Strona główna » Książki » Kompendium PSX – Marcin Kosman, Roger Żochowski (red.)

Kompendium PSX


Kompendium PSX - okładka - przód
Kompendium PSX - okładka - tył
Podtytuł:Autor: Marcin Kosman, Roger Żochowski (red.)
Wydawca: Open BetaData wydania: 31.10.2025
Wydanie: PierwszeFormat: 21,5 x 31,5 cm
Liczba stron: 384Cena: 139,00 zł

Recenzja

Czasem w życiu trafiają nam się takie wydarzenia, które zapamiętamy na zawsze i choć zabrzmi to banalnie, nawet wyrwani ze snu w środku nocy jesteśmy w stanie ot tak, bez zastanowienia przywołać z pamięci pewne daty. Ja nad dniem swojego ślubu nawet w pełni rozbudzony muszę zawsze chwilę się zastanowić, za to na pytanie „kiedy kupiłeś PlayStation?” z miejsca odpowiadam: 8 marca 1998 roku. Niby Dzień Kobiet, ale tak jakoś się złożyło.

Dlatego gdy wydawnictwo Open Beta zapowiedziało prace nad książką „Kompendium PSX„, wiedziałem, że nie będę mógł przejść obok tej pozycji obojętnie. Śledziłem newsy, ucieszyłem się ze zmiany okładki (moim zdaniem finalna jest doskonała, o niebo lepsza od pierwotnego projektu) i jak tylko ruszyła przedsprzedaż, sięgnąłem do portfela. Pozostało czekać na kuriera, aż ten wlezie na to drugie piętro i skrajnie wyczerpany, zlany potem, przekaże mi tę ważącą blisko tonę przesyłkę. Oczywiście żartuję. Ale tylko trochę, bo książka jest pokaźnych rozmiarów i swoje waży. Jeśli przypadkiem macie pod ręką np. „I’m Too Young To Die„, to to jest dokładnie ten sam format, choć liczy kilka stron mniej. No i otwiera się klasycznie. Nie zmienia to faktu, że doskonałej jakości kredowy papier i gruba twarda oprawa sprawiają, że podczas lektury ręce się męczą. Ale jak wiadomo, życie zaczyna się po czterdziestce w bicepsie, więc może to dobry trening.

Pierwszy projekt okładki

Pisałem już, że projekt okładki jest doskonały? Prostota jej formy z miejsca uwalnia falę nostalgii, a gdzieś z tyłu głowy automatycznie rozbrzmiewa szum uruchamianej konsoli. Niby zdjęcia nie przekazują dźwięku, ale każdy kto zobaczy złoto-pomarańczowe logo Sony Computer Entertainment, wie że to nieprawda. Wszystkie napisy na froncie są wypukłe, tak samo jak tytuł i logo wydawcy z tyłu. Na grzbiecie za to nie ma żadnych literałów, jest tylko grafika przedstawiając szaraka z boku, te żeberka, które pozwalały odprowadzić ciepło z wnętrza konsoli. I to wystarczy. Doskonałości nie ma co zmieniać.

Zajrzyjmy do środka. Wklejka na początku i na końcu książki przedstawia okładki gier. Łącznie 126 grafik. Tak, chciało mi się je policzyć i szkoda, że te na ostatniej stronie to powtórzenie tego samego co widzimy po otwarciu. Szybki rzut oka na króciutki wstępniak, listę redaktorów i spis treści. To tylko dwie strony, ale sprawiające wrażenie zaprojektowanych bardziej do czasopisma niż książki. Jak dla mnie plus. Ale przejdźmy do mięska. To zostało podzielone na trzy bloki tematyczne. Przyjrzymy się im po kolei.

