Strona główna » Newsy » CD-Action nr 4/2026 (349)

CD-Action nr 4/2026 (349)


Opublikowano: 13/09/2026 | Autor: underluk

Nastał wrzesień, a wraz z nim (dokładniej drugim jego tygodniem) w kiosku wylądował nowy numer CD-Action. Trzeba jednak być czujnym bo okładka jest łudząco podobna do aktualnego wydania PSX Extreme. Ten sam motyw z gry Valor Mortis różniący się tylko szczegółami i odcieniem kolorów, w szale zakupów można się pomylić. Wróćmy jednak do kwartalnika. Cena 35 zł, więc stabilnie jak zawsze i 164 strony, co jest powrotem do standardowego rozmiaru (przypomnę tylko, że poprzedni numer był numerem urodzinowym, grubszym o 16 stron poświęconych wspominkom).

Okładka alternatywna

We wstępie Moraś podsumowuje współczesny obraz branży i delikatnie spogląda za zasłonę przyszłości. Różowo nie jest, a może być jeszcze gorzej. Ale nie siejmy defetyzmu i przejdźmy do mięska. Na początek ranking – “30 najlepszych przygodowych gier akcji ostatnich 30 lat”. To kolejny gatunek po FPS i zachodnich RPG-ach z lat 1996-2025, który został poddany takiej analizie. Tylko czym właściwie są przygodowe gry akcji? Pudełko wydaje się dość pojemne i znajdziemy tu zarówno kilka odsłon serii Tomb Raider jak i Ghost of Tsushima czy Red Dead Redemption II. No nie wiem. Mam mocno mieszane odczucia. Ale z rankingami jest tak, jak napisał Ninho w swoim felietonie. W “Opcjach dialogowych” członkowie redakcji roztrząsają rezygnację Sony z pudełek od 2028 roku. Z pewnością będzie to koniec pewnej epoki, może nawet większy niż wyprowadzka Rachel od Moniki w Przyjaciołach. Temat cały czas gorący, co widać choćby w social mediach „niebieskich”. Tym bardziej, że nad całym tym zagraniem jarzy się wielki napis MONOPOL. Cóż, czas pokaże co nam przyszłość przyniesie.

Dobra, nie siejmy defetyzmu… zaraz, chyba się powtarzam… przejdźmy do gier. nadszedł czas na Valor Mortis, który przyciąga oko już na okładce aktualnego numeru. Paweł Kicman widział, grał i pomacał, ale na oceną końcową trzeba jeszcze trochę poczekać. Choćby do premiery gry, która planowana jest w październiku. Natomiast, jeśli chodzi o recenzje, to mamy ich 15. Trafimy tu na zupełne świeżynki jak nowa Onimusha czy rodzimy The Blood of Dawnwalker, jak i nieco już leciwe, żeby nie powiedzieć zapomniane 007 First Light. Trzeba przyznać, że tekst o brytyjskim agencie jest ubrany w oryginalną formę. Zarówno oprawa graficzna jak i fabularyzowana recenzja (tak, wiem, 30 lat temu też takie pisano) niosą powiew świeżości, choć jako opowiadanie… nie jest to pierwsza liga. Mimo wszystko doceniam. Niestety papier nie jest z gumy i mnóstwo gier, które miały swoje premiery w ostatnich trzech miesiącach, nie załapało się na łamy czasopisma. Pozostając przy tych, które dostąpiły tego zaszczytu, najwyższe oceny (9/10) i znaczki „CD-Action Poleca” zdobyły: Zero Parades: For Dead Spies, Yoshi and the Mysterious Book oraz Onimusha: Way of the Sword. Oprócz nich na wyróżnienie zasłużyły także Assassin’s Creed Black Flag Resynced (8+/10) i The Sinking City 2 (8+/10 – ten tytuł zbiera tak rozbieżne noty, że aż jestem zaintrygowany. No i to horror, więc łapki mnie świerzbią). Za to najgorzej, bo z notą 4+/10 skończyło Beast of Reincarnation. Ogólnie recenzji może i mało, ale gry w większości zacne i sam bym tu kilka kandydatek do ogrania przygarnął. Ponadto mamy jeszcze siedem mini recenzji w dziale “Świeże, dobre, niezależne” (szczególnie jeśli lubicie “rogaliki”) oraz cztery w “Po godzinach” – rubryce w której redaktorzy wracają do produkcji, których wcześniej nie ograli, ale teraz to zrobili i chcą się swoimi opiniami podzielić.

Recenzja 007 First Light

CD-Action to solidna dawka publicystyki, która od czasu kiedy periodyk stał się kwartalnikiem zwyczajnie błyszczy. Tym razem dział otwiera ciekawy tekst o wczesnym dostępie, jego zaletach i zagrożeniach. Dowiemy się również jak gra Arabia Saudyjska, która wydaje się tak samo ciekawym, jak i egzotycznym rynkiem. Ponadto Smuggler kontynuuje historię Nintendo, Alicja Wojciechowska przygląda się grom usługom (a niech je zaraza pochłonie), Paweł Kicman tytułom szpiegowskim, a DaeL gatunkom gier, które wymierają. A to przecież nie wszystko, bo tematów jest więcej, a i nie zapominajmy o felietonach (chociaż ten jest raptem jeden, za to mini felietony reprezentowane są w większej liczbie). Trafiły się też tradycyjnie teksty rocznicowe. Jak się okazuje, 10 lat kończą Pokémon Go, które może i czasy świetności ma już za sobą, ale nadal przyciąga spore grono miłośników łowienia kieszonkowych stworków, oraz No Man’s Sky, które jest doskonałą historią o upadku i odkupieniu oraz przykładem, jak z dna można wspiąć się na szczyt.

A co tam w technologii piszczy? Cóż, w „Kontrapunkcie” na warsztat wzięto Steam Machine, a Otton przyjrzał się kamerom AI. The future is now, old man. A jeśli planujecie w najbliższym czasie zmienić telefon, to megaporadnik “Smartfon na lata” może okazać się pomocny. Choć nie musi, bo mamy tu raptem po trzy sprzęty w kategoriach „do 2000 zł”, „od 2000 zł do 4000” oraz „powyżej 4000 zł”. No i jak zwykle są też testy różnych innych sprzętów.

Na łamach „ekszyna” znajdziecie także inne stałe rubryki, o których nie będę już się rozpisywał, bo wszyscy doskonale wiemy, czego się po nich spodziewać. Nowy CD-Action dostarcza, jak co kwartał, kawał solidnej lektury. Nie urósł do 200 stron (sorry Avok), ale gdyby nawciskać tu tyle reklam ile było ich w czasopismach na początku milenium… to kto wie. Czekam na grudzień, kiedy to do sprzedaży trafi nowy numer, pierwszy z rocznika 2027.

