Najnowsze wydanie specjalne CD-Action wyciągnąłem z paczkomatu w II połowie czerwca A.D. 2026. Mundial nabrał rozpędu, wakacje były tuż za progiem, a Wrocław szykował się na nadchodzącą falę upałów. Chciałbym napisać, że trudno wybrać lepszy moment na lekturę, ale tak szczerze, to trudno wybrać gorszy. Wysoka temperatura topiła folie z rozkładami jazdy na przystankach autobusowych, a kolejne mecze kusiły, żeby usiąść z pilotem przed telewizorem. Pierwsze strony CD-Action Wydanie Specjalne: RPG uświadomiły mi jednak, co dla mnie jako fana wszelkiej maści prasy drukowanej będzie priorytetem na kolejne dni.
W roku swojego 30-lecia na rynku prasy gamingowej CD-Action uraczył nas kolejną pozycją, która tym razem pozwala nam lepiej poznać gry role-playing. W moim prywatnym rankingu ten gatunek nie jest na pierwszym miejscu, ale taką klasykę jak Wiedźmin (wszystkie trzy części z dodatkami) przechodziłem z wypiekami na twarzy i bólem kręgosłupa od ślęczenia przed komputerem. Wiem, ortodoksyjni zwolennicy RPG poinstruują mnie pewnie, że klasyki z gatunku magii i miecza skończyły się na Ultimie i Wizardach, jak polska muzyka skończyła się na Trubadurach, cytując Darka Wasiaka z „The Office”. Mnie akurat Opus Magnum CD Project RED zachęcił do zgłębienia tematu i przyjrzenia się bliżej innym pozycjom tej kategorii. Dlatego ucieszyłem się, że CD-Action znalazł odpowiednią ekipę, aby przedstawić bliżej klasykę RPG i spowodować, że gdzieś tam na Steamie czy GOG-u zrobi się większy ruch.

Za sterami magazynu stanął Daniel „CormaC” Bartosik, który oferuje czytelnikom 144 strony poświęcone tylko jednemu gatunkowi gier komputerowych. Cena 35 zł to tyle, ile kosztują standardowy CD-Action i ostatnie wydania Retro. Choć faktem jest, że kwartalnik dobił ostatnio aż do 180 stron. OK, na początek zadajmy sobie pytanie: ile tutaj jakości i czy na pewno wszystkie artykuły dotyczą RPG? Na pierwsze pytanie mogę odpowiedzieć zdecydowanie pozytywnie, co do drugiego, to CD-Action Wydanie Specjalne: RPG wykracza daleko poza ramy swojego tytułu, pochylając się też przykładowo nad… RTS-ami. Oczywiście, powiązania z grami role-playing są widoczne na każdym kroku, ale to też jasny przekaz, że tytuły RPG wywarły znaczny wpływ również na inne obszary elektronicznej rozrywki.
Żeby nie było, że ta recenzja to tylko powielenie informacji dostępnych na oficjalnej stronie sklepu CD-Action, skupię się w niej na tym, co mi się naprawdę podobało i na tym, co podobało mi się… trochę mniej. Przede wszystkim należy docenić, że zespół redakcyjny sięgnął do faktycznych początków gier fabularnych, które pojawiły się na ekranach monitorów jeszcze w latach 70. Akalabeth: World of Doom, pierwsza Ultima czy Wizardy to pionierzy gatunku, a grając w nie trzeba było bujnej jak fryzury muzyków zespołu Warrant wyobraźni, aby na podstawie kilku kresek stworzyć w głowie obrazy rycerzy, smoków czy potworów. Dziś trzeba być również niezłym śmiałkiem, by ponownie sięgnąć po te kilkudziesięcioletnie pozycje. Ale już kolejne, opisane w dalszej części magazynu tytuły kuszą, aby znaleźć dla nich trochę wolnych megabajtów na dysku. Pierwszy Baldur’s Gate, Gothic (chociaż dostępny jest obecnie całkiem niezły remake), Fallout czy Mass Efect to tytuły, które po lekturze opisów chętnie odpaliłbym na swoim komputerze w jakiś długi, jesienny wieczór. Na pewno próg wejścia przy tego typu grach jest równie wysoki, jak amerykańskie sekwoje, ale autorzy tekstów obiecują, że w zamian otrzymamy fantastyczne przygody bohaterów, ciekawe systemy rozwoju i rozległe światy, które będziemy przemierzać samemu albo w drużynie.
