Strona główna » Newsy » PlayStation Extreme 1

PlayStation Extreme 1


Opublikowano: 26/06/2026 | Autor: underluk

Przyznam, że czasy PlayStation to okres, który najcieplej wspominam w swoim gamerskim, odlanym z krzemu i cyny serduszku. I choć wcześniej grywałem na Pegasusie czy klonie Atari 2600, a nawet na klawiaturze Commodore 64 zdarzyło mi się położyć łapska, to jednak szara maszynka Sony najbardziej ukształtowała mnie jako gracza. Dlatego zapowiedziane potrójne uderzenie PlayStation Extreme z automatu wpadło na moją listę zakupów obowiązkowych. Pierwszy numer obejmujący lata 1994-1996, kosztujący 34,99 zł i liczący sobie 136 stron już się ukazał, więc nie pozostaje mi nic innego, jak do niego zajrzeć.

Okładka wersji limitowanej (400 sztuk)

Po szybkim rzucie oka na wstęp, bez zbędnych ceregieli przechodzimy do sekcji “Historia”, którą rozpoczyna artykuł o historii Sony… choć początkowo nazwa firmy była nieco inna. W każdym razie zanim Japończycy zaczęli być kojarzeni z PlayStation, to zajmowali się produkcją nieco innej elektroniki. Może urządzenie do podgrzewania ryżu to jeszcze nie rewolucja, ale już radio tranzystorowe, walkman, czy kolorowy telewizor to inna liga. Przy okazji możemy zapoznać się z Top 5 produktów Sony przed konsolą oraz rzucić okiem na ewolucję logo. Gdy początki firmy mamy już za sobą, możemy przejść do początków PlayStation. A ta zaczęła się od pewnego niepokornego inżyniera (Ken Kutaragi zasłużył sobie na osobny artykuł, tak samo jak Norio Ohga), współpracy z Nintendo i, jak to w dobrym thrillerze być powinno, zdrady. Jest też trochę o samym padzie oraz symbolach na nim, bo w końcu konsolę obsługiwać czymś trzeba, a że przy okazji powstało coś ikonicznego (jak samo PlayStation), to i kilka słów mu się należy (chociaż to jeszcze nie DualShock). Następnie poznamy losy Sony Imagesoft, jednej z chyba mniej zgranych kart w talii sprzed pierwszego PS-a. I przyznam, że tu się lekko ożywiłem, bo o ile poprzednie artykuły sprawnie przedstawiały swoje zagadnienia, to jednak były dla mnie mało odkrywcze. O tym wszystkim już czytałem. Natomiast Sony jako wydawca gier przed erą PlayStation to pewien powiew świeżości. Kolejny etap naszej podróży to premiera szarej maszynki i kampania reklamowa, która wzięła na celownik inny target niż grające w gry dzieci. Artykuł w bardzo szybkim tempie nakreśla sytuację na rynku, rewolucyjne akcje promocyjne i ich efekt w połowie lat ‘90. Ale świat to nie Polska. Nasze podwórko wyglądało nieco inaczej niż to na Zachodzie (o Japonii już nie wspominając). Ale spokojnie, na historię PlayStation w Polsce też znajdzie się miejsce. W tym numerze opisane zostały początki, czyli to co działo się mniej więcej do końca 1996 roku. Trochę o pierwszym dystrybutorze, trochę o reklamach w branżowej prasie i nieco o wojnie z Segą Saturn.

Omówiony dział całkiem nieźle zarysowuje historię powstania pierwszego PlayStation i przedstawia czytelnikowi cały proces przyczynowo skutkowy, który doprowadził do powstania konsoli Sony. Ciężko tu szukać czegoś odkrywczego (może poza wspomnianym Sony Imagesoftem), ale w kompaktowej formie zostały odhaczone najważniejsze wydarzenia oraz przedstawiona sytuacja rynkowa, a nawet momentami kulturalna, pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. W ramach odpoczynku został nam zaserwowany “Hyde Park”, w którym redaktorzy zaangażowani w powstanie tego wydania (fajnie poczytać teksty starej gwardii ze Ścierą na czele, co w sumie odnosi się do całego magazynu, nie tylko tej sekcji), dzielą się swoimi wspomnieniami z początków PlayStation.