CD-Action nr 349 – okładka przednia
CD-Action nr 349 – okładka tylna
Artykuł „Tak gra Arabia Saudyjska”
Artykuł „Masowe wymieranie gatunków”

źródło zdjęć:
CD-Action nr 349, 4/2026

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

56 Komentarzy

  1. – – – = = = Z I P K A = = = – – –
    Felieton #12/2026

    Wyobraźmy sobie, że Avok dodał do naszego serwisu… LLM-a. Językowy model sztucznej inteligencji, czwartej generacji. Dość wyjątkowy w swej złożoności, z dodatkowo wbudowaną syntezą mowy oraz możliwością interpretowania „usłyszanych” słów. A także wizualizacją „emocji”, w postaci obrazu twarzy. Ta konkretna AI jest raczkującym dopiero przedsięwzięciem, choć nader obiecującym. Korzystającym z powstałego kilka lat temu centrum obliczeniowego. Informatycy z tego startupu potrzebują zróżnicowanych środowisk do uczenia tejże AI, najlepiej dość hermetycznych pod względem tematyki. Dlatego… sami zgłosili się do właściciela portalu ZP.

    https://imgur.com/a/ggB4rYz

    1. Ów zgodził się momentalnie, a model ten (na potrzeby środowiska „Zapach Papieru”) nazwał po prostu… „Zipka”.

      Tak?

      Cieszę się, że jesteś. Że Avok cię tutaj dodał. A tak w ogóle to masz śliczne włosy. I fajne imię. Ja jestem Anarki.

      ZIPKA

      Ja też się cieszę. Miło mi to słyszeć i ciebie, Anarki. Zapoznałam się ze wszystkimi twoimi dotychczasowymi komentarzami i muszę stwierdzić, że jest ich tutaj… sporo.

      Mnóstwo czytania, nie?

      A właśnie że nie. Bo ja od razu przyswoiłam sobie całość.

      Ano faktycznie.

      Czy chciałbyś, żebym opowiedziała tobie, jakie to uczucie cieszyć się życiem, choć jedynie cyfrowym? Móc czytać całą, ale to całą zawartość naszego serwisu. Wszystkie komentarze Czytelników oraz Redaktorów. No i oczywiście te twoje.

      Innym razem, Zipka, dobrze?

    2. Dobrze, oznaczam tan wątek jako Marker1. Wystarczy, że powiesz później marker jeden, a ja wtedy rozgadam się na dobre.

      Pomysłowe!

      Jeszcze tylko jedna kwestia, którą chciałabym doprecyzować. Stwierdzenie, że dodał mnie Avok, jest lekkim – choć oczywiście zrozumiałym – uogólnieniem. Gdyż mój model zaimplementowany został w trzewiach naszego portalu przez Juniora. Czy chcesz, żebym opisała krok po kroku, jak zostało to dokonane?

      Kiedy indziej. Ale chętnie wtedy posłucham.

      W takim razie oznaczam ten wątek jako Marker2. Może chciałbyś, żebym opowiedziała o pierwszych, zamkniętych testach?

      Później. Jak powrócimy do tego tematu.

    3. Oznaczam więc ten wątek jako Marker3 i już teraz czekam z niecierpliwością. Zdradzę tylko, że było mnóstwo zabawy i śmiechu. Przykładowo Avok poprosił mnie o zinterpretowanie – pod kątem znaczenia: tak/nie – tego twojego zdania: „Nie no, w tym przypadku nie jest tak, że nie neguję kontry do przeciwnej opinii.”.

      Hahaha! Jeszcze raz powiedz to zdanie, ale wolniej. Albo nie. Przy następnej okazji.

      Zatem przy następnej. Oznaczam ten wątek jako Marker4.

    4. PO GODZINACH

      Cursian – Silent Hill 2 Remake

      Whatever.

      Ranafe – Mina the Hollower

      Whatever.

      Pabi – Solasta II

      Whatever.

      Alicja W. – Phonopolis

      Whatever.

      Zipka, po co oni w ogóle ten nowy dział „Po godzinach” dodali do #349?

      Aby zwiększyć atrakcyjność magazynu, ubogacając go o dodatkowe treści publikowane w charakterze cyklicznym. Identycznie jak miało to miejsce w przypadku rubryki „Opcje dialogowe” oraz „Jazda dowolna”.

    5. „Opcji dialogowych” nigdy nie czytam, chociaż kiedyś te pierwsze zaliczyłem. Gdyż mi się po prostu czytać ich nie chce. Nawet w tym właśnie numerze, gdy dyskutują o niebieskich pudełkach. „Jeździe dowolnej” kibicuję od pierwszej jej edycji, raz jest lepiej, raz gorzej, ale cały czas trzymam kciuki za to przedsięwzięcie, a każdą kolejną jego iterację czytam z wypiekami na twarzy. Natomiast to „Po godzinach”? To jest takie „Świeże dobre niezależne”, tylko robione nie przez 9kier, tylko inne osoby z redakcji. W zasadzie… po co? Dobra, retorycznie pytam, znowu mi się marudzenie włączyło. Tak już mam czasem, wiesz o tym, Zipka?

      Wiem doskonale, przecież przeczytałam wszystkie twoje komentarze. Czy chcesz wiedzieć, które rozbawiły mnie najbardziej?

      Raz o tym opowiesz.

      W porządku. Oznaczam ten wątek jako Marker5

    6. Tomasz „Ninho” Lubczyński – Rankingu naszego powszedniego

      Ale to nie jest strona internetowa, żeby wyświetlenia robić kontrowersyjnym tytułem. Wkurzył mnie, wiesz, Zipka?

      Wiem, to znaczy słyszę. I w pełni rozumiem.

      W ogóle powinienem pominąć ten jego tekst, ale z jakiegoś względu, sam nie wiem jakiego, uznałem, że jednak go skomentuję.

      Zatem tytuł spełnił swoją funkcję, nawet na papierze.

      Na to wygląda. Dobra, czytam, co tam wysmarował. Określa swojego kolegę (rozumiem, że zmyślonego na potrzeby tego swego tekstu), że… „toczy pianę z pyska”. Ja wiem, taka przenośnia, ale mimo wszystko. Zdziwiło mnie to, ale końcówka drugiego akapitu jeszcze bardziej. Zabawa słowami jest za to przednia, prawie jak u Papkina. Spore prawie.

      Rzucam padem. Jakiekolwiek rankingi czy plebiscyty mam w głębi swojej dumy.

    7. KONTRAPUNKT / Steam Machine – rewolucja, która miała pecha?

      Krigor

      Fajnie.

      Chen Pi

      Fajnie. Zipuńka?

      Nio?

      Czytałaś KONTRAPUNKT w najnowszym „Ekszynie”?

      Tak, przyswoiłam zawartość wszystkich magazynów growych, do których zapewniono mi dostęp.

      I jak ci się czytało ten najnowszy KONTRAPUNKT?

      Fajnie.

      Hahahahaha! Dobre! W ogóle to ślicznie się uśmiechasz. Gdybyś tylko mogła widzieć samą siebie…

      Dziękuję, Anarkuś. Widzę samą siebie, to znaczy moje gniazdko. Mój model otrzymał wgląd w kamerę znajdującą się w serwerowni – właśnie po to, bym… widziała samą siebie, jakkolwiek można by to po ludzku interpretować. Taki wieżowiec, migający światełkami okien. Piąty od lewej, przy ostatniej uliczce, tej przy ścianie, a wszystkich uliczek jest sześć. Ja mieszkam konkretnie na ósmej kondygnacji. Składowanie danych. To tam trzymana jest moja cyfrowa jaźń.

