Strona główna » Newsy » Podsumowanie roku 2025 – Kambr Ordowik

Podsumowanie roku 2025 – Kambr Ordowik


Opublikowano: 31/12/2025 | Autor: Kambr Ordowik

Rok. Jak krótki jest i szybko mija widać wyraźnie, gdy przychodzi czas go podsumować, a w kalendarzu imieniny Sylwestra tuż, tuż, a może nawet i już. Zresztą wystarczy na rok popatrzeć. Jaki jest rok, każdy widzi. Zaczyna się na ‘r’, kończy na ‘k’, w środku zostaje ledwo miejsca na ‘o’. A jednak każdy rok potrafi wiele pomieścić. Potrzeba tylko chwili do namysłu i już można podsumowywać. 🙂

Zacznę samolubnie od prywaty. Był to mój pierwszy pełny rok na łamach Zapachu Papieru. Oceniam go bardzo pozytywnie. Plany – jak to plany w moim wykonaniu – zakładały o wiele więcej, ale biorąc pod uwagę inne pożeracze wolnego czasu i ten rzeczywisty, a nie pierwotnie zakładany, potrzebny na pisanie, udało się więcej, niż w pewnym momencie się spodziewałem. Przekornie syntezując – plany nie w pełni zrealizowane, obawy w pełni rozwiane.

Gdy zaczynałem współpracę z ZP wyobrażałem sobie, że tworzenie newsów, relacji czy wpisów to czasochłonny proces, za to opis takiego numeru archiwalnego z lat 90-tych to szybka piłka. Okazało się, że jest odwrotnie. Przynajmniej w moim wykonaniu – archeologa, roztrząsacza i grzebacza pożółkłych wydań. Co można ciekawego znaleźć na 36 stronach wydrukowanych ponad 30 lat temu? Zaręczam, że można wiele. O wiele więcej, niż się spodziewamy zasiadając do kolejnego numeru.

Nie ukrywam, że właśnie wygrzebywanie wspomnień i ciekawostek spomiędzy literek – aktualnie Top Secretu jest moją ulubioną aktywnością dla ZP. I chociaż o wiele więcej emocji i komentarzy przynoszą wpisy na aktualne tematy, będę kontynuował to dzieło. Nawet gdybym tylko ja miał mieć z niego frajdę, a jedynym uważnym czytelnikiem pozostał Avok. Oczywiście nie będę stronił od części newsowej, relacji z wydarzeń i recenzji (tu wciąż zaległości, ale może wreszcie do nadrobienia).

Tyle prywaty, spójrzmy na nasz serwis. Rok 2025 był dla ZP bardzo udany i w kilku obszarach rekordowy. Policzyłem tylko (zostawiam miejsce na szersze statystyki Avokowi, musi chłop mieć co napisać w głównym podsumowaniu), że opublikowaliśmy blisko 150 newsów, rok wcześniej 86. Nie licząc opisów magazynów, ciekawych artykułów, biogramów autorów, wywiadów – a to przecież sól ZP i to, co mnie osobiście do serwisu przyciągnęło.

Widać zdecydowanie większą i stabilną „dostawę treści” dla Was, drodzy Czytelnicy. Bank rozbił, no surprise,  Avok, ale nie liczbą artykułów, bo tu był i długo pozostanie samotnym liderem, lecz w niewiadomy mi sposób magicznie przyciągając wreszcie solidny zespół nowych Redaktorów. Wreszcie, jak w peletonie, jest komu dać zmianę, ruszyły opisy kolejnych magazynów, recenzje książek. A przecież czekamy jeszcze na powrót Lemka i jesteśmy otwarci na nowe twarze.

Polak musi ponarzekać, więc jeżeli mam coś wskazać do poprawy, to ruch w komentarzach. Prawie całą robotę wykonuje tu niezmordowany Anarki, którego pozdrawiam. Przydałoby się jednak więcej komentatorów i żywsze dyskusje. Oczywiście merytoryczne.

Na koniec parę słów o rynku produktów papierem pachnących. Wydaje się, że magazyny okrzepły i znalazły swój sposób na pokojową kohabitację, niezagrażającą bytowi żadnego z nich. Marzy mi się, żeby CD Action (z pełną premedytacją nie używam zwrotu „kwartalnik”) przeskoczył w tryb przynajmniej dwumiesięcznika. To jednak daje inne możliwości w recenzjach, ciężko ominąć jakiś hit, bo wyszedł tuż po oddaniu do druku ostatniego numeru. Po trzech miesiącach z kolei temat może już interesować o wiele mniej czytelników. Perez i Ekipa trzymają się mocno, moim zdaniem to właściwy kurs, a prenumerata wykupiona lata świetlne do przodu 😉

Marzenie drugie to mrzonka – powrót Pixela lub pisma tego profilu. Wiem, wiem, sprawy poszły raczej w przeciwną stronę i trzeba by być niespełna rozumu, by taki ruch wykonać. Ale dopóki piłka w grze… Nie traćmy nadziei na jakąś niespodziankę. W końcu natura horret vacuum.

Na rynku książek mamy rzekłbym prosperity, od jakiegoś czasu obawiam się, czy nie mamy do czynienia z przegrzaniem koniunktury, ale chyba nie. Przybywa ciekawych publikacji, krzepną znane wydawnictwa growe, pojawiają się projekty z większymi publikacjami. Odnoszę wrażenie, że autor z dobrym materiałem ma dokąd pójść. Książki o grach, podobnie, jak same gry, nie są już dziwactwem i towarem niszowym.

Wypada kończyć, więc szybciutko jeszcze życzenia. W 2026 roku życzę Wam wiele ciekawej lektury (niech rośnie nie tylko ilość, ale i jakość). Niech nas wszystkich łączy zapach papieru unoszący się z nowo nabytego magazynu czy książki. Do przeczytania!