Trzeci tegoroczny numer CD-Action jest wyjątkowy, bo zbiega się z 30-tą rocznicą działalności pisma. Z tej okazji na CD-Action Expo można było nabyć rocznicową limitkę, wydrukowaną w zaledwie 270 sztukach. Ja sam nabyłem standardowe wydanie, z pomarańczową okładką i bohaterami The Blood of Dawnwalker. Sam magazyn jest grubszy od poprzednika o 16 stron (dobił do 180), a dodatkowe miejsce poświęcono rocznicowym wspominkom. Ale o tym dalej. Dla porządku dodam, że cena 35 zł nie uległa (co się chwali) zmianie, tak samo jakość okładki i papieru.

Pierwsze strony „ekszyna” atakują nas zestawieniem 30 najlepszych zachodnich RPG-ów ostatnich 30 lat. W drugim numerze był top FPS-ów, teraz są rolpleje, za miesiąc pewnie będą przygodówki. Lubię takie rankingi, choć to czysty fun i ich wartość dodana jest żadna. Ważne że „klikalność” się zgadza, he he. Kto zatem wygrał? Nie powiem, ale nie zgadliście 😉 Powiem natomiast, że tuż po topce są Opcje Dialogowe, czyli dyskusje redakcji na określony temat. Narzekałem wcześniej na drętwotę tej rubryki, ale zaczyna się moim zdaniem rozkręcać. Tym razem panowie dywagują o serii Resident Evil z okazji jej 30-lecia. Zauważyliście, że któryś już raz pada liczba „30”? Oczywiście to nie przypadek.
Gierkowo mamy w bieżącym numerze jedną zapowiedź (wspomniany The Blood of Dawnwalker – od byłych Redów), 16 recenzji i siedem „Świeżych, Dobrych, Niezależnych” gier. Najlepszą notę i znaczek jakości zebrał „poważny” indyk Esoteric EBB, reszta tytułów została mniej lub więcej w tyle. Niektóre oceny mogą nawet zdziwić, bo autorzy postanowili tym razem zagrać role surowych cenzorów i część produkcji ocenili mocno poniżej poniżej średniej światowej. A co! W końcu jesteśmy poważnym pismem z 30-letnim stażem i nikt nam nie będzie mówił że białe jest białe, a czarne to czarne, co nie? 😉 Dostało się więc Forza Horizon 6, Crimson Desert, Darwin’s Paradox! i Fatal Frame II. Ja sam, przeglądając recki tradycyjnie mam już problem, w co zagrać. Może Pragmata albo Mouse: P.I. for Hire? Ha, wciąż nic zwalającego z nóg. Tak naprawdę pierwszym tytułem, przy którym uniosłem lekko brew był 9kier-owy „drobiazg” (no, nie taki drobiazg) – Mewgenics.
O materiałach rocznicowych wspominam niżej, zerknę więc co oferuje publicystyka. A oferuje sporo. Przede wszystkim polecam artykuł o starej prasie o grach Bartka Kluski. Kto jak kto, ale on się zna na niej jak mało kto. Ponadto mamy kolejny odcinek świetnego cyklu Ottona o branży gier w danym kraju. Poprzednio byli Brytyjczycy, teraz czas na Amerykanów. Temat do ogarnięcia ogromny, zachodzę w głowę jako on to zmieścił na czterech stronach. Fajnie zapowiadają się też historia Nintendo by Smuggler (wiem, oklepane, ale jest dużo obrazków 😉 ), czarnobylskie gry, gradapracje Lovecrafta i powrót na Księżyc. A to dopiero połowa publicystyki, resztę wyłówcie sami.
Jak zwykle uzupełnieniem magazynu są działy technologiczne i rozrywkowe. Nie przepadam za opisami sprzętu – kart, klawiatur, myszek, głośników itd. Przepadam za to za Kontrapunktem i dyskusjami Chen Pi i Krigora – kulturalnymi, rzeczowymi, prezentującymi diametralnie różne stanowiska. Lubię też Magazyn Kulturalny z recenzjami muzyki, filmu, seriali i książek. Nieraz już korzystałem z tych „podpowiedzi”. Zawsze też czytam z zainteresowaniem „Kadrem i Dymkiem” Grubego Ala. Dzięki temu parę komiksów stoi na półce. Oczywiście do lektury Action Redaction i Szpili namawiać mnie nie trzeba, coraz bardziej przekonuję się też do mini-felietonów w Jeździe Dowolnej. Jak widzicie, w czasopiśmie dodatkowego stuffu nie brakuje.

Wróćmy jeszcze do części poświęconej 30-leciu magazynu. Śledzę materiały rocznicowe w CD-Action od lat i nieraz bywało, że robiono je trochę na odwal się. Tym razem tego stwierdzić nie mogę, ponad 40 zróżnicowanych tematycznie stron nie dym! Inna sprawa, że kolejnej okrągłej rocznicy „ekszyn” może (tfu!) nie dożyć, więc może warto było po raz ostatni zaszaleć. Mamy więc nostalgiczne wstępniaki, ankiety osobowe autorów, wspomnienia fanów pisma, odpowiedzi na pytania czytelników, komiks, felietony rocznicowe oraz retrospekcje obecnych i byłych redaktorów. Udało się nawet namówić do skrobnięcia paru słów Zbigniewa Bańskiego. Wszystko okraszono pamiątkowymi zdjęciami, choć mogłoby być ich więcej. Trudno się do czegokolwiek przyczepić i w zasadzie jedyne, czego mi brakuje to… głosu założyciela. Tak, przy takiej okazji nie poprosić o parę słów Jerzego Kucharza – twórcy, wydawcy i pierwszego redaktora naczelnego to grzech. Ciężki grzech.
Tyle. Czekam do 8 września, bo wtedy ma się pojawić się kolejny numer CD-Action. A skoro teraz dali 180, to może następnym razem szarpną się na 200 stron, jak to było na początku millenium? Ot, taki żarcik. Tymczasem otwieram pismo na stronie 102 i cofam się do czasów Top Secretu. O, Bartek wspomniał o mnie i Zapachu Papieru, jak miło 🙂





źródła zdjęć:
CD-Action nr 3/2026 (348)
https://cdaction.pl

Smuggler wrzucił gazetową wspominaczkę, o tutaj…
https://cdaction.pl/retro/najgrozniejszy-konkurent-cd-action-magazyn-zbuntowanych-detepowcow-oraz-srarcraft-wspominamy-zapomniane-czasopisma-growe
i zapytał…
„Czy któryś z tych magazynów czytaliście bądź chociaż kojarzycie? Jakie macie związane z nimi wspomnienia?”
No to mów tytuły, a ja będę próbował sobie przypomnieć, czy je kupowałem i czy pamiętam cokolwiek z nimi związanego.
„Action Plus [1998–2003]”
Chyba żadnego numeru nie kupiłem.
„Input/Output [1998–2001]”
Coś mi świta, że nabyłem chyba nawet jeden numer.
„PC Games CD [1998–1999]”
Pustka w głowie. Ale (jak widzę na przykładowej okładce) wychodzili z siebie, żeby zachęcać do kupna – „180 STRON”, „NAJWIĘKSZY MAGAZYN O GRACH KOMPUTEROWYCH !!!”, „37 stron poradników” i „U nas piszą najlepsi: Berger, Gawron, Krupik, Maciucha, Mamut, Pejotl”. Czyli trzeba było wooołać ludzi, żeby pani kioskarka musiała po ten tytuł sięgać z półki?
