Trzeci tegoroczny numer CD-Action jest wyjątkowy, bo zbiega się z 30-tą rocznicą działalności pisma. Z tej okazji na CD-Action Expo można było nabyć rocznicową limitkę, wydrukowaną w zaledwie 270 sztukach. Ja sam nabyłem standardowe wydanie, z pomarańczową okładką i bohaterami The Blood of Dawnwalker. Sam magazyn jest grubszy od poprzednika o 16 stron (dobił do 180), a dodatkowe miejsce poświęcono rocznicowym wspominkom. Ale o tym dalej. Dla porządku dodam, że cena 35 zł nie uległa (co się chwali) zmianie, tak samo jakość okładki i papieru.

Pierwsze strony „ekszyna” atakują nas zestawieniem 30 najlepszych zachodnich RPG-ów ostatnich 30 lat. W drugim numerze był top FPS-ów, teraz są rolpleje, za miesiąc pewnie będą przygodówki. Lubię takie rankingi, choć to czysty fun i ich wartość dodana jest żadna. Ważne że „klikalność” się zgadza, he he. Kto zatem wygrał? Nie powiem, ale nie zgadliście 😉 Powiem natomiast, że tuż po topce są Opcje Dialogowe, czyli dyskusje redakcji na określony temat. Narzekałem wcześniej na drętwotę tej rubryki, ale zaczyna się moim zdaniem rozkręcać. Tym razem panowie dywagują o serii Resident Evil z okazji jej 30-lecia. Zauważyliście, że któryś już raz pada liczba „30”? Oczywiście to nie przypadek.
Gierkowo mamy w bieżącym numerze jedną zapowiedź (wspomniany The Blood of Dawnwalker – od byłych Redów), 16 recenzji i siedem „Świeżych, Dobrych, Niezależnych” gier. Najlepszą notę i znaczek jakości zebrał „poważny” indyk Esoteric EBB, reszta tytułów została mniej lub więcej w tyle. Niektóre oceny mogą nawet zdziwić, bo autorzy postanowili tym razem zagrać role surowych cenzorów i część produkcji ocenili mocno poniżej poniżej średniej światowej. A co! W końcu jesteśmy poważnym pismem z 30-letnim stażem i nikt nam nie będzie mówił że białe jest białe, a czarne to czarne, co nie? 😉 Dostało się więc Forza Horizon 6, Crimson Desert, Darwin’s Paradox! i Fatal Frame II. Ja sam, przeglądając recki tradycyjnie mam już problem, w co zagrać. Może Pragmata albo Mouse: P.I. for Hire? Ha, wciąż nic zwalającego z nóg. Tak naprawdę pierwszym tytułem, przy którym uniosłem lekko brew był 9kier-owy „drobiazg” (no, nie taki drobiazg) – Mewgenics.
O materiałach rocznicowych wspominam niżej, zerknę więc co oferuje publicystyka. A oferuje sporo. Przede wszystkim polecam artykuł o starej prasie o grach Bartka Kluski. Kto jak kto, ale on się zna na niej jak mało kto. Ponadto mamy kolejny odcinek świetnego cyklu Ottona o branży gier w danym kraju. Poprzednio byli Brytyjczycy, teraz czas na Amerykanów. Temat do ogarnięcia ogromny, zachodzę w głowę jako on to zmieścił na czterech stronach. Fajnie zapowiadają się też historia Nintendo by Smuggler (wiem, oklepane, ale jest dużo obrazków 😉 ), czarnobylskie gry, gradapracje Lovecrafta i powrót na Księżyc. A to dopiero połowa publicystyki, resztę wyłówcie sami.
Jak zwykle uzupełnieniem magazynu są działy technologiczne i rozrywkowe. Nie przepadam za opisami sprzętu – kart, klawiatur, myszek, głośników itd. Przepadam za to za Kontrapunktem i dyskusjami Chen Pi i Krigora – kulturalnymi, rzeczowymi, prezentującymi diametralnie różne stanowiska. Lubię też Magazyn Kulturalny z recenzjami muzyki, filmu, seriali i książek. Nieraz już korzystałem z tych „podpowiedzi”. Zawsze też czytam z zainteresowaniem „Kadrem i Dymkiem” Grubego Ala. Dzięki temu parę komiksów stoi na półce. Oczywiście do lektury Action Redaction i Szpili namawiać mnie nie trzeba, coraz bardziej przekonuję się też do mini-felietonów w Jeździe Dowolnej. Jak widzicie, w czasopiśmie dodatkowego stuffu nie brakuje.

