Piąty numer Game Again wylądował w przestrzeni wirtualnej. Jego cena, podobnie jak poprzednie wydanie, wzrosła o kolejną złotówkę, osiągając tym samym pułap 7 zł. Warto na to zwrócić uwagę podczas zakupu. Tym razem w tej cenie otrzymujemy 84 strony, o dwie więcej niż w lutym (kiedy to ukazał się numer czwarty). Z okładki spogląda na nas Geralt, zwany gdzieniegdzie rzeźnikiem z Blaviken, zwiastując temat numeru, którym jest Wiedźmin 2. W oczy rzuca się jeszcze mała zmiana. Otóż cena i numer wydania nie są pod logo magazynu, a przemieściły się na prawo od niego, czyli tam gdzie bywały już wcześniej, a od czego poprzedni numer był odstępstwem.
Jak możemy przeczytać we wstępie, magazyn zmienił szatę graficzną, która ma być wzorowana na tym co przedstawiał sobą Click! w okolicach 2004 roku. I faktycznie jest trochę inaczej, jakby przejrzyściej, choć na pierwszy rzut oka nie jest to jakaś wielka rewolucja. Dopiero jak porównałem sobie obecne wydanie z poprzednim, to obraz nieco mi się wykrystalizował i dostrzegłem inne ramki, zmodyfikowane oceniaczki i kilka innych szczegółów, które początkowo mi umknęły. Zmiany są, nie można zaprzeczyć. Jest chyba nawet ładniej.
Po wstępie i spisie treści otrzymujemy garść newsów ze świata gier (całkiem świeżych, bo jest i o GTA VI bez płyty w pudełku i o ostatnich nieprzyjemnych decyzjach Sony), kalendarz nadchodzących premier, kalendarium oraz wyjaśnienie systemu ocen (ej, wcześniej to była krótka notka pod wstępniakiem). W następnym bloku mamy zapowiedzi, z których m.in. dowiemy się, że Stronghold 4 nie zapowiada się najlepiej, Metal Gear Solid Master Collection 2 da nam w końcu okazję zagrać w czwartą odsłonę serii na platformie innej niż PS3, Control Resonant wydaje się pewniakiem, a dla tych, którzy twierdzą, że kiedyś to były gry, a dziś gier nie ma, szykowany jest remaster Thief: The Dark Project.

I tak oto docieramy do wspomnianego już w pierwszym akapicie tematu numeru, czyli Wiedźmina II (ta gra serio ma już piętnaście lat?). Z recenzji dowiemy się, że jest to tytuł nadal godny ogrania, a może nawet lepszy od „trójki”? To może śmiała teza, ale drugi z tekstów poświęcony grze prezentuje pod tym kątem ciekawy punkt widzenia. Na koniec poczytamy jeszcze skrócone historie poszczególnych odsłon serii (wraz z Wiedźmińskimi opowieściami) oraz o fabularnych odstępstwach wersji cyfrowych od książkowych przygód Wiedźmina. Całkiem fajnie to się czytało.
Przejdźmy zatem do recenzji. Tych w bieżącym wydaniu jest osiem. Na dzień dobry wita nas czterostronicowy tekst o Gothic Remake zakończony oceną 8+. Wysoko jak na to, co widziałem wcześniej w sieci, ale recenzent broni swojej decyzji w tekście i jemu się podobało. I fajnie. Lepiej wypada tylko ocenione na równe dziewięć 007 First Light. Natomiast najgorszą notę otrzymał Ghost Master Resurrection, który dorobił się ledwo piąteczki.
Retro recenzji jest siedem. Najwyższe oceny zgarnęły Warcraft III (9+) oraz GTA IV (9). Najniższą – Metal Fatigue (6+). Poza tym jest tu kilka solidnych ósemek i jedna siódemka.
