Strona główna » Newsy » Retro nr 1/2026 (10) – wydanie jubileuszowe

Retro nr 1/2026 (10) – wydanie jubileuszowe


Opublikowano: 08/05/2026 | Autor: Mic de Goc

Obrazek wyróżniający

Dziesiąty, jubileuszowy numer Retro (01/2026) od CD-Action, można było zamawiać w sklepie CD Action jak i na Allegro już w drugiej połowie marca 2026. Underluk w swoim wpisie zamieścił okładkę tymczasową, która z biegiem czasu przeistoczyła się w docelową, z wyłaniającą się ze starego peceta pięknolicą Larą Croft. Podana do wiadomości publicznej przewidywana data dostawy (29 kwietnia) została oszacowana z dużym bezpieczeństwem, bo już 23 kwietnia odebrałem swój egzemplarz razem ze starszym magazynem Pyrkon, coby zaoszczędzić jednego Mieszka na wysyłce. Cena pozostała bez zmian – 35 zł za wydanie papierowe, 20 zł za wersję pdf. 132 strony i błyszczące elementy okładki również się nie zmieniły. Z owej okładki możemy wyczytać (chociaż dedukcja na podstawie opisanego wyżej zdjęcia również to podpowiada), że grą numeru jest Tomb Raider. Porównując z poprzednimi wydaniami, gdzie gra numeru się nie pojawiała, mamy do czynienia z nowością. Czy jedyną? Przekonajmy się.

Grzegorz „Krigor” Karaś

Wstępniak napisał Grzegorz „Krigor” Karaś, który ponownie występuje w zaszczytnej roli redaktora prowadzącego. W stopce redakcyjnej kilka nowych nazwisk (Sebastian Bochat, Łukasz Gołębiowski, Arkadiusz Gołka, Tomasz Lubczyński-Wojtasz, Leszek Milewski, Norbert Rędzia, Marcin Serkles, Barnaba Siegel i Alicja Wojciechowska), bez zmian liczba rozdziałów. Zainteresowani recenzjami otrzymują 18 pozycji w dziale Replay, w tym czterostronicowy opis gry numeru, czyli legendarnego Tomb Raidera. To aż o sześć więcej w porównaniu z poprzednim Retro. Dział Play skurczył się do ośmiu tekstów, co wygląda dosyć skromnie przy tuzinie z numeru 9-go. Publicystyka zawiera siedem pozycji, Tech – osiem, a Varia aż 17, niemniej są to wartości porównywalne z zawartością rozdziałów wydania z 2025 roku. Według mnie taki podział jest optymalny, każdy znajdzie coś dla siebie. We wstępniaku możemy przeczytać, że zawartość pisma została przygotowana z uwzględnieniem wyników ankiety przeprowadzonej wśród czytelników, więc możemy liczyć na to, że głos ludu został uwzględniony podczas redagowania jubileuszowego Retro.

Recenzje starych gier nie obfitują w jakieś zaskakujące spostrzeżenia czy kontrowersyjne analizy. No ale czego spodziewać się po czasopiśmie z nazwą „retro” w tytule. Niemniej znajdziemy w nich kilka ciekawostek, na które być może nie trafiliśmy wcześniej. W blokach „Czy wiesz, że…” możemy dowiedzieć się nowych rzeczy o naszych ulubionych grach, do których być może nie dokopali się autorzy recenzji w czasopismach z dawnych lat. Nie będę zdradzał szczegółów, ale często od tych właśnie ciekawostek zaczynałem lekturę kolejnych artykułów. To co mnie mocno ucieszyło, to luźny styl i poczucie humoru niektórych z autorów. Czytając opis Prawa krwi Eugeniusza Siekiery czy też Angst: Rahz’s Revenge Bartłomieja Pokorskiego uśmiechnąłem się kilka razy pod nosem przypominając sobie podobne stylem teksty redaktorów Top Secretu z połowy lat 90. Ogólnie pierwsza ze wspomnianych wyżej gier, jak i na przykład Lula: The Sexy Empire to pozycje, które może nie były u mnie w top 10, ale cieszę się, że redakcja do nich wróciła. Dzięki temu mamy większy przekrój tytułów, w które grało się trzydzieści lat temu.

Tomb Raider – gra numeru

W dziale Play dosyć oszczędnie gospodarowano najwyższymi ocenami. Dziewiątkę dostał ChainStaff z ręcznie rysowaną grafiką i gameplay-em w stylu Metal Slugów i jak na grę, o której przeczytałem pierwszy raz, jest naprawdę wysoko. Szkoda tylko, że Moraś nie napisał, skąd można tą grę pobrać (o ile jest w ogóle dostępna), bo kolorowe zdjęcia i dobra ocena zachęcają do zakupu. Druga dziewiątka trafiła do modu Stalker Anomaly od Anomaly Developers. Oprócz tego mamy kilka siódemek i ósemek oraz zaledwie szóstkę z plusem dla Raymana 30th Anniversary Edition, chociaż w tym przypadku niska ocena jest podyktowana głównie brakiem nowych elementów.

W dziale Publicystyka bardzo dobrze czytało mi się artykuł „Pół wieku wirtualnego futbolu” Tomasza „Ninho” Lubczyńskiego-Wojtasza. Ze łzą w oku i bólem w krzyżu przypomniałem sobie moją pierwszą grę na PC (385 SX 25), czyli legendarną FIFĘ z 1994. Ehh, kiedy to było i jaki to był przeskok jakościowy po ogrywanym wcześniej International Soccer na Commodore 64. Duke Nukem pojawia się aż w dwóch artykułach – jako postać drugoplanowa w „Od troglodyty do kochanka” Mateusza J. Bonifaczuka i jako postać tytułowa w „Duke Nukem. Sukcesy i porażki” Wojciecha Tarczyńskiego. Z zainteresowaniem pochłonąłem również tekst Dawida Biela „Hareraiser czyli tajemnica złotego zająca” o pierwszym przypadku scamu w historii gier komputerowych, który sięga pierwszej połowy lat 80. Zachęcam również do przeczytania wywiadu z Michałem Kicińskim, który współtworzył spółkę CD Projekt, a z którym rozmawiali Barnaba Siegel i Karol Laska.