Tyle o samych erpegach, które są głównym tematem CD-Action Wydania Specjalnego: RPG. Co jeszcze oferuje magazyn? Mnie zainteresował Wielki Ranking RPG Wczech Czasów. O ile przy kilku pierwszych pozycjach kiwnąłem z aprobatą głową, to przy tych ostatnich odchyliłem głowę do tyłu ze zdziwienia, że nie słyszałem o nich wcześniej (albo słyszałem, ale zapomniałem). A ranking powstał na podstawie głosów czytelników CD-Action, czyli daje gwarancję, że pozycje z listy były faktycznie ogrywane przez uczestników głosowania. Dobrze czytało mi się również historię studia Troika Games. Twórcy Arcanum i Vampire: The Masquerade – Bloodlines mieli tyle samo dobrych pomysłów, co pecha, przez co ich historia na rynku gamingowym jest zdecydowanie zbyt krótka. Huber Sosnowski wspomina niszowe pozycje, dodawane bezpłatnie do czasopism typu Click! czy CD-Action. Niekoniecznie doskonałe, z przeciętną grafiką, ale dla graczy z tamtego okresu, których portfel świecił pustkami, stanowiły czasami pierwszy kontakt z erpegami i przetarcie szlaków pod kolejne, poważniejsze pozycje tego gatunku.
Kolejne strony magazynu odchodzą trochę od klasyki gier role-playing. Poczytamy o jRPG, grach indie i mniej udanych pozycjach, aż po takie, które w ogóle zostały anulowane. Znalazło się również miejsce na wywiad z Chrisem Avellone’em, który maczał palce w takich klasykach jak Fallout 2 czy Planescape: Torment. Artykuły trzymają dobry poziom, autorzy wiedzą, o czym piszą. Mogę przyczepić się jedynie do niektórych zrzutów ekranów, ale to moje subiektywne podejście. Wiem, że zbliżenie na łeb potwora robi wrażenie, ale ja osobiście wolałbym oglądać obrazki przedstawiające samą rozgrywkę. To moja ogólna uwaga, która nie dotyczy tylko tego konkretnego magazynu. Drugą rzeczą, którą dodałbym do opisów gier, to jakaś krótka metryczka z liczbową albo procentową oceną omawianej pozycji. W natłoku tytułów łatwiej byłoby mi znaleźć grę, którą zainstalowałbym w pierwszej kolejności, chociaż same recenzje dają już w miarę pełny obraz produkcji, wyszczególniając ich wady i zalety.
Zaciągam zasłony, odkładam gazetkę na półkę i zaczynam szukać następcy Wiedźmina, do którego zasiądę, jak tylko skończą się mistrzostwa świata w piłce kopanej. A zainicjowanie takich planów to chyba najlepsza rekomendacja opisywanego przeze mnie magazynu. Tylko pamiętajcie – przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę. Czytał (baczność!) Piotr Fronczewski (spocznij).



źródła zdjęć:
https://sklep.cdaction.pl/
zbiory własne


Już robią z siebie hipokrytów, najpierw gadają że nie dadzą gier Owlcat bo niby powiązania z Kremlem a Olden Era co przyznali że ma powiązania to promują jak ciepłe bułeczki.
Ciekawe jak się czują inwestorzy co dali pieniądze na dalsze istnienie czasopisma.
Przede wszystkim należy się Tobie solidne zruganie! A wiesz za co? Za to, że DOSKONALE ZNASZ naszą stronę, a komentujesz tutaj… raz na ruski rok. Możesz to zmienić?
Wracając jednak do kwestii, którą poruszyłeś. Do powiązania gamingu z polityką. Nooo… my tutaj generalnie nie dyskutujemy o tym drugim aspekcie. Po prostu Avok nie chce, żeby w komentarzach rozpętało się piekło (ze względu na różnice w światopoglądzie, owszem, rzecz oczywistą, ale… jakoś tak generującą wzajemną wrogość).
