Może myślicie, że zrobiłem to specjalnie, ale nie – niemal identyczne pomarańczowe okładki holenderskiego magazynu Power Unlimited z poprzedniego wpisu i PSX Extreme nr 347 to przypadek. Zgadliście, dotyczą tej samej gry – The Blood of Dawnwalker. Widać zasłużyła. Ale zanim do niej i całej reszty przejdę, zerkam szybko na cenę, okładkę i liczbę stron najnowszego numeru. Bez rewolucji, czyli 116 stron (powrót z 124) za 24,99 zł. Podoba mi się, lecimy więc dalej.

Co tam w świecie konsol? Tym razem więcej plotek, prognoz i przecieków zamiast faktów i konkretnych tytułów. Konsolometry wskazują lekko powyżej średniej (Playstation i Xbox po 7/10, Switch 6/10). Według vgchartz.com Sony sprzedało w ostatnim miesiącu 0,85 mln konsol i dobiło do 92,96 mln sztuk. Według prognoz S&P Global Market Intelligence Kagan (taka poważna agencja z Londynu) konsola PS6 będzie liderem na rynku i w ciągu dwóch lat od premiery sprzeda się w ponad 17 mln egzemplarzy. Przewidywany wynik nowego Xboxa ma być 2,5 raza gorszy. Ot, takie tam wróżby, chcecie to wierzcie 🙂 Mimo tych pozytywnych prognoz obecnie Sony zbiera cięgi za rezygnację z fizycznych nośników, co ponoć wpływa na relacje z kontrahentami. Co do Xboxa XSX – miesięczna sprzedaż konsol wyniosła 0,3 mln sztuk i sumarycznie dobiła do 35,02 mln. Komentarze pokrywają się z ubiegłomiesięcznymi: nowa szefowa Xboxa chce odbudowy marki, powrotu exclusive’ów i takie tam bla bla. Jedyny godny uwagi przeciek to taki, że nowy Xbox Project Helix, wbrew wcześniejszym zapowiedziom może otrzymać wbudowany napęd, co by równało się daniu Sony pstryczka i było jakimś atutem w walce o konsumenta. Wieści o Switchu 2? W ciągu miesiąca nabyto 1,39 mln konsol (łącznie 21,67 mln), co tradycyjnie czyni „go „pstryczka” najpopularniejszą platformą ostatniego okresu. Tym razem niewiele newsów dostajemy poza (tak tak) przeciekami, jakoby pod koniec tego roku miała pojawić się wersja z ekranem OLED. I, znając Nintendo i jego skłonność do wypuszczania n-tych wersji konsol, pewnie tak będzie.
W dziale gier mamy 3 zapowiedzi, 1 playtest, 25 recenzji, 1 retrorecenzję i 5 mini recek (w rubryce Replay). Grą numeru zostało Halo: Campaign Evolved, a równie wysokie oceny i odznaczenia otrzymały Doom: The Dark Ages – Revelations, Assassin’s Creed Black Flag Resynced, Denshattack! i The Drifter. Testowany przedpremierowo The Blood of Dawnwalker też się redakcji spodobał, dostał od Rogera „dziewiątkę” i sporo miejsca na łamach, a na deser został uzupełniony wywiadem z reżyserem gry i współwłaścicielem studia Rebel Wolves – Konradem Tomaszkiewiczem. Wyszedł z tego zgrabny Temat Numeru, nie jedyny. Sam pogrywam obecnie w nowego Assassyna i zgadzam się z Kalim, że to jeden z najlepszych AC w historii. Niemniej pierwowzór pokochałem, wymasterowałem i wyssałem jak cytrynkę, więc tutaj nic już mnie nie zaskoczy. Chodzę i podziwiam krajobrazy. Przeglądam też recenzowane w piśmie tytuły, by ewentualnie coś dla siebie wyłowić. Dwie pozycje dość mocno mnie zaciekawiły: niskobudżetowy klon Residenta Flesh Made Fear oraz wymieniony wyżej The Drifter. Co to tego drugiego tytułu, od lat nie grałem w dobrą australijską pixel artową przygodówkę. Właściwie to nigdy nie grałem.

