Piąty numer Game Again wylądował w przestrzeni wirtualnej. Jego cena, podobnie jak poprzednie wydanie, wzrosła o kolejną złotówkę, osiągając tym samym pułap 7 zł. Warto na to zwrócić uwagę podczas zakupu. Tym razem w tej cenie otrzymujemy 84 strony, o dwie więcej niż w lutym (kiedy to ukazał się numer czwarty). Z okładki spogląda na nas Geralt, zwany gdzieniegdzie rzeźnikiem z Blaviken, zwiastując temat numeru, którym jest Wiedźmin 2. W oczy rzuca się jeszcze mała zmiana. Otóż cena i numer wydania nie są pod logo magazynu, a przemieściły się na prawo od niego, czyli tam gdzie bywały już wcześniej, a od czego poprzedni numer był odstępstwem.
Jak możemy przeczytać we wstępie, magazyn zmienił szatę graficzną, która ma być wzorowana na tym co przedstawiał sobą Click! w okolicach 2004 roku. I faktycznie jest trochę inaczej, jakby przejrzyściej, choć na pierwszy rzut oka nie jest to jakaś wielka rewolucja. Dopiero jak porównałem sobie obecne wydanie z poprzednim, to obraz nieco mi się wykrystalizował i dostrzegłem inne ramki, zmodyfikowane oceniaczki i kilka innych szczegółów, które początkowo mi umknęły. Zmiany są, nie można zaprzeczyć. Jest chyba nawet ładniej.
Po wstępie i spisie treści otrzymujemy garść newsów ze świata gier (całkiem świeżych, bo jest i o GTA VI bez płyty w pudełku i o ostatnich nieprzyjemnych decyzjach Sony), kalendarz nadchodzących premier, kalendarium oraz wyjaśnienie systemu ocen (ej, wcześniej to była krótka notka pod wstępniakiem). W następnym bloku mamy zapowiedzi, z których m.in. dowiemy się, że Stronghold 4 nie zapowiada się najlepiej, Metal Gear Solid Master Collection 2 da nam w końcu okazję zagrać w czwartą odsłonę serii na platformie innej niż PS3, Control Resonant wydaje się pewniakiem, a dla tych, którzy twierdzą, że kiedyś to były gry, a dziś gier nie ma, szykowany jest remaster Thief: The Dark Project.

I tak oto docieramy do wspomnianego już w pierwszym akapicie tematu numeru, czyli Wiedźmina II (ta gra serio ma już piętnaście lat?). Z recenzji dowiemy się, że jest to tytuł nadal godny ogrania, a może nawet lepszy od „trójki”? To może śmiała teza, ale drugi z tekstów poświęcony grze prezentuje pod tym kątem ciekawy punkt widzenia. Na koniec poczytamy jeszcze skrócone historie poszczególnych odsłon serii (wraz z Wiedźmińskimi opowieściami) oraz o fabularnych odstępstwach wersji cyfrowych od książkowych przygód Wiedźmina. Całkiem fajnie to się czytało.
Przejdźmy zatem do recenzji. Tych w bieżącym wydaniu jest osiem. Na dzień dobry wita nas czterostronicowy tekst o Gothic Remake zakończony oceną 8+. Wysoko jak na to, co widziałem wcześniej w sieci, ale recenzent broni swojej decyzji w tekście i jemu się podobało. I fajnie. Lepiej wypada tylko ocenione na równe dziewięć 007 First Light. Natomiast najgorszą notę otrzymał Ghost Master Resurrection, który dorobił się ledwo piąteczki.
Retro recenzji jest siedem. Najwyższe oceny zgarnęły Warcraft III (9+) oraz GTA IV (9). Najniższą – Metal Fatigue (6+). Poza tym jest tu kilka solidnych ósemek i jedna siódemka.
Zapomniane diamenty mamy dwa: TimeShift oraz Rise of Nations. Łowcy gniotów mogą na dłużej zatrzymać się przy Little Britain: The Video Game ocenionym na całe 1+ oraz Harvesterze z notą równą 3. Choć ta druga gra to chyba do gniotów została zaliczona ze względu na czas, jaki odcisnął na niej piętno. Jasne, w dniu premiery też nie było to wielkie dzieło sztuki, ale bez przesady. Jednak przyznam, że zestarzała się dość kiepsko.
Gothic powraca jeszcze w Archiwum alpha beta. Spotkamy się tu również z Wiedźminem, ale tym, nad którym pracowało Metropolis Software.