Wróćmy jeszcze do części poświęconej 30-leciu magazynu. Śledzę materiały rocznicowe w CD-Action od lat i nieraz bywało, że robiono je trochę na odwal się. Tym razem tego stwierdzić nie mogę, ponad 40 zróżnicowanych tematycznie stron nie dym! Inna sprawa, że kolejnej okrągłej rocznicy „ekszyn” może (tfu!) nie dożyć, więc może warto było po raz ostatni zaszaleć. Mamy więc nostalgiczne wstępniaki, ankiety osobowe autorów, wspomnienia fanów pisma, odpowiedzi na pytania czytelników, komiks, felietony rocznicowe oraz retrospekcje obecnych i byłych redaktorów. Udało się nawet namówić do skrobnięcia paru słów Zbigniewa Bańskiego. Wszystko okraszono pamiątkowymi zdjęciami, choć mogłoby być ich więcej. Trudno się do czegokolwiek przyczepić i w zasadzie jedyne, czego mi brakuje to… głosu założyciela. Tak, przy takiej okazji nie poprosić o parę słów Jerzego Kucharza – twórcy, wydawcy i pierwszego redaktora naczelnego to grzech. Ciężki grzech.
Tyle. Czekam do 8 września, bo wtedy ma się pojawić się kolejny numer CD-Action. A skoro teraz dali 180, to może następnym razem szarpną się na 200 stron, jak to było na początku millenium? Ot, taki żarcik. Tymczasem otwieram pismo na stronie 102 i cofam się do czasów Top Secretu. O, Bartek wspomniał o mnie i Zapachu Papieru, jak miło 🙂





źródła zdjęć:
CD-Action nr 3/2026 (348)
https://cdaction.pl


Pakiecik!
Nie za 70 zeta (że 35 + 35), tylko za 60.
https://sklep.cdaction.pl/shop/pakiet-herosa-dwa-wydania-specjalne-cd-action-o-heroes-of-might-and-magic
Lubię – w DURNOWATY sposób – komentować różne zdjęcia (oraz filmiki) z redaktorami „CD-Action”. Oni mają jakiś taki dar robienia takich właśnie fotek, że bardzo łatwo przychodzi mi dobudowywanie do nich innej narracji, właśnie durnowatej. No i tak sobie tutaj tworzę wesoły content. Ale czy dyskobol sam w sobie potrafi też jakieś DURNOWATE (ale fajne jednocześnie) teksty dodawać? Widzimy teraz wyraźnie, że tak! 10/10!
https://www.facebook.com/CDAction/posts/pfbid02gtmpPYDYJdKJuRrMhTViYZFCQ8sCTpAK3yXTFxvG8J69DajmoBQXK1Xzbk7fgrYrl
Natomiast stanowi to zachęcajkę do kupowania tego specjala. Co istotne – ów trzyma swoją cenę (35 zł). Nie jest tak, że jest na wyprzedaży. Ale… „Hirołsy” też cały czas są za 35 zł. Ale… „Pyrkon” i „LoL” są tańsze. Niektóre wydania specjalne są na promocji, inne nie. W zależności od różnych zależności.
Smuggler wspomina rok 2018.
https://cdaction.pl/newsy/red-dead-redmeption-2-przegrywa-z-god-of-war-olga-tokarczuk-zdobywa-nagrode-nobla-a-thanos-pstryka-wspominamy-najwazniejsze-wydarzenia-2018-roku-30-lat-cda
„W 2018 w CDA sporo się wydarzyło. Może nawet aż za wiele.”
Spoko.
„Naczelnym został Dawid „Spikain” Bojarski.”
Spoko.
„Na wiosnę cena pisma wzrosła do 16,99 zł (objętość bez zmian), by od numeru 10/2018 spaść do… 9,99 zł (!!!). Była to oczywiście cena promocyjna i po trzech takich wydaniach wróciliśmy do standardowej.”
Ale że czyli ogólnie rzecz biorąc co? Czemu takie wygibasy cenowe?
„Od tegoż samego 10/2018 z CDA znikły na zawsze płyty DVD, zastąpione zdrapkami.”
To i cena spadła, wielka mi rzecz. Popyt pójdzie jej śladami, co nie?
„No bo cóż – już od dawna płytki były głównie źródłem nadrukowanych kodów na gry do pobrania ze Steama, a zaserwowanie na nich czegoś sensownego rodziło coraz większe problemy.”
