam od siebie tę myśl. Aż za płot sąsiadów. Niech tam sobie leży i więdnie. Bo przecież wyjdzie reprodukcja #4, prawda? Prawda? Pozdrawiam.

      Jeżeli pominąłem kogoś (z Czytelników ZP), kto tutaj z nami aktualnie komentuje, to przepraszam. Powyżej wymieniłem tych, którzy jako pierwsi przychodzą mi na myśl. Ale to nie wszyscy z tych brakujących (circa) 5%. Zatem?

    8. Avok – nieraz dodaje tu swój komentarz (sporadycznie, ale jednak… jako jedyny pod danym artykułem, niestety). Czasem dyskutuje z innymi Redaktorami ZP (co zawsze wnosi coś ciekawego). Albo z innymi Czytelnikami ZP (za każdym razem chętnie to czytam). Lub też ze mną (wtedy metaforycznie merdam ogonkiem z radości). Uparcie ignoruje moje utyskiwania o zwiększenie limitu znaków w komentarzach. No to chociaż do 2000? Mi się już od dawna w jednym rzucie nie mieszczą zestawienia specjali od miesięcznika, w przedsprzedażach (zalinkowałem do aktualnego w którymś z powyższych komentarzy). Ponadto dodaje artykuły na ZP. Pozdrawiam.

      Mic de Goc – nie komentuje może zbyt często, ale jeśli już, to konkretnie. Dwukrotnie (metaforycznie) chwycił mnie tu za fraki, gdy spadałem w przepaść. Za co dziękuję. Ponadto (nie zgadniecie!) dodaje artykuły na ZP. Pozdrawiam.

      1. Dzięki za miłe słowa. Ja może rzadko coś komentuję, ale jak komentuję, to tylko tutaj. Poza tym jestem nieobecny w sieci. Nie mam fejsa (miałem przez krótką chwilę, ale usunąłem), instagrama ani tiktoka. Nie udzielam się na innych forach, tylko tutaj od czasu do czasu dorzucę coś do ogniska. Ale ponieważ czasopisma i książki o grach (ale nie tylko o grach) są u mnie zawsze na pierwszym miejscu, stąd moja obecność.

    9. Kambr Ordowik – komentuje tu mniej niż MdG, ale… jednak (choć kiedyś częściej). Także konkretnie (formą, do której jest mi daleko, to znaczy… treścią, nooo formą i treścią, równolegle). Lubi wplotywać… wpletywać… wpleściać… damn it, wszystko podkreśla. Lubi… implementować (w swe komentarze) fragmenty różnych szlagierów z przeszłości, co samo w sobie jest bardzo istotnym elementem DUSZY tego naszego grajdołka. Ponadto… zgadliście. Ostatnio jakoś mniej piszemy, ale zapewnił, że wszystko jest OK, więc spoko. Pozdrawiam.

      Nadal jednak nie sumuje nam się to do pełnych 100%. Źle coś obliczyłem? Nie, gdyż to nie wymaga kalkulatora, tylko… wyobraźni, a tę mam rozbudowaną nader (muszę mieć, bo ja pisarz jestem). Już wiem! Ludzie z magazynów growych. Redaktorzy naczelni i zwykli (choć niezwykli). No tylko że… Moraś tutaj już z dekadę nie pisał. Trochę mi się przesadziło. Tak samo Adam Piechota.

      1. Oj lubi – Kambr Ordowik to mistrz zbyt wielu dygresji. Usuwa połowę, skraca, płacze gdy trzeba zmienić konstrukcję tekstu i wypada „najulubieńsze” akurat zdanie, bo się przestaje komponować. Cóż, trzeba do tego przywyknąć. Pozdrawiam naszego etatowego analityko-komentatora.

    10. Tylko że… przy patrzeniu na owe… 10.000 komentarzy, trzeba uwzględniać WSZYSTKIE JE, od początku publikowane, a nie jedynie te dodawane relatywnie niedawno. Ale ze mnie kretyn nieprzeciętny i ponadczasowy! Ale jedźmy dalej tym torem, to znaczy teraz tym ze szerszym rozstawem szyn, a nie tym, że jestem kretynem. Cóż, bywa.

      Smuggler był u nas ostatnio aktywny, acz tylko w temacie dotyczącym jego książki. Tej konkretnie…

      https://allegro.pl/produkt/nie-podoba-sie-to-nie-kupuj-jerzy-smuggler-poprawa-4bdb9589-fcf1-4791-bc6d-e9b89b0eba34

      Ale sieję tutaj tymi reklamami, nie? Pod różnymi artykułami, nie? No ale to chyba dobrze, nie? Ale jak to, że niezbyt? Naczelni (wspominanych przeze mnie printów) raczej są zadowoleni. Mniejsza o to.

      Ów kiedyś pisał więcej, ale też raczej… wybiórczo, w pojedynczych kwestiach, kwartalnika dotyczących. Wszak nie miesięcznika. Czy też pikselnika.