Smuggler napisał…
„Wyznam, że gdy niespodziewanie ujrzałem po raz pierwszy to pismo w kiosku, lekko zmiękły mi nogi. Wyglądało bowiem na zawodnika wagi superciężkiej i byłem przekonany, że CD-Action czekają teraz trudne chwile. Liczyło aż 180 stron, podczas gdy w CDA w 1998 było ich 124… Do tego 2 CD, dobra ekipa, bo też zasilono ją licznymi weteranami z SS… (ale nie tego!), (…)”
Parsknąłem śmiechem!
Następnie…
„Poza tym otrzymało wsparcie dużego zachodniego wydawcy (Marquard Media Polska), czyli – jak mi się wtedy wydawało – bezproblemowy dostęp do praktycznie nieograniczonych funduszy na rozwój i reklamę. Kurczę, to nie wyglądało dobrze. To znaczy – wręcz przeciwnie. TO (czasopismo) wyglądało właśnie bardzo dobrze, w tym cały nasz problem…”
Uwielbiam tematykę prasy growej! No i co dalej?
„…I do dziś nie rozumiem, dlaczego gracze go nie kupili – w przenośni i dosłownie. Miało jakieś 33 tysiące czytelników na start, a potem sprzedaż generalnie stała w miejscu. Okej, nie oferowało „pełniaków”, ale SS czy Gambler też nie, a rozchodziły się znacznie lepiej. Dla dużego wydawnictwa te plus minus 30 tysięcy to żaden interes (patrz: Action Plus). W efekcie czasopismo nie przetrwało nawet pełnego roku, wydając tylko osiem numerów.”
A co napisałem w powyższym komentarzu?
Chyba właśnie wyjaśniło się, że w tym reklamowaniu siebie na okładce – mieli konkretny cel. Wooołać ludzi, żeby pani kioskarka musiała po ten tytuł sięgać z półki. Przecież to aż waliło po oczach (mówię o okładce, którą Smuggler użył do swojego artykułu; nie wiem, czy inne podobnie wyglądały, ale może i nawet tak).
Smuggler puentuje (i punktuje) ten wątek…
„Moja osobista teoria, czemu nie przyjęło się na polskim rynku, brzmi tak: brak pełnych wersji gier, dość ascetyczny („german style”) layout i brak więzi z odbiorcami. Serwowało profesjonalne, „chłodne” recenzje, a ówczesny polski czytelnik najwyraźniej wolał więcej emocji i zabawy, więc zapewne uznał PC Games CD za pismo dość drętwe, zatem nudne.”
No a jaki mógł być inny powód? Jak coś się komuś nie podoba, to tego nie kupuje. Jedziemy dalej.
„PlayStation Plus / PlayerStation Plus [1998–2005]”
Ja kupiłem PS3 pod choinkę w 2011 roku.
„W efekcie czasopismo dotrwało tylko do wiosny 2005, łącznie wydawszy przez te wszystkie lata 48 numerów.”
Czyli przeze mnie? Bo tak późno kupiłem sobie pierwszą (i ostatnią) konsolę, więc o istnieniu tego magazynu nawet nie wiedziałem?
„…I tyle na dziś! Do zobaczenia w kolejnej odsłonie cyklu!”
Ale chamstwo, tak nagle zakończyć artykuł. Gdy wkręciłem się w ten mikroświat na dobre.
Dobra, teraz komentarze pod tym artykułem. Jeden z redaktorów „CD-Action” napisał…
„Z PC Games CD najlepiej zapamiętałem poradnik do HoMM3. Był tam ranking umiejętności, w którym logistyka została oceniona jako (parafrazuję) „śmieciowa i nieważna, bo +30% do ruchu to tyle, co nic”. Na tym moja przygoda z tym pismem się skończyła.”
Hahaha!
Jeden z internautów skomentował…
„IO kojarzę, nawet kupiłem jeden numer, dla pełnej wersji Flying Saucer. Ale jakoś mnie nie wciągnęło na dłużej. (…)”
Ja też bodajże tylko jeden numer kupiłem, ale już nie pamiętam z jakiego powodu. No czyli był popyt. To czemu to padło?
Na marginesie: wspomnienia Jerzego Kucharza możecie poczytać w wywiadzie, jakiego mi udzielił parę lat temu:
https://zapach-papieru.pl/redaktorzy-autorzy/jerzy-kucharz-fred/#tab-wywiad
Czytamy w nim…
„Później posiadałem konsolę Atari, zdaje się że to był model oznaczony jako Atari 2600. Dostałem ją od znajomych mojej mamy z Kanady. Grałem na niej w Donkey Konga, Mario Bros, Pac Mana… I jeszcze jakieś inne dwie gry. Ale tytułów nie pamiętam. Wszystkie były na kartridżach.”
To jest właśnie ten problem, że nie pamięta się wszystkich gier z czasów dzieciństwa, w które się grało. Kilka dni temu przypomniało mi się, że grałem na Schneiderze w „Cobrę” albo „Rambo”, gdzie ludzik (widok izometryczny) rzucał nożami. Tu tyry tu tyyy… tu tyyy tuuu. Taka melodia była. A przynajmniej wydaje mi się, że z tej gry ją kojarzę. Tylko jakim cudem pamiętam nutki, a tytułu gry nie?
„Silver Shark pierwotnie był planowany jako wydawca gier. Ba, nawet wydaliśmy jakąś grę na Amigę, ale nie pamiętam tytułu. Jednak z grami szło słabo, a mnie się zawsze marzyło pismo…. Takie, po które sam chciałbym sięgnąć…”
Zatem zrobiliście „CD-Action”. No i fajnie. To znaczy najpierw „PC Shareware”.
„Grano wtedy często w radio Gangsta’s Paradise Coolio, teraz gdy ją słyszę, kojarzy mi się od razu z powstawaniem pierwszego numeru.”
Zawsze tak jest, że muzyka towarzysząca nam przy czymś dla nas istotnym – automatycznie jest przez nas później wiązana z tym czymś.
„Nakład pierwszego numeru pierwotnie miał wynosić 10 000 egz., ale po rozmowie z Witkiem Zagrodnym wydrukowaliśmy 12 500 egzemplarzy. Ustaliśmy, że jak spadać to z wysokiego konia”
Ale (możliwe że) też… żeby później nie musieć dodrukowywać w razie dużego popytu.
„Tak naprawdę decyzja o zrobieniu z CD-Action miesięcznika wymuszona została przez pojawienie się PC Gamera Po Polsku.”
o_O
„Jego premiera miała miejsce w okolicach drugiego numeru CDA (czerwiec 1996). To był ten jeden jedyny raz kiedy poczuliśmy, że może być źle.”
O_o
„Na szczęście polskie wydanie PC Gamera okazało się marną kopią oryginału. Ale za to dzięki niemu CD-Action stał się miesięcznikiem”
Hehehehehe!
Avok zapytał…
„– Co zadecydowało o sukcesie CD-Action?”
Jerzy Kucharz odpowiedział…
„Naczelne dewizy w CDA: minimum tekstu – maksimum obrazu i grafiki. Grafika i obraz są najważniejsze!”
No i gdzie to się zapodziało?
A tutaj aż pogrubiłem…
„I druga: żadnej polityki (bez względu na poglądy) i zero czepiania się religii (bez względu na to jaką wyznajesz).”
O to to! By Pan widział, co się teraz wyprawia. Co 9kier pewnego razu odwaliła. Chociaż ostatnio Smuggler trochę zbastował w „Action Redaction”, więc jest promyk nadziei.
„To były jedyne tematy tabu jakich nie wolno było poruszać.”