Walka z węglowodorami! Takie płytki to węglowodory!
„Pojawiły się niezłe „pełniaki”: Resident Evil 6, Watch Dogs, Assassin’s Creed IV, a także sporo gadżetów – Tipsomaniak, podwójne plakaty, mousepad z miejscem na własną fotkę, kody do War Thundera i na Chilli Cinema, zniżka na zakup czytnika ebooków, miesięczny abonament Xbox Game Pass, kod bonusowy do Kodilli (1400 zł!!!).”
Pamiętam tamtą podkładkę z miejscem na własną fotkę. Myślałem, żeby ten numer kupić. Ale… ostatecznie nie kupiłem. Żałuję tego do dzisiaj.
„Wyszło też dużo numerów specjalnych – cztery edycje poświęcone grze Five Nights at Freddy’s, a do tego dwa wydania reaktywowanego Kawaii. Jak widać, staraliśmy się mocno.”
Silniki dodatkowe na pełnej, co nie?
„Cóż jednak z tego, skoro coś niefajnego się zadziało i nakład CDA nagle mocno „tąpnął” – średnio w 2018 było to 113 308 egzemplarzy. Czyli w tym roku straciliśmy praktycznie tyle samo czytelników, ile przez siedem ubiegłych lat…”
Ano tyle widnieje w serwisie Avoka. Powtórzę… NAKŁAD wiele nie mówi. Potrzebne dane o SPRZEDAŻY. Ta zapewne uprawiała wtedy… skydiving. Zobaczmy – w serwisie Avoka – na ów NAKŁAD…
„122 161 egz. (2017)
113 308 egz. (2018)
75 000 egz. (2019)”
Ze 113 kafli do 75? Ale hardcore! I to jeszcze przed pandemią i wojną w Ukrainie.
„Choć to i tak nic przy tym, co miało nastąpić w 2019. W ramach oszczędności Bauer zredukował liczbę etatów w piśmie – i bez pracy został Gem.ini. Cóż, takie życie… :/”
Może i był taki redaktor, coś kojarzę.
Ale wredne są te moje oba komentarze. Ale… co za różnica? I tak nikt ich nie skomentuje. Wszak łagodne także bez echa przechodzą. EOT!
Smuggler wspomina rok 2017.
https://cdaction.pl/teksty/the-legend-of-zelda-breath-of-the-wild-rewolucjonizuje-otwarte-swiaty-fortnite-zmienia-branze-gier-a-twin-peaks-powraca-po-25-latach-wspominamy-najwazniejsze-wydarzenia-2017-roku
Dłuższego linku nie szło utworzyć? To ja w takim razie utworzę długi komentarz.
A fidget spinner nie zasłużył na wzmiankę? Wspaniały gadżet! Kilka razy sobie pokręciłem i schowałem do kartonu (no dobrze, więcej razy, bo się fajnie kręciło). Coś jak jojo na miarę naszych możliwości. To znaczy czasów. Mam na myśli technologię. Coś jak hula hop dwudziestego pierwszego wieku. Jak się nazywała ta zabawka, co jest taki drewniany uchwyt z kubeczkiem na szczycie, a od jego dołu wychodzi sznurek z drewnianą kulką na końcu?
@Kambr Ordowik
@Mic de Goc
Chodziło o to, żeby samym uchwytem poderwać tę kulkę do góry, a wtedy trzeba było ów kubek podłożyć pod spadającą kulkę, by ją złapać. Fantastyczna rzecz! U dziadków się bawiłem, za czasów wczesnej podstawówki. A jak się nazywało to urządzenie, co flaming (czy jakieś podobne zwierzę?) kilka razy kiwało się w przód, aż wreszcie dzióbkiem dosięgnęło bodajże takiej misy (wodopoju) i później znów się kiwało i piło itd? Nie, tego nie miałem, ale w sklepie widziałem, na mieście. To znaczy we witrynie sklepowej, gdy tamtędy przechodziłem. Co mi się tak na wspominki wzięło? Wszak nie byłem geekiem w PRL-u.
Byłem… kretynem. Balonik miałem u babci, taki nadmuchiwany. Pewnego razu – z nudów – podrzuciłem go, a pod nim trzymałem…
Ogromne nożyce krawieckie, szpicem do góry. Puf! Pomarańczowy balonik, w zasadzie to taki większy balonik. Zapewne jakiś droższy, od „wujka” z NRD czy RFN (już nie pamiętam). W ułamku sekundy. Puf! Jakiego rezultatu oczekiwałem? Po co w ogóle to zrobiłem? A pamiętam, jakby to było wczoraj.