Gdy wrzucili na YT filmik dotyczący „Atomic Heart”, to obejrzałem cały. Jednak poza tym, całe to wszystko o pisaniu przez dyskobola o jednych grach, a przemilczaniu innych – jest dla mnie poza zasięgiem interesowania się. Świat nie jest idealny, nigdy nie był.
A ty zamiast dać wszystko w jeden komentarz dajesz w trzy, to się ciężko czyta.
A drugim problemem jest to że Redakcja zaczeła promować podwójne standardy oraz hipokryzję po tym jak napisali o Space Marine 2 oraz Olden Era. Nie wiem czemu tak się stało ale chyba ci którzy ich wsparli nie chcą chyba braku kręgosłupa moralnego.
Ale nie strzelaj do mnie, gdy ja do Ciebie nie strzelam (nie widzisz, że mój apel do Ciebie ma przyjacielski ton?).
„A ty zamiast dać wszystko w jeden komentarz dajesz w trzy, to się ciężko czyta.”
Kilka lat temu Avok wprowadził tutaj limit znaków w komentarzach (zgadnij na skutek czyjego rozpisywania się). Wynosi on circa 930 znaków (dzióbki chyba zjadają więcej niż 1, chyba). Swoje komentarze staram się pisać tak, by maksymalnie wykorzystywały ten limit, jednakże są sytuacje, gdy te komentarze… dzielę (fakt, czasem na spoooro krótsze). Aby całość była czytelniejsza. Albo gdy chcę, by każdy z linków był klikalny (gdy wrzuci się 2 linki do 1 komentarza, wtedy ów wymaga akceptacji, a ja nie chcę co chwilę truć Avokowi o to).
Zauważ, że moje 4 powyższe bloki tekstu są długie.
„A drugim problemem jest to że (…)”
Wyciąłem resztę. Nie chcę zaogniać.
Rozlokowałeś swoje (nazwijmy to) wyrzutnie rakiet w różnych zakątkach cyberprzestrzeni (tutaj też, ale spoko, wszak cieszę się, gdy u nas piszesz, w ogóle to niewiele obecnych/nowych osób u nas dodaje komentarze, a gdy się to zdarza, to wtedy – metaforycznie – merdam ogonkiem niczym pies i odpowiadam, booo ja lubię zużywać klawiaturę). Przy czym… wycelowałeś je prosto (stosując koszarową nomenklaturę) w łeb dyskobola. Następnie z determinacją naciskasz czerwone guziki z napisem FIRE.
Również… spoko (uważam, że większość Twoich komentarzy – w różnych zakątkach cyberprzestrzeni – mam przeczytanych, biorąc pod uwagę Twoją aktywność na przestrzeni w zasadzie… lat). Każdy ma prawo do własnego zdania, do dzielenia się nim z innymi.
Zobacz…
https://imgur.com/a/JzbxQYR
Warto tutaj podkreślić, że Ty (z tych swoich wyrzutni) ani nie przeklinasz, ani nie obrażasz innych ludzi, ani też nie ciśniesz jakoś ponad miarę. Po prostu prezentujesz swoją opinię.
Tylko że… no kto ma tutaj Tobie odpisać i w jaki sposób? Booo… w ogóle to… mało obecnych/nowych osób u nas dodaje komentarze. Ja odpowiedziałem, wiadoma sprawa. Choć nie podzielam Twojego poglądu w przytoczonej przez Ciebie materii. To znaczy może nie tyle w ten sposób, co po prostu… no nie mam wyrobionego zdania. I nawet nie czuję takiej potrzeby, by takowe mieć.
Dla mnie istotniejsze są parametry lotu tej maszyny. Moc jej silnika głównego i dodatkowych (wielu rzędów). To jest temat rzeka (niczym Nil). Zresztą i tak czasem gryzę się w język. Już samo moje pisanie o CRUX, zapewne irytuje Panią Lidię, a tego nie chcę. Na szczęście nikt (prócz niej) nie wie, co mam na myśli i tak ma być.
