Strona główna » Newsy » Secret Service nr 2 – reedycja z Retronics

Secret Service nr 2 – reedycja z Retronics


Opublikowano: 16/12/2025 | Autor: Avok

Dotarł do nas drugi numer Secret Service od Retronics. Magazyn można było nabyć na stoisku wydawcy już podczas PGA końcem października br., jednak wysyłka pocztą zamówionych egzemplarzy to inna para kaloszy. Ze względu na małe moce przerobowe i awarię sklepu online dopiero w grudniu Jerzy Dudek uporał się z zamówieniami. Z jednej strony można mieć do niego pretensje, z drugiej – mówimy o reprincie czasopisma sprzed 30 lat, więc zawarte w nim materiały na pewno nie straciły na aktualności. No, może poza jednym, ale o tym niżej.

Reprint Secret Service nr 2 sprzedawany jest w trzech wariantach: bez obwoluty (classic – 49,99 zł), w obwolucie czarnej oraz obwolucie zielonej (premium – 69,99 zł). Obok pisma w ofercie sklepu znalazły się też dyskietki, koszulki, bluzy i plecaki z logo „sikreta”. Tak jak w przypadku SS1, grafika okładki literalnie nawiązuje do oryginału (pikselowata ruda piękność z Eternam), natomiast obie obwoluty są wersjami zremasterowanymi, z rudą pięknością wygładzoną, uwspółcześnioną. Pomysł niezły, ukazujący graficzną przepaść między tym czym ekscytowaliśmy się lata temu, a co oglądamy teraz. Tak jak poprzednio magazyn liczy 48 stron, z których 36 to reedycja starych materiałów, pozostałe 12 nowy kontent.

Dyskietka Secret Service SS2

Wykonanie Secret Service, jak to u Retronicsa stoi na najwyższym poziomie. Numer jest klejony, w sztywnej okładce, wydrukowany na wysokiej jakości papierze kredowym. Stare strony, nawet reklamy, zostały zreprodukowane w niemal identycznej formie. Piszę „niemal”, bo jednak niewielkie różnice są: opisy i śródtytuły (co akurat jest bezsensowne) przeszły korektę, obrazki zrzucono od nowa (nie zawsze są to te same screenshoty), a tekst w szpaltach niekoniecznie trzyma się oryginalnego układu. Różnice zauważą jednak tylko dociekliwi, trzymając obok oryginalny numer dla porównania. Jeśli chodzi o szatę graficzną to jest faktem, że dzięki powyższym zabiegom obrazki są bardziej soczyste i ostrzejsze, a tła mniej gryzą oczy. Czyta się to na pewno lepiej niż oryginał.

Przejdźmy do nowej zawartości. Tym razem na 12 stronach, oprócz komiksu Śledzia i „Pegazowych bajajań”, zamieszczono fotorelację z Nocnego Retro Grania oraz opisy gry Nicky Boom i wrogów z Wolfensteina 3D. Sama relacja z poznańskiej imprezy to fajny materiał, ale mocno nieświeży, bo event odbył się latem, a mamy obecnie zimę. Pomysł na opisywanie starych gier przez nowych autorów niezbyt mi podoba. Komu to potrzebne? Gdyby to były jakieś archiwalne materiały, kiedyś zagubione, teraz wygrzebane z pegazowej piwnicy to jak najbardziej, a tak… zwykłe zapychacze. Nie ukrywam, że dla mnie najwięcej wartości mają wspomnienia Waldiego, okraszone niepublikowanymi zdjęciami. I to dla nich głównie po nowego SS-a sięgam.

Podsumowując: replika drugiego numeru Secret Service spełni oczekiwania każdego, kto w komfortowych warunkach chce poobcować z najpopularniejszym magazynem o grach lat 90. Dodatkowe strony są idealnym uzupełnieniem oryginalnej zawartości, pozwalając fanom papieru zapoznać się z często nieznanymi faktami z historii pisma. Czy warto więc zainwestować w reedycję z Retronics? Jeśli nie jesteś ortodoksem to jak najbardziej. Warto pamiętać, że od sukcesu sprzedażowego „dwójki” zależą losy kolejnym numerów. „Trójka” się już podobno robi, a reszta… to zależy od Was.

BTW Do numeru wrzucana jest folijka z maleńkim kartonikiem z napisem „Operation Eisenfaust”. Wiecie co to jest? Nie, nie zdrapka. To naklejka do nalepienia na błędnie wydrukowany śródtytuł w opisie wrogów w Wolfensteinie 3D.