Raz po gazetę miałem iść do kiosku. Biegłem. Na skróty. Po drodze były miejsca parkingowe, z grubymi metalowymi stelażami trzymającymi zadaszenie. Tak, dobrze się domyślacie. Jeden taki stelaż był poziomo, mniej więcej na wysokości mojej głowy. Pamiętam, że w ów – nią przywaliłem, ale następne, co pamiętam, to to, że musiałem wstać z trawnika. Nie musiałem biec. Mogłem iść. Nie musiałem akurat tamtędy, mogłem z 2 metry bardziej w lewo, obok tamtych przeklętych miejsc parkingowych.
Ale w tym kiosku zawsze widziałem… takie urządzenie fajne elektroniczne i ono podobno tłumaczyło na obcy język. Miało pełno klawiszy i mi się marzyło.
Kiedyś na kartce w kratkę narysowałem mnóstwo kwadracików i w nich cyferki (i może literki też) i tę kartkę gumkami przyczepiłem do takiego wąskiego piórnika. Wyobrażałem sobie wtedy, że mam to fajne takie urządzenie elektroniczne, co ma mnóstwo przycisków i można na nim robić wszystko. Ale dość czarno-białych wspomnień, pora powrócić do szarej rzeczywistości. Do najnowszego tekstu wspominkowego od Smugglera.
„W 2017 w CDA zaczął się kryzys i nastało szukanie oszczędności na różne sposoby.”
Z jakiego powodu? Moment, zobaczę w tabelkach na ZP, średnie roczne nakłady…
„131 631 egz. (2011)
130 792 egz. (2012)
129 140 egz. (2013)
127 568 egz. (2014)
128 308 egz. (2015)
125 934 egz. (2016)
122 161 egz. (2017)”
https://zapach-papieru.pl/encyklopedia-pism/cd-action/#tab-informacje
Yyy… zjeżdżalnia nakładowa była przecież (prawie) cały czas. Aaa… bo różnice między owymi średnimi nakładami (malejącymi) coraz bardziej rosły. To znaczy między 2016, a 2017 nieźle tąpnęło. A trzeba pamiętać, że to jest NAKŁAD. Czyli drzewo z jabłkami. Tymczasem liczy się to, ile owoców ludzie chcieli z niego zjeść. Czyli SPRZEDAŻ. Tutaj potrzebna jest tamta moja tabelka.
ROK: SPRZEDAŻ / NAKŁAD = PROCENT
2009: 86 834 / 132 866 = 65,4%
2010: 84 626 / 131 645 = 64,3%
2011: 84 316 / 131 631 = 64,0%
2012: 80 937 / 130 792 = 61,9%
2013: 85 180 / 129 140 = 66,0%
2014: 81 263 / 127 568 = 63,7%
2015: 79 080 / 128 308 = 61,6%
2016: 71 573 / 125 934 = 56,8%
2017: 67 019 / 122 161 = 54,9%
2018: 54 398 / 113 308 = 48,0%
SPRZEDAŻ – dane z tabelek na WM
NAKŁAD – dane z tabelki na ZP
Wynik procentowy zaokrąglałem do jednej wartości po przecinku. Na kalkulatorze obliczałem dwukrotnie.
Całość opracowałem kilka lat temu.
Widzimy, że nie dosyć, iż NAKŁAD spadał, gdyż… SPRZEDAŻ spadała, to jeszcze… procent sprzedawanych numerów… także spadał. Jeszcze w 2017 stanowił… ponad połowę, tymczasem w 2018 już… niecałą połowę. Jak było później? Nie dysponuję porównaniem. Mamy – na ZP – dane odnośnie do NAKŁADU, nie mamy natomiast – na WM – cyferek oznaczających SPRZEDAŻ. Skąd mam je wziąć?
„Mimo wszystko staraliśmy się jednak trzymać gardę.”
Jak i obecnie. Już nawet spikain głośno powiedział (!) podczas tegorocznego EXPO (!) – przejście na kwartalnik oraz (swoją drogą) wydania specjalne. Ano specjale stanowią Wasz silnik dodatkowy. Pierwszego rzędu. Książki – drugiego. Wyprzedaże (zwłaszcza obecny ŁAPUSZER, ile ton tych archiwaliów tam jeszcze macie? głowa mała! nie no, nie że aż ton, aaa bo nagle macie 999 przy niektórych numerach i mi to flow tych moich tabelek psuje, żartuję) – trzeciego. Od dawna to powtarzam.