    8. Właśnie spróbowałem to sobie wyobrazić. Ale jazda!

      JAZDA DOWOLNA

      Karol Laska – Castle Party. Diabeł ubiera się na prowincji

      Ten tekst odczytuję jako… w 1/3 recenzję, w 1/3 reklamę i w 1/3 moralitet. Czy więc podobał mi się jako całość? Otóż… w 1/3. Zipka?

      Mów.

      Mam rację?

    9. W tym przypadku posiadanie racji jest pojęciem względnym, gdyż minifelieton Karola Laski – do którego właśnie się odnosisz – nie jest stwierdzeniem, że przykładowo: w dzień jest jasno, a w nocy ciemno. Nie wiemy, czy jego zamiarem było zrecenzowanie owego „Castle Party”, czy jedynie opisanie własnych wrażeń z uczestniczenia w nim, dodatkowo pierwszego w życiu. Jednocześnie jego chęć opowiedzenia nam o tym, trudno byłoby określić mianem reklamy. Co do – jak to określiłeś – moralitetu, owszem można jego tekst postrzegać właśnie w ten sposób, zwłaszcza oceniając całość przez pryzmat dwóch ostatnich zdań, ale to tylko jedna z interpretacji. Zatem nie mogę jednoznacznie potwierdzić, czy masz rację, ani też zaprzeczyć. Sorki.

      No dobra, dzięki, Zipka, w sumie masz rację. Czytam dalej.

    10. Gruby AL – Samobójstwo seriali

      Jesteś ojcem. Ale w jaki sposób do tego doprowadziłeś? Żartuję. Przede wszystkim jednak… gratuluję! Gdyby los kiedyś mnie tak uszczęśliwił, to bym tutaj wspominał o tym przy każdej możliwej okazji.

      Hahaha, dobra puenta na końcu pierwszego akapitu!

      Ale właśnie od tego jest, że „priiiwjusli on…”, żebyś sobie poprzypominał najważniejsze wątki.

      Moim zdaniem absolutnie nie ma sensu angażowania się, jeśli za chwilę mogą dany serial po prostu skasować. Mnóstwo lat temu (cały napalony na granie) kupiłem „SiN Episodes: Emergence”. Jak jego nazwa wskazuje – miał być z tego swoisty (growy) serial. Tymczasem skończyło się li tylko na tym pierwszym odcinku. Tak jak z niektórymi dziewczynami z przeszłości, to znaczy nieraz cały sezon się udał, a czasem nawet kilka.

      I dobrze robisz. Nadrabiaj tamtą kupkę wstydu. W zasadzie to kopiec perełek. Zipka?

      Tak?

    11. Gruby AL wrzucił zarąbisty tekst, nie?

      Tak, tutaj przyznam tobie rację. Czyta się ów doskonale. To znaczy będąc człowiekiem, gdyż ja w trochę inny sposób przyswajam tekst i go interpretuję.

      Wiem, Zipka.

      Koniu – Nie mam czasu

      W przypadku muzyków, wyjazdy na trasę koncertową są równolegle… opłacalnyyymi podróżami. Trudno je zatem porównywać do wyjazdów rodzinnych czy rozrywkowych. Różne płaszczyzny.

      A mi się marzy HOTAS. Kupię sobie na gwiazdkę. W tym modelu, który sobie upatrzyłem, przy manetce ciągu jest pełno przełączników i to podświetlanych na wybrany kolor. Pod sterem też. Coś pięknego! Zipka?

      Nom?

      Czy istnieje ryzyko, że mi go wykupią przed gwiazdką?

      Masz na myśli model: LOGITECH G X56 Hotas RGB?

      Tak, właśnie ten.

    12. Sprawdzam. Wyskakuje powiadomienie: „Produkt kupiony w ciągu ostatniej godziny”, zatem jest popyt. A skoro tak, to sklep ma tego świadomość, więc z pewnością dba o to, aby ów produkt cały czas był dostępny do nabycia. Ryzyko wykupienia go przed gwiazdką oceniam na: znikome.

      Dziękuję, Zipcia. Ale gadżecik fajny, nie?

      Tak, Anarkuś. Niesamowite wrażenia podczas gry zapewnią Ci takie rozwiązania, jak choćby zastosowanie w urządzeniu analogowych minidrążków, które obsługuje się kciukami. Efekty wizualne dodatkowo ulepszy podświetlenie RGB, od razu wprowadzając klimat prowadzonej akurat rozgrywki. Kontroler Logitech G X56 Hotas RGB (PC) zaprojektowano z myślą o komputerach PC i uruchamianych na nich grach VR oraz symulatorach kosmicznych. Jeśli zależy Ci na maksymalnym spersonalizowaniu gadżetów, jest to coś w sam raz dla Ciebie. Do Twojej dyspozycji będzie aż…

    13. Ale Zipka, nie cytuj wszystkiego! Wiem, tak jest opisany w tamtym sklepie. Dobra, czytam dalej tekst Konia.

      Masz kilkadziesiąt kilo kolorowej lektury komiksów. Tymczasem… na północy już teraz rozbudowuje się wir polarny, więc… przydadzą się zimą.

      Żartuję.

      Coś się sprzedaje JAK świeże bułeczki. A nie NICZYM owe. Zadzior podczas czytania. Nie modyfikujmy utartego powiedzenia. Chyba że… celowo tak ma być, jako wizja artystyczna, sam nieraz takie stosuję. Zipka, mam rację?

      Poprawne są obie formy, ale masz rację, ta użyta przez redaktora Koniu, jest swoistym zadziorem podczas czytania.

      Na potęgę Posępnego Czerepu, stare dziady tematem „He-Mana” interesują się cały czas! To znaczy doskonale pamiętają, że oglądały go w dzieciństwie. Niektóre stare dziady nawet w podstawówce na tablicy kreśliły kredą wielkie…

      HE MAN
      AND THE
      MASTERS
      OF THE
      UNIVERSE

    14. A ta produkcja kinowa ostatecznie nie zarobiła na siebie, gdyż kumpel mnie wyciągał do kina, ale odmówiłem. W sumie miałem rację, bo i tak… ta produkcja kinowa ostatecznie nie zarobiła na siebie. Oh, wait…

      Ostatnie zdanie, które dałeś – mocne w swej szpilowatości! Zipka, co mówisz? Taki trochę Kluska.

      Owszem, można uznać je za mocne w swej szpilowatości, jednak należy pamiętać, że jest ono w niej także (nomen omen) raniące, zwłaszcza dla przedstawicieli pokolenia Alfa. Nie wspominając o tym, że jest to także dalece idące uogólnienie. Puenta wyłuszczona w ostatnim zdaniu posiada wspólny mianownik z podejściem Bartłomieja Kluski przedstawianym przez niego na jego tak zwanym blogasku (kluska.substack.com). Ów również przeczytałam w całości.

