Mortal Kombat 4 – Raport z Pola Boju
Tysiące lat temu, w wyniku wielkiej bitwy pomiędzy Starymi Bogami, życie na Ziemi zostało niemalże zniszczone.
Była to wojna pomiędzy dobrem a złem.
Wojna, która mogła zadecydować o przeznaczeniu Ziemi i wpędzić ją na wieki w ciemność i mrok.
Teraz, po zwycięstwie nad Shao Kahnem, pokonanym przez ziemskich wojowników, wojna rozpoczyna się na nowo.
Tym razem może być wygrana przez śmiertelników.
Takie są słowa Raidena.
MORTAL KOMBAT powraca z Zaświatów w swojej czwartej już odsłonie. Zachęceni powodzeniem raportu na temat TEKKEN 3, postanowiliśmy przybliżyć wam nieco bardziej ten egzotyczny, a jednocześnie elektryzujący temat. Egzotyczny, bo żaden z nas nie widział (he, he, ja widziałem [ban]!), niestety, automatu MK4 w Polsce. Elektryzujący, bo konwersja MK4 na PlayStation i Nintendo 64 została zapowiedziana na połowę roku 1998. Niedługo zatem będziemy mogli cieszyć się czwartą częścią MK w domach – pytanie tylko, czy przepotężna konkurencja w postaci TEKKEN 3 nie okaże się zbyt silna…

INTRO
Jeśli pamiętacie MORTAL KOMBAT MYTHOLOCIES: SUB-ZERO, to wiecie już, z kim garstka dzielnych Ziemskich wojowników będzie miała teraz do czynienia. Z pomocą podstępnego czarownika Quana Chi powraca jeden ze Starych Bogów, strącony do piekła po przegranej walce z Raidenem. Shinnok jest w doskonałej formie i ponownie planuje objęcie w posiadanie Wymiaru Ziemskiego. Zgromadził też wokół siebie potężną armię, zaś jej przywódcy staną naprzeciw Ziemian w wielkim turnieju. Broniących Ziemię wojowników werbuje jak zwykle Raiden, który chciałby już przejść na emeryturę i trafić wreszcie do panteonu Starych Bogów. Aby się nie pogubić w skomplikowanym świecie MORTAL KOMBAT, trzeba też pamiętać, że wszystkie poprzednie części cyklu opowiadały o dwóch turniejach (MK1, MK2) oraz o inwazji Shao Kahna na Ziemię (MK3). Dwie pozostałe gry (UMK3, MKT) wyszły autorom niejako na boku i nie są traktowane jako osobne produkcje – raczej usprawnienia MK3. Teraz jednak nadszedł czas na MORTAL KOMBAT 4.
POSTACIE
W czwartej edycji turnieju MORTAL KOMBAT pojawia się 15 wojowników, z których część doskonale znamy z poprzednich odsłon serii. Postaciom poświęciliśmy najwięcej miejsca w Raporcie, bo to przecież one są najważniejsze. W trzeciej rewizji każdy z wojowników ma po dwa Fatality, może też, podobnie jak w starych Mortalach, w niektórych lokacjach wykonać tzw. Stage Fatality – czyli zrzucić pokonanego przeciwnika z mostu, czy też nabić go na wystające ze stropu kolce. Ponieważ uważamy, że zdjęcie jest warte więcej niż puste słowa, przygotowaliśmy dla was stop-klatki z Fatality oraz z zakończeń. Zresztą, pewnie już dawno je obejrzeliście.

KOMBAT
Jest niemalże identycznie, jak dotąd. Wprowadzono kilka nowych elementów, które uatrakcyjniają rozrywkę i pomagają zrozumieć, że to już czwarta część sagi. Przede wszystkim gra jest szybsza – wszystko dzieje się teraz w dużo szybszym tempie, są też bronie, o których niżej. Nadal jednak jest to MORTAL KOMBAT, w który gra się tak samo, jak w poprzednie części. Chyba mogę też zaryzykować twierdzenie, że nie wszystkie combosy zostały przeprogramowane, co pozostawia graczom pole do popisu. Sterowanie jest bardzo wrażliwe, postacie błyskawicznie reagują na wydawane im polecenia. Nareszcie jest też różnica pomiędzy LK i HK w skoku (LP zbija przeciwnika z nóg, LK pozostawia go stojącego – doskonałe do combosów). Warto też zwrócić uwagę na ciosy zwane łamaczami kości – gdy podejdzie się blisko do przeciwnika, oprócz rzutu, można go schwycić i efektownie połamać mu kończyny. Efekt wywołuje prawdziwą zgrozę na twarzach przyglądających się grze ludzi i nie należy im się zbytnio dziwić. Jednak prawdziwy hardcore to Fatality, które wykonuje Quan Chi. Czarownik wyrywa przeciwnikowi nogę i okłada go nią niczym drągiem – nie przestaje nawet, gdy postać znajdzie się na ziemi! Terapia szokowa gwarantowana.
Osoba, która zaczynała swoja przygodę z mordobiciami od „symulatorów walki” takich jak TEKKEN czy VIRTUA FIGHTER, może srogo się zawieść na MORTAL KOMBAT 4. Ta gra stawia przede wszystkim na szybką, efektowną młóckę, bez zbytniej domieszki taktyki czy miliona kombinacji ciosów. Z lat praktyki wiem jednak, że seria MORTAL KOMBAT cieszyła się powodzeniem u graczy nawet wtedy, gdy na arenę weszły konsolowe wersje TEKKEN2 i VF2. Spieszę więc z zapewnieniem, że w MK4 gra się doskonale i po raz kolejny dodam, że tak samo jak w poprzednie części. A tego chyba właśnie oczekiwaliśmy – Mortala w trzecim wymiarze, i tyle.