Przy czym… nie wyglądałoby dobrze, gdyby obecny rocznik kwartalnika (to znaczy #346, czyli 01/2026) trafił do ŁAPUSZERA jeszcze przed 31 grudnia. Czy na to się zanosi? No generalnie nie. Ciśniecie na specjalach, aż miło. Ich przedsprzedaże zapewniają stały/ciągły/nieprzerwany dopływ dodatkowej kerozyny (obecnie 5 strumieni – sklep.cdaction.pl/product-category/preorders), więc maszyna leci stabilnie. Ale… te metalowe plakaty, kurtałka (latem?!) i książki od innych wydawnictw… wicie rozumicie. Tak, wiem, garda. Inna sprawa, że ich sprzedaż nie jest jakaś rewelacyjna.
Zobacz, Perez ciśnie tą swoją maszyną na dopalaczu (taki ukryty malutki pun, ale po przyjacielsku). SPRZEDAŻ… tak… SPRZEDAŻ… miesięcznika ma po roku… identyczną. To znaczy tak napisał kilka miesięcy temu, nie wiem jak jest obecnie. Założę w ciemno, że identycznie. Acz… z tyłu głowy sobie myślę, że może ociupinkę spada. No takie czasy. Może się mylę. Natomiast jego patronajt? Pełen ciąg. Mimo to… już coś myśli o majstrowaniu tam, hehe. Hmmm… Jedno wiem. Ów unika podnoszenia cen – miesięcznika czy prenumeraty – niczym… radiotelegrafista przejścia przez pole minowe. W sumie nie dziwię mu się. Od tego są saperzy. To znaczy… Perezowi się nie dziwię. Tutaj jego podejście w tejże kwestii…
https://www.psxextreme.info/topic/10106-prenumerata-i-cena-psx-extreme/page/80/#comment-5593676
Wy też nie podnosicie ceny kwartalnika (choć od dawna uważam, że to nastąpi juuuż w kolejnym numerze! nie? no to w następnym! też nie? no ale od nowego roku – grudniowy #350, czyli 01/2027 – to już na pewno walną podwyżkę! znowu nie? no to nie wiem, poddaję się). W sumie – z drugiej znów strony – rozumiem to. Aktualna cena Waszego flagowca to 35 zł. O ile byście musieli ją podnieść, aby zwiększyło to Wam rentowność, a nie zmniejszyło popytu na „Ekszyna”? O 2 zeta? Trochę mało. No to o 5 złotych? Tylko że… CZTERY DYCHY za gazetę? Chromolę! Konkurencja jest za 25. I by popyt zrobił skok z orbity (ehhh, Baumgartner, ja jego tamten wyczyn na żywo oglądałem! to znaczy w telewizorze). Podziwiać odwagę Baumgartnera, słuchać utworów Tannenbergera, jaaa, jaaa… czym skorupka za młodu… To znaczy pierwszy był Austriakiem, a drugi jest Niemcem.
Inna sprawa, że od #339 (czyli 02/2024) „Ekszyn” nie kosztuje już 34,50 zł, tylko 35 zł. W jego wstępniaku (piórem Witolda Tłuchowskiego) nie widziałem adnotacji o tym fakcie, czy też o powodzie tejże zmiany. W zapowiedzi tego numeru, o tutaj…
https://cdaction.pl/newsy/cd-action-022024-sprawdz-zawartosc-wersja-cyfrowa-juz-dostepna
czytamy jedynie…
„Na 164 stronach CDA 02/2024 (dostępnego jako magazyn drukowany za 35 zł i PDF za 15 zł) mówimy „sprawdzam” głośnym grom (…)”
Ale to i tak lepiej, niż pewnego razu u „Pixela” było, gdy jego cena WZROSŁA, a czcionka, którą na okładce była podana – ZMALAŁA. Ciekawe dlaczego. Oczywiście o wyższej cenie słówkiem nie było nigdzie (prócz rzeczonej okładki) wspomniane. Avok skomentował to wtedy następująco…
„W sprzedaży pojawił się wrześniowy numer Pixela. Zwodnicze „Teraz 148 stron” sugeruje, że poprzednio było mniej. Nie, nie było. Było za to taniej. Teraz kupując nowy numer musiałem dorzucić piątaka i o tym fakcie dowiedziałem się przy kasie, bo nikt w moim wieku nie jest w stanie przeczytać ceny na okładce, napisanej fontem 1px.”
https://zapach-papieru.pl/2022/09/pixel-nr-9-2022-82
Tamta maszyna lecąca systematycznie traciła swą siłę nośną. Jej los generalnie był już przesądzony. Czerwonych lampek migało aż nadto. Wystarczyło je widzieć. Dlatego teraz zwracam uwagę na najmniejsze nawet mignięcie. U kwartalnika albo miesięcznika. Aby… wiedzieć prędzej. Dobra, lecimy dalej ze wspominkami Smugglera.
