Squareware #1


Czy każdego ranka budzicie się i z zazdrością myślicie o kumplach wzdychających do plakatów panienek wiszących nad łóżkiem? Nie potraficie odnaleźć się w tłumie osób z pasją oddających się kolekcjonowaniu liści spadających na jesieni i zasuszających ich pomiędzy kartkami dennych książek? Nie podniecają was rybki w akwarium, znaczki w klaserach ani małe sklejane samolociki? Kochajcie Clouda, wzdychajcie do Aeris, zbierajcie plakaty z wielkimi gunami i mieczami i chodząc do fryzjera proście o fryzurę na Strife’a! Niech weźmie was Squarel.
Kącik Squareware w NEO #4

Japończycy dali nam Square. Square dało nam FINAL FANTASY VII, niedługo da nam FINAL FANTASY TACTICS, EINHANDER, PARASITE EVE i EHRGEIZ ONE! Squaremani dają wszystko, czego dusza młodego gracza tylko zapragnie. Będąc graczem trzeba darzyć ich szacunkiem. I co z tego, że Squaresoft niszczy mniejsze firmy developerskie podkupując wszystkich rokujących jakieś nadzieje gości, co z tego, że są obrzydliwie bogaci i co z tego, że czasami stosują niezbyt czyste chwyty. Oni i tak zasługują na cześć.

FINAL FANTASY VII nie przestaje was jeszcze grzać. To dobrze. Bardzo dobrze. Przysyłacie dużo listów, zawalacie nas mailami i cały czas słychać głosy nieśmiało przyłączające się do wielkiego chóru skandującego: FINAL… FINAL… FINAL… Ne zapomnimy o was. Nie przestaniemy pisać o przygodach Barreta, Reda i Cida… I nie przejmujcie się tym co piszą fałszywi prorocy, próbujący swoimi nędznymi głosikami wpłynąć jakoś na opinie graczy. Nie słuchajcie lamusów którzy piszą, że FINAL jest nędzny. Bo, jak sądzicie kto ma rację: kilka milionów ludzi o różnych odcieniach skóry czy jeden wodnistooki lamer nazywający siebie recenzentem?

Na początku miała być tylko duża Szkoła Przetrwania. Potem okazało się, że potrzebna będzie bardzo duża Szkoła Przetrwania. A skończyło się na gigantycznej Szkole Przetrwania, z pomniejszonymi fontami maksymalną liczbą stron (bez jednoczesnego zachwiania równowagi pisma i konieczności dodania podtytułu: GRY VIDEO I KONSOLE I FINAL FANTASY VII). Okazało się jednak, że jest wam za mało. Ktoś w liście do redakcji napisał nawet: wszystko jest ok, ale trochę za mało o FINALU. Za mało? Za mało?! Za mało?!!!

Jasne, że za mało. Mogłoby być dziesięć razy tyle. Ale chwilowo mamy tylko jedna stronę, więc trzeba się będzie ograniczać. Dzisiaj kilka dodatkowych słów o Limit Breakach. Tak profilaktycznie – reszta będzie uzależniona od waszych pytań. Tylko proszę, nie pytajcie o rzeczy, które są w Szkole Przetrwania, a których się po prostu nie doczytaliście. Próbujcie stosować granie-czytanie-pisanie combo. Czyli – najpierw sami grajcie, potem – kiedy się zatniecie – czytajcie opis i szukajcie czego nie zrobiliście (ale bardzo uważnie szukajcie) i dopiero kiedy nie znajdziecie tego co jest wam potrzebne – piszcie. Co do tematów dotyczących FINALA to pisać jest jeszcze o czym… Jak pokonać oba Weapony (beznadziejnie to brzmi po polsku i beznadziejnie po angielsku, ale trudno), co to są łańcuchy materii, od czego zależy siła ostatecznych broni, jak rozwalić wszystkich gości na Battle Square, jak wbić sobie jajko we włosy, żeby ułożyły się jak płachta narzucona na kolce, jak zdobyć najlepsze zbroje, czym neutralizować skutki uboczne ciosów przeciwnika, jak zostać wielkim napakowanym Murzynem i jak pokonać co bardziej męczących bossów… Plus wiele, wiele więcej.

Nauka Limit Breaków jest wbrew pozorom bardzo prosta. Pierwszy Limit na najniższym poziomie mamy od samego początku. Ok. Ale co teraz zrobić, żeby zdobyć kolejny? Otóż, co mógłby podpowiedzieć wam instynkt – należy wykorzystać w walce z przeciwnikiem ten pierwszy Limit określoną liczbę razy. Nie podam wam jaką, bo to odebrałoby całą satysfakcję. W porządku. Wykorzystaliście, dostaliście drugiego Limita na pierwszym poziomie i… Aby dostać pierwszy Limit na drugim poziomie, należy zabić określoną ilość przeciwników. W dowolny sposób. Może to być przy pomocy magii, materii, broni, Limit Breaka, wszystko jedno. Istotne jest tylko, żeby ostateczny cios (ten, który zabija wroga) zadała postać, która chce zdobyć nowego Limita. Najłatwiej jest to robić wyposażając daną postać w Slash-All Materia, polecieć do lasku (zachód od Nibelheim), w którym atakują małe muchomorki (Battery Caps) i rozwalać je. Są bardzo słabe (atakują stadami) i wystarczy jeden cios aby skosić sześć. Kilka powtórzeń i po krzyku. I tak w kółko. Używać pierwszego Limita, dostawać drugiego, zabijać potwory, dostawać pierwszego na następnym poziomie. Aha. Kłopoty zaczynają się w momencie kiedy gdzieś tak na trzecim poziomie trzeba sześć razy wykorzystać pierwszego Limita, aby uzyskać drugiego. Najłatwiej chyba jest to zrobić w Zatopionym Samolocie Gelnika. Należy wyposażyć postać, która ma zdobyć Limita w Cover Materia (najlepiej namaxowaną), kilka HP Up (żeby miała 9999 HP) i chodzić po samolocie i walczyć. Potwory, z którymi ma się tam do czynienia są naprawdę ostre i zadają duże obrażenia, tak więc Limit Meter ładuje się szybko. Wystarczy wtedy co jakiś czas używać czarów regenerujących albo napojów. I… tyle. Aha i póki jeszcze jest Aeris – Fury Brand powoduje, że wszyscy ładują się na maxa. To też pomaga.

Tymczasem kończy się miejsce i niewiele mogliśmy powiedzieć o genialnym EINHANDERZE, którego od miesiąca męczymy (i kochamy) już z Gulashem i o FINAL FANTASY TACTICS (w które gramy sobie, pomimo że jest całkowicie po japońsku i w ogóle nic nie rozumiemy).

Aha. W salonach fryzjerskich nikt jeszcze nie wie co to jest fryzura na Strife’a.

Za miesiąc Squareware powróci.

Squaerio

Artykuł z pisma: NEO nr 4, 3/1998