Dwa lata minęły od chwili, gdy ostatni raz wciągałem zapach papieru magazynu o grach Power Unlimited. To taki holenderski dinozaur, starszy od PSX Extreme i CD-Action, którego korzenie sięgają 1993 roku. Dzięki uprzejmości kolegi redakcyjnego Michała mam możliwość zapoznania się z tegorocznym, majowym, 372 numerem tego periodyku. Już mi się gęba cieszy na widok okładki (dlaczego? o tym niżej), ale zanim przejdę do przeglądu zawartości, wspomnę co tam od ostatniego razu u nich się działo.

A działo się, oj działo. I nie chodzi nawet o to, że w sierpniu 2024 nastąpiła zmiana na stołku redaktora naczelnego. Znany dziennikarz telewizyjny Simon Zijlemans sprawnie przejął stery po poprzedniku nie zmieniając wiele zarówno w strukturze, jak i klimacie pisma. Niestety, jak to zazwyczaj bywa, problemy przyszły „z góry”. Wydawca – Reshift Digital – w styczniu br. sprzedał markę Power Unlimited maltańskiej firmie hazardowej. W efekcie magazyn utracił stronę domową (https://pu.nl), na której obecnie publikowane są treści generowane przez AI. Redakcja wprawdzie uruchomiła nową, ale brak w niej ducha tytułu z 33-letnim stażem, zresztą sprawdźcie sami: https://id.nl.
Na szczęście fala zmian nie zmyła papierowego Power Unlimited za burtę i jego druk jest przez Reshift Digital kontynuowany, tym razem na licencji. Po miesięcznej obsuwie, spowodowanej wyżej wymienionymi zawirowaniami, magazyn wystartował ponownie w marcu 2026. I wszystko zostało po staremu – skład redakcyjny, zawartość, szata graficzna. Jedynym novum jest logo tytułowe, które trzeba było wymyślić nowe. Stare, prestiżowe, pozostało przy maltańskim właścicielu i wabi teraz amatorów hazardu 🙂 I tak oto doszliśmy do numeru majowego, który trzymam w dłoniach. Przez te dwa lata nic się nie zmieniło: tyle samo stron (76), podobny format, layout i papier, jedynie cena lekko wyższa – 9,25 EUR.
Nie bez dumy ogłaszam, że na okładkę omawianego numeru wybrano grę The Blood of Dawnwalker warszawskiego studia Rebel Wolves. Stąd mi się ta gęba cieszyła. Rebel Wolves to nowe studio, ale tworzą je weterani m.in. z CD Projekt RED. Nic więc dziwnego że ich pierwsza gra, która będzie miała premierę we wrześniu, wzbudza takie zainteresowanie. W magazynie poświęcono jej obszerny sześciostronicowy materiał, i z tego, co zrozumiałem, Holendrzy są tytułem zachwyceni. A tak przy okazji: dopiero teraz, w sierpniowym numerze PSX Extreme pojawiła się okładka i materiał o The Blood of Dawnwalker. Obudzili się cztery miesiące po Holendrach! 😉
Jeśli chodzi o bieżące tytuły, mamy dwie zapowiedzi (w tym nowej „yakuzy” Stranger Than Heaven), jeden wspomniany materiał o The Blood… oraz siedem recenzji. Wśród opisywanych gier znalazły się produkcje duże i trochę mniejsze, a najwyższe oceny, co raczej nie dziwi, zebrały Saros (91/100), Pragmata i Mouse P.I. for Hire (po 90/100). Nie ma co ukrywać, recek jest niewiele, na szczęście ich niedobór rekompensowany jest w innych działach i rubrykach. I tak mamy opisy nowych DLC, gier VR i indyków, jest też kalendarium premier i przegląd nowości z PS Plusa. A na deser, przy okazji zapowiedzi The Expanse: Osiris Reborn, możemy zaliczyć wywiad z gościem z Owlcat Games. Gdy zsumować to wszystko do kupy to wyjdzie, że całkiem sporo o nowych tytułach znajdziemy.

Zawsze chwaliłem Power Unlimited za publicystykę i nic się w tej materii nie zmieniło. W dziale Speciaal znajdziemy dużo artykułów okołogrowych. Są retrorecenzje: Body Harvest (gra z N64, wysoko ceniona przez redakcję, ale mnie jakoś nie podeszła) i uwaga! – naszego Wiedźmina (nadal chwalony, głównie za uniwersum i klimat). Oprócz tego nieźle wyglądają: mega przegląd i historia serii Star Fox, art o twórczości Tima Schafera, 36-lecie Fire Emblem, wywiad z Olivierem Derivière (kompozytorem muzyki do Remember Me, Obscure czy naszego Dying Light 2 Stay Human), a także wspomnienia targów E3 w 1995 (!). Jak widzicie generalnie jest co poczytać, a lektury bez problemu starczy na kilka dni.