„Pojawiło się kilka niezłych „pełniaków”: Assassin’s Creed II, Far Cry 3, South Park: Kijek Prawdy. Z gadżetami było za to skromniutko: zaledwie jeden dwustronny plakat-kalendarz. Do tego z błędami, argh…”
Błędy. Gdy jest presja. Gdy ciąg musi być należyty, aby maszyna miała wystarczającą siłę nośną.
„Warto też odnotować dwa numery Retro, które wyszły w tym roku (w tym reedycja pierwszego wydania jako samodzielnego pisma)… po czym uznano, że starczy już tego dobrego.”
Silniki dodatkowe. Aby ciąg był należyty, by maszyna miała wystarczającą siłę nośną.
Mijają lata, czasy się zmieniają, my wraz z nimi, a bezduszne prawa ekonomii i fizyki pozostają… niewzruszone. Widzimy się po krótkiej przerwie.
Cześć! Podoba się Tobie tekst, który właśnie czytasz? Nie powstałby, gdyby nie ta strona. Nie byłoby zatem możliwości zapoznania się z moimi przemyśleniami, gdyby Avok (oraz jego ekipa) nie prowadzili ten nasz wspólny… „Zapach Papieru” (tak, wiem, powinno być w dopełniaczu, jednak chciałem, by nazwa była w oryginalnej formie).
Widzisz, że czasy są coraz cięższe. W sumie dla każdego z nas. Jeśli jednak uważasz, że jesteś w stanie wysupłać kilka złotych, aby – chociaż symbolicznie – wesprzeć to nasze ognisko… rozważ uczynienie tego.
https://buycoffee.to/zapach-papieru
Natomiast jeśli myślisz, że… eeeee, jednak nie, to może dodaj kilka słów od siebie, w omawianym przeze mnie temacie. Abyśmy wszyscy mieli świadomość, że nasze wspólne starania mają sens.
Komentarze tworzę dla (jak to się mówi) frajdy. Z potrzeby… pisania. Zabawy słowami. Kawa jest dla zespołu ZP, ja wolę energole. Cześć!
I już jesteśmy z powrotem. Więc… lecimy dalej.
„I coś niefajnego stało się z nakładem, bo poleciał o jakieś 4 tysiące egzemplarzy w porównaniu z 2016; średnio wynosił teraz 122 161 sztuk. I w sumie to wszystko, co o tym roczniku CDA mogę powiedzieć.”
A średnią sprzedaż miał wtedy… 67 019 egzemplarzy. Czyli… 54,9% nakładu. Na coś chyba jednak ta moja tabelka się przydała. Niemniej jednak… to był dobry rok. W kolejnym… średnia SPRZEDAŻ tąpnie o… 12 621 sztuk. Czyli o więcej, niż stanowi aktualny średni NAKŁAD (!) „PSX Extreme”.
Czy w obecnych czasach ma to jakiekolwiek znaczenie? Żadnego. Oba magazyny lecą na dodatkowych. Tak długo, aż paliwo będzie do nich dopływać. Czyli? Przez kolejne dwa lata ich siła nośna powinna być wystarczająca, tak uważam, może błędnie. Tylko w którą stronę błędnie? []
-Ej, Anarki, co to ma być? Sprzedałeś się!
-Nie.
-Co nie? Pamiętam, że kiedyś takie same numery tu odwalałeś, z tymi reklamami retroniksów czy innymi, ale robiłeś to dla beki, a teraz na poważnie. Ile razy sprawdzałeś każdy przecinek, flow czytania i balans między powagą, a luzactwem przekazu, przed wysłaniem tamtej reklamy?
-Kilka razy punktowo i bodajże z trzy razy całościowo. Ale musiałem, gdyż co chwilę poprawki nanosiłem.
-Czyli jednak!
-Nie.
-Cooo nieee?
-Nie sprzedałem się, nie kupiłem ani nie zbarterzyłem.
-To ostatnie to jest co?
-Moje słowotwórstwo. Barter – wymiana bez użycia pieniędzy.
