Listopadowy, oznaczony okrągłym numerem 350 PSX Extreme trafił do sprzedaży. Okładka wita czytelników pilotem myśliwca, jakby ktoś chciał tu z subtelnością King Konga zasygnalizować “patrzcie jak odlatujemy konkurencji”. Może to tylko zbieg okoliczności, może moja nadinterpretacja. Realia rynku są jednak takie, że nie za bardzo jest z kim się bić. A szkoda. Ważne, że cena to stabilne 24,99 zł, za które otrzymujemy tradycyjne 116 stron.
Mam nadzieję, że nie macie jeszcze dość wysypu gier, który towarzyszył nam przez ostatnie dwa miesiące, bo październik pod tym względem wcale nie okazał się łaskawszy. Już we Wstępniaku Roger zdradza, że recenzji jest tyle, iż na kartach magazynu miejsca wystarczyło tylko na jeden Temat Numeru (solarpunk – całkiem ciekawa idea, która chyba jeszcze nie rozwinęła w pełni skrzydeł), a i Hardkor musiał oddać nieco pola świeżutkim tytułom. A i tak to okazało się być za mało i kilka gier musiało zostać przeniesionych na kolejny miesiąc. Choć tam czai się przecież GTA VI… Na szczęście (bądź nie, zależy jak na to spojrzeć) kalendarz premier zapowiada wyraźne spowolnienie w listopadzie.

Tymczasem skupmy się na tym co tu i teraz. Na rynku ukazała się nowa konsola od Evercade, nazwana Nexus. Wygląda solidnie, ale to tylko reklama. Za to kilka stron dalej jest test, który tylko potwierdza pierwsze wrażenia. Sprzęt jest większy, ma niezły ekran i analogowe gałki, co jest niebagatelną zaletą, gdyż Blaze Entertainment coraz mocniej wchodzi w gry z piątej generacji konsol. Wróćmy jednak do newsów. Sony, poza niezadowoleniem graczy, musi mierzyć się ze wzmożoną działalnością hakerów, którzy coraz śmielej poczynają sobie z PS5. A wiedzieliście, że przez moment cena PS5 Pro sięgnęła… 11 tysięcy złotych? Absurd. To słowo w sumie idealnie oddaje to co się dzieje obecnie na rynku podzespołów. Dawniej ceny konsol z czasem spadały. Kiedyś… Kiedyś fajne było nawet BioWare, które ostatnimi czasy wydawało się bardziej “woke” niż same Ewoki… Wiem, to nie ma ze sobą nic wspólnego. Faktem jednak jest, że problemy w studio, które dało nam tak legendarne produkcje jak Baldur’s Gate czy Mass Effect, w ostatnich latach tylko narastały, co doprowadziło do zwolnień i w efekcie zamknięcia. Trochę szkoda.
Na szczęście działalności nie zamykają Mazzi i Kroolik. Pierwszy jak co miesiąc dostarcza co ciekawsze wiadomości z Japonii (wreszcie rozwiązano problem kota), drugi donosi z rodzimego podwórka. Gdybyśmy żyli w latach 90-tych, na murach widywalibyśmy pewnie napis “Wiedźmin 3 Pany”… choć jedna z informacji związanych z marką, podanych w dziale Dobre bo polskie, zdążyła się w międzyczasie zdezaktualizować.
Przejdźmy do cyferek. Miesiąc temu wysunąłem pewną teorię, dlaczego w konsolometrach liczniki sprzedaży nie drgnęły między numerami 348 i 349. Tym razem na szczęście nie muszę główkować, bo widać w tym względzie postęp. I tak Sony sprzedało ok. 96,10 mln sztuk PS5 (wzrost z 94,09 mln), a przewidywana cena PS6 może być najwyższą w historii. U nas może przełożyć się to na wydatek przekraczający 6 200 złotych. Mimo to kondycja konsoli w tym miesiąca została oceniona na 9. Tak samo jak Xboxa, a w samym Microsofcie dzieje się chyba jeszcze więcej niż u niebieskich. Są zwolnienia, są spore zmiany w Game Passie i samym podejściu do konsol. Nadchodząca generacja też nie będzie tania, bo przewidywana cena najdroższego wariantu nowego Xboxa może przekroczyć 7 000 zł. Licznik sprzedaży wskazuje 35,45 mln (symboliczny wzrost z 35,21 mln). Sprzedaż w przypadku Switcha 2 wygląda lepiej i daje bieżący wynik na poziomie 24,17 mln sztuk (względem 22,55 mln z ostatniej aktualizacji). Unia Europejska wymusiła na Nintendo ułatwienie wymiany baterii, co zaowocowało nowym modelem, ale zmiany w nim są wręcz kosmetyczne, więc jak ktoś ma już swojego pstryczka dwa, może co najwyżej ziewnąć. A jak czeka na wersję z ekranem OLED, to ta może ukazać się na rynku w przyszłym roku, ale to tylko plotka, więc nie zapisywałbym sobie tego w kalendarzu. Tak czy inaczej, kondycja Japończyków została oceniona na 8.