Obok poważnych działów jest też kilka luźniejszych rubryk: kącik redakcyjny (coś jak hyde park w PSX Extreme), poczta, komiks, quiz itp. Widać że to wszystko ładnie się spina. Reasumując: Power Unlimited przeżył zawieruchę i nadal sobie spokojnie funkcjonuje. Mimo iż w sprzedaży jest już numer lipcowy, fajnie że w moje ręce trafił akurat numer majowy, ze względu na „mocne” akcenty polskie.
A więc do następnego razu, chłopaki z Power Unlimited. Może za kolejne dwa lata będziemy wspólnie świętować 400 numer.




źródło zdjęć:
Power Unlimited nr 372, 5/2026


W powyższym artykule (z początku sierpnia) Avok napisał…
„Niestety, jak to zazwyczaj bywa, problemy przyszły „z góry”. Wydawca – Reshift Digital – w styczniu br. sprzedał markę Power Unlimited maltańskiej firmie hazardowej.”
No i co dalej? News z 27 sierpnia (translated na język polski)…
[1/4]
„Redaktor naczelny kupuje magazyn *Power Unlimited* po sprzedaży serwisu firmie hazardowej.
Redaktor naczelny Simon Zijlemans przejmuje od wydawnictwa Reshift magazyn o grach *Power Unlimited*. Do transakcji tej dochodzi pół roku po tym, jak serwis internetowy pisma sprzedano budzącej wątpliwości stronie hazardowej. Zijlemans nawiązuje współpracę z ekspertem ds. bezpieczeństwa Dave’em Maaslandem, aby wydawać magazyn niezależnie. Pismo nadal będzie ukazywać się osiem razy w roku, a za jego przygotowanie odpowiadać będzie ten sam zespół redakcyjny.”
[2/4]
„Zijlemans potwierdził te informacje w rozmowie z serwisem Tweakers. Na początku miesiąca podpisał oficjalną umowę przejęcia z Reshift – wydawnictwem z siedzibą w Haarlemie, które dotychczas odpowiadało za publikację tego holenderskiego magazynu. Zijlemans pełni funkcję redaktora naczelnego od 2024 roku i pozostał na tym stanowisku również po tym, jak w zeszłym miesiącu firma Reshift sprzedała tytuł.
Zijlemans i Maasland zamierzają kontynuować wydawanie magazynu w dotychczasowej formule, lecz niezależnie od firmy Reshift. Nowi właściciele chcą udoskonalić pismo i zwiększyć częstotliwość jego ukazywania się.”
[3/4]
„„Pozostajemy wierni istocie *Power Unlimited* i będziemy nadal tworzyć magazyn z tym samym zespołem redakcyjnym, tymi samymi ludźmi i tymi samymi treściami” – powiedział Zijlemans serwisowi Tweakers. „Mimo to czytelnicy dostrzegą pewne zmiany. Na przykład znacząco poprawiamy jakość papieru – rezygnujemy z marnego materiału przypominającego papier toaletowy, stosowanego wcześniej – oraz ograniczamy do minimum powierzchnię reklamową, by zrobić miejsce na więcej przemyśleń (i wygłupów) naszego zespołu redakcyjnego. Poważnie rozważamy też wydawanie jednego lub kilku numerów specjalnych obok wydań regularnych”.
Więcej wydań
Zijlemans ma nadzieję wydawać dziewięć lub dziesięć numerów rocznie, „w zależności od wzrostu liczby subskrypcji”. Subskrypcji nie można już wykupić za pośrednictwem firmy Reshift; należy to zrobić na nowej stronie: PUmag.nl.”
[4/4]
„Spodziewa się on, że liczba subskrypcji wzrośnie w wystarczającym stopniu. „Power Unlimited od dawna cieszy się bardzo stabilną i lojalną społecznością. Mamy nadzieję, że dzięki nowo uzyskanej niezależności oraz wysokiej jakości treściom przekonamy do siebie odpowiednią liczbę nowych lub powracających czytelników. Zarówno Dave, jak i ja głęboko wierzymy, że w dobie sztucznej inteligencji i clickbaitowych nagłówków istnieje realne zapotrzebowanie na autentyczność i szczerość – a to właśnie te wartości reprezentujemy”.
