Narzekają, że za często się ukazuje. A niech narzekają. Perez przytakuje, kiwa głową ze zrozumieniem i… po miesiącu wydaje kolejny numer. I tak już od niemal dwóch lat. Cóż robić, PSX Extreme się finansowo spina (fakt, z dużą pomocą „specjali” i Patronite’a) i dopóki się będzie spinać, dopóty co miesiąc będziecie musieli wydać te 24,99 zł za 116 stron. A na potwierdzenie wagi moich słów niech siłacz walnie pięścią w stół! Albo nie… już lepiej zerknę do środka.

Co tam pokazują słynne konsolometry? Tradycyjnie wygrywa sprzęt Sony, drugi jest Microsoft, a Nintendo znowu jest na szarym końcu. Generalnie kondycja konsol w tym miesiącu nie jest napędzana nowymi tytułami, lecz sprawami marketingowo – sprzętowo – sprzedażowymi. PS5 (ocena 8/10) w kilka tygodni znalazło kolejnych 3,1 mln nabywców i sprzedażowo zbliża się do magicznej liczby 90 mln (89,4 mln). W wyniku porozumienia Sony z wydawcą GTA VI ruszyć ma wielka kampania marketingowa, promująca „soniaka” jako platformę główną dla tytułu Rockstar Games. Ponadto na PS5 Pro ma się pojawić aktualizacja, pozwalająca wyciągnąć 60 klatek podczas zwijania fur. Konkurent z Redmond (ocena 7/10) tradycyjnie sprzedaje się beznadziejnie i jeśli wierzyć vgchartz.com, w ubiegłym miesiącu zeszło ledwie 100 tys. XSX/XSS-ów (łączna sprzedaż 34,17 mln). Mówi się że pod koniec roku mają ogłosić nowy model Xboxa, będący hybrydą konsoli i PC, a co ważne – oferujący wsteczną kompatybilność. A co u kolegów z Kioto? Słabo (ocena 6/10). Podobno Switch 2 przeżywa zadyszkę, choć patrząc po liczbach (3,6 mln zbytych sztuk w ostatnim miesiącu, w sumie 16,1 mln) ja tego nie widzę. W okresie świąt sprzedał się w Stanach o 35% słabiej niż pierwszy „pstryczek” w analogicznym okresie w 2017 roku. W Europie wyszedł generalnie na plus, ale w niektórych krajach, jak Wielka Brytania czy Francja, znalazł się pod kreską.
W dziale Recenzji jest równie ubogo co miesiąc temu, z małym „ale”. Znajdziemy tu 4 zapowiedzi, 1 playtest, 22 recenzje i 1 retrorecenzję. Najwyższe noty zebrały 2XKO, Sektori, Gran Turismo 7 i okładkowy NioH 3 (gra numeru). Poniżej średniej wypadły za to Apartment No 129 i Ebola Village. Szczerze mówiąc żadna (może poza Resident Evil Requiem) z opisanych gier na pierwszy rzut oka nie wyrwała mnie z trampek, może potrzebny będzie wnikliwszy przegląd. A jeżeli ponowne review nic nie da, podratuję się wspomnianym wyżej „ale”, czyli Tematem Numeru prezentującym 100 najlepszych nadchodzących gier. Co do pierwszego miejsca to zaskoczenia nie ma, ale jeśli chodzi o pozostałe, możecie mieć inne typy. Tak czy siak kasę trzeba zbierać, bo hitów w najbliższych miesiącach szykuje się tyle, że jednej pensji nie starczy.

O jednym Temacie Numeru już wyżej wspomniałem. Drugi ma AI w tytule, więc automatycznie przeczytam go na końcu. Co nam zatem pozostało? A choćby artykuł a seriach Nintendo, które mimo iż fajne nie są dziś eksploatowane, albo wspomnienie zmarłego niedawno producenta gier Vincenta Zampellę (Medal of Honor: Allied Assault, Call of Duty, Titanfall). Ciekawie zapowiadają się też teksty o używaniu wizerunków zmarłych aktorów w filmach / grach (jest to problem: robić tak czy nie), Racoon City i fenomenie Roblox-a. Wbrew sobie zaliczę także materiał o „Szybkich i wściekłych”, choć irytuje mnie ta seria i do dziś nie oglądnąłem od początku do końca ani jednej odsłony. Cóż, zdarza się, tak samo mam z Sanah.
Reasumując: jeśli dodać do tego o czym wspomniałem to, o czym nie wspomniałem, a więc newsy, resztę publicystyki, felietony i kąciki, to jest co czytać. Samych felietonów i kącików jest grubo ponad 20 stron! Zachęcam Was więc do lektury nowego numeru „szmatławca” i sam się biorę za czytanie.