Secret Service 2 – okładka z 1993
Secret Service 2 – okładka z 2025
Reedycja – materiały archiwalne
Reedycja – relacja z Nocnego Retro Grania

źródła zdjęć:
https://retronics.eu
Facebook / Retronics.eu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

16 Komentarzy

  1. Ładne to wydanie. Kupiłem reprint pierwszego numeru i jakość druku jest super. Trochę tylko tak dziwnie trzymać kartki papieru, które pochodzą z przed ponad 25 lat, a wyglądają lepiej niż współczesne magazyny. Trochę zbyt sztywno sklejone jest czasopismo, bo trudno rozchylać strony, żeby ich nie pozaginać. Ale ogólnie jestem zadowolony.

    1. Współczesne magazyny drukowane są bębnowo na zwykłym papierze, więc nie ma co porównywać. Płacisz za jakość.

  2. AVAILABLE MEMORY

    MAIN [][][][][][][][][][]
    EMS [][][][][][][][][][]
    XMS [][][][][][][][][][]

    Press a key

    „Tym razem oprócz komiksu Śledzia i „Pegazowych bajajań”, które skrócono, zamieszczono fotorelację z Nocnego Retro Grania oraz opisy gry Nicky Boom i wrogów z Wolfensteina 3D.”

    Mein Leben! Mój pierwszy FPS, grany na moim pierwszym PC. Przejdnięte całe demko. A po dekadach – splatynowany „Wolfenstein The New Order”. Uprzednio dwukrotnie przejdnięty. Podczas drugiego podejścia – widok TAMTYCH drzwi windy, w budynku przy placu budowy… bezcenny. Było już po północy. Chwilę temu nastał… 5 maja 2022 roku. Wtedy nie miałem jeszcze świadomości, że mijała właśnie… TRZYDZIESTA rocznica od premiery FPS-owego protoplasty tego tytułu. Klamra swoista.

    „Pomysł na wrzucanie opisów starych gier robionych przez nowych autorów też mi się średnio podoba, bo pytanie jest – po co?”

    Chyba dla pobudzania nostalgii.

    1. „Gdyby to były jakieś archiwalne materiały, wygrzebane z pegazowej piwnicy to tak, ale w innym wypadku to moim zdaniem zapychacze.”

      Mieli wrzucić mapki do wszystkich misji z pierwszego epizodu? Ekhm…

      „BTW Do numeru wrzucana jest folijka z maleńkim kartonikiem z napisem „Operation Eisenfaust”. Wiecie co to jest? Nie, nie zdrapka. To naklejka do nalepienia na wydrukowany z błędem śródtytuł w opisie wrogów w Wolfensteinie 3D.”

      WTF? Patch v1.1? Przy czym to słowo nabiera jakże realnych kształtów. Samoprzylepnych nawet.

      Rozumiem, że w „CD-Action” jest pęd wydawniczy – stąd też pojawiają się błędy. Mam świadomość, że w „PSX Extreme” jest podobnie. Jednakże w „Retronics” to raczej pędu wydawniczego nie ma. Skąd więc wziął się ów błąd? Jest na zasadzie… „Duke Nukem 3D” zaczyna się w piwnicy?

      Patch v1.1

      na dachu wieżowca

    2. Ale co mają wspólnego przeciwnicy w „Wolfenstein 3D” – z terminem „Operation Eisenfaust”?

      Owszem, wyszły TC-ki (z własnymi dodatkami) do tej gry, które miały te słowa w nazwie…

      Operation Eisenfaust Origins
      Operation Eisenfaust Origins Christmas Pack
      Operation Eisenfaust Legacy
      Operation Eisenfaust Legacy Halloween Pack
      Operation Eisenfaust Legacy New Year’s Eve Pack

      Początkowo „Operation Eisenfaust Origins” miał lekko inny charakter i nazwę ( https://wl6.fandom.com/wiki/Sonderkommando_Revolt ), ale taka burza się wytworzyła przed jego premierą, że modder (Doomjedi) odpowiedzialny za niego – schował tę wersję głęboko do szuflady. Aczkolwiek postanowił zmienić jej lore i wyszło to, co możemy aktualnie przechodzić. Jeszcze Valentine’s Day Pack by mógł wyjść.

    3. Moment…

      cześć, czy mógłbyś opisać wszystkich przeciwników z gry „Wolfenstein 3D”?

      „W grze Wolfenstein 3D spotkamy się z kilkoma typami standardowych przeciwników oraz unikalnymi bossami na zakończenie każdego epizodu. Oto ich opis:

      Standardowi przeciwnicy

      Strażnik (Guard/Soldier): Najczęstszy i najsłabszy przeciwnik, uzbrojony w pistolet. Nosi jasnoniebieski mundur i ma niski poziom zdrowia. Często występuje w dużych grupach.

      Oficer (Officer): Szybszy i nieco inteligentniejszy od strażnika, również uzbrojony w pistolet. Nosi biały mundur i potrafi szybko reagować na zagrożenie. Ma więcej punktów zdrowia niż strażnik.

      Esesman (SS Guard): Bardziej wytrzymały przeciwnik, noszący niebieski mundur i kamizelkę kuloodporną. Uzbrojony w karabin maszynowy, który zadaje znaczne obrażenia.”