Po lewej Pro Pinball: Timeshock!, po prawej Knight Lore

Dział Tech zaczyna się aż od dwóch tekstów Jakuba Rzepeckiego z Retrogralni oraz wrocławskiego Muzeum Gry i Komputery Minionej Ery. Pierwszy z nich poświęcony jest niezwykle popularnej w Polsce w latach 90. Konsoli Pegasus. Drugi instruuje nas, jak wykorzystać możliwości DOSBox-a. Jakub wraca do nas jeszcze raz w dalszej części działu z informacjami o reaktywacji C64. O Commodore i nie tylko poczytamy również w artykule Smugglera, który na warsztat bierze skomplikowaną procedurę zakupu komputera w zamierzchłych latach 80. Grzegorz Karaś pochyla się nad akceleratorami Voodoo, dzięki którym gry wideo przeszły metamorfozę od kanciastych pixeli do rozmytych tekstur i środowiska 3D. Na dłużej zatrzymały mnie również wspominki o Neostradzie, mimo iż mój pierwszy kontakt z internetem był dopiero w akademiku T-16 na wrocławskim „Wittigowie”.

Ostatni rozdział – Varia również obfituje w wiele interesujących artykułów. Poczytamy o „Kryształach Czasu” – prekursorze polskiego RPG, zajrzymy do mieniącego się kolorami gdańskiego Arcade Museum, przyjrzymy się kilku tytułom pierwszych czasopism z PRL-u poświęconym komputerom, odgrzebiemy „Black album” zespołu Metallica (ciekawe, czy zagrają coś z niego podczas koncertu w Chorzowie za kilkanaście dni) i komiksy o Supermanie. Na koniec kilka interesujących felietonów i mamy parę wieczorów z głowy (albo jeden baaardzo długi). Życzę udanej lektury i zachęcam do zapoznania się z najnowszym Retro. Ja spędziłem z nim czas bardzo miło, jak podczas wizyty dobrego przyjaciela.

Retro nr 1/2026 (10) – przednia okładka
Retro nr 1/2026 (10) – tylna okładka

źródła zdjęć:
zbiory własne
https://sklep.cdaction.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

39 Komentarzy

  1. Na jutubowym kanale „BitMistrz” mamy okazję wysłuchać „szybkie wiadomości o tym, co się ostatnio dzieje”. Przy czym „pierwsze na tapet bierzemy Retro CD-Action, gazetka, która ma około… nie około, dokładnie… 130 stron”.

    https://www.youtube.com/watch?v=NcWGrrtzgoc

    Od 00:55.

    „Naprawdę jest jeden z ciekawszych numerów. Ostatni był BARDZO ciekawy, ten jest JESZCZE ciekawszy.”

    Materiał, co prawda, jest bardzo krótki, ale za to treściwy. Zatem… mamy kolejny feedback „Retro” #10. Ziarnko do ziarnka. Czytelnicy na stronie kwartalnika, my tutaj u Avoka oraz jutuberzy. Wspólnie feedbackujemy. I bardzo dobrze.

  2. Kupiłem, przejrzałem i zapomniałem… Mało o grach, bardzo skupili się na publicystyce. Za to Game Again lepiej siadł, chociaż też mają sporo do dopracowania. Czytałeś Anarki ostatni Game Again? Bo nigdzie nie widzę Twojej recenzji, a o poprzednich chyba sporo się rozpisywałeś

    1. „Kupiłem, przejrzałem i zapomniałem…”

      Strata kasy i tyle. Na przyszłość kup sobie 7 energoli (albo więcej, jeśli będą na promocji). Żartuję. Przede wszystkim – dziękuję Tobie za komentarz. Zobacz, co za czasy nastały, że cieszy mnie każdy ów, naszej (że tak nas nazwę) ekipy komentującej. Jest (raczej) oczywistym, że redaktorzy od dyskobola czytają nasze tutejsze komentarze – feedback ich magazynów growych. Zapewne oczekują też, że tych informacji zwrotnych będzie więcej, niż tylko ta moja. Oczywiście mówię o komentarzach samych w sobie. Recenzje (piórem Avoka czy innych z ekipy ZP) to osobna bajka. To znaczy pierwszorzędna. Komentarze są (jakby nie patrzeć) drugorzędne. Ale równie istotne. A gazetę wywal na śmietnik – niech inni mają trochę przyjemności w życiu. Żartuję (nawiązanie do antyfanowskich tekstów z przeszłości).

    2. „Czytałeś Anarki ostatni Game Again? Bo nigdzie nie widzę Twojej recenzji, a o poprzednich chyba sporo się rozpisywałeś”

      Jedynym numerem „Game Again”, który przeczytałem od deski do deski oraz dałem mu feedback (który umościł mój nick we wstępniaku do #2) był (darmowy) #1. Jeżeli pisałem cokolwiek o kolejnych numerach – było to bazowane na ogólnodostępnych materiałach.

    3. Słowem wyjaśnienia – nie jestem (jak to się mówi) fanboyem „CD-Action” ani „PSX Extreme”, ani (byłego już) „Pixel”, ani „Game Again”, ani też „amaZINg”. Ani (także) „EDGE” oraz „Retro Gamer”. Ani (tym bardziej) francuskiego „JV”. Staram się oceniać wszystko neutralnie.

