Piąty tegoroczny numer PSX Extreme, opatrzony numerkiem 344 idealnie zameldował się pod majóweczkę. Z okładki na czytelników poważnym wzrokiem zerka bohater gry Saros, więc możemy liczyć na recenzję. Do tego jeszcze dojdziemy. Szybki rzut oka na cenę i objętość czasopisma: 24,99 zł i 116 stron. Stabilność taka, że ceny paliw na stacjach mogłyby się od Pereza wiele nauczyć.
Na wstępie trochę ploteczek z branży. Cena PS6 to zagadka, ale Sony coś tam podobno kombinuje z cięciem kosztów. Mazzi, pomiędzy kolejnymi porcjami sushi donosi, że cenzura w premierowej wersji japońskiego RE Requiem poszła trochę za daleko, a Kroolik wbija szpilę studiu Violarte… i pewnie słusznie.

Konsolometry podobnie jak w zeszłym miesiącu wskazują od 6/10 do 8/10… tylko Sony i Nintendo zamieniły się wartościami. Teraz ta pierwsza firma bryluje, a ekipa z Kioto dzierży siódemkę. Sytuacja Microsoftu nie uległa zmianie. Nic dziwnego skoro licznik sprzedanych konsol ledwo drgnął (34,45 mln vs 34,43 mln miesiąc temu), a firma podjęła decyzję, że nowe odsłony Call of Duty nie będą już w dniu premiery dostępne w Game Passie. Na osłodę cena abonamentu została obniżona. U niebieskich trudno mówić o hurtowej sprzedaży sprzętu (91,33 mln vs 91,04 sprzed miesiąca), ale małymi kroczkami zbliżają się do setki. Poza tym firma wyraźnie buduje grunt pod nową generację wykupując brytyjskie Cinemersive Labs i dłubiąc nad czymś, co w przeciekach nazywane jest PlayStation Play Go. Z trzech konsol aktualnej generacji Switch 2 sprzedaje się najlepiej (17,71 mln vs 17,16 mln przed miesiącem), a wielkie N wydaje się mieć klarowny plan. Podobno szykuje się nowy Star Fox, a plotki głoszą, że po sukcesie Mario na filmowych planach podobną drogą zamierza ruszyć Luigi. Poczekamy, zobaczymy.
Przejdźmy do giereczek. Typowych zapowiedzi są trzy. Ponadto Roger na zamkniętym pokazie widział Assassin’s Creed: Black Flag Resynced, a jakby tego było mało pograł jeszcze w The Blood of Dawnwalker. Wrażeniami oczywiście się dzieli. Mamy jeden playtest (Forza Horizon 6 raczej nie zawiedzie), jedną retrorecenzję (The Legend of Zelda: Majora’s Mask się nie starzeje… no prawie) oraz 28 recenzji. Wśród tych ostatnich na stempel “gry numeru” zasłużyła sobie Pragmata, zgarniając przy okazji dziewiątkę. Taką samą ocenę otrzymał dodatek Diablo IV: Lord of Hatred, a niewiele gorzej wypadła rodzima produkcja Mouse P.I. for Hire. Przyzwoicie oceniono też okładkowego Sarosa (8-). Po drugiej stronie skali z oceną równą trzy znalazło się Legacy of Kain: Ascendance. Z produkcji, które mi szczególnie wpadły w oko wspomnę o Life Is Strange: Reunion – bo lubię tę serię, Cthulhu The Cosmic Abbys – bo wielcy przedwieczni wielce mnie pociągają oraz Mouse P.I. for Hire – bo na dostępnych przed premierą materiałach ta gra przykuwała moją uwagę konceptem, ale jakoś nie mogłem przekonać. Patrząc po ocenie jednak się udało. Trzeba będzie sprawdzić.