-Aha.
-Jedyne, co się zmieniło, to czasy. Na gorsze. Ja pozostaję taki sam. Z moim… obiektywizmem i defetyzmem, gaworzeniem i zrzędzeniem. Poza tym – to nie są reklamy, ja nic z tego nie mam. To jest… wspieranie danego podmiotu. Czemu nic na to nie mówisz?
-Bo ci się limit znaków kończy i by mi urwało zdanie w poło
wie jego mówienia.
-Hehehehehe!
-No i z czego się cieszysz? Najpierw mówisz, że się czasy zmieniły na gorsze, a potem się cieszysz jak głupi do sera.
-Głupi do sera się śmieje, a nie cieszy.
-Bez różnicy. No i co z tymi czasami? Co się pogorszyło? Zrób tabelkę! Zrób wywód!
-Nie jestem księdzem.
-Co? A co ma ksiądz do tego?
-Taki rytuał był dawniej praktykowany. Aby kobieta równe czterdzieści dni po urodzeniu dziecka mogła powrócić do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.
-Cooooo? Co ty pierniczysz?
-Mniejsza o to. Tak było kiedyś, nazywało się właśnie wywodem, ale czasy się zmieniają.
-Na gorsze! Tabelkę rób! Dyskurs rób!
-Nie mam nastroju na bezproduktywne bieganie.
-Cooooooooo?
-Dosłowne tłumaczenie źródła tegoż wyrażenia.
-Nie gadam z tobą.
-Trudno.
-Ale i tak… tabelkę rób!
-Co ty się tak uwziąłeś z tą tabelką? Tym razem jej nie potrzeba. Widzę wystarczająco dużo puzzli, żeby ułożyć z nich pełen obraz.
-Jakich puzzli?
-„CD-Action” apeluje o kupowanie prenumeraty (2 dni z rzędu) oraz printów. „PSX Extreme” o kupowanie printów. „Retronics” (enty raz i cały czas bez efektów) o wsparcie na Patronite i Zrzutce, zostawianie maila pod dodanymi reprodukcjami, które mają status WKRÓTCE, żeby wiedzieć, które w ogóle opłaca się zacząć robić oraz postanowił dać światu reeereprodukcję „Bajtka” 1/1986. „Game Again” apeluje o kupowanie magazynu, gdyż popyt zmalał. Spada liczba wspierających ZP, „Retronics” oraz PŁB – na Patronite, a także liczba wspierających „Retronics” – na Zrzutce. „Ekstrimowi” rosło na Patronite, ale przestało. Perez myśli nad ewentualnymi modyfikacjami tam, może progów. Niedawno napisał też, że mu podrożał druk i dystrybucja. Zapewne nie tylko jemu.
-A nigdy tak nie było kiedyś?
-Co? Nie. Nie było. Bynajmniej nie aż tyle puzzli i nie jednocześnie w tak wąskim oknie czasowym. To tworzy całość obrazu, obraz całości, zwał jak zwał, jak w jednym z odcinków „Z Archiwum X”, gdy Mulder poszedł na piętro i spojrzał na swoją układankę na podłodze parteru. Oglądałem ten odcinek i mi się zapamiętało, ale to było dawno temu, jeszcze zapewne… nasze lata dziewięćdziesiąte. W ogóle to kwartalnik takiego specjala wydał, ale o tym wie każdy.
-Taaa, wiem. Łooooo… czyli ogólnie jest coraz gorzej.
-O tym właśnie mówię.
-Pfffff! Analityk!
-That’s me. A teraz idę na FORUMEK poczytać, co piszą o jakości papieru w kwartalniku i jego specjalach.
-Gdzie? Który temat?
-Zapowiedź sierpniowego numeru.
-Dobra, to też sobie poczytam.
Odłóżmy na chwilę na bok wszystkie powyższe sprawy, gdyż chciałbym coś przekazać. A w zasadzie to poczuwam się w obowiązku, gdyż tak mi sumienie dyktuje. Otóż może jedynie ja (oby tak właśnie było) zauważam teraz (cóż, już po fakcie) pewien zgrzyt w związku z tym, co pisałem powyżej o kwestiach związanych z naszymi zachodnimi sąsiadami. Generalnie nie byłoby w tym nic złego, ale… nie w dniu dzisiejszym. Podczas rocznicy Powstania Warszawskiego. Może i przesadzam w tym momencie. Niemniej jednak – proszę o wybaczenie tego mojego ewentualnego nietaktu.