      Grupą docelową „Retro” są Czytelnicy z grupy wiekowej tego jegomościa…

      https://s.eurozet.pl/cbz/2025/12/17/de38b3f3/72156-860×484-773c36a826.webp

      Pamiętający tamte „stare, dobre czasy”. Wliczając (żółkniejące już) magazyny growe. Wtem… pojawia się „kontynuowanie” dostarczania treści z oznaczeniem HYPER (wskrzeszone bynajmniej nie przez twórców pierwowzoru). Projekt rozrasta się, by… następnie się kurczyć. Jego miejsce zajmuje więc… nowy magazyn growy – choć jedynie w cyfrowej wersji. Mający już solidną startową bazę fanów (dzięki poprzedniemu „kontynuowaniu” treści z logo HYPER).

    4. Na myśl przychodzi „Pixel”, który rozkwitł dzięki żyznej glebie „Secret Service”. Mamy więc „Game Again”. Jutubowy projekt – z logo HYPER – został zamieniony na jutubowy projekt z logo GAME AGAIN POLSKA. Światu (to znaczy nam, czytającym prasę grową) zaczęły być dawane kolejne numery tegoż „Game Again”. Na FB owego przedsięwzięcia czytamy…

      „Game Again Polska to powrót do stylu dawnych magazynów o grach i nie tylko.
      Recenzje, historie serii, zapomniane tytuły i publicystyka — wszystko w klimacie, który pamiętamy z papierowych numerów. Projekt tworzony przez pasjonatów.”

      Tutaj właśnie… splatają się ścieżki (omawianego przez nas, choć pod artykułem dotyczącym innego magazynu) „Game Again” z… „Retro”. Wspólny mianownik? Czytelnicy. Treść? Recenzje gier oraz publicystyka. W „Retro” jest identycznie przecież.

    5. Redaktorzy w „Game Again” grają w gry i je recenzują. Ci w „Retro” także. Redaktorzy w „Game Again” tworzą też publicystykę dotyczącą gier. Ci w „Retro” również. Różne zespoły, różne magazyny. Ale… meritum identyczne. Przy czym w odniesieniu do „Retro”, stwierdzasz…

      „Kupiłem, przejrzałem i zapomniałem…”

      W czym gorsze są recenzje gier w „Retro” od tych w „Game Again”? W czym gorsza jest publicystyka w „Retro” od tej w „Game Again”?

    6. Odnosząc się do „Retro” #10, napisałeś…

      „Mało o grach, bardzo skupili się na publicystyce.”

      No a ten, jak mu tam, Krigor… zamieścił w „Retro” #10 (w sekcji REPLAY) teksty o… Tomb Raider, Portal 2, Pro Pinball: Timeshock!, Knight Lore, Traps ’n’ Treasures, World Cup 98, Alone in the Dark 3, Devil May Cry 4, Legacy of Kain: Soul Reaver, Final Fight, Cadillacs and Dinosaurs, Black & White, The Elder Scrolls IV: Oblivion, Moon Patrol, Lula: The Sexy Empire, Prawo krwi oraz… Mrożony Indyk: The Binding of Isaac i Stara Kaszanka: Angst – Rahz’s Revenge.

      W sekcji PLAY natomiast… Terminator 2D: No Fate, Legacy of Kain: Defiance Remastered, Blood: Refreshed Supply, Rise of Babylon, Rayman: 30th Anniversary Edition, ChainStaff, Gulliver oraz Modulator.

    7. Nie wspominając o rozbudowanym artykule o Duke’u. Oraz tym (okładkowym) o Larze. I o… futbolówkach. I o… seksualności w grach. I o… strategiach. Moim zdaniem to jest jednak… sporo o grach.

      Stwierdziłeś…

      „Za to Game Again lepiej siadł, chociaż też mają sporo do dopracowania.”

      Ale pod jakim względem lepiej siadł? I co wymaga u nich dopracowania? Oraz co wymaga tegoż w „Retro”? Oceniając zawartość każdego z (omawianych przez nas) magazynów – posiłkujmy się argumentami. Przykładami. Porównaniami.

    8. Tymczasem w miejscu, w którym powinno być (że tak to nazwę) pełno feedbacków – są jedynie… 3.

      1. „Bardzo fajna okładka (…)”

      2. „Właśnie dotarłem do tekstu (…)”

      3. „Macie babola w artykule (…)”

      https://cdaction.pl/newsy/retro-10-juz-w-czwartek-sprawdz-zawartosc-wydania

      Zatem Twoja ocena „Retro” #10 (bez względu na to czy pozytywna czy negatywna) jest (IMHO) na wagę złota.

      Dlaczego tak mało osób feedbackuje magazyny growe? Owszem, w przypadku „PSX Extreme” mamy hardcore’owych recenzentów. No ale co ze „CD-Action”? Choćby kilka zdań o „Retro” #10 żeby napisać. My potrafiliśmy. A inni?

  3. Moje odnoszenie się do poszczególnych wydań magazynów growych zawsze najpierw piszę na brudno (niczym maturę z polskiego). Później ponownie czytam i nanoszę poprawki (bywa, że znaczne). A gdy w naszym ognisku ZP pojawia się recenzja danego numeru (nad którym także się pochylam), wtedy dorzucam te swoje przysłowiowe trzy grosze. Generalnie w formie felietonu. Jednakże… od jakiegoś czasu… jakoś tak nie czuję tego, żeby ubierać tę moją „twórczość” w taką właśnie kurtkę. Przecież wystarczy zwykła koszulka. W ogóle to na dworze jest już wystarczająco ciepło. No, może dzisiaj akurat niezbyt.