Publicystykę rozpoczyna czterostronicowy artykuł o prasie growej i komputerowej. O tym, dlaczego kiedyś mieliśmy mnóstwo czasopism, a teraz zostały dwa. Co było zaletą papieru? A co wadą? Co się zmieniło, że rynek wygląda jak wygląda? Solidny tekst, podszyty małą dawką autopromocji. I spoko. Dalej przypomniana została historia Wii U. Albo bardziej analiza porażki sprzętu, który dziś uważany jest za największe potknięcie Nintendo. No dobra, może poza Virtual Boy’em, ale o nim mało kto pamięta. Co innego o Switchu 2, któremu stuknął roczek. To okazja do przypomnienia sobie o tym sprzęcie i podsumowania czasu, jaki z nim spędziliśmy… znaczy jeśli jakiś czas z nim spędziliście, bo ja podchodziłem do kupna swojego „pstryczka” już ze trzy razy i nadal go nie mam. Ech, te przeklęte Game Key Cardy. Dobra, dosyć o mnie bo już na następnej stronie (jeśli zignorujemy reklamę Defender of the Crown) czają się Growe abonamenty oraz ich wady i zalety. Błogosławieństwo czy przekleństwo? Znak czasów, a może odpowiedź na oczekiwania graczy? Tego dowiecie się z artykułu… który jest jakoś tak… powiedzmy oryginalnie złożony. Dalej wracamy do prasy, a konkretnie do krótkiej historii magazynu Playbox. Dziesięć numerów to niedużo, ale znamy przypadki czasopism ukazujących się krócej. W każdym razie w szybkim tempie dowiemy się, skąd pomysł na taki magazyn, co poszło nie tak i jak cała sprawa się zakończyła.
Opuściwszy publicystykę trafiamy do nowego działu, jakim jest Strefa anime. Prawie jak Manga Room w Secret Service. Dwie strony zawierają krótkie notki o sześciu tytułach. Raczej samej klasyki. Na coś świeższego pewnie przyjdzie czas w kolejnych numerach. Na koniec w Retro kulturze przeniesiemy się do roku 2003, potem rzucimy okiem na Rozrywkę i sprawdzając zmiany w redakcji (zniknął Pikselowy Wojownik i Patryk Michalski, a w ich miejscu pojawili się Kamil Szindler i Szymon Mioduszewski) możemy przewrócić ostatnią kartkę i zakończyć lekturę. Albo wrócić jeszcze raz do jakiegoś artykułu. Kto co lubi. Choć mi osobiście robi to się zdecydowanie lepiej w papierowym magazynie.
Podsumowując: piąty numer Game Again trzyma poziom poprzedników i dostarcza nam solidną dawkę lektury. Fajnie, że magazyn zmienia się i dąży do jakiegoś założonego przez autorów punktu. Click! z roku 2004? Nie mam z tym problemu. W tym miesiącu zadebiutował nowy dział poświęcony anime, w którym być może od czasu do czasu zagości też manga. Nie wiem, ale nie miałbym nic przeciwko. Czy za następny numer przyjdzie nam zapłacić 8 zł? Czas pokaże, czy ten trend zostanie zachowany. Jeśli nawet, to ja wysupłam. Warto.




źródło zdjęć:
Game Again nr 5


Czy doczekamy się papierowego wydania? Póki co na ich stronie jest ankieta…
https://gameagainpolska.com/2026/08/06/czy-kupilbys-drukowane-wydanie-game-again/
Porządek również nastał w dziale z numerami magazynu, każdy w końcu ma swój opis zawartości.
Kilka dni nie wchodziłem na FB „Game Again Polska”, a tam tyle się dzieje.
Nie brzmi to zbyt optymistycznie. Ale należy pamiętać tamte słowa z jednego z poprzednich wpisów (w odniesieniu do #5)…
„Nie będziemy ukrywać, że sprzedaż numeru wyhamowała.”
https://www.facebook.com/gameagainpolska/posts/pfbid0XXM94w2s3VX9faLiEWppKguuLtymUnM5zxTjgbdCB1UuAUrfYCJbC8HRcGYB3uHUl
Wyhamowała. Takie czasy. Ale… że na tyle aż, by… powstało pytanie o sens drukowania kolejnego numeru?
A teraz muszę ogarnąć wszystkie tamte nowe wpisy na FB magazynu.
6 sierpnia…
https://www.facebook.com/gameagainpolska/posts/pfbid02g6gwTRZFZtsCYFk3PgJidzNtT2JQAgETQXV33zV3fxi49AK5rubmz4ZENbu9mYxml
„Uporządkowaliśmy na naszej stronie cały dotychczasowy katalog magazynu. Każdy numer otrzymał osobną podstronę z okładką, opisem zawartości, najważniejszymi tekstami oraz informacją, jak go zdobyć. Nie trzeba już przekopywać starych postów ani kupować w ciemno.”
Brawo! Od początku tak powinno to być zorganizowane.
