Strona główna » Newsy » PSX Extreme nr 6/2026 (345)

PSX Extreme nr 6/2026 (345)


Opublikowano: 07/06/2026 | Autor: Avok

Do nabycia jest już 345 numer PSX Extreme. Mało efektowną okładkę z bohaterem gry 007 First Light łatwo przeoczyć na półce z gazetami, więc wytężcie wzrok. A poza tym mamy to co zwykle: 116 stron za 24,99 zł, miękką okładkę i przeciętny papier. Mimo iż takich informacji nie mamy, wygląda jakby oba pozostałe na rynku periodyki drukowane były w tej samej drukarni. Okładki, papier, nawet zapach mają bardzo podobny. Ale ok, dość macania i wąchania, zaglądnijmy do środka.

Co tam w świecie konsol? Wyśmienicie, w górze skali, i to w przypadku wszystkich platform. Konsolometr Sony pokazuje wysokie 8/10 i nie ma się co dziwić, bo według ostatnich danych PS5 znalazło już 93,7 mln sztuk nabywców, choć rok do roku sprzedaż konsol siadła. Także sprzedaż gier na PS4/PS5, w tym tytuły first party zaliczyły spadek, jednak i tak firma jest mocno do przodu. Xbox (8/10) sprzętowo tradycyjnie wypada słabo: 220 tys. sprzedanych w ciągu miesiąca konsol wg vgchartz.com. W ujęciu rocznym to spadek rzędu 30%, gry się też sprzedają słabiej choć minimalnie (minus 5%). Nowa szefowa Xboxa ma spory orzech do zgryzienia, ale cała korporacja dzięki innym działom i technologiom jest miliardy dolców do przodu. Nintendo (9/10) też nie może narzekać. Popularność Switcha 2 jest niepodważalna (prawie 20 mln sprzedanych egzemplarzy i 48,7 mln sprzedanych gier w pierwszym roku fiskalnym). Warto podkreślić fakt, że pierwszy „pstryczek” również nie umarł i w ostatnim kwartale znalazł 3,8 mln nowych nabywców. Jeśli dodać do tego roczny 25% wzrost cyfrowej sprzedaży to trudno się dziwić, że gigant z Kioto jest na ogromnym plusie.

Top 10 w Japonii – Nintendo rządzi

W dziale gier bieżącego numeru pojawiły się trzy zapowiedzi, dwa playtesty, 29 recenzji i jedna retrorecenzja (ten tytuł pretenduje do retrorecenzji? Ho ho…). Adamus zagrał w udostępnionych we wczesnym dostępie „hirołsów” – HoMM: Olden Era i widzę że jest całkiem zadowolony. Jak wielu fanów serii niecierpliwie czekam na tą premierę. W kwestii najwyżej ocenianych gier, w topce znalazły się Forza Horizon 6 (BTW popatrzcie na moją recenzję ostatniego CD-Action 😉 ), LEGO Batman: Legacy of the Dark Knight, Zero Parades, Mixtape (szacun dla Zaxa za odmienne zdanie) oraz okładkowy 007 First Light. Całkowitych gniotów tym razem nie zrecenzowano, za to całą masę przeciętniaków: Roadout, KIBORG, Kiln, R-Type Dimensions III czy Atomic Owl, a i to jeszcze nie wszystko. Znalazłem kilka tytułów, niekoniecznie najwyżej ocenionych (Aphelion, WILL: Follow the Light, Directive 8020), które rad bym wypróbować, ale i tak wszystkie muszą poczekać, bo… jest nowe LEGO! Przepadnę znowu na kilka tygodni. Jak ja was TT Games nienawidzę 🙂

LEGO Batman: Legacy of the Dark Knight

Z Tematami Numeru w tym miesiącu jest cieniutko – jeden, dość konkretny, nawiązujący do agenta 007 i skupiający się na historii gier tworzonych z jego udziałem. Z innych artykułów, zaciekawiły mnie tematy „zapożyczeń muzycznych” w branży gier oraz bandyterki w popkulturze i jej prawdziwych źródłach. Ok, może ten drugi temat lekko oklepany. Nie można za to tego powiedzieć o tekście o zwierzaczkach – przytulaskach w grach. Rzecz akurat dla mnie – ostatnio non stop głaskam różne futrzaki w ogrywanym wciąż AC Shadows 🙂 Fajnie zapowiadają się też materiały o ekranizacjach Street Fightera i kinowej drugiej części Mortal Kombat. A że lubię tematykę kosmiczną, na deser łyknę tekst Buczyńskiego o wyścigu na Księżyc, porównując go przy okazji z podobnym Krigora z ostatniego „ekszyna”. A potem pójdzie cała reszta, jak zwykle.