Ogarnęliśmy recenzje, rzućmy okiem na publicystykę. Tematy numeru są dwa. Pierwszy odnosi się do ostatniej nowości NVIDII w postaci DLSS 5. I o ile wcześniejsze wersje Deep Learning Super Samplingu można było bronić, w końcu pozwalały grać w większej liczbie klatek, a efektem ubocznym było rozleniwienie programistów pod względem optymalizacji gier, tak najnowsza odsłona technologii wywołała sporą burzę w sieci. Artykuł wyraźnie nie pochwala takiego użycia SI i trudno się z postawionymi w nim tezami nie zgodzić. Drugi z tematów poświęcony jest Game Boyowi Advance, któremu stuknęło ćwierćwiecze. Tekst bardzo sprawnie opowiada o początkach konsolki, jej rozwoju oraz mocnych i słabych stronach pisania na nią gier. Masa ciekawostek w skompresowanej formie. Na koniec dostajemy jeszcze listę ośmiu mniej znanych produkcji wartych sprawdzenia. I świetnie, bo kolejna lista z Poksami i Mario byłaby… już chyba nie do zniesienia 😉 Wystarczy, że te tytuły znalazły się w zestawieniu największych hitów. Aż trochę żałuję, że nigdy nie miałem GBA. A jak już jesteśmy przy najsłynniejszym hydrauliku w świecie wirtualnej rozrywki, to przecież aktualnie gości on na kinowych ekranach. Lista czterdziestu najciekawszych ukrytych w nim easter eggów może okazać się niezłym uzupełnieniem seansu. Jeśli natomiast tak jak ja myślicie, że znacie Manhattan jak własną kieszeń, bo przecież śmigaliście po jego dachach w Spider-manie, albo Florencja nie ma dla Was tajemnic, bo Assassin’s Creed II sam się nie przeszedł, to artykuł o turystyce gamingowej może być czymś co może przykuć waszą uwagę. To ciekawe, jak niektóre kraje potrafią wykorzystać popularność pewnych tytułów. Ponadto poczytamy o crowdfundingu, pozostających w cieniu loremasterach (temat, o którym nieczęsto się mówi), Sekiro i procesie jego powstawania oraz jednym z moich ulubionych bohaterów z panteonu Marvela, czyli Daredevilu… choć tylko w jego serialowej odsłonie. Ale to i tak spoko, bo serial też mi się podobał. Jak już przy małej i większej kinematografii jesteśmy, to swoje miejsce na łamach aktualnego PSX Extreme znalazły także Stargate SG-1 oraz Final Fantasy The Spirit Within, który w Square pewnie co poniektórym odbija się do dziś. A to jeszcze nie koniec, bo jest i o Steam Machine i o Chucku Norrisie. No i nie zapominajmy o porcji stałych rubryk i felietonów, w które HIV wbija na pełnej z dwustronicowym grubasem, a Crimson Desert nadal nie daje o sobie zapomnieć.
Podsumowując, jest dobrze. Kolejny numer trzymający poziom, dostarczający solidną porcję świeżych recenzji i różnorodnych tematycznie artykułów, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet miłośnicy gadających kwiatków, bo test nowej zabawki Nintendo również znajdziecie na łamach „szmatławca”. Kto korporacji zabroni?


źródło zdjęć:
PSX Extreme nr 344 – 5/2026

Jak wiecie – staram się neutralnie podchodzić (goniąc obiektywizm zamiast kormoranów) do wszystkich printów oraz… princiarzy/princiarki/osoby princiarskie (po przyjacielsku tak określam), o których tutaj piszę. Czasem (pewnie trochę, ale tak tyci tyci) zajdę za skórę Morasiowi, innym razem Adamowi Piechocie. Nieraz zapewne też Panu Jurkowi, Pani Magdzie także. Łapuszowi również. Tudzież Bartłomiejowi Klusce. Cascadowi podobnież. Sorry, jeśli kogoś pominąłem. Tak już jest i nic nie można na to poradzić. To tak tytułem wstępu, a teraz moja pierwsza myśl, gdy zobaczyłem to…
https://www.facebook.com/photo?fbid=1684508136511250&set=a.575049590790449
Teraz akurat? Na… 4 dni przed imprezą konkurencji? Gdy „Extreme Party” będzie dopiero… 5 września, czyli za ponad kwartał? No ale typowo TERAZ AKURAT start sprzedaży biletów?