I bardzo dobrze. Pora powrócić do korzeni. W końcu już 30 lat na karku.
Patrze i niby rozumiem, ale nadal nie dowierzam. 30 lat temu, może trochę mniej bo dopiero od 1998 roku, czytałem CD-Action. A w głowie jakby to było wczoraj. Jednak od tego czasu nie tylko świat elektronicznej rozrywki się zmienił nie do poznania, ale cały świat i świat każdego z nas. Niby wydaje mnie się, że przecież przed 2000 rokiem wszystko było takie jak dzisiaj,…. ale tak nie było 😉
Nigdy nie byłem graczem PC, ale kupowałem CD-Action z płytami, pełnymi wersjami, demami i recenzjami gier. Autorzy tego periodyku, którzy pisali w tamtym czasie i nadal piszą, są świadkami historii. Mogą opowiedzieć jak było kiedyś i jak to się wszystko (stanęło na głowie) pozmieniało.
Mnie w tym roku licznik wyświetli 40 i mimo licznych obowiązków, żona i dzieci, pracy, braku czasu na granie, to z przyjemnością kupuję CD-Action i czytam. A i dobrze, że tylko co 3 miesiące, bo kiedy ja to bym przeczytał … 😉
Świat wiecznie gna do przodu, a my z nim Bóg wie gdzie – słyszymy w jednej z piosenek („Do końca moich dni”) Stachursky’ego. Z albumu (zatytułowanego po prostu: „1”), na którym to Stachursky (IMHO)… się skończył. Owszem, miał później hity, które wpadały mi w ucho (ich słowa do serca), a ich melodię cały czas (mimo upływu wielu wiosen od wtedy) znam. Jednak jeśli chodzi o całościowe ujęcie jego dokonań artystycznych, to jest (moim zdaniem) właśnie tak, jak powyżej napisałem.
Wróćmy jednak do tego albumu. Jacek Łaszczok ma dziwną manierę, by niektóre swoje płyty nazywać latami ich wydania. To trochę psuje zamysł tego, co chcę pokazać, ale i tak spróbuję. Teraz spójrzmy na całą jego dyskografię, ale pomijając single. Więc achronologicznie by to wyglądało w ten sposób: „2022”, „2K19”, „Boski Plan”, „2009”, „Trwam”, „Finał” i właśnie ten… „1”. Później (wcześniej) jeszcze 4 inne, ale nie w tym rzecz.
Otóż… kiedy wyszedł ten „1”? Byliśmy już w NATO, ale jeszcze nie w UE. Mam na myśli rok… 2000 właśnie. Przecież to było tak niedawno. W tamtej dziewczynie byłem wtedy zakochany po uszy. Gdy urządzałem sobie wycieczki rowerowe, to śpiewałem w myślach piosenki z tej właśnie płyty – o niej właśnie myśląc. A teraz, gdy o tym sobie (oraz tutaj) wspominam – zachodzę w głowę, że jak to możliwe, iż od tego czasu minęło już… ponad ćwierć wieku. Jakim cudem? Kiedy?
A od pierwszego numeru „CD-Action” (głowy nie dam, ale moooże kupiłem go w drodze do szkoły średniej; ja tego już nie jestem w stanie sobie przypomnieć) minęło lat… 30. Wtedy (a i owszem) znałem już tamtą dziewczynę i to sporo czasu, jednak pojęcia nie miałem, że za kilka lat ona zadomowi się w moim sercu.
Tamten magazyn growy będzie cały czas zerkał z kioskowych półek na wszystko. Na nią, która… zniknie nagle, goniąc za swoją przyszłością. Przy swym mężu, przy swojej pociesze, przy swoim szczęściu. Ihaho! Przecież nawet Blazkowicz się ustatkował. A ja kiedy zamierzam? Tamten magazyn growy będzie cały czas zerkał z kioskowych półek na wszystko. Na mnie, gdy… będą wciąż różne koło mnie, nie będę budził się sam. Ale… nic nie będzie proste w te dni. Budka Suflera, oczywiście. Tamten magazyn growy będzie cały czas zerkał z kios… W międzyczasie nawet kioski znikną. Wcześniej tamte różne koło mnie – też. I jeszcze wcześniej tamta z mego serca – także. Ależ oczywiście.
A co przed nami? Co jeszcze będzie znikać? PL z UE? Tutaj nie piszemy o polityce, więc porzucam ten wątek. No ale… co jeszcze będzie znikać?
Wspomnienia ze szkoły średniej, pierwszy pecet wtedy i „Action Magi” na płytkach – będą ledwie trzymane w pamięci. Gdy „CD-Action” będzie… półrocznikiem.
Melodie piosenek z albumu „1” – będą ledwie słyszane w uszach. Gdy „CD-Action” będzie… rocznikiem.
Obraz twarzy tamtej dziewczyny – będzie ledwie widziany pod przymkniętymi na chwilę powiekami. Gdy „CD-Action” będzie… nieregularnikiem i jedynie w cyfrowej wersji.
Wszystko – będzie zostawiane w dole już na zawsze, podczas śpiewania w myślach: zapamiętać chcę twój ostatni szept…. Gdy „CD-Action”… również gdzieś tam po drodze zniknie.
Ale jeszcze nie teraz! Za pół roku wyjdzie #350! Ach kupa, tu my idziemy znów. Dodatkowe 16 stron? Cena ta sama? Mnóstwo wspominek? Oby! []
Czyli duzo obrazkow i malo tekstow? 🙂
Bez sens wracac do zalozen sprzed 30 lat. Jakie by nie byly.
Gwoli wyjaśnienia – Smuggler odnosi się do tego mojego cytatu i komentarza doń…
„„Naczelne dewizy w CDA: minimum tekstu – maksimum obrazu i grafiki. Grafika i obraz są najważniejsze!”
No i gdzie to się zapodziało?”
Tak więc, Smuggler, odpowiadam Tobie…
Taka właśnie myśl pojawiła się w mojej głowie, gdy po kolei odnosiłem się do różnych aspektów DODATKU ROCZNICOWEGO. Czym powodowana? Nie wiem. Świadomością istnienia tak zwanych „coffee table books”? Moooże. Pojęciem, iiiiile tekstów samego tego dodatku jest przede mną do zaliczenia i ustosunkowania się? Potencjalnie. Nie wiem, nie mam nic na obronę tamtego mojego zdania.
#348
DODATEK ROCZNICOWY
Jerzy „Mac Abra” Poprawa – NADAL W GRZE
„Tak czy inaczej, macie tu jubileuszowe refleksje sporej części dawnego zespołu oraz teksty weteranów, od paru dekad nadal ciągnących ten wózek.”
Odpowiadających za tę potężną maszynę lecącą. A Zibi czymś się wyróżnił?
„I to dzięki niemu w 2002 nie przeniesiono CD-Action do Warszawy, gdzie robiłaby je już zupełnie inna ekipa, jak pierwotnie planował Bauer. Tak, tak… Takie mieli zamiary.”
Interesujące. Zupełnie inna ekipa (ale w 100%?), czyli kto? Można prosić o koordynaty tamtej alternatywnej rzeczywistości? Bym sprawdził i później tutaj opisał wrażenia.
„Hmm… Jak to kiedyś kończyłem wstępniaki? A, już wiem.
Miłej lektury! Dobrej zabawy!
Jerzy „Mac Abra” Poprawa”
Tradycja TAKIEGO WŁAŚNIE kończenia wstępniaków jest (i będzie) kontynuowana.
