Strona główna » Newsy » Prosto ze Szwecji: Robot nr 2/2026

Prosto ze Szwecji: Robot nr 2/2026


Opublikowano: 27/04/2026 | Autor: Avok

W lutym przypominałem Wam o szwedzkim gamingowym „jedynaku” – piśmie dla dzieci Robot. Drugi tegoroczny numer tego dwumiesięcznika trzymam właśnie w rękach. Cena trzyma dotychczasowy poziom – 74,90 szwedzkich koron (30 zł na polskie), liczba 52 stron też. Gazetka jest generalnie cienka, bo lakierowana okładka grubością nie grzeszy, a przez papier prześwituje druga strona. Ma być efektownie i kolorowo, ale niekoniecznie bogato. Na okładce nie po raz pierwszy króluje ulubieniec dzieci Mario, więc wiem czego się spodziewać w środku. Przypadkowo mam przy sobie Game Boy’a Extreme, i zgadnijcie kto jest na okładce? 😉

Zawartość bieżącego numeru Robota jest bardzo podobna do poprzedniego. Główną atrakcją są kąciki ulubionych tytułów naszych, a właściwie szwedzkich milusińskich: Minecrafta, Pokemonów i Fortnite’a. Do tej „świętej trójcy” dochodzą obszerne materiały o Mega Manie (z bardzo fajnym konkursem rysunkowym na projekt głównego antagonisty), Overwatchu i Animal Crossing (z malowanką pozwalającą zaprojektować własnego zwierzaczka). Tekstu tu jak na lekarstwo, oprócz krótkich bloków z poradami nie znajdziecie nic innego ponad wielkie screenshoty z gier i grafiki bohaterów, stworków i przedmiotów.

Dużo oglądania, mało czytania

Dział recenzji zawiera oszałamiającą liczbę dwóch tytułów. Fakt, że mocarnych. Na pierwszy plan idzie mega „tekst” (choć słowo „tekst” trzeba wziąć w cudzysłów, słowa pisanego tu z lupą szukać) o Mario Tennis Fever na Switcha 2, który rozbiera grę na części pierwsze. Mamy tu wszystko, łącznie z wyspecyfikowaniem wszystkich rakiet i przeciwników. Drugi z tytułów to Pokémon Pokopia. Produkt ciekawy i zupełnie niepodobny do innych Pokemonów. Tam walczysz, tu budujesz, a na kolejnych stronach magazynu poznajesz wszystkich swoich pokemonowych pomocników. Obie recki zawierają masę zdjęć, screenów i grafik, miejscami bardziej przypominając komiks niż recenzję, ale skoro jest ocena – jest recenzja, tylko taka trochę dziecinna 🙂

Wujek Jake – spec od retro

Gdy odejmiemy w/w kąciki i recenzje, to czy jeszcze coś nam pozostanie? I owszem, całkiem sporo. Mamy kolumnę z listami, rubryki rysunkową i techniczną (a w niej poradnik jak zrobić z artykułów spożywczych Pokeballa), galerię pixel-artową i oczywiście plakaty. Tradycyjnie znajdziemy też całkiem pokaźny kącik retro, a w nim opisy konsoli Virtual Boy i gry Sonic the Hedgehog 2 na Segę Mega Drive. Sonic to gra tak stara, że prawdopodobnie nie znają jej nie tylko szwedzkie dzieci, ale także ich rodzice 🙂 Tym bardziej chwała redakcji, że waży się odkurzać takie zabytki.

Na koniec muszę wspomnieć o rzeczy dość istotnej, pominiętej przeze mnie przy okazji recenzji poprzedniego numeru. Otóż w Robocie z latoroślami nie komunikują się autorzy, lecz kreskówkowe avatary. Wirtualną redakcję tworzy szóstka mangowych bohaterów, specjalizujących się w różnych dziedzinach. I tak na przykład brysiowaty Haito lubi Anime, sztuki walki i gry akcji, zbuntowana Yun koszykówkę, hip-hop i Fotnite’a, antropomorficzny Amir przyrodę, platformówki i Animal Crossing, a siwy Wujek Jake gotowanie, stare gry i automaty. Dzięki bajkowym autorom dzieciom łatwiej jest wysłuchać ich opinie, naskrobać list, a nawet zaprzyjaźnić. Fajny pomysł, choć oczywiście nie odkrywczy, bo już dobre 2-3 dekady temu niejaki troll Hugo zapraszał do zabawy w gry na łamach swojej gazety.