Trzy Tematy Numeru oferuje „szmatławiec” w tym miesiącu. O pierwszym, dotyczącym RPG-a Rebel Wolves już wspomniałem. Drugi wywołany został nieszczęsną decyzją Sony o rezygnacji z wydań pudełkowych. Jak wygląda cyfrowa rewolucja, komu jest ona na rękę, a komu nie? Jakie jest zdanie zg(red)ów na ten temat? Poczytajcie. Trzeci temat wyniknął z faktu, że w tym roku obchodzimy 25-lecie premiery GameCube’a. No to trzeba by coś napisać. Czy to największy przegrany konsol 6-tej generacji? Nie wszyscy tak sądzą. Ja, po ograniu wszystkich „starwarsów” na Gacku, też tak nie sądzę. Co tam jeszcze w publicystyce? Ano artykuły o piratach w popkulturze (mamy recenzję remastera Black Flag, to mamy artykuł o morskich zbirach), kondycji Gwiezdnych Wojen, zaginionej „piłce” na Dreamcasta (mniam!) i sklepach konbini, czyli japońskich „żabkach”. O, Mazzi tam robił, trzeba poczytać 🙂 Oczywiście nie wymieniłem wszystkich tematów, tylko te na pierwszą nóżkę. A co na drugą, odkryjcie sami.
Tradycyjnie kończąc przegląd najnowszego numeru muszę wspomnieć o tym, co stałe i niezmienne, mianowicie felietonach i kącikach. Fanów tego rodzaju stuffu pocieszę: jest tego od kopy, zmiany są niewielkie, jedynie proporcje się zmieniają. Przykładowo, tym razem więcej jest Wynurzeń Cymbała – cztery strony – widać HiV jako cymbał się podoba 😉 Odnotowałem również pojawienie się Norbiego w Zgryźliwych Tetrykach (jednorazowo?) i powrót Zgrengtena – fajnie poczytać jak wataha zg(red)ów wywija piąstkami nad Mixtape.
Sierpień temperaturami daje popalić. Leżak, parasolka, zimny napój i najnowszy lektura PSX Extreme – to kombo daje pewność, że kolejny upalny tydzień tego lata zaliczę do udanych.


źródło zdjęć:
PSX Extreme nr 347 – 8/2026


Od siebie chciałbym dorzucić, że trudno mi uwierzyć, iż dajemy radę nie tylko robić różne nowe rzeczy, jak książki i nadchodzące [REDACTED], oraz jednocześnie trzymać miesięcznik w rześkiej formie. Zwłaszcza że mało kto wierzył, że przetrwamy trzysetny numer! A tu już za winklem „trzystapisionty”, za nim zaś – trzydziestolecie.
Dziękujemy za taką możliwość!
„Od siebie chciałbym dorzucić, że trudno mi uwierzyć, iż dajemy radę nie tylko robić różne nowe rzeczy, jak książki i nadchodzące [REDACTED], oraz jednocześnie trzymać miesięcznik w rześkiej formie.”
A mi łatwo. Aerodynamika po prostu. Siła nośna. Silniki dodatkowe wielu rzędów (większość z nich jest… niezbędna). W przypadku „CD-Action” jest identycznie, co już nawet spikain (!) jawnie powiedział (!) podczas tegorocznego EXPO. A o czym raz także i Perez napomknął (!) w kwestii kalendarza sprzed kilku lat.
„Zwłaszcza że mało kto wierzył, że przetrwamy trzysetny numer! A tu już za winklem „trzystapisionty”, za nim zaś – trzydziestolecie.”
Dokładnie. Aczkolwiek nie wspomniałeś o innej ciekawostce (o której to Koso napisał w owym #300, a uprzednio sam na to wpadłem i stosownych obliczeń dokonałem). Mianowicie tej…
https://zapach-papieru.pl/2023/07/cd-action-nr-3-2023-336/comment-page-3/#comment-9803
Pomyśleć, że to już w najbliższy czwartek.