BTW coraz słabsze HIV te HC Roomy wrzucasz. Chyba Ci swój wyślę 🙂


źródło zdjęć:
PSX Extreme nr 341 – 2/2026
sklep store.epicgames.com

Zanim będziemy utyskiwać na to, że początkowe strony kolejnego numeru (#342) nasycone są reklamami, nawet dwustronnymi – warto zwrócić uwagę na to…
Kupiłem „GQ” i poczułem się jak w kinie. 50 stron zanim pojawiła się pierwsza treść od redakcji, a pierwszy artykuł około 80. Trochę czytelniczy dramat.
oraz…
Błagam o litość. 170 z 420 stron to reklamy. 40 procent całej gazety.
https://www.wirtualnemedia.pl/kulisy-gq-poland-prezes-nikt-nie-bedzie-dokladal-do-biznesu-zebysmy-realizowali-marzenia,7260437286656128a
Powyżej zapomniałem o cudzysłowach. Z wrażenia chyba.
Czytamy dalej…
„Trochę rozumiem, a trochę nie. Ten biedny czytelnik kupuje sobie „gazetę do poczytania” za 26,90 zł i nie może dopchać się do treści redakcji. Chodzi mi nie tyle o samą ilość reklam, co o wrażenie na start. To jest normalne w tym biznesie?”
oraz…
„To trochę tak jakbym wszedł na stronę i musiał wyłączać jeden pop-up za drugim i szukać znikających „X-ów”. Czy ludzie, którzy kupują tego typu magazyny, robią to, bo chcą oglądać te ładne reklamy?”
i…
„Kilkadziesiąt stron reklam zanim dopcham się do pierwszego artykułu, to nie jest dla mnie luksus zaspokojenia potrzeby intelektualnej.”
Przecież to jest (IMHO) jedno wielkie oranie. Ciskanie z raila. Na miejscu rozmówcy (Michała Helmana – prezesa wydawnictwa New Media Wave, które wydaje „GQ Poland”) więcej by się na żadną taką rozmowę nie zgodził.
W tym artykule na „Wirtualnych Mediach” opublikowali w cytacie…
„Prasa jest takim winylem dzisiejszych czasów: trochę kolekcjonerskim papierkiem lakmusowym biznesu. Kupują to ludzie, którzy mają ochotę dobrze spędzić czas i dać sobie luksus zaspokojenia potrzeby intelektualnej i obcowania z czymś ładnym.
Michał Helman
prezes wydawnictwa New Media Wave”
Tutaj powracamy do magazynów growych. Czy je także można postrzegać obecnie jako… kolekcjonerski papierek lakmusowy?
Dalej czytamy…
„Może w tego typu projektach wcale nie chodzi o dziennikarstwo, bo to ma być trochę „coffee table book”. Fajnie potrzymać, ale treść ma drugorzędne znaczenie. Kupujesz „GQ” czy „Vogue” dlatego, żeby móc powiedzieć, że to robisz.”
Michał Helman odpowiedział…
„Nie mogę się z tym zgodzić. To nie jest tak, że treść w środku nie ma znaczenia. Dlaczego od kilkudziesięciu lat co miesiąc kilkaset albo kilkadziesiąt tysięcy osób kupuje „Twój Styl”, „Zwierciadło”, „Elle”, „Vogue” czy jakikolwiek inny periodyk?”
Kilkaset tysięcy? Zobaczmy na średnią kwartalną (2025Q4) sprzedaż powyższych tytułów W PRINCIE (dane za „PBC”)…
„Twój Styl” – 73.226
„Zwierciadło” – 66.876
„Elle” – [wycofało się z badań „PBC”]
„Vogue” – [„Pobieranie danych…” się wyświetla przy miesięcznikach, na „PBC”]
Prasa drukowana czasów obecnych. Rozumiejmy zaistniałość.
Czytamy dalej…
„Chciałbyś reanimować „Playboya” w Polsce?”
Odpowiedź…
„Zobaczymy, ale szczerze mówiąc nie myśleliśmy o tym teraz. To produkt licencyjny i tam jest spory problem po stronie Playboy Enterprises.”
Nom. Czyli nie będzie. „Pixela” też już więcej nie będzie.
„A „CKM”?”
Odpowiedź…
„To rozpoznawalna w Polsce marka. Sporo w nią inwestujemy. Zmieniliśmy CMS i serwis, odświeżyliśmy layout, jesteśmy w trakcie różnych rozmów.”
Nom. Ale pytanie dotyczyło printu. Czyli nie będzie. „Pixela” też już więcej nie będzie. Kolejnych numerów (choć „Retronicsowi” marzyła się kontynuacja) „PSX Fana” też już więcej nie będzie. Sprzedaż reprodukcji „Secret Service” #2 była niższa niż #1. Jak będzie w przypadku #3? Jak w przypadku #5? Drukowana wersja „Game Again” opóźnia się.
Zatem prosto z mostu…
„Czyli wznowicie wydawanie drukowane w Polsce czy nie?”
Odpowiedź…
„Zastanawiam się, w jakim kierunku poprowadzić ten projekt i kogo doprosić na pokład. Żeby to miało sens i odpowiednią jakość, trzeba znaleźć osobowości, które to pociągną.”