Zapomniane diamenty mamy dwa: TimeShift oraz Rise of Nations. Łowcy gniotów mogą na dłużej zatrzymać się przy Little Britain: The Video Game ocenionym na całe 1+ oraz Harvesterze z notą równą 3. Choć ta druga gra to chyba do gniotów została zaliczona ze względu na czas, jaki odcisnął na niej piętno. Jasne, w dniu premiery też nie było to wielkie dzieło sztuki, ale bez przesady. Jednak przyznam, że zestarzała się dość kiepsko.
Gothic powraca jeszcze w Archiwum alpha beta. Spotkamy się tu również z Wiedźminem, ale tym, nad którym pracowało Metropolis Software.

Publicystykę rozpoczyna czterostronicowy artykuł o prasie growej i komputerowej. O tym, dlaczego kiedyś mieliśmy mnóstwo czasopism, a teraz zostały dwa. Co było zaletą papieru? A co wadą? Co się zmieniło, że rynek wygląda jak wygląda? Solidny tekst, podszyty małą dawką autopromocji. I spoko. Dalej przypomniana została historia Wii U. Albo bardziej analiza porażki sprzętu, który dziś uważany jest za największe potknięcie Nintendo. No dobra, może poza Virtual Boy’em, ale o nim mało kto pamięta. Co innego o Switchu 2, któremu stuknął roczek. To okazja do przypomnienia sobie o tym sprzęcie i podsumowania czasu, jaki z nim spędziliśmy… znaczy jeśli jakiś czas z nim spędziliście, bo ja podchodziłem do kupna swojego „pstryczka” już ze trzy razy i nadal go nie mam. Ech, te przeklęte Game Key Cardy. Dobra, dosyć o mnie bo już na następnej stronie (jeśli zignorujemy reklamę Defender of the Crown) czają się Growe abonamenty oraz ich wady i zalety. Błogosławieństwo czy przekleństwo? Znak czasów, a może odpowiedź na oczekiwania graczy? Tego dowiecie się z artykułu… który jest jakoś tak… powiedzmy oryginalnie złożony. Dalej wracamy do prasy, a konkretnie do krótkiej historii magazynu Playbox. Dziesięć numerów to niedużo, ale znamy przypadki czasopism ukazujących się krócej. W każdym razie w szybkim tempie dowiemy się, skąd pomysł na taki magazyn, co poszło nie tak i jak cała sprawa się zakończyła.
Opuściwszy publicystykę trafiamy do nowego działu, jakim jest Strefa anime. Prawie jak Manga Room w Secret Service. Dwie strony zawierają krótkie notki o sześciu tytułach. Raczej samej klasyki. Na coś świeższego pewnie przyjdzie czas w kolejnych numerach. Na koniec w Retro kulturze przeniesiemy się do roku 2003, potem rzucimy okiem na Rozrywkę i sprawdzając zmiany w redakcji (zniknął Pikselowy Wojownik i Patryk Michalski, a w ich miejscu pojawili się Kamil Szindler i Szymon Mioduszewski) możemy przewrócić ostatnią kartkę i zakończyć lekturę. Albo wrócić jeszcze raz do jakiegoś artykułu. Kto co lubi. Choć mi osobiście robi to się zdecydowanie lepiej w papierowym magazynie.
Podsumowując: piąty numer Game Again trzyma poziom poprzedników i dostarcza nam solidną dawkę lektury. Fajnie, że magazyn zmienia się i dąży do jakiegoś założonego przez autorów punktu. Click! z roku 2004? Nie mam z tym problemu. W tym miesiącu zadebiutował nowy dział poświęcony anime, w którym być może od czasu do czasu zagości też manga. Nie wiem, ale nie miałbym nic przeciwko. Czy za następny numer przyjdzie nam zapłacić 8 zł? Czas pokaże, czy ten trend zostanie zachowany. Jeśli nawet, to ja wysupłam. Warto.




źródło zdjęć:
Game Again nr 5


https://gameagainpolska.com/2026/08/30/game-again-6-okladka-nowego-numeru
„Co sądzicie o nowej okładce?”