Oczywiście WSZYSTKIE artykuły wspominkowe (piórem Smugglera) czytam ze zapartym tchem. To znaczy jego pierwsze akapity – dotyczące historii „CD-Action”. Aczkolwiek już mi ślinka cieknie na samą myśl, że ów za jakiś czas opisze rok 2022. Będę czytał ze zapartym tchem, spojrzeniem, słuchem i smakiem. Dlaczego? Ano dlatego (tamten pamiętny tekst, przejście na kwartalnik)…
https://cdaction.pl/newsy/qanda-magazyn-serwis-i-inne
„Na przykład to, że magazyn leżący na półkach sklepowych przez trzy miesiące może mieć większą ekspozycję przy nieco niższym nakładzie, a co za tym idzie – niższych kosztach.”
Nieco niższym nakładzie?
„75 000 egz. (2019)
40 000 – 73 000 egz. (2020)
45 000 egz. (2021)
30 000 egz. (2022)
25 000 egz. (2023)
30 000 egz. (2024-2026)”
zapach-papieru.pl/encyklopedia-pism/cd-action/#tab-informacje
„Wiemy za to, że zarówno bierność, jak i wiele innych ruchów, które odrzuciliśmy, z mniejszą lub większą pewnością skończyłyby się dla nas wszystkich źle. W ten wierzymy.”
Ano poziom sprzedaży „Ekszyna” (jako miesięcznika) urządził sobie wtedy wieloletnią zjeżdżalnię (tamta moja tabelka) i trzeba było ten rozpęd zatrzymać.
„Dlaczego po prostu nie zmniejszycie nakładu przy obecnej częstotliwości?
Bo wiemy z doświadczenia, że to żadne lekarstwo. Mniejszy nakład oznacza niższą sprzedaż, a cięcia prowadzą tylko do kolejnych cięć.”
Jeszcze bardziej by mieli wtedy zmniejszać nakład, który i tak zmniejszali z racji spadającej sprzedaży (przy malejącym stosunku sprzedaży do nakładu)? Toć napisali, że mniejszy nakład to niższa sprzedaż. W takim razie wtedy była faktycznie samonapędzająca się zjeżdżalnia.
Chwila! Bo ja teraz patrzę na tę zmianę pod kątem reakcji na (ówcześnie) stale spadającą sprzedaż, a nie na (ówcześnie) kosmiczny wzrost cen papieru.
„Dlaczego nie stworzono ankiety, w której czytelnicy wskazaliby, co by woleli?
Bo tutaj niestety nie chodzi o to, co byśmy wszyscy woleli, tylko o katastrofalną sytuację na rynku, w której czytelnik się nie orientuje – bo nie musi. Gdyby dało się załatwić sprawę ankietą, to równie dobrze moglibyśmy jej nie robić, bo my też wolelibyśmy pozostać przy czterotygodniku – ale życie zmusiło nas do zmian.”
Do tamtej zjeżdżalni popytowej dołączyły o wiele wyższe koszty druku. To musiało walnąć, jeśli by czegoś nie zrobili. Musiało. Dlatego przeszli na kwartalnik. A i tak kilka osób co jakiś czas nadal będzie krytykowało ten ich ruch.
„Czy jest możliwość powrotu papierowego CDA do cyklu czterotygodniowego?
Ostatni rok nauczył nas, że niektórych rzeczy nie warto deklarować ze stuprocentową pewnością, bo nie żyjemy w próżni – jesteśmy zależni od wielu czynników zewnętrznych. W tej chwili pewne jest tylko to, że do czterotygodnika nie wrócimy zbyt szybko. To znaczy: według niektórych prognoz ceny papieru mają się ustabilizować w tym roku, według innych rosnąć będą jeszcze w 2023 – najpewniej jednak nie wrócą do poziomu, od którego zaczynaliśmy po „zmartwychwstaniu” CD-Action pod nowym wydawcą. Może więc ujmę to tak: na pewno nie odrzucamy takiej opcji i jeżeli okaże się, że możemy komfortowo taki ruch wykonać, to go wykonamy.”
Nie było takiej możliwości. Nie ma i nie będzie. Tak uważam.
Cóż za seksistowski wpis! Co na to ten, który się kiedyś miesięcznika czepiał?
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1459651806206491&set=a.550486713789676
Żartuję. Nas jednak powinno interesować to…
„W przyszłym tygodniu odpalamy pakiet bundle, w którego skład wejdą oba magazyny.” O Hirołsach.
Cóż za śliczne zdjęcie!