Strona główna » Newsy » PSX Extreme nr 5/2026 (344)

PSX Extreme nr 5/2026 (344)


Opublikowano: 03/05/2026 | Autor: underluk

Piąty tegoroczny numer PSX Extreme, opatrzony numerkiem 344 idealnie zameldował się pod majóweczkę. Z okładki na czytelników poważnym wzrokiem zerka bohater gry Saros, więc możemy liczyć na recenzję. Do tego jeszcze dojdziemy. Szybki rzut oka na cenę i objętość czasopisma: 24,99 zł i 116 stron. Stabilność taka, że ceny paliw na stacjach mogłyby się od Pereza wiele nauczyć. 

Na wstępie trochę ploteczek z branży. Cena PS6 to zagadka, ale Sony coś tam podobno kombinuje z cięciem kosztów. Mazzi, pomiędzy kolejnymi porcjami sushi donosi, że cenzura w premierowej wersji japońskiego RE Requiem poszła trochę za daleko, a Kroolik wbija szpilę studiu Violarte… i pewnie słusznie. 

Dymek o Nintendo

Konsolometry podobnie jak w zeszłym miesiącu wskazują od 6/10 do 8/10… tylko Sony i Nintendo zamieniły się wartościami. Teraz ta pierwsza firma bryluje, a ekipa z Kioto dzierży siódemkę. Sytuacja Microsoftu nie uległa zmianie. Nic dziwnego skoro licznik sprzedanych konsol ledwo drgnął (34,45 mln vs 34,43 mln miesiąc temu), a firma podjęła decyzję, że nowe odsłony Call of Duty nie będą już w dniu premiery dostępne w Game Passie. Na osłodę cena abonamentu została obniżona. U niebieskich trudno mówić o hurtowej sprzedaży sprzętu (91,33 mln vs 91,04 sprzed miesiąca), ale małymi kroczkami zbliżają się do setki. Poza tym firma wyraźnie buduje grunt pod nową generację wykupując brytyjskie Cinemersive Labs i dłubiąc nad czymś, co w przeciekach nazywane jest PlayStation Play Go. Z trzech konsol aktualnej generacji Switch 2 sprzedaje się najlepiej (17,71 mln vs 17,16 mln przed miesiącem), a wielkie N wydaje się mieć klarowny plan. Podobno szykuje się nowy Star Fox, a plotki głoszą, że po sukcesie Mario na filmowych planach podobną drogą zamierza ruszyć Luigi. Poczekamy, zobaczymy. 

Przejdźmy do giereczek. Typowych zapowiedzi są trzy. Ponadto Roger na zamkniętym pokazie widział Assassin’s Creed: Black Flag Resynced, a jakby tego było mało pograł jeszcze w The Blood of Dawnwalker. Wrażeniami oczywiście się dzieli. Mamy jeden playtest (Forza Horizon 6 raczej nie zawiedzie), jedną retrorecenzję (The Legend of Zelda: Majora’s Mask się nie starzeje… no prawie) oraz 28 recenzji. Wśród tych ostatnich na stempel “gry numeru” zasłużyła sobie Pragmata, zgarniając przy okazji dziewiątkę. Taką samą ocenę otrzymał dodatek Diablo IV: Lord of Hatred, a niewiele gorzej wypadła rodzima produkcja Mouse P.I. for Hire. Przyzwoicie oceniono też okładkowego Sarosa (8-). Po drugiej stronie skali z oceną równą trzy znalazło się Legacy of Kain: Ascendance. Z produkcji, które mi szczególnie wpadły w oko wspomnę o Life Is Strange: Reunion – bo lubię tę serię, Cthulhu The Cosmic Abbys – bo wielcy przedwieczni wielce mnie pociągają oraz Mouse P.I. for Hire – bo na dostępnych przed premierą materiałach ta gra przykuwała moją uwagę konceptem, ale jakoś nie mogłem przekonać. Patrząc po ocenie jednak się udało. Trzeba będzie sprawdzić. 