Dochodzimy do końca przeglądu Robota nr 2/2026. Nie ma tu zbyt wiele czytania, jest za to dużo oglądania, przeglądania, malowania i rysowania, czyli dziecięcej czystej przyjemności obcowania z ulubionymi grami. Pisemko, przypominające jako żywo nieistniejącą już CyberMychę, fajnie odnalazło się w kulejącej rzeczywistości (fakt, zbyt dużej papierowej konkurencji nie ma) i póki co zarabia na siebie. Kolejny numer już za miesiąc, a jeżeli zamówicie od razu trzy, dostaniecie bezprzewodową ładowarkę 🙂

Robot nr 2/2026 – okładka przednia
Robot nr 2/2026 – okładka tylna
Recenzja Mario Tennis Fever (fragment)
Tekst o Virtual Boy’u

źródło zdjęć:
Robot nr 2/2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 Komentarze

  1. Nie wiem jaka jest aktualna sprzedaż Robota, ale przy relatywnie niedużych nakładach finansowych nawet te 10-15 tysięcy może wystarczyć.

    1. Jakoś tak mi się… negatywnie skumulował mój feedback (w kierunku tegoż magazynu) Twojego komentarza. Niepotrzebnie. Skoro jest na ów… POPYT, to znaczy, że redakcja magazynu „Robot” robi – po prostu – dobrą robotę. Zatem niech czyni ją po wsze czasy.

      Print „Robot” skierowany jest do młodszego pokolenia. Swą treścią spełnia jego oczekiwania. Zatem… złego słowa nie mogę powiedzieć w kierunku jego twórców. Niech trwają.

  2. „Gazetka jest generalnie cienka, bo lakierowana okładka grubością nie grzeszy, a przez papier prześwituje druga strona.”

    Jaki jest popyt na taki print?

    „Przypadkowo mam przy sobie Game Boy’a Extreme, i zgadnijcie kto jest na okładce?”

    https://www.psxextreme.info/uploads/monthly_2025_10/mario.jpg.d4d2d874247303df073bca1d7340ef24.jpg

    „Główną atrakcją są kąciki ulubionych tytułów naszych, a właściwie szwedzkich milusińskich: Minecrafta, Pokemonów i Fortnite’a. Do tej „świętej trójcy” dochodzą obszerne materiały o Mega Manie (…) Overwatchu i Animal Crossing (…) Tekstu tu jak na lekarstwo, oprócz krótkich bloków z poradami nie znajdziecie nic innego ponad wielkie screenshoty z gier i grafiki bohaterów, stworków i przedmiotów.”

    Ponawiam pytanie.

    „Dział recenzji zawiera oszałamiającą liczbę dwóch tytułów.”

    Podnoszę brwi.

    1. „Obie recki zawierają masę zdjęć, screenów i grafik, miejscami bardziej przypominając komiks niż recenzję, ale skoro jest ocena – jest recenzja, tylko taka trochę dziecinna”

      Zachodzę w głowę.

      „Gdy odejmiemy w/w kąciki i recenzje, to czy jeszcze coś nam pozostanie? I owszem, całkiem sporo. Mamy kolumnę z listami, rubryki rysunkową i techniczną (a w niej poradnik jak zrobić z artykułów spożywczych Pokeballa), galerię pixel-artową i oczywiście plakaty.”

      Czynię facepalma.

      „Tradycyjnie znajdziemy też całkiem pokaźny kącik retro, a w nim opisy konsoli Virtual Boy i gry Sonic the Hedgehog 2 na Segę Mega Drive. Sonic to gra tak stara, że prawdopodobnie nie znają jej nie tylko szwedzkie dzieci, ale także ich rodzice 🙂 Tym bardziej chwała redakcji, że waży się odkurzać takie zabytki.”

      Połączenie aktualnego „Crafter” z niegdysiejszym „Pixelem”.