Pierwsza część wydrukowana została na czarnym tle i są to strony poświęcone głównie hardware’owi oraz historii samej konsoli. Zaczynamy od opowieści jak w ogóle doszło do do tego, że Sony zainteresowało się rynkiem gier wideo, jakie były relacje z konkurentami, jakie były oczekiwania oraz jak wypadła premiera sprzętu. I dlaczego PlayStation w ogóle powstało. Nie mogło zabraknąć kalendarium kluczowych wydarzeń z życia konsoli, podejścia do niej w Polsce, przybliżenia najciekawszych akcesoriów, odmian samej maszynki, która nie zawsze była szara i o czym te kolory świadczyły, aż po dokładne wyjaśnienie skrótów i oznaczeń. PSX czy PS1? PS one, PSOne czy PSone? I czym do cholery są te SCPH, SLEH czy inne SCES? Spokojnie, jest to tutaj wyjaśnione. Mamy także rozdział poświęcony prasie i opowieści o tym, jak PlayStation powoli infekowało umysły PeCeciarzy, by w końcu dorobić się pokaźnej listy poświęconej tylko jej periodyków. Na Zapachu Papieru wiemy o czym mowa, prawda? Na koniec trafiła się jeszcze garść wywiadów z Sebastianem Kajdanem (PSX Extreme), Marcinem Góreckim (NEO, NEO Plus), Markiem Suchockim (Oficjalny Polski PlayStation Magazyn, PSX Fan, Gry Komputerowe) oraz Robertem J. Szmidtem (PlayStation Plus, przemianowany potem na PlayerStation Plus). Całość oczywiście potężnie okraszona zdjęciami sprzętu, magazynów, logotypów i innych ciekawych smakołyków dla gałek ocznych. Choć czasem niektóre fotki są na tyle do siebie podobne, że ze dwa razy sprawdzałem czy na pewno dane zdjęcie nie zostało wykorzystane ponownie. Ogólnie ta część obfituje w liczne ciekawostki i szczegóły, choć mam wrażenie, że nie do końca wyczerpuje temat jak na kompendium przystało. Mile za to łechce duszę polskiego czytelnika, zapuszczając się na nasze rodzime podwórko i przedstawiając wejście szaraka do Polski oraz obraz, jaki po tym fakcie zastaliśmy. Aż chce się napisać: przeżyjmy to jeszcze raz.

Kompendium PSX - plakat przygotowany przez Śledzia
Plakat autorstwa Michała Śledzińskiego dołączany do zamówień na Zrzutce

Przejdźmy jednak do drugiego bloku tematycznego, a są nim gry. Tym razem treść drukowana jest już tradycyjnie na białym tle i została podzielona na sekcje zaczynające się od Najlepsze i kończąc na gry przygoda-akcja, strzelaniny, wyścigi, bijatyki, gry RPG, gry sportowe, survival horrory, przygodówki, strategie, gry car combat oraz gry logiczne. Każdy dział poświęcony danemu gatunkowi ma podobny układ: zaczyna się od obszernego opisania najgłośniejszych produkcji, następnie są (zazwyczaj na czterech stronach) krótsze opisy mniej przełomowych acz godnych uwagi tytułów, a na końcu znajduje się ramka z paroma grami opisanymi dosłownie jednym zdaniem – w ramach honorowego wyróżnienia. Działy rozdziela Niezapomniany moment czyli dwustronicowy zrzut ekranu z wybranej gry i krótki opis podsumowujący wybór. Same teksty są ciekawe i dobrze się je czyta, choć trudno szukać tu perełek, ale od czasu do czasu trafi się jakaś ciekawostka. Dziwnym zabiegiem jest wyjątkowe potraktowanie Final Fantasy VII-IX. Inne serie zebrane są w jeden artykuł, który opisuje poszczególne ich odsłony, a wspomniane jRPG-i Square dostały osobne teksty. To oczywiście nie boli, ale jest… cóż, niekonsekwentne. Po macoszemu potraktowano także gry logiczne, bo opisano raptem… jedną. W tej części trafiły się też dwa wywiady. Jeden z Edem Boonem, drugi z Davidem Jaffe. Fajnie. Oczywiście można by dywagować nad doborem gier. Dlaczego jedne mają dla siebie kilka stron, kolejne kilka zdań, a jeszcze inne w ogóle nie zostały wspomniane? Papier nie jest z gumy, redaktorzy musieli dokonać selekcji, a każdy czytelnik i tak pewnie dorzuciłby coś od siebie.