Wojciech „Blood” Tarczyński – Młode Konie w FPP Zone
„Był marzec albo kwiecień 1999 roku. Kolega z podstawówki namawiał mnie, abyśmy odwiedzili redakcję – bawił się językiem programowania Pascal i marzył o publikacji programu na płytce dołączanej do magazynu. (…) Po szkole pojechaliśmy do redakcji. (…) Podszedł do nas przyjazny facet, przywitał się i przedstawił jako Jerzy Poprawa. Wziął dyskietkę od kolegi, a ja – nie wiem dlaczego – palnąłem coś w stylu „He, he, fajne pisemko macie, szkoda, że kącik FPP na płytce nie jest bardziej rozbudowany”, na co Jurek z miejsca odparł: „To zrób nam coś lepszego”.”
Tak się tworzy historię.
„Na 60-lecie opowiem wam o tym, że były kiedyś plany na osobny magazyn lub numer specjalny wyłącznie z grami FPP, nawet miałem całe menu na płytkę zaprojektowane.”
Teraz miałeś idealną szansę, to ją zmarnowałeś. Następnej takiej już raczej nie będzie. Ehhh…
Co stoi na przeszkodzie, żeby TU I TERAZ takiego specjala złożyć? Pomysł… genialny. Mój ulubiony typ gier. Dodatkowo wielki plakat (odwzorowanie okładki z „Duke Nukem 3D”, mam pudełko, kupiłem sobie pod choinkę w 1996 roku, za 134 dukaty). Oraz naklejka (żeby się obok gładzika zmieściła) w postaci samego „Q”, czyli logo „Quake”. Się rozmarzyłem.
„To do przeczytania za trzy dekady!”
Za trzy dekady to drukowane magazyny growe będą istniały już tylko we wspomnieniach. Coraz bardziej blaknących. Wiesz, jakie będą wtedy temperatury w środku lata? Zapewniam Cię, że nie chcesz mieć tego świadomości. Ja również. Uważasz, że my – jako ludzkość – wytrzymamy następne 3 dekady bez kolejnej wojny światowej? Powątpiewam. Tak więc jeśli nie pogoda nas wykończy do tego czasu, to my sami to sobie zafundujemy. Z grzybkami na horyzoncie, rosnącymi szybciej niż te w lesie. Oraz robiącymi wiatr większy niż podczas derecho.
Z pół roku temu śniło mi się, że byłem w swoim pokoju, ale radio nie działało i tylko szum był. Nie rozumiałem tego. Poszedłem więc do dużego pokoju i gdy stanąłem przy telewizorze, to nagle poczułem bardzo silny wiatr. Momentalnie domyśliłem się, skąd pochodził. Zapytałem tylko bezradnie: czemu? Po czym się obudziłem.
Do przeczytania za trzy dekady.
Inna sprawa, że sporo miesięcy wcześniej miałem za sobą napisanie tego…
„Odległe błyski eksplozji jądrowych sprawiały, że po dłuższych chwilach, w ich miejscach zaczęły wznosić się charakterystyczne grzyby, których kapelusze rozrastały się dość leniwie. Jeszcze jakiś czas temu, gdy podziwiali wał szkwałowy, nie przypuszczali nawet, bo skąd niby, że teraz podziwiać będą – choć nie do końca było to właściwym określeniem – początek końca ludzkości. To nie ma już znaczenia, misiulku mój kochany. Żadnego. Słowa ukochanej wybrzmiewały w myślach chłopaka echem jej głosu. To nie mogło dziać się na prawdę. Nie mogło. Ale jednak działo się. Z jakimś takim opóźnieniem docierało do niego to wszystko. (…) Gdy przebiegał przez przedpokój, słysząc wołanie dziewczyny: „miiiś… miiiś…”, poczuł nagle, że coś nim niewyobrażalnie silnie szarpnęło. Nagle obraz mieszkania zniknął.”
„Wszystko zniknęło. (…) Pomieszczenie rozświetlały raz po raz błyski wyładowań atmosferycznych szalejących za oknem, w akompaniamencie dudnienia. Oddychał ciężko, ale z ulgą. To był tylko sen. Tylko sen. Musiało mu się przysnąć, gdy tulił ukochaną. Gdy było mu tak błogo.”
Dodam tylko, że (na kartach tej zmyślonej przeze mnie historii) globalny konflikt jądrowy RÓWNOLEGLE wisiał w powietrzu, o czym ta słodka para nie miała pojęcia, a później… zwykłe zdanie tego chłopaka sprawi, że pojawi się plan uniknięcia go. Wdrożony przez jego znajomych. Tylko czy to się powiedzie? Taki tam bazgroł na 447K znaków, mniejsza o to, bo mi się odbiegło od meritum.
Kamil „Berlin” Krupiński – Print’s not dead
Łapusz kiedyś posługiwał się podobnym hasłem: PRINT NOT DEAD. Jeden magazyn mu w pewnym momencie (bazując na słowach pewnego palacza) wyłączyli, a drugiego – trochę później – (bazując na słowach Rogera) sam chciał zdjąć z pleców (i udało się, teraz Perez go dźwiga, to znaczy niesie). Tak więc… print growy ma się wyśmienicie.
„A jako że mamy do czynienia z rocznicowym numerem papierowego magazynu, który przecież umarł (i zmartwychwstał), (…)”
Umrzeć może człowiek – istota żyjąca. A nie produkt (tu magazyn growy). Ów może przestać być wytwarzany, jeśli wydawnictwo uzna, że nie będzie ciągnąć czegoś, co jest coraz mniej rentowne. Albo odsprzeda je innemu podmiotowi. Wkurzyłem się, więc będę złośliwy. Ale może do kolejnego felietonu mi minie. Oby.
„Kiedy nowoczesne internetowe bagno się stabilizowało, drukowane pisma powoli padały. Łatwiej było powiedzieć, że biznes się nie spinał i nikt się nimi już nie interesował, trudniej przyznać się, iż należało radykalnie zmienić kurs i zacząć dopieszczać tych wciąż zainteresowanych.”
Prawo dżungli. Przetrwali najsilniejsi. Zostali ci, którzy potrafili dostosować się do zmieniającego się otoczenia. Albo po prostu… pozostali, gdyż inni odpadli. Raczej to drugie, nie?
„Druk wymaga od czytelnika cierpliwości – przerzucanie kartki zajmuje więcej czasu niż scrollowanie strony internetowej (i jakieś to takie nieporęczne).”
Nie kluskuj!
„Druk wymaga uwagi – na kartce nic się nie rusza, nie mruga ani nie krzyczy.”
A gdy coś się rusza, mruga i krzyczy – uwagi nie wymaga?
„W skrócie: druk ma zalety, o których notorycznie się zapomina, nic więc dziwnego, że baza czytelników malała, a wydawnictwa ubijały swoje tytuły hurtem.”
No dobrze, ale spójrzmy prawdzie w oczy – nastolatek miał ile kasy ciągnąć od rodziców, żeby wszystkie tytuły kupować? I w jakim celu by niby miał tak robić? Żeby ile recenzji tej samej gry czytać? Każdy wybierał więc ten magazyn, który najbardziej do niego trafiał. To w skali mikro. A makro? Otóż sprawiło to, że na jedne printy był większy popyt, a na inne mniejszy. Co bezlitośnie powodowało, że te drugie traciły rentowność i padały. Może i nawet (są na to jakieś dane?) przy okazji zwiększając popyt tym pierwszym. Tak oto (po latach, po dekadach) na rynku został już tylko „CD-Action” dla pecetowców i „PSX Extreme” dla konsolowców. I wygląda na to, że tyle w zupełności wystarczy.