Najlepiej będzie zmienić ją na inną. Irytuje ucięty kawałek spluwy i mnóstwo wolnej przestrzeni w prawym dolnym rogu. Owszem, będzie to świetne miejsce na pokazanie najciekawszej zawartości numeru, ale mimo wszystko. Natomiast również w rogu prawym, ale górnym, ten różowy kwadracik nie jest już chyba potrzebny. Może i był dobry na rozpoczęcie tego przedsięwzięcia (gdy jeszcze było darmowe). Teraz, gdy jest to już płatny magazyn (z wersją drukowaną), taka wlepka (IMHO) po prostu… razi. Gdyż już – najzwyczajniej w świecie – nie przystoi. Wszak… „Po zakończeniu formalności związanych z sądową rejestracją magazynu uruchomimy również nasz oficjalny sklep.”.
W zasadzie to już samo logo (moim zdaniem) wydaje się być jakieś takie infantylne. I zbyt wielkie. Zróbcie je w jednej linijce i jednym kolorem. Podtytuł może zostać, tylko z przecinkiem zamiast myślnika. Tak, wiem, by trzeba było od nowa je rejestrować. To chociaż je zmniejszcie.
Same ciśnięcia, nie? Otóż… nie. Piszę szczerze, jak co postrzegam, aby pełniło to funkcję doradczą. Skoro „Game Again” robi się profesjonalnym printem, to niech też ma (że tak to nazwę z mojej perspektywy) profesjonalną okładkę.
…
Tamto…
https://zapach-papieru.pl/2026/07/game-again-nr-7-2026-5/comment-page-2/#comment-9681
już się przedawniło. A ja na serio muszę skończyć z pytaniem kogokolwiek o cokolwiek.
Hej! dzięki za opinię, ale część tych zmian zwyczajnie nie ma sensu w kontekście tego projektu. Różowy box musi pozostać odpowiednio duży, bo nadal docieramy do nowych osób i nie mamy jeszcze takiej rozpoznawalności, żeby każdy wiedział, czym jest GAME AGAIN… a po zmniejszeniu informacja staanie się po prostu nieczytelna, a wtedy równie dobrze – nie dobrze – mogłoby jej tam nie być
Jeśli chodzi o logo w jednej linii też nie bardzo widzimy w tym sens. To nie jest sam napis „GAME AGAIN”, tylko cała identyfikacja z padem i hasłem „Ładujemy wspomnienia – gramy jak dawniej!”. Wrzucenie tego w jeden rząd oznaczałoby w praktyce projektowanie logo od początku tylko dlatego, że komuś obecny układ wydaje się „infantylny” 🙂 Pozdrawiam!
„Różowy box musi pozostać odpowiednio duży, bo nadal docieramy do nowych osób i nie mamy jeszcze takiej rozpoznawalności, żeby każdy wiedział, czym jest GAME AGAIN… a po zmniejszeniu informacja staanie się po prostu nieczytelna, a wtedy równie dobrze – nie dobrze – mogłoby jej tam nie być”
Rozumiem. Jednocześnie też… w całej rozciągłości omawianej właśnie kwestii… rozumiem. Na własnym mym poziomie… rozumowania owego.
„Jeśli chodzi o logo w jednej linii też nie bardzo widzimy w tym sens. To nie jest sam napis „GAME AGAIN”, tylko cała identyfikacja z padem i hasłem „Ładujemy wspomnienia – gramy jak dawniej!”. Wrzucenie tego w jeden rząd oznaczałoby w praktyce projektowanie logo od początku tylko dlatego, że komuś obecny układ wydaje się „infantylny””
Komuś. Randomowi jakiemuś z internetów. Zaśmiecaczowi ZP.
Dzieje się!
Chodzi o DRUKOWANY #4 (czyli ten poprzedni)…
„Ostatnia partia już zapakowana zmierza do czytelników
Dodatkowo do każdego egzemplarza dołączyliśmy pełną wersję gry do aktywacji na platformie Steam”
https://www.facebook.com/photo?fbid=122227794680487734&set=a.122109075998487734
O_o
Co to za „ekszynowanie”, że kodzika dodawanie? Spoko, pomysłowe.
