Strona główna » Newsy » Game Again nr 7/2026 (5)

Game Again nr 7/2026 (5)


Opublikowano: 09/07/2026 | Autor: underluk

Piąty numer Game Again wylądował w przestrzeni wirtualnej. Jego cena, podobnie jak poprzednie wydanie, wzrosła o kolejną złotówkę, osiągając tym samym pułap 7 zł. Warto na to zwrócić uwagę podczas zakupu. Tym razem w tej cenie otrzymujemy 84 strony, o dwie więcej niż w lutym (kiedy to ukazał się numer czwarty). Z okładki spogląda na nas Geralt, zwany gdzieniegdzie rzeźnikiem z Blaviken, zwiastując temat numeru, którym jest Wiedźmin 2. W oczy rzuca się jeszcze mała zmiana. Otóż cena i numer wydania nie są pod logo magazynu, a przemieściły się na prawo od niego, czyli tam gdzie bywały już wcześniej, a od czego poprzedni numer był odstępstwem.

Jak możemy przeczytać we wstępie, magazyn zmienił szatę graficzną, która ma być wzorowana na tym co przedstawiał sobą Click! w okolicach 2004 roku. I faktycznie jest trochę inaczej, jakby przejrzyściej, choć na pierwszy rzut oka nie jest to jakaś wielka rewolucja. Dopiero jak porównałem sobie obecne wydanie z poprzednim, to obraz nieco mi się wykrystalizował i dostrzegłem inne ramki, zmodyfikowane oceniaczki i kilka innych szczegółów, które początkowo mi umknęły. Zmiany są, nie można zaprzeczyć. Jest chyba nawet ładniej.

Po wstępie i spisie treści otrzymujemy garść newsów ze świata gier (całkiem świeżych, bo jest i o GTA VI bez płyty w pudełku i o ostatnich nieprzyjemnych decyzjach Sony), kalendarz nadchodzących premier, kalendarium oraz wyjaśnienie systemu ocen (ej, wcześniej to była krótka notka pod wstępniakiem). W następnym bloku mamy zapowiedzi, z których m.in. dowiemy się, że Stronghold 4 nie zapowiada się najlepiej, Metal Gear Solid Master Collection 2 da nam w końcu okazję zagrać w czwartą odsłonę serii na platformie innej niż PS3, Control Resonant wydaje się pewniakiem, a dla tych, którzy twierdzą, że kiedyś to były gry, a dziś gier nie ma, szykowany jest remaster Thief: The Dark Project.

System ocen otrzymał dla siebie całą stronę (to tylko jej fragment)

I tak oto docieramy do wspomnianego już w pierwszym akapicie tematu numeru, czyli Wiedźmina II (ta gra serio ma już piętnaście lat?). Z recenzji dowiemy się, że jest to tytuł nadal godny ogrania, a może nawet lepszy od „trójki”? To może śmiała teza, ale drugi z tekstów poświęcony grze prezentuje pod tym kątem ciekawy punkt widzenia. Na koniec poczytamy jeszcze skrócone historie poszczególnych odsłon serii (wraz z Wiedźmińskimi opowieściami) oraz o fabularnych odstępstwach wersji cyfrowych od książkowych przygód Wiedźmina. Całkiem fajnie to się czytało.

Przejdźmy zatem do recenzji. Tych w bieżącym wydaniu jest osiem. Na dzień dobry wita nas czterostronicowy tekst o Gothic Remake zakończony oceną 8+. Wysoko jak na to, co widziałem wcześniej w sieci, ale recenzent broni swojej decyzji w tekście i jemu się podobało. I fajnie. Lepiej wypada tylko ocenione na równe dziewięć 007 First Light. Natomiast najgorszą notę otrzymał Ghost Master Resurrection, który dorobił się ledwo piąteczki.

Retro recenzji jest siedem. Najwyższe oceny zgarnęły Warcraft III (9+) oraz GTA IV (9). Najniższą – Metal Fatigue (6+). Poza tym jest tu kilka solidnych ósemek i jedna siódemka.

Zapomniane diamenty mamy dwa: TimeShift oraz Rise of Nations. Łowcy gniotów mogą na dłużej zatrzymać się przy Little Britain: The Video Game ocenionym na całe 1+ oraz Harvesterze z notą równą 3. Choć ta druga gra to chyba do gniotów została zaliczona ze względu na czas, jaki odcisnął na niej piętno. Jasne, w dniu premiery też nie było to wielkie dzieło sztuki, ale bez przesady. Jednak przyznam, że zestarzała się dość kiepsko.

Gothic powraca jeszcze w Archiwum alpha beta. Spotkamy się tu również z Wiedźminem, ale tym, nad którym pracowało Metropolis Software.

