Strona główna » Newsy » Continue – ufundujmy sobie magazyn o grach!

Continue – ufundujmy sobie magazyn o grach!


Opublikowano: 25/10/2026 | Autor: Kambr Ordowik

Polak potrafi! Hasło mocno wpajane naszym obywatelom w czasach PRL, zyskało ponowną rozpoznawalność wśród fanów papierowych magazynów o grach w sierpniu 2014 roku, gdy zakończyła się zbiórka na reaktywację legendarnego Secret Service. Zorganizowano ją na platformie finansowania społecznościowego nazwą wprost nawiązującej do tego powiedzenia. Co było dalej, wiemy, stawiamy więc w tym miejscu kropkę. Po tym doświadczeniu staliśmy się zgodni, że o ile w Polsce zbiórki na wydanie książki, planszówki czy innego pojedynczego przedmiotu mają rację bytu, o tyle zrzutki na wykup praw, reaktywację tytułu i systematyczne „wydawanie gazety” już niekoniecznie. W najlepszym wypadku ich organizatorzy muszą liczyć się ze słabnącym zainteresowaniem w miarę upływu czasu.

Pisząc powyższe nie mam na myśli dodatkowego drobnego wsparcia grupy patronów, którzy manifestują swoje poparcie dla czasopisma, dorzucając symboliczne parę groszy. Takie rozwiązanie oczywiście nadal z powodzeniem działa (np. w PSX Extreme). O wiele trudniej znaleźć przykłady systematycznego, a przede wszystkim znaczącego kwotowo finansowania działalności z samych składek. W zasadzie jedynym znanym mi polskim wyjątkiem od tej reguły są dwa znane radia internetowe.

To, co traktować możemy jako regułę na naszym rynku zbiórek, nie musi jednak bezwzględni obowiązywać w innym miejscu globu. A szczególnie na drugiej półkuli – w Australii.

Logo bohatera artykułu

Parę słów tytułem wstępu. Wydarzenia na rynku australijskiej prasy przebiegały dziwnie znajomo. Początki lat 90-tych to boom komputerowy, narodziny wielu tytułów. Druga fala, uproszczę mocno, nazwijmy ją „konsolowa”, przybyła pod koniec ostatniej dekady XX wieku. Później jednak pojawił się cały na biało on – internet. Obiecując każdemu wszystko, zapowiadając, że będzie lepsze i koniecznie za darmo. Dalej to już wiecie, co i jak. Wszędzie podobna śpiewka. Mające na liczniku setki numerów magazyny odchodziły w niebyt. Czasami od razu na amen, niekiedy stopniowo, zmieniając właściciela, zmniejszając częstotliwość wydań, egzystując w wersji cyfrowej lub publikując teksty już tylko jako portal. Z czasem zastępowane były przez „darmowe” treści o lepszej lub gorszej jakości.

W 2025 roku pożegnał się z czytelnikami PC PowerPlay (311 numerów), wcześniej ze sceny zeszły Official PlayStation Magazine, Hyper i Atomic. Los nie oszczędzał też dziennikarzy lokalnych serwisów internetowych o grach np. Kotaku Australia. W tematyce growej większość ruchu generowały międzynarodowe koncerny, niekoniecznie interesujące się wnikliwymi analizami i lokalnym rynkiem. Fakty, wydarzenia, opinie przybywały z daleka, wytworzone dla wszystkich z jednej sztancy. Powstawały na drugim końcu internetowych łączy, gdzieś w odległej biurowej korpo-galaktyce, niosąc swoje doskonale i perfekcyjnie zunifikowane treści. Tam też, na konta globalnych korporacji, z dala od lokalnego rynku, wracały pieniądze z reklam.

Jackson Ryan
Mark Serrels

W takich okolicznościach dojrzewał pomysł przywrócenia Australii własnego magazynu o grach, obowiązkowo na papierze. W marcu 2026 na Kickstarterze została uruchomiona zbiórka na wydanie pierwszego numeru nowego drukowanego czasopisma o grach – Continue. Do wniosku, że Australijczyk też potrafi doszli dziennikarze Jackson Ryan i Mark Serrels. Od strony graficznej za logo i pierwszy numer odpowiada projektant Nathan Herbertson. Magazyn inspirowany ma być wyglądem i tematyką znanego ze stojącej na najwyższym poziomie oprawy A Profound Waste of Time. Znajdziemy w nim analizy, wywiady, reportaże. Liczyć możemy na dopieszczoną grafikę. Raczej nie będzie to ukazujący się co miesiąc uczestnik wyścigu z innymi mediami na publikowanie najnowszych recenzji. Na szczególną uwagę liczyć będą mogli australijscy twórcy gier. Zarówno już szerzej znani graczom, jak i ci znani mniej.