Ktoś chętny, by kupić „Pixela” od Łapusza i go dalej wydawać? Jako magazyn sam w sobie, bez specjali i książek? Ano właśnie. Albo ze specjałami i książkami? Też nie? Czemó? A ludzi do tworzenia tego wziąć skąd i na ile wierszówek mieć początkowe zasoby finansowe? By musiało być konkretne korpo potężne. Owszem, taki (dajmy na to) RASP by mógł. Ale się do tego jakoś nie garnie. Tylko… czy można mu się dziwić? Można też bazować (jak francuski „JV”) na zbieraniu pieniędzy na stworzenie i druk każdego kolejnego numeru (ekhm) kwartalnika. W sumie takie coś nawet działa.
https://zapach-papieru.pl/2025/10/prosto-z-francji-jv-culture-jeu-video-nr-109-110/comment-page-2/#comment-8475
„Mimo wszystko dziś, starszy i mniej gniewny, wciąż uważam, że diagnoza jego śmierci była i będzie przedwczesna – druk nie umarł i nie umrze.”
Mam wrażenie, że za chwilę zacznę cytować więźniów z „Quake II”.
„On po prostu przejawia tendencję do przesypiania momentów, kiedy powinien szykować się na transformację roli, jaką mógłby odgrywać.”
Make it stooop!
„I to my, czytelnicy, musimy grzmieć, gdy zobaczymy, że znowu udaje się na drzemkę.”
It huuurts!
„Bo wszystkie zalety druku to zalety, o których my, odbiorcy, ciągle pamiętamy – i dlatego wciąż tu jesteśmy.”
Let me ooout!
„Realizowania ich w pełni powinniśmy od ukazujących się jeszcze tytułów wymagać.”
Heeelp!
A przy okazji wyjaśniać tym, co nie mieli szczęścia żyć w czasach przed internetem, dlaczego druk jest ważny – by nie myśleli, że krajobraz mediów musi wyglądać tak źle, jak aktualnie wygląda.”
The horror!
„Życzę więc sobie, żeby CD-Action trzymało się na rynku kolejne 30 lat i dalej realizowało niedzisiejszą, przestarzałą misję drukowanego pisma specjalistycznego – bo właśnie w tym, że jest niedzisiejszy i przestarzały, tkwi największa siła druku.”
Ale chwila! Czy aby przed momentem nie stwierdziłeś, że druk powinien szykować się na transformację roli, jaką mógłby odgrywać? No to w końcu co ma robić ten nasz dyskobol?
Marcin „Yasiu” Serkies – Yasiu od Diablo II
„A ekipie życzę kolejnych 30 lat i skutecznej nawigacji po dzisiejszym rynku mającym coraz mniej szacunku dla papieru.”
Silnik główny – pełna moc. Silniki dodatkowe wszystkich rzędów – pełna moc. Paliwo jest. Widoczność bardzo dobra. Przed nami, w dole… wyjątkowo rozbudowany mezoskalowy układ konwekcyjny z przesadnie wypiętrzonymi cumulonimbusami, z kierunkowymi i prędkościowymi uskokami wiatru oraz sążnistymi błyskawicami. Będzie dobrze.
Witold „Witek” Zagrodny – Zerknijmy za kulisy
„CD-Action ma 30 lat… Szybko zleciało. Przez te trzy dekady napisałem do niego aż jeden raz. Felieton w pierwszym numerze. Chyba więc już pora na drugi tekst…”
Przy tej marszrucie, to trzeciego już raczej nie będzie, nie no, spoko. Zatem cieszmy się tym drugim.
„Była wiosna 1994, padał deszcz i spotkałem się jak zwykle w niedzielny poranek na giełdzie komputerowej w stołówce Politechniki Wrocławskiej z moim kumplem Jurkiem Kucharzem (czyli Fredem). I on nagle powiedział: – Ej, a może wydalibyśmy czasopismo o programach shareware na PC?”
Tak się tworzy historię.
„To było wyzwanie i jednocześnie frajda, gdy słyszałem od np. Carmacka: „…Skąd? Z Polski? Pismo o grach? Nasze demo na CD? Jasne, powodzenia!”.”
Aż na chwilę zadumałem się nad tym wszystkim. Upływem czasu i w ogóle.
A same czasy? Tamte? Nie powrócą już nigdy. W sumie to jak by niby miały? Nikt ich wszak nie zremasteruje. A szkoda.
„Zadebiutowaliśmy 1 kwietnia 1996 roku. Z nakładu 12,5 tys. sprzedaliśmy przez sieć kolporterów 9,5 tys. sztuk, nie mając praktycznie żadnej reklamy (poza tą w Gamblerze). Pozostałe egzemplarze też się szybko rozeszły, więc pierwszy numer nawet w redakcji był później białym krukiem.”
Na chwilę obecną jest to najwspominkowszy felieton wspominkowy tego numeru!
„Jakiś czas później, pod koniec 1999, nagle stanęliśmy u progu bankructwa – po prostu straciliśmy płynność finansową.”
Trzeba było robić wydania specjalne. Żartuję.
„Znajdowaliśmy się o włos od sprzedania Silver Sharka wydawcy Chipa,”
Ale jaja!
„ale oferowania przez niego cena była nie do zaakceptowania – i całe szczęście, bo jednak udało się nam wtedy wykaraskać z tych problemów.”
Jak? No mów, bo zaraz pęknę z ciekawości!
„Niemniej rozumieliśmy, że wydawanie coraz większego CDA zaczyna nas przerastać…”
Ale moment…
NAKŁAD
„12 500 – 40 000 egz. (1996)
60 000 – 70 000 egz. (1997)
70 000 – 90 000 egz. (1998)
93 000 – 160 000 egz. (1999)
160 000 – 200 000 egz. (2000)”
https://zapach-papieru.pl/encyklopedia-pism/cd-action/#tab-informacje
Mowa o końcówce 1999. Zatem nakład (chyba) był wtedy bardziej koło 160K (zobaczmy widełki z 2000) niż 93K (zobaczmy widełki z 1998). Nakład (więc i sprzedaż) rósł jak na drożdżach. Sprzedaż zapewne solidnie przekraczała 50% owego, polska czy światowa gospodarka nie miały wtedy żadnej zadyszki. Więc co było powodem nagłej (postępującej?) utraty siły nośnej? No mów, bo sam widzisz, że zaraz pęknę z ciekawości!
„W 2001 roku zainteresowanie naszymi tytułami wyraziło wydawnictwo Future Publishing Network. (…) Współpracowało się nam bardzo dobrze, ale po roku FNP wpadło w finansowe tarapaty i ratując się, wyprzedało swoje wszystkie europejskie filie.”
Dlaczego? Co znowu?
„W efekcie przejął nas Bauer, kończąc żywot Silver Sharka. I tu – w 2002 roku – moja przygoda z CDA też dobiegła końca.”
Naciskam F, by okazać szacunek. Twój felieton… zabrał mnie w podróż ogromnym wehikułem czasu. Z pięknymi stewardessami na pokładzie i smacznymi drinkami. O zachodzie słońca, gdy chmury przybierały cyberpunkowe barwy błękitu i różu. Poezja! Ehhh… a teraz trzeba wracać do codzienności. To znaczy jeszcze nie, gdyż biorę się za kolejny felieton. Kto tym razem napisał i o czym?
Maciek „Eld” Jakubski – Historia pewnego redakcyjnego Przymierza
„Jakiś czas temu wybrałem się na CDA Expo we Wrocławiu. (…)
– Kim są ci starzy ludzie? – spytał zszokowany Olaf, mój syn.