Pragmata

Ogarnęliśmy recenzje, rzućmy okiem na publicystykę. Tematy numeru są dwa. Pierwszy odnosi się do ostatniej nowości NVIDII w postaci DLSS 5. I o ile wcześniejsze wersje Deep Learning Super Samplingu można było bronić, w końcu pozwalały grać w większej liczbie klatek, a efektem ubocznym było rozleniwienie programistów pod względem optymalizacji gier, tak najnowsza odsłona technologii wywołała sporą burzę w sieci. Artykuł wyraźnie nie pochwala takiego użycia SI i trudno się z postawionymi w nim tezami nie zgodzić. Drugi z tematów poświęcony jest Game Boyowi Advance, któremu stuknęło ćwierćwiecze. Tekst bardzo sprawnie opowiada o początkach konsolki, jej rozwoju oraz mocnych i słabych stronach pisania na nią gier. Masa ciekawostek w skompresowanej formie. Na koniec dostajemy jeszcze listę ośmiu mniej znanych produkcji wartych sprawdzenia. I świetnie, bo kolejna lista z Poksami i Mario byłaby… już chyba nie do zniesienia 😉 Wystarczy, że te tytuły znalazły się w zestawieniu największych hitów. Aż trochę żałuję, że nigdy nie miałem GBA. A jak już jesteśmy przy najsłynniejszym hydrauliku w świecie wirtualnej rozrywki, to przecież aktualnie gości on na kinowych ekranach. Lista czterdziestu najciekawszych ukrytych w nim easter eggów może okazać się niezłym uzupełnieniem seansu. Jeśli natomiast tak jak ja myślicie, że znacie Manhattan jak własną kieszeń, bo przecież śmigaliście po jego dachach w Spider-manie, albo Florencja nie ma dla Was tajemnic, bo Assassin’s Creed II sam się nie przeszedł, to artykuł o turystyce gamingowej może być czymś co może przykuć waszą uwagę. To ciekawe, jak niektóre kraje potrafią wykorzystać popularność pewnych tytułów. Ponadto poczytamy o crowdfundingu, pozostających w cieniu loremasterach (temat, o którym nieczęsto się mówi), Sekiro i procesie jego powstawania oraz jednym z moich ulubionych bohaterów z panteonu Marvela, czyli Daredevilu… choć tylko w jego serialowej odsłonie. Ale to i tak spoko, bo serial też mi się podobał. Jak już przy małej i większej kinematografii jesteśmy, to swoje miejsce na łamach aktualnego PSX Extreme znalazły także Stargate SG-1 oraz Final Fantasy The Spirit Within, który w Square pewnie co poniektórym odbija się do dziś. A to jeszcze nie koniec, bo jest i o Steam Machine i o Chucku Norrisie. No i nie zapominajmy o porcji stałych rubryk i felietonów, w które HIV wbija na pełnej z dwustronicowym grubasem, a Crimson Desert nadal nie daje o sobie zapomnieć.  

Podsumowując, jest dobrze. Kolejny numer trzymający poziom, dostarczający solidną porcję świeżych recenzji i różnorodnych tematycznie artykułów, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet miłośnicy gadających kwiatków, bo test nowej zabawki Nintendo również znajdziecie na łamach „szmatławca”. Kto korporacji zabroni?

PSX Extreme nr 344 – okładka przednia
PSX Extreme nr 344 – okładka tylna

źródło zdjęć:
PSX Extreme nr 344 – 5/2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

21 Komentarzy

  1. Na poniższym zdjęciu…

    https://www.facebook.com/photo/?fbid=1666093275019403&set=a.575049590790449

    widzimy wyraźnie, że Adamus najwyraźniej… nie widzi problemu w takim właśnie używaniu laptopa. Przelatujący gołąb także nie znajdzie chwili na zastanowienie się, gdy będzie zrzucał swój balast. Nagły skurcz w lewej lub prawej nodze Adamusa też może spowodować zrzucenie, tyle że owego laptopa. Nie wspominając o jakimś chuliganie na elektrycznej hulajnodze, któremu może się taki sprzęt spodobać.

    Tak więc, Adamusie, pokaż ile – z wyżej przeze mnie wymienionych – zagrożeń stanowi problem w tym przypadku.

