Strona główna » Ciekawe artykuły » Computer Games Show

Computer Games Show


Latoś październik obrodził w Warszawie wystawami wszelakiej maści.

Znalazło się coś dla tych od Audio-Video-Photo, coś dla śpieszących się i muzykujących, czyli SEIKO na Jazz Jamborre i coś dla graczy — Computer Games Show w Stodole.

Nie będę ukrywał, że oczekiwania były ogromne… Główną salę wypełniło sześć czy siedem firm, z czego jedynie połowa zaprezentowała „to co tygrysy lubią najbardziej”, czyli gry. Niewątpliwie największe menu pokazała firma IPS z Warszawy, o której to przymiarkach do zasypania Polski (czyt. Ry-Py) oryginałami z zachodu zaczęły już krążyć legendy. Faktycznie IPS chyba jako jedyny stanął na (a może i ponad) wysokości zadania. Na stoisku znalazły się gry „znane” i nowości, wszystko przygotowane dla duetu IGM/Amiga. Uwaga! ST-owcy zgodnie z zapewnieniem firmy oferta zostanie już wkrótce (prawdopodobnie do końca roku) rozszerzona o Atari ST. Również IPS-owi zawdzięczamy możliwość porozmawiania o tym co w trawie piszczy z przedstawicielką firmy Electronic Arts panią Patricią Hughes, ale to już inna historia.

IPS – znajoma twarz…

Kolejnym wystawcą był Dom Handlowy Bass zajmujący się Amigami, 64-kami i wszystkim co się da do nich wetknąć, wsadzić, przylutować. Do rzeczy wartych odnotowania na pewno można zaliczyć rodzime (czyt. polskie) oprogramowanie na Amigę, do którego to postaramy się jeszcze powrócić.

Logo ze starej reklamy IPS w TS 8

Za zakrętem rozłożyła się duńska firma dealerska SuperSoft, rozprowadzająca software, hardware i inne dodatki. Na tym stoisku największą sensację wzbudzał joystick w kształcie granatu ręcznego. Trudno powiedzieć czy jest on marzeniem każdego gracza, ale na pewno jest szybki i nadaje się na prezent urodzinowo-świąteczny. Przedstawiciel firmy, z którym zamieniliśmy dwa słowa, był przerażony, że ceny wynegocjowane przez naszych dealerów u producentów są tak niskie, że nasz gracz może taniej kupić nową oryginalną grę w detalu niż oni w hurcie.

W Stodole kiedyś nie tylko koncerty. Bywały targi, bywały i party

Za kolejnym zakrętem znalazła swoje miejsce Fundacja Edukacji Technologicznej. Z rozmowy z panem Radziszewskim (współtwórcą legendarnego Warsaw Basic) można było wyciągnąć dwa główne wnioski:

1. Z pisania programów i książek można wyżyć w Polsce,

2. Ustawa o ochronie praw autorskich jest absolutnie konieczna.

FET — zajmuje się między innymi oprogramowaniem na C64, Amigę i IBM, zapewniając autorom honorarium od sprzedanych egzemplarzy.

Ostatnią firmą, o której na pewno też warto wspomnieć jest wrocławska JTT Computer, hurtowy dostawca soft/hardware. Na ich stoisku można było zobaczyć najnowsze cacko Commodore – CDTV Jest to mianowicie skrzyżowanie odtwarzacza kompaktowego z Amigą 500 i zdalnym sterowaniem. Cała zabawka jest Amigą 500 bez klawiatury, stosującą CD jako nośnik informacji, zaletą urządzenia jest możliwość normalnego odtwarzania muzyki, wadą natomiast cena.

„Więcej grzechów nie pamiętam” czyli podsumowanie:

– widać, że coś drgnęło,
– odczuwa się potrzebę regulacji prawnych,
– nie wszyscy z zachodu jeszcze nas zauważyli ale…,
– niektórzy z zachodu chcą z nami rozmawiać,
– 90% oprogramowania robi się tylko na 16 bitowce,
– z 8 bitowców mówi się jedynie o C-64,
– jeśli wszystkie lub prawie wszystkie obiecanki z wystawy się sprawdzą to w niedalekiej przyszłości będziemy mieli lepiej niż Niemcy czy Anglicy.

Oglądał, spowiadał i fotografował

Waldemar Nowak

Artykuł z pisma: Top Secret nr 8, 12/1991-1/1992

źródła zdjęć:
TS nr 8, 12/1991-1/1992