Byle do przodu, dyskobolu. Byle do przodu. Choć doskonale wiem, jak ciężko macie.
Ale… powtórzę… do końca roku to z palcem w… uchu. Cały przyszły też i cały przyszlejszy raaaczej także. Ja wiem, moje poszczególne szacowania mogą różnić w moich komentarzach. No ale generalnie tak uważam. Tylko enty raz powtórzę – wszystkie ich silniki dodatkowe muszą im cisnąć na pełnej. Muuuszą. Kto czyta moje tutejsze komentarze dotyczące „CD-Action” (generalnie publikowane pod tutejszymi recenzjami jego kolejnych numerów kwartalnika), ten zna moje zdanie.
Ano właśnie. Moje zdanie. Staram się wszystko oceniać neutralnie, na chłodno, goniąc obiektywizm. Owszem, kiedyś mnie wkurzał spikain, wkurzało SztywnyPatyk, wkurzała 9kier, wkurzał też Smuggler (zdarza mu się to też obecnie), wkurza też czasem Papkin. Ale… niech to nie przyćmiewa mojego podejścia do dyskobola. Tego chcę się trzymać.
Podczas gdy Ty… rozlokowałeś swoje wyrzutnie rakiet w różnych zakątkach cyberprzestrzeni, wycelowałeś je prosto w łeb dyskobola, następnie z determinacją naciskasz czerwone guziki z napisem FIRE.
Oczekujesz, że my nasze HIMARS-y także skierujemy w stronę tego jegomościa rzucającego płytą kompaktową? Ja, bynajmniej, nie zamierzam. Mam swojego railguna (ciężkie bydlę, ale fajne smugi zostawia) i mi wystarczy. Żartuję. Jak już wspomniałem – gdy ktoś mnie wkurza, wtedy o tym tutaj piszę. Oczywiście w dyplomatyczny sposób. Z pełną świadomością tego, że te osoby czytają moje komentarze. Że mógłbym spojrzeć im w oczy i nie czuć wtedy… zażenowania. Przykład? Sporo tutaj pisałem o Smugglerze. Gdy jakiś czas temu przyszedł tu na chwilę, wtedy ja – siadaj, czego się napijesz? Metaforycznie rzecz ujmując. Ale też… moje sumienie kazało mi… wskazać mu miejsca, gdzie już tak milutko (w moich różnych komentarzach) nie było.
Aby… móc spojrzeć mu kiedyś w oczy i nie widzieć w nich… złego nastawienia do mnie. Czy taka właśnie, przyjęta przeze mnie doktryna, działa? Nie wiem. Chciałbym, żeby tak. A raz faktycznie chyba działała. Tutaj osobny przykład. Mianowicie… Sporo tu pisałem (w sumie nadal to czynię) w odniesieniu do „Game Again” (niegdyś „HYPER Polska”). Przedstawiając tutaj moje spojrzenie na to przedsięwzięcie. Od samego jego początku, aż do obecnej jego sytuacji. Łączyłem w całość wieeele danych, we wielu miejscach rozsianych. Oceniałem poziom zainteresowania ich jutubowymi materiałami. No nie było to zbyt pokrzepiające (że tak to podsumuję).
Teraz inna kwestia. Trzy tygodnie temu marudziłem tu, że…
„Sukcesywnie tracę motywację do publikowania tutaj mojego odnoszenia się do najnowszych numerów „CD-Action” (wliczając „Retro”, inne specjale od dyskobola mnie nie interesują) oraz „PSX Extreme”. Czy naprawdę chcecie, bym utracił w sobie chęć pisania tutaj o czymkolwiek? Gdyż… jeśli moje komentarze nie odnajdują odpowiedzi, to… dryfują gdzieś w otchłań cyberprzestrzeni. Samotne, zignorowane, usychające, równolegle też… zapomniane. Aaa… jeśli ja tutaj nie będę się odnosił do kolejnych edycji kwartalnika i miesięcznika, to odnosił się tu nie będzie… nikt. Więc?”