Każdy numer „szmatławca” oferuje kupę kącików i felietonów. Nie inaczej jest tutaj: oprócz standardowych rubryk (Ohayo Nippon, Dobre, bo polskie, Hyde Park, Region filmowy, Comix Zone, B.A.K.A. i inne) powrócił Zgrentgen (dyskusja o Crimson Desert) oraz zadebiutował Replay – kącik z mini opiniami zg(red)ów na temat gier w poprzednich numerach zrecenzowanych. Ale nie przez nich 🙂 Ot, takie spóźnione „Moje 3 grosze”, zobaczymy czy się przyjmie.

No to do boju, Panie i Panowie, lekturę czas począć. Od czego zacząć, może od felietonu Norbiego, który rzadko się udziela jako felietonista? Będzie coś o grach muzycznych, a ja akurat słucham playlisty z Guitar Hero III: Legends of Rock. To nie przypadek, to przeznaczenie 😉 Nawijaj Norby…

PSX Extreme nr 345 – okładka przednia
PSX Extreme nr 345 – okładka tylna

źródło zdjęć:
PSX Extreme nr 345 – 6/2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

9 Komentarzy

  1. -Ej, co mam dać na górę okładki? Jakie napisy?
    -Daj tego kolejnego „God of War”, co na „Summer Game Feście” pokazali, nie pamiętam podtytułu.
    -„Laufey”.
    -Nooo, bo nie mogłem sobie przypomnieć. Więc daj tego „Laufey’a” i „Wolverine’a”.
    -A nie lepiej tego nowego „Tomb Raidera”?
    -Eeeee…
    -Dobra, jak tam chcesz. Ale słuchaj, co jeszcze dać?
    -Nie wiem, nie mam teraz głowy do tego, wymyśl coś, zaskocz mnie.
    -Haha! Dobra, pomyślę.

    https://www.psxextreme.info/uploads/monthly_2026_06/001-okl_psx-346.thumb.jpg.0576e1ea6edd7f976d2349c3f2877cea.jpg

    Tak to przebiegało?

    1. Żarty odłóżmy na bok. Kiedyś była u mnie pewna dziewczyna, leżeliśmy i nagle postanowiłem, że zrobię jej zdjęcie, że upamiętnię tę chwilę. Mój zamysł był taki, że będzie to fotka typu „akt”, ale… wykonana nader ze smakiem. To znaczy obraz wykadrowałem tak, żeby (kwestia dosłownie milimetrów) pominąć te elementy górnej części jej ciała, które (że tak powiem) są zakrywane nawet przez skąpe bikini. Mogłem sobie na to pozwolić, wszak całe – nasze wspólne – życie było przed nami, zatem takich zdjęć w przyszłości zrobiłbym dziesiątki, jeśli nie setki.

      Szkoda tylko, że było to… nasze ostatnie spotkanie. Dlaczego o tym piszę? Otóż na FORUMKU ktoś zapytał…

      „Perez, planujecie jakiś uroczysty 350 numer w listopadzie, czy już raczej wstrzymacie się do przyszłego roku i trzydziestolecia?”

    2. Na co ów odpowiedział…

      „Bardziej pytanie do @Roger , ale póki co niespecjalnie coś myśleliśmy. Tych różnych -leci i okrągłych numerów trochę było, te kolejne wspominki już trochę się dublują, więc z dwojga tych rocznic wydaje mi się, że fajniej będzie podziałać przy okazji 30-lecia, bo tak to by wyszło, że listopad i potem po 10 miesiącach 30-lecie.”

      Spoko, Perez, najlepsze zostaw na później. Przecież… what could possibly go wrong?

    3. Jeszcze raz przeczytajcie odpowiedź Pereza. Ale serio, jeszcze raz, żeby się utrwaliła.

      Już?

      To teraz przeczytajcie ten fragment (piórem Avoka) ze zakładki „Historia” (tu na ZP) innego magazynu growego…

      „Od tej chwili dwie płyty CD i „pełniaki” stały się standardem w Resecie. Niestety, na ratunek dla pisma było już za późno. W czerwcowym, 50 numerze nie pojawił się nawet artykuł jubileuszowy. Kolejny Reset wydany został jako numer podwójny (7-8/2001) i okazało się, że był to numer ostatni.”

      Tak mi się jakoś skojarzyło. Zapewne bez powodu.

      Owszem (za Grechutą)… ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znaaaaamyyy, ale to – bynajmniej – nie znaczy, by te bieżące (nie użyję zwrotu „olewać”, gdyż jestem wykształconym, kulturalnym człowiekiem) mieć w pompie.

    4. Jak można ignorować fakt, że – w tych coraz cięższych dla prasy czasach – zdołało się dojechać do #350? To znaczy tak będzie dopiero w listopadzie. Zatem… tym bardziej!

      Czy dyskobol też tak podejdzie do tematu? Wszak u nich sytuacja jest IDENTYCZNA, tylko że… odwrotnie. W czerwcu – na łamach #348 – obchodzą swoje TRZYDZIESTOLECIE, a zaledwie pół roku później – na łamach #350 – powinni świętować… no właśnie. Bo będą, prawda?