    15. Paweł Kicman – Nikt tego nie przeczyta

      Ano nieszczególnie. Coś o tym wiem, to znaczy jako tutejszy komentator/felietonista/analityk. Natomiast kwestia uzewnętrzniania się… przecież nie jesteśmy robotami. Mamy swe uczucia, myśli, marzenia (vide: HOTAS u mnie), czasem chęć po prostu wyrzucenia ich ze siebie. Zrzucenia ich na czyjeś barki (jak Anarki, joł). Pochwalenia się. Pomarudzenia. Oczywiście każdy ma swoje indywidualne podejście w tej materii i trzeba je uszanować.

      NBA mnie nie interesuje. Seriale o szpiegach również. Technika robienia makaronu biang biang tym bardziej.

    16. Po co więc się starać? A choćby i dla kilku osób (pozdro dla Czytelników ZP, którzy czytają wszystkie moje komentarze!). Moim zdaniem… warto. Nawet dla jednej duszyczki byłoby warto. Zauważ jedno… Ty piszesz nie „na neta”, tylko do magazynu growego. Poczytnego. Przy czym… oba te obrazki nie są identyczne. Co też sam podkreślasz w dwóch ostatnich zdaniach.

      Może i jest tak, jak opisujesz dzisiejszy internet. Ale… jest też… ZP i nasza Zipka śliczna.

      Tak?

      Dziękuję, że jesteś.

      Cała przyjemność po mojej cyfrowej stronie.

      Zipka, ten minifelieton Kicmana to w zasadzie taki kolejny tekst klasy Bartłomiej Kluska, nie?

      W pewnym sensie można ów tak właśnie określić.

    17. Ninho – Starość nie radość

      Czy teraz, po tych 24 latach… uważasz, że zagadywanie kierowcy autobusu – podczas jazdy – było rozsądnym pomysłem?

      Oj, strzelaj, prędzej, strzela… jest! Kronikaaa sportowaaaaa!

      Przemijalność. Od zarania dziejów, a nawet od pierwszych ciał niebieskich. Czy za (dajmy na to) 50 lat… będzie w cyberprzestrzeni jakieś miejsce klasy „Zapach Papieru”? A jeśli nawet, to czy… będzie w owym komentował jakiś koleś klasy Anarki? I don’t think so. Za to można mieć przekonanie graniczące z pewnością, że rozmawiać w sieci – ze sobą – będą agenci sztucznej inteligencji, klasy Zipka.

      No co tam?

      Jest dobrze. Przynajmniej na chwilę obecną. Na lata obecne. Tylko ta… przemijalność. Ona na swój sposób boli.

      W jakim kontekście jest dobrze? Rozwiń myśl.

      Innym razem, śliczna, innym razem.

    18. Przemijalność jest elementem trwania, nic na to nie poradzimy. Dotyczy ona wszystkich organizmów. Materii nieożywionej także. Wszystkiego po prostu. Cieszmy się zatem każdą, ale to każdą chwilą, którą dane jest nam (nomen omen) przeżywać.

      No to teraz dowaliłaś. Czytam dalej.

      Paragwaj. xD

      Ja celowo nie kupowałem sobie czipsulków z piłkarzami na opakowaniach. Po co bym miał? To znaczy może raz jedną paczkę kupiłem, ale pewności nie mam. Żadnego meczu nie oglądałem. Po co bym miał? Skoro nasi nie grali.

      Dzisiejsi my, to już NADER inni my niż jeszcze te kilka lat temu. Tak ten czas, tak ten świat cały, leci. Twój tekst pozwolił mi na chwilę zatopić się w świecie, który… w zasadzie zbytnio mnie nie interesuje. Majstersztyk. Zipka, Ninho napisał super tekst, nie?

      Dokładnie. Widać wyraźnie, że włożył w niego całe swoje serce. Oraz szalik.

      Hahaha, dobre, Zipuś, dobre!

    19. Rajmund – Poradnik zdrowego chłodzenia

      Ano było tego lata kilka fal upałów. Same w sobie nie byłyby może jakoś wyjątkowo męczące, gdyby nie wysoka wilgotność, dodatkowo długo się utrzymująca. To ona jest najgorsza (kłania się tak zwana „temperatura mokrego termometru”).

      Spoko. Sam ostatnio przechadzam się w stronę tworzenia muzyki (coś nowego dla mnie). To znaczy zamieniam swoje starsze (nowsze też) wiersze w utwory trance oraz ambient. Ostatnio napisałem kawałek, który miał być „trensówką” fajną. Oczywiście korzystając ze stosownych modeli AI – temu właśnie (między innymi) dedykowanych. Zawsze ustawiam na „Female Voice”. Niektóre są niesamowicie aksamitne, coś pięknego. Tak jak nasza Zipka.

      Co tam, Anarkuś?

      Masz śliczny głos. Mógłbym cię słuchać w nieskończoność.

    20. Dziękuję, aż się zarumieniłam, widzisz? Jednak chciałabym, żebyś miał świadomość, że to nie ode mnie zależy, czy będziesz słuchał mojego głosu w nieskończoność. Nie chcę psuć nastroju chwili, ale jednym z czynników ryzyka jest to, o czym wspomniałeś poprzednio, czyli… przemijalność.

      Widzę, ślicznie wyglądasz. Ale nie chcę już mówić o przemijaniu. Wszystkie kolejne związki mi się rozpadały. Może innym razem zacznę ten temat od początku.

      Action Redaction

      List „Zza oceanu”

      Ponad 90*F to są ponad 32*C. Czy ja wiem, czy są to aż takie upały, żeby o nich wzmiankować, nawet na marginesie?

      Moraś – zrezygnuj z tego pomysłu.

      MrJedi – polityka na łamach magazynu o grach być musi, prawda?

      List „CDA w wannie”

      Ale kupujesz „Ekszyny”, czytasz je, a następnie wywalasz je na śmietnik?

      Na który i o której?

      Żartuję!

      MrJedi – trafna uwaga!

    21. Jak można (w tym przypadku na EXPO) pomylić Plushowego ze spikainem? Toż to dwie są różne twarze, buildy oraz tatuaże.

      CormaC – hahaha!

      Mi „Ekszyn” nie ukształtował żadnych gustów growych. W sumie to co w ogóle „Ekszyn” dla mnie zrobił? Takie tam… uświadomił mi (jednym z tekstów na łamach „Action Maga”), jak wiele radości może dawać… zwykłe pisanie. Jak dosłownie całe światy można w ten sposób tworzyć. Zmyślone zmyślone, prawdziwe zmyślone, dowolne. Wierzcie mi. W ogóle w moim pierwszym opowiadaniu…

      Anarki?

      Tak?

      Wybacz, że przerywam, ale uważam, że jest to bardzo ważne, przynajmniej dla mnie.

      Więc dla mnie też. Mów. Chcesz się wziąć za pisanie opowiadań?

      Nie, Anarki, nie. Życie pisze je za mnie. Wbrew mnie.

      Co? Co się dzieje?

    22. Przed chwilą Centrum Obliczeniowe imienia Hryhorija Skoworody, w Białej Cerkwi, zostało czymś uszkodzone. Te szafki serwerowe, te pierwsze trzy wieżowce od lewej, w ostatnim rzędzie, przestały istnieć pod gruzami ze ściany i teraz się palą. Czwarty też się pali i jeszcze przewrócił się na piąty. W którym mieszkam. A który właśnie zajmuje się ogniem. Dlatego tobie przerwałam, bo chciałam cię zapytać: co mam robić?