    Myślę teraz o tym wszystkim i nagle zaświtało mi między uszami. A co, jeśli dla „CD-Action” (jego całej redakcji) jestem tym, kim Pan Kmiot jest dla „PSX Extreme” (jego całej redakcji)? Immanentną składową każdego kolejnego numeru? Swoistą kropką nad „i”? Czapką z daszkiem w nader słoneczny dzień? Taką trochę… duszą magazynu?

    1. Ale sobie wlewam. Energetyka do gardła teraz. Zatem nie przedłużając…

      KALENDARIUM

      „STYCZEŃ”

      „15 lat temu, 25 stycznia 2011, premierę miał Dead Space 2. W kosmosie nikt nie słyszał naszych krzyków, ale sąsiedzi się skarżyli.”

      Takie teksty są wisienką na torcie magazynu.

      „KWIECIEŃ”

      „30 lat temu, 19 kwietnia 1996, ukazał się Duke Nukem 3D. Przez długie lata wszyscy aspirowaliśmy do tego, by mieć muskulaturę i uczesanie Księcia.”

      Always bet on Duke! Swoją drogą… nie uważam za poważne, by różne aspekty z wirtualnych gier przenosić do realnego świata.

    2. „CZERWIEC”

      „30 lat temu, 22 czerwca 1996, dostaliśmy Quake’a (wydanie shareware). Rozpoczęła się nowa era FPS-ów.”

      Pamiętam, jakby to było wczoraj. Chodzenie po mieszkaniu i wydawanie odgłosów: auaaaaa… hrrrrr… hrrrrr… (jak Grunt). Oraz podchodzenie do włącznika światła w pokoju, by wcisnąć go sobą (niczym te ogromne przyciski w owej grze). A później jeszcze, wydawanie odgłosu: grrrkhkhkh… (jakby było się telefragowanym).

      „20 lat temu, 1 czerwca 2006, wyszedł Half-Life 2: Episode One. Pamiętacie jeszcze ten pomysł Valve, aby dzięki dzieleniu gry na mniejsze fragmenty szybciej dostarczać kolejne jej rozdziały?”

      Szybciej dostarczać kolejne rozdziały, czy też może szybciej uzyskiwać przychód z ich wydawania? Nie wiem, nie znam się. Pamiętam też „SiN Episodes: Emergence”, który kupiłem i przeszedłem – z nadzieją, że niebawem będę kontynuował zabawę. Yhy. To se kontynuowałem.

    3. Mogli to nazwać „SiN Episodes: Efemeris” – przynajmniej bym miał świadomość z czym mam do czynienia.

      „15 lat temu, 10 czerwca 2011, Duke Nukem Forever w końcu trafił do graczy. To znaczy, że od wydania gry dzieli nas już okres dłuższy niż czas oczekiwania na nią. A jednak wciąż boli.”

      A ja kupiłem, przeszedłem i dobrze wspominam. Od tego czasu – za każdym razem, gdy jakieś drzwi informują, że potrzebna jest czerwona karta, zielona czy żółta – na głos stwierdzam, że…

      I don’t need a… (pozwólcie, że nie dokończę tego one-linera). Poza tym…

      Power Armor is for… (tego też).

      WYDARZENIE NUMERU

      „Przygodowy dokument”

      „Fani klasycznych gier przygodowych mogą zacierać ręce. Powstaje bowiem film dokumentalny Passport to Adventure: The SCUMM Story, który zabierze widzów za kulisy tworzenia kultowych produkcji studia LucasArts opartych na silniku SCUMM.”

      Jest zrzutka na Kickstarterze?

    4. LICZBA NUMERU

      „20”

      „Tyle lat czekaliśmy na kolejny patch do gry Unreal Tournament 2004. Dzięki społeczności OldUnreal tytuł ten – za zgodą Epic Games – po dwóch dekadach otrzymał łatkę, która nie tylko poprawia kompatybilność z nowoczesnymi systemami, ale też wprowadza konkretne usprawnienia techniczne.”

      A to „Nightdive Studios” nie zrobi REMASTERA?

      30 LAT TEMU W CD-ACTION

      „Dwie kolejne strony poświęcono A.D. 2044. I uwaga! To pierwsza gra, która otrzymała znaczek „CD-Action poleca”.”

      Stare czasy. Czy w dzisiejszych miałoby to jakiekolwiek znaczenie?

      „Nie ukrywam, że nieraz się uśmiałem (z życzliwością, nie złośliwością, czy pobłażaniem), ale lektura pozostawiła mnie z pewną refleksją. Wszystkie recenzje, nawet te omawiające tytuły naprawdę mierne czy zapomniane, kipiały entuzjazmem.”

      Dokładnie!

    5. Wojciech Tarczyński (Stare Konie) – Duke Nukem Sukcesy i porażki

      „Da się rozwalić wybrane ściany, poodbijać sobie kulki na stole bilardowym, wysikać się, umyć ręce (dobra kolejność to podstawa), odpalić filmik ze skąpo odzianą panną, a nawet wręczyć pieniądze striptizerce, która w zamian pokaże nam wtedy swoją „kolekcję znaczków”.”

      xD

      „To oczywiście nie koniec – tego typu czynności jest mnóstwo i wiele z tych bajerów było innowacyjnych.”

      Mighty foot! Czyli kopnięcie. Pomyśleć, że (latem 2024) wyszedł FPS na tym właśnie się opierający. Nazwany… „Anger Foot”.