Zijlemans i Maasland nie ujawniają, ile zapłacili za magazyn.”
https://tweakers.net/nieuws/251176/hoofdredacteur-koopt-magazine-power-unlimited-na-verkoop-site-aan-gokbedrijf.html
Tak więc ten tytuł cały czas leci dalej, bezpiecznie ponad chmurami. Tak jak u nas „CD-Action” oraz „PSX Extreme”.
https://www.pumag.nl/shop
Avok powyżej zrecenzował #372 (5). Od tego czasu wyszedł #373 (6) oraz (2 października, zaledwie przedwczoraj) ukazał się #374 (7). Natomiast 30 października wydany zostanie #375 (8), czyli ostatni na ten rok. Osiem numerów rocznie. To dwukrotnie więcej niż w przypadku „CD-Action” oraz… yyy… jednotrzeciokrotnie (jest takie słowo?) mniej niż u „PSX Extreme”. Czyli typowo po środku tych obu. Przynajmniej na chwilę obecną, gdyż (jeszcze raz tamten fragment)…
„Zijlemans ma nadzieję wydawać dziewięć lub dziesięć numerów rocznie, „w zależności od wzrostu liczby subskrypcji”.”
Oraz…
„Poważnie rozważamy też wydawanie jednego lub kilku numerów specjalnych obok wydań regularnych”.
Silniki dodatkowe przydają się.
A teraz komentarze pod tamtym artykułem (translated)…
„Ten człowiek musi odzyskać poniesione koszty, a jednak zwiększa wydatki na produkcję (jednocześnie obniżając przychody). Kto za to zapłaci?”
„Moim zdaniem cena sprzedaży musiałaby wówczas znacząco wzrosnąć.”
„Albo Reshift zgarniał zdecydowanie zbyt dużą część przychodów – co oznacza, że można z nich łatwo zrezygnować bez uszczerbku dla wyniku finansowego firmy – albo jest to inwestycja długoterminowa (w przypadku której mogą nawet nie oczekiwać znaczącego ani szybkiego zwrotu).”
Niech zadzwonią do Pereza – ów im wyjaśni, jak wszystko optymalnie ogarniać. xD
„W podcaście PUP Simon wyraził przede wszystkim chęć pozostawienia za sobą okresu niepewności. Choć firma Reshift deklarowała chęć kontynuowania wydawania magazynu, Simon nie był co do tego przekonany, zważywszy na sprzedaż serwisu internetowego. Postanowił więc wziąć sprawy w swoje ręce, by samodzielnie wydawać pismo i zachować nad nim kontrolę. Wydaje się to rozsądnym posunięciem – a z pewnością nie chodziło tu o pieniądze.”
Jestem pod wrażeniem tychże komentarzy. Analitycznych. Zaangażowanych. A zobaczcie na ten…
„A zatem:
– Rezygnuje się z reklam (niższe przychody)
– Poprawia się jakość papieru (wyższe koszty)
– Zwiększa się liczba wydań (wyższe koszty)
– Spora część środków musi trafić do firmy Reshift (koszty)”
I dalej ów komentarz…
„Powodem, dla którego PU (i wiele innych czasopism) ma tak poważne problemy, są po prostu koszty oraz spadek liczby prenumerat i sprzedaży pojedynczych egzemplarzy. Informacje w drukowanym magazynie są często co najmniej dwutygodniowe; kiedyś nie miało to znaczenia, ale dzięki internetowi wieść o przecieku dotyczącym GTA 6 może dotrzeć na drugi koniec świata w dwie minuty. Chodzi mi o to, że nie jest to rynek o ogromnym potencjale.
Będą musieli pójść na pewne kompromisy, aby przedsięwzięcie stało się rentowne – albo przynajmniej przestało przynosić straty. Może więc zamiast dotychczasowej liczby wydań pojawi się ich 8 lub 9, ale o połowę cieńszych? A może cena prenumeraty wzrośnie dwukrotnie?
Szczerze mam nadzieję, że magazyn doczeka się godnej kontynuacji i że nie są to tylko jego ostatnie podrygi, ale obawiam się, że jego czas niestety już po prostu przeminął.”