A czy wiadomo już coś w kwestii owego #350? To znaczy formy wiwatowania? Dodatkowe strony? Jakiś plakat z Larą Croft? Jakaś naklejka z logo magazynu? Kod zniżkowy na prenumeratę roczną? Przedwczoraj Perez napisał…
„Nie było póki co tematu. Jakieś kilka miesięcy tematu jak rozmawialiśmy z Rogerem to, że raczej nic specjalnego z racji 30-lecia, które będzie kilka miesięcy później. Tak że może coś się urodzi, ale raczej myślę, że symbolicznie, a nie 35 stron na 350 numerów. Zwłaszcza że te jesienne numery dopakowane max. No ale to wersja na dzisiaj, mamy jeszcze 2 miechy.”
https://www.psxextreme.info/topic/129050-psx-extreme-348/page/2/#comment-5625092
Czyli tak raczej niezbyt. No dobra, a czy dyskobol z okazji swojego TRZYDZIESTOLECIA dodał w #348… plakat? To może… naklejkę? Albo chociaż… listing jakiejś fajnej gry na Schneidera? No gdzieee… przepisywanie kodu gierki w dzisiejszych czasach? Widzimy się po krótkiej przerwie.
…
Niedawno postanowiłeś wyjąć ze szafy swojego poczciwego Schneidera, załadować do niego kasetę ze składankami najlepszych gier i chociaż na chwilę powrócić do… świata swych wspomnień. Udało się! Byłeś, choć przez te pół godzinki zaledwie, najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. No dobrze, ale trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości, zatem maszynkę odłożyłeś na półkę meblościanki w salonie. Bynajmniej… nie z powrotem do szafy, z której ją wyjąłeś. Jutro znów pograsz, tym razem w inny tytuł. Pojutrze też i tak przez kolejne dni.
A to dopiero jedna kaseta, gdy masz ich z tuzin. Tylko że… w tym czasie Twój 8-bitowy skarb… kurzy się. Trudno, cóż poradzić.
Ale czy wiesz, że jest na to sposób? Zobacz…
„Pokrywa przeciwkurzowa na komputer Amstrad/Schneider CPC464. Przezroczysta, wygląda jak szkło, wykonana ze specjalnego tworzywa sztucznego o grubości ok. 1 mm. (…) Wyrób bardzo wysokiej klasy, chroni przed kurzem, zalaniem i promieniami UV.”
https://retronics.eu/?a=item&id=111&l=pl
Twój kumpel ma Amigę. Też ją wyjął ze szafy. W sumie to dzięki niemu właśnie, przedwczoraj powróciłeś do tych magicznych czasów przeszłości. A czy dla jego kompa też by się taka pokrywa znalazła? Oczywiście! A na Atari? A na Commodorka? Różne modele? W rzeczy samej!
Już! Na czym to ja… aaa… świętowanie okrągłej rocznicy albo takiegoż numeru, a… dodatki do printu. W tym przypadku… „PSX Extreme” #350. Szału nie będzie. Aczkolwiek…
„może coś się urodzi, ale raczej myślę, że symbolicznie”
Spoko. Tymczasem ja chciałbym zwrócić tutaj uwagę na inny aspekt, niewidoczny gołym okiem. Mianowicie? Mianowicieee… Perez. Dam przykład, żeby wyjaśnić, o co mi chodzi. Przykład teoretyczny!
Marzec 2023. Perez napisał, że kupił sobie takie fajne błękitne skarpetki, jak pojechał na miasto załatwiać jakieś formalności.
Wrzesień 2026. Ktoś zapytał Pereza o jego ulubiony kolor. Ów na to: tak z grubsza to błękitny.
Koniec przykładu teoretycznego. Teraz praktyka. Spójność! U Pereza widzimy jedną wielką ogromniastą spójność. Tego, o czym pisał kilka dni, tygodni, miesięcy, kwartałów czy lat temu – z tym, co pisał później po dniu, tygodniu, miesiącu, kwartale czy latach. Spójność. Wszystkiego. Nie tylko cyferek dotyczących jakichś specjali. To tylko cyferki, rzecz w zasadzie… stała. Tutaj chodzi o jego… myśli, jego plany, jego rozmowy. Spójność! Ja to obserwuję, odkąd zasiadł na fotelu wydawcy miesięcznika. W sumie to enty raz tu już o tym piszę. Gdyż… uważam, że warte to jest nagłaśniania.
Wracając jednak to tych jego przedwczorajszych słów. Spójne są z tymi, które wypowiedział (to znaczy napisał) pod koniec czerwca. Wtedy też tutaj o tym pisałem (pod recką #345). Wrzuciłem też tu wtedy to…
https://imgflip.com/i/av5b42
Ale jaja!