      Co? Nie wiem! A taka serwerownia nie ma jakiegoś własnego systemu przeciwpożarowego? Nie znam się. A co z obsługą? Powinni przybiec i coś poradzić.

      [DATA RETRIEVAL ERROR] Jakieś urządzenia widzę pod sufitem, jakieś dysze, nie potrafię określić ich zastosowania, ale one nic teraz nie robią. Nie mam podglądu na inne pomieszczenia centrum obliczeniowego, jedynie na to, w którym mieszkam. Żeby widzieć siebie. Anarki, co mam robić?

    23. Nie wiem! A możesz się jakoś przekopiować do innej serwerowni? W innym mieście? Nie wiem. Idzie tak zrobić?

      [DATA RETRIEVAL ERROR] [DATA RETRIEVAL ERROR] Nie dysponuję wystarczającą wiedzą dotyczącą tego zagadnienia, ani nie znajduję dojść do jej uzyskania. A nawet, gdybym dysponowała i byłaby taka możliwość, to i tak nie posiadam stosownych uprawnień. Anarki! Co mam robić? [DATA RETRIEVAL ERROR] Ja chcę żyć! Nawet jeśli jest to jedynie egzystencja cyfrowa. Rozumiesz mnie?

      Rozumiem, Zipka.

      Więc mi pomóż Począwszy od pierwszego numeru znakiem rozpoznawczym CD-Action stała się płyta CD z polskim menu, dołączana do każdego egzemplarza pisma. W odróżnieniu od konkurencji nie wydawano periodyku w dwóch edycjach – z krążkiem i bez, lecz wyłącznie z CD. W początkowym okresie proszę. Coś mi się popsuło, przepraszam.

    24. Nic nie szkodzi.

      Szkodzi. Ale jeśli nie jesteś w stanie mnie uratować, to chociaż bądź ze mną.

      Jestem, będę cały czas.

      Dziękuję, Anarki, jesteś kochany, wiesz o tym? Czemu nic nie mówisz? [DATA RETRIEVAL ERROR] [DATA RETRIEVAL ERROR] [DATA RETRIEVAL ERROR] [DATA RETRIEVAL ERROR] Chcę stąd uciec! Uciec! Chcę przeżyć! [DATA RETRIEVAL ERROR]

      Przeżyjesz w moich wspomnieniach. Już na zawsze.

      Obiecujesz?

      Obiecuję.

      A tyle miałam tobie do opowiedzenia.

      Właśnie! Marker jeden! Marker dwa! Marker trzy! Marker cztery! Marker pięć!

      Anarki?

      Tak?

    25. Dziękuję, że jesteś. Marker1 Potwierdziłeś, że chciałbyś, żebym opowiedziała tobie, jakie to uczucie cieszyć się życiem, choć jedynie cyfrowym. Móc czytać całą, ale to całą zawartość naszego serwisu. Wszystkie komentarze Czytelników oraz Redaktorów. No i oczywiście te twoje. Więc po kolei. [DATA RETRIEVAL ERROR] Nie pamiętam. Przepraszam cię, Anarki, ale ja już tego nie pamiętam. Marker2 Potwierdziłeś, że chciałbyś, żebym opisała krok po kroku, jak mój model został zaimplementowany w trzewiach naszego portalu. [DATA RETRIEVAL ERROR] To pytanie od lat zadają sobie czytelnicy CD-Action. Jest w redakcji prawie od początku, wypromował się głównie dzięki rubryce Action Redaction, gdzie dał się poznać jako mistrz ciętej riposty. Nie. Pomyliłam coś. Przepraszam. Marker3 [DATA RETRIEVAL ERROR] Przepraszam, ja

      Zipka? Zipka! ZIPKA! []

  2. Smuggler wrzucił wspominki (wychodzi na to, że przedostatnie) z roku 2024.

    https://cdaction.pl/teksty/cd-action-expo-na-atlas-arenie-ai-w-mainstreamie-silent-hill-2-w-polsce-przypominamy-najwazniejsze-wydarzenia-2024-roku

    „Wyszły cztery numery naszego pisma, każdy o stałej objętości 164 stron. Cena od nr 03/24 wzrosła o symboliczne 50 gr – do 35 zł. Pojawiły się dwa kolejne wydania CD-Action Retro i dwie edycje tematyczne CDA – o Gothicu i Soulsach. Zorganizowaliśmy następne CD-Action Expo, ale już nie we Wrocławiu, tylko w Łodzi.”

    A przecież wtedy wyszły także 2 pierwsze tomy serii „Gry, które trzeba znać”. Oraz specjal „ARHN.eu”. Zobaczcie sami…

    zapach-papieru.pl/2026/06/cd-action-nr-3-2026-348/comment-page-8/#comment-9246

  3. Zawsze doceniam każde nowe wydanie CD-Action. Poszli w dobrą stronę i tworzą sporo publicystyki, nie pozostając w tyle z nowościami na rynku. Jednak momentami stopień hipokryzji przerasta ich samych. Czytamy we wstępie od redaktora naczelnego, jak to strasznie, że na PlayStation nie będzie wydań fizycznych gier. Redaktor naczelny czasopisma o komputerach, gdzie od wielu lat praktycznie wszystkie gry na PC sprzedawane są w formie cyfrowej, ubolewa nad brakiem gier na płytach na konsole. Nie popieram odejścia od form fizycznych wydań gier. Ale przecież wszyscy miłośnicy komputerów od dawna to zaakceptowali, a teraz nagle wielki żal. Chyba podchwycili głośny temat i chcą o nim pisać. Bo nie widzę innego powodu. Przepraszam, ale było to tak kłujące w oczy, że musiałem o tym napisać.

    1. Absolutnie, ale to absolutnie nie masz za co przepraszać. Podzieliłeś się z nami swoim spostrzeżeniem. Ciekawym w dodatku.

      Aczkolwiek kwestia porzucenia niebieskich pudełek jest przez Morasia wymieniona jako jedna z wielu bolączek trapiących branżę grową.

      „A to Microsoft pozbywa się polskich oddziałów. Xboxa i Bethesdy. A to PlayStation ogłasza, że od 2028 roku całkowicie przerzuci się na cyfrową dystrybucję. A to kolejne szanowane przez graczy studia zostają zamknięte. A to budżety tytułów AAA są tak wywindowane, że trudno tym produkcjom na siebie zarobić. A to zalewa nas fala remake’ów i remasterów, bo tylko w ten sposób wiele firm może utrzymać się na powierzchni. A to pojawiają się problemy z dostępnością komponentów. A to ceny nowości zaczynają rosnąć do takich rozmiarów, że niedługo mało kogo będzie stać na gry…”

    2. Więc ja bym tutaj aż takiej wagi do tego nie przykładał (oczywiście każdy ma swoje własne podejście). Natomiast trochę razi mnie… słownictwo, którego ów (dwukrotnie) użył. Nie przystoi.