„Wydania archiwalne kosztują 5 zł, natomiast najnowszy, 84-stronicowy numer z obszernym tematem o Wiedźminie 2 – 7 zł.”
Jak to od 2 do 7 zł?
Żartuję. Ale… #4 jest za 6 zeta przecież. Aaaaa…
„Cena 6 zł widoczna na okładce była ceną premierową — obecnie obowiązuje niższy próg archiwalny.”
Łoooo… czemu aż taki rocket science?
„W przyszłości chcielibyśmy wydrukować także numery archiwalne i ueuchomić oficjalny sklep.”
Czy popyt będzie zadowalający, skoro odnośnie do ewentualnego druku #6 jest… ankieta? No takie czasy.
…
7 sierpnia…
https://www.facebook.com/gameagainpolska/posts/pfbid027gkHHwBvTNTv18eEN6XuYttJPMfcxG7DujZpPCR2GjK4wjtQXgAogY2U6DKRAVU8l
„Rozważamy przygotowanie drukowanej wersji kolejnego numeru. Zanim jednak podejmiemy decyzję i uruchomimy kosztowną produkcję, chcemy sprawdzić, ile osób byłoby realnie zainteresowanych zakupem.”
Jeśli wynik nie będzie satysfakcjonujący, szósty numer pozostanie jedynie w wersji cyfrowej. Zatem kolejne raczej także. I to by było na tyle, jeśli chodzi o wejście w print w dzisiejszych czasach. Ale ja jestem defetysta, więc moje słowa jednym uchem wpuśćcie, a drugim wypuśćcie.
Nie do ewentualnego druku #6 (przyszłego), tylko #5 (aktualnego)! Bo mi się pomerdało. Ale czy na pewno?
„Planowane wydanie miałoby 96 stron w pełnym kolorze, duży format A4, miękką klejoną oprawę, dobrej jakości papier kredowy oraz grubszą, błyszczącą okładkę zabezpieczoną folią. Ma przypominać prawdziwy magazyn z czasów, gdy po prasę grową chodziło się do kiosku – a nie plik wydrukowany domowym sposobem.”
Stare magazyny growe miały dobrej jakości papier kredowy? Droczę się.
#5 ma przecież stron 84. Więc chodzi jednak o (przyszły) #6? Możliwe, że jestem zbyt ograniczony intelektualnie, by to pojąć.
„Przy obecnych założeniach cena wyniosłaby 33 zł za magazyn oraz 11,49 zł za przesyłkę InPost, czyli łącznie 44,49 zł.”
Hmmm… drukowany #4 kosztował 50 zeta. Ale razem z przesyłką?
Tutaj…
https://gameagainpolska.com/2026/04/17/zamow-edycje-premium
czytamy…
„17 kwietnia 2026 (…) Przyjmowanie zamówień na numer 04 właśnie dobiega końca. O rozpoczęciu zamówień kolejnego drukowanego wydania poinformujemy wkrótce.”
I tym sposobem powracamy do aktualnej sytuacji. Ale czy na pewno? Bo rzecz dotyczy druku aktualnego #5, czy przyszłego #6? Niech mi to ktoś wytłumaczy, żebym to pojął.
„Papier czy PDF -którą wersję GAME AGAIN wybieracie?”
Czyli że jednak ta ankieta (a zatem i ewentualny druk) dotyczy przyszłego #6? W takim razie ów może wyjdzie albo W DIGITALU tylko, albo W PRINCIE tylko?
A co z drukowaniem #5?
8 sierpnia…
https://www.facebook.com/gameagainpolska/posts/pfbid02x2c9yzcbaJPqZwwzxtaHxGHQv6uuJ77BWJiUuRTQDo2kiZfn1sQXn3R8XUfE6ZzZl
„CZY PAPIEROWY MAGAZYN O GRACH MA JESZCZE SENS W 2026 ROKU?”
Wdrożona właśnie ankieta pozwala domniemać, że coraz mniejszy. Aczkolwiek kwartalnik i miesięcznik pokazują, że sens w 2026 roku nadal jest.
„GAME AGAIN zdążył już pojawić się na papierze -numer 4 wydaliśmy w specjalnej wersji PREMIUM. Tym razem chcemy jednak pójść w zupełnie inną stronę.
Zamiast drogiego, kolekcjonerskiego wydania chcemy przygotować klasyczny magazyn o grach, możliwie zbliżony do prasy growej z lat 2003–2005. Taki, który bierzesz do ręki i od razu przypomina czasy, gdy po nowy numer szło się do kiosku.”
No ale chodzi o aktualny #5, czy o przyszły #6? Ja nadal nie wiem.
