Strona główna » Newsy » Książka: Keza MacDonald „Super Nintendo”

Książka: Keza MacDonald „Super Nintendo”


Opublikowano: 27/10/2026 | Autor: underluk

Gdy trafiłem na zapowiedź książki “Super Nintendo”, trochę nie mogłem ogarnąć, o czym jest właściwie ta pozycja. O Nintendo? O Super Nintendo w sensie SNES-ie? Jasne, jest zajawka i w ogóle, ale przez ten tytuł czułem jakiś taki dysonans. Na szczęście lektura rozwiała wszystkie moje wątpliwości i jest to historia Nintendo jako całości. Żebyśmy mieli jasność od samego początku.

Za opowiedzenie tej historii odpowiedzialna jest Keza MacDonald, dziennikarka, która w swojej karierze była m.in. redaktorką działu gier w The Guardian czy naczelną w Kotaku UK. No i jest fanką tytułowej firmy z Kioto, co zresztą widać od samego początku i czuć w każdym akapicie tekstu. Ale do wrażeń płynących z lektury jeszcze dojdę.

Keza MacDonald

Zacznijmy od zawartości książki. Ta podzielona została na dwanaście numerowanych rozdziałów plus Wstęp, Epilog i Załącznik. Całość zaczyna ogólny opis tego, czego możemy spodziewać się na dalszych kartach lektury oraz daje nam możliwość poznania autorki i jej fascynacji światem gier wideo, ze szczególnym naciskiem na Nintendo. Zakończenie zabierze nas do muzeum firmy urządzonym w jej dawnej fabryce. Załącznik z kolei to lista 50 najlepszych gier Nintendo według autorki, wraz z ich opisem w pigułce. Warto zauważyć, że większość wymienionych w nim tytułów została omówionych szerzej w poszczególnych rozdziałach książki.

Te z kolei swoje nazwy zawdzięczają poszczególnym serią gier wielkiego N… z wyjątkiem Ultrahand i Nintendo Labo. Całość ułożona jest mniej więcej chronologicznie, gdzie wyznacznikiem startu jest ukazanie się danej produkcji w sprzedaży. I tak zaczynamy od szybkiej historii Nintendo, którą większość osób pewnie zna. Od produkcji kart, przez zabawki (wspomniany Ultrahand) po pierwsze automaty. Dalej przechodzimy przez Donkey Konga, Super Mario, The Legend of Zeldę, Metroida, Pokémony, Kirby’ego, Wii Sports, Animal Crossing, Super Smash Bros oraz Splatoon. Sama śmietanka. Każdy z tych rozdziałów opisuje tytułową produkcję wraz z jej kolejnymi odsłonami, a czasem nawet spin-offami. Jasne, nie wszystkimi, ale te najważniejsze tytuły zostały omówione. Jednak nie do końca jest to opowieść o samych grach. Bardziej o ludziach, którzy stali za ich powstaniem. O inspiracjach, trudnościach, pomysłach i upartym dążeniu do celu. Nawet, gdy pierwsze wrażenie nie zawsze było przychylne. O filozofii stojącej za firmą, jej grami i konsolami. O ciągłym poszukiwaniu najlepszej drogi, nawet jeśli nieraz wymaga to podążania pod prąd.

Wróćmy jeszcze na chwilę do ojców poszczególnych serii. Właściwie każdy rozdział przedstawia nam konkretnego twórcę i proces jaki stał za powstaniem danego tytułu. Ba, czasami miałem wrażenie, że to dana osoba ma większe znaczenie niż opisywana gra. Np. rozdział o Kirbym jest bardziej hołdem dla Satoru Iwaty niż opowieścią o różowym żarłoku. Przewinie się on także przy innych okazjach (znaczy Iwata, nie Kirby… choć ten też pojawi się tu i tam), ale oprócz niego poznamy także sylwetki Shigeru Miyamoto, Gunpei Yokoi, Satoshi Tijiri, Masahiro Sakurai i innych. Takie podejście naturalnie buduje pewien kontekst i przeprowadza czytelnika przez idee, jakie stoją za Nintendo. Pozwala również poznać historię firmy oraz kilku podmiotów ściśle z nią współpracujących.