¯\_(ツ)_/¯
Teraz wisienka na torcie…
„Jaki nakład macie?”
Odpowiedź…
„55 000.”
Nakład jest informacją dość ogólną.
„A sprzedaż?”
Odpowiedź…
„Bardzo chciałbym odpowiedzieć precyzyjnie, ale czekam na dane od dystrybutorów. Jesteśmy malutkim wydawnictwem. Nie mamy kilkunastu magazynów i nie monitorujemy sprzedaży tak jak duża konkurencja. Z 55 000 egzemplarzy sami rozdysponowaliśmy 10 000: domy mediowe, agencje, hotele, współprace. Zrobiliśmy dużą akcję z InPostem, gdzie dzięki aplikacji sprzedaliśmy ponad 2 000 sztuk i prenumerat. Forecast dystrybutorów był między 17 000 a 20 000.”
Prognoza sprzedaży była: 17K-20K / 55K. Nie monitorują sprzedaży. Gdyż są malutkim wydawnictwem.
„N3 Media” jest ogromniastym konglomeratem, zatem może sobie pozwolić na monitorowanie sprzedaży. Więc tak… miesięcznik ma średni roczny nakład (powiedzmy) 10+K i takąż sprzedaż… 7,5K (mój wniosek z ogólnikowych słów Pereza). Przy czym – w ujęciu r/r – owa nie spada (!).
Dyskobol ma średni roczny nakład 30K. Tymczasem średnią roczną sprzedaż?
Czytamy dalej…
„To wygląda, że koło 30 000 z czego 10 000 rozdane?”
Odpowiedź…
„Tak myślę.”
Nie rozumiem tego. Jakie 30K? Jakie 10K? Skąd te wartości? Chyba jednak jestem zbyt głupi, żeby to zrozumieć.
„A wiesz może, jak sprzedaje się „Vogue”? Skrzętnie to ukrywają.”
Odpowiedź…
„Nie jest to monitorowany tytuł, więc nie wiem.”
W wiesz może, jak sprzedaje się „CD-Action”? Skrzętnie to ukrywają. [badum tss…]
Sam wywiad uważam za nader ciekawy. To znaczy pod kątem tego, co interesuje tutaj nas. Czyli… zapachu papieru. Kwestii prasy drukowanej, w czasach obecnych. Relacji: nakład – sprzedaż. W przypadku „GQ”. Jako punkt odniesienia do tych wartości u kwartalnika oraz miesięcznika. Walnięcie prosto z mostu – jaka jest sprzedaż (nawet jeśli bez dokładnych cyferek). Perez tak robi. Wydawca „PSX Extreme”. Którego aktualny numer na dniach powinien być zrecenzowany w którymś z kolejnych tutejszych artykułów. Ale że co, że znów offtopika zrobiłem? No przecież nie ma żadnego offtopika! O „PSX Extreme” piszę, co nie? No. []
Powinniśmy mieć całościowy obraz sytuacji prasy drukowanej. Wliczając ten światowy. Mówi się, że wyjątek potwierdza regułę. Zobaczmy więc…
„”Harper’s Bazaar” był jedynym magazynem kobiecym w Wielkiej Brytanii, który w 2025 roku odnotował wzrost zarówno w segmencie wydań drukowanych, jak i cyfrowych – wynika z najnowszych danych ABC.”
https://www.wirtualnemedia.pl/harpers-bazaar-magazyn-sprzedaz-rosnie,7257444585126336a
„Średnia sprzedaż wydania drukowanego „Harper’s Bazaar” wzrosła w 2025 roku o 9 procent do 55 764 egzemplarzy.”
o_O
Gdy…
„W całym segmencie 53 tytułów kobiecych w Wielkiej Brytanii (obejmującym tygodniki kobiece, magazyny wnętrzarskie, modowe i kulinarne) średnia sprzedaż spadła o 0,8 proc. rok do roku.”
Przy czym…
„Zaledwie cztery spośród 53 analizowanych magazynów poprawiły wyniki sprzedaży drukowanej.”
Czy zatem fakt, że średnia roczna sprzedaż „PSX Extreme” jest TAKA SAMA jak rok temu – powinien dziwić? No nie powinien. Jeszcze to…
„Za to aż 29 tytułów wykazało wzrost sprzedaży cyfrowej.”
Czy więc możliwe jest (moje wczorajsze przypuszczenie), że digitalowe wersje „CD-Action” oraz „Retro” (cena jego printu wzrosła z 30zł do 35zł) notują wzrosty sprzedaży, zatem dyskobol mógł pozwolić sobie na podniesienie ich ceny (od #345 i #9) z 15zł do 20zł? Kropki się łączą? Możliwe, że tak. Nie wiem. Mamy tutaj „Centrum Analiz”, więc analizujemy. Jesteśmy – w zasadzie – jedynym takim miejscem pochylającym się nad powyższymi kwestiami.