Strona główna » Newsy » Nintendo 64 Extreme nr 3/2026 (10)

Nintendo 64 Extreme nr 3/2026 (10)


Opublikowano: 23/09/2026 | Autor: Avok

Kto mnie zna ten wie, że Nintendo 64 to moja ulubiona konsola. Miałem ją tuż po premierze, doświadczając plusów i minusów jej posiadania. Plusów – bo tytuły jakościowo przyćmiewały wszystko, co było wtedy na rynku. Minusów – bo gier było mało i kosztowały krocie (na dzisiejsze jakieś 400-700 zł), i nikt ze znajomych nie takiego sprzętu. Później miałem masę innych konsol, ale sentyment do tej od Ninny pozostał. Dlatego z niecierpliwością czekałem na Nintendo 64 Extreme. Przegrywał z innymi „specjalami”, ale w końcu się doczekał i oto jest! W siedmiu okładkach do wyboru, na 132 stronach i za 34,99 zł.

Przemysław Małecki

Redaktorem bieżącego wydania jest Przemysław [Majk] Małecki co mnie cieszy, bo nie ukrywam – lubię jego „specjale”. Jedni twierdzą że robi najgorsze, inni – jak ja, że jedne z najlepszych (Dreamcast Extreme jest moim ulubionym). Trafia do mnie i z konsolami, i materiałami (różnorodnymi, niezbyt długimi, zachęcającymi do pogłębienia tematu). W pracach nad numerem pomagał mu standardowy zestaw redaktorów i współpracowników PSX Extreme. Nie ma sensu wymieniać każdego z 16 autorów, bo powtarzają się w niemal każdym wydaniu specjalnym. Widać temat jest na tyle prosty i znany, że nie trzeba było zapraszać gości z zewnątrz. Wracając do Majka, przy przygotowywaniu numeru zaliczył dość konkretną wpadkę (nie pierwszą, niestety). Okazało się, że korektę robił za pomocą AI, a ten tu i ówdzie pozmieniał mu tekst i podopisywał różne „kwiatki”. W efekcie na forum PSX Extreme zamiast omówić jak zwykle zawartość magazynu (bardzo ciekawą moim zdaniem, o czym niżej), skupiono się na atakach personalnych i dyskusji (poniekąd słusznej) nad tym, czy warto kupować pismo współtworzone przez sztuczną inteligencję.

Turok: Dinosaur Hunter

Wróćmy do magazynu. Jego zawartość została podzielona tak samo jak w ostatnich wydaniach – na recenzje gier i publicystykę. Tą ostatnią nazwano tutaj NOSTAL6I4, ot, taka sprytna gra słowno-liczbowa. Recenzje pogrupowano latami, a w obrębie każdego rocznika według alfabetu. Ma to jakiś sens, choć z drugiej strony gry w obrębie tej samej serii porozrzucane są po całym magazynie. Chcesz przykładowo porównać sobie wszystkie Turoki, musisz skakać po stronach 41, 60 i 91. Palców mi nie zabrakło, ale trochę marudziłem.

Każdy rocznik z recenzjami rozpoczyna wstęp, w którym w punktach opisane są najważniejsze wydarzenia z danego okresu. Typowych recenzji jest 61. Piszę „typowych”, bo w różnych miejscach magazynu znajdziecie artykuły zawierające więcej tytułów, m.in w tekstach o crapach, produkcjach na 64DD czy „japończykach”. Po zebraniu wszystkiego do kupy mamy blisko 80 opisanych gier, a to już nieźle jak na platformę, która cierpiała na brak tytułów. Wracając do recenzji, w większości przypadków są one jednostronicowe, wzbogacone 1-2 obrazkami, ramkami z ciekawostkami i skromną metryczką, na którą składają się pięcioskalowa ocena, polecajka w chmurce oraz plusy i minusy. Parę większych hiciorów (Super Mario 64, The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Perfect Dark) opisano na dwóch stronach. Generalnie recenzje są skrojone na miarę, jedynie screenów bym więcej dodał. Wszak konsola w swoim czasie tym detalem nokautowała konkurencję.