„To nie jest jeszcze przedsprzedaż. Najpierw chcemy sprawdzić, ile osób naprawdę byłoby zainteresowanych taką wersją papierowego GAME AGAIN, ponieważ przy druku większego nakładu koszty mają ogromne znaczenie.”
A to nie jest tak, że w drukarniach są stosowne progi i im wyższy jest nakład, tym cena jego druku jest niższa?
„Nie próbujemy robić luksusowego magazynu. Chcemy zrobić magazyn o grach taki, jaki sami pamiętamy z pierwszej połowy lat 2000.”
Ale czy z takimi parametrami…
„Byłby to pełnokolorowy magazyn w dużym formacie A4, liczący 96 stron treści. Otrzymałby miękką, klejoną oprawę, dobrej jakości papier kredowy oraz grubszą, błyszczącą okładkę zabezpieczoną folią.”
takim właśnie nie jest?
„Być może w 2026 roku papierowa prasa growa wcale nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa”
To jest temat na osobny felieton.
Czytać tekst ze zrozumieniem. Więc jeszcze raz…
https://gameagainpolska.com/2026/08/06/czy-kupilbys-drukowane-wydanie-game-again
„Rozważamy przygotowanie drukowanego wydania kolejnego numeru GAME AGAIN.”
Kolejnego. Koooleeejneeegooo. Czyli nie aktualnego (#5), tylko… kolejnego (#6). Będzie miał większą liczbę stron, więc nie będzie to #5, tylko właśnie #6.
No ale czyli że co? Że w takim razie #5 nie będzie drukowany? Czemu? Bo na #4 był mniejszy popyt?
Popyt na drukowany #4 był taki…
„Dziękujemy za wszystkie zamówienia czwartego numeru GAME AGAIN! Wasze zainteresowanie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania.
Przyjmowanie zamówień na numer 04 właśnie dobiega końca. O rozpoczęciu zamówień kolejnego drukowanego wydania poinformujemy wkrótce.”
Kolejnego. Czyli #5. A nie #6. Czytać ze zrozumieniem. Nie umiem!!!!!!!!!!11111
Skupię się więc na ankiecie. Są cyferki, zatem można zrobić tabelkę. A jak jest tabelka, to można zrobić analizę. Taką twórczość praktykuję tutaj od dawna, na tym (względnie) się znam. Wobec tego…
ANALIZA SYTUACYJNA
Ankieta…
„Czy kupiłbyś drukowane wydanie GAME AGAIN za 33 zł + 11,49 zł przesyłki InPost?”
TAK – 46
RACZEJ TAK – 5
NIE – 4
PDF – 1
Informację o tejże ankiecie zobaczyło teoretycznie ponad 2000 osób (FB wydawnictwa: „2,2 tys. obserwujący”). Informacja ta podana została 7 sierpnia, o godzinie 11:00 (link do ankiety, w komentarzu – dodany został o 11:03). Dzisiaj jest 9 sierpnia, teraz jest godzina 18:33. Zatem minęły 2 dni (doby), 7 godzin i 30 minut. Czy można zatem założyć, że… kto chciał, to już tę ankietę wypełnił? Tymczasem dotychczas (dziwne połączenie słów) swój „obowiązek” spełniło osób… 56. Czy można zatem (dość swobodnie i nieakuratnie) estymować, że tyle właśnie osób jest zainteresowanych kupnem PRINTU?
Znowu cyferki pokiełbasiłem. Zainteresowanych (na chwilę obecną) kupnem printu nie jest 56 osób (liczba wszystkich głosów), tylko… 51 (głosy na TAK oraz na RACZEJ TAK). Nie żeby to robiło jakąkolwiek znaczącą różnicę.
Pod ankietą czytamy…
„Chcemy przygotować wydanie dopasowane do realnego zainteresowania czytelników. Jeżeli liczba chętnych będzie wystarczająca, podamy szczegóły dotyczące zamówień, terminu realizacji i wysyłki.”
Jeżeli liczba chętnych będzie wystarczająca. Aktualnie owa wynosi… 51.
…
No ale jeszcze raz tamto, bo mi spokoju nie daje. Czytać ze zrozumieniem.
Naruto88 napisał powyżej…
„Czy doczekamy się papierowego wydania? Póki co na ich stronie jest ankieta…”
Czyli jednak chodzi o #5. A nie o #6. Czyli jednak potrafię czytać ze zrozumieniem. Czy ktokolwiek w to powątpiewa?
Pytanie czy taka ankieta ma sens, jeżeli było spore zainteresowanie pierwszym drukowanym numerem? Ja jestem zainteresowany, ale w ankiecie nie brałem udziału, bo…nie wiedziałem, że jest takowa. A ile jest osób, które nie zagłosują w ankiecie, ale kupiłyby taki druk?