  2. Na FORUMKU rozgorzała dyskusja, której zarzewiem był ten oto post…

    „Czy sekretem HIVa na podtrzymywanie przy życiu działu Listy (oby dział istniał do końca) jest… recykling listów? Ten, który został opublikowany w tym numerze był już w #330. Przynajmniej odpowiedź HIVa nowa”

    https://www.psxextreme.info/topic/128896-psx-extreme-344/page/4/#comment-5580538

    Inny forumkowicz dodał poniżej…

    „Nic nowego. Zdjęcie HC Roomu z #343 było już wcześniej i to chyba ze dwa razy… „

    Zatem widzimy, że faktycznie… „źródełko wysycha”.

    1. A jeszcze inny forumkowicz napisał…

      „Chat, podsumuj mi wszystkie ostatnie listy pisane do PE i zrób jeden scalony z nich wszystkich by oczarował redaktora.”

      Przeszedłem się więc do pewnego pustelnika z doliny krzemowej, usiedliśmy przed jego namiotem i zacząłem…

      „PE to skrót nazwy magazynu growego „PSX Extreme”. Jest w nim rubryka LISTY, w której publikowane są owe, pisane do redakcji. W związku z tym… Chat, podsumuj mi wszystkie ostatnie listy pisane do PE i zrób jeden scalony z nich wszystkich by oczarował redaktora.”

    2. Pustelnik nie do końca zrozumiał, o co mi chodzi. Odpowiedział…

      „Korespondencja do rubryki Listy w PSX Extreme koncentruje się na krytyce wysokich cen gier, analizie przyszłości konsol w dobie handheldów PC oraz sentymentalnych powrotach do klasyków. Czytelnicy domagają się utrzymania „konsolowego puryzmu” pisma, jednocześnie lojalnie wspierając jedyny taki miesięcznik na rynku. Scalony list dla redakcji podkreśla potrzebę zachowania branżowego pazura w erze cyfrowej, zachęcając do udziału w dyskusji.

      Więcej informacji o zasadach wysyłania listów znajdziesz w serwisie PSX Extreme.”

    3. Doprecyzowałem więc…

      „A napisz taki przykładowy list.”

      Pustelnik przeciągnął się, jakby był niewyspany, po czym rzekł…

      „Oto przykładowy list do rubryki LISTY, skrojony pod specyficzny, lekko „szmatławcowy” klimat PSX Extreme. Łączy on aktualne bolączki graczy z sentymentem i branżowym pazurem, który cenią sobie zgredzi jak Roger czy Butcher.”

      Poniżej wkleję go w 2 częściach.

    4. „Temat: Puryzm, pecetowe „protezy” i portfel w agonii

      Siemanko Redakcjo!

      Piszę do Was, bo ostatnio przy lekturze „Szmatławca” naszły mnie egzystencjalne przemyślenia, które pewnie podziela połowa czytelników karmiących się zapachem farby drukarskiej.

      Z jednej strony mamy te nasze ukochane konsole, które coraz częściej przypominają luksusowe meble – pięknie wyglądają, ale żeby je „nakarmić” nowościami, trzeba mieć budżet małego państwa afrykańskiego. Ceny gier dobijające do 350 zł to już nie jest hobby, to sport ekstremalny dla ludzi o stalowych nerwach i grubych portfelach. Nic dziwnego, że w „Listach” coraz częściej słychać płacz nad stanem konta.

      Z drugiej strony, patrzę na te wszystkie handheldy PC, o których tyle ostatnio piszecie. Steam Decki, ROG Ally i inne „protezy” mobilnego grania niby kuszą, ale czy to jeszcze jest ten nasz konsolowy puryzm?”

    5. „Gdzie ta magia „włóż płytę i graj” (no dobra, teraz „ściągnij 100 giga i graj”), gdy trzeba walczyć ze sterownikami i ustawieniami graficznymi? Mam nadzieję, że Extreme nie zmieni się w „PC Extreme”, bo to właśnie Wasz konsolowy fanatyzm trzyma nas przy życiu.

      Na deser zostają powroty do klasyków. Czytając o kolejnych remasterach i projektach typu PlayStation Extreme, czuję, że branża kręci się w kółko, ale… kurczę, jak to dobrze smakuje! Nic nie zastąpi sesji z pierwszym Residentem czy Finalem, gdy dzisiejsze „hity” często wychodzą niedopieczone.

      Trzymajcie fason, nie dajcie się cyfrowej papce i dbajcie o ten papierowy pazur. Bez Was świat gier byłby nudny jak tutorial w grze Ubisoftu.

      Pozdro dla całej ekipy!
      Wierny czytelnik (jeszcze nie bankrut)”

      Podziękowałem pustelnikowi za ciekawy list i wróciłem do domu.

    6. Pustelnik w tym czasie mielił w swej głowie naszą rozmowę…

      „Co sprawia, że ten list ma szansę na publikację?

      Bezpośredni styl: Użycie sformułowań takich jak „Szmatławiec”, „Zgredzi” czy nawiązań do zapachu papieru to klasyka PE.

      Aktualność: Porusza gorące tematy, jak starcie handheldów PC z tradycyjnymi konsolami oraz wysokie ceny gier, które dominują w ostatnich dyskusjach.

      Balans: Łączy narzekanie na współczesność z miłością do retro (sekcja Retro to stały punkt programu).

      Interakcja: Zachęca do dyskusji o „konsolowym puryzmie”, co redakcja lubi podchwytywać w swoich komentarzach pod listami.

      Czy chciałbyś, abym dodał więcej specyficznego humoru w stylu dawnych „Rodzynów” HIV-a, czy wolisz trzymać się obecnego, nieco bardziej stonowanego stylu Rogera?”

  3. Perez w sekcji HYDE PARK – najnowszego, majowego #344 – napisał…

    „Kwiecień upłynął pod znakiem targów. Na Replay Fest mieliśmy swoje stoisko, a ja dodatkowo miałem przyjemność porozmawiać w ramach panelu dyskusyjnego o kondycji polskiej prasy gamingowej – o dziwo wyszło nam, że nie jest tak źle i jeszcze trochę powinniśmy pożyć.”

    Korzystając z okazji, chciałbym odnieść się do jego słów. Mianowicie…

    https://imgur.com/a/2xcBtGa

    1. Perez stwierdził też w swoim okienku…

      „(…) 5 września nasze Extreme Party! W maju ruszamy konkretnie z tematem!”

      5 września. Tymczasem… 3 września nastąpi… KONIUNKCJA! To znaczy wydasz (wrześniowy) „PSX Extreme” – już – #348, podczas gdy na półkach saloników prasowych będzie jeszcze leżał (czerwcowy) „CD-Action” – także – #348. Numeracja obu – cały czas ukazujących się – magazynów… zrówna się.

      Natomiast Roger napisał w swoim…

      „Butcher (…) Adamus (…) Mazzi (…) Komodo (…) Kali (…) Konsolka (…) Fajnie, że mimo iż każdy jest na swój sposób unikalny, to co miesiąc, mimo tarć i sporów (a czasami są srogie) jedziemy z tym wózkiem już prawie 30 lat.”

      Jeszcze rok i 4 miesiące i także (jak „CD-Action”) będziecie świętować 30-LECIE.

    2. Anonim cytował w swoim HEADSHOT, zatytułowanym „Hydraulik powraca”…

      „”Tortura” i „dyskomfort psychiczny” (…) „pustka i nicość” czy też „wyjące cierpienie” (…) z poważnych recenzji filmu „Super Mario Galaxy”.”

      Ostro napisali.

      „Każdy jeden taki fajtłapa chciał za dzieciaka zostać gwiazdą boisk, ale jak się okazało, że talentu Bozia poskąpiła, to został pismakiem.”

      Ostro napisałeś.

      „Analogicznie rzecz ma się więc z filmowymi reżyserami i filmowymi pismakami, którzy na dodatek miewają skłonności do literackiej egzaltacji.”

      Ale za treść filmu (oraz – przede wszystkim – dialogi) nie odpowiada reżyser, tylko scenarzysta.

    3. Konsolite, w sąsiednim okienku (zatytułowanym „Nostalgia boli…”), oznajmił…

      „Jednak zremasterowana kolekcja pierwszych trzech części Tomb Raidera to bolesne doświadczenie.”

      Jak się nie podoba, to nie graj! xD

      „Wiele gier lepiej się wspomina, niż przypomina.”