Adam Piechota napisał w powyższym komentarzu…
„i nadchodzące [REDACTED]”
https://www.psxextreme.info/topic/129057-wznowienia-archiw%C3%B3w-psx-extreme-nowy-typ-wydawnictwa-od-n3-media
Natomiast KOMODO w owym poście napisał…
„Lada moment dojdzie do finalizacji porozumienia, a skoro poczyniono wydatki, trzeba coś z tym fantem zrobić.”
To daje mi szerszy obraz aktualnej sytuacji ekonomicznej „PSX Extreme”. Hmmm… interesting. To także nader obficie tłumaczy (relatywnie) niedawną sytuację, gdy Adam Piechota miał (że się tak wyrażę) wydmuchane na fakt, iż nakłania Czytelników miesięcznika do kupowania… kwartalnika (!), dodając do swojego felietonu nawet… okładkę najnowszego jego numeru (!). To zmienia postać rzeczy! Czyli od jakiegoś już czasu… specjale i albumy nie tyle robią im za… silniki dodatkowe, co (głównie?) dla… tworzenia zapasów finansowych? Ale jaja!
I jeszcze raz ów komentarz AP, tym razem cały…
„Od siebie chciałbym dorzucić, że trudno mi uwierzyć, iż dajemy radę nie tylko robić różne nowe rzeczy, jak książki i nadchodzące [REDACTED], oraz jednocześnie trzymać miesięcznik w rześkiej formie. Zwłaszcza że mało kto wierzył, że przetrwamy trzysetny numer! A tu już za winklem „trzystapisionty”, za nim zaś – trzydziestolecie.
Dziękujemy za taką możliwość!”
Przecież to – rudymentarnie – wywraca cały stolik mojego postrzegania tejże lecącej maszyny, z napisem „PSX Extreme” na kadłubie. Całej tej… aerodynamiki w jej przypadku. Ale jaja!
Tylko że w takim razie jak to wygląda u konkurencji? Jeszcze raz słowa spikaina, podczas tegorocznego EXPO…
https://www.youtube.com/watch?v=kn9Xroqs8GM
Od 3:42. Sami posłuchajcie. No jest jak byk stwierdzone, że specjale pełnią funkcję silników dodatkowych. Tych słów (od 4:25) nie da się inaczej interpretować (przynajmniej w mojej łepetynie).
Czyli że co? „PSX Extreme” – holistycznie – leci sobie na luzie, podczas gdy „CD-Action” musi cisnąć na silnikach dodatkowych? Moraś, przyjdź tu (jeśli zechcesz) i powiedz (to znaczy napisz), że w Waszym przypadku tkwię w identycznym błędzie, jak miało to miejsce odnośnie do Waszej konkurencji. Ale jaja!
Ja tymczasem będę się mocno zastanawiał nad zredagowaniem rezygnacji z pełnienia funkcji dyrektora Centrum Analiz serwisu Zapach Papieru. Tylko komu bym miał ją wtedy przekazać?
Drogi Anarki, warto z pewnością zaznaczyć, że zwiększenie „marketingowości” naszego przekazu na social mediach jest dla nas bardzo korzystne – jesteśmy pewni, że Nintendo 64 Extreme to na tyle niszowy temat, że pisemko wymagało dużo więcej postów, linków, zaczepek i przypominajek niż niektóre wcześniejsze, ale dla klarowności: „Resident Evil: Raccoon City” promowaliśmy równie intensywnie, może nawet odrobinkę bardziej. Staramy się, by to wszystko było przeplatane ładnymi zdjęciami oraz informacjami o zawartości miesięcznika. Dużo pracy wkładam w te pościki i śmiem twierdzić, że wyglądają schludniej niż rok temu 😀
„Drogi Anarki, warto z pewnością zaznaczyć, że zwiększenie „marketingowości” naszego przekazu na social mediach jest dla nas bardzo korzystne”
Toć jest to oczywista oczywistość, wszak stosowane jest to także przez Waszą konkurencję. Czasem bardzo bardzo (celowe powtórzenie). Ja to wszystko doskonale rozumiem.