Owszem, z tamtego stwierdzenia dowiadujemy się, że było spore zainteresowanie wydaniem #4_PRINT. Aczkolwiek… spadł popyt na #5_DIGITAL (z jakiegoś powodu, raczej przez aktualne czasy, niż przez to, że był o 1 zł droższy od swojego cyfrowego poprzednika), co rodzi obawy, że na #5_PRINT także będzie mniejsze zapotrzebowanie.
#4_PRINT miał format A4, lakierowaną sztywną okładkę i kredowy papier.
#5_PRINT ma mieć format A4, lakierowaną sztywną okładkę i kredowy papier.
Zatem… what’s the difference? Ano liczba stron. #4_PRINT miał 82, a #5_PRINT ma mieć 96 (choć #5_DIGITAL miał 84). Więc w druku ma mieć o 12 więcej, ale zapełnionych czym? Nie wiemy. A to mogłoby służyć za motywator do kupna.
Jaki jest sens ankiety?
Najprawdopodobniej nie chcą znów bawić się w kilka tur drukowań określonych pul (skromnych za pierwszym razem, asekuracyjnie, jest to zrozumiałe), gdy ludzie (tak domniemam) zamawiali #4_PRINT po jakimś (raz krótszym, raz dłuższym) czasie od jego premiery. To powodowało opóźnienia, więc czekanie i stres (oraz… kwestia widełek cenowych przy różnych pulach, nie znam ich). A tak – znając mniej więcej popyt – wydrukuje się pulę z lekką górką i będzie git.
W ankiecie aktualnie widzimy (przytakujące) 47+5. To daje 52. Docelowo do 60 raczej dojedzie. Do 80 już chyba nie. Więc wydrukują powiedzmy 100 sztuk, żeby starczyło dla tych, którzy postanowią kupić dopiero później, ale też żeby nie leżało odłogiem. Ale to trzeba mieć te cyferki. Ta ankieta właśnie im je (mniej więcej) zapewnia.
@Anarki Przecież wiadomo, co będzie na tych 12 stronach. Zerknij na 3 stronę, pod wstępniakiem jest informacja. Co do druku – miejmy nadzieję, że Game Again nie złoży broni. Sporo ludzi chciałoby też poprzednie numery mieć w kolekcji na półce. Ja też.
@Valoo Słuszna uwaga. Podejrzewam, że do wielu osób nie dotarła informacja o ankiecie. Taki urok Facebooka. Też nie miałem o niej pojęcia, odkryłem przypadkowo.
„Przecież wiadomo, co będzie na tych 12 stronach. Zerknij na 3 stronę, pod wstępniakiem jest informacja.”
Faktycznie!
„Do wersji fizycznej przygotowaliśmy niespodziankę – poradnik do gry Anno 117: Pax Romana. Więcej informacji o sprzedaży już wkrótce.”
…
„Co do druku – miejmy nadzieję, że Game Again nie złoży broni. Sporo ludzi chciałoby też poprzednie numery mieć w kolekcji na półce. Ja też.”
Jestem przekonany, że wiele zależeć będzie właśnie od cyferek w tamtej ankiecie (jest lepszy sposób na wybadanie rynku? sprawdzenie rzeczywistego poziomu zainteresowania?). Owszem, sporo ludzi chciałoby mieć komplet printów. Ale czy jest to… wystarczające sporo? Każde przedsięwzięcie musi zarabiać, żeby trwać. To już nie jest etap darmowego numeru pierwszego.
Wczoraj na FB „Game Again” pojawił się ciekawy wpis…
https://www.facebook.com/gameagainpolska/posts/pfbid0XUibk8VA8kvBoK23YvmCRGq8HSCsm6Dq9vB12UqXZZAme31HAHTVMZynhLua7pQ3l
Ale po kolei.
„Czy w 2026 roku jest jeszcze miejsce na magazyn o grach tworzony jak za dawnych lat?”
Tak, jeśli ma być wspomnieniową ucieczką od teraźniejszej drukowanej prasy growej. Oczywiście raczej nie ma co oczekiwać tutaj wysoce trzycyfrowego popytu, tylko niższego. Ale… jednak.
„Chcemy wierzyć, że tak. GAME AGAIN powstaje bez wielkiej redakcji i reklamowego budżetu. Tworzymy go po godzinach, ponieważ brakuje nam magazynów, które czytało się od początku do końca, odkrywając zarówno nowe gry, jak i zapomniane klasyki.”
Spoko. Ja lubię analizy prasy growej. Mało ich jest, więc… sam sobie (to znaczy Wam, Czytelnicy ZP) je piszę (i tabelki robię). Zatem w pełni rozumiem podejście redakcji „GA”.
„Nie będziemy ukrywać, że sprzedaż numeru wyhamowała.”