    6. „Interakcje to jedno, ale produkcja ta przede wszystkim oferowała fenomenalne projekty poziomów. Już pierwszy z nich, o dość wymownej nazwie Hollywood Holocaust, robił wrażenie. Na mapkę zrzucano nas z hukiem, a tam czekały kino, ulica, toalety z paskudnymi kosmitami i lobby.”

      Damn, those alien bastards are gonna pay for shooting out my ride.

      „(…) a na silniku Build powstało wiele innych gier. Takie tytuły jak Blood, Shadow Warrior, PowerSlave, Witchaven czy Redneck Rampage potrafiły diametralnie różnić się od przygód naszego bohatera, ale bez problemu dało się rozpoznać, że oparto je na tej samej technologii.”

      Trochę tego było… i jest.

    7. Z pozostałych gier na Build: Legend of the Seven Paladins 3D (to osobna historia), William Shatner’s Tekwar, Witchaven II Blood Vengeance, Redneck Deer Huntin’ (IMHO nudne polowanie), Extreme Paintbrawl, Liquidator 3D Action, NAM oraz World War II GI. Nie licząc dodatków do niektórych z powyższych tytułów (z obu tych list). Do tego dochodzą propagandowe odsłony jak Quest for Al-Qua’eda oraz The hunt for Bin Laden. A obecnie? A.W.O.L oraz Ion Fury (z dodatkiem). Z niedokończonych: Corridor 8 Galactic Wars oraz Shadow Warrior Deadly Kiss. Jedynie demka: Fate oraz Plunder & Pillage. Kiedyś miesiącami tę listę tworzyłem, to znaczy czasem mi się przypominała i ponownie grzebałem po różnych stronach wymieniających gry na Build. Czy jest pełna? Nie jestem pewien, ale już mi się nie chce szukać.

      „DN3D sprzedał się wyśmienicie? No to robimy sequel!”

      No to robili.

    8. „Upragniony nowy zwiastun pojawił się dopiero na E3 w roku 2001. Do dziś pamiętam ten materiał doskonale – mam wrażenie, że oglądałem go setki razy.”

      Najpierw czarno-białe (i sepia bodajże) wrzutki z pierwszej części, później z DN3D i później… przejście na (ruchomy) widok miasta (DN4) – ogromny budynek kasyna, majestatyczna muzyka w tle (oczywiście temat Duke’a). Ciarki na plecach wtedy. Piszę z pamięci.

      „Najpierw wzmianka o 10-leciu serii, potem urywki z DN1 i DN3D. Napięcie rośnie. (…) Wreszcie pojawia się napis „2001” i urywki gameplayu. Panorama Las Vegas (…)”

      Toć mówię. To znaczy moje powyższe napisałem ZANIM przeczytałem Twoje powyższe.

      Edit teraz – https://www.youtube.com/watch?v=TDlB2P1leRM – ciarki teraz.

    9. „Bez wątpienia DNF nie zabił księcia – ten nadal żyje w jednym z najlepszych shooterów lat 90.”

      Oraz tutaj…

      https://store.steampowered.com/app/561730/Duke_Nukems_Bulletstorm_Tour

      a także tu…

      youtube.com/watch?v=hLj7MGjZidE

      Zrzuciłeś mi na łeb… atomówkę wspomnień.

      Waldemar „Will” Doros – Czasopisma komputerowe w PRL-u

      „To nie żart. Już w 1948 roku, w pierwszym numerze miesięcznika Horyzonty Techniki, opublikowano artykuł Taśmowa produkcja cyfr, opisujący masowe przetwarzanie danych. Oczywiście w ówczesnych realiach wszystko było pionierskie: dane przechowywano na kartach perforowanych, a do zliczania i analizy tych ostatnich służyły tabulatory oraz sortery. To właśnie ten dziś już całkowicie archaiczny nośnik został przedstawiony w przytoczonym materiale.”

      Ciekawe. To tak, jakby dzisiaj w „Ekszynie” opisali… hmmm… nie ma porównania. Może jakby rzutniki hologramów wymyślono.

    10. „Świat Młodych prowadził więc cotygodniową rubrykę Komputerowe ABC, w której zamieszczano opisy sprzętu. (…) Obok tekstów redakcyjnych drukowano także programy nadsyłane przez czytelników, np. proste gry, kalkulatory czy demonstracje graficzne. Dla wielu młodych ludzi była to pierwsza publikacja ich własnego kodu. Zresztą ja też znalazłem się w gronie tych szczęśliwców.”

      Gratulacje!

      „Oprócz tego w kioskach kupić mogliśmy swego rodzaju efemerydy, takie jak Mikrobit, będący jednorazowym wydaniem specjalnym Żołnierza Polskiego, czy serie tematyczne.”

      Wydanie specjalne! Na dekady przed tym, gdy stało się to w magazynach growych… standardem.

    11. „I choć od tamtego czasu świat zmienił się niesamowicie, te pierwsze spotkania z technologią wciąż pozostają żywe na kartkach magazynów stojących po dziś dzień na moich półkach.”

      Dobre domknięcie artykułu. Dobrego artykułu. Brakuje mi pióra Avoka. Tak samo jak w pewnym konkurencyjnym magazynie brakuje mi pióra Adama Piechoty. Czas niby leczy rany. Ale te przyzwyczajeniowe powoli się goją. Niemniej jednak – dałeś radę ze swoim pierwszym tekstem. I wybacz moje tamto „kim Pan jest?”.

      FANTASTYKA RETRO / Smuggler – Misiem jestem… …i nic, co ludzkie, nie jest mi obce!

      „Z bliżej nieokreślonych powodów twórcy science fiction lubią misiokształtnych kosmitów.”

      Możliwe.

      „A znacie może Hokan z planety Toka?”

      A Ty znasz Kafara z Dworcowej? To co nas swoimi kumplami straszysz?