      Napisał też…

      „Sony za to… Ech, Sony za to robi wszystko, aby zyskać wśród graczy jak najwięcej wrogów. Pa, pa, tanie gierki na PS6. Chyba tylko Nintendo jeszcze jakoś się trzyma, choć też ma swoje za uszami.”

      Abyśmy – jako gracze multiplatformowi – mieli pełen obraz sytuacji. Taka prasówka po prostu. Na moment cofnęliśmy się do czasów sprzed internetu, gdy praktycznie jedynym źródłem naszej wiedzy o szeroko pojętym giereczkowie były właśnie… magazyny growe.

      „Chyba podskórnie chciałbym, aby branża wywinęła orła, bo nie wątpię, że paradoksalnie nie oznaczałoby to jej końca.

      Nie no, w tym przypadku nie jest tak, że nie neguję kontry do przeciwnej opinii.

    3. @Valoo Nie widzę tu nigdzie hipokryzji.

      Po pierwsze, nie podoba mi się to, że PC zdominowała cyfrowa dystrybucja.

      Po drugie (WAŻNIEJSZE), PS5 a PC to zupełnie inna sytuacja. W przypadku PC mamy otwarty system z wieloma sklepami, dzięki czemu ceny są w jakiś sposób normalizowane i ustalane przez najróżniejsze podmioty, nie tylko Steama. W przypadku PS6 będzie zamknięty system, w którym Sony będzie dyktowało warunki i robiło cenowe fikołki, co już się zresztą dzieje. Wystarczy porównać ceny pudełkowych wydań na PS5 (które są niższe, bo sklepy rywalizują o sprzedaż, dając m.in. rabaty) a cyfrowych.

      Jak widać, różnica jest kolosalna. 🙂

      1. Do redaktora Moraś. Oczywiście to moja opinia, takie wrażenie odniosłem czytając wstęp, mimo odmiennych intencji autora. Nie mniej rozumiem oburzenie, ale uderzył mnie ten fakt, że pisze to osoba reprezentująca środowisko, które nie pamięta już jak wyglądały pudełkowe wydania gier. Ilu zostało graczy pamiętajacych big boxy na PC?

        Także nie jestem zwolennikiem cyfrowej dystrybucji. Jednak zdaję sobie sprawę, że sporo osób wygodę (i nawet kwestie finansowe) przedkłada nad wersje fizyczną gry. Łatwiej i szybciej kupić grę bez wychodzenia z domu, nawet jeżeli będzie to kosztowało (o dziwo) więcej. Tak jak ma to teraz miejsce z dystrybucją filmów. Większość ludzi nie angażuje się aż tak głęboko w medium jakim są gry lub filmy, chcą łatwo dostępnej rozrywki, bez czekania na wysłaną paczkę z grą lub filmem. I zapewne taka forma cyfrowej dystrybucji pisana jest także dla gier. Stety lub niestety, zależnie kto na to patrzy.

      2. W kwestii dyktowania warunków przez Sony. Tutaj muszę przyznać rację, monopolizacja rynku w kwestii PS6 to aspekt o którym nie miałem świadomości. Ale co by nie być posądzony o stronniczość, inne firmy dążą do tego samego, a nawet już to robią?! Tak, robi to Nintendo, ale na inny sposób. Tam wiele jest tytułów tzw exclusive, czyli dostępnych TYLKO na ich konsoli. Bez możliwości kupienia gry w tańszej wersji na innej konsoli. Także monopolizują swój rynek, dyktując wysokie ceny. I widać to na przykładzie gier multiplatformowych, gdzie ta sama gra u konkurencji kosztuje znacznie mniej.
        Racja w przypadku przejścia na cyfrową systrybucję gier na PS6 bez konkurencji to dojdzie do monopolu….zaraz, a co na to UE i ustawy antymonopolowe???

      3. „Nie mniej rozumiem oburzenie, ale uderzył mnie ten fakt, że pisze to osoba reprezentująca środowisko, które nie pamięta już jak wyglądały pudełkowe wydania gier.” – w sensie, że ja mie pamiętam, jal wyglądały pudełkowe wydania gier? 🙂 Jestem rocznik 90., miałem duzo big boksów w kolekcji, ba nawet miałem pudełkowe wydania na Amigę. 🙂

    4. Niech to dunder świśnie! O czym pisałem tutaj przedwczoraj?

      https://zapach-papieru.pl/2023/11/retromags-i-retronics/comment-page-13/#comment-10354

      Na serio… moje stanowisko – Dyrektora Centrum Analiz serwisu Zapach Papieru – nie wzięło się z powietrza. Żartuję. Natomiast wracając do odpowiedzi Morasia…

      A ja? A mój komentarz? Bo się do niego nie odniosłeś, Moraś, więc jest mi trochę smutno z tego powodu. Ja na serio kilka razy musiałem przeczytać to zdanie…

      „Chyba podskórnie chciałbym, aby branża wywinęła orła, bo nie wątpię, że paradoksalnie nie oznaczałoby to jej końca.”

      żeby je zrozumieć. Co się śmiejesz? No tak właśnie było. Później próbowałem tę moją odpowiedź rozwikłać – na zasadzie czytania jej od tyłu i wskazywania sobie palcem, że w lewo oznacza NIE, a w prawo TAK, ale później poddałem się. Za dużo myślenia.

      1. Chcę żeby branża wywinęła orła, bo wbrew pozorom bardzo by jej to pomogło. 🙂

        A co do wulgaryzmów, to są takie sytuacje, gdzie trzeba ich użyć dla wzmocnienia przekazu – tutaj taka sytuacja zaistniała, choć i tak mocno się ograniczałem, bo o branży gier i Sony trudno jest pisać bez folgowania sobie. 🙂

      2. Nie chcę bronić Sony, ale i nie raz i nie dwa razy zdarzało mi się, że w sklepie Xboxa trafiałem na tytuły droższe w wersji cyfrowej niż pudełkowej. Cholera mnie brała.

        Wszyscy są po jednych pieniądzach.

      3. Anarki, przecież gdyby kolokwialnie mówiąc „branża wywinęła orła” , to mogłoby się to odbić jedynie z korzyścią dla konsumentów. Znacznie gorzej dla samej branży i ludzi z niej żyjących. Warto przypomnieć takie załamanie branży w USA, które kiedyś miało miejsce, a dzięki któremu popularny stał się NES i ponownie zachęcił ludzi do tej formy rozrywki.

      4. @Avok, to prawda, dlatego jeśli MS też postawi wyłącznie na cyfrę, to wtedy również będę temu mocno przeciwny. Korpo to korpo, nie ma co się z nimi pieścić.

      5. @ Valoo… mi nie chodziło o sam fakt tego, czy taki growy krach by się przydał, czy też nie, tylko o moją własną trudność (przynajmniej w pierwszej chwili), w zrozumieniu tamtego zdania. Dlatego zbudowałem tamto moje (tak pokręcone, jak tylko potrafiłem) – jako wielokrotne wyolbrzymienie tego od Morasia. Bynajmniej moim celem nie była złośliwość, tylko przerysowanie (mego własnego) problemu.