Jakiś czas temu czytaliśmy, że popyt na reprodukcję „Secret Service” (bodajże) #3 (ale może mi się myli z #2) także wyhamował. Co się dzieje?
„Dlatego potrzebujemy Waszego wsparcia. Cyfrowe wydanie w formacie PDF kosztuje tylko 7 zł, ale dla nas każdy kupiony egzemplarz naprawdę ma znaczenie. Pomaga przygotowywać kolejne numery, rozwijać magazyn i pokazywać, że niezależna prasa o grach nadal może znaleźć swoich czytelników.”
To wszystko powyższe jest zrozumiałe. Niemniej jednak… z jakiegoś powodu ów popyt zmalał. Tak w przypadku najnowszego numeru „Game Again”, jak i wyżej wspomnianej reprodukcji. Równolegle…
Od Pereza wiemy, że – po roku – głód na „PSX Extreme”… nie skurczył się (jak do tego doszło?). Aktualnej ochoty na „CD-Action” nie znamy.
W czym szukać przyczyny takiego stanu rzeczy? Bo koszty życia rosną? Możliwe. Gdyż wielu z nas robi się już (że tak stwierdzę trochę surowo, ale bez złych konotacji) za starych na czytanie o grach? Również niewykluczone. Co jeszcze może być powodem? Cofnijmy się w czasie o kilka dekad. Pstryk!
Wychodziło wtedy „pełno” magazynów growych. Aż w pewnym momencie… zaczęło działać tak zwane prawo dżungli. Rozpoczęły się (wobec zaistniałej sytuacji) wojenki między różnymi tytułami. A my jesteśmy lepsi, a oni są gorsi. A właśnie, że oni są be, a my jesteśmy cacy. A my dodajemy 2 płyty, a my 3, a my tuzin. Wzajemne ostrzeliwanie się słowne (oczywiście nie u wszystkich), a później… i tak tonięcie. Powróćmy do teraźniejszości. Pstryk!
Na suchym przestworze oceanu (co ja gadam?) pozostały już tylko 2 tytuły – „CD-Action” oraz „PSX Extreme”. Prawo dżungli przestało obowiązywać, gdyż (wyolbrzymię) pierwszy tytuł kierowany jest do pecetowców, a drugi do konsolowców. Tylko że…
Owszem, są jedynie 2 magazyny growe, jednakże… łącznie wydają tyle specjali i książek (choć tychże mniej niż specjali), że (jak to ująć w słowa?) wydaje się – w pewnym sensie – powracać sytuacja sprzed kilku dekad. Przeciętny Kowalski (może się mylę) nie jest w stanie na bieżąco kupować wszystkiego (potrzebna osobna tabelka, chyba ją zrobię). A przecież na rynku mamy także wydawnictwo „Retronics”. Jest też „Open Beta”. I jeszcze „Gamebook”. Oraz… właśnie „Game Again”. Więc co wybierać? Które pozycje?
Tabelka…
https://imgur.com/a/FaKim75
Widzimy w niej, że 4 miesiące są takie, iż wychodzą tylko 2 printy, w każdym z 7 innych pozycje wydawnicze są 3, natomiast 1 pozostały ma ich aż… 4. To był (nomen omen) gorący miesiąc.
Łącznie 33 tytuły w ciągu 12 miesięcy (2,75 na miesiąc).
W tabelce nie uwzględniłem printów od „Open Beta” i „Gamebook”. Oraz od „Game Again”.
Tabelka 2.0…
https://imgur.com/a/sNCdFOq
Uwzględniająca ceny tychże 33 printów, a także sumująca ich wartości miesięczne oraz całościową roczną. Widzimy w niej, że chcąc mieć wszystkie powyższe pozycje, należy wydać (bez uwzględnienia groszy) 1110 zł. Oczywiście korzystając z tańszych cen w przedsprzedażach, gdy jest taka możliwość (specjale i albumy od „PSX Extreme”).
Daje to średni miesięczny wydatek na poziomie 92,50 zł.
Bynajmniej nie chcę określać tych wartości jako wysokie czy też niskie. Nie jestem ekonomistą, nie jestem statystykiem.
