Strona główna » Newsy » K&A Plus nr 30 – wiosna/lato 2026

K&A Plus nr 30 – wiosna/lato 2026


Opublikowano: 14/07/2026 | Autor: Mic de Goc

Do opisu najnowszego wydania Komoda & Amiga Plus zgłosiłem się przypadkowo. Avok zapytał, kto chciałby zrecenzować jubileuszowy numer tego wydawnictwa, a ja zamiast trafić palcem w okienko dialogowe dałem kciuka w górę i już potem było głupio się z tego wycofywać. Z drugiej strony pomyślałem, że oprócz braku czasu i zupełnie innych pomysłów spędzania kolejnych dni wakacji, ten plan w zasadzie nie ma wad. Commodore 64 to był mój pierwszy komputer, na Amidze też grywałem przy okazji różnych imprez branżowych, klika poprzednich numerów K&A plus mam w swoich zbiorach, a z Marcinem Wieczorkiem z redakcji magazynu zbiłem piątkę i zamieniłem kilka słów podczas tegorocznego Pixelove Ole w Oleśnicy. Powiedziało się „a”, trzeba powiedzieć „ą” a może nawet „b”, „c” i „ć”, bo jest co opisywać.

Trzydziesty numer K&A Plus, opisany jako wiosna/lato 2026, trafił do mnie dokładnie pięć miesięcy po opublikowaniu na łamach Zapachu Papieru recenzji poprzedniego numeru. Cena wersji drukowanej pozostała bez zmian – 35 złotych za 82 strony w formacie A4 to układ, który wydaje się być uczciwy. Warto też dodać, że czasopismo wydawane jest również w wersji angielskiej (zarówno w formie pdf-a jak i drukowanej) i w takim przypadku koszt magazynu to 40 zł. Jakości papieru nie ocenię, bo korzystam z wersji elektronicznej, ale zakładam, że jest tak samo dobra, jak numeru 29, który mam w swojej biblioteczce. Kolorowa, błyszcząca okładka i kredowy papier daje poczucie, że trzymamy w rękach coś z górnej półki. Wygląda to bardzo dobrze, ale tak szczerze to mam sentyment do czasopism gamingowych z pierwszej połowy lat 90., wydawanych na dużo gorszym papierze, zszywanych, a nie klejonych, ale mającym swój specyficzny urok.

Bubble Buddies

Z okładki możemy wyczytać, że tematem wiodącym będą gry multiplayer na C64 i Amigę. Mnie te komputery nie kojarzą się z grami wieloosobowymi, prędzej klasykami na dwa joysticki typu Bubble Booble czy Silk Worm. Ale stacja dysków do Commodore też nie kojarzy się ze sprzętem grającym, a Frabi z Retrogralni potrafił na niej odtworzyć „Always Look on the Bright Side of Life”. Spis treści jasno pokazuje, że pod kątem recenzji w przewadze jest „mydelniczka”. Dwadzieścia sześć pozycji vs tuzin na „przyjaciółkę” to dobra wiadomość dla zwolenników ośmiobitowców. Ekipa K&A Plus chwali się również dwoma cover discami – AmiRobbo 2 na Amigę i Gravity Duck 64 na C64.

Startujemy od newsów. Mnie od razu wpadło w oko Bubble Buddies na „komodę”, które jest kontynuacją wspomnianej przeze mnie powyżej gry Bubble Bobble. Świetnie na screenach prezentuje się platformówka Crystian and the Lost Crystals. Super Combat 3 na Amigę wygląda jak stare, dobre Commando, więc pewnie też znajdzie swoich zwolenników wśród osób, które pamiętają jeszcze mąkę na kartki. Inne pozycje też zasługują na uwagę, ale sięgnijcie do pisma, aby poczytać o nowościach na te leciwe sprzęty. O tym, że te komputery są ciągle żywe, świadczy galeria pixel art-ów na C64, które możemy podziwiać na kolejnych stronach. Oglądając te minidzieła sztuki zawsze jestem pod wrażeniem kreatywności ich twórców i tego, ile można wycisnąć ze starusieńkiego ośmiobitowca.

Recenzje obejmują gry nie tylko na najbardziej popularne modele z imperium Jacka Tramiela, ale też na takie niszowe sprzęty, jak VIC-20 (Tribbles 2025 ocenione na trzy gwiazdki, Pang z dwoma gwiazdkami) czy Plus/4 (Axis z wynikiem 3/5, Ghosts’n Goblins, któremu zabrakło jednej gwiazdki do maksymalnej noty). Bardzo dobre oceny otrzymało również Impossible Mission (4,5/5) i Pretzelves (4,5/5) na C64, Master of Minefields (4/5), Orbital Mission (4/5), Cale Rush (4/5), Scorched Tanks (4,5/5), Yo! Joe! (4,5/5) oraz Worms (4,5/5) na Amigę. Po drugiej stronie skali znalazły się takie tytuły, jak Gulliver (2/5) czy Pooperino (1,5/5) na Amigę, chociaż w tych pozycjach redaktorzy czasopisma również znaleźli sporo pozytywów.

Przegląd „dueli” na C64 rozpoczynamy od Lenitive, czyli pojedynku kosmonautów przywodzącym na myśl wymianę ognia między kowbojami w czasach Dzikiego Zachodu. Podobnie prezentuje się Space Shootout i Arena, ale już Zagon to dynamiczne wyścigi statków kosmicznych, gdzie refleks kierowcy F1 przyda się, żeby wygrać starcie z żywym przeciwnikiem. Opisane są też tytuły, w które można zagrać z komputerem, jeśli akurat nie mamy pod ręką kamrata chcącego dołączyć do rozgrywki, chociaż oczywiście najwięcej emocji budzą starcia z kimś z krwi i kości.