Odzew zaskoczył organizatorów i pokazał, jak wielu jest zainteresowanych lekturą bardziej ambitnych i tworzonych lokalnie artykułów, udostępnianych na papierze. Pierwotny próg zbiórki 25.000 dolarów australijskich (AUD) osiągnięty został w około 7 godzin. Ostatecznie licznik osiągnął ponad 100.000 AUD, zaś na liście wspierających znalazło się 1.620 osób. Zbiórkę rozszerzono o wydanie drugiego numeru magazynu. Z poczuciem misji wsparcia papierowych periodyków Zapach Papieru w mojej skromnej osobie przyłączył się do tej zacnej inicjatywy.

Ufundowane!

Wpłaciłem 45 dolarów (australijskich) za, jak się potem okazało dwa numery. Cena wydawała mi się ok. Uroczysta premiera papierowego magazynu Continue miała miejsce 7 października w Melbourne. Humor lekko popsuła mi nieco później ujawniona dopłata za przesyłkę. Koszt niemal się podwoił, to w końcu Australia. Ale – słowo się rzekło, uregulowałem należność za dostawę i oczekuję paczki z pierwszym numerem. Drugi numer zapowiadany jest w 2027 roku….

Projekty graficzne pierwszego numeru

Czekam więc na awizo o paczce z kraju kangurów, które mój ulubiony listonosz wrzuci do skrzynki, bo nie zastał nikogo w domu, choć w nim byłem 🙂 Nasza poczta pewnie doliczy jeszcze swój haracz za obsługę cła, ale czego nie robi się dla papieru. Gdy przesyłka nadejdzie, nie omieszkam dać znać na łamach naszego serwisu, co też Australijczykom udało się wyczarować.

Magazyn nie ma być miesięcznikiem, można spodziewać się kilku wydań w roku. Na razie, jak wspomniałem wyżej, zabezpieczone są dwa numery. Nie do końca jest to więc regularny periodyk finansowany przez „mecenasów”. Nic to. Trzymamy kciuki za powrót papieru do Australii i wydawanie kolejnych numerów. Wyzwanie stanowi zwykle utrzymanie zainteresowania i rozwój źródeł finansowania i samego tytułu. Ciekawe, czy tematyka nie będzie zbyt ambitna by utrzymać tytuł dłużej na rynku.

P.S. Sprzedaż magazynu prowadzą australijskie sklepy ACMI Shop i Pixel Crib. Tam możecie zamówić swój egzemplarz, jeżeli są wśród was maniacy szeleszczących kartek z antypodów. Magazyn jest z założenia papierowy, nie da się go kupić wersji PDF. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i ile ostatecznie uda się wydać numerów. Ciekawy eksperyment.

źródła zdjęć:
strona magazynu Continue
strona zbiórki na Kickstarterze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

14 Komentarzy

  1. Cool story, bro

    No dobrze, może jednak pochylę się nad tym przedsięwzięciem. Na początek przeczytam sekcję „Story” na stronie zbiórki.

    „It’s been a brutal time for videogames. Industry wide layoffs, studios shutting down.”

    Podczas trwania pandemii czas dla gier wideo był za to najlepszy. Taki stan nie mógł istnieć wiecznie. To znaczy era pandemii. A co za tym idzie – najwyższego prosperity dla gier. To nie moje własne spostrzeżenia, gdzieś przeczytałem o tym dłuższy czas temu.

    „We’ve watched on as our favourite outlets disappear — or worse, transform into AI slop factories.”

    Skoro znikały, to znaczy, że nie były rentowne. A że niektóre przekształciły się we fabryki AI slopu? Takie czasy.

    1. „Collapsing revenue models, an attention economy geared towards rage and the replacement of people with AI means that it’s near impossible to publish good work. It feels bleak. It feels like there’s no light at the end of this very dark tunnel.”

      Przecież wystarczy mieć pomysł na siebie i zorganizować zbiórkę na Kickstarterze.

      „But we believe audiences love great games writing. So we don’t want to give up.”