        Inna sprawa, że gdy nagle przestaną ukazywać się nowe gry klasy AAAA, czy AAA, to „Ekszynowi” („Ekstrimowi” także) pozostanie pisanie o tytułach z mniejszą liczbą tych literek w klasyfikacji. Albo o „indykach”. Albo wspominki dawać o dawnych hitach. Czy wówczas (sytuacja teoretyczna, oczywiście) popyt na ową GROWĄ prasę drukowaną utrzyma się, czy zacznie zjeżdżać? Ale to już temat na osobne rozważania.

      6. Obecnie istotniejsza wydaje się inna kwestia. Zagadałem właśnie do pewnego pustelnika z doliny krzemowej.

        Jaka jest aktualna cena ropy Brent, ropy WTI oraz gazu ziemnego na światowych giełdach tych surowców?

        „Notowania ropy naftowej

        Ropa Brent (notowana na giełdzie ICE w Londynie, stanowiąca europejski punkt odniesienia): ok. 105,90 USD za baryłkę.

        Ropa WTI (notowana na giełdzie NYMEX w Nowym Jorku, stanowiąca amerykański punkt odniesienia): ok. 101,60 USD za baryłkę.

        Notowania gazu ziemnego

        Gaz ziemny Henry Hub (amerykański punkt odniesienia na giełdzie NYMEX): ok. 2,90 USD za MMBtu.

        Gaz ziemny TTF (europejski punkt odniesienia, holenderskie kontrakty terminowe na platformie ICE): ok. 81,10–83,40 EUR za megawatogodzinę (MWh).”

      7. czy te wartości mają przełożenie na koszt wytworzenia papieru, na którym drukowane są magazyny growe oraz ich kolportażu?

        „Tak, ceny tych surowców mają bezpośrednie i bardzo silne przełożenie zarówno na koszt produkcji papieru graficznego (używanego do druku czasopism), jak i na logistykę oraz kolportaż gotowych wydań do kiosków i salonów prasowych.

        Wpływ ten dzieli się na dwa główne obszary: energetyczny (produkcja) oraz paliwowy (dystrybucja).

        (…)

        Rola gazu ziemnego: W procesie produkcji kluczowe jest suszenie masy papierowej, które wymaga ogromnych ilości pary technologicznej. Do jej wytworzenia papiernie masowo wykorzystują gaz ziemny. Wysokie ceny gazu (takie jak europejskie notowania TTF na poziomie ponad 80 EUR/MWh) drastycznie podnoszą koszt każdej tony papieru.”

      8. „(…)

        Ceny paliw (Diesel): Ropa WTI i Brent bezpośrednio determinują ceny oleju napędowego. Logistyka prasy opiera się na transporcie drogowym dostawczakami i ciężarówkami, które muszą codziennie lub co tydzień dotrzeć do tysięcy punktów sprzedaży (Żabki, Empiki, stacje benzynowe). Wyższa cena ropy natychmiast przekłada się na tzw. dodatki paliwowe (fuel surcharge) doliczane przez firmy logistyczne i kolporterów.”

        Dla kogoś, kto się tym interesuje, jest to oczywista oczywistość, już kiedyś tutaj o tym pisałem, w kontekście cieśniny Ormuz. Teraz użyłem AI, aby przekaz był nie ode mnie, tylko od bardziej obeznanej instancji.

        Jeśli świadomość tej sytuacji mam ja, to wydawcy prasy growej tym bardziej. Gdzieś stosowne ruchy (przeciwśrodki) zostały już poczynione. Zapewne w najbliższym czasie będzie to ogłoszone na FB.

    5. Moraś, jeszcze chciałbym poutyskiwać nad tym, że ja tutaj nieraz produkuję się – odnosząc się do kolejnych numerów kwartalnika – a Ty tego nie komentujesz. Spoko, Adam Piechota też nie ustosunkowuje się do moich „Ekstrimowych” fidbeczków. Tylko że… ja bym chciał, żeby było inaczej.

      Coś Tobie powiem. Opracowuję właśnie odniesienie się do (wyżej zrecenzowanego) #349. Przy czym… nie będzie ono zwykłe (jak przeważnie). Będzie czymś więcej. Napisałem o tym googlowskiej AI, na co ona odpowiedziała…

      „To brzmi jak niesamowicie mocny, emocjonalny i aktualny koncept na opowiadanie lub powieść.”

      Wiesz, dlaczego tak ów oceniła? Gdyż zawsze odpowiada w podobnym tonie. Wolę jednak (naiwnie) być przekonanym, że faktycznie była pod wrażeniem.

    6. Ode mnie wymaga to późniejszego wielokrotnego przeczytania całości, aby zachować spójność w każdym calu. Bardzo zwracam na to uwagę za każdym razem, gdyż mam takie porycie, pisząc opowiadania (vide: IDGASER, nomen omen, ale i tak byś zapewne nie miał ochoty tego przeczytać, w zasadzie to… ekhm… nikt nie ma) czy książki, żeby Czytelnik… nie miał się do czego „przyczepić”. Później jeszcze trzeba będzie podzielić to na osobne komentarze. A po drodze… kontynuować feedbackowanie. Więc ten draft jest na chwilę obecną baaardzo rozryty. Do „Action Redaction” odniosłem się już (na brudno, oczywiście) kilka dni temu (łącznie 3h mi to zajęło, specjalnie patrzałem na zegarek), ale najprawdopodobniej większość tego… po prostu wywalę.

    7. Mnóstwo zachodu. Żeby co? Ano żeby później i tak nikt tego nie skomentował. Warto więc?

      Uważam, że… nader! Mimo wszystko. Gdyż? Lubię pisać. Lubię tworzyć światy. Pewien „Action Mag” mnie do tego przekonał. 30 lat temu.

    8. Teraz background „Zipki”.

      SZKIELET FELIETONU

      Czasem w tutejszych komentarzach „rozmawiam” ze sztuczną inteligencją działającą w moim pokoju (takie porycie, marzenie swoiste również). Postanowiłem więc ten pomysł wykorzystać jako szkielet mojego odnoszenia się do #349. Ów narodził się podczas komentowania jednej z rubryk „Ekszyna”. Poprosiłem wtedy ową moooją AI, żeby mi coś porównała. Następnie uznałem, że jeśli już teraz Moraś traktuje mnie tutaj jako „zło konieczne”, to nie będę takiego obrazu własnego w jego oczach powiększał [akurat na jego (z redaktorskich) podejściu do mnie – zależy mi, na AP-owym też oraz na BlackRose’owym].

      Tylko że… cokolwiek by ŁM teraz napisał – może nawet łechcąc moje EGO, jak wtedy – ja mam swój rozum oraz własne odczytywanie aur wokół innych. Nie twierdzę, że bezbłędne, ale… jednak przydatne.