      Dobre. Głębokie. Ponadczasowe.

      Koso w trzeciej kolumnie tej strony – „Stay sensible” – zastanawia się…

      „(…) nakładkę SWOS 2020, która pozwala pograć z innymi wariatami z całego świata. (…) A może założę jakąś własną ligę, dostępną tylko dla graczy po czterdziestce z dwójką dzieci?”

      Upływ czasu. Nieubłagany.

    4. Adamus napisał w recenzji „Mouse P.I. For Hire”…

      „Zapowiadało się na schematyczną rozgrywkę (ileż boomer shooterów może wsunąć rynek, nim mu się uleje?), do tego w oklepanej stylistyce.”

      No przecież nieskończoną ilość.

      HIV postanowił przedstawić nam dwustronicowe… „Wynurzenia Cymbała”, pierwszy odcinek nazywając… „Grupa Trzymająca Władzę”. Napisał…

      „Łatwo nie będzie, mam zamiar wierzgać i walić z barana, rzygać żółcią kumulującą się w mych trzewiach od dłuższego czasu, ruchem posuwisto-zwrotnym traktować nonsensy codzienności i precyzyjnymi razami bić logikę na miarę dygnitarzy z Turkmenistanu. Tak, to będzie felieton cykliczny, taki na stałe, a jak się uda, to – ho-ho! – będę bezcześcił papier co miesiąc.”

      Zobaczymy. Na świeży (cokwartalny) cykl JAZDA DOWOLNA u konkurencji… czekałem każde kolejne 3 miesiące. Aby w tym najnowszym (w #347) nie znaleźć nic prócz… rozgoryczenia.

    5. Zbyt wysoko postawiłem poprzeczkę po przeczytaniu pierwszej edycji? Możliwe. Nieważne.

      „W grach wideo kocham się niczym Stachu Wokulski w Izce Łęckiej – z ogromną pasją, lecz dosyć nieszczęśliwie.”

      Nawet mi o niej nie przypominaj. Zwykła… lalka. Inna sprawa, że ta książka była JEDYNĄ lekturą z czasów szkolnych, którą dosłownie CHŁONĄŁEM.

      „Wylądowałem za to w sekcji Credits kilku produkcji, w kinie widziałem trailery gier z wyimkami mojego pióra (…)”

      Gratulacje, znam to uczucie. To znaczy prawie. Aczkolwiek… wylądowałem we wstępniaku do „Game Again” #2.

      No i przeczytałem cały ten Twój tekst. Kapiszon – tak mi się pomyślało, przypominając sobie jego (wyżej zacytowane) intro. Aczkolwiek…

      „Tyle tym razem, w ramach rozgrzewki. Za miesiąc zrobi się mniej miło, do przeczytania.”

      Ot, bajajania. Takie jak u Pegaza w reaktywowanych „Sikretach”. Tutaj poprzeczki wysoko nie stawiam.

    6. Czytam sobie DWÓCH ZGRYŹLIWYCH TETRYKÓW, ale najpierw Mielu i „Dekada w produkcji”…

      „Piszę te słowa dzień przed premierą jednej z nielicznych nadchodzących w tym roku gier, które autentycznie mnie grzeją. Na Replaced czekałem cztery lata, ale mam wrażenie, że dłużej.”

      Czymże są cztery lata? Chwilą zaledwie. Wiesz, ile ja czekałem na najnowszą odsłonę przygód Duke Nukem?

      A teraz Marcellus… i „Gracze kontra sztuczna inteligencja”…

      „Lata rozwoju algorytmów głębokiego uczenia, czyli właśnie techniki Deep Learning Super Sampling w przypadku kart NVIDII, sprawiły, że czysta moc kart graficznych wyrażana w klatkach na sekundę przestała być miarodajnym wyznacznikiem.”

      A kto się dzisiaj bawi w benchmarki?

    7. „Oczywiście NVIDIA przesadziła, pokazując, że zmiany wynikające z użycia DLSS 5 są tak ewidentne. (…) Ale skoro NVIDIA od razu wyjaśniła, że to twórcy będą odpowiedzialni za efekt końcowy, to chyba możemy być spokojni, że zarówno PRZED, jak i PO będzie zgodne z ich wizją.”