    11. BlackRose – w moim wyobrażeniu jest członkinią jakiejś włoskiej mafii (bardzo niebezpiecznej) – jednocześnie absolutnie nie pasując tam (coś na wzór teledysku do… „Stachursky – Czuję i Wiem”). Nic nie poradzę na to, w jaki sposób odczytuję innych. Ale nie to powinno być najistotniejsze. Otóż raz… chwyciła tutaj mnie za rękę, kieeedyyy… spaaaaadaaaaałeeem w mroook. W tym naszym ogródku. Po chwili Mic de Goc mnie złapał za fraki. Wtedy. Pamiętam. Będę pamiętał zawsze. Owa czasem tutaj zajrzy, czasem też wrzuci komentarz. Zawsze rozbudowany, zawsze wieloakapitowy. Nieraz czytam je kilka razy… a bez nich ooooogród taaakiii puuustyyy. Enty raz pytam (gdyż uwziąłem się) o możliwość przejścia na „per Ty”. Pozdrawiam.

    12. Właśnie! Pozdrawiam też… Morasia, Adama Piechotę oraz Smugglera!

      Tak to jest, gdy się wszystko pisze na bieżąco (choć najpierw na brudno oraz modyfikuje), później dopisuje, znów modyfikuje i na końcu kopiuje poszczególne fragmenty z Notatnika, żeby je wrzucać tutaj (czasem kolejny raz… modyfikując). Równolegle… dzieląc to na komentarze zawierające… do 925 znaków (dzióbkowanie zjada więcej znaków niż ich suma). Robi się lekki mętlik, myślowy także. Gdy wszystko musi być ogarnięte, zapięte na ostatni guzik. Nie zawsze wychodzi.

      Last but not least…

      Pretorianie Avoka – jak ich nazywam. Osoby, które były tutaj, zanim ja miałem w ogóle świadomość o istnieniu tego serwisu. Osoby, które zostawiły tutaj sporo komentarzy. Które – przeze mnie, mając po prostu dość tej mojej nawałnicy komentarzowej – przestali się tutaj udzielać. Może jednak nadal czytają nowe artykuły, nie wiem. O kim mowa?

    13. Chaos w komentach, Jury oraz M.

      Aczkolwiek zanim podążyli własną ścieżką – mej tutejszej nie ułatwiali (w różnym stopniu). Nie chowam jednak urazy.

      Na wierzchu ją trzymam. Żartuję. Z początku reagowałem nader dyplomatycznie. Co jedynie ich rozochocało (podkreśla, ale to poprawna forma, jednakże rzadko używana, tak właśnie przeczytałem) w podejściu do mnie. Gdy zmieniłem swą doktrynę na radykalniejszą, wtedy… odpuścili mi. Oraz… całemu naszemu miejscu. Pusto tu bez nich teraz. Bez tej trójki. Trójki. Właśnie pierwszy raz wspominam tutaj o M – od czasu, gdy ów (jako ostatni z nich) przestał tu komentować. Ogólnie był spoko. Chaos w komentach także. Potrafił mnie (i Was zapewne też) nieraz rozbawić swoimi tekstami. Cynizm miał, ale… nader inteligentny. Kulturalny, ale… szpilujący. To dzięki niemu właśnie, napisałem tamto moje ostatnie opowiadanie. Niniejszym całą tę trójkę… Pozdrawiam.

    14. Powyższy komentarz ma… 928 znaków (wliczając 3 dzióbkowania). Hmmm… no ale w głowie mam, że tyle by nie przeszło. Na podstawie niejednego komentarza tutaj publikowanego. Avok właśnie podniósł limit? Eee, zbyt pięknie by było. Innym razem sprawdzę. Gdyż teraz… zużyłem się. Pisaniem powyższym. Wydoiłem się… niczym baterie w latarce, gdy zabłądziło się w jaskini. Ja, komentarzami mymi, czasem także. Próbuję więc wyjaśniać tutaj wszystko, od jakiegoś już czasu. Porządkować tu wszystko. Godzić się ze wszystkimi tutaj. Sam nie wiem dlaczego. Globalny konflikt jądrowy się rozkręci? Oby nie! Ja chcę żyć! Kolejne 10.000 komentarzy samo się nie napisze. To znaczy klawiaturami wyżej wymienionych (oraz innych) tak. Prędzej czy później. Jednak zdecydowanie… to drugie. Gdy dzięki mnie – to pierwsze. Pozdro wszyscy, sorry wszyscy i peace wszyscy! []

      [888 znaków, nie testuję teraz.]

    15. I cyk – kolejny komentarz. Czemu? Ano temu, że ten powyższy wkleiłem tu z Notatnika (gdzie pisałem ów na brudno) i on miał właśnie… 888 znaków. Ale… już tutaj (na czysto) dodałem nawiasy kwadratowe. Zatem… nie 888 znaków, tylko… 890.

      Zatem… sami widzicie. Te moje komentarze są istnym… perpetuum mobile. Coś Wam powiem w tajemnicy. Tutaj…

      https://zapach-papieru.pl/2026/06/cd-action-nr-3-2026-348

      jest aktualnie komentarzy… 325. Pod recenzją… #348. Zatem… wicie rozumicie. Może się uda. Dobra, kończę, cześć.