No. Tak mi się pomyślało, ja za to nie odpowiadam.
Przy czym – co istotne – NIE MAM NIC do wyżej wymienionych osób oraz printów z którymi są związani. Chciałbym też równolegle mieć świadomość, że… jest to dla tych osób oczywiste. Dobra, a teraz konkrety.
Bilet Standardowy – 59 zł (u konkurencji: 49 zł)
„wstęp na wydarzenie.”
Pakiet Fana – 279 zł (u konkurencji: 299 zł – porównuję do tego tańszego z tych ich dwóch wykwintnych)
„wstęp na wydarzenie + koszulka, kubek, otwieracz, smycz z identyfikatorem, torba bawełniana, pendrive 32 GB, przypinka.”
Koszulka (acz w droższym z dwóch wykwintnych) jest u konkurencji też. Torba i przypinka (w tym tańszym) także. Reszty u konkurencji brak.
Porównywanie jest BEZ SENSU!
Skupmy się na „Extreme Party”. Tylko 2 opcje biletowe, a nie 3 (jak rok temu). Wtedy impreza wyszła na minus.
Nikt nie komentuje. Korzystając więc z okazji (wiem, to jest samonapędzające się perpetum mobile mojej tutejszej aktywności komentarzowej; ale już tyle razy tłumaczyłem, że przecież KAŻDY może wbić się swym komentarzem, a wtedy ogonkiem będę merdał jak piesek i odpiszę i w ogóle i każdy tak może, ale wystarczy tylko chcieć; mniejsza o to) – dodam kolejny.
Więc tak. Rok temu „Ekszyn” miał te swoje bilety wykwintne, nazwane (odpowiednio) PREMIUM (pfff) i VIP (pfffffff). Podczas gdy „Ekstrim” swoje miał nazwane tak… VIP (pfff) i PREMIUM (pfffffff).
Absolutny przypadek, że identycznie. Takaż koincydencja też, że (cenowo) odwrotnie. No. Ale to było rok temu. Tym razem „Ekstrim” ma już po swojemu te wykwintności biletowe. Czyli… PAKIET FANA.
Się unormowało się wszystko się. „Ekszyn” świętuje… TRZYDZIESTOLECIE (30-31.05). „Ekstrim” natomiast… DWUDZIESTODZIEWIĘCIOLECIE (05.09). Obaj mogą wdrapać się na kabel… od internetu (by go urwać). Wykrzykując… jestem hardkorem!.
Gdyż są hardkorami. De facto. Par excellence – jakby to pewien SĄSIAD podsumował w „Miodowych latach”. Wracałem do domu (czasy szkoły średniej) i oglądałem namiętnie. „13 posterunek” też. Stare czasy. Jeszcze PRZED maturą. Gdy… Lena (od Adlera i Piątkowskiego) brylowała na kolejnych paginach „Resetu” (te jej cudowne… nevermind). Także (bodajże)… przed tym najważniejszym w galaktyce egzaminem, ale też… po owym. Niech wrócą te czasy, nooo. Niech powrócą.
Robert Adler… |\/|istrzu (przez potężne M). Uwielbiam Twoją kreskę, styl Twój graficzny.
Korzystając z okazji, pozwolę sobie też przypomnieć tenże komentarz…
https://www.facebook.com/starekonie30/posts/pfbid02KUUAxZFtrqZnA9f1sbTQEYWSSDgkZz8G1uNhpxPMvBwj37RNvxAFugA6jZWHUVWRl?comment_id=1154374433237322
Poczekajcie chwilę i scrollnijcie lekko w górę, by zobaczyć ów (na niebiesko podświetlony).