Recenzji w 350 numerze „ikstrima” jest 38 i trzeba przyznać, że ich średnia ocen jest nadzwyczaj wysoka, bo solidnych produkcji tu nie brakuje. Co prawda dychy nie ma, ale już na ocenę równą dziewięć zasłużyły sobie: Ace Combat 8: Wings of Theve (multiplayer), Phantom Blade Zero, Castlevania: Belmont’s Curse (z minusem), Wiedźmin 3: Dziki Gon – Remaster, Star Wars: Galactic Racer (z plusem), Gear of War: E-Day (z plusem) oraz Dragon’s Dogma 2: Dark Arisen. Grubo, a trzeba jeszcze pamiętać, że drugie tyle gier (a może i więcej) dostało ósemeczki. Wśród nich takie tytuły jak np. remake The Legend of Zelda: Ocariona of Time, Valor Mortis czy ograny przez mnie do samej platyny Clive Barker’s Hellraiser: Revival. Muszę przyznać, że ten ostatni wyszedł zaskakująco dobrze, co mnie osobiście bardzo cieszy. Najniższą oceną jest piąteczka, która padła tylko raz i zgarnęło ją ONE PIECE Grand Gourmet. Wyjątkowo bogaty miesiąc.
Moją uwagę, poza oczywiście wspomnianym już Hellraiserem, przyciągnęły Final Fantasy Resonance (bo wygląda uroczo i to, no cóż, Final), And of Abyss i Silver Pines. W przypadku dwóch ostatnich tytułów moja sympatia to nie wpływ niedawnego Halloween, tylko wrodzonej miłości do grozy i wszystkiego co można podciągnąć pod horror. A jak jeszcze fabuła jest osadzona w małym miasteczku, które kryje mroczne tajemnice, to… shut up and take my money 🙂 Gierkowo mamy jeszcze Replay i Retrorecenzję, w której króluje tym razem Sheep, Dog ‘n’ Wolf. I najwyraźniej nadal trzyma klasę.
W Hardkorze w związku z zatrzęsieniem recenzji mamy tylko trzy artykuły, ale za to zróżnicowane tematycznie. Dział otwiera Majk z analizą ostatnich poczynań Sony, które rozzłościło społeczność do tego stopnia, że hakerzy przystąpili do zmasowanego ataku na PS5. W konsekwencji doprowadzili do jej złamania i otworzenia bram cyfrowego raju. Tylko, że nie do końca. Sam artykuł w miarę podsumowuje fakt otwarcia systemu konsoli na wszelkiego rodzaju nielegalne oprogramowanie, co oczywiście daje różne korzyści (jak i niesie zagrożenia), ale raczej robi to po łebkach i w skrótowej formie. Przy okazji nie ma nawet zdania o tym czemu, tak szybko łamane są kolejne gry i łatki, a chyba oczywistym jest, że wsparcie SI odgrywa tu niebagatelne znaczenie. Tekst pozostawia spory niedosyt. Zdecydowanie lepiej wypada następny, który popełnił Kochaniec, przedstawiając nam średniowieczny setting, głównie w grach, ale też i w literaturze. Tekst generalnie charakteryzuje się solidną klamrą, bardzo dobrym wstępem i treścią, którą przyjemnie się czyta. A że Halloween właśnie minął, to i tematyka bliższa horrorom jest mile widziana. Te oczekiwania spełnia Graba z tekstem o wampirycznych tropach. Sięgając aż do starożytnej Mezopotamii, przechodząc przez kolejne epoki, przedstawia jak kształtował się obraz współczesnego wampira.