Nieco zmodyfikowana ramka z oceną

Publicystykę rozpoczyna czterostronicowy artykuł o prasie growej i komputerowej. O tym, dlaczego kiedyś mieliśmy mnóstwo czasopism, a teraz zostały dwa. Co było zaletą papieru? A co wadą? Co się zmieniło, że rynek wygląda jak wygląda? Solidny tekst, podszyty małą dawką autopromocji. I spoko. Dalej przypomniana została historia Wii U. Albo bardziej analiza porażki sprzętu, który dziś uważany jest za największe potknięcie Nintendo. No dobra, może poza Virtual Boy’em, ale o nim mało kto pamięta. Co innego o Switchu 2, któremu stuknął roczek. To okazja do przypomnienia sobie o tym sprzęcie i podsumowania czasu, jaki z nim spędziliśmy… znaczy jeśli jakiś czas z nim spędziliście, bo ja podchodziłem do kupna swojego „pstryczka” już ze trzy razy i nadal go nie mam. Ech, te przeklęte Game Key Cardy. Dobra, dosyć o mnie bo już na następnej stronie (jeśli zignorujemy reklamę Defender of the Crown) czają się Growe abonamenty oraz ich wady i zalety. Błogosławieństwo czy przekleństwo? Znak czasów, a może odpowiedź na oczekiwania graczy? Tego dowiecie się z artykułu… który jest jakoś tak… powiedzmy oryginalnie złożony. Dalej wracamy do prasy, a konkretnie do krótkiej historii magazynu Playbox. Dziesięć numerów to niedużo, ale znamy przypadki czasopism ukazujących się krócej. W każdym razie w szybkim tempie dowiemy się, skąd pomysł na taki magazyn, co poszło nie tak i jak cała sprawa się zakończyła.

Opuściwszy publicystykę trafiamy do nowego działu, jakim jest Strefa anime. Prawie jak Manga Room w Secret Service. Dwie strony zawierają krótkie notki o sześciu tytułach. Raczej samej klasyki. Na coś świeższego pewnie przyjdzie czas w kolejnych numerach. Na koniec w Retro kulturze przeniesiemy się do roku 2003, potem rzucimy okiem na Rozrywkę i sprawdzając zmiany w redakcji (zniknął Pikselowy Wojownik i Patryk Michalski, a w ich miejscu pojawili się Kamil Szindler i Szymon Mioduszewski) możemy przewrócić ostatnią kartkę i zakończyć lekturę. Albo wrócić jeszcze raz do jakiegoś artykułu. Kto co lubi. Choć mi osobiście robi to się zdecydowanie lepiej w papierowym magazynie.

Podsumowując: piąty numer Game Again trzyma poziom poprzedników i dostarcza nam solidną dawkę lektury. Fajnie, że magazyn zmienia się i dąży do jakiegoś założonego przez autorów punktu. Click! z roku 2004? Nie mam z tym problemu. W tym miesiącu zadebiutował nowy dział poświęcony anime, w którym być może od czasu do czasu zagości też manga. Nie wiem, ale nie miałbym nic przeciwko. Czy za następny numer przyjdzie nam zapłacić 8 zł? Czas pokaże, czy ten trend zostanie zachowany. Jeśli nawet, to ja wysupłam. Warto.

Game Again nr 5 – okładka przednia
Game Again nr 5 – okładka tylna
Nowy dział poświęcony anime
Pierwsza strona artykułu na temat magazynu Playbox

źródło zdjęć:
Game Again nr 5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 Komentarze

  1. Znowu drożej! Skandal!

    „Game Again” #1 = 0zł
    „Game Again” #2 = 5zł
    „Game Again” #3 = 5zł
    „Game Again” #4 = 6zł
    „Game Again” #5 = 7zł

    Tylko czy aby na pewno w ten sposób powinniśmy podchodzić? Aby coś ocenić – trzeba mieć porównanie. Trzeba mieć… punkt odniesienia. Optykę należytą. Pozwólcie, że przedstawię Wam moją.

    Że przytoczę przykład „największego magazynu o grach w Polsce, który od 1996 roku dostarcza najświeższe i najlepsze informacje na temat gier komputerowych i konsolowych.” Wowser!

    1. Wydania cyfrowe kwartalnika kosztują 15 zeta. Podczas gdy drukowane – 35 złociszy. No i fajnie. Aczkolwiek… od edycji 1/2026 (z grudnia ubiegłego roku) cyfrówka podrożała z 15 zł do… 20 zł. Bez słowa wyjaśnienia w stosownym artykule (AFAIK). Powtórzę – mowa o potężnym wydawnictwie, serwującym nam rocznie około 12 printów różnego typu (kwartalnik, wydania specjalne, książki; a dodatkowo, podczas EXPO, Moraś zapowiedział coś jakby mniejsze od specjala, hmmm… „Tipsomaniak”?).

      Natomiast tutaj mamy do czynienia NIE z wielkim „CD-Action” (30-letnim bykiem), tylko z małym „Game Again” (no ile ma? zaledwie roczek). Zdrożał (digital, oczywiście) z 5 zł do 6 zł. Następnie (to znaczy obecnie) z 6 zł do 7 zł. Bynajmniej…

    2. Oni nie mają silników dodatkowych wielu rzędów. Nie mają na swoim YT odwiedzalności takiej, która by zapewniała solidny dopływ paliwa z monetyzacji treści. Nie organizują targów. Nie publikują (co jakiś czas) materiałów partnerskich na swoich socjalkach czy stronie. Nie posiadają też dodatkowego silnika w postaci Patronite/Zrzutki. A „targać” jakoś muszą. Chcą. Planują. Zatem jeszcze raz…

      Aby coś ocenić – trzeba mieć porównanie. Trzeba mieć… punkt odniesienia. Optykę należytą. Teraz ją macie, przedstawioną z mojej perspektywy. Więc pytam…

      Nawet, jeśli kolejny numer podniesie cenę z 7 zł do 8 zł, to czy będzie to jakimś (jakimkolwiek)… skandalem? []