Na co usłużnie odpowiedział wspomniany kumpel, Paweł:
– To są koledzy twojego starszego z pracy… Dziwne, że jeszcze żyją.”
Ale że aż tak? Posmutniałem. Wszak sam młodzikiem już nie jestem.
Smuggler – Blisko 11 000 dni…
„2 stycznia 1997 (…) Siedziba redakcji mieściła się wówczas na Tęczowej 25. Był to wcześniej magazyn meblowy jakiejś firmy, którego część wydzielono i przebudowano na biura. (…) I tak sobie siedziałem jak ten kotek, patrząc tępo w okno, bo wtedy netu nie było, Fejsa nie było, smartfonów nie było… niczego nie było. Więc nie miałem pojęcia, co ze sobą począć.”
Grać!
Dot.com crysis : )
FNP przeinwestowalo, zakladajac ze wszystko jeszcze pare lat bedzie dynamicznie roslo. A jak przestalo to nagle sie okazalo, ze zycie na kredyt jest ryzykiem…
„Potem mniej więcej do 18.00 łupaliśmy wraz z nim i detepowcami w Warcrafta II oraz Dooma. Niekoniecznie o suchym pysku.”
xD
„Tak minął mój pierwszy dzień z blisko 11 tys. spędzonych w redakcji CD-Action.”
Aż na chwilę zadumałem się nad tym wszystkim. Upływem czasu i w ogóle. Ponownie. Chyba się starzeję.
Paweł „MrJedi” Musiałowski – Niepokonani
„Gdy już myśleliśmy, że bardziej nam odbić nie może, na pole bitwy wjechał Quake.”
No ba!
Grzegorz „Krigor” Karaś – Fascynująca podróż przez technologię
„Niedługo później dostałem się pod skrzydła Allora, ówczesnego sprzętowca, któremu zresztą na sam początek naszej znajomości… złamałem pendrive’a.”
Możesz mi powiedzieć… jak można złamać pendrive’a? o_O
„Miniaturowe cudeńko o kolosalnej pojemności 32 GB.”
Było praktycznie do wyrzucenia. Przez Ciebie! xD
„To właśnie jakoś wtedy zacząłem się w CDA zajmować telefonami (…)”
Allor się nie bał, że mu je… połamiesz? xD
„(…) i porzuciłem mojego Alcatela na rzecz Samsunga GT-S5230.”
Ten poprzedni… się złamał? Dobra, bo już przeginam (choć żartobliwie), mniejsza o to. Co z tym nowym?
„Sprzęt ten miał ekran oporowy, czyli „dotyk” działał tu tak, że siłą nacisku trzeba było doprowadzić do zetknięcia ze sobą dwóch powłok wyświetlacza.”
Wtem nagle… nie wiedzieć czemu… ekran się złamał? Oczywiście żartuję. Ale nie chcę czytać, że Ci jakiś telefon do kibla wpadł albo został omyłkowo zezłomowany podczas redakcyjnej przeprowadzki. Tyyy… niszczycielu pendrive’ów! Tyyy pogromco telefonów komórkowych! xD
„Narzekając na łamach na cenę iPodów, sprawiłem, że Apple śmiertelnie obraziło się na CDA.”
Obraziło się za co? Za Twoją szczerą ocenę? Spoko, rozumiem sytuację.
„Przede wszystkim jednak dotykając każdej generacji sprzętu na przestrzeni ostatnich 20 lat, na własne oczy widziałem, jak kształtuje się technologiczna współczesność. Niesamowite uczucie, uwierzcie.”
Takiego rozwoju, w takim tempie, już chyba nigdy nie będzie. Tak w ogóle to kiedy będą Ryzeny 11 (i Winamp 4 i Windows 9, hehe)? Ponad dekadę temu dziwiłem się, jaki jest sens produkowania klawiatur… bez bloku numerycznego. Zastanawiałem się wtedy, czy można pójść jeszcze o krok dalej. W ubiegłym miesiącu wypatrzyłem klawiaturę… bez klawiszy strzałek. Czy można pójść jeszcze o krok dalej? Przykładowo… wywalić spację? Nie nadążam za tą dzisiejszą technologią. Nie nadążam. A Tobie dziękuję za ciekawy felieton (w pewnym sensie też) autobiograficzny. Udowadniający także, iż prowadzącym magazyn „Retro” nie stałeś się… w rezultacie zabawy w wyciąganie zapałek.
Daniel „CormaC” Bartosik – skupcie się na papierze
„Poprzedni właściciel „Ekszyna” był bowiem chorobliwie przywiązany do papieru. Dochodziły nas słuchy, że sternicy korporacji traktują internet jak chwilową modę, którą można przeczekać.”
o_O
„Dla zobrazowania powagi sytuacji wspomnę tylko, że gdy tam pracowałem, nie wszyscy przedstawiciele firmowych wyżyn potrafili wyłączyć wciśniętego przypadkiem Caps Locka.”
O_o
Zaraz, przecież do Bauera należała Interia. Tam też nikt nie ogarniał tematu?
„Tak wyglądała kiedyś nasza walka o przyszłość w internecie”.
Na chwilę obecną jest to nAJCIĘŻSZY FELIETON WSPOMINKOWY TEGO NUMERU!
Mateusz „Papkin” Witczak – Wpływ na spływ
„Prywatnie cieszę się, że gdy byłem u steru ekszynowej publicystyki, skręciła ona w kierunku zaangażowania społecznego, zaczęliśmy publikować teksty o potrzebach graczy/graczek z niepełnosprawnościami, prześwietlać krajowe afery, analizować zagraniczne trendy, dyskutować o prawach kobiet, giełdzie, programach dotacyjnych czy reprezentacji osób LGBTQIA+ i że CDA bardziej otworzyło się za mojej kadencji na planszówki, larpy, cosplay, tabletopy oraz całą resztę geekowskich zajawek.”
Wartość dodana, przy czym – oczywiście – nader potrzebna.
„Jeszcze mocniej doceniam jednak, co stało się z CD-Action po moim odejściu. Dzisiejsze CDA coraz mniej jest bowiem magazynem, a coraz bardziej – marką. To jednocześnie kwartalnik, seria pism tematycznych, strona internetowa, impreza masowa, kanał na YouTubie i wydawca książek.”
Coraz mniej jest bowiem magazynem? Toć nim być (przede wszystkim) powinien. Spoko, znam warunki atmosferyczne w których leci ta potężna maszyna.
„Mam nadzieję, że minie jeszcze wiele lat, nim pożeglują oni w stronę zachodzącego słońca.”
Gdy statek tonie, to opuszcza się wtedy szalupy ratunkowe. O anturażu zachodzącego słońca nie myśląc. Ale w tej dekadzie raczej nie będzie jeszcze takiej potrzeby. To znaczy moooże w 2029. Tak to widzę, defetystycznie poniekąd, miejmy nadzieję, że błędnie.
„I pewność, że jeśli tylko będzie trzeba, zawsze podam im pomocne wiosło.”
Czyż nie czynisz tak podczas każdego EXPO?
Moooże w 2029 będzie koniec „CD-Action”. Tak stwierdziłem tutaj kilka dni temu. A – dla porównania – jak Perez widzi przyszłość „PSX Extreme”?
https://www.psxextreme.info/topic/128882-playstation-extreme-1-1994-1996/page/12/#comment-5592939
A to już nie są jakieś tam defetystyczne słowa jakiegoś tam gamonia udzielającego się w komentarzach u Avoka, tylko… zdanie wydawcy jednego z dwóch magazynów growych w Polsce. Owszem, od teraz za 5 lat będzie rok 2031. Ja wskazałem na 2029. 2 lata różnicy. 2 różne magazyny growe. Nie wiem. Po drodze będzie wiele zwrotnic. Które… albo pozwolą jechać dalej, albo skierują na bocznicę.