Uprzednio nadałem na wszystkich częstotliwościach…
@obserwujący
@liderzy wśród fanów
@Kambr Ordowik
@Lemek
@underluk
@Mic de Goc
@Czytelnicy ZP
Krzyczenie. Tak, krzyczenie. Tego, który sam o owym (w różnych wydawnictwach) pisze. Paradne na swój sposób. Jak i… smutne.
I jak myślisz? Jak wiele – spośród wołanych – osób mi odpisało?
Odpisał Mic de Goc, za co mu (ponownie) D Z I Ę K U J Ę. Ale… przede wszystkim (i o tym będę tutaj przypominał przy każdej możliwej okazji)…
https://zapach-papieru.pl/2026/06/cd-action-nr-3-2026-348/comment-page-5/#comment-9031
To tak, jakby ktoś (chyba wyolbrzymiam) podszedł do Judasza Iskarioty i dał mu batonika, energola oraz… LENOVO Legion Go 2 (kosztujący… 5 tysięcy srebrników! to znaczy PLN-ów).
Nie czytajcie tamtej mojej odpowiedzi do Pani Magdy, pisałem ją po procentach. Zresztą tamten poprzedni komentarz też.
Ale wracając do meritum (tylko którego, bo się znowu rozpisałem w różnych kierunkach? no tak już ze mną jest).
Bodajże raz tylko zdarzyło się, że ktoś (z Czytelników ZP) odpisał tu na Twój komentarz. Generalnie odpowiadającą – na Twoje przelewane tu myśli – osobą jestem jedynie (niemal zawsze) ja. Stojący nie po tej stronie barykady, co Ty (bo ja w samolocie typu AWACS siedzę, na wszystko patrzę z góry, w tej swojej sekcji osobnej, z kilkoma ekranami przed sobą oraz laptopami i dziesiątkami danych liczbowych oraz wykresów, wpuścili mnie na pokład i znaleźli dla mnie osobny zakątek, gdyż pełnię funkcję dyrektora Centrum Analiz serwisu Zapach Papieru).
W efekcie daje to tyle, że… wątki (wąty? hehe, sorry, musiałem, bo mi się to słowo skojarzyło, no offence) zaczęte tu przez Ciebie – nie padają w naszym serwisie na podatny grunt. Znikają zapomniane (w sumie jak wszystkie moje tutejsze komentarze, w tysiącach już liczone, przyroda). Nic na to nie poradzę.
Owszem, mógłby teraz wbić tu Smuggler i… wbić w Twój komentarz szpilę jakąś. Aczkolwiek… tak się nie stanie. Ów leci zbyt wysoko. Co myśli pilot SR-71 grzejącego na pełnej, o kimś stojącym gdzieś w dole z karabinem? Otóż… nic. Gdyż nawet o nim nie wie. Takie są realia, mnie też obejmujące. Inna sprawa, że raz mi się śnił po TAMTEJ naszej rozmowie, ehhh… ciężkiej, życiowej. Musiała (jakieś) piętno na mnie wywrzeć, skoro… ów mi się przyśnił, przy jakimś stoliku siedzący. Podszedłem do niego i o czymś rozmawialiśmy. Tyle z tego snu pamiętam.
No więc kto ma Tobie (oprócz mnie) odpisać? I w jaki sposób? Przytakując? Cisnąć dyskobolowi w innych kwestiach? Neee neee, PiesełZPowołania, neee neee. No i tutaj powracamy do punktu wyjścia.
Ale co Ty tak z tymi inwestorami ciśniesz? Przecież to było 6 (!) lat temu. Gdyby nie oni… eee, już przecież to tłumaczyłem.
Ciekawostka!
Zaczynasz (hipotetycznie, oczywiście) tak pisać na cdaction.pl, pod powiedzmy zapowiedzią #349 i… Twój komentarz leci w kosmos. Piszesz tak kolejny raz i… Twoja aktywność tam frunie po tej samej trajektorii.
Zaczynasz tak pisać w innych miejscach cyberprzestrzeni i… wątek jest kontynuowany, wymieniane są poglądy (czasem zgodne z Twoimi, czasem nie), odpisujesz, temat trwa, choć nie jakoś specjalnie długo.
Zaczynasz tak pisać u nas i… eee już przecież to tłumaczyłem.