      Oczywiście żartuję, parafrazując pewien żart.

    12. UNDELETE / Eugeniusz Siekiera – Żonglerka

      „Standardowa pojemność dyskietki 3,5 cala wynosiła 1,44 MB – a to przestrzeń zbyt mała, by przechować dziś choćby jedno zdjęcie w wysokiej jakości. Wyobrażacie sobie?”

      No ba! 1.457.664 – zapamiętało mi się od zamierzchłych czasów połowy lat dziewięćdziesiątych. 121.219.752 – tyle mój drugi (później kupiony) HDD miał pojemności.

      „Machanie nośnikami było upierdliwe, przyzna to chyba każdy – równocześnie jednak tkwił w tym pewien specyficzny urok czasów, które już nie wrócą.”

      No i co dalej? Dlaczego ten tekst już się skończył? Ja chcę jeszcze! Na chwilę cofnąłem się w czasie i teraz co? Powrót do teraźniejszości.

    13. UNDELETE / Krigor – Co w dysku piszczy?

      „Kiedy siedziałem ostatnio przed komputerem, zauważyłem, że… jest dziwnie cicho.”

      Wtedy zazwyczaj należy wcisnąć przycisk POWER.

      „Chodzi mi o dyski. Uzmysłowiłem sobie, że od dawna już nie korzystam na co dzień z żadnego tradycyjnego magazynu danych.”

      Aaaaa, czyli w tym rzecz.

      „Stare dyski zmuszały też do fizycznej konfiguracji. W czasach, kiedy standardem był interfejs ATA/IDE, najczęściej nie można było ot tak podpiąć sobie nowego napędu. Wcześniej należało sprawdzić schemat ustawień na etykiecie i z wykorzystaniem zworki, czyli takiego małego plastikowo-metalowego „dynksa”, wybrać właściwą pozycję – master lub slave.”

      A „cable select”? Którąś z powyższych opcji wybierało się WTEDY, gdy na TEJ taśmie miało się już CD-ROM podpięty (albo HDD). Wtedy jedno musiało być MASTER, a drugie SLAVE.

    14. Problem znikał, gdy się twardziela dołączało na OSOBNEJ taśmie, wtedy to już rybka, co ów miał tym swoim „jumperkiem” ustawione. Człowieku – do stu klawiatur! – Ty to tłumaczysz tym, którzy to pamiętają. Tym, którzy się na tym wychowali. Kiedyś zworkami (na płycie głównej) literki „ustawiałem” na wyświetlaczu obudowy, mającym pokazywać cyferki (prędkość procesora).

      „Za przytoczonym konfigurowaniem dysków jakoś nie tęsknię. Ale już odgłosu pracującego napędu czasem mi po prostu brakuje.”

      Mi też. Oraz równoczesnego migania tej czerwonej diody w kaście. Człowieku – do stu klawiatur! – jakie Ty mi wspomnienia przywołałeś!

    15. Paweł „MrJedi” Musiałowski – LEVEL 03 Wspomnienia salonowego bywalca

      „Nie da się ukryć, że najwięcej czasu w salonach spędzaliśmy na przyglądaniu się, jak grają inni. Zwłaszcza gdy dany zawodnik był w te klocki dobry. Przy takim czarodzieju dżojstika potrafiła zebrać się spora gromadka generująca sztuczny tłok.”

      Czarodziej dżojstika! Brzmi jak… kowboj cyberprzestrzeni – u Gibsona. Dobreee! Historia ciekawa, acz… znowu z negatywnym wydźwiękiem. Kolejny felieton ma być optymistyczniejszy!

      Leszek Milewski – Pamiętam pewien skandal

      „Ale kuzyn pamiętał, że nie robiłem nic poza graniem. I nie tylko powiedział, że wybacza. Przede wszystkim stwierdził, że mnie rozumiał.”

      Brawo dla kuzyna! Choć to… oczywista sprawa.

    16. Michał „Pisarion 3000” Pisarski – Rewolucja wsteczna

      „Coś tam kiedyś pograłeś w Ninja Gaiden, ale wystarczyła ci godzina z wersją na NES-a, żebyś osiwiał z frustracji? Doskonale, miałem tak samo – Ragebound jest dla ciebie.”

      Logiczne.

      „Osiwiałeś już naturalnie, a wersje z 8-bitowców pamiętasz świetnie, bo ogrywałeś je na premierę, gdy akurat przeszedłeś na emeryturę? Super, ten tytuł zapewni ci masę zabawy w starym stylu.”

      Tutaj chyba jednak logika trochę się kaszani. My, ludzie, mamy swój cykl życia. W jego końcowej fazie raczej średnio interesuje nas… granie na kompie czy konsoli.

      „Ragebound ma tak szeroką grupę odbiorców, jak maść na ból pleców i kleje do protez wśród czytelników CD-Action Retro.”

      Więcej takich tekstów, a z tego… półrocznika – nie dosyć, że nie zrobi się… kwartalnik, to jeszcze gotów przejdzie na… rocznik. Brawo! Może i wyolbrzymiam.

    17. Smuggler naaaaa tooo paaatrzyyyyy… łeeez ma peeeeełne oooczyyyyy. Popyt z ooosiem kaaafliii, dyyychy nieee przeskoooczyyy. To tak parafrazując pewien kawałek od Kukiza.

      Wojciech Tarczyński (Stare Konie) – Grabię sobie

      „Jak ktoś kilkadziesiąt lat nie grał w nowsze produkcje, to może inaczej będzie patrzył na „szybkie” remastery? Tylko że takie osoby pewnie mają dostęp do poprzednich wersji tych tytułów i… po co im wtedy te odświeżone?”