To, co miałeś (w tej edycji targów, obok 5 innych stylówek) na głowie, to były… gałęzie, a nie… korona cierniowa. Tak właśnie chcę to sobie tłumaczyć.
Tymon „Hut Sędzimir” Smektała – 40 lat w grze
„Ileż to razy słyszałem, że marnuję czas, że prawdziwy świat jest na zewnątrz, poza ekranem.”
Masz pewność, że tak właśnie jest?
„(…) ale to gry (…) przede wszystkim okazały się najważniejszą lekcją dotyczącą tego, że aby coś osiągnąć, by dojść do końca planszy i uratować księżniczkę, trzeba się najpierw przyłożyć.”
Mnie życie tego nauczyło. Choć bezskuteczność starań dokłada też swoją cegiełkę. Albo inaczej… to nie my osiągamy coś w życiu. To ono pozwala nam (albo i nie) coś osiągnąć.
Tomasz „Ghost” Matusik – Przecieki i tajne przekazy
„4E69656368204D6F63206265647A6965207A2057616D69!”
Przepisałem i jednokrotnie sprawdziłem, czy zrobiłem to prawidłowo. Bodajże. Teraz Wy to rozszyfrujcie. Ja się nie znam.
Zbigniew „Zibi” Bański – Historia, która wciąż trwa
„A wam, czytelnikom – kolejnych 30 lat z magazynem, który przez trzy dekady był czymś więcej niż prasą o grach. Był częścią growego życia.”
Demami, pełniakami, plakatami, podkładkami pod mysz, etujami do płyt i… maszynką do golenia (oh, wait…). Który inny magazyn growy dawał aż tyle? Ano właśnie. Zatem… czy FAKTYCZNIE „CD-Action” był częścią growego życia? Immanentną. Oczywistą. Niezapomnianą. Aż się lekko wzruszyłem. Lekko, ale szczerze. Tak się tworzyło historię. A teraz? TRZYDZIESTOLECIE, a jubileuszowa okładka jest… z tyłu. Spoko, rozumiem wszystko.
Rafał „Eugeniusz Siekiera” Fluderski – Złota era gamingu
„CD-Action debiutowało w 1996 roku. W tym czasie miałem już dość konkretny staż w graniu.”
Gratulacje!
„Przygodę z grami zaczynałem w latach 80. na poczciwym ZX Spectrum, gdzie czas wczytywania czegokolwiek z taśmy magnetofonowej liczony był w kwadransach, nie minutach.”
Ja w późnym 1993 albo wczesnym 1994 (nie potrafię przypomnieć sobie dokładnie). Na Schneiderze, który gry ładował w kilka minut. Może nie trzeba było w tym czasie wstrzymywać oddechu, ale naukę breakdance’u lepiej było odłożyć na później. Korzystałem z programu do centrowania głowicy, więc wiem, co to znaczy być informatykiem.
„Później przyszła pora na Commodore’a 64, Amigę 500 oraz oczywiście używanego Pegasusa kupionego za grosze na lokalnym bazarze.”
Commodore’a 64 widziałem (i grałem na) u jednego kumpla, Amigę 500 u innego (również grałem na), a Pegasusa u żadnego (więc nie grałem na).
Aleksander „Allor” Olszewski – Obyś żył w ciekawych czasach
Tutaj nie mam się do czego odnieść.
Jacek „Gem” Smoliński – O, WoW!
A tutaj nie mam zdania.
Maciek „MQc” Kuc – 13 wspomnień
„9kier”
Jakiś czas temu kupiłem sobie długopis z… kapibarą. Żeby o czymś pamiętać.
„Allor”
Dobre!
„Berlin”
Brawo!
„CormaC”
Kormejk xD
„Eld”
Czemu akurat słodkie i dlaczego właśnie ciasteczkami?
„EGM”
Bo by prędzej czy później zbankrutował, to chyba oczywiste.
„Czarny Iwan”
Aha.
„gem”
Yhy.
„Hut”
U rolnika, jak mniemam?
„Mac Abra”
Przeczytałem.
„Papkin”
Trust I sought, didn’t find in you… – tak mi się sparafrazowało słowa pewnej piosenki Metalliki. Nie odpowiadam za to, jakie myśli pojawiają się w mojej głowie. Czy Papkin tak właśnie zaśpiewał po przeczytaniu tekstu jego dotyczącego?
„spikain”
Wyraz „spikain” w języku hindi oznacza… kolce (tak pokazało na translate.google.pl, więc pewnie tak jest).
„Krigor”
Brak logicznej spójności w wypowiedzi tamtej dziewczyny.
Tak więc… DODATEK ROCZNICOWY zaliczony. Najpierw feedback (w Notatniku) na brudno, później (tutaj) już na czysto. Mnóstwo zmieniania, żeby było łagodniej. Łeb mi pęka. []
Ktos by sie znalazl. Dla Bauera redakcje to byly trybiki, jaka roznica czy trybik ten czy tamten, byle sie krecily. Szerzej pisze o tym w ksiazce 🙂
Tutaj warto przypomnieć inną sytuację, ale w pewnym sensie analogiczną. Otóż… Łapusz.
Ów uchronił swój „PSX Extreme” – nie dosyć, że w czasie PANDEMII i jej negatywnych skutków dla szeroko pojętej ekonomii, to jeszcze podczas takiegoż negatywnego wpływu WOJNY za naszą wschodnią granicą. Łapusz. On. Jeden. Sam. W czasie wichury.
A tutaj potężna korporacja Bauer. Tyle że postanowiła nagle, iż… eee już nie chcemy „CD-Action”.
Jakimi funduszami dysponował RŁ, a jakimi B? Porównywanie byłoby absurdalne. Aczkolwiek…
W jednym z artykułów serwisu „Press” czytamy…
„Wydawnictwo Bauer zdecydowało się zamknąć siedem tytułów: „Barwy Życia”, „Historie o Duchach”, „Kalejdoskop Losów”, „Sekrety i Namiętności”, „Śledztwo”, „Szczypta Magii” oraz „Życie i Nadzieja”. Nie będzie też wydawać specjalnych wydań czasopism „Świat Wiedzy”, „Z Życia Wzięte”, „Sukcesy i Porażki”, „Chwila dla Ciebie”, „100 Rad” oraz innych mniejszych (np. „Śledztwa”).”
oraz…
„Decyzja ma związek m.in. z sytuacją spowodowaną przez koronawirusa. „Z powodu trudnej sytuacji na rynku wydawniczym, także nasze wydawnictwo zmuszone było dokonać niezbędnego w takim przypadku przeglądu portfela i postanowiło zamknąć nierentowne teraz i nierokujące na przyszłość 7 tytułów i 27 wydań specjalnych, dwumiesięczników i miesięczników wydawanych przez oddział wrocławski” – poinformował nas Maciej Brzozowski, dyrektor public relations wydawnictwa.”