Resident Evil

Dalej przechodzimy do działu “Recenzje”, gdzie opisano aż 84 tytuły. Wszystkie pochodzą z początkowego okresu życia konsoli. Te lepiej ocenione i wspominane zaskarbiły sobie dwie strony, inne jedną, jeszcze inne połowę, a kilka nawet jedną czwartą (takich jest tylko osiem, upchniętych na końcu). Co do ocen, te wahają się od 10 (Suikoden) do 4 (np. Bubsy 3D, Contra: Legacy of War, Cyberia czy Shellshock). Jest też sporo solidnych dziewiątek (m.in.: Crash Bandicoot, Soul Blade, Tekken 2, Resident Evil, Tomb Raider) oraz ósemek (np. Destruction Derby, Rayman, Discworld, Wild Arms). Same teksty nie odbiegają od tych, które mogliśmy poczytać w poprzednich wydaniach specjalnych poświęconych innym platformom. Ot, kilka zdań o samej grze, czasem coś o tym jak to dawniej bywało i parę słów z perspektywy czasu. Na końcu oceniaczaka z plusami i minusami, główną oceną oraz częściowymi za grafikę, dźwięk i grywalność. Dobór omawianych gier jest szeroki i sam znalazłem tu kilka tytułów, które włączyły mi tryb nostalgii. Ech… kiedyś to było (bo jak powszechnie wiadomo, teraz to nie jest).

W dziale “Testy” znalazły się dwa sprzęty: pad NeGcon (Dżujo ocenia bardzo dobrze) oraz pozwalająca odtwarzać materiały Video CD przystawka PS Movie Card (Norby twierdzi, że wykonana nawet nieźle, ale średnio przydatna).

Przewracam stronę i docieramy do ostatniego działu, którym jest “Hardkor”. Rozpoczyna go historia Naughty Dog, od samiutkiego początku do pomysłu na grę w 3D. Nikt tu jeszcze nie wspomina o PlayStation. Następne jest legendarne Psygnosis. I tu również zaczynamy od samego zarania dziejów, gdy firma nie nosiła jeszcze nazwy którą pamiętamy do dziś, a kończymy na wchłonięciu studia przez Sony. Dalej czytelnikowi zostanie przypomniany Polygon Man, który planowany był jako maskotka konsoli (w tajemnicy, bez konsultacji i jako akt samowoli), ale nie dane było mu nią zostać. A pamiętacie “Hakerów”? To tam Angelina Jolie na wielkim ekranie gra w WipEouta. Samym filmem będąc nastolatkiem jarałem się, i do dziś wspominam go dobrze, choć próba odświeżenia sobie tego dzieła jakieś pół roku temu zakończyła się niepowodzeniem. Gdzieś w połowie musiałem przerwać i nie wróciłem już do seansu. Sam tekst jest ciekawy i zachęcił mnie do powrotu. Dalej trafiamy na półkę gier FMV na PlayStation, których było około 70 (też się zdziwiłem). Artykuł fajnie przeprowadza przez kilka technologicznych zagadnień, by później sypnąć paroma tytułami, które mniej lub bardziej zapisały się na kartach gamingowej historii. A pamiętacie “Clock Tower”? Adamus pamięta i opowie trochę o inspiracjach, do których sięgał Kono Hifumi. Na koniec ekipa odpowiedzialna za PlayStation Extreme zabierze nas na rave. Co to ma wspólnego z szarą konsolą… cóż, wbrew pozorom sporo, a w samym artykule pobrzmiewają echa tematów omawianych na wcześniejszych stronach.