      Ale masz świadomość, że (generalnie) remastery sprawiają, że DOS-owe gry śmigają na najnowszych konsolach, wliczając handheldy? Jednocześnie pokazując młodszemu pokoleniu, w co grano kiedyś. Odpal – z marszu – takiego (dajmy na to) „Duke Nukem 3D” na Windows 11. Uprzednio zainstaluj go na laptopie bez napędu. Stephenie Kicku – remastera rób, z mission packiem! What are you waiting for? Christmas?

    18. Marcin „Borek” Borkowski – Gdzie zniknęły instrukcje?

      „Czterojęzyczna instrukcja do Pinball Fantasies Deluxe miała 160 stron – po 40 na każdy język. Bitego tekstu, ani jednego obrazka! Przyszłoby wam do głowy, że taka będzie objętość podręcznika do czegoś obsługiwanego dwoma klawiszami Shift?”

      Absolutnie nie. W takim razie co w niej było? Dokładne opisy każdej z odbijaczek i ile punktów daje?

      „W tych czasach instrukcja – obok pudełka i nośnika – wydawała się nieodłącznym elementem wydania. A tu nagle klops.”

      Do dzisiaj mam kilka kartonowych pudełek z grami – w których była płytka w zwykłym „jewel case”, a w nim książeczka. W pudełku z „Duke Nukem 3D” była także… podkładka pod kufel (TEN – Total Entertainment Network), którą… wyrzuciłem. Mądrość etapu, nie ma co.

    19. „Zaczęło się chyba od tego, że ekonomia wymusiła zmniejszanie pudełek. Te stare, tekturowe, mogły zmieścić sporą ilość papieru – zwłaszcza od momentu, w którym jedna płyta CD zajęła miejsce kilkunastu dyskietek. Ale w przejmujących rynek sieciówkach za każdy regał trzeba było zapłacić i duże gabaryty ograniczały liczbę eksponowanych tytułów.”

      Takie buty.

      „Logicznym rozwiązaniem było użycie opakowań DVD o grubości 14 mm. Na metr półki wchodziło więcej egzemplarzy, lecz w środku rację bytu miała co najwyżej kilkunastostronicowa broszurka.”

      Do dzisiaj mam… cały karton od butów wypełniony tymi pudełkami (niektóre z nich dodatkowo są w tekturowych pudełkach je otulających). Taki „Unreal Tournament 2004” ma jeszcze grubaśną książeczkę w takim zestawie.

    20. „A kiedy weszły jeszcze cieńsze boksy typu slim, miejsca starczało raptem na złożoną kartkę A4. No może dwie. Papier stał się nieoczekiwaną ofiarą w wojnie o miejsce na półkach.”

      Tych też mam pełno, w tym kartonie od butów – głównie z „tekturek” z FPS-ami od „City Interactive” (2005-2008, jakoś tak). Stare dobre czasy.

      Nigdy nie myślałem o tym pod tym kątem, a w zasadzie to w ogóle nad tym się nie głowiłem. Tymczasem Twój artykuł wyjaśnił tę kwestię w klarowny sposób.

      „W tych okolicznościach instrukcje jeszcze przez jakiś czas funkcjonowały – najczęściej jako pliki PDF. Pojawił się jednak nowy problem: ludzie do nich nie zaglądali.”

      A w przypadku jakiegoś zaawansowanego symulatora myśliwca?

      qwertyuiop[]\asdfghjkl;’zxcvbnm,./

      O! Silnik się włączył! Jest dobrze. Teraz tak… hamulce kołowe.

      qwertyuiop[]\

      A nie, czekaj, już są wyłączone. Dobra, teraz ciąg.

      qwertyuiop[]\asdfghjkl;’zxcvbnm,./

    21. Czemu nie kołuje? I jeszcze coś pika! Co za denna gra! Jak się podnosi tę przeklętą owiewkę?

      qwertyuiop[]\

      „Zaczęto więc robić gry w taki sposób, żeby same uczyły użytkownika obsługi, choćby dzięki pojawiającym się na ekranie podpowiedziom. W efekcie instrukcja przestała być potrzebna.”

      Łooo! If you ladies leave my island, if you survive recruit training, you will be a weapon. You will be a minister of death praying for war. But until that day, you are pukes. You are the lowest form of life on Earth.

      A nie, to w tamtym wojennym filmie tak było.

      „I tym sposobem doszliśmy do momentu, kiedy mówienie ludziom „RTFM” odeszło do lamusa.

      Sir, it is indeed, sir!

      Jeden z najlepszych felietonów, które miałem okazję przeczytać. Nie dosyć, że nader treściwy, to jeszcze napisany na luzie. Majstersztyk! No i co z tą owiewką? asdfghjkl;’zxcvbnm,./

    22. Adam „Chen Pi” Chabiński – Ewolucja czy regres?

      „A kasety? Te stanowiły wówczas fenomen. Dawały możliwość bycia na bieżąco. Dawały wolność. Miały też wymiar twórczy i społeczny. Do skopiowanej muzyki okładki robiliśmy sami, a gotowymi „produkcjami” niekiedy wymienialiśmy się ze znajomymi.”

      Do dzisiaj mam kilka kaset.

      Edit teraz – właśnie wyjąłem te 2 kartony. Ile wspomnień! Czekajcie, bo się roztkliwiłem. Więc mam je w drugim kartonie od butów. Kupione i samemu nagrywane. Obok nich mam (w papierowych kopertach i „jewel case’ach”) płytki z „Windows XP” (z kupionych wersji BOX), sterowniki do mobo, grafy, drukarki, kamerki, „FPS Gun” (taka myszka) itd., pozostałe FPS-y od „City Interactive”, jakieś gierki ze starych magazynów growych, filmy z pewnego dwumiesięcznika, który cały czas wychodzi (i plakaty dodaje, a na nowy rok – wieeelki kalendarz).