Również Retro przynosi tylko trzy artykuły. Jeden ściśle związany z grami bo o Lightning Returns, zamykającym historię Final Fantasy XIII. Dwa kolejne mają mniej wspólnego z elektroniczną rozrywką. Pierwszy poświęcony jest animacjom, które powstały dla MTV z „Beavisem i Butt-Headem” na czele, a drugi skupia się na „Piątym Elemencie”. Powiązanie z magazynem jest takie, że gdy film wyświetlany był w kinach, to pierwszy numer PSX Extreme trafił do sprzedaży. Tak czy inaczej, nadal warto sobie ten obraz odświeżyć.
Dalej mamy standardowo filmy, komiksy, anime, listy od czytelników i felietony (powraca HIV i nadrabia zeszłomiesięczną absencję dwiema stronami). Nie ma chyba potrzeby tego dokładnie analizować, a i wcześniej kilka tekstów pominąłem (w tym dwa wywiady). Doczytacie sobie. Dodam tylko, że w felietonach dawno nie było tak różnorodnie.
PSX Extreme nr 350 zdecydowanie zdominowały recenzje i tylko portfel patrzy na mnie dziwnym wzrokiem. Spokojnie chłopie, jakoś to będzie. Mnóstwo gier zgarnęło dobre i bardzo dobre oceny, co cieszy. Ucierpiała publicystyka, ale myślę, że raz na jakiś czas jest to do przełknięcia. Ta pewnie w większym natężeniu powróci już za miesiąc, bo przecież całego numeru nie wypełnią GTA VI i Barbie (ta potęga nie kłania się Rockstarowi). A zaraz… przecież parę tytułów nie zmieściło się teraz… No dobra, to może będzie więcej recenzji niż dwie. Co do publicystyki, to mało w niej tematów okołogrowych, a więcej popkulturowych, ale cóż, przynajmniej solidnych i ciekawych. Może poza tym o złamaniu PS5, bo tutaj po lekturze czułem spory niedosyt. Tak czy siak, jak co miesiąc jest co poczytać, a trochę inaczej rozłożone akcenty mogą być miłą odmianą. Choć nie muszą, to już zależy od czytelnika.


źródło zdjęć:
PSX Extreme nr 350 – 11/2026


„Listopadowy, oznaczony okrągłym numerem 350 PSX Extreme trafił do sprzedaży. Okładka wita czytelników pilotem myśliwca, jakby ktoś chciał tu z subtelnością King Konga zasygnalizować “patrzcie jak odlatujemy konkurencji”.”
Ja dopatruję się w tym większej głębi (będącej li tylko moją nadinterpretacją, wyrażoną w przyjacielskim tonie), o której wspomniałem pod tutejszą recenzją poprzedniego numeru.
https://zapach-papieru.pl/2026/10/psx-extreme-nr-10-2026-349/comment-page-4/#comment-11181
Natomiast jeśli chodzi o Twoje powyższe stwierdzenie, to ma ono wspólny mianownik z moim pisaniem tutaj o dwóch potężnych maszynach lecących, ich silnikach głównych, dodatkowych, sile nośnej czy dopływającym paliwie. I dobrze.
Szkoda tylko, że podjęto decyzję, by nie świętować wydania tego (jakby nie patrzeć) jubileuszowego numeru (#350).
„A wiedzieliście, że przez moment cena PS5 Pro sięgnęła… 11 tysięcy złotych? Absurd. To słowo w sumie idealnie oddaje to co się dzieje obecnie na rynku podzespołów.”
Kosmiczne zapotrzebowanie na specjalistyczne GPU oraz kości pamięci dla centr obliczeniowych AI. Aczkolwiek 11 tysięcy złotych za konsolę to jest również… kosmos.