„jesteśmy pewni, że Nintendo 64 Extreme to na tyle niszowy temat, że pisemko wymagało dużo więcej postów, linków, zaczepek i przypominajek niż niektóre wcześniejsze”
Dlatego też wzmożyliście… wzmogliście (ooo, nie podkreśliło!) informowanie o owym specjalu. Tak zwana „warstwa druga”, o której tutaj pisałem. Wynikająca właaaśnie z chęci zwiększenia popytu. Który jest taki, jak go opisałem w tak zwanej „warstwie pierwszej”. Ja na serio tutaj magazyny growe… analizuję, a nie szczypię.
„ale dla klarowności: „Resident Evil: Raccoon City” promowaliśmy równie intensywnie, może nawet odrobinkę bardziej.”
Możliwe. Jednakże najwidoczniej… yyy… nie rzuciło mi się to w oczy (ale durnowate zdanie mi wyszło, to znaczy pod kątem jego logiki samej w sobie, a nie zrozumienia, o co mi chodziło).
„Staramy się, by to wszystko było przeplatane ładnymi zdjęciami oraz informacjami o zawartości miesięcznika. Dużo pracy wkładam w te pościki i śmiem twierdzić, że wyglądają schludniej niż rok temu”
Nie no, wszystko super. Mi chodziło tylko i wyłącznie o zintensyfikowane yyy… machanie tym wydaniem specjalnym. Na tym się tutaj skupiam. Na analizowaniu kwestii ekonomicznych każdego z printów growych (zatem i Waszego, rzecz jasna, acz ostatnio mniej, gdyż po prostu więcej dzieje się u dyskobola, albo tylko ja tak to odbieram).
Adamie Piechoto, nooo…
To nie jest tak, że ja się na Was uwziąłem. Ja się na OBA magazyny sfokusowałem! I jeszcze na „Retronics”! I jeszcze na „Game Again”! Multitasking swoisty. Nie no, zwykłe bieganie po arenie. Jak mój kumpel, Orbb. To oko takie wielgachne, na 2 mechanicznych girach.
Łelkommm to ziii piii ariiina! Enter de komments sekszyn to bigin diskaszyn…
A teraz poważnie (taaa, oczywiście…). Po prostu nastały (ehe, od dawna już nastawają) trudne czasy dla prasy drukowanej, wliczając w nią (oczywiście) printy stricte gamingowe. Tylko 2 już zostały. Ale… trwają. Targają. Unikając tarapatów. Tarmoszą się trwale z trapiącymi turbulencjami (nooo, nawal jeszcze więcej długich wyrazów na „t”!) zaistniałej sytuacji. To tak trawestując (serio?) moje dywagacje o silnikach dodatkowych, tutejsze (dalej nie czytam!). Swoją drogą…
Ja MAM pełną świadomość tego, że takie właśnie moje pisanie o tych silnikach dodatkowych (a kilka dni temu o wzmożonym promowaniu Waszego najnowszego specjala)… może mierzić zarówno Ciebie, jak i Morasia. Jerzego Dudka, a także BlackRose. Niczym zegarek na ręce Muńka Staszczyka. Aleee… to są moje analizy autorskie kraftowe wielostopniowe (może jednak błędne). Bo od tego jest tu Anarki. Od tego on jest. Od tego jest on. Od tego jest. Znalazł sobie niszę, której do tej pory nie wykorzystywał dosłownie nikt. Analizowanie aktualnej sytuacji ekonomicznej magazynów growych oraz próba przewidywania ich przyszłości na podstawie dostępnej wiedzy. System wczesnego ostrzegania, swoisty.
Fly with me to the stars tonight
Enty raz to powtórzę, własne me spostrzeżenia. W pewnym momencie (choć samo zjawisko trwało dłużej) „Pixel” zaczął… tracić siłę nośną. Co robiono, by temu przeciwdziałać? Podwyższono jego cenę. Dwukrotnie, w relatywnie krótkim okresie. Rykoszet sytuacji ekonomicznej u nas i na świecie (najpierw pandemia, później wojna u naszych wschodnich sąsiadów). Drożejący papier, skyrocketująca (jest takie określenie) inflacja oraz (najprawdopodobniej) malejący popyt na ów magazyn (jako zarówno przyczyna oraz skutek, perpetuum mobile istne). Mało! To wciąż było zbyt mało. Samolot nie leciał już w linii prostej, tylko… cały czas opadał.