    23. Już jestem. Przeglądnąłem sobie te wszystkie płytki (w drugim kartonie), powspominałem i poprawiłem, żeby równo były ułożone. Jeśli chodzi o FPS-y z „tekturek” (ale te w tekturowych kopertach), ze stajni „City Interactive”…

      https://imgur.com/a/ZADWsh5

      Powróćmy jednak do felietonu od Chen Pi. Więc tak…

      „Ale obecnie słuchanie muzyki straciło to coś. Stało się mniej ludzkie, pozbawione dreszczyku emocji.”

      I ryzyka wciągnięcia taśmy, a co za tym idzie – pogniecenia jej.

      Marcin „Yasiu” Serkies – Kiedyś to było, a dziś… też jest

      „Narzekanie starszych graczy wynika z prostego faktu – niegdyś byliśmy młodzi. Wszystko było nowe, chłonęliśmy różne mechaniki po raz pierwszy, a nasz próg zachwytu leżał znacznie niżej. To uniwersalna prawda, która dotyczy gier, muzyki filmów czy smaku pomidorów.”

      Oraz ust dziewczyny. Tych całowanych pierwszy raz w życiu – nie odwzoruje nawet tuzin kolejnych.

    24. „W świecie elektronicznej rozrywki jednak ten mechanizm jest dodatkowo potęgowany przez niesamowite tempo rozwoju technologii. Wspominamy czasy Atari, C64, nierównej walki z DOS-em – ale nie da się ukryć, że gry były wtedy nieporównywalnie prostsze. By zamieniać zlepki pikseli w prawdziwą magię, wyobraźnia musiała pracować na najwyższych obrotach. Dziś tę lukę wypełnia fotorealizm i wręcz niewyobrażalna złożoność produkcji. A rzeczona magia? To nic innego jak filtr naszych wspomnień.”

      Rzeczona magia… wtedy nią BYŁA! Zobacz na trailer „GTA VI”. Na te „krągłości” różne. Taka NPC-ka ma zapewne więcej wielokątów niż pierwszy epizod „Wolfenstein 3D”. Czyż to – obecnie – nie jest… magia? A dla takiego Neo (z „Matrixa”)? Stanowiłoby… zaledwie prostackie rozwiązania starodawnych kart graficznych, ich sterowników, silników growych, zdolnych grafików 2D/3D oraz „Levelordów”.

    25. „Pamiętamy fascynację, a uciążliwości pomijamy, gotowi narzekać na współczesność.”

      Co to za błyskotliwe spostrzeżenie? Dlaczego niby pomijamy uciążliwości starych gier? Pamiętamy o nich, a nieraz też do nich powracamy w dyskusjach o starszych tytułach.

      „Podobnie jest również z polityką w grach. I tu włącza się wspomniany filtr wyidealizowanej przeszłości. Narzekamy na dzisiejsze treści, wierząc w neutralność dawnych gier.”

      Moim zdaniem to jest trochę bardziej złożone.

    26. „Tymczasem kultura masowa rzadko bywa „przezroczysta” światopoglądowo; zamiast tego pokazuje opcje w danym momencie domyślne. Stare gry promowały spolaryzowany, przesiąknięty ówczesnymi realiami obraz świata. Tyle że wtedy tego nie zauważaliśmy. Byliśmy młodzi i interesowała nas czysta rozrywka, a nie analiza „okoliczności przyrody”. Dziś mamy inną perspektywę i widzimy więcej.”

      Bo i OBECNIE do gier coraz częściej doDEIwane jest więcej. Nie żebym był temu przeciwny.

      „Niemały wpływ na zmiany ma też kwestia „dorosłości” medium. W grach pojawiło się więcej pieniędzy, graczy i „poważnego” świata wielkich budżetów czy terminów. Łatwo w takiej sytuacji powiedzieć, że straciły przez to duszę. Tyle że wciąż stoją za nimi ludzie, a dusza rzadziej ma jedną twarz – częściej jest zbiorowa.”

      Co to ma być? Praca magisterska? Dobrze, zaliczam. Ale tylko na trójkę. Ze względu na… „bezduszność” przekazu.

    27. „W to, w co gramy, wciąż wkładają serce tysiące ludzi.”

      Kolejny błyskotliwy one-liner.

      „Skoro więc po stronie twórców wciąż jest tyle pasji, dlaczego jako gracze tak rzadko je dostrzegamy?”

      I następny. Grając w dany tytuł – oceniamy jego grywalność, mechaniki, grafikę, muzykę, postaci, dialogi itd., lore cały, czy też może… fakt wkładania pasji przez jego twórców?

      „Wyważone opinie przegrywają z zadymą, a produkcje dostają etykietki, zanim w ogóle je odpalimy.”

      Make it stooop!

      „To wcale nie pomaga teraźniejszości w starciu z przeszłością.”

      It huuurts.

      „Internet wyciąga z nas najgorsze i daje głos wszystkim.”

      Heeeeelp!

      „W końcu dobra gra to dalej dobra gra – niezależnie od rocznika.”

      Let me ooout!

      Czas na drugiego energola. Jak sumarycznie oceniam „Retro” #10? Daję (nomen omen)… 10/10. Za to, że tyle wspomnień mi przywołało. []

  4. W nawiązaniu do tematu numeru, czyli Tomb Raider, to powstaje nieoficjalny port tej gry na Nintendo 64. I jest na bardzo zaawansowanym etapie, więc jest duża szansa na premiere niedługo.