Swoją drogą… która to już pula drukowanego #4? To by mogło być inaczej rozwiązane. No ale jak?
…
„Już niedługo wystartujemy z drukiem najnowszego numeru”
Moment. Ankieta (głosów wszystkich): 67 + 7 + 7 + 1 = 82.
Przy czym (głosów na TAK): 67 + 7 = 74. Czyli jednak miałem rację, że…
„Docelowo do 60 raczej dojedzie. Do 80 już chyba nie.”
Nie no, jeszcze z tydzień i by doczłapało. Ankieta cały czas jest aktywna, więc zapewne będziemy tego świadkami. Owa ruszyła 6 sierpnia. Dzisiaj mamy 18 sierpnia. Równe 12 dni minęło. Po czym wydawnictwo podjęło decyzję, że… DRUKUJEMY #5. Jaką pulę? 74 osoby chcą. Hmmm… dodać jeden egzemplarz recenzencki dla Avoka, jeden dla Naruto88 i jeden dla Anarkiego. Razem wychodzi 77. Druknąć równą stówkę? Chyba tak. Żeby później nie bawić się w dodruki. Dzieje się!
Jeśli chodzi o logo w jednej linii też nie bardzo widzimy w tym sens. To nie jest sam napis „GAME AGAIN”, tylko cała identyfikacja z padem i hasłem „Ładujemy wspomnienia – gramy jak dawniej!”. Wrzucenie tego w jeden rząd oznaczałoby w praktyce projektowanie logo od początku tylko dlatego, że komuś obecny układ wydaje się „infantylny” 🙂 Pozdrawiam!
Ankieta stanęła w miejscu. Czekamy na dalsze informacje. To wydawnictwo ma ogromny potencjał!
Możliwe, że wszyscy, którzy są zainteresowani (osoby na TAK i osoby na NIE) oddali już swój głos.
65 + 7 + 7 + 1 = 80 wszystkich głosów.
65 + 7 = 72 głosów generalnie chcących printa.
…
Teraz tak patrzę. Druga opcja odpowiedzi brzmi: „Raczej tak – zależy od zawartości numeru”. Przecież znamy zawartość #5, o którego ewentualny druk pyta owa ankieta.
KONTEKST KONTENTUJĄCEGO CONTENTU
Damn it, brzmi jak tytuł arcyciekawego felietonu piórem Papkina. Chwilę myślałem na doborem powyższych słów, ale aktualnie nie mam chęci do felietonowania, więc będę pisał ciurkiem.
44,49 zł. Prawie o dychę więcej niż za „CD-Action” i prawie o dwie dychy więcej niż za „PSX Extreme”. To może stanowić wąskie gardło. Owszem, poprzedni DRUKOWANY numer „Game Again” kosztował 50 zł (ale łącznie z kosztami wysyłki?) i popyt na niego był zadowalający (łącznie były bodajże 3 dodrukowywania kolejnych pul, cool). Tylko że… to było wtedy, a teraz jest teraz. No dobrze, ale na wsparcie finansowe dla Karola Laski płyną konkretne sumy, a gros z nich jest większych niż 44,49 zł – 5 osób wpłaciło tysiaka i tylu też przesłało połowę tej kwoty.
140 (o ile dobrze policzyłem prawą kolumnę cyferek, by zrobić x2; po równomiernym scrollowaniu w górę środkowym myszy i liczeniu tych stówek, wszystkie napisy na chwilę zaczęły mi pływać po ekranie, ciekawa iluzja, don’t try this at home) osób wpłaciło równe 100 zł.
Zatem… determinantem decyzji o zakupie/wsparciu finansowym (tak/nie) wydaje się być… tytułowy content.
Aczkolwiek… dlaczego popyt na reprodukcję „Secreta” #1 był kosmiczny, a na #3 już mniejszy? Dlaczego wsparcie patronajtowe „Ekstrima” znów maleje (10.128 zł na miesiąc, aktualnie)? Jak rozgryźć tego orzecha? Wszak we wszystkich przykładach mamy do czynienia właśnie z… contentem. Czasem ów aż tak nie ukontentowuje?