Na szczęście… we wrześniu… „Ekstrima” atakował nie będzie już nikt. Świadomość… skali ewentualnej (ponownej? serio chcecie tego?) RETALIACJI Rogera (oraz FORUMKA)… solidnie studzi ewentualne kolejne zapędy. Tak przynajmniej uważam.
Hehe, czy mam Waszą, Czytelników ZP, atencję teraz?
Powtórzę – nie patrzę na tytuły magazynów growych. Oceniam po swojemu. Wkurzając… Morasia albo też Adama Piechotę, albo innych. Uważam, że w momencie gdy przestanę być… sobą – przestanę też mieć jakąkolwiek wartość na ZP.
Tutaj chciałbym wyrazić moje PEŁNE POPARCIE zarówno dla Pani Weroniki, jak i dla „Extreme Party” (2025 i przede wszystkim 2026!) oraz dla Rogera. Aleee… z tamtą RETALIACJĄ, Roger, to przegiąłeś i to konkretnie. PRZESOLIŁEŚ. Obracając tym zwrotem (zapamiętałem ów na zawsze, nie wiem czemu) Horpacha do Rohana, w „Niezwyciężonym” Stanisława Lema, gdy WŁASNEGO łazika rozwalił. Przesoliłeś, Roger (cisnąć wtedy Papkinowi w OKIEM MANIAKA i w komiksie jednym).
Oceniam neutralnie/obiektywnie/ze satelity/nazwijcie jak chcecie. Przesoliłeś, Roger.
Ktoś się odniesie do mojego stanowiska? Nikt? Dziękuję. Przechodzimy zatem do kolejnego punktu obrad.
Axel (z jutubowego kanału „Retro Archiwizacja”) powiedział…
„Tak samo próbowałem nawiązać współpracę z CD-Action, wysyłałem maile… i na facebooku pisałem i maile wysyłałem i… niestety, ta redakcja w ogóle mnie… nie odpowiada mi na te wiadomości. Ja też chętnie bym pokazywał, co nowego jest w CD-Action, czy co nowego jest w CD-Action Retro, jakie książki nowe wydają… żeby… no bo tu jest, powiedzmy, ta Retro Archiwizacja, te centrum retro. Staram się – jako chyba jedyny jutuber… który pokazuje retro na bieżąco – pokazywać prasę, która wychodzi. (…) I dlatego chciałem też nawiązać współpracę z CD-Action. Nie chcą, no to trudno, no. Pewnie dobrze się im widocznie to i tak sprzedaje, że tam jutuber taki jak ja nie jest im potrzebny, no szkoda. Ale – tak jak powiedziałem – będę co miesiąc pokazywał co nowego w PSX-ie.”
https://www.youtube.com/watch?v=9gIofTmmyrk
Za komentarz, opublikowany pod tym wpisem…
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1679880700307327&set=a.575049590790449
odpowiada chyyyba Adam Piechota, tylko że jakoś tak… ostro wyszło. Sami zobaczcie. Ale po kolei. No bo jeden z internautów napisał tam…
„Zamiast skupić się na grach, zajęliście się polityką. Teraz szukacie łoś… patronów, bo nikt normalny nie chce płacić za propagandowe treści”
I to właśnie dolało nitro do silnika dyskusji, owocując tym…
„pismo, które (dość wyjątkowo) jednoczy autorów o szerokim spektrum ideologicznym właśnie dlatego, że skupia się na grach, często za to obrywa, przywykliśmy.
Natomiast Patronite pomógł nam przetrwać zapaść na rynku druku i pandemię przede wszystkim oraz zabezpiecza na kolejne wielkie bankructwa kolportażu/zmiany cen druku. I dzięki niemu udało się obok miesięcznika zbudować całkiem bogatą ofertę wydawnictw specjalnych. Tylko dlatego musieliśmy napisać ten komentarz, bo nie zgadzamy się tutaj na fałszywą narrację napędzoną jakimiś prywatnym niesnaskami.”
Jeszcze chyba nigdy nie zdarzyło mi się przeczytać facebookowej/komentarzowej odpowiedzi „PSX Extreme” w takim tonie.