      No właśnie. Chociaż w sumie… skoro serwisy piszące o grach padały z braku rentowności, to jak bardzo kochamy owo wspaniałe pisanie o grach? No chyba że takowego nie było, więc owe znikały (nie wiem). Należy też pamiętać o zewnętrznych uwarunkowaniach ekonomicznych. „Pixel” leciał ku ziemi przez malejący popyt (czasy późnej pandemii). Oba nasze printy mainstreamowe lecą na wydaniach specjalnych i książkach/albumach. Co się stanie, jeśli wyłączy się te silniki dodatkowe?

    2. Czy zatem… popyt na te główne jest zbyt niski? Ekonomia zbytnio dociska pasa wydawcom? Gdzie powód?

      Nieboskłon marzeń

      Czytam teraz treść pod śródtytułem „The Dream”.

      „With CONTINUE we want to create a magazine that sits at the intersection between the immense and incomparable A Profound Waste of Time and the excellent reportage found in magazines like The Monthly or The New Yorker.”

      Patrzę na sklep tegoż APWOT. Widzę 6 wydań (najnowsze w PREORDERZE), przy czym każde zwykłe (£25.00 GBP) ma… równolegle edycję specjalną (£40.00 GBP) – raz z „Die Cut Apperture”, innym razem z „Thermochromic Ink” lub z „Rainbow Holofoil”, a nawet z „Glow in the Dark”. Zatem… silnik dodatkowy w postaci tego samego cukierka, ale w ładniejszym sreberku (no offence).

    3. Edycje specjalne APWOT…

      #5 – „The special edition will be printed on a shiny heavyweight paper stock that appears metallic.”

      #6 – „a unique lenticular print affixed to Astro himself, allowing him to shift expressions and emote just as he does in-game.”

      Pomysłowe, za każdym razem inne. Tutaj też tak będzie?

      „We won’t do traditional reviews or explainers and there won’t be much in the way of industry news. Our focus is on story.”

      OK, cool, unfollow.

      Just kidding.

      „We want to focus on Australian games and Australian developers (…) we’ll be chasing stories from across the planet.

      Grunt to spójna wizja.

      No ale że czemu?

      Teraz pora na tekst pod śródtytułem „Why a magazine?”.

      „We want to stuff it full of art you could chuck on your bedroom wall, or hang in the living room.”

      Będzie plakat tej z „Heavy Metal F.A.K.K. 2”?

    4. „And we want CONTINUE to function like a memory card. CONTINUE is preservation. It’s videogame journalism without corporate overlords. We don’t have to worry about SEO, clicks, dwell time or AI plagiarising our work. These stories will always exist in this magazine and you will always have them.”

      Przyznam, że z tym trafiliście w sedno.

      „We want to make a magazine because we’re inspired by them. We know the impact they can have. Today, with the media industry in its current state, a magazine feels more cutting edge than ever.”

      Z tym również.

      Take cover!

      A teraz sekcja „The Cover”.

      „[Update: We hit our first stretch goal, which means all backers at the New Game Plus tier and above will receive a special edition cover of the magazine, illustrated by Jack Kirby Crosby. We’ll provide more details soon!]”

      Ohooo… edycje zwykłe i specjalne.

  2. WTF? Ale że właśnie… WTF? Czyli że co? Teraz? W obecnych realiach? Gdy „Ekszyn” musi cisnąć na wieeelu silnikach dodatkowych, bo inaczej… spadnie, kiedy to równolegle „Ekstrim” ma… identycznie? Zabieram się za czytanie.

    „To, co traktować możemy jako regułę na naszym rynku zbiórek, nie musi jednak bezwzględni obowiązywać w innym miejscu globu. A szczególnie na drugiej półkuli – w Australii.”

    Aaa… no chyba że tak. No to doczepiłeś skrzydła z napisem „A JEDNAK”, po czym je… odciąłeś. Bo i owszem, wychodzi coś nowego, w druku, o grach, tyle że… nie u nas.

    „Z poczuciem misji wsparcia papierowych periodyków Zapach Papieru w mojej skromnej osobie przyłączył się do tej zacnej inicjatywy.”

    Łooo… szacun!