Zaraz Avok tu wbije i swym twardym tonem (tym jego railgunem, custom jakiś, co on tam napakował za dodatkowe cewki?) stwierdzi, że… albo my kończymy tę dyskusję, albo on zakończy ją za nas.
Oczywiście żartuję. Tak czy inaczej… dziękuję Tobie za Twoje komentarze. Zostań z nami. []
@obserwujący
@liderzy wśród fanów
@Czytelnicy ZP
@Kambr Ordowik
@Lemek
@Mic de Goc
@underluk
@Moraś
@Smuggler
SPIECIAL GUEST STAR (tak w serialach było, na satelicie, w… naszych latach 90.)
@BlackRose (czyli Pani Magda)
Pana Jurka nie wołam, gdyż on ma w ogóle jakiś dziwny railgun i jak nim walnie, to… żaden kompozyt nie uchroni. Widziałem raz, kilka miesięcy temu. U tego, co niedawno „kawę” sobie założył, ale żeby jakoś to uzasadnić tam, to już niezbyt. Nevermind.
Dam Tobie przykład. Roger by mógł składać życzenia na Boże Narodzenie, we wstępniakach do grudniowych edycji miesięcznika, obok…
„I pamiętajcie, że już za miesiąc numer z kalendarzem na 2026 rok. Miłego!”
Faaajnie.
Versus…
„Miłej lektury, dobrej zabawy
oraz Wesołych Świąt
i Szczęśliwego Nowego Roku!
Łukasz „Moraś” Morawski”
Ów nawet świąteczną czapkę zawdział (tak mój dziadek mówił) – specjalnie do fotki do tegoż wstępniaka.
Ty, z kolei, możesz (ewentualnie) stwierdzić, że… Ciebie kwestie świątecznych życzeń we wstępniakach prasy gamingowej raczej średnio interesują. No tak już jest. Każdy człowiek to osobna istota, z własnym podejściem, z własnymi przekonaniami. Z własnym… wołaniem o poprawę świata.
Reasumując… rozumiem Twoje oburzenie, jednakże nie podzielam go. Ty mógłbyś identycznie powiedzieć o moim.
„Ciekawe jak się czują inwestorzy co dali pieniądze na dalsze istnienie czasopisma.”
Mają świadomość, że… magazyn cały czas istnieje. Przecież gdyby nie „pszczółki”, to by dyskobola już dawno nie było. W ogóle to (oceniając z perspektywy czasu) z tymi „pszczółkami” też im się fuksło. Owszem, może i znalazłby się inny podmiot, który by kupił ten tytuł od Bauera, wydobył zaskórniaki na jego kontynuowanie i… do dzisiaj i jutra i dalej – ciągnąłby ten wózek. Może. Raczej wątpliwe.
Łapusz swego czasu patrzał optymistycznie…
„Pozostawiamy również otwartą opcję powrotu pisma za jakiś czas. Oczywiście wymagałoby to pozyskania partnera, który zechciałby ponieść ciężar głównie finansowania projektu, wiadomo też, że musiałaby pojawić się perspektywa uzyskania rentowności przez tytuł. Na chwilę obecną nie mogę tego obiecać, ale nie powiem „nigdy”.”
https://patronite.pl/pixel
No i znowu źle maila wpisałem, więc mój avatarek miał inny kolor. Pechozol (tak mój kumpel mówił). Aaa bo pochłonięty jestem myśleniem nad treścią kolejnych komentarzy. Sam widzisz – przyczyniłeś się do rozruszania ich pod tym artykułem. Więc… masz tu pisać więcej, częściej i gęściej. Ale wracając do kwestii tamtych słów Łapusza…
W takim razie ja powiem: nigdy! Nie w tych realiach. Już wtedy byłem o tym przekonany (nie żebym był jakimś defetystą, skądże!). Nasuwa się pytanie: czy gdyby dyskobol OBECNIE odpalił taką akcję jak wtedy z „pszczółkami”, to czy by znów tylu chętnych było do pomocy? Odpowiadam: tak. Po prostu… tak.