Ja rozumiem – komentarz internauty pod rozkładem jazdy może być prędzej zauważony (ciekawość, jak ludzie komentują ów) niż pod (dajmy na to) jakimś wpisem wspominkowym. A to może spowodować zastanowienie się u potencjalnych nowych kupujących… czy kupić ten magazyn. Co, z kolei, może podnosić ciśnienie autorowi odpowiedzi.
Średnia sprzedaż „PSX Extreme” wynosi aktualnie 6K egzemplarzy. Co istotne – Perez jakiś czas temu stwierdził, że PO ROKU nie obniżyła się. Widzimy zatem… stabilny popyt. Ludzie chcą kupować ten magazyn. Bez względu na to, czy tejże polityki widzą tam dużo czy też mało albo i średnio. Treść komentarza internauty – pod tymże kątem – także mogła wyprowadzić z równowagi. Ja to też rozumiem.
Myślę teraz o niedawnych słowach Pereza. Więc z „PSX Extreme” jest tak…
NAKŁAD CAŁKOWITY: 10K-12K
SPRZEDAŻ CAŁKOWITA: 6K
Z czego…
NAKŁAD NA MIASTO: 8K-9K
SPRZEDAŻ NA MIEŚCIE: 4K-5K
„Nakład aktualnie 10-12k (zależy jaki numer, jaki potencjał, z kalendarzem przykładowo zawsze więcej). Sprzedażowo okolice 6k z prenumeratami, online, e-wydania. No i plus te wydania sprzedawane z łóżka polowego, ale tu danych nie mamy ;)”
„Nakład dla kolporterów to jest 8-9k, sprzedają 4-5k”
NA MIEŚCIE schodzi… połowa (lub ponad połowa). Reszta idzie… na przemiał. To aż się prosi, żeby obciąć nakład NA MIASTO. Tyle że…
„Opcja mniejszego druku to niestety za każdym razem to samo – zaczynasz przycinać, gdzieś nie dotrze, ktoś raz nie znajdzie i potem zjazd sprzedaży.”
Więc ta kwestia musi pozostać bez zmian. Prenumeraty i sprzedaż online to osobna bajka. Zatem Perez ma wszystko skonfigurowane… optymalnie.
Można więc przypuszczać, że wydawczyni „CD-Action” także ma tę kwestię dopracowaną do perfekcji. W tym przypadku nie znamy jednak zbyt wielu liczb. Wiemy, że aktualny średni nakład kwartalnika wynosi 30K. Zakładając, że sprzedaje się TEŻ trochę ponad połowa owego – piszemy sobie (na kolanie), ołówkiem w zeszycie, wartość… hmmm… 17K.
Nie wiemy, ile – z tych 30K (nakładu) – idzie NA MIASTO. Porównać z miesięcznikiem. 4/5. Wychodzi więc… 24K. To jest wszystko teoretyzowanie. A ile z tego 24K schodzi NA MIEŚCIE? Porównać z miesięcznikiem. 1/2. Czyli… 12K. Dobrze liczę? Chyba. Tyle tylko, że jest to pisanie palcem po wodzie, nie znając konkretnych danych. Wróżąc sobie na podstawie… porównywania z „PSX Extreme” (od którego zacząłem ten wątek, nota bene).
Od Pereza wiemy, że PO ROKU sprzedaż miesięcznika jest taka sama. Czy identycznie jest w przypadku „CD-Action”? Tego RÓWNIEŻ nie wiemy. Czy możemy zakładać, że tak właśnie jest? Uważam, że możemy. Gdyby tylko dyskobol był tak otwarty z danymi, jak jest… Perez. Gdyby tylko.
Roger… nie wiem, czy to czytasz, ale tak tylko mówię, że właśnie zagłosowałem na Ciebie tutaj…
https://zapach-papieru.pl/redaktorzy-autorzy
Dzięki temu aktualnie jest…
17. Krupik (23 głosy)
18. Roger (20 głosów)
19. Pegaz Ass (19 głosów)