      Powyższe słowa Pereza są (na swój sposób, przynajmniej dla mnie)… frustrujące. Zobaczcie, dam przykład…

      https://imgflip.com/i/av5b42

  2. A u miesięcznika (#345) tooo, a u kwartalnika (#348) tamtooo, swoista rutyna komentarzowa ma. Trzymanie się schematów, trzymanie się tematyki. Tyleż oczekiwane, co… nudne na dłuższą metę.

    Niedawno postanowiłem zanurzyć się w otchłani serwisu itch.io, a konkretnie w FPS-ach, które są tam dostępne dosłownie na kilka kliknięć. Tym sposobem złowiłem grę, która nazywa się PS5 Simulator. Podczas gdy ja mam PS3. Więc tak…

    Bierzemy z wycieraczki paczkę ze świeżo dostarczoną konsolą, następnie wyciągamy ją z kartonu, zanosimy pod telewizor i podłączamy do prądu oraz niego. Później przynosimy dowiezione pady. Ładujemy ten właściwy, po czym idziemy na piętro po pudełko z jakąś grą. Jeszcze tylko czipsulki zabrać z kuchni, żeby szybciej mijał czas, gdy gra się ładuje.

    https://imgur.com/a/8sCRK99

    A ty, Roger, pierwotnie myślałeś, że podłączenie PS5 to jest spacer po parku.

  3. P I L N E

    Perez napisał na FORUMKU…

    „GTA juz sie robi”

    https://www.psxextreme.info/topic/128882-playstation-extreme-1-1994-1996/page/15/#comment-5595389

    A teraz już na spokojnie, gdy emocje zaczynają opadać. Prezes oświadczył też między innymi, że…

    „najpewniej w pierwszym tygodniu lipca oglosimy wrzesniowy specjal”

    oraz…

    „a na grudzien ostatni tegoroczny specjal, ktory w sumie tez juz powi nabiera ksztaltow”

    Też już powoli nabiera kształtów. Też. Więc na grudzień nie będzie „GTA”. Kolejny specjal wyjdzie dopiero w marcu przyszłego roku. W takim razie… czy możliwe, że wydanie specjalne o „GTA” ujrzy światło dzienne już we wrześniu? Gdy premiera „VI” będzie dopiero w listopadzie? Niezbyt. Zatem? Odpadają specjale. Czyli? Pozostają… albumy. Te mają cykl wydawniczy taki – maj/listopad/maj/listopad. I wszystko nagle staje się jasne. Chyba że ja to źle rozumuję.

  4. Ja już dzisiaj szorstką dłonią przekładałem kolejne strony pełne kolorowego tuszu z farby drukarskiej. Zapachu faktycznie nie wyczułem, a szkoda…
    Okładka chyba tylko mnie przypadła do gustu, ale jaka jest każdy widzi, więc powiem tylko, że cieszy mnie brak zbędnych napisów na froncie czasopisma.
    Warto zatrzymać się na reklamie ich wydań specjalnych, już ledwo mieszczą się na jednej stronie.
    W środku najbardziej mnie zaciekawiły trzy materiały. Pierwszy to przegląd gier z James Bondem, ale dobrze napisany przegląd z mnóstwem ciekawostek. Drugi to „Echo w kodzie” czyli kto komu bez pytania zabrał muzykę w grach. Do dnia dzisiejszego dorobek w zakresie tylko muzyki jest tak rozległy, że nie sposób znać wszystkie utwory muzyczne. A jak czegoś nie znany, to wydaje się nam nowe i odkrywcze, mimo że nie jest. Ostatni felieton dotyczy wyprawy na księżyc, jeszcze nie czytałem ale zapowiada się dobrze.

    1. Z recenzji wpadła mi w oko gra z okładki, ale także przedpremierowa recenzja „Heroes…”. Grałem w dwójkę i długo w trójkę. Cudowne to było.
      Na stonie 37 opisano najnowszą grę twórców Shovel Knight. Następnie poczytałem o nowej odsłonie Yoshi, która o dziwo nie jest platformówką. Wersja ze SNES, do dzisiaj jest dla mnie niedoścignionym wzorem. Muminek ze strony 44 wygląda ciekawie…ciekawe jak się w to gra.
      Na dłużej zatrzymałem się na stronie 47, gdzie Zax recenzuje grę Aphelion. I niby nic szczególnego, ale zaraz, czy tylko ja jestem zaskoczony, że w czasopiśmie o konsolach recenzent opisuje grę w wersji na PC omawiając parametry swojego sprzętu i na jakich ustawieniach grał…?
      Motorslice to gra z gatunku indie, ale przemawia do mnie styl i pomysł. Szkoda, że pół strony i tak mało zdjęć z gry.
      Na koniec trochę poważniej i refleksyjniej o życiu po 40. Dbajcie o siebie, żeby miał kto czytać „Zapach Papieru” za 10 czy 20 lat.