Strona główna » Newsy » PSX Extreme nr 10/2026 (349)

PSX Extreme nr 10/2026 (349)


Opublikowano: 02/10/2026 | Autor: underluk

Z aktualnym wydaniem PSX Extreme nastał dzień, kiedy to wspomniany magazyn zrównał się pod względem wydanych numerów z królującym do tej pory CD-Action. 349 to liczba równie sroga, co mina Wolverine’a na żółtej niczym śnieg pod monpolo… może nie, czekaj… żółtej niczym letnie słońce okładce i zapowiedź, że za miesiąc to „szmatławiec” wysunie się na prowadzenie i zacznie zwiększać dystans. Taka przewaga miesięcznika nad kwartalnikiem.

We Wstępniaku Roger krótko podsumowuje zawartość numeru, a ta zapowiada się grubo. Wszyscy uciekają przed premierą GTA VI, co dało nam bogaty w gry wrzesień, a i październik pod tym względem zapowiada się równie dobrze (67 produkcji umieszczono w kalendarzu premier). Reszta wydawców poszuka swojej szansy w nowym roku. A jak już przy wielkiej listopadowej premierze jesteśmy, to właśnie jej dotyczy jedyny tym razem Temat Numeru. Na sześciu stronach opisano bohaterów i relacje między nimi, podstawowe mechaniki jak napady czy potrzeba tankowania środków lokomocji, rozwój protagonistów, misje poboczne oraz symulację miasta jako takiego. Nie zabrakło też paru słów o kampanii marketingowej i cyrku z Netflixem. Cóż, świat odjeżdża mi chyba coraz bardziej. Za to ma nie być w grze AI i mikropłatności. Przynajmniej w singlu.

Dymek pod Switchem

W sekcji Co nowego jak zwykle otrzymujemy garść newsów (Sony nadal potyka się o własne nogi), Mazzi opowiada co tam w Japonii słychać, a Kroolik jara się powrotem starych polskich klasyków i ostatnimi poczynaniami CDP RED. I ani razu nie wspomina o giełdzie… dziwne. W konsolometrach niebiescy w tym miesiącu ustrzelili ósemkę, liczba sprzedanych konsol to 94,09 mln sztuk (czyli albo nie drgnęła przez miesiąc, albo wkradł się jakiś błąd), a głównym tematem ramki jest Project Canis. Taką samą notę uzyskali zieloni, liczba sprzedanych egzemplarzy to 35,21 mln sztuk (hm… tak jak miesiąc temu… robi się dziwnie), a tekst skupia się na koncepcji Disc-to-Digital i jej źródle. Rzućmy okiem na czerwonych. Ci w tym miesiącu wygrywają uzyskując notę równą dziewięć, sprzedając 22,55 mln sztuk konsol (tak jak miesiąc temu… mam podejrzenie graniczące z pewnością, że ktoś tu nie odświeżył tych cyferek), a głównym tematem ramki jest nowa aktualizacja Switcha 2.

Dalej mamy relację z Extreme Party 2026, z której jasno wynika, że atrakcji nie brakowało. Można było przybić piątki z redakcją, pograć w świeższe i starsze produkcje, wziąć udział w konkursach z nagrodami, obkupić się na odpowiednich stoiskach i posłuchać gości. Na zakończenie działu trafiło podsumowanie Tokyo Game Show 2026. W tym roku w delikatnie zmienionej formie, ale nie przeszkodziło to w doskonałej frekwencji odwiedzających i rekordowej liczbie wystawców. Nawet tajfun nie zdołał pokrzyżować planów. Same targi mogły pochwalić się kilkoma świeżymi prezentacjami, ale zabrakło jakichś istotnych niespodzianek. Między poszczególnymi artykułami w Co nowego, znalazł się jeszcze test okularów XR Viture Beast, które według Komodo wydają się całkiem interesującym gadżetem.

Extreme Party 2026

Przejdźmy do recenzji. Tych w tym miesiącu mamy równe trzydzieści, a wśród nich takie nowości jak Silent Hill Townfall (aktualnie przeze mnie ogrywany i mniej więcej zgadzam się z opinią Piechoty), Control Resonant (brązowa rekomendacja redakcji), FC 27 czy Marvel’s Wolverine. Co wypadło najlepiej? Fire Emblem: Fortune’s Weave (9 i odznaczenie gry numeru), Ace Combat 8: Wings of Theve (9 i srebrna rekomendacja redakcji) oraz Trails in the Sky 2nd Chapter (9-). Najbardziej zawiodły Skate Sterre (4+) oraz The Walking Dead: Streets of Survival (4). Z osobistych preferencji mocniej wczytałem się w recenzje NBA 2K27 (naprawdę przydała by się tu jakaś konkurencja) i Halloween: The Game (uwielbiam filmową serię, ale nie lubię asymetrycznych sieciówek czy sieciówek w ogóle, ech :/ ). Oczywiście nie mogło zabraknąć Retrorecenzji. Padło na Atlantis: The Lost Empire i wygląda na to, że gra nadal daje radę. W dziale Replay tym razem powrócono do pięciu tytułów, z czego trzy to zupełnie jeszcze świeże produkcje, recenzowane zaledwie miesiąc temu.