      Z pewnością będzie przełącznik ON/OFF. Jak się nie podoba, to nie podziwiaj! xD

      „A jeżeli dzięki algorytmom sztucznej inteligencji GTAVI będzie wyglądało lepiej i naturalniej, a NPC-e będą bardziej zróżnicowane i ludzkie z wyglądu, to gracze błyskawicznie przeproszą się z DLSS 5. I nikt już nie będzie pamiętał o nieudanej marcowej zapowiedzi i o tym, że prezes NVIDII powiedział, że DLSS 5 to „GPT moment dla grafiki”.”

      W rzeczy samej!

    8. HIV napisał w swoim okienku sekcji LISTY…

      „Czasy mamy zupełnie popieprzone, ale na nowe konsole w listopadzie 2027 r. jestem otwarty jak Brama Brandenburska.”

      Cóż za porównanie! Mam nadzieję, że celowo takie właśnie, gdyż z „bramą” ta budowla zbyt wiele wspólnego nie ma. Byłem, widziałem, przejeżdżałem pod.

      „Przy czym bardziej prawdopodobną datą jest schyłek 2028 r.”

      Schyłek 2028. Data wydaje się – w tych dzisiejszych czasach, zupełnie popieprzonych – jakimś science-fiction.

      „Nvidia eksperymentuje, a nowa generacja DLSS to powiew świeżości.”

      Dokładnie! Gier też nie instalujemy już z dyskietek.

      „Ucz się, eksperymentuj, używaj technologii jak kolejnego narzędzia, niczym młotka i śrubokręta. Inaczej czeka Cię rozdygotanie emocjonalne.”

      Jednym się podoba DLSS 5, a innym nie. Mi się marzy, żeby bohaterowie w grach mówili ludzkim głosem. Oh, wait…

    9. Roger spojrzał OKIEM MANIAKA, swój felieton tytułując… „Pierwsza miłość”…

      „(…) premiera PlayStation w Polsce (…) Cena mogła wywołać stan przedzawałowy u przeciętnego nastolatka, jakim wówczas byłem, a rodziców nie mogłeś namówić na kupienie oryginalnego Tekkena tak, jak wcześniej ogarnąłem sobie Amigę – „to komputer, to do nauki”.”

      Ja tak nie musiałem tłumaczyć narastającej u mnie potrzeby posiadania PC (mając Schneidera).

      „Niemiecki w Resident Evil: Director’s Cut nie był przecież przeszkodą. Nikt nie rozumiał dialogów, ale wszyscy wiedzieli, że trzeba wybijać zombie i chować zapasy do skrzyni na później. Uniwersalny język gamingu.”

      Wiadoma sprawa.

    10. „Magazyny o grach były również częścią tej premiery i czymś w rodzaju biblii i wyroczni jednocześnie. Czytało się je od deski do deski, bo YouTube nie istniał, a największe znaczenie miała recenzja kolegi z klatki rzucona na placu przed blokiem, gdy wychodziło się na trzepak.”

      Stare dobre czasy. To znaczy całokształt ich, gdyż każdy w innym czasie zaczynał zabawę z grami (czy to na 8-bitowcach, czy konsolach, czy też na PC).

      „Wcześniej kupowałem czasem Bajtka, zdarzyło się zbierać Top Secret czy Secret Service, ale dopiero w czasach PlayStation kupowałem praktycznie każde pisemko, które pojawiło się na rynku, zbierając w domu stosy makulatury, za co mama chciała mnie w pewnym momencie eksmitować, bo całe mieszkanie zawalone było plakatami na ścianach. Zaznaczę – nie pokój, mieszkanie.”

      No i widzisz, co z Ciebie wyrosło? Redaktor naczelny magazynu growego.

    11. Bakcyl złapany w młodości, zaowocował wybraniem stosownej ścieżki życiowej później.

      „Myślę nawet, że my, urodzeni w latach 80. i 90. mieliśmy niebywałe szczęście, że na własnej skórze doświadczyliśmy jednego z najważniejszych, jeśli nie najważniejszego, okresu gamingu. I była to właśnie premiera PlayStation i wszystko, co później nastąpiło.”

      Możliwe. Ja mam PlayStation 3.