Każdy podchodzi inaczej, każdemu mogą podobać się inne printy spośród tylu oferowanych (wydania standardowe, specjalne, książki, reprodukcje, spolszczenia itd). Znów zaczyna się dla tychże wydawnictw… walka o przetrwanie? Faktem jest, że…
„CD-Action” zachęca do kupowania ich printów (jest to w pełni zrozumiałe). „PSX Extreme” zachęca do kupowania ich printów (jest to w pełni zrozumiałe). „Retronics” zachęca do kupowania ich printów (jest to w pełni zrozumiałe). „Open Beta” zachęca do kupowania ich printów (jest to w pełni zrozumiałe). „Gamebook” zachęca do kupowania ich printów (jest to w pełni zrozumiałe). „Game Again” zachęca do kupowania ich printów (jest to w pełni zrozumiałe). Równolegle…
Nie mogą już walczyć o swoje w sposób, jaki czyniono to kiedyś. Że… a my jesteśmy lepsi, a oni są gorsi. A właśnie, że oni są be, a my jesteśmy cacy. A my dodajemy 2 płyty, a my 3, a my tuzin. Nie. Dzisiaj wrogiem nie jest konkurencyjne wydawnictwo. Dziś przeciwnikiem jest… aktualna rzeczywistość. Rosną koszty życia. Wielu z nas robi się już za starych na czytanie o grach. Albo i nie? Dodatkowo też… rośnie cena kolportażu (szeroko pojętego) printu oraz… jego drukowania (skutek wojny w Iranie). Zatem musiałyby też rosnąć ceny owego printu. To by zwiększyło popyt?
Pozostaje więc chyba jedynie… zachęcanie do kupowania (obok doczepiania kolejnych silników dodatkowych). Co – jak widzimy – jest czynione. Ale… tu powracamy (odstukać) do ewentualnej (powyżej przeze mnie opisanej) drugiej tury prawa dżungli dla prasy growej.
„A jeśli piąty numer jest już u Was – napiszcie, który materiał spodobał się Wam najbardziej. Takie opinie pomagają nam tworzyć następne wydania.”
Powyższy wpis (dodany wczoraj o 10:30) skomentowało dotychczas… 7 osób. Przy czym nie widzimy komentarza dotyczącego materiału (w #5), który spodobał się najbardziej (nie czepiam się, jedynie stwierdzam). A ile ów wpis ma lajków? Otóż… 25. Aż chciałoby się (tonem o kilka oktaw wyższym), zapytać…
„Czy w 2026 roku jest jeszcze miejsce na magazyn o grach tworzony jak za dawnych lat?”
Bo przecież jest, czyż nie? []
Cztery kurtyny
Wiele, bardzo wiele osób marzyło o tym, by „Retronics” rozpoczął reprodukowanie numerów kultowego „Secret Service”. Żeby załatwił wszystkie formalności z Pegazem i żeby maszyny ruszyły.
Owe ruszyły pełną parą. Wyszła reprodukcja #1, wyszła reprodukcja #2, wyszła reprodukcja #3.
Popyt na reprodukcję #3… był niższy od tego na poprzednie numery. Kurtyna.
…
Marka „Game Again” zapisała się już w naszych głowach, wszak… już piąty numer niedawno wyszedł. Do tego FB „Game Again” może poszczycić się, że ma… 2,2 tysiąca osób obserwujących.
Sprzedaż numeru wyhamowała. Kurtyna.
…
YT „Game Again Polska” – 2,78 tysiąca subskrybentów! Półminutowy filmik reklamujący #5…
https://www.youtube.com/watch?v=6K2xLJgx-Gw
172 wyświetlenia. Kurtyna.
…
Kurtyna.
Na FB „Game Again” zadano pytanie…
„Czy seria Command & Conquer nauczyła nas grać w RTS-y?”
https://www.facebook.com/gameagainpolska/posts/pfbid02zddmPshbCV1LJAU5Hz7inpqCqvmMBA6f4pFqmdyzcoL9VRrbdaY1jkimRSNKVjyTl
Człowieku! Ja się wychowałem na tej serii!
Inna sprawa, że… któż z nas nie „szedł” workami z piaskiem pod bazę wroga, żeby po rozwaleniu mu jakiegoś budynku postawić tam kolejny worek, by tego budynku już nie odbudował? Albo żeby odcinać pola Tyberium od Harvesterów przeciwnika? Któż z nas nie sprzedawał piechociarzy stojących przy… worku z piaskiem (w sumie to było i tak bez sensu)? Któż z nas nie budował armii czołgów na „tank rush”?
Jeszcze inna sprawa, że… C&C stanowi istny kuloodporny szklany sufit, jeśli chodzi o moje zaangażowanie intelektualne w grę strategiczną. Z tego też względu (co nieraz już tutaj podkreślałem) te wszystkie „Cywilizacje”, „Setlersy” czy inne tycoony są najzwyczajniej w świecie… nie dla mnie. Piszę szczerze, najwidoczniej nie jestem najostrzejszą kredką w piórniku, jeśli chodzi o tego typu gry. Cóż poradzić?