Publicystykę otwiera artykuł o cyfrowej kupce wstydu. Moja jest ogromna, ale teraz wiem, że to wynika ze zmiany przyzwyczajeń konsumenckich i innego odbioru dóbr fizycznych i tych mniej namacalnych. Kilka artykułów mniej lub bardziej nawiązuje do zrecenzowanych w numerze gier. Poznamy historię Wolverine’a wraz z jego początkami w komiksie, rozwojem i obecnością w źródłowych opowieściach, a także filmach oraz grach. Dowiemy się czym jest Fundacja SCP, czyli internetowa społeczność, która idealnie tematyką pasuje do nowej odsłony (zresztą starej też) Control. A jeśli wolicie jeszcze mocniejsze strachy, to z okazji premiery nowego Silent Hilla, mamy okazję poznać potwory, które straszyły Szkotów. Całkiem ciekawa jest ta zbieranina i nie tak wyeksploatowana jak wałkowane do znudzenia zombie czy japońskie blade dziewczynki z długimi włosami. Całkiem ciekawe. Tak samo jak losy usługi PlayLink, na którą Sony miało jakiś pomysł, ale nie do końca potrafiło go zrealizować.

Control Resonant

Jeśli wolicie jednak tematy bardziej retro, to i takich w numerze nie brakuje. Pamiętacie Metal Gear Solid? Wiem, głupie pytanie, ale powstał remake (choć to może trochę za duże słowo) stworzony przez jedną osobę w Unity. Może warto sprawdzić nim Konami, odezwie się do autora? Z kolei Nieustraszony to serial, który pamięta wielu z nas. Jak powstała jego koncepcja, skąd pożyczono sobie pewne motywy oraz jak próbowano wskrzesić jego blask? Dowiemy się z kolejnego artykułu napakowanego całkiem sporą ilością ciekawostek. W poprzednim numerze poznaliśmy losy Final Fantasy XIII, ale gra nie była dziełem skończonym. Dostała kontynuację w postaci Final Fantasy XIII-2, której historii nie można przemilczeć. A skoro już w kilku miejscach opisywanego numeru pojawił się horror, to i w retro nie mogło tego tematu zabraknąć. Skupiono się tutaj na grach inspirowanych klasycznymi filmami, które niekoniecznie jakością dorównywały swojemu celuloidowemu rodzeństwu (a może rodzicom?). Wyliczanka zaczyna się gdzieś w połowie lat ‘80, a kończy współcześnie. I kurde, ja niektóre z wymienionych produkcji dobrze wspominam.

W numerze nie brakuje także felietonów i stałych rubryk, po których chyba wszyscy wiemy czego się spodziewać. Przykładowo B.A.K.A. przynosi recenzję nowej serii Ghost in the Shell (muszę nadrobić), w Regionie Filmowym nie mogło zabraknąć opinii o nowym Resident Evil, a Comix Zone rządzony jest przez Absolute Batmana. Jeśli natomiast czujecie lęk przed kolejnymi czterostronicowymi wynurzeniami HIV-a, to spokojnie, w tym miesiącu ich nie ma.

Jest za to parę literówek i innych baboli, które czasem rzucają się w oczy, ale hej, przynajmniej nie używali AI do korekty… hłe hłe… Wiem, żart może i poniżej pasa, ale kto wie o co chodzi to na pewno zrozumie, a kto nie wie, to może i lepiej. W każdym razie, redakcja PSX Extreme jak co miesiąc dostarczyła numer wypchany wszystkim co lubimy. Jest solidna porcja recenzji, są hity (choć kilku wydawałoby się pewniaków lekko zawiodło – tak panie rosomaku, na pana patrzę) i solidna porcja publicystyki. Jest też zaskakująco dużo tematów około horrorowych, co przyznam mnie cieszy, ale w sumie mamy już październik, więc ja idę szukać odpowiedniej dyni, a Wy cieszcie się lekturą.

PSX Extreme nr 349 – okładka przednia
PSX Extreme nr 349 – okładka tylna

źródło zdjęć:
PSX Extreme nr 349 – 10/2026

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

23 Komentarze