Pierwszy z trzech zapowiedzianych numerów PlayStation Extreme skupia się na początkowych latach konsoli. Z jego zawartości dowiemy się, jak doszło do powstania tytułowej konsoli, jakie gry zaskarbiły sobie serca graczy oraz jak Sony sprawiło, że PlayStation przebiło się do szerokiej świadomości. Całość ubrana została w szaty wizualnie nawiązujące do omawianego okresu. Jest to solidny numer, choć trudno powiedzieć, by był jakiś odkrywczy. Najciekawiej jest chyba w dziale “Hardkor”, gdzie zebrano artykuły nie skupiające się na samej konsoli, a bardziej na realiach, w których ta debiutowała. Tu chyba czuć najbardziej klimat połowy lat dziewięćdziesiątych. Oczywiście nie można nie docenić także solidnej dawki zrecenzowanych tytułów, które wielu z nas odgrywało za dzieciaka, choć nie zawsze w prawilny sposób. Czasem musiało wystarczyć demo, a czasem ruski tłok. W czasach ujętych w tym numerze PlayStation dopiero się rozkręcało i liczę, że ekipa odpowiedzialna za to wydanie również dopiero nabiera tempa. Ja już ostrzę sobie zęby na nadchodzące dwa numery, które rozwiną i domkną tę historię.

PlayStation Extreme 1 – przód
PlayStation Extreme 1 – tył

źródła zdjęć:
PlayStation Extreme 1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 Komentarze

  1. Jestem bardzo ciekawy ile egzemplarzy tej specjalki się sprzeda. Wciąż nie jestem przekonany, że to był dobry pomysł (powielanie tego samego), ale obym się mylił.

    1. Hmmm… można jedynie bazować na dostępnych danych. Te są następujące…

      17 Perez / cze 26 / „PlayStation Extreme” = 1878 $

      oraz dobry punkt oparcia…

      09 Perez / mar 25 / „PC Extreme” = 2152 $ / c 5000-5500 (po roku od S 23.01.25)

      Teraz od tyłu. Weźmy średnią z drugiej powyższej wartości, czyli 5250. Zatem 2152 i 5250.

      5250 = 100% (dla sprzedaży po roku)
      2152 = 41% (dla przedsprzedaży)

      Teraz omawiany specjal. 1878 w przedsprzedaży.

      1878 = 41% (no to już jest założenie bardzo na siłę)
      ? = 100%

      Yyy… poczekajcie, bo się zawiesiłem. Jak ja mam to obliczyć?

      Tak samo jak powyżej, mnóż i dziel na ukos.

      Dzięki! No więc wyszło… 4580.

      Zatem (ale bazując jedynie na powyższym założeniu)… po roku zejdzie 4580 egzemplarzy tego wydania specjalnego.

    2. Jeszcze raz wartość przy przedsprzedaży tego specjala oraz… tym razem albumu o „Resident Evil”…

      17 Perez / cze 26 / „PlayStation Extreme” = 1878 $

      16 Perez / maj 26 / „Resident Evil: Incydent Raccoon City” = 1892 $

      Widzimy, że popyt – na jak to nazwałeś: „powielanie tego samego” – jest (przynajmniej w przedsprzedaży) niemal identyczny z tym na… coś nowego.

      Może i jest to swoistym ewenementem, nie wiem. Ja jedynie bazuję na cyferkach. W takim razie można założyć, że gdyby jeszcze dyskobol wypuścił specjala o „szaraku”, to ów też by schodził jak ciepłe bułeczki.

      Natomiast oceniając z góry i po mojemu… jeśli jakiś silnik dodatkowy zapewnia solidny ciąg, to się takich jednostek doczepia więcej. Od dawna piszę tutaj, że to właśnie specjale i książki zapewniają obu maszynom bezpieczny lot. Przy czym w przypadku „Ekszyna” te silniki dodatkowe obu rzędów da

      Atrament mi się skończył w klawiaturze.