ONLY 11 MILES TO ZYDEKO’S CAFE
Dalej czytamy…
„Cztery lata później pojawiło się Command & Conquer: Tiberian Sun. Świat stał się mroczniejszy, bardziej futurystyczny i wyraźnie zniszczony przez rozprzestrzeniające się tyberium. Na polach bitew pojawiły się mechy, cyborgi oraz nowe technologie, ale fundament rozgrywki pozostał znajomy: budowa bazy, gromadzenie zasobów i starcie dwóch zupełnie różnych armii.”
Amłejkuken – tak mówiły Cyborgi. Tiiijas – tak brzmiały Disruptery.
Dalej czytamy…
„Charakter serii budowała również muzyka Franka Klepackiego.”
Kiedyś godzinami słuchałem „Act on Instinct” (w pierwszym C&C). Gdy niecałą dekadę temu pierwszy raz usłyszałem to…
https://www.youtube.com/watch?v=-OXAnh0ItZI
a konkretnie… główny (jakże niezapomniany) wątek tego utworu (od 1:15 wyłaniający się jakby z mgły), to DOSŁOWNIE ciarki przechodziły przez moje ciało. Teraz w sumie też. Wszak to… TA melodia właśnie. Jakże niezapomniana.
Nikt tu nie komentuje, więc ja będę komentował. Ale później nie chcę czytać, że… nikt tu nie komentuje, bo ja komentuję. Oh, wait…
Ha!
https://www.facebook.com/gameagainpolska/posts/pfbid0RGePgAtbsDWUKuK28obsSMSgScSbBNaCxvXNegcC5kqFVg6JUbcCzP3QcYTuo1QKl
„Wyłapali wszystko: nową szatę graficzną inspirowaną Click! z 2004, 84 strony za 7 zł, (…)”
Wypraszam sobie! Że za 7 zł to wyłapałem ja! Żartuję.
„Całą recenzję przeczytacie u nich na profilu, a my mamy pytanie do Was:
zgadzacie się, że W2 jest lepszy niż W3? Dajcie znać w komentarzu!”
Co ma piernik do wiatraka? Żartuję.
Nie mam pojęcia, ja w życiu w żadnego „Wiedźmina” nie grałem. Nie moje klimaty. Wolę FPS-y, najlepiej futurystyczne, ale co najmniej czasy obecne. Splatynowałem „Wolfenstein The New Order”.
Znowu drożej! Skandal!
„Game Again” #1 = 0zł
„Game Again” #2 = 5zł
„Game Again” #3 = 5zł
„Game Again” #4 = 6zł
„Game Again” #5 = 7zł
Tylko czy aby na pewno w ten sposób powinniśmy podchodzić? Aby coś ocenić – trzeba mieć porównanie. Trzeba mieć… punkt odniesienia. Optykę należytą. Pozwólcie, że przedstawię Wam moją.
Że przytoczę przykład „największego magazynu o grach w Polsce, który od 1996 roku dostarcza najświeższe i najlepsze informacje na temat gier komputerowych i konsolowych.” Wowser!
Wydania cyfrowe kwartalnika kosztują 15 zeta. Podczas gdy drukowane – 35 złociszy. No i fajnie. Aczkolwiek… od edycji 1/2026 (z grudnia ubiegłego roku) cyfrówka podrożała z 15 zł do… 20 zł. Bez słowa wyjaśnienia w stosownym artykule (AFAIK). Powtórzę – mowa o potężnym wydawnictwie, serwującym nam rocznie około 12 printów różnego typu (kwartalnik, wydania specjalne, książki; a dodatkowo, podczas EXPO, Moraś zapowiedział coś jakby mniejsze od specjala, hmmm… „Tipsomaniak”?).
Natomiast tutaj mamy do czynienia NIE z wielkim „CD-Action” (30-letnim bykiem), tylko z małym „Game Again” (no ile ma? zaledwie roczek). Zdrożał (digital, oczywiście) z 5 zł do 6 zł. Następnie (to znaczy obecnie) z 6 zł do 7 zł. Bynajmniej…
Oni nie mają silników dodatkowych wielu rzędów. Nie mają na swoim YT odwiedzalności takiej, która by zapewniała solidny dopływ paliwa z monetyzacji treści. Nie organizują targów. Nie publikują (co jakiś czas) materiałów partnerskich na swoich socjalkach czy stronie. Nie posiadają też dodatkowego silnika w postaci Patronite/Zrzutki. A „targać” jakoś muszą. Chcą. Planują. Zatem jeszcze raz…
Aby coś ocenić – trzeba mieć porównanie. Trzeba mieć… punkt odniesienia. Optykę należytą. Teraz ją macie, przedstawioną z mojej perspektywy. Więc pytam…
Nawet, jeśli kolejny numer podniesie cenę z 7 zł do 8 zł, to czy będzie to jakimś (jakimkolwiek)… skandalem? []