Gazetkę przywiozła mi ciotka, która od prawie 40 lat mieszka w Holandii. Jej mężowi (rodowitemu Holendrowi) kupiliśmy kilka lat temu na urodziny opisywanego tutaj Wiedźmina 3 ze wszystkimi dodatkami… i wujek przepadł na parę miesięcy. Potem na kolejne urodziny dostał od nas Wiedźmina 2… i znowu przedpadł. Takie ciekawe przenikanie kultur – Avok recenzuje holenderską gazetkę, wujek w Holandii ogrywa opisywaną w niej polską klasykę. Przy okazji recenzowanego tutaj w czerwcu Gameplay nr 5/2026 obiecałem Anarkiemu raport z kondycji prasy drukowanej w Beneluxie i za ok. 2 tygodnie planuję słowa dotrzymać przy okazji sprawdzając, czy wujek odważył się zmierzyć z Wiedźminem 1.
To jest właśnie dusza tej naszej sekcji komentarzowej. Dzielenie się ciekawostkami z naszego świata. Ja nie mam rodziny za granicą. Jedynie „wujka” miałem (mam?) w NRD (albo RFN, już nie pamiętam), który przysyłał dziadkom (zatem docelowo mi) zestawy LEGO, kolejki H0, czekolady Ritter Sport i tego typu. Teraz tak mi się pomyślało, że mógł jakiegoś 8-bitowego kompa przysłać, ale nie mogę tak roszczeniowo podchodzić. W ogóle jestem bardzo wdzięczny dziadkom (oraz jemu) za to wszystko, co otrzymywałem.
„Przy okazji recenzowanego tutaj w czerwcu Gameplay nr 5/2026 obiecałem Anarkiemu raport z kondycji prasy drukowanej w Beneluxie i za ok. 2 tygodnie planuję słowa dotrzymać (…)”
Łooo… ja już o tym zapomniałem. Ale dziękuję Tobie, że pamiętasz. I że podzieliłeś się ciekawostkami z Twojego świata.
Muszę podzielić się jeszcze jednym doświadczeniem związanym ze spędzaniem wakacji w Holandii na początku lat 90. u wyżej wspomnianej ciotki, odpowiedzialnej za import Power Unlimited nr 5/2026 i Gameplay nr 5/2026. Pamiętam jak dziś, że siostra wujka, który trzydzieści lat póżniej ogrywał Wiedźmina 3, grała na swoim PC (prawdopodobnie 286 albo 383) w jakąś kosmiczną grę, która była trójwymiarowym klonem tetrisa. W czasach, kiedy ja ogrywałem z kuzynem Bubble Bobble ma C64 na dwa joysiticki, Anarki na swoim Schneiderze spoglądał w peryskop, a Marcin Borkowski przejmował stery Top Secret, ta gra była jak z Pewexu. A tymczasem stworzyli ją polscy programiści – Aleksander Ustaszewski i Mirosław Zabłocki wydając ją pod skrzydłami California Dreams Lucjana Wencela i nazywała się Blockout. Czyli już wtedy, sporo przed wydaniem Wiedźmina, czy nawet Teenagenta, nasz gamedav miał się całkiem dobrze. A jeszcze lepiej się miała nasza prasa drukowana.
„W czasach, kiedy ja ogrywałem z kuzynem Bubble Bobble ma C64 na dwa joysiticki, Anarki na swoim Schneiderze spoglądał w peryskop, a Marcin Borkowski przejmował stery Top Secret, ta gra była jak z Pewexu.”
Wolałbym o tym zapomnieć, hehe. Ja na serio nie wiedziałem, co mam w tym przeklętym „Silent Service” robić, więc łaziłem bez sensu po pokładzie. A patrzenie przez peryskop zapewniało jednak jakąś atrakcję. Chociaż i tak nic się nie działo. Nie było żadnych wrażych okrętów, jak tu…
https://shared.akamai.steamstatic.com/store_item_assets/steam/apps/329660/ss_44c58e163b8312c542416e918cb7c11244de4242.1920×1080.jpg
Pewnie przez to, że mój okręt podwodny… stał w miejscu. Hmmm… bali się zbliżać, gdyż wiedzieli, że ze mną nie ma żartów.
„w jakąś kosmiczną grę, która była trójwymiarowym klonem tetrisa. (…) stworzyli ją polscy programiści – Aleksander Ustaszewski i Mirosław Zabłocki wydając ją pod skrzydłami California Dreams Lucjana Wencela i nazywała się Blockout. Czyli już wtedy, sporo przed wydaniem Wiedźmina, czy nawet Teenagenta, nasz gamedav miał się całkiem dobrze.”