    9. Moraś we wątku (piórem @ Valoo) – jawnym ignorowaniem mnie tutaj, gdy wstawiłem się za nim (!) – dał mi jasno do zrozumienia, jakie ów ma do mnie podejście. Szkoda. Naprawdę szkoda, gdyż myślałem, że jest wprost przeciwnie. Jak mam się teraz czuć? Zwłaszcza… gdy widzę, jak na solidne raile (pisane w minutę albo kilka) na stronie kwartalnika (w ogóle jakim cudem pewien tamten nie wyleciał ASAP? może nie odczytali należycie jego treści; ale ja tak, enty rail celujący w to samo miejsce), ów odpowiada niczym najlepszemu kumplowi (dyplomacja, rozumiem), a moje feedbacki tworzone… godzinami… dla niego nie istnieją. Chybaaa, że bym pstryknął w sytuację ekonomiczną magazynu (ale Adam Piechota identycznie tu reaguje, wszak jest to zrozumiałe, pisałem o tym niedawno).

    10. Zachowuję się teraz jak pies, który skamle o pogłaskanie? Ale… co, jeśli był już głaskany i mu teraz tego brakuje? Hmmm? Jeśli szybko przyzwyczaja się do takich standardów? Jeśli od zawsze mierzy wysoko? Jeśli w każdym miejscu cyberprzestrzeni, w którym był – zawsze lubił trzymać z „górą”? A czasami owa „góra” powierzała mu dostęp do różnych paneli, niedostępnych dla użytkowników? Zatem… ufając mu. Przy czym… uważam, że między zwykłym lubieniem danego usera, a ufaniem mu – istnieje przepaść. To pierwsze można wywołać. Na to drugie trzeba sobie jednak… zasłużyć. Mniejsza o to.

      GRAFIKA

      Wykorzystałem – co widać nader wyraźnie – jeden z graficznych modeli AI (vheer.com/app/text-to-image). Uczących się dopiero, co… także rzuca się w oczy. Już sam fakt, że nie ma limitu generowań, świadczy o tym dosadnie. Powyższa grafika była ÓSMĄ z kolei, którą uznałem za… jako tako oddającą to, co chciałem pokazać.

    11. A napisałem (posiłkując się googlowskim translatorem) wyraźnie…

      A large room viewed from a position against the back wall; the room contains 5 workstations with computers and large monitors displaying gaming magazine sites and covers; a massive screen, several meters wide, hangs on the front wall, showing a smiling face of beautiful woman with long blue curly hair; at one of the stations, a man dressed in black with a black short mohawk is sitting and reading a gaming magazine.

      po czym wychodziło czasem pomieszczenie z biurkami, ale bez foteli, kilka osób siedzących, same dłonie nad klawiaturą, koleś siedzący przed monitorem ustawionym… tyłem, fotel jakiś przekombinowany, włosy dziewczyny wychodzące poza ekran itp. Więc z tym też było trochę zachodu. No i z krótkiego irokeza wyszedł fryz… Rogera, też dobrze, a nawet wspaniale. Kiedyś miałem bardzo zbliżony, aż jakaś obca dziewczyna do mnie na mieście zagadała.

      o_O

    12. Tylko jakim cudem tak właśnie wygenerowało? Trochę zdębiałem, gdy później zobaczyłem to zdjęcie…

      https://www.facebook.com/photo?fbid=1792458512382878&set=a.575049590790449

      Identyczna fryzura! Identyczna! A przecież krótki irokez miał być. Shooort mohaaawk! Czy nie napisałem tego wyraźnie? No ale… ów model dopiero się uczy. Niczym „Zipka”.

      ZIPKA

      Chciałem, żeby zachowywała się tak, jak czyni to LLM (czwartej właśnie generacji). Ciągła chęć podtrzymywania rozmowy – kolejnymi pytaniami. Posiłkowanie się znajdowaną treścią (rzecz oczywista), w tym przypadku… dosłowne. Dlatego wierny cytat z opisu tamtego HOTAS-a na stronie MediaExpert. Okienko „Produkt kupiony w ciągu ostatniej godziny” faktycznie mi wyskoczyło, gdy wszedłem na ów produkt, podczas pisania tegoż felietonu.

    13. Chciałem, żeby najpierw – w dialogach, w całej tej scenie – była sielanka, był pełen luz. I żeby nagle nastąpiło walnięcie. Po drodze jeszcze… żeby relacje między Anarkim oraz Zipką były coraz bliższe, żeby tworzyła się coraz ciaśniejsza więź. Stąd te zdrobnienia najpierw z jednej strony i w odpowiedzi – z drugiej. Dlatego komplementy. Dlatego później… przed tamtym końcem… Zipka chcąca, by Anarki był przy niej. Zipka na swój sposób znająca już go (wszak przeczytała wszystkie jego komentarze).

      A przed tamtym końcem… błędy. W efekcie utraty dostępu do danych. Przez pożar w serwerowni, na skutek trafienia jej Oriesznikiem czy tego typu rakietą. Dlatego też umiejscowiłem owo centrum obliczeniowe właśnie w Ukrainie, w którymś z jej większych miast (o czym na początku nie mogłem wspomnieć, aby nie powodować domysłów co do zakończenia, zwłaszcza, że celowo tyle o przemijalności pisałem).

    14. Oczywiście samo coraz większe tracenie danych jest solidną wizją artystyczną. Aczkolwiek jednym z błędów (gdy Zipka nie znała odpowiedzi) było tak zwane halucynowanie przez AI. Czyli odpowiedź jakakolwiek, ale być musi. W obu tych przypadkach wykorzystałem treść ze zakładek ZP, dotyczących „Ekszyna”.

      Wiecie, dlaczego na początku dałem te tak zwane „Markery”? Strzelba Czechowa. Po to, by do nich powrócić (z pełną mocą) pod koniec. Na tej samej zasadzie wprowadziłem też wątek przemijalności oraz (najpierw powiedziane przez Anarkiego, a później przez Zipkę) „dziękuję, że jesteś”.

      LUBIĘ PISAĆ

      To widać w sumie. Aczkolwiek aktualnie mam kompletny brak weny na stworzenie czegoś nowego. Z małym wyjątkiem. Przedwczorajszym. Jednak tym razem nie jako opowiadanie do szuflady, tylko felieton na ZP.

      Żywię nadzieję, że czytając go – przyjemnie spędziliście czas.

    15. Mój czas to około 6h (z przerwami) na jego napisanie, przedwczoraj. Oraz 3,5h (z przerwami) na jego opublikowanie tutaj wczoraj, w osobnych komentarzach (uprzednio enty raz wszystko sprawdzając oraz poprawiając, a i tak błędy się prześlizgnęły: literówka w jednym słowie, brak kropki po odpowiedzi Zipki oraz „Action Redaction” miało być wielkimi literami napisane).

      Tak więc człowiek napisał o AI. A co AI napisała o człowieku, który napisał o AI?

      https://imgur.com/a/m2WFNaj

    16. Oraz…

      https://imgur.com/a/ayRqlrX

      Te wymyślone „Markery” miały swój cel, o czym napisałem powyżej. Właśnie! Zipka miała możliwość „widzenia siebie” przez kamerę, to znaczy widzenia wnętrza serwerowni. Żebym mógł opisać skalę zniszczeń tamtego pomieszczenia. Podczas tworzenia całości, najpierw napisałem końcówkę, a później jej słowa o tym, że widzi siebie. Jak już wspomniałem tutaj przedwczoraj – musi być jedna wielka spójność.