Konsola Pikachu N64

Wśród recenzowanych produkcji nie zabrakło żadnego ważnego dla mnie tytułu (poza jednym, o tym niżej). Z ciekawością przeczytałem jeszcze raz o grach, które wciąż noszę w sercu, jak The Legend of Zelda: Ocarina of Time, Super Mario 64, Wave Race 64, 007 Goldenline, Banjo-Kazooie czy niedoceniany Pilotwings 64. Ileż to meczy rozegrałem z kumplami w ISS 98 (i to w pracy! wiem, naganne… 😉 ) Co ważne, do niektórych szpili wciąż wracam (ostatnio kolejny raz ukończyłem przygody misia z ptaszyskiem w plecaku). Co do ocen, większość jest ok, ale z niektórymi jak zwykle się nie zgadzam. Uważam, że zbyt nisko oceniono np. Shadow of the Empire, Mario Kart 64, Donkey Konga czy Turoka, a za wysoko Silicon Valley, Body Harvest czy Cruis’n World. Dziwię się też, że w temacie wyścigów samochodowych, które na Nintendo 64 miały się słabo, zapomniano o niezłych Top Gear Rally, Beetle Adventure Racing! czy San Francisco Rush. Wszystko mogę wybaczyć, ale tego Rusha jakoś nie mogę… 😉

N64Guy – król N64

Publicystyka dotyka tematykę Nintendo 64 z każdej możliwej strony. Tekstów nie ma tak dużo i nie są tak minimalistyczne jak w wydaniu o Dreamcaście, ale to wciąż jest blisko 30 artykułów, zajmujących od jednej do trzech stron. Co więc tu mamy? Tradycyjnie są wspomnienia autorów, historie konsoli i jej popularności w Polsce, materiały o akcesoriach, maszynach arcade z bebachami N64, grach wydanych w Japonii i niewydanych nigdzie. Mamy teksty o multiplayerze, konsoli z Pokemonem, pakietach developerskich, napędach DD i CD oraz legendarnym studiu Rare. Jak zwykle jest też coś o drugim życiu konsoli, podróbkach, scenie, emulacji i homebrew. A wisienką na torcie jest dla mnie zwyczajowo wywiad z jakimś szalonym kolekcjonerem. Tym razem redakcja upolowała niejakiego N64Guy’a, mającego w swoich zbiorach niemal wszystko, co związane Nintendo 64, łącznie z białymi krukami za tysiące dolarów. Wciąż nie wymieniłem wszystkich artykułów, więc widzicie sami, że jest o czym poczytać.

W latach 90-tych, kiedy miałem Nintendo 64, niewiele w prasie o nim pisano. Trochę więcej w NEO i NEO Plus, trochę mniej w Grach Komputerowych i innych periodykach growych. Może ten dawny niedobór słowa pisanego sprawił, że od zawsze czytam wszystko, co się w prasie na temat N64 ukazuje. Czyli niewiele. Dlatego od dawna czekałem na taki magazyn jak Nintendo 64 Extreme i przeczytam go od deski do deski, mimo iż skażony został (mam nadzieję że niewiele) wirusem AI. I liczę na to, że, podobnie jak w przypadku innych numerów specjalnych ze stajni PSX Extreme, będę się równie dobrze bawił.

Nintendo 64 Extreme – okładka przednia (Super Mario 64)
Nintendo 64 Extreme – okładka tylna
Recenzja Wave Race 64
Felieton o multiplayerze

źródło zdjęć:
Nintendo 64 Extreme nr 3/2026 (10)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

6 Komentarzy

  1. „Kto mnie zna ten wie, że Nintendo 64 to moja ulubiona konsola. Miałem ją tuż po premierze, doświadczając plusów i minusów jej posiadania. (…) Później miałem masę innych konsol, ale sentyment do tej od Ninny pozostał.”

    Zawsze tak jest. Chyba. U każdego tak jest. Chyba. To znaczy… uważam, że na kuli ziemskiej jest tak, iż miłość do danej dziewczyny (choć niespełniona) może być dla kogoś NIEPORÓWNYWALNIE gorętsza od uczuć do innych dziewczyn, tych późniejszych (już spełnionych). Gdy kogoś kochało się najbardziej w galaktyce.

    Rozumiem łańcuch dowodzenia, zatem wszystkie składowe owego. Avok, jesteś tutaj moim przełożonym. Ale czy mogę zadać pytanie? Wszak znasz mnie i wiesz, że zawsze będę po Twojej stronie. Dziękuję, zadaję pytanie: dlaczego?

    1. „Z ciekawością przeczytałem jeszcze raz o grach, które wciąż noszę w sercu (…)”

      Zawsze tak jest. Chyba. U każdego tak jest. Chyba. To znaczy… uważam, że na kuli ziemskiej… i tak dalej, i tak dalej.

    2. Nie no, napiszę, o co mi chodzi, gdyż nie takiej (zagmatwanej) odpowiedzi oczekiwałeś.

      Mówiąc…

      Myhymy mymymyhy my hymymy hymy mymyhy hy hyhy hymyhy?

      miałem na myśli…

      Dlaczego napisałeś w recenzji tego specjala o tamtej aferze?

      1. Bo to ważne. Nie popieram polowania na czarownice, ale takie przypadki trzeba naświetlać, inaczej AI zawładnie również naszą prasą drukowaną. Wystarczy zobaczyć co się stało np. z Onetem. Nie wiem czy tam żywy człowiek pozostał.