W kwietniu informowaliśmy, że Retronics oraz NRG Studio łączą siły i powołują spółkę Nordberg Polska, której głównym celem jest dalsze propagowanie kultury retro. Teraz projekt zaczyna nabierać realnego kształtu, dzięki czemu możemy ogłosić start przedsprzedaży polskiej wersji książki Clive’a Townsenda – „Historia gry Saboteur!„.

Jak możemy przeczytać na fanpage’u wydawcy, to nie będzie zwykła książka o jednej grze, a podróż po świecie gamedevu lat ’80 i ’90, choć z perspektywy twórcy tytułowej produkcji. Od ZX Spectrum, przez Commodore, po pierwsze telefony i Game Boya. Całość ubrana w albumowe wydanie z twardą okładką, kredowym papierem i szytymi stronami, co powinno zapewnić trwałość i odpowiednio prezentować się na półce. Zawartość urozmaicona zostanie setkami unikalnych zdjęć, skanów z magazynów, map i screenów. Na bogato.
Sam opis książki prezentuje się następująco: „Na początku lat osiemdziesiątych do świata gier komputerowych dołączył ciekawy świata nastolatek: Clive Townsend. Utalentowany i pracowity, stworzył dwie przełomowe gry na ZX Spectrum: Saboteur! i Saboteur II: Avenging Angel, obie wydane przez Durell Software. I nigdy nie przestał! Książka „HISTORIA GRY SABOTEUR!” jest tak naprawdę nie tylko historią tej gry, ale historią gamedevu w latach 80. z perspektywy widzenia autora. Jeśli interesuje Cię opowieść o tym, jak tworzono gry w latach 80. na takie maszyny jak ZX Spectrum czy Commodore, a potem w latach 90. na telefony komórkowe, Game Boya i wiele innych urządzeń – ta książka jest dla Ciebie!„. Brzmi dobrze i wygląda też całkiem nieźle, co potwierdzają załączone przykładowe strony. Zdradzają także szