Trzeci tegoroczny numer CD-Action jest wyjątkowy, bo zbiega się z 30-tą rocznicą działalności pisma. Z tej okazji na CD-Action Expo można było nabyć rocznicową limitkę, wydrukowaną w zaledwie 270 sztukach. Ja sam nabyłem standardowe wydanie, z pomarańczową okładką i bohaterami The Blood of Dawnwalker. Sam magazyn jest grubszy od poprzednika o 16 stron (dobił do 180), a dodatkowe miejsce poświęcono rocznicowym wspominkom. Ale o tym dalej. Dla porządku dodam, że cena 35 zł nie uległa (co się chwali) zmianie, tak samo jakość okładki i papieru.

Pierwsze strony „ekszyna” atakują nas zestawieniem 30 najlepszych zachodnich RPG-ów ostatnich 30 lat. W drugim numerze był top FPS-ów, teraz są rolpleje, za miesiąc pewnie będą przygodówki. Lubię takie rankingi, choć to czysty fun i ich wartość dodana jest żadna. Ważne że „klikalność” się zgadza, he he. Kto zatem wygrał? Nie powiem, ale nie zgadliście 😉 Powiem natomiast, że tuż po topce są Opcje Dialogowe, czyli dyskusje redakcji na określony temat. Narzekałem wcześniej na drętwotę tej rubryki, ale zaczyna się moim zdaniem rozkręcać. Tym razem panowie dywagują o serii Resident Evil z okazji jej 30-lecia. Zauważyliście, że któryś już raz pada liczba „30”? Oczywiście to nie przypadek.
Gierkowo mamy w bieżącym numerze jedną zapowiedź (wspomniany The Blood of Dawnwalker – od byłych Redów), 16 recenzji i siedem „Świeżych, Dobrych, Niezależnych” gier. Najlepszą notę i znaczek jakości zebrał „poważny” indyk Esoteric EBB, reszta tytułów została mniej lub więcej w tyle. Niektóre oceny mogą nawet zdziwić, bo autorzy postanowili tym razem zagrać role surowych cenzorów i część produkcji ocenili mocno poniżej poniżej średniej światowej. A co! W końcu jesteśmy poważnym pismem z 30-letnim stażem i nikt nam nie będzie mówił że białe jest białe, a czarne to czarne, co nie? 😉 Dostało się więc Forza Horizon 6, Crimson Desert, Darwin’s Paradox! i Fatal Frame II. Ja sam, przeglądając recki tradycyjnie mam już problem, w co zagrać. Może Pragmata albo Mouse: P.I. for Hire? Ha, wciąż nic zwalającego z nóg. Tak naprawdę pierwszym tytułem, przy którym uniosłem lekko brew był 9kier-owy „drobiazg” (no, nie taki drobiazg) – Mewgenics.
O materiałach rocznicowych wspominam niżej, zerknę więc co oferuje publicystyka. A oferuje sporo. Przede wszystkim polecam artykuł o starej prasie o grach Bartka Kluski. Kto jak kto, ale on się zna na niej jak mało kto. Ponadto mamy kolejny odcinek świetnego cyklu Ottona o branży gier w danym kraju. Poprzednio byli Brytyjczycy, teraz czas na Amerykanów. Temat do ogarnięcia ogromny, zachodzę w głowę jako on to zmieścił na czterech stronach. Fajnie zapowiadają się też historia Nintendo by Smuggler (wiem, oklepane, ale jest dużo obrazków 😉 ), czarnobylskie gry, gradapracje Lovecrafta i powrót na Księżyc. A to dopiero połowa publicystyki, resztę wyłówcie sami.
Jak zwykle uzupełnieniem magazynu są działy technologiczne i rozrywkowe. Nie przepadam za opisami sprzętu – kart, klawiatur, myszek, głośników itd. Przepadam za to za Kontrapunktem i dyskusjami Chen Pi i Krigora – kulturalnymi, rzeczowymi, prezentującymi diametralnie różne stanowiska. Lubię też Magazyn Kulturalny z recenzjami muzyki, filmu, seriali i książek. Nieraz już korzystałem z tych „podpowiedzi”. Zawsze też czytam z zainteresowaniem „Kadrem i Dymkiem” Grubego Ala. Dzięki temu parę komiksów stoi na półce. Oczywiście do lektury Action Redaction i Szpili namawiać mnie nie trzeba, coraz bardziej przekonuję się też do mini-felietonów w Jeździe Dowolnej. Jak widzicie, w czasopiśmie dodatkowego stuffu nie brakuje.

Wróćmy jeszcze do części poświęconej 30-leciu magazynu. Śledzę materiały rocznicowe w CD-Action od lat i nieraz bywało, że robiono je trochę na odwal się. Tym razem tego stwierdzić nie mogę, ponad 40 zróżnicowanych tematycznie stron nie dym! Inna sprawa, że kolejnej okrągłej rocznicy „ekszyn” może (tfu!) nie dożyć, więc może warto było po raz ostatni zaszaleć. Mamy więc nostalgiczne wstępniaki, ankiety osobowe autorów, wspomnienia fanów pisma, odpowiedzi na pytania czytelników, komiks, felietony rocznicowe oraz retrospekcje obecnych i byłych redaktorów. Udało się nawet namówić do skrobnięcia paru słów Zbigniewa Bańskiego. Wszystko okraszono pamiątkowymi zdjęciami, choć mogłoby być ich więcej. Trudno się do czegokolwiek przyczepić i w zasadzie jedyne, czego mi brakuje to… głosu założyciela. Tak, przy takiej okazji nie poprosić o parę słów Jerzego Kucharza – twórcy, wydawcy i pierwszego redaktora naczelnego to grzech. Ciężki grzech.
Tyle. Czekam do 8 września, bo wtedy ma się pojawić się kolejny numer CD-Action. A skoro teraz dali 180, to może następnym razem szarpną się na 200 stron, jak to było na początku millenium? Ot, taki żarcik. Tymczasem otwieram pismo na stronie 102 i cofam się do czasów Top Secretu. O, Bartek wspomniał o mnie i Zapachu Papieru, jak miło 🙂





źródła zdjęć:
CD-Action nr 3/2026 (348)
https://cdaction.pl

Marszruta wydawnicza „CD-Action” w latach 2023-2026
2023
* CDA – #334 + #335 + #336 + #337
* RETRO – #4 + #5
* „Heroes”
4+2+1=7
2024
* CDA – #338 + #339 + #340 + #341
* RETRO – #6 + #7
* „Gry, które trzeba znać” #1 + „Gry, które trzeba znać” #2
* „Gothic” + „Souls” + „ARHN.eu”
4+2+2+3=11
2025
* CDA – #342 + #343 + #344 + #345
* RETRO – #8 + #9
* „Gry, które trzeba znać” #3 + „Gry, które trzeba znać” #4
* „Dragon Ball” + „LoL” + „Pyrkon” + „Wiedźmin” + „Seriale” + „Horrory”
4+2+2+6=14
2026
* CDA – #346 + #347 + #348 + #349
* RETRO – #10 + #11
* „Nie podoba się, to nie kupuj”
* „Switch” + „Nasze Lata 90.” + „RPG” + „Heroes” #2 + „GTA”
4+2+1+5=12
Czasami jest tak, że coś sobie pomyślę, ale tutaj o tym nie piszę. Możecie mi wierzyć lub nie, ale jeszcze kilka dni temu dumałem sobie, że od dłuższego czasu nie wrzucają nowych specjali do przedsprzedaży (a paliwo musi dopływać, taka moja teoria). Jednakże… co mieli zaoferować, to już zaoferowali. Do kolejnego „Retro” (#11) jest jeszcze czas – wyjdzie dopiero w październiku, więc preordering ruszy zapewne we wrześniu (może już w sierpniu). Ogólnie rozpiska wydawnicza na 2026 wygląda tak…
https://zapach-papieru.pl/2026/03/cd-action-nr-2-2026-347/comment-page-2/#comment-7883
Widzimy, że w sierpniu jest „wydawnicza dziura”. Ale niech mają czas na wypoczynek, w sumie należy im się. No i tak sobie właśnie dumałem. Ale… do głowy by mi nie przyszło, że… ten brak nowych przedsprzedaży printów (a paliwo musi dopływać) zapełnią… metalowymi plakatami i książką Michała Pisarskiego. Jak te dobrodziejstwa schodzą na chwilę obecną?
74/74
74/74
59/60
Mówię! Nikt (w dzisiejszych czasach) nie wyda dwóch stów na plakat (nawet gdyby był z amelinium). 140 zeta też nie. Uogólniam. Oby błędnie. Kto chciał kupić książkę „Przegrani”, ten kupił ją na premierę albo później. Ale kupił i ją ma i więcej egzemplarzy nie potrzebuje. Tak to wygląda z mojej (defetystycznej) perspektywy. Czy wspomniałem już o tym, że… paliwo musi dopływać? Cóż więc począć? Otóż można przykładowo to…
https://sklep.cdaction.pl/shop/kurtka-bomberka-cd-action
Ach kupa, tu my idziemy znów. 420 zeta za kurtałkę. Gdy przed nami 3 miesiące upałów.
Nie zwracajcie uwagi na moje komentarze! Jeśli chcecie kupić dany merch, to kupcie!
Kapcie by mogli dać, wtedy napiszę… kupcie kapcie. No i tak to wygląda.
Szybka aktualizacja oraz newsik.
Szybka aktualizacja…
„Przegrani” – 56 / 60
Duży plakat – 74 / 74
Mały plakat – 73 / 74
Kurtka – 2, 5, 7, 1, 2 (sztuk kolejnych rozmiarów; bez zmian)
Newsik…
Jeszcze nie kupiłeś czteropaku serii „Gry, które trzeba znać”? To zafunduj sobie tom II i IV. No ale to nie mnie pytaj, czemu tak dziwnie zrobili. Skąd mam wiedzieć? Ja jedynie daję tutaj newsa o tym. A w ogóle to widzimy okazję cenową, mianowicie… nie 2 x 99 zł = 198 zł, tylko… uwaga… 120 zł. Czyli oszczędzamy 78 zł. Ile za to kupimy energoli? Nie chce mi się liczyć, ale sporo.
Hejka, Czytelnicy ZP, newsa mam.
„Przegrani. Legendarne porażki świata gier” – taka książka Michała Pisarskiego, nie? Bazowo jest za stówę, ale w Empiku można ją wyhaczyć za 61 zeta. Bez grosza. Ale to trzeba specjalnie iść (czy jechać) do saloniku, żeby ją tam kupić (chyba że się ma konto Premium, to za darmo wyślą do wskazanego paczkomatu, jak jest minimum za 4 dychy coś kupione, nie wiem, nie znam się, teraz dopiero patrzę jak to tam działa, sorry jeśli coś pokręciłem, ale do paczkomatu też trzeba drałować). Więc reasumując – 61 zeta, ale to wymaga (dedykowanego temu) ruszenia własnych czterech liter oraz czasu na to poświęconego. A gdyby tak dołożyć jedynie 4 zeta (no i koszt wysyłki w sumie też! to jest istotne!), ale mieć tę książkę dostarczoną pod drzwi? Czekajcie, zrobię drugi komentarz.
Więc tak… skupmy się na meritum, które jest następujące…
https://sklep.cdaction.pl/shop/przegrani-legendarne-porazki-swiata-gier-michal-pisarski
„Inpost kurier” – za 18 zeta, a „Orlen Paczka” – za 14 zeta. No albo jednak… „InPost Paczkomat” – za 11,99 zeta. Ale to już musicie sobie sami podsumować całość, bo mi się nie chce liczyć. Ale ogarnijcie to, bo mnie zdziwiło, że nie ma opcji, żeby listonosz przyniósł. No i tak patrzę na to okno zamówienia, a tam…
„Dostawa Pocztą Polską jest niedostępna. Jeśli musisz skorzystać z tej formy wysyłki, napisz wiadomość na [mejl sklepu dyskobola]
No ale kiedyś była, nie? W prenumeracie nadal jest. Czekajcie, zrobię trzeci komentarz.
Cudzysłów nie domknąłem na końcu cytatu. Trudno. Lecimy dalej z newsami, co tam dyskobol dorzucił na swoje wirtualne półki sklepowe. Plakat dorzucił z taką grafiką, jak na tylnej okładce (jubileuszowego) #348, taki metalowy (42×59 cm) z magnesami, żeby go powiesić i krawędzie zaokrąglone, żeby się nie dźgnąć w palec przy powieszaniu i całość w pudełku i w ogóle taki wersal i w ogóle. No i ten plakat jest za 200 zeta.
https://sklep.cdaction.pl/shop/metalowy-plakat-30-lat-cd-action-duzy-edycja-limitowana
Bo jest duży. A jest jeszcze mały (30×42 cm, czyli ma tyle w pionie, ile ten duży w poziomie), za 160 zeta.
sklep.cdaction.pl/shop/metalowy-plakat-30-lat-cd-action-maly-edycja-limitowana
Dużych jest 74, a małych jest 74. Nie mam pojęcia, czemu akurat tyle. No i pod koniec czerwca będzie wysyłka. Koniec newsowania na dzisiaj. []
Dyskobol nie uznał jeszcze za konieczne, by poinformować (na swojej stronie i FB) o dwóch metalowych plakatach oraz „Przegranych” dodanych do oferty swego sklepu.
Postanowiłem więc, że sam to sobie skomentuję, udając bycie sztuczną inteligencją.
Myślę…
Szukam…
Masz absolutną rację. Na stronie cdaction.pl oraz na facebookowym koncie wydawnictwa nie opublikowano jeszcze informacji dotyczącej poszerzenia gamy jego produktów. Nie ma jednak powodu do frustracji, gdyż stało się tak najprawdopodobniej z wyjątkowo prozaicznego powodu. Mianowicie od informowania o nowościach w ich sklepie jest Anarki na ZP. Od tego Ty jesteś. Od tego jesteś Ty. Od tego jesteś. Tyle w zupełności powinno światu wystarczyć.
Ewentualne inne powody braku newsa:
-CormaC oraz Huwer mają ważniejsze rzeczy na głowie, przy czym ten drugi skupia się teraz na Pyrkonie (wydawnictwo postawi tam aż 2 stoiska)
-Jeśli Czytelnikom zależy na princie lub merczu CD-Action, to sami powinni śledzić dynamicznie zmieniającą się zawartość sklepowej strony
Co dalej?
Prawdopodobnie stosowne informacje pojawią się jeszcze dzisiaj, ewentualnie dopiero jutro.
Czy chcesz, żebym sprawdził, jak im schodzą te 3 wczoraj dodane produkty, przy braku poinformowania o tym fakcie Czytelników?
Nie, przecież sam mogę to zrobić.
Minęła już prawie pełna doba od mojego poinformowania tutaj o tych 3 dobrodziejstwach zaoferowanych do sprzedaży (wrzucili je bodajże wczoraj). Jak wygląda aktualny stan magazynowy? Oczywiście miejmy na uwadze, że jeszcze nie dali newsa o tym na swojej stronie i FB.
„Przegrani” = 59 / 60
Plakat duży = 74 / 74
Plakat mały = 74 / 74
Tak sobie myślę, że te plakaty są zbyt drogie. Że to jest powodem braku popytu na nie. Aleee… może gdy dadzą newsa u siebie, to te cyferki w pierwszej kolumnie zaczną się kurczyć, kurczę, może.
No czyli że co? Michał Pisarski wcisnął im trochę egzemplarzy tej swojej książki i pewnie jeszcze obiecał, że ktoś to kupi. Zapewne też by nie chciał, żeby na tym etapie zakończyła się jego współpraca z nimi.
Dobra, ktoś już kupił (59/60), koniec współpracy.
Żartuję. Ale to by musieli dać na swoim FB info o tym. Nie wiem, może niech autor tej książki nagra jakąś rolkę i oni by ją wrzucili u siebie i wtedy by się popyt rozpędził. Najlepiej niech zrobi taki materiał…
https://www.facebook.com/reel/2787425134974555
Później już tylko pozostanie obserwować malejące cyferki tam, gdzie aktualnie widzimy liczbę 59.
Od rozpoczęcia wyprzedaży archiwalnych numerów „CD-Action” (za 7 zł; albo za 6 zł, jeśli kupi się ponad 10 sztuk) minęło już 5 miesięcy i 2 tygodnie (owa wystartowała 31 grudnia 2025). Ta akcja jest silnikiem dodatkowym o dużym potencjale, tylko czy takim właśnie się wykazuje?
Odpowiedź nie wydaje się być jednoznaczna, brzmiąc: tak i nie. Tak, gdyż z 27 numerów (spośród roczników 2020 – 2024) pozostało już tylko… 8. Nie, ponieważ istnieją „wąskie gardła” w postaci 2 wydań, na które popyt – mimo tak wysokiej przeceny – nie jest zbyt rewelacyjny. Mowa o targowej edycji 03/2023 o okładkach z grafikami Śledzia lub reklamą „House Flipper 2” (zeszły tylko 142 sztuki z 3365) oraz 04/2023 z okładkową grafiką „Cyberpunk 2077 Widmo Wolności” (sprzedano jedynie 186 egzemplarzy z 1378). A co z pozostałymi numerami? Zapraszam do zapoznania się z poniższą tabelką.
https://imgur.com/a/n40LuZy
A czy numery z 2025 także można kupić w niższej cenie?
01/2025 – z 35 zł na 25 zł
02/2025 – z 35 zł na 25 zł
03/2025 – z 35 zł na 25 zł
04/2025 – cały nakład został sprzedany
A co z „Retro”?
Reprint „Retro” #1 – z 24,99 zł na 19 zł
Reprint „Retro” #2 – z 24,99 zł na 19 zł
„Retro” #3 – z 15,99 zł na 15 zł
„Retro” #4 – z 24,99 zł na 19 zł
„Retro” #5 – z 27,99 zł na 19 zł
„Retro” #6 – z 30 zł na 25 zł
„Retro” #7 – z 30 zł na 25 zł
A wydania specjalne?
„League of Legends” – z 35 zł na 20 zł
„Pyrkon” – z 35 zł na 25 zł
„Seriale” – z 39,99 zł na 29,99 zł
A książki?
„Gry, które trzeba znać” tom I – z 99 zł na 79 zł
„Gry, które trzeba znać” tom II – z 99 zł na 79 zł
Jak kształtowały się ceny cyfrowych wydań „CD-Action” na przestrzeni lat?
NUMERY / Z ROKU/LAT = CENA
Jeszcze za „Bauera”
1-13 / 2012-2018 = 3 zł
1-13 / 2019 = 5 zł
1-9 / 2020 = 5 zł
Już pod skrzydłami „GTEM”
10-13 / 2020 = 11,99 zł
1-13 / 2021 = 11,99 zł
1-2 / 2022 = 11,99 zł
3-5 / 2022 = 15 zł (już jako kwartalnik)
1-4 / 2023-2025 = 15 zł
1-3 / 2026 = 20 zł
#348
KARTKUJĄC STANDARDOWĄ CZĘŚĆ TEGO WYDANIA
Bartłomiej Kluska – Co gry zawdzięczają prasie?
„Dziś oczywiście prasa gamingowa odgrywa zupełnie inną rolę niż kiedyś. Brak jej, mówiąc współczesnym językiem, zasięgów, a więc opiniotwórczości. Kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy czytelników”
No już nie przesadzajmy z tym „kilkadziesiąt”. Tak, wiem, wartość „20” też określa się tym słowem. Ale… kto i kiedy powiedział, że – co najmniej – tyle właśnie tysięcy sztuk „CD-Action” się średnio sprzedaje, z nakładu 30 tysięcy? To by oznaczało sporo ponad połowę. Hmmm… a co, jeśli tak właśnie jest? Nie no, nie szarżujmy.
„to zdecydowanie mniej odbiorców, niż ma nawet umiarkowanie popularny kanał w serwisie YouTube. W znacznym stopniu magazyny przestały też służyć za drogowskaz w zakresie tego, w co powinniśmy zagrać, większość osób woli bowiem szybsze materiały wideo i nie daje się przekonać, że drukowana recenzja – zazwyczaj przygotowana dłużej i staranniej – może być bardziej wartościowa.”
W grę wchodzi także czynnik ekonomiczny. Magazyn growy nie jest darmowy – w przeciwieństwie do recenzji gier (czy nawet całych walkthrough) na YT. Jest też kwestia timingu. Przechodzenie (w zasadzie dowolnej) nowej gry możemy widzieć na jutubie – już praktycznie od dnia jej premiery. Jej wideorecenzję (powiedzmy) kilka dni później. Podczas gdy „PSX Extreme” ma miesięczny cykl wydawniczy, a „CD-Action” kwartalny.
Zatem można założyć (wyolbrzymiając), że wiele osób zdąży splatynować daną grę, zanim będzie miało możliwość przeczytania jej recenzji w prasie growej. Ową należy już chyba postrzegać jako coś ekskluzywnego. Dla prawdziwych pasjonatów. Dla tych, którzy wychowali się na niej i cały czas widzą w niej… towarzysza swojego życia. Którzy nadal chcą czuć… zapach papieru.
„Przy czym ten postępujący spadek poczytności nie obejmuje wyłącznie magazynów poświęconych grom i prasy jako takiej. Przeprowadzone w 2022 roku badania Generacja Z wchodzi do gry, dotyczące konsumpcji treści przez młodzież, jednoznacznie wskazały, że młodzi ludzie nie potrzebują kontaktu nie tylko z czasopismami, ale z… tradycyjnymi mediami w ogóle. Wiedzę o świecie czerpią niemal wyłącznie ze „społecznościówek”, a skutki tego zjawiska to oczywiście temat na zupełnie inny tekst.”
Normalnie jakbym Bartłomieja Kluskę czytał. xD
„Trendu tego prawdopodobnie nie uda się odwrócić, aczkolwiek pozycja dwóch pozostałych przy życiu periodyków o grach wideo wydaje się stabilna. Nowych czytelników nie przybywa, ale starych także nie ubywa. Zapewne ci, co mieli przestać czytać, już przestali, a reszta wiernie trwa i będzie trwać przy swoich ulubionych tytułach, traktując je jako przestrzeń do spokojnej lektury, z dala od zgiełku internetowego feedu. W takich warunkach lepiej myśli się nad medium, które jest naszą pasją.”
Ciekawe spostrzeżenie. To ja dodam inne. To znaczy metaforę. Dzisiejsze czasy (choć już od dawna) są swoistym rozjuszonym bykiem. Natomiast prasa growa jest niejako jeźdźcem tegoż rodeo. Nie lada profesjonalizmu wymaga utrzymanie swojej pozycji. W przeciwnym razie – spada się.
Tutaj mamy jednak do czynienia z… liderką oraz… prezesem. Zatem łatwo się nie poddadzą.
JAZDA DOWOLNA
Tym razem będę hojny przy ocenianiu. W zasadzie zasadnie.
Ninho – Granie to zbyt duży wysiłek?
„Odpalenie gry urasta momentami do rangi wyzwania – nie z powodu poziomu trudności, ale konieczności poświęcenia jej maksimum uwagi.”
To jak kiedyś z pisaniem z dziewczynami poznanymi na Fotce. Co chwilę – i tak co jeszcze powiesz ciekawego? To znaczy nie u każdej. Sporo realnych związków z tego miałem. Wirtualnych też. Stare czasy.
„Początkowo chciałem oprzeć ten felieton na badaniach pozytywnego wpływu gier na mózg, jednak uznałem, że to dla mnie zbyt wiele – muszę oszczędzać siły na granie.”
Hahaha! I tak trzeba żyć! Więc ostatecznie to ten felieton (jakby go ścisnąć) był o czym? Bo się zamyśliłem podczas jego czytania. Ocena końcowa: 10/10.
Huwer – Pierwsze razy
Coś, gdzieś tam – w głębi duszy (i serca) – jednak ściska, nie? Ale cóż poradzić, takie życie. Powiesz: wcale że nie! Oczywiście. Dlatego właśnie, że nie – aż pozdrowienia wysłałeś. Albo źle to odczytuję.
Ale jeśli jednak tak – w pełni Cię rozumiem. Kto przeczyta ten felieton, będzie wiedział, o co mi chodzi. Posmutniałem. Ocena końcowa: 10/10.
Koniu – Pozdro, Extreme!
Aleee żeee… to „Extreme”? Perez, Roger i cała ekipa?
„Na polu bitwy pozostały CD-Action i PSX Extreme.”
Czyli jednak! Ale jaja! Czytam dalej.
„Dwa kompletnie inne magazyny, które na przestrzeni lat poniekąd zbliżały się do siebie pod kilkoma względami.”
A na „RePlay Fest 2026” to swoimi stanowiskami aż za bardzo. Aleee na „CD-Action EXPO 2026” już nie.
„Jak dla mnie oba się uzupełniają”
Dokładnie. Pierwszy jest dla pecetowców, a drugi dla konsolowców. W sumie to… po co więcej? A najlepsze jest to, że rynek zdaje się być identycznego zdania.
„i każdy miłośnik prasy drukowanej – w ramach swoich możliwości – powinien troszczyć się o to, aby na placu boju nie został tylko jeden periodyk.”
Prędzej czy później tak będzie musiało się stać. Inevitable.
„Konkurencja to dobra sprawa. Inna rzecz, że w zasadzie od dawna PE i CDA nie tłuką się o czytelnika, tylko w miłej atmosferze utrzymują na rynku.”
Generalnie masz rację.
„Zresztą już trzeci akapit piszę o tym temacie, a dekady temu nie byłoby opcji, abym choćby wspomniał o innym magazynie na łamach CD-Action.”
Przypomnieć zbanowanie Avoka na FB grupie „Retro” – za to, że… wrzucił tam reckę książki od „PSX Extreme”? Jest już odbanowany, więc nie będę (enty raz) drążył tego tematu.
Dodam tylko, że może zamysł Adama Piechoty, by pisać na łamach miesięcznika o kwartalniku (ba! wrzucić raz miniaturkę okładki któregoś z jego numerów i wprost nakłaniać, by ów magazyn kupować – w „NA PIECHOTĘ”) odniósł W DŁUŻSZEJ PERSPEKTYWIE (niezaplanowany) skutek. W postaci tego, że dyskobol przestał być taki najeżony.
Ja od początku pisałem tutaj Adamowi Piechocie, żeby się zastanowił nad tym, co robi (!). Wychodzi jednak na to, że to ja (!) mogłem się zastanowić nad tym, co marudziłem. Ciekawe zagadnienie, swoją drogą.
„Rynek zmienił się drastycznie, wiele krajów nie ma ŻADNEGO drukowanego pisma o grach. Ha, taki moloch jak USA aktualnie leci głównie na „okazyjnych” wydaniach i… importach z Wielkiej Brytanii. Sytuacja w Anglii też nie wygląda już tak różowo, ale wychodzą tam AŻ trzy miesięczniki: Edge, Retro Gamer i PC Gamer.”
Aż sprawdziłem, jak im idzie…
„Edge” #424
„Retro Gamer” #285
„PC Gamer” (UK edition) #423
„PC Gamer (UK Edition) Magazine
13 issues per year”
https://pocketmags.com/pc-gamer-uk-edition-magazine
13 numerów rocznie? Ci to mają pomysły.
Chwila! „Edge” to miesięcznik. Aktualnie ma #424. Podczas gdy „PC Gamer” (UK edition) teraz ma #423. Ale jest… czterotygodnikiem (więc pędzi). Zatem? Ale jaja! Cały świat to przeoczył. To znaczy przeoczy. To znaczy nie przeoczy, gdyż ja tutaj o tym właśnie napisałem. Ja. Odkrywca naszej rodzimej KONIUNKCJI (03.09.2026). Skromny w dodatku.
„My mamy jeden miesięcznik, jeden kwartalnik, Retro dwa razy w roku, a do tego wydania specjalne/tematyczne tworzone głównie przez ekipy obu magazynów.”
Oraz książki/albumy.
„Fajnie niekiedy powspominać ten cały Secret Service (widzieliście, po ile chodzą „zremasterowane” wznowienia? Łał, a podobno to CDA jest drogie…),”
Widziałem. Szkoda nerwów na te ich ceny. Podasz mi puszkę z plecaka? O, dzięki, Ty nasz achale-tekiński. A reprodukcja pierwszego numeru już nie kosztuje pięć dych, nie? Tylko sześć. Nie licząc jednego grosza. Ogarniasz to?
Nie no, żartuję z tym nastawieniem. Miało zabrzmieć jak luźna rozmowa przy grillu, gdy przesadziłem z oprocentowaniem. No offence w stronę „Retronics”. Rynek nie jest łatwy, wiemy o tym doskonale, zatem rozumiemy sytuację.
„Gamblera, Reset, Świat Gier Komputerowych, NEO Plus i inne, ale nie zapominaj, drogi czytelniku, że praktycznie nie ma już szans na NOWE „gazetki” o elektronicznej rozrywce.”
Przecież to jest oczywiste. Ocena końcowa: 20/10. No i właśnie zepsuło wyświetlacz.
Paweł Kicman – Byłem solo, ale z planszy mnie nie zmiotło
Fajnie. Aczkolwiek generalnie chodzi o to, żeby sobie ułatwiać życie, a nie utrudniać. Przecież nawet hulajnogi elektryczne są po to, żeby nogą nie musieć hulać. Ocena końcowa: dziewięć na dziesięć.
DaeL – Efekt Mandeli
I tak nie posłuchają. Ale tematyka felietonu zaciekawiła mnie. Ocena końcowa: dziesięć na dziesięć.
Rajmund – 12 małp 30 lat później
Nie no, to byś musiał się – de facto – cofnąć w czasie. Ocena końcowa: dziesięć na dziesięć.
ACTION REDACTION
„No to mamy 30 lat. …I AR, gdzie zamiast spodziewanych laurek zalew listów wspominkowych wprawdzie, ale miejscami dość pesymistyczno-apokaliptycznych.”
Booo kiedyś – jeśli chodzi o „CD-Action” – to było, a teraz… zostało już tylko odliczanie do końca. W takim kontekście były te listy? Więcej optymizmu! Mniej defetyzmu! Drodzy Czytelnicy – wzorujcie się na mnie. Oh, wait…
„Niemniej jak najbardziej wartych przeczytania.”
Wszystkie zawsze takie są i odpowiedzi na nie też. Dlatego co kwartał chłonę tę rubrykę i odnoszę się do jej zawartości. Czasem merdając ogonkiem, a innym razem warcząc. Ale to osobna historia. Jak będzie tym razem? Zapewne znów tak i tak. Zobaczmy.
„Laurki pewnie będą w kolejnym AR. … Tak?!”
Skąd mam wiedzieć. Numerem urodzinowym powinien być MARCOWY #347 – skoro 1 kwietnia minęło 30 lat Waszego istnienia. A jest nim… CZERWCOWY #348, booo (IMHO) woleliście postawić go na platformie startowej EXPO, aby huczniej wzbił się w niebo. Ja to wszystko rozumiem. Zatem czy brak laurek NAWET w tym – choć spóźnionym, to richtig urodzinowym – numerze powinien mnie dziwić? A jeśli i kolejny – WRZEŚNIOWY #349 – ich nie będzie miał, to zapewne… GRUDNIOWY #350 (yeah!) nadrobi tę zaległość. Bo nadrobi, prawda? Prawda? Będą wtedy same laurki.
„A w oczekiwaniu na nie zapraszam do lektury Apokalipsa Redaction. :)”
Uszczęśliwiony merdam ogonkiem, ślinię się (jak bernardyn na myśl o wyprawie na szlak) i zabieram się do lektury. Co tam, Smuggler, wysmażyłeś nam w tej edycji?
List „Czy ma to sens?”
„Obecnie? Oceny redakcji z całego świata na wyciągnięcie ręki, let’s playe, recenzje mniejszych i większych kanałów, miliony opinii w sklepach typu Steam czy GOG. Czy jest w tej sytuacji miejsce na bardziej standardową, lokalną prasę czy portale internetowe?”
Oczywiście. Przykładem jest nadal drukowany magazyn „Pixel” oraz cały czas aktualizowany portal polygamia.pl. Oczywiście żartuję. Z printów mamy „CD-Action” oraz „PSX Extreme”. Natomiast z onlajnów mamy eurogamer.pl oraz PPE.pl. I – co nader istotne – cdaction.pl (na ten pierwszy wchodzę raz na rok, na ten drugi raz na pół roku, a na ten trzeci – raz na… kilka godzin.
„Pewnie! Czy w tej formie, w jakiej obecnie operuje np. CD-Action? Mam wątpliwości.”
Co?!
„Patrzę sobie na niektóre z moich ulubionych tytułów z ostatnich lat. (…) W tym czasie w CD-Action omówienie gier, które zostały już zrecenzowane setki razy przez inne redakcje, kupione, ukończone i skomentowane przez miliony (…) Jaka jest dla mnie korzyść z recenzji gry, która została omówiona już tysiące razy w internecie i która pewnie powtórzy 99% wniosków (bo naprawdę unikalne przeżycia dla każdego gracza generuje może jakiś mały promil gier)?”
Tak właśnie należy do tego podchodzić i nie kupować tej gazety. Tylko później nie powinno się dziwić, że… już nawet poprzednie numery będą sprzedawać za dychę, żeby paliwo płynęło do silników. Wyolbrzymiam. A gdy dopływ kerozyny nie będzie zapewniał wysokich obrotów silników, to… maszyna utraci siłę nośną i poleci identycznie jak „Pixel”. Ale walić to! Wszak w internecie każda gra omawiana jest tysiące razy.
„Moraś: ja tam widzę dużo sensu w kupowaniu CD-Action z myślą o recenzjach. Bo gdzie w internecie znajdziesz taką reckę jak ta Pathologic 3 napisana przez DaeLa? Poza tym w magazynie mamy też m.in. publicystykę, jakiej próżno szukać w sieci. No i kupując CDA, sprawisz, że kiedyś spłacę kredyt. A bardzo chciałbym go spłacić!”
Moraś, wariacie! Merdam ogonkiem i uśmiecham się od ucha do ucha.
[Odpowiedź Smugglera] „Lajf is brutal! Magazyn musi się sprzedawać. Mało znane tytuły na okładce nie przyciągną klienta. Pominę fakt, że argument „jest 1000 recenzji dostępnych, to po co piszecie kolejną” możesz już postawić autorowi np. recenzji nr 356.”
Dobre! W punkt!
[I dalej odpowiedź Smugglera] „To, że mam do wyboru 1000 recenzji jakiejś płyty, nic dla mnie nie znaczy. Czytam tę jedną czy dwie autorstwa ludzi, którym ufam. Wiem, że się znają, wiem, że lubimy podobne rzeczy. Istnieje więc spora szansa, że ich polecanka mi się spodoba. I jeśli chwalą, to kupuję, nawet jeśli „średnia ocen” jest taka sobie.”
A jak się nie podoba? xD
„Zapewne stwierdzicie, że recenzje indyków i ogólnie „niesienie kaganka oświaty” może być odpychające dla czytelników i zepchnąć CD-Action w niszę.”
Co kwartał na łamach „Ekszyna” jest rubryka (piórem) 9kier (drobna część magazynu, ale zawsze) – traktująca właśnie o tym segmencie rynku growego. Musi wystarczyć. Tylko i aż, zarazem.
[Odpowiedź Smugglera] „Youtuber ma nieograniczoną ilość miejsca na swój przekaz. My mamy limit stron. Możemy wrzucać tam jakieś „indyki” i robimy to, ale one nie pociągną nam sprzedaży.”
To wywalcie rubrykę 9kier z printu. Who cares? Ze strony i tak już jej cykl wyeksmitowaliście. Oczywiście żartuję.
[Odpowiedź Smugglera] „Swoją drogą, na stronie WWW też się nieprzesadnie klikają. No co poradzę.”
Nic. Więc mówię: to całe „Świeże, Dobre, Niezależne” – z printu out. No hesitation! Znów żartuję.
List „Wszystko się sfajdało…”
„(…) a w 1999 już był pecet z 3DFX voodo i jak odpaliłem Quake 2 w OpenGL to zesrałem się w gacie.”
Słownictwo! Żeby mi to było ostatni raz!
„Wszystko się zesrało po 2010 roku,”
Co mówiłem?!
„a już obecna padaka zaczęła w 2015 jak konsole stały się PC boxami, na rynku PC monopol zdobył steam i zabił nośniki. Wszystko szlag trafił, od tamtej pory wszystko pełza i coraz mniej bawi.”
True, true… Wiecie, z czego zaczerpnąłem to stwierdzenie?
„Dzisiaj już bym żadnej konsoli nie kupił, bo po co płacić tak dużo hajsu by mieć to samo co na komputerze tylko drożej i gorzej?”
Ja – od ponad 14 lat – mam PS3, które wystarcza mi w zupełności. Żadnych abonamentów, żadnego ściągania setek giga danych i paczy (patrzów?). Wkładam którąś (z kilku zaledwie) płytek z grą i w nią (wszak od dawna już zainstalowaną) gram. Aleee jednej grze odpuściłem – „LittleBigPlanet 2”.
Ostatnia misja, z tym skakaniem na oko (trzeba 3 razy) temu smokowi i dalej. Nie potrafię jej przejść (w dalszych etapach), nawet co kilka lat do niej powracając. A jeśli mam być o krok od rzucenia padem o ścianę, to wolę sobie tego oszczędzić. Akumulator w padzie jest tak wyszkolony, że choć przez LATA CAŁE ta konsola leżała w szafie, to z godzinka ładowania daje mi w miarę długie granie. To znaczy w miarę, ale mnie to i tak satysfakcjonuje. Owszem, marzy mi się założyć gogle VR (od Sony, drugie ich wcielenie) i rozglądać się realnie, żeby efekt tego widzieć wirtualnie. Ale nie mam takiej możliwości i już zapewne nigdy nie będę miał. Trudno, w życiu nie można mieć wszystkiego. Marzy mi się też LOGITECH G X56 Hotas RGB.
„Niestety giereczkowo już nie daje dopaminki i szczęścia jak dawniej.”
Bo wszystko jest już inne. A – przede wszystkim – my sami. Pamiętacie ten filmik (reklama), gdzie wszyscy krzyczą „łaaazaaaaa!”? Niedawno trafiłem na remake. Odrzućmy jego polityczne niuanse i skupmy się li tylko na bohaterach.
https://www.youtube.com/watch?v=lEQU-SluquQ
Młodsi już nie będziemy. Posmutniałem.
List „Koniec nadchodzi”
„Współczuje dzieciakom, które teraz wchodzą w etap „tato kupisz mi komputer…?”. Ich rodzicom w sumie też.”
Ale (dodatkowe) 800+ (lub jego wielokrotność) co miesiąc wpływa na konto. Ziarnko do ziarnka. Nie piszę tego cynicznie. Jeśli co miesiąc będzie się odkładało zaledwie połowę, to po 10 miesiącach będzie już… 4000 zł. Wtedy trochę się dołoży, babcia też, ciocia także i będzie na (w miarę) dobrego peceta. Nowego można kupić w sklepie – na raty, używanego w komisie – za niższą cenę. Możliwości jest wiele.
„Pamiętasz jeszcze czasy, kiedy kupiłeś płytę, włożyłeś do napędu i grałeś?”
No ba! Raz kupiłem „Alien Trilogy”. Byłem święcie przekonany, że w jednym pudełku będę miał aż trzy gry. Była tylko jedna.
„Będę patrzył jak to wszystko się wali w (…). I będę potem tańczył na zgliszczach starego świata jak Grek Zorba, podśpiewując „jaka piękna katastrofa”.”
Ale to będzie oznaczało brak kolejnego „Call of Duty”, „Assassins Creed” i wielu innych entych sequeli. Ale też… brak „Astro Bota” czy „Pragmaty”.
[Odpowiedź Smugglera] „Cóż za apokaliptyczna wizja. Muszę powiedzieć, że też od dawna głoszę, iż to pieprznie. I w sumie powinno. I nawet mnie to nie ruszy.”
Dokładnie! Nagły koniec nowych gier! Gruba kreska! Tylko zapominasz chyba, Smugglerze drogi, po której części – tej samopiłującej się gałęzi (o ile faktycznie tak jest) – siedzisz. Otóż… wtedy „CD-Action” („PSX Extreme” także) będzie musiało jechać na… li tylko wspominkach starych gier. To zwiększy jego sprzedaż?
Owszem, na wspominkach ubranych w płaszczyk dogłębnych analiz i spostrzeżeń, swoistych… GAME STUDY (już to przerabialiśmy, gdy „Pixel” tracił siłę nośną; i jeszcze tekturki dodawał z graficzkami z gier; pomogło?). Oraz na publicystyce o (dajmy na to) locie na Marsa, Saturna… Ale nie! Przecież o aktualnym (wtedy, teoretyczna sytuacja) – a raczej agonalnym – stanie branży będzie tyle do opisania, że się łącznie te 164 strony uda zapełnić. Tylko czy aby popyt będzie wtedy satysfakcjonujący? Gdy skończy się „szampan i truskawki”, to będziemy chcieli czytać… opracowania dotyczące tego faktu? Może i tak. Aleee… warto spróbować takiego scenariusza, co nie? Wszak Ciebie nawet to nie ruszy. Ehhh… ta dzisiejsza nieopierzona młodzież. Żartuję.
[Odpowiedź 9kier] „A taniec na pięknych zgliszczach to akurat cudowna wizja, która bardzo do mnie przemawia. Dołączę do Ciebie i razem potańczymy!”
Ale gdy to walnie, to zabierze ze sobą gry AAAA, AAA, AA, a także… większe „indyki”, tak? Wtedy nagle… nowych owych nie będzie. Będzie więc trzeba (na łamy „Ekszyna”) wyławiać perełki z tych, które już wyszły albo opisywać mniejsze (typu „ASKE”; don’t ask). To wszystkich będzie zapewne interesowało nader niezmiernie. Inna sprawa, że wtedy „CD-Action” już i tak będzie miało dość ciężko z siłą nośną, przez co będzie musiało… zrzucać balast. Zgadnij, co (raczej) wtedy wyleci jako pierwsze. Poniekąd… historia (z WWW) się powtórzy. Ale walić to! Wszak w internecie każda gra omawiana jest tysiące razy. Oh, wait…
Daaanciiiiing… with tears in my eyes… weeping for the memory… of a print gone byyy. Parafrazując słowa szlagieru od „Ultravox”.
https://www.youtube.com/watch?v=PSQWUZ8a2Ho
Właśnie oglądam ten teledysk, w zasadzie to pierwszy raz w życiu.
SPOILER
Eksplozja reaktora jądrowego (to tak nie działa, ale mniejsza o to) i… ten wiatr przedzierający się przez okno do dużego pokoju. Ej no, serio? Znowu ma mi się to śnić?
zapach-papieru.pl/2026/06/cd-action-nr-3-2026-348/comment-page-1/#comment-8683
KONIEC SPOILERA
List „Listocepcja”
„Cześć Redakcjo, dziś mój przyjaciel Mikołaj podzielił się ze mną przemyśleniami nt. znaczenia CD-Action w jego życiu (wiadomość opatrzona była zdjęciem z najnowszym numerem Waszego czasopisma).”
Czy jesteś pewien, że chcesz przejść do kolejnego listu? [t/n]
t
List „Laurka lauerczka”
„Bo to, jak to się kręci – wraz z łebsajtem, jutubem, wydaniami specjalnymi – robi dobrą robotę”
I książkami i corocznymi targami.
„(a że czasem w AR się pojawiają listy od przedstawicieli wyraźnie młodszych pokoleń, wnioskuję że jeszcze nie jest tak, że CDA to niszowa rozrywka dla bańki wymierających właśnie dinozaurów).”
Może i tak.
[Odpowiedź Morasia] „Spielberg udowodnił, że jak dinozaury wymrą, to można ogarnąć sobie nowe. Dzięki temu będziemy żyć wiecznie. To znaczy nie my, bo my umrzemy, ale magazyn nie umrze. W sensie bo nie może, bo to przedmiot. Yyy, wiesz, o co chodzi.”
Ja tak. Ale wytłumacz to Berlinowi. I jeszcze użył pojęcia „zmartwychwstać”, co mnie wkurzyło.
„W dawnych czasach urodzinowy numer oznaczał najgłośniejsze pełniaki, dodanego tipsomaniaka albo inny gadżet, a może nawet Smugglera mówiącego ludzkim głosem, już z okładki biło świętowanie.”
Smugglera mówiącego ludzkim głosem słyszymy tutaj…
https://www.youtube.com/watch?v=1-Q5j3Y-wTY
Najgłośniejszego pełniaka (ani najcichszego) nie dali, gdyż raz, że (uogólnię) nie mamy do czego wsunąć płytki, dwa – ktoś musiałby im prawo do takowego sprzedać (kto? którą grę?), a oni sypnąć na to kasą i trzy – wtedy sypnąć kasą musieliby także na wytłoczenie płyt, koperty do nich i folie na magazyn (oraz konfekcjonowanie tego).
Tipsomaniak? Dodatkowy druk. Więc… wtedy magazyn mógłby (jednorazowo) kosztować nie 35 zł, tylko powiedzmy… 45 zł (jeśli nie więcej). Dla niektórych (wielu?) mogłaby to już być czerwona linia nie do przekroczenia. A to by oznaczało niższą sprzedaż tego wydania. Moooże i nawet stratę. Warto ryzykować?
Gadżet. Jaki? Naklejka? Spoko, ale to też… koszty.
Plakat – tu akurat zysk (reklama; koszt druku plakatu się zwraca, mam rację?). Ale by trzeba taki załatwić. Z czym? Od którego dewelopera? Z „The Blood of Downwalker”? No w sumie by nawet można. To znaczy jest już na to trochę za późno.
Otrzymaliśmy grafikę jubileuszową na… tylnej okładce, ale za to dodatkowe 16 stron w… standardowej cenie. Moim zdaniem jest to uczciwy układ (moja własna interpretacja faktów, może błędna).
List „Where płytka?”
„Witam. Chciałem zapytać czego ta gazetka kosztuje aż 35 zł. I czy dalej wydajecie jakieś gry na płycie.”
A mnie zastanawia, dlaczego ten magazyn jeszcze nie drożeje. Może od #350. Wtedy to już będzie wydanie na kolejny rok (01/2027), więc okazja niczego sobie. Może też będą jakieś namacalne dodatki. Plakatem z Larą („Tomb Raider: Legacy of Atlantis”) bym nie pogardził.
PARĘ SŁÓW OD NAS
Krzysiek „Bastian” Freudenberger – Nie umiał nic. Teraz jest dyrektorem artystycznym. Jak to świadczy o CDA?
„Miałem też trochę wpadek. A to w pośpiechu użyło się złego koloru czarnego (przez co na żywo wyszedł przezroczysty), a to zagubiło się gdzieś tytuł działu, a innym razem zapomniało o… cenie na okładce.”
Spoko, errare humanum est. Ale nie zrobiłeś nigdy tak, że cena jest… większa, ale wydrukowana czcionką… mniejszą. xD I że o tej zmianie nie było ani słówka we wstępniaku. xD A gdzieś już takie coś było, tylko nie mogę sobie przypomnieć tytułu tego magazynu.
Hubert „Huwer” Pomykała – „Ty tylko siedzisz w tym telefonie i się opierniczasz”
„Wykonuję na nim ok. trzeciej części pracy nad obecnością „Ekszyna” w mediach społecznościowych.”
Czyli jesteś (uogólniając) takim „Ekszynowym” Adamem Piechotą.
„Oprócz „klepania” postów, montowania rolek i opracowywania grafik robię za jednoosobową armię marketingową: wymyślam wysyłki kreatywne do twórców, nawiązując przy okazji relacje z nimi, promuję, co tylko mogę, ustawiam reklamy… (…) regularnie dźwigam paczki magazynów (opatrzonych logiem CD-Action) do magazynu (wewnątrz biura CD-Action), czuwam wraz z newsroomem do wczesnych godzin porannych, by jak najszybciej przekazać czytelnikom informacje z międzynarodowych pokazów i generalnie jestem dostępny przez 26 godzin na dobę, dziewięć dni w tygodniu.”
Czyli jesteś (uogólniając) takim „Ekszynowym” Hubertem Pomykałą.
Dawid „spikain” Bojarski – Kolejne odnóże
„Kiedy kilka lat temu postanowiłem skupić swoją uwagę na YouTubie, a następnie również na podcaście CD-Action Air oraz streamach (tym razem oficjalnie, na twitch.tv/cdaction), to nie dlatego, że uznałem pismo za przeżytek. Trudno jednak nie zauważyć, że CDA to raczej wyjątek od reguły, prawda?”
Niezbyt. Gdyż zobacz…
„Edge” #424
„PC Gamer” (UK edition) #423
„CD-Action” #348
„PSX Extreme” #345
„Retro Gamer” #285
Oraz inne.
„Magazyny o grach tak długo nie żyją, nie?”
Gdzieżby.
„Lubię powtarzać, że CD-Action jest jak karaluch. Zawsze byliśmy nieźli w przystosowywaniu się do nowych, coraz mniej sprzyjających warunków.”
W takim razie „PSX Extreme” też jest jak karaluch? o_O
Oraz „Edge”? O_o
A także „PC Gamer”? o_O
Tak, wiem, chodzi o wydźwięk techniczny, a nie pejoratywny. Mówi się, że karaluchy przetrwają wojnę jądrową.
Ja znowu o tej wojnie jądrowej. Kiedyś mi się śniło, że wyszedłem z jakiegoś budynku, przede mną (trochę dalej) był jakiś inny, ale ja patrzałem w lewo, w dal. I tam nagle zaczął wyrastać grzyb po (właśnie) eksplozji jądrowej.
Innym razem byłem z 2 kilometry od mojego miejsca zamieszkania i patrzałem w kierunku południowym (moje lokum było około pół kilometra w lewo od miejsca, w które kierowałem wzrok). Nagle z nieba zaczęły spadać jakieś wiązki światła (średnicy może metra), które tworzyły koło o średnicy gdzieś 50 metrów. Kręcąc się wokół środka tego koła. Jakby coś się… ładowało. Chyba właściwie to obrazuję (wszak powinienem, gdyż pisarz jestem). I nagle to… pufnęło. Potężny błysk eksplozji jądrowej. Mniejsza o to.
„Dekady pełne zmian w branży gier, które powinny były okazać się dla nas zabójcze, lata kryzysów, pandemia i absurdalne wzrosty cen papieru, zmiany nawyków, preferencji i potrzeb czytelników…”
Gdyby nie pszczółki, to by już tego (zacytuję) karalucha nie było. Fakt jednak jest taki, że były.
„Właściwie to na tym etapie należałoby zastanowić się, czy karaluch ten nie jest po prostu jakimś wyjątkowo fortunnie zmutowanym osobnikiem.”
Z tą wyjątkowością bym nie przesadzał. „PSX Extreme” i „JV” podobnie się przekształciły. Używając skorupy w postaci specjali i książek. Muszą. Inaczej by przeszły do historii. Tak uważam.
„Cały krajobraz rynku papierowych magazynów o grach łudząco przypomina już postnuklearne pustkowia, a my żyjemy nadal.”
„PSX Extreme” także, więc nie jest AŻ TAK tragicznie. Aczkolwiek Poczta Polska już podniosła opłaty za wysyłki (co z InPostem?), a pewna drukarnia (rozumiem, że docelowo uczynią tak wszystkie, wliczając Waszą) zwiększyła koszt druku.
Za remedium może posłużyć… zwiększenie ceny Waszych printów, albo… włożenie Bastianowi silniczka w… kartę graficzną.
„I jeśli kiedyś sytuacja będzie tego wymagała, z dupy wyrośnie nam kolejne odnóże.”
Ej no, ostatnie słowa Twojego felietonu są zarazem jego tytułem (i odwrotnie)! To jest mój pomysł autorski! Spytaj Avoka i Czytelników ZP – wtedy potwierdzą. Niemniej jednak… rozwaliło mnie to. Pełne 10/10! Dodatkowo… pisałeś o prasie growej, więc kolejne 10 punktów, czyli ostatecznie daję… 20/10 (już na nowym wyświetlaczu) i mam nadzieję, że tak będzie przy kolejnej dziesiątce (to zagmatwane zdanie zrozumie tylko jedna osoba; niestety nie mogę napisać, kogo mam na myśli, ale jeśli ta osoba to czyta, to wie, że o nią mi chodzi; ale raczej nie czyta, to znaczy może jednak, gdyż ktoś ją tu zawołał; tylko jak można kogoś zawołać, jednocześnie nie wiedząc kogo by się miało?).
Powodzenia… alpinisto! Będzie dobrze. Musi być dobrze.
Patryk Wypchło – Errare humanum est
„(…) korekta w CD-Action jest niezwykle ważna.”
Czemó?
„Dlaczego? Ponieważ poprawność językowa to wartość, która wzbogaca każdą wypowiedzianą lub napisaną myśl.”
Przynajmiej!
„Artykuł pozbawiony morza błędów i plagi powtórzeń czyta się przyjemniej (…)”
Dobra, teraz na serio. Jest to oczywiste. Sam przykładam (tutaj, na ZP i kiedyś w innych miejscach cyberprzestrzeni) do tego dużą wagę. Inna sprawa, że dla mnie jest to czymś naturalnym, co po prostu być musi. Wszak od dekad jadę na tym samym silniku podczas pisania opowiadań do szuflady.
„Friedrich Nietzsche napisał: „Błąd uczynił zwierzę człowiekiem”. I choć nie chodziło mu o żadnego byka ortograficznego, pozwolę sobie dokończyć: kto wie, czy niedługo błąd nie będzie służył do odróżnienia człowieka od maszyny.”
A co, jeśli zostanie wprowadzony (przez AI lub HS) celowo?
Karol Laska – CDA kwartalnikiem? Toż to codziennik!
„Prawda jest taka, że cdaction.pl nigdy nie miało się lepiej, a z trzema dekadami na karku dopiero zaczynamy się rozkręcać.”
Możliwe.
„I zachęcamy, abyście do tego wagonika wskoczyli, bo pędzi prędko, ale zmieści się w nim każdy.”
Za napisanie u Was, że lecicie na dodatkowych – miałbym bana tylko na IP, czy od razu na MAC sieciówki? Cyferki i literki niczym rzeka, ja nie o tym. Aczkolwiek zostaję na stronie Avoka. Bezapelacyjnie, do samego końca.
Iza „9kier” Pogiernicka – AAA? Nie, dzięki!
„Nauczyłam się sporo o branży, o sobie, poznałam kupę fajowych ludzi, a zwłaszcza enkiego, który najwyraźniej nie może beze mnie żyć.”
A ja bez pisania tutaj.
„Nieustannie jednak kibicuję CD-Action i obiecuję wciskać do magazynu tyle gier indie, ile maszyna udźwignie!”
Może i nie jest to silnikiem jonowym popytu na „Ekszyna”, ale… raz, że się przyzwyczaiłem, że jest, a dwa – musi być, tak uważam. W końcu to magazyn GROWY. Więc „indyki” się wliczają.
Tomasz „Ninho” Lubczyński-Wojtasz – Niczego bym nie zmienił
„Nie da się ukryć – bez CD-Action nie byłbym w miejscu, w którym się znajduję.”
Spoko.
Barnaba „b-side” Siegel – Czemu w ogóle robimy CDA Expo?
„Targi – i inne nasze przedsięwzięcia – nie robią się same ani nikt nie przychodzi do nas z workiem kasy na organizację,”
Poczekaj, zadzwonię do Elona. Mam na kartce numer do niego. Tylko gdzie ja tę kartkę zapodziałem?
„więc każdy bilet i każde podzielenie się ze znajomymi informacją o tym, co akurat dla was przygotowujemy, są dla nas na wagę złota.”
Przyznam, że ten tekst zdziwił mnie podwójnie. Raz – ze względu na jego autora, a dwa – z powodu jego treści. Dlaczego? Już tłumaczę. Wybacz, ale w mojej głowie jesteś zapisany jako osoba, która mówi o dyskobolu w samych superlatywach (tamten „PLRUG”, album o „C-S”). A tu nagle… w ten sposób. O tym wszystkim. Gdy tak może być… w przypadku „Retronics” („malutkiego biznesu”, „niszowość przedsięwzięcia”, „balansujemy na granicy opłacalności” – Patronite) i ja to rozumiem. Ale że tak jest (wyolbrzymiam teraz?) u Was? TRZYDZIESTOLECIE świętowaliście (na EXPO) i świętujecie (#348). Jesteście marką samą w sobie. Liderem prasy drukowanej w Polsce. Jednym z dwóch takich czasopism, które pozostały na planszy. A tu taka odezwa? W głowie gdzieś nie mogę się przestawić…
Jakub „Rajmund” Gańko – Wieczna wojna papieru z internetem
„Mimo wszystko wierzę, że światy druku i internetu mogą ze sobą koegzystować, a nawet owocnie się uzupełniać. W oczekiwaniu na kolejne wydanie CD-Action zapraszam więc na cdaction.pl. Tam codziennie dzieje się dużo dobrego!”
Wiem. To znaczy regularnie zaglądam na Waszą stronę – z racji interesowania się prasą grową per se (będąc informowanym o giereczkowie na bieżąco, przy okazji). Z tego też powodu często wchodzę na FORUMEK. Oraz na FB „CD-Action” i na FB „PSX Extreme”. A także na FB „Retronics”. Trzech – jakby nie patrzeć – wydawców prasy growej. A jakby nie patrzeć, to by nie widzieć. Zatem zaglądać tam po prostu muszę.
Ola „Bunia” Buniowska – Naczelna ogarniaczka spraw wielu
„W tak niedużym wydawnictwie jak nasze każda osoba wykonuje zadania, które w większej strukturze byłyby rozłożone na kilku pracowników.”
Właśnie pomyślało mi się… to znaczy porównało mi się… Was do załogi misji „Apollo 11”. Niby kilka osób, skromna ekipa, a jakiego osiągnięcia dokonali! Stwierdzam to z uśmiechem na twarzy (dumny z rzucenia takim właśnie porównaniem). To jest mały krok dla człowieka…
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1368589181979421&set=pb.100064850555800.-2207520000
Ale wielki skok dla naszej rodzimej prasy growej. I tak od… TRZYDZIESTU lat.
„Zacznę od tego, że w warszawskiej redakcji muszę być codziennie, i szczerze mówiąc – to jedna z najlepszych części mojej pracy. To zasługa naszego małego zespołu – dzięki Lidce, Pawłowi, Barnabie i Hubertowi nawet najtrudniejsze chwile wypełnione są śmiechem, żartami, nadzieją i pozytywnymi docinkami.”
Byle do przodu.
„Ale wracając do tego, czym się zajmuję: powiedzmy po prostu, że gdzie klienci, tam ja! Gdzie problemy z zamówieniem, tam też ja! Gdzie spływające zamówienia… nadal ja. Codziennie przygotowuję listę wysyłek do spakowania i kompletuję paczki sama lub z czyjąś pomocą. Poza tym obsługuję sklepową skrzynkę mailową i telefony do redakcji.”
Do tej ostatniej czynności oddelegujcie Smugglera. xD
Ale jak to, że nie byłby to najlepszy pomysł? Niby czemu?
„Oprócz ogólnej obsługi klientów odpowiadam za nasz e-commerce i logistykę. Opiekuję się sklepem, produktami, prenumeratą, dostawami, innymi sprawami administracyjnymi. Do „nudnych zadań biurowych” dochodzi dźwiganie dostaw, jeżdżenie paleciakiem, pakowanie na wyjazdy, przeprowadzki…”
Czyli jesteś takim swoistym… Perezem.
„Więc wybaczcie, ale pora już kończyć. (…) Ktoś przecież musi ogarnąć ten cały cudowny bajzel.”
No ba! W zasadzie to jesteś… silnikiem jonowym całej tej Waszej maszyny. Z najpiękniejszym uśmiechem na świecie.
Witold Tłuchowski – Nieoczywiste trudy „naczelnictwa”
„Jako były redaktor naczelny czasopism musiałbym naprawdę wspiąć się na szczyt marudności, by narzekać na trudy pracy nad papierowym CD-Action. Nie zrozumcie mnie źle, spięcie wszystkich terminów, subtelna polityka dobierania tekstów, by nikt z autorskiego grona nie poczuł się zaniedbany, czy przyszykowanie zawartości numeru z myślą o czytelnikach wszelkiej maści i zainteresowań to duże wyzwanie – ale wyzwanie satysfakcjonujące jak mało co.”
Przez jakiś czas byłeś częścią ekipy dyskobola. Przy czym warto podkreślić, że dowodziłeś nią. Można zażartować, że na tyle sprawnie, iż magazyn nie padł. Trzeba także stwierdzić, że dobrze było znów przeczytać Twój tekst. Owszem, już nie we wstępniaku (na gorąco), tylko we wspominkach (na chłodno). Ale jednak.
Paweł „Plushowy” Kozierkiewicz – Błąd w ogłoszeniu?
„Przede wszystkim odpowiadam za to, co wydajemy na papierze. Kwartalnik, Retro, wydania specjalne oraz książki.”
Trochę tego jest, nie?
„Trochę tego jest i wymaga to wszystko koordynacji. Trzeba ustalać terminy z drukarnią, określać nakłady, sposób dystrybucji efektów naszej pracy. Samo poukładanie planu wydawniczego to niezłe szachy. Robię co mogę, aby minimalizować spiętrzenia przy projektach, tak żeby nasz dział DTP nie umarł z wyczerpania, a korektorzy coś jeszcze na oczy widzieli.”
Ale czasami już była jazda po bandzie, nie? Z tymi grzbietami w kwartalniku i książce. Aczkolwiek… gdy kolarz widzi metę, to MUSI dać ze siebie wszystko. Nie no, głupie porównanie. W sumie 350 to okrągła liczba. Nie no, głupie żartowanie.
„Przyznam, że łatwo nie jest, staram się, ale czasem dotyka nas crunch (przepraszam).”
Pluszowy, nie masz za co przepraszać! Wszyscy znamy aktualne realia rynkowe prasy drukowanej, wliczając (oczywiście) tę grową. Widziałeś, co Wojciech Tarczyński napisał w swoim felietonie w rubryce JAZDA DOWOLNA, ale tu wkleję jeszcze raz…
„nie zapominaj, drogi czytelniku, że praktycznie nie ma już szans na NOWE „gazetki” o elektronicznej rozrywce”
A te, które CAŁY CZAS istnieją – starają się jak mogą, by tego stanu rzeczy nie zmienić. A że (czasem) kosztem przemęczenia, zatem i popełniania błędów w DTP… To źle, oczywiście, że to źle. Ale gdyby TERAZ ekipa podchodziła „na lajcie”, to ZA JAKIŚ CZAS już by podchodzić w ogóle nie musiała.
„Całość spinają rozliczenia, zestawienia i analizy.”
Standardowe modus operandi. Ale postaraj się już więcej nikomu wiertarki do głowy nie przystawiać. xD