BRONIE
W MORTAL KOMBAT 4 każda z postaci może w dowolnym momencie wyciągnąć bron białą, a co więcej, posłużyć się nią. Okazuje się, że Johnny Cage z właściwą sobie wirtuozerią szlachtuje mieczem, zaś Raiden potrafi zza pleców wyciągnąć spory drewniany młot i przejechać nim po głowie nie spodziewającego się przeciwnika. Broń pojawia się w rękach zawodnika za pomocą odpowiedniej sekwencji przycisków – potem zaś, co nikogo nie powinno dziwić, zmienia się zestaw jego podstawowych ciosów. Co ciekawe, broń można przeciwnikowi wytrącić z ręki, a następnie podnieść ją i używać zamiast swojej! Broń W MORTAL KOMBAT… czyżby ukłon autorów w stronę modnych obecnie trendów (SOUL BLADE, LAST BRONX)? To bardzo możliwe, ponieważ jest to najbardziej niedopracowany element w MK4, którego z powodzeniem mogłoby nie być. Po kilku pojedynkach gracze zapominają o możliwości wyciągnięcia śmiercionośnych zabawek i koncentrują się raczej na czystej walce. Być może wynika to ze specyfiki grania w salonach – w końcu szkoda pieniędzy na eksperymentowanie. Miejmy nadzieje, że ta część gry zostanie dopracowana w wersji konsolowej.

GRAFIKA/DŹWIĘK
Nie dajcie się zmylić statycznym screenom, grafika w MK4 jest znakomita! Choć z oczywistych względów ustępuje nieco VF3, dzięki sprzętowym efektom płyty „Zeus” siedzącej w środku automatu, na ekranie możemy podziwiać mgłę, rozmywanie tekstur czy wreszcie nieprawdopodobnie szybką i płynną animacje, pracującą w 60 klatkach na sekundę. Trójwymiarowe postacie poruszają się realistycznie, ponieważ przy produkcji gry użyto systemu motion capture, pod który „podpięto” prawdziwych mistrzów. Niewiarygodnie wyglądają także wszystkie ataki pociskami, na przykład elektryczność Raidena, zamrażanie Sub-Zero czy ogień Liu Kanga. Wszystkie tła są oczywiście także trójwymiarowe i dzięki zachowaniu mrocznego klimatu stanowią integralną część gry.
Pamiętacie las W MK2, w którym wiekowe drzewa wykrzywiały swe twarze w stronę ekranu? Wyobraźcie sobie tę samą lokację w nowej, trójwymiarowej szacie graficznej i z milionem nowych detali. Tutaj twórcy gry spisali się na medal – grafika MK4 prezentuje się niezmiernie sugestywnie, a oprócz tego po prostu cieszy oko. Dźwięk był zawsze mocną strona gier spod Znaku Smoka, podobnie jest też w MORTAL KOMBAT 4. Odgłosy wydawane przez palonych, ciętych i rozrywanych na strzępy przegranych, są w stanie zmrozić krew w żyłach największego twardziela, zaś momenty, w których zadawany cios dochodzi do miejsca przeznaczenia, dzięki swemu realizmowi, wywołują na twarzach graczy błogi uśmiech. Szalona, mroczna muzyka przywodzi na myśl MK2, dzięki wolnym i tajemniczym utworom. Nie ma tu szybkich techno-tracków, czy rzępolenia na rozstrojonych gitarach, które ostatnio serwują nam producenci mordobić. Muzyka i efekty dźwiękowe w MK4 są po prostu takie, jak być powinny. Ogółem, oprawa MK4 jest doskonała – na miarę końca 20 wieku.

MIODNOŚĆ
MORTAL KOMBAT 4 bardzo nam się podoba. Zapowiadany przez autorów z groźną miną powrót do złych i okrutnych korzeni serii rzeczywiście ma tu miejsce. Gra jest mroczna, krwawa i zdecydowanie godna, by stanąć obok MK2 – najlepszej do tej pory grze w serii. MK4 to krok we właściwym kierunku, choć niektóre rzeczy (jak na przykład bronie, czy Reiko) wydają się tu dorzucone na siłę. Na szczęście jednak gra się naprawdę doskonale, do czego przyczyniły się trzy kolejne rewizje programu – po wprowadzeniu do salonów gier każdej z nich, zespół autorów w skupieniu słuchał sugestii graczy, którzy określali, które elementy podobają się im, a które nie. Z najnowszej, najprawdopodobniej ostatniej rewizji gry noszącej cyferkę „3” możemy już tylko się cieszyć – spełnia swoje zadanie, zaś oblegane w salonach automaty wydają się to potwierdzać. Gdybyśmy wystawiali oceny automatom, MK4 zasłużyłoby na osiem i pół. Konwertujący MK4 zespół ma zamiar w wersjach konsolowych dodać mnóstwo nowych bajerów – trybów walki, ukrytych postaci czy Kombat Kodes.
Co dalej? Oczywiście konwersja na domowe platformy, a ściślej na konsole (konwersja no PC nie została jeszcze nawet zapowiedziana). Potem zaś MORTAL KOMBAT 5, nad którym podobno już trwają wstępne prace. Plotka mówi też o powstającej właśnie drugiej części MK MYTHOLOGIES, której bohaterem ma być tym razem Liu Kang. Gra ma być w całości trójwymiarowa i korzystać będzie z obiektów z MK4. Tymczasem oczekujemy na MK4 i zaciskamy kciuki, aby konwersja była jak najlepsza.
Artykuł z pisma: NEO nr 3, 1-2/1998