Nasz rodzimy gamedev przeszedł długą drogę. Od „Target” (przy czym trzeba pamiętać, że on służy do grania, to jest bardzo istotne, dlatego zostało uwypuklone na pudełku z grą) do „Cyberpunk 2077”. To znaczy chodzi mi teraz (li tylko) o FPS-y, gdyż są moim ulubionym gatunkiem. Drugi był „Pył”, już z pełnym trójwymiarem (o ile dobrze pamiętam). Ehhh… ja chcę cofnąć się do tamtych czasów.
„A jeszcze lepiej się miała nasza prasa drukowana.”
Nieporównywalnie!
Everything that has the beginning… – cytując Wyrocznię.
Maybe so, sir. But not today. – cytując Mavericka.
Wspomnienia. Nasz chwilowy teleport do lepszego świata.
„W efekcie magazyn utracił stronę domową (https://pu.nl), na której obecnie publikowane są treści generowane przez AI”.
To tak jak u nas:
https://pixel-magazine.com/o-projekcie/
Serwis https://pixelpost.pl/ też zresztą przejęła sztuczna (nie)inteligencja.
Przecież na tej stronie jest jak byk napisane…
„W 2026 roku Pixel Magazine stał się pełnoprawnym serwisem z regularną publikacją, spójną polityką redakcyjną i zespołem kilku osób pracujących nad jakością treści.”
Oraz…
„Każdy tekst przechodzi korektę. Usuwamy „lanie wody”, uproszczamy język, ale nie spłycamy treści.”
Poza tym – na dole strony widzimy zdjęcia całej czwórki redaktorskiej. Zwróć uwagę, że każdy z tej trójki ma kilkudniowy zarost. Jakiś nowy trend w gamingu?
Szczególnie ten pad trzymany przez Piotra… To jakiś nowy model? Śmieszki śmieszkami, ale za parę lat to będzie standard w internecie…
śmierdzi AI na kilometr. W jakim celu w ogóle ktoś to robi? Kasa z reklam, których nie widzę, bo bloker działa?
Naruto88
A co, jeśli to jest jakiś prototyp przysłany do testowania? xD
Kambr Ordowik
Rzuć okiem na ten artykuł, który ukazał się dokładnie cztery miesiące temu…
https://www.wirtualnemedia.pl/farmy-ai-wdarly-sie-do-polskiego-discovera-dotarlismy-do-analizy-duzego-wydawcy,7270523562232000a
Avok zrecenzował zagraniczny kolorowy magazyn growy! Odskocznia od szarej rzeczywistości kwartalnikowo-miesięcznikowej. To znaczy nasze rodzime printy gamingowe także korzystają z pełnej palety barw, rzecz oczywista, to już nie czasy żółtych stron dodatkowych. Ale skupmy się na treści powyższej recenzji. Czegoś zagranicznego, czegoś fajnego. Z Pewexu jakby.
„Dwa lata minęły od chwili, gdy ostatni raz wciągałem zapach papieru magazynu o grach Power Unlimited.”
Długo. Ale im dłużej się czeka, tym apetyt bardziej się wzmaga.
„To taki holenderski dinozaur, starszy od PSX Extreme i CD-Action, którego korzenie sięgają 1993 roku.”
Tak, widzę, #372, pfff, nieźle. U nas odpowiednio… #347 i #348. Niebawem KONIUNKCJA! Już za 26 dni. Jak ten czas leci.
„Już mi się gęba cieszy na widok okładki (dlaczego? o tym niżej), ale zanim przejdę do przeglądu zawartości, wspomnę co tam od ostatniego razu u nich się działo.”
A mi na czytanie tejże recki. Ha! xD
„Niestety, jak to zazwyczaj bywa, problemy przyszły „z góry”. Wydawca – Reshift Digital – w styczniu br. sprzedał markę Power Unlimited maltańskiej firmie hazardowej.”
What could possibly go wrong?
„W efekcie magazyn utracił stronę domową (https://pu.nl), na której obecnie publikowane są treści generowane przez AI.”
Do których dostęp mają wszelkiej maści inne AI – ucząc się na owych treściach. Hehehe, chów wsobny, hehehe. „Model Autophagy Disorder” – mówiąc bardziej naukowo. Dobrze, że zostałem wykluty jeszcze w poprzednim milenium. Jak to wszystko zacznie zjadać własny ogon, to będę już dziadkiem i nie będzie mnie to interesowało. Nie żeby teraz jakoś przesadnie. Ot, ciekawostka taka.