Worms

Publicystyka i relacje uraczą nas między innymi artykułem „Czy retro zjada własny ogon”, gdzie poczytamy o nowinkach sprzętowych, które są próbą przywrócenia świetności starym komputerom w postaci nowoczesnych odpowiedników. Czy takie rozwiązanie znajdzie zwolenników? Chyba już znalazło, patrząc jaką popularnością cieszy się na przykład The64 Mini czy Commodore 64 Ultimate. Zaciekawił mnie również felieton Leopolda Tupalskiego „Pośród sław. Amiga w rękach znanych ludzi”. Mogę sobie wyobrazić, że taki komputer trafił w ręce Tony-ego Hawk-a czy Andy-ego Warhola, ale żeby ojciec bluesa B.B. King (byłem na jego koncercie w Pradze) korzystał z tego sprzętu, to bym się nigdy nie spodziewał. Jako miłośnik retro imprez z przyjemnością poczytałem również o Retro LANParty, które odbyły się w październiku ubiegłego roku w Chełmżyńskim Domu Kultury. Aż sześć stron poświęcono brytyjskiej demoscenie, a właściwie jej schyłkowi, chociaż po przeczytaniu artykułu Marka Hellewella w tłumaczeniu Tomxxa trudno stwierdzić, czy faktycznie bitwa na dema jest już definitywnie zakończona. Ten sam Mark Hellewell prowadzi również wywiad z Raistlinem z grupy demoscenowej Genesis Project, z którego możemy dowiedzieć się od czego zaczęła się jego historia ze sceną C64.

Czytelnicy K&A Plus, którzy od grania na swoich sprzętach bardziej cenią sobie pracę twórczą, powinni zwrócić uwagę na artykuł „Język asamblera 6502”, który stanowi kolejną część cyklu o programowaniu w tym języku. W podobnym obszarze pozostaje również „Kalkulator naukowy na C64 w BASIC” Tomasza Kanieckiego, gdzie znajdziemy konkretne linijki kodu raz słowniczek pojęć pozwalający nam się lepiej odnaleźć w tym języku programowania. Dla tych, którzy wolą skoncentrować się od razu na efekcie pracy z BASIC-em czy też asemblerem przygotowano interesującą historię o nowoczesnych joystickach od enJoy, na które można spojrzeć z nostalgią w sercu, ale wykorzystać do grania w jak najbardziej współczesnych czasach.

Lekturę czasopisma kończymy na dyskusji w ramach cyklu „Gadające głowy”, w którym redaktorzy debatują nad wyższością gry w duecie nad graniem samemu oraz rozważaniami Szymona Trygara o wirtualnej rzeczywistości na retro sprzętach. Z ostatniej strony spogląda na nas legendarny Chuck Norris. Ale czy na nas czy w stronę zachodzącego słońca, to może potwierdzić tylko autor szkicu Jan Lorek, bo sam aktor już nam nic więcej powie.

Porównując najnowsze K&A Plus do jego pierwszych wydań widać ogromny progres. Czasopismo weszło na wyższy poziom, artykuły są naprawdę dobrej jakości, redaktorzy praktycznie nie popełniają błędów i każdą stronę czyta się z przyjemnością. Widać, że ludzie z pasją piszą dla innych ludzi z pasją. A skoro gazetka znajduje swoich nabywców to znaczy, że retro gaming nie umarł w narodzie. Życząc kolejnych okrągłych rocznic trzymam kciuki za dalszy rozwój K&A Plus i czekam na następne numery.

Komoda & Amiga Plus #30 – przednia okładka
Komoda & Amiga Plus #30 – tylna okładka
Rise of Babylon – recenzja gry
Rise of Babylon – recenzja gry

źródła zdjęć:
Komoda & Amiga Plus #30

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

7 Komentarzy

  1. „Czasopismo weszło na wyższy poziom, artykuły są naprawdę dobrej jakości, redaktorzy praktycznie nie popełniają błędów i każdą stronę czyta się z przyjemnością.”

    No i dobrze. Ale zobacz tutaj…

    https://zapach-papieru.pl/wp-content/uploads/2026/07/Rise-of-Babylon-2.jpg

    „Warto nadmienić, że twórcy dali nam możliwość wyboru aż trzech(!) języków – polskiego, niemieckiego i angielskiego.”

    Powinien być odstęp przed wykrzyknikiem w nawiasie. A zobacz tutaj…

    „Menu gry jest bardzo proste, choć obrazkowe, i dosyć szybko można się zorientować, za co jest odpowiedzialny dany przycisk.”

    Drugi przecinek dany jest jak najbardziej prawidłowo, co takim oczywistym już nie jest. To tak jakby rozpędzona puma przeskoczyła wysoki płot, a niskiego mrowiska już nie.

    1. Aczkolwiek osoba wskazująca błędy w prasie growej jest tylko jedna na świecie (J, pozdrawiam, zawsze czytam Twoje posty, stanowią dla mnie swoiste korepetycje z języka polskiego). Więc już siedzę cicho. Żaden ze mnie autorytet w tej materii. W ogóle uwielbiam sypać przecinkami gdzie się da.

      1. Jak to mówią – nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Brak przecinka czy inny drobny błąd może świadczyć tylko o tym, że ktoś nie posiłkuje się ejajem do tworzenia tekstów, co jest dla mnie zawsze na plus.