    4. „Pies (Dog/Killer Dog): Owczarek niemiecki, najszybszy wróg w grze. Atakuje, gryząc gracza, ale jest bardzo łatwy do zabicia (wystarczy jedno pchnięcie nożem lub strzał z pistoletu). Nie upuszcza żadnych przedmiotów po śmierci.

      Mutant (Mutant): Ohydny efekt nazistowskich eksperymentów dr. Schabbsa. Mutanci pojawiają się w epizodzie 3 i są uzbrojeni w pistolety maszynowe. Ich największym zagrożeniem jest to, że nie wydają żadnych dźwięków alarmowych, dopóki nie zaczną strzelać, co utrudnia ich wykrycie.”

    5. „Bossowie

      Każdy z sześciu głównych epizodów kończy się walką z potężnym bossem:

      Epizod 1 – Hans Grösse: Ogromny, uzbrojony w dwa karabiny maszynowe strażnik, brat Gretel.

      Epizod 2 – Doktor Schabbs: Szalony naukowiec odpowiedzialny za tworzenie mutantów, atakujący strzykawkami.

      Epizod 3 – Adolf Hitler: Ostatni boss głównej kampanii, początkowo ukryty w mechanicznym pancerzu z czterema karabinami maszynowymi (Mecha Hitler), a po jego zniszczeniu walczy jako „Duch Hitlera”.

      Epizod 4 – Otto Giftmacher: Niemiecki generał i chemik, atakujący pociskami rakietowymi.

      Epizod 5 – Gretel Grösse: Siostra Hansa, również potężna i uzbrojona.

      Epizod 6 – Generał Fettgesicht: Otyły generał, który strzela zarówno pociskami, jak i wiązkami energii.”

    6. „Jeśli chcesz, mogę opisać przeciwników z dodatkowego pakietu misji Spear of Destiny, który zawiera innych bossów, takich jak Trans Grösse czy Rycerz Śmierci. Czy interesuje Cię opisanie tych dodatkowych wrogów?”

      nie, jedynie tych z „Wolfa 3D”, ale dzięki

      „Rozumiem, w takim razie powyższa lista wyczerpuje temat przeciwników występujących w podstawowej wersji gry Wolfenstein 3D (czyli w sześciu epizodach składających się na oryginalną grę).

      Dziękuję!”

      Można gadać jak z człowiekiem. Nie do pomyślenia, gdy pierwszy raz grałem w „Wolfenstein 3D”. Ciekawe, czy za 10 lat będzie można gadać z przeciwnikami w FPS-ach. Tylko o czym by się miało z nimi dyskutować? O pogodzie?

    7. O ile podczas walki z mutantami, dość ciężko jest wykazywać się… entuzjazmem, tak w kwestii powyższego błędu – jak najbardziej. Chociaż może nie tyle entuzjazmem, co ciekawością. Jeden z internautów (Axel z YT kanału „Retro Archiwizacja”) skomentował na FB „Zapachu Papieru”, pod mirrorem powyższego wpisu…

      „Czyli jest babol że dodali naklejkę? Mógłbyś to pokazać?”

      Zapraszamy tutaj, na ZP. W powyższym komentarzu wskazałem ów babol.

      Axel – wracaj do zdrowia i rób przeglądy prasy. To znaczy zdrowie jest najważniejsze, wiadomo. A za Twoimi przeglądami prasy już tęsknię.

    8. Oczywiście powyższego błędu popełnionego w „Retronics” nie należy wrzucać do jednego worka z błędami popełnionymi w „CD-Action” oraz „PSX Extreme”.

      U kwartalnika – grzbiety #345 oraz tomu III miały feler z racji TYLKO I WYŁĄCZNIE przemęczenia Bastiana (DTP).

      U miesięcznika – zdublowany artykuł Mazziego w którymś z poprzednich numerów był skutkiem TYLKO I WYŁĄCZNIE przemęczenia Romka (DTP).

      Natomiast w omawianej przez nas kwestii – zaistnienie OPERATION ENTHUSIAST zamiast OPERATION EISENFAUST to zupełnie inna para kaloszy. Bynajmniej nie mająca nic wspólnego z przemęczeniem.

  3. Pan czekał, Pani czekała 😉 Kochany, a dla Pana, skoro Pan czekasz na ten numer 30 lat, to jeden dzień więcej, czekania to będzie, eee… No kochany, no jakby nie liczyć, no. No jakby nie liczyć, to dla Pana jeden dzień dłużej jest niecała setna procenta. Dokładnie 0,00913%. No to na stratę 0,00913%, to jeszcze sobie możemy pozwolić. Ale żeby tracić 300% czasu. Ho, ho kochany, to to, to nie. My na czas musimy patrzeć po gospodarsku.