„Redakcja wprawdzie uruchomiła nową, ale brak w niej ducha tytułu z 33-letnim stażem, zresztą sprawdźcie sami: https://id.nl.”
Moment…
Już. No niby jest to coś w rodzaju tego, co jest u dyskobola. Niech zrobią, żeby wyświetlało NEWSY po kolei! Idę czytać o lodówkach. Dobrze, że chwilowo upałów nie ma. Potem będę czytał o wentylatorach. Moment…
Już. Na ECMWF widać czasem jakieś jednodniowe upały, więc spoko. Byle do jesieni.
Jakiś odkurzacz dostał u nich 8,5! Konkret! Ale w minusach jest… brak kółka do leżenia na płasko (cokolwiek to oznacza). Niemniej jednak…
Pani Lidio… Danielu Bartosiku… Barnabo Siegelu i cdaction.pl… Nie idźcie tą drogą. Nie idźcie tą drogą.
„Po miesięcznej obsuwie, spowodowanej wyżej wymienionymi zawirowaniami, magazyn wystartował ponownie w marcu 2026. I wszystko zostało po staremu – skład redakcyjny, zawartość, szata graficzna.”
Ufff…
„I tak oto doszliśmy do numeru majowego, który trzymam w dłoniach. Przez te dwa lata nic się nie zmieniło: tyle samo stron (76), podobny format, layout i papier, jedynie cena lekko wyższa – 9,25 EUR.”
#352 (2/2024) – 8,25 €
#346 (6/2023) – 7,75 €
#275 (11/2016) – 5 €
https://zapach-papieru.pl/?s=power+unlimited
„Jeśli chodzi o bieżące tytuły, mamy dwie zapowiedzi (…) oraz siedem recenzji. (…) mamy opisy nowych DLC, gier VR i indyków, jest też kalendarium premier i przegląd nowości z PS Plusa. A na deser, przy okazji zapowiedzi The Expanse: Osiris Reborn, możemy zaliczyć wywiad z gościem z Owlcat Games. (…) W dziale Speciaal znajdziemy dużo artykułów okołogrowych. (…) Oprócz tego nieźle wyglądają: (…) a także wspomnienia targów E3 w 1995 (!).”
Ale mix wszystkiego. Ale to dobrze. Ale co to za wspominkowe (ekhm) bajajanie? xD
„Obok poważnych działów jest też kilka luźniejszych rubryk: kącik redakcyjny (coś jak hyde park w PSX Extreme), poczta, komiks, quiz itp. Widać że to wszystko ładnie się spina.”
Quiz! Kwartalniku, widziałeś? Miesięczniku, widziałeś? No i jak, Moraś, z tytułem tego nowego działu we wrześniowym? I o czym on będzie? Co? „Najlepsze teksty Anarkiego”? Jak to? Że całe moje felietony tutejsze na kopiuj-wklej?
Żartuję.
„Reasumując: Power Unlimited przeżył zawieruchę i nadal sobie spokojnie funkcjonuje”
Czyli podobnie jak kwartalnik i miesięcznik. Oczywiście każdy z nich w innym stopniu przechodził przez swoisty… mezoskalowy układ konwekcyjny na swej drodze. To znaczy na innej wysokości, przy innym ciągu i takie tam.
„A więc do następnego razu, chłopaki z Power Unlimited. Może za kolejne dwa lata będziemy wspólnie świętować 400 numer.”
Może, nie wiem, nie mam puzzli (ich dotyczących), by móc ułożyć sobie pełen (albo chociaż cząstkowy) obraz. W przypadku kwartalnika i miesięcznika mam ich tyle, że śmiało mogę rzucić tutaj analizą, że oba te magazyny za kolejne dwa lata będą targać. Z palcem w… uchu.
PS A wierzcie mi, że kwartalnik miał kie… Mniejsza o to. Aktualnie lecą pełnym ciągiem (coraz większym). No już siedzę cicho. Ale chciałem, żebyście o tym wiedzieli. Natomiast miesięcznik po prostu leci sobie na pełnej cały czas. Więc luz.
A na deser… tamta moja tabelka koniunkcyjna…
https://zapach-papieru.pl/2023/07/cd-action-nr-3-2023-336/comment-page-3/#comment-4454
Zwróćcie uwagę na dzień i miesiąc, w którym tamten komentarz opublikowałem.