No to nowy dział dać, może to zachęci więcej osób do kupowania. GAME STUDY – brzmiało nader profesjonalnie i takim też z pewnością było. Tylko… co z tego? Maszyna cały czas obniżała swój pułap.
No to może… tekturki z grafikami ze starych gier. Kultowych. Nostalgia. Melancholia (nomen omen). Bezcenna. To zwiększy ciąg głównego silnika. Odzyskamy siłę nośną i zaczniemy się wznosić. Do gwiazd nawet.
Na papierze wyglądało to obiecująco. Tylko że w realiach, w których przyszło tej jednostce lecącej znajdować się… 10.000 metrów nad ziemią (przy wypiętrzonych cumulonimbusach), to znaczy z każdą kolejną sekundą niżej… takie proste już nie było.
Aczkolwiek przyznać trzeba jedno! Załoga robiła co mogła, by tę maszynę utrzymać w powietrzu. Równolegle też… tę drugą. Czyli „PSX Extreme”. Pamiętamy wszyscy i wdzięczni Łapuszowi jesteśmy wszyscy, że… poświęcił (welcome to City 17, you have… nevermind… KMWTW) SWÓJ (nader swój!) tytuł, a nie ten… kupiony później (że tak bezdusznie się wyrażę). Tylko że… to była oczywista oczywistość. By tak właśnie postąpić. Efekt nader chłodnej kalkulacji. Powiedzmy.
Powróćmy jednak do owego lotu. Gdy właśnie kończyły się marzenia, by wznieść się…
To a place behind the sky
Będę teraz wklejał słowa Avoka, z recenzji poszczególnych numerów „Pixela”…
#77 (marzec 2022, przy okazji… pandemia rozprzestrzenia się na coraz więcej państw)
„Półtora miesiąca czekania i wreszcie nowy numer Pixela trafił do saloników prasy. Droższy o piątkę, a na przestrzeni dwóch numerów o dychę. Dużo, to podwyżka prawie o 70% i nie wiem, jak czytelnicy na to zareagują. (…) Po sprawiedliwości trzeba przyznać, że wyższa cena rekompensowana jest większą objętością pisma – 148 stron, dostajemy także kartę kolekcjonerską. Dodatkowe strony zjadła wkładka „One Life Left”, dostępna wcześniej jedynie prenumeratorom i patronom.”
Kerozyna. Nafta lotnicza. Zwał jak zwał. Musi napędzać silnik główny. Skąd ją brać, skoro ta w skrzydłach się kończy? Hmmm? Skąd?
-Z drop tanków!
-Jesteś pewien? One przecież…
Ano właśnie. One przecież były przeznaczone li tylko dla prenumeratorów i patronów. Teraz jednak musiały być dane… wszystkim. W imię… ratowania tejże maszyny.
-Tak, przełączaj, nie widzisz, co się dzieje? Główny zdycha! Zaczynamy tracić siłę nośną!
-Przełączam! Czekaj… czekaj… pobiera! Obroty rosną! Będzie dobrze! Musi być dobrze!
Tylko czy faktycznie było, jeszcze wtedy? Zobaczmy…
#82 (wrzesień 2022, pandemia w Polsce rozpleniła się już na dobre, owocując… lockdownami, droższym papierem, droższym wszystkim)
„Zwodnicze „Teraz 148 stron” sugeruje, że poprzednio było mniej. Nie, nie było. Było za to taniej. Teraz kupując nowy numer musiałem dorzucić piątaka i o tym fakcie dowiedziałem się przy kasie, bo nikt w moim wieku nie jest w stanie przeczytać ceny na okładce, napisanej fontem 1px. Nie przypominam sobie także, żeby ktoś wcześniej informował o podwyżce na facebookowej stronie magazynu, nie wspomina też o niej w piśmie Micz.”
To nie była już czerwona lampka, migająca w kokpicie. To było… wiele ich, dyskotekę sobie urządzających, do tego dochodziła kakofonia istna, komunikatów głosowych oraz… piszczenie innych alarmów. I teraz tak…
Jeden. Jeeeeeden, kurka wodna (nie mogę tu przeklinać, obiecałem Avokowi), błąd pilota, wszak jesteśmy tylko ludźmi… powtórzę (w dalszej części tekstu też będę to czynił) – tyyylko ludźmi… jeden najmniejszy choćby błąd i maszyna będzie już… nie do uratowania. Po prostu już… znów powtórzę, aby wybrzmiało to należycie… nie do u ra to wa nia. Co zrobił Łapusz?