Docieramy w końcu do ostatniego bloku tematycznego nazwanego w spisie treści „Jeszcze więcej tekstów o PSX„. Tutaj ponownie wraca czarne tło, a wśród poruszonych tematów znalazł się przegląd gier rytmiczno-muzycznych, japońskie perełki, anulowane gry, przegląd gier Net Yaroze, przegląd kultowych dem oraz historia sceny Tekkena. Każdy wspomniany tytuł przedstawiony został na przynajmniej jednym zrzucie ekranu, wiec i tu jest na czym oko zawiesić. Ciekawostką jest także galeria reklam na PSX-a oraz kompletna lista gier wydanych w Europie wraz z kratkami, w których możemy sobie zaznaczyć produkcje posiadane we własnej kolekcji. Nie wiem jak Wy, ale ja po książce nie będę bazgrolił. Za to jakby to były osobne karty, to kto wie.

Czas przejść do podsumowania, bo co prawda Internet nie ma granic, ale cierpliwość czytelnika to już inna sprawa. „Kompendium PSX” to świetnie wydana książka klasy premium. Świadczy o tym jakość użytych materiałów i waga. Przez lekturę brnie się z przyjemnością i ogromną dawką nostalgii, za co niewątpliwie autorom należą się brawa, choć bite lekko zdrętwiałymi od ciężaru książki dłońmi. Sporo tu ciekawych tekstów oraz ogrom zdjęć, które urozmaicają lekturę i często są cennym źródłem wiedzy. Czy w takim razie jestem usatysfakcjonowany? I tak, i nie. Tak, bo to jest bardzo dobra pozycja na naszym rynku, skupiająca się na mojej ulubione (nie będę tego ukrywał) konsoli. Poruszająca te struny, które zalewają mnie falą nostalgii i sprawiają, że znów poczułem się te kilkadziesiąt lat młodszy. Jednocześnie jest to pozycja zbierająca w jednym miejscu ogólną wiedzę na temat pierwszej grajstacji Sony zarówno od strony hardware’u jak i software’u. Dodatkowo, co jest istotną wartością dodaną, osadzając PlayStation na naszym rodzimym podwórku. Reasumują, jest to bardzo przyjemna lektura.

Czuję jednak pewien niedosyt, i to jest ta druga strona medalu. Po kompendium oczekuję nieco większej wnikliwości. Tymczasem tutaj mam wrażenie, że niektóre artykuły nie do końca wyczerpują temat, choć dają pewien punkt zaczepienia, który możemy zgłębić na własną rękę. Niektóre zagadnienia w ogóle zostały pominięte. Emulacja? Kolekcjonerstwo? Zapomnij. A szkoda. Osobiście wolałbym odchudzić dział z grami, który zdecydowanie nie jest w stanie wyczerpać tematu i zawsze pominie jakieś tytuły, w które niejeden z nas się zagrywał, a na wspomnienie których cieplej nam się robi na serduszku. Zyskane w ten sposób miejsce przeznaczyłbym na wnikliwsze przedstawienie fenomenu PlayStation. Wpływu konsoli na kulturę, branżę i nasze podwórko. Owszem, mamy to tutaj, ale chciałbym więcej.

Nie zmienia to faktu, że „Kompendium PSX” to bardzo solidna publikacja, którą warto mieć na półce. Widać, że włożono w nią mnóstwo pracy i serca. I ja to doceniam. Tylko jak z każdą tego typu publikacją bywa, po lekturze pozostaje pewien niedosyt, którego chyba nie da się uniknąć. I trzeba się z tym pogodzić. Dobra, nie smęcę więcej, lecę odpalić moje PlayStation.

Zapach Papieru, news z dnia 21.11.2025

Galeria

Przykładowa strona – wywiad z Edem Boonem
Przykładowa strona – co nieco o skrótach i oznaczeniach
Przykładowa strona – Metal Gear Solid
Przykładowa strona – Vagrant Story
Przykładowa strona – Gran Turismo

źródła zdjęć:
https://wydawnictwoopenbeta.pl
zbiory własne