GameOverDrive


| Podtytuł: Historie z polskiej branży gier wideo | Autor: Paweł Olszewski |
| Wydawca: Manufaktura Książek | Data wydania: 30.10.2024 |
| Wydanie: Pierwsze | Format: 15 x 22,1 cm |
| Liczba stron: 258 | Cena: 59,90 zł |
Recenzja
Ile razy można opowiadać o początkach branży gier w Polsce? Wydawałoby się że raz wystarczy, ale co rusz różne publikacje zdają się przeczyć temu twierdzeniu. Na szczęście, choć “GameOverDrive” sięga to tych mrocznych i zamierzchłych czasów, to jest to tylko początek opowieści, która wartko mknie do przodu, przytaczając wydarzenia z coraz bliższych nam dat.
Choć książka ma podtytuł “Historie z polskiej branży gier wideo”, to rozpoczyna się (pomijając przedmowę i wstęp) od ogólnego zarysowania branży jako takiej. Niby ok, ale chyba trochę niepotrzebnie. Szczególnie że przedstawione jest to w formie cofania się w czasie. A więc od lat mniej więcej nam współczesnych podróżujemy wraz z autorem w przeszłość, aż do epoki bitu łupanego. Taki sposób przedstawienia wydarzeń jest nieco karkołomny, bo ciężko zachować systematyczność i raz jesteśmy trochę dalej, by zaraz wrócić nieco wcześniej. No i nie da się tu jasno przedstawić co wynikało z poszczególnych generacji.

Jest to jednak tylko szybki przelot i już od strony 49 wkraczamy na rodzime poletko. Tutaj rozdziały zostały podzielone na poszczególne lata (przed 1983, 1983-1993, 1994-2001, 2002-2009, 2010-2019, 2020-2024 i od 2025), które tworzą swego rodzaju epoki w dziejach polskiego gamedevu. Zaczynamy od poszukiwania pierwszej polskiej gry, a kończymy na przewidywaniach tego co przed nami. Muszę przyznać, że taki podział sprawdza się, choć wyraźnie czuć, że im jesteśmy bliżej współczesności, tym rzeczy opisywane są dokładniej i ciekawiej.
Jeśli chodzi o dzieje najstarsze, to “Bajty polskie 3.0” przedstawiają je zdecydowanie lepiej. Zresztą autor sam sięga do zawartych w wymienionej książce informacji. Tamta pozycja kończy się jednak na 1996 roku, tutaj mkniemy dalej.
Niemniej Paweł Olszewski robi to na swój sposób. Mniej skupia się na samych grach, choć te najistotniejsze tytuły zostają wymienione, ale nie liczcie na choćby jakieś szybkie ich zajawki. W zamian otrzymujemy historie różnych studiów developerskich wraz z kolejami ich losów. Na czym się wybiły, kiedy zniknęły, co było ich szczytowym osiągnięciem? Bardziej jest to opis rozwoju polskiej branży gier, obfitujący w liczne smaczki, akcenty i ciekawostki. Nie zapomniano też o giełdowych przygodach. Jak CD Projekt Red wszedł na GPW i co ma z tym wspólnego Optimus? Tego (i wiele więcej) dowiecie się z “GameOverDrive’a”.
Jednak jeśli przyzwyczailiście się do pięknie wydanych książek w twardej oprawie i z licznymi kolorowymi ilustracjami, miejcie świadomość, że tu tego nie ma. Może i wewnątrz znajdziecie kilkanaście czarno-białych ilustracji, ale już na screenach z gier robią słabe wrażenie, a na giełdowych wykresach, gdzie jest kilka kursów w skali szarości, ich zamieszczanie mija się z celem. Po macoszemu potraktowana została także korekta. Szczególnie w pierwszych rozdziałach jest sporo kwiatków, ale im dalej w tekst tym jest lepiej (albo ja przestałem zwracać uwagę). No i nie wiem czy kiedy w kioskach pojawił się magazyn Reset, to były jeszcze czasy świetlności (tak, świetlności) Amigi. Dyskutowałbym.
Po lekturze “GameOverDrive” mam nieco mieszane uczucia. Początek mnie zawiódł, ale im dalej wgryzałem się w lekturę, tym było ciekawiej. Im dalsze daty, tym mniej szczegółów. Ale im bliżej współczesności, tym robi się ciekawiej i dokładniej. I bardziej interesująco. W efekcie książka sprawdza się jako ciekawa lektura, ale trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, które raczej nie zaostrzają apetytu na resztę. Na pewno jest to pozycja interesująca i całkiem ładnie podsumowująca historię polskiej branży gier wideo. Nie wyczerpuje tematu, nie stanowi kompendium, ale czyta się z zaciekawieniem.
Zapach Papieru, news z dnia 5.2.2025
Galeria



źródła zdjęć:
https://www.gameoverdrive.pl
zbiory własne