KONTYNUACJA KONCEPTU
Nad tymi słowami myślałem jeszcze dłużej. Muszą mieć KON na początku, ale obrazować to, co będzie poniżej (sami widzicie, że lubię pisać felietony, także dla przyjemności tworzenia śródtytułów, choć teraz to jedynie pisanie ciurkiem, nooo ale z owymi właśnie, acz to nie felieton! bo tytułu nie ma i leadu też nie). Jednak do rzeczy…
Co można jeszcze zrobić w przytoczonej przez Ciebie kwestii?
Uważam, że istnieje sposób na dotarcie do większej liczby potencjalnych osób głosujących (a może i nawet zainteresowanych owym printem #5). Sposób, który ma…
„6,4 tys. obserwujący”
Co ma szansę zadecydować o… kontynuacji tegoż konceptu.
Czy mój pomysł jest… konstruktywny? []
Pani Magdo, właśnie przeczytałem ten wpis…
https://www.facebook.com/photo?fbid=122226986288487734&set=a.122097442100487734
i mi się pomyślało, żeby zapytać Panią o ewentualną możliwość wrzucenia – na łamy #6 – tamtej mojej recenzji #1. Ja wiem, owa zajmuje trochę miejsca, rubryka LISTY nie jest od publikowania takich esejów i w ogóle. Ale tak mi się pomyślało i plułbym sobie w brodę, gdybym o to nie zapytał.
W powyższym wpisie czytamy…
„skomentować jeden z naszych tekstów”
Wtedy podszedłem bardziej… holistycznie. Recenzją całego wydania.
…
Dobra, Czytelnicy ZP, teraz trzymajcie kciuki, żeby się udało.
Chyba musiałabyś poprostu wysłać tekst na ich adres e-mail podany w ogłoszeniu
Oczywiście: musiałbyś* – literówka. Niestety Zapach Papieru nie posiada funkcji edytuj komentarz. Usuń też nie.
Nic się nie stało. Ja tymczasem dam pewne nawiązanie (proszę zainteresowane strony, by traktowały je na wesoło)…
poprostu – po prostu
adres e-mail – adres poczty elektronicznej
podany w ogłoszeniu – podany w ogłoszeniu.
Ciekawe czy dobiją setki i kiedy poznamy oficjalne stanowisko. Na stronie wpadło im parę komentarzy.
Tutaj muszę przypomnieć moje słowa z 10 sierpnia…
„Docelowo do 60 raczej dojedzie. Do 80 już chyba nie.”
Przez chwilę zastanawiałem się wtedy nad aktualną (natenczas) dynamiką wzrostu oraz próbowałem ekstrapolować ją sobie w myślach na tę przyszłą. Wyszło mi tak, jak w powyższym cytacie.
Jakie mam zdanie na chwilę obecną? Chyba niedoszacowałem. Aktualnie jest już 66.
11.08.2026 17:34 – 59, 7, 6, 1
…
https://gameagainpolska.com/2026/08/06/czy-kupilbys-drukowane-wydanie-game-again/comment-page-1/#comment-38
Otóż to. Otóż to.
Posłuchaj… trochę prywaty tutaj wrzucę. Booo… ja zawsze komentuję Twoje słowa dotyczące „Game Again”. Aktualnie mowa jest o tym (oraz de facto decyduje się to właśnie), CZY #5 wyjdzie w princie.
Jest też inna kwestia, równolegle. Dotycząca innego przedsięwzięcia, mianowicie… reprodukcji „Secret Service” #4. Tam pytanie brzmi… KIEDY owa wyjdzie. Ale czy nie zahacza już powoli o… CZY?
Mógłbyś wyrazić swoją opinię na ten temat, pod tamtymi moimi wywodami?
https://zapach-papieru.pl/2026/05/secret-service-nr-3-reedycja-z-retronics/#comment-9591
Jeśli nie chcesz, to też spoko. Booo… nikt mi nie odpisuje na te moje rozważania. Jakbym błąkał się po przestrzeniach liminalnych.