Na tamtej patronajtowej stronie widzimy, że pozostał już tylko 1 (słownie: jeden) wpłacający. Człowieku, nie szkoda Tobie 7 zeta co miesiąc? To jest puszka energola. Albo paczka czipsulków (tak jedna z moich byłych mówiła).
A wszystko powyższe mówiłem ja. To znaczy napisałem.
„Mundial nabrał rozpędu, wakacje były tuż za progiem, a Wrocław szykował się na nadchodzącą falę upałów.”
Nie oglądałem ani jednego meczu. Gdyby nasi brali udział, to bym miał inne podejście, może nawet bym kupił czipsy w opakowaniu o tej tematyce, by je wcinać podczas oglądania. Trudno. Ale… już za cztery lata, już za cztery lata… Tak, oczywiście. Natomiast jeśli chodzi o upały w Polsce, to ECMWF przewiduje je na 17 lipca.
https://wxcharts.com/api/content/ecmwf_op/poland/tmax/2026-07-12T12:00:00Z/2026-07-17T18:00:00Z
Ale, co ciekawe, do 27 lipca (do wtedy sięgają fusy) generalnie więcej ich nie będzie. Tak trzymać! Jeszcze sierpień i później już jesień.
„Cena 35 zł to tyle, ile kosztują standardowy CD-Action i ostatnie wydania Retro.”
Dokładnie.
„Na pewno próg wejścia przy tego typu grach jest równie wysoki, jak amerykańskie sekwoje, ale autorzy tekstów obiecują, że w zamian otrzymamy fantastyczne przygody bohaterów, ciekawe systemy rozwoju i rozległe światy, które będziemy przemierzać samemu albo w drużynie.”
Ano właśnie. Czy wspominałem tu już, że wolę FPS-y? Dlaczego nie ma specjala o FPS-ach?
A jak komu mało, to zostaje tylko sięgać po księgę CRPG – w cięższej niż czasopisma kategorii wagowej – Książki cegły powyżej 600 stron dla mnie champion nie do pobicia.
Takie bydlę!
https://zapach-papieru.pl/2024/12/ksiazka-ksiega-crpg
Mało tego! Można także nabyć (aczkolwiek w języku Szekspira) taką oto pozycję…
https://www.magazinesdirect.com/uk/retro-gamer-presents-the-ultimate-rpg-handbook-4th-edition/dp/fd6ad538
W jej opisie (translated) czytamy…
„Gry RPG prezentują najbardziej ambitne oblicze gier wideo, stawiając gracza w roli protagonisty, który musi się rozwijać, wchodzić w interakcje z innymi postaciami, walczyć z potworami, zdobywać umiejętności i eksplorować świat. Oferują one wszystko, od epickich opowieści high fantasy po porywające science fiction, i zabierają w podróż, która poruszy Cię do głębi. W tym artykule przyjrzymy się wszystkiemu, co ten gatunek ma do zaoferowania – od skromnych, ale ambitnych początków, po dzisiejszą dominację na świecie.”
A jest to już czwarta (!) edycja.
Ale w pierwszej kolejności wspierajmy naszych!
Piłkarzy też. Ehhh…
Mało tego! Można także nabyć (aczkolwiek w języku Szekspira) taką oto pozycję…
https://www.magazinesdirect.com/uk/retro-gamer-presents-the-ultimate-jrpg-handbook/dp/477d4e12
W jej opisie (translated) czytamy…
„Kiedyś gra wideo dla zagorzałych importerów, której premiery ograniczały się do Japonii, zyskała na popularności w ciągu ostatnich 40 lat. Początkowo gatunek kultowy, stał się nieodłącznym elementem gier, którego sprzedaż sięga milionów egzemplarzy. W tym grimuarze celebrujemy świat tego niezwykłego zjawiska. Zagłębimy się w historię jego najsłynniejszych serii, zwrócimy uwagę na takie perełki jak Ys i SaGa, oddamy hołd kultowym tytułom, takim jak Chrono Trigger i Persona, i nie tylko. Chwyć więc swoje Mikstury Mocy, kępkę Pnia Feniksa, niezawodny, ogromny miecz i przygotuj się na pełną punktów doświadczenia podróż do świata jRPG!”