    1. Wydaje mi się, ze jak poczytasz dokładniej (ale może czytasz dokładniej, ale nie odbierasz wpisu jak ja po zastanowieniu) – podciąłem jednak mocniej skrzydła lub zasiałem niepewność. To, że szkoda, ze nie w Polsce – może szkoda, pytanie, ilu by było chętnych do lektury jakiegoś trzeciego „flagowca”. Ale czy w Australii uda się wydawać regularnie papierowy magazyn? Jak długo potrwa wsparcie? Czy tez jednak przejdą w tryb „pospolitego ruszenia” czyli zbiórek na kolejne – piszesz przecież o takim magazynie w Europie, co zbiórkami wydaje kolejny numer. W przypadku APWOT taki model się sprawdza. Ale wydawnictwo to ma inny cel – poczytasz ambitny tekst z ciekawymi osobami na mega dopieszczonym layoucie i na dobrej jakości papierze. Może co kwartał. Wydaje mi się, że Continue będzie musiało być bliżej do APWOT, niż do kwartalnika (nie nawiązuje do naszego CDA). Na razie czekam na 2 numery, zobaczymy, co oni tam dowożą.

    2. Struktura wspierających pokazuje, skąd pochodzą czytelnicy – PL się nie mieści w tym top.
      Where Backers Come From Top Countries (łącznie 1620, rozbite 1515)
      Australia 921
      United States 396
      United Kingdom 67
      Canada 28
      Germany 26
      New Zealand 22
      Netherlands 18
      France 16
      Italy 11
      Ireland 9

    3. Mój pierwszy akapit przepełniony jest zdziwieniem, a po nim drugi uszyty jest ze zrozumienia sytuacji, ale też świadomości owego podcięcia skrzydeł, gdyż rzecz dzieje się nie w Polsce (tylko do tego tam piłem).

      To, czy „Continue’owi” dane będzie się… kontynuować, to już osobna kwestia, której nie ruszałem. Dość już tutaj nadefetyzmowałem. Może (memu podejściu na złość) to przedsięwzięcie będzie miało świetlaną przyszłość.

      A że nie w Polsce? „Continue” byłby… czwartym printem growym. Jaką siłę nośną ma trzeci? Wystarczającą, no wystarczającą. Tak ową postrzegam. Tylko że… „potężna wichura łamiąc duże drzewa” itd.

      Łapusz myślał kiedyś, że ktoś kupi tego jego „Pixela”. Really?

      1. Czy trzeci – masz na myśli GA?

        Ad. Pixel. Nie wiem, co tam Łapusz miał w głowie. Początek zresztą związany był z hasłem odroczenia SS.
        Moim zdaniem dobrze jest, jeżeli ktoś za jakiś czas sprzedaje coś, co rozwinął, w dobre ręce, bo chce uwolnić czas na nowy pomysł. Ale zakładając to coś, był tym napalonym na temat i stworzenie czegoś. Niedobrze, jeżeli zakładając był napalonym, ale tylko myślą, że pohodujemy i kiedyś się to sprzeda. Oczywiście profesjonalnie można się i w takim rozwijaniu i sprzedawaniu specjalizować. Są osoby zakładające świetne małe firmy, ale dobrze zarządzające nimi tylko do osiągnięcia określonej krytycznej wielkości.

      2. Tak, „Game Again”. Nasz trzeci print growy.

        Odnośnie do „Pixela”, miałem na myśli to (z grudnia 2022)…

        „Pozostawiamy również otwartą opcję powrotu pisma za jakiś czas. Oczywiście wymagałoby to pozyskania partnera, który zechciałby ponieść ciężar głównie finansowania projektu, wiadomo też, że musiałaby pojawić się perspektywa uzyskania rentowności przez tytuł. Na chwilę obecną nie mogę tego obiecać, ale nie powiem „nigdy”.”

        https://patronite.pl/pixel

      3. Ja bym powiedział, że czwarty. Jest jeszcze „Komoda&Amiga plus”, wydawane nawet w dwóch językach (po polsku i angielsku). Co prawda nie możemy kupić go w kiosku, ale przez internet jak najbardziej. Może w tym roku doczekamy się jeszcze 31-go numeru, a może nawet przy dobrych wiatrach 32-go.

    4. „Retronics” leci na dwóch (!) wsparciach. Pierwsze powoli się kurczy, drugie (po przemeblowaniu) rośnie, ale… raczej dalece od oczekiwanych wartości. Wydając tamtego odzyskanego printa „PSX Fan” 6/2001, ów stwierdził…

      „Jeśli wydanie Wam się spodoba, będziemy kontynuować wydawanie tego magazynu!”

      Cóż.

      Uważam (może błędnie), że „amaZINgowi” marzy się ścieżka „Game Again”. Marzy się.

      Takie są realia polskiego rynku drukowanej prasy growej. Stąd też moje (na żywo w komentarzu pisane) zdziwienie. Jednocześnie też (jako swoisty kontrapunkt) rozżalenie.