Strona główna » Newsy » NEO nr 7, 6-8/1998

NEO nr 7, 6-8/1998


Opublikowano: 15/03/2026 | Autor: underluk

Przy okazji opisywania NEO nr 6 wspomniałem, że Tekken 3 powróci jeszcze na okładkę magazynu. Długo nie musieliśmy czekać (choć dłużej niż ktokolwiek się spodziewał, ale do tego jeszcze dojdę) bo już w numerze opatrzonym siódemką, ekipa ze wspomnianej gry powróciła na oprawę. Tym razem wreszcie otrzymujemy dwustronicową recenzję oraz dokładną Szkołę Przetrwania z rozpisanymi ciosami poszczególnych postaci. Kto chciał zostać Królem Żelaznej Pięści, miał od czego zacząć.

Na siódmy numer czytelnikom przyszło czekać dłużej niż przepisowy miesiąc, a gdy ten wreszcie trafił do sprzedaży, okazał się wydaniem czerwcowo-sierpniowym. Jasne, wakacje, więc numer łączony nie jest niczym dziwnym, ale to nie to. W redakcji doszło do rewolucji. Spoglądając na stopkę okazuje się, że jedynym wspólnym z poprzednim numerem autorem jest Michał [Miguel] Gołębiowski. Reszta ekipy to nowe osoby, a wstępniak napisał wydawca. Co z Gulashem i resztą? Oni jeszcze wrócą, ale pod szyldem konkurencyjnego NEO Plus.

Oprócz nowej ekipy, odrodzone NEO pochwaliło się też odświeżoną, wręcz rewolucyjną szatą graficzną. Każdy dział wyglądał teraz inaczej. Zresztą zmian było dużo więcej. Zmodyfikowano skalę ocen – z dotychczasowej 1-10 na szkolną 1-6. Zniknął dział Felietony, w jego miejscu pojawiły się Varia. Zabrakło rubryk Gawędy po FAI, Squareware oraz N(e)O Comments, zadebiutowało za to NEO fantasy, które w pierwszym wydaniu kontynuowało temat Final Fantasy VII. Nowością było także pojawienie się prenumeraty oraz oferty zakupu numerów archiwalnych. Dział z listami, nazywany do tej pory neo.log, został przemianowany na Przecieki. Uff… sporo tego.

W magazynie zrecenzowano 24 gry. Maksymalną ocenę, czyli w nowej skali szósteczkę, zgarnął Tekken 3. Najniższą możliwą za to Magic the Gathering: Battlemage, Wreckin Crew oraz Midnight Run.

Myślę, że o szybkości dokonywanych zmian i prawdopodobnie napiętej sytuacji w redakcji, związanej z zachodzącymi przeobrażeniami, może świadczyć duża liczba błędów w tekstach. Korekta tym razem wyraźnie zaniemogła i co rusz można natknąć się na rożne babole, literówki, a czasem i nieskładne zdania.

NEO 07, 07/1998 - okładka
NEO nr 7 – przednia okładka
NEO nr 7 – tylna okładka
Nowy wygląd spisu treści
Nowy wygląd recenzji

źródło zdjęć:
NEO nr 7, 6-8/1998

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 Komentarze

  1. W tamtym czasie to NEO bez Gulasha nie przypadło mi do gustu. Ale z perspektywy czasu widzę kilka zalet. Bardzo sobie teraz cenię wygląd spisu treści, taki mocno designerski. Szata graficzna była bardzo specyficzna, może nie każdy ją polubi, ale wyróżniająca się na tle konkurencji.

    1. Spis treści był stukany na maszynie do pisania? Taka czcionka jakby. Aż słyszę ten dźwięk. Co nie znaczy, że to jest złe. Wprost przeciwnie – jak to ująłeś – designerskie.

      Ano szata graficzna jest nader specyficzna. Przykładowo – w (powyżej pokazanej) recenzji „Total NBA ’98” jest nawalone tych screenów tyle, że sama recka (jednokolumnowa jakby się uprzeć) wydaje się być wciśnięta na siłę.

      Niemniej jednak – kiedyś z pewnością robiło to furorę. Trzeba o tym pamiętać i pod tym kątem oceniać. Zatem zgadzam się z Twoimi stwierdzeniami. To znaczy tymi pod kątem graficznym. Jeśli chodzi o kwestię obecności Gulasza – nie mam podstaw do wyrobienia sobie opinii.

  2. Numer przełomowy, z nową redakcją. Szczerze mówiąc wolałem NEO Plus, ale to NEO też czytałem. Można było porównać oba pisma i lepiej IMO wypadało to Gulashowe. Ale co dwie gazetki to nie jedna, tym bardziej że obie pisały o moich ulubionych N64 i Dreamcaście.