Jesteśmy tylko ludźmi. Mamy dziesiątki spraw na głowie, setki niewiadomych i tysiące zmiennych, aktualizujących się cały czas. Ot… życie. Dane nam, aby przez nie przejść. Mając jedynie… One Life Left. Tylko i aż. Jest presja? Bywa, że ogromna. Łapusz ścisnął ster obiema dłońmi, jakby miał go za chwilę wyrwać, po czym… przyciągnął go do siebie. Do oporu. Wiedząc, że to podniesie nos maszyny. Wierząc też równolegle… jesteśmy tylko ludźmi… że to spowoduje, iż maszyna… wzniesie się. Że jakimś cudem… poleci jeszcze ponad niebo.
Może by i tak było. Gdyby nie… tutaj chciałbym powrócić do początku jednego z moich komentarzy, w którym odpowiadałem Adamowi Piechocie. Otóż…
„Aerodynamika po prostu. Siła nośna.”
Nieubłagane prawa fizyki. Powodujące, że statek powietrzny, którego silnik nie zapewnia wystarczającego ciągu, a zatem… prędkości, tak więc… siły nośnej, w dodatku mający podnoszony dziób, więc i skrzydła… przechodzi w… przeciągnięcie.
Jadąc szybko samochodem (jako pasażer) wystawmy swą prawą rękę za okno. Trzymajmy dłoń poziomo. A następnie lekko obróćmy ją zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Powietrze – które ona przecina – powoduje, że… ta się podnosi. W samolocie jest analogicznie (krawędź natarcia skrzydła, cały jego profil). Następnie obróćmy ją jeszcze bardziej. Pęd wiatru… odpycha ją. Ze skrzydła zrobił się… żagiel. Powróćmy teraz do tamtej maszyny.
Całkowita utrata siły nośnej. Przeciągnięcie. Bezwładne opadanie. Czy można było jeszcze z tego wyjść? Teoretycznie tak. Tylko na jak długo?
W tym momencie urywam ten wątek (KMWTW, to znaczy opierając się na pewnym czymś, tylko czy… rzeczywistym?).
#84 (styczeń 2023, pandemia nadal trwała, równolegle też… wojna w Ukrainie, zatem podwójne turbulencje ekonomiczne)
„Szmaragdowo-niebieska okładka promująca grę Floodland, 148 stron 84 numeru o wartości 29,99 złotych. Do tego rozkładana karta z wszystkimi okładkami magazynu, jakie się ukazały i autografami redaktorów. Na deser gratisowy numer magazynu PolskiGamedev.pl. W taki sposób Pixel żegna się z czytelnikami. Wiadomo było o tym od miesiąca, liczyłem jednak na jakiś cud, nowego sponsora lub właściciela albo decyzję o przejściu na cykl kwartalny. Cudu nie było.”
Gdyż… tej maszyny lecącej już po prostu… nie było. Na swój sposób… spełniło się (choć nie powinienem tak pisać) tamto (moja fikcja literacka) swoiste marzenie…
Fly with me to the stars tonight. To a place behind the sky.
„Pixel” poleciał do nieba. []
– – – = = = FLY WITH ME = = = – – –
Felieton #11 / 2026
Śródtytuły: utwór „DJs @ Work – Fly with me”
Jeżeli postrzegasz, drogi Czytelniku, ten mój powyższy tekst jako ciekawy… rozważ ewentualne postawienie kawy Avokowi, zatem… całemu temu serwisowi (zielony przycisk pod powyższym artykułem). Ale jeśli nie, to też spoko. Dziękuję, że przeczytałeś tenże mój felieton. Pisałem go na bieżąco (oczywiście najpierw na brudno, kolejne komentarze), z przerwami, słuchając powyższego kawałka oraz „U96 – Underwater”, a także „Brooklyn Bounce – Bring it back”. Muszę mieć jakąś „trensówę” na maksa włączoną, gdy przykładam się do tego, co piszę. Po prostu muszę. Bo tak… przykładałem się. Pozdro.
This is the way!
https://www.psxextreme.info/topic/10106-prenumerata-i-cena-psx-extreme/page/81/#comment-5625011