Nieco innym rozdziałem jest Nintendo Labo, który owszem, opisuje świat kartonowych akcesoriów do Switcha, ale wykracza dużo bardziej poza tą tematykę i przedstawia inne produkty, którym nie zawsze udało się zawojować rynek. Jest tu wspomniany choćby Virtual Boy, R.O.B czy Super Scope. Krótko mówiąc, rozdział skupia się sprzęcie… tym mniej i bardziej udanym.

Książkę czyta się wyśmienicie. Autorka ma konkretne zaplecze redaktorskie i czuć, że w pisanie tej pozycji włożyła kawał serca. Często wspomina własne przeżycia, korzysta z doświadczenia i wywiadów, które sama przeprowadziła oraz wizyt, które sama odbyła. Wielokrotnie sięga po cytaty, ale także po własne wspomnienia. Sprawia to, że lektura wciąga, jest płynna i zawiera w sobie ładunek ciepła, który daje książce ten nieuchwytny czar. Do tego całość jest dobrze przemyślana i zdarza się, że zdanie które rozpoczyna rozdział zostaje spuentowane na jego końcu. Muszę także pochwalić formę przekazania treści i warsztat autorki, które doskonale ze sobą współgrają i w bardzo naturalny sposób przedstawiają historię Nintendo, zaangażowanych w pracę twórców, a nawet kolekcjonerów.

Co do samej formy wydania, otrzymujemy solidną twardą oprawę i porządny papier, ale nie liczcie na jakieś graficzne smaczki. Całość jest ładna i estetyczna, ale brakowało mi tu choćby screenów z omawianych gier, nawet w formie kilku stron dodanych w środku książki. Ja wiem że to nie album, ale gdy czytam o mrocznej grafice z Metroida, to jednak fajnie byłoby rzucić okiem na jakiś zrzut ekranu. Cóż, nie tutaj. Tutaj jest ściana tekstu… który mógłby zostać poddany lepszej korekcie. Trafiają się literówki, a brak zamknięcia cytatu na koniec akapitu trafia się tak często, że kilka razy sprawdzałem czy faktycznie nie było go gdzieś wcześniej. I nie, nie było. Samo tłumaczenie wydaje się ok, ale bywa, że trafi się np. “gra wieczna” czy jakoś tak, a chodzi o coś co raczej określamy jako grę usługę. Ten jeden przypadek szczególnie utkwił mi w pamięci.

W każdym razie “Super Nintendo” to bardzo dobra książka, moim zdaniem obowiązkowa na półce każdego fana wielkiego N. Czyta się ją wyśmienicie. Zawiera mnóstwo ciekawostek i jest bardzo… ludzka. Nie skupia się na technikaliach czy korporacji, ale stojących za nimi osobach. Nie jest to łatwe do osiągnięcia, tymczasem Keza MacDonald zrobiła to doskonale i mam jakieś takie dziwne wrażenie, że przyszło jej to naturalnie. Kurczę, nie znam jej, ale polubiłem ją poprzez tę pozycję. Kiedyś wspominałem, że gdy po lekturze książki chcę sięgnąć po grę to znaczy, że autor się spisał. W tym wypadku chcę sięgnąć po każdy ze wspomnianych tytułów, nawet po Super Smash Bros, który nigdy mnie nie interesował… a to już chyba świadczy samo za siebie.

Super Nintendo – okładka przednia
Super Nintendo – okładka tylna
Początek rozdziału – Metroid
Początek listy 50 najlepszych gier

źródła zdjęć:
https://www.empik.com
https://x.com/kezamacdonald
zbiory własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 Komentarze

  1. Recenzja zachęcająca, może się skuszę. Tylko ta uboga szata graficzna trochę zniechęca. Przecież to Nintendo! Tworzący najbardziej kolorowe światy producent!

    1. Może taka koncepcja, żeby pobudzić wyobraźnię i zmotywować do zobaczenia gry na żywo, a nie tylko na zdjęciach.