I dalej…
„Wypowiedzenia otrzymała również redakcja magazynu (w ciągu roku ukazuje się 13 numerów) „CD-Action”. „Nie wiemy, co z przyszłością CD-Action. Póki będziemy mogli, póty dostarczać będziemy Wam wieści o grach i nasze opinie – zarówno tu, jak i w magazynie” – napisał na stronie magazynu redaktor prowadzący Cdaction.pl Tomasz „Ninho” Lubczyński. Jak dodał, kolejne wydanie pisma ukaże się bez zmian 5 maja.”
oraz…
„Jak podkreśla Brzozowski, dziennikarze „CD-Action” i „PC Format” dostali wypowiedzenia, ale będą w tym okresie pracować nad kolejnymi wydaniami. „W dalszych miesiącach wydawnictwo podejmie decyzje, co z tymi tytułami” – informuje dyrektor PR Bauera.”
Sprzedać. A jeśli mnie posłuchacie, to za 6 lat „CD-Action” będzie obchodził TRZYDZIESTOLECIE. Nie warto zarzynać tej marki.
Ciekawe, czy mnie posłuchają. Oby.
Edit: Posłuchali! xD
Tutaj link do tego artykułu…
https://www.press.pl/tresc/61447,wydawnictwo-bauer-zamyka-siedem-tytulow-i-zwalnia-prawie-30-osob
Postanowiłem poczytać także inne, dotyczące omawianej przez nas kwestii. Dzięki temu…
press.pl/tresc/61886,_cd-action_-moze-od-bauera-przejac-nowy-inwestor
znalazłem to…
„Z danych ZKDP wynika, że sprzedaż ogółem „CD-Action” w marcu 2020 roku wyniosła 30 495 egz. (spadek o 23,43 proc. w porównaniu z marcem 2019 roku).”
Ale walnęło! Owszem…
„24 marca 2020 premier na konferencji prasowej zapowiedział, że zostaną wprowadzone nowe zasady bezpieczeństwa w związku z koronawirusem[45]. Wprowadzono m.in. zakaz przemieszczania się oprócz[46]: (…)”
wikipedia.org/wiki/Pandemia_COVID-19_w_Polsce
Ale po drodze można było kupić w saloniku prasowym (albo markecie) magazyn growy.
Warto więc spojrzeć też tutaj…
https://zapach-papieru.pl/encyklopedia-pism/cd-action/#tab-informacje
ŚREDNI NAKŁAD
„75 000 egz. (2019)
40 000 – 73 000 egz. (2020)
45 000 egz. (2021)”
W marcu 2020 SPRZEDAŻ wynosiła 30,5K. Więc NAKŁAD wtedy raczej nie był 40K, tylko większy (z 60K?). W takim razie… jaka była SPRZEDAŻ przy NAKŁADZIE 40K? Zapewne około 20K.
Natomiast w całym 2021 średni nakład wynosił 45K, więc sprzedaż była jaka? Z 23K? Widzimy ŚREEEDNI nakład. Mogły być mniejsze, ze sprzedażą również mniejszą. Więc czy WRESZCIE przestaniemy się dziwić, że zrobili to?
„01.2022 – zmiana cyklu wydawniczego z czterotygodniowego na kwartalny.”
zapach-papieru.pl/encyklopedia-pism/cd-action/#tab-wanewydarzenia
Musieli. Żeby uciec swoistym langolierom, pożerającym popyt na ich magazyn.
Ale chwila! To jest moje rozumowanie li tylko na podstawie powyższych liczb, podczas gdy całkowicie zapomniałem o tym…
Artykuł z 7 stycznia 2022.
https://www.press.pl/tresc/68845,cd-action-kwartalnikiem_-pc-format-konczy-z-drukiem
W którym stoi…
„”Cztery tygodnie temu musieliśmy podnieść cenę ze względu na absurdalne tempo, w jakim rosną koszty papieru. To tempo ostatecznie zaskoczyło i nas samych, bo od tamtej pory pojawiła się kolejna podwyżka – i kolejne wieści, że będzie jeszcze gorzej” czytamy w oświadczeniu Bojarskigo, który dodał, że kolejnym powodem takiej decyzji jest też inflacja, z którą mierzymy się w Polsce.”
A skoro była kosmicznie rosnąca inflacja, to i też prawdopodobny był spadek popytu na magazyn. Pomimo istniejącego już spadku. Dalej czytamy…
„«Już przerabialiśmy w CD-Action kurczenie się i cięcie kosztów – i wiemy, że nie prowadzą do niczego dobrego. Nie chcemy obcinać magazynu, uszczuplać składu redakcyjnego, rezygnować z korekty ani kombinować z „podobnym, ale gorszym i tańszym papierem”.» dokończył naczelny najstarszego pisma growego w Polsce.”
Zatem… tak czy inaczej, przejście z na kwartalnik być musiało. Ale… opłaciło się. Aktualny numer (wyżej zrecenzowany) świętuje… TRZYDZIESTOLECIE istnienia magazynu. Czy tak by było, gdyby „CD-Action” pozostał wtedy czterotygodnikiem?
W stosownej zakładce na ZP widzimy…
ŚREDNI NAKŁAD
„45 000 egz. (2021)
30 000 egz. (2022)
25 000 egz. (2023)
30 000 egz. (2024-2026)”
W 2022 (już generaaalnie jako kwartalnik) – 30K. W kolejnym roku – 25K. Natomiast w 3 następnych – znów 30K. Mowa o NAKŁADZIE. A jaka jest sprzedaż? Nie wiemy. Bynajmniej… w przypadku „PSX Extreme – rok do roku – sprzedaż nie spadła. Nie rozumiem tego. No przecież czasy są jakie są. Sprzedaż printu spada we wszystkich segmentach – dzienniki, tygodniki, miesięczniki.
W takim razie cofnijmy się do roku 2008, do jego początku. Do tego artykułu…
https://www.press.pl/tresc/12422,wzrosla-sprzedaz-prawie-wszystkich-miesiecznikow-o-grach-komputerowych
„W listopadzie ub.r. sprzedaż zwiększyły natomiast prawie wszystkie miesięczniki o grach komputerowych: ”CD Action” (Wydawnictwo Bauer) – 98 250 egz. (wzrost o 11,86 proc.), ”Click!” (Wydawnictwo Bauer) – 53 186 egz. (wzrost o 6,14 proc.), ”Play!” (Axel Springer Polska) – 30 457 egz. (wzrost o 31,93 proc.)”
To były czasy.
Zwracam uwagę, że jest tam głos założyciela – Witolda Zagrodnego, współwydawcy CDA z czasow Silver Shark.
Tak, to prawda. I nawet wspomina o początkach i Jurku Kucharzu. Ale mimo wszystkim nie był tym „pierwszym po Bogu”, a Ty masz telefon do Freda. Chyba że nie chcieliście jego komentarza z innych powodów, których nie znam, to ok.
Bylem nieco ograniczony limitem stron, musialem wiec czasem podejmowac decyzje w stylu „wystarczyc musi jeden felieton od wydawcy”. Nic osobistego. Freda lubie i szanuje. Przy nastepnej okazji to on bedzie mial glos i nie musi to byc koniecznie okragla rocznica.
@Smuggler
350. numer wydaje się ku temu dobrą okazją. Też bym poczytał wspomnienia pana Kucharza z czasów Silver Shark.
Fred tez nie byl pierwszym po Bogu. Byli sobie rownie. z Fredem byl chociaz tu wywiad 🙂
O Witku nie bylo nic.
To dalem mu chociaz te strone.
Ostatecznie dobrze, Smuggler, że pan Witold miał okazję się wypowiedzieć, bo wyszedł z tego interesujący felieton. Dzięki.
Tylko Czarnego Iwana brakuje. Może na 350. numer się wyrobi?
Aaa, byłoby też miło poczytać kilka słów od Jaspin, jak z perspektywy lat ocenia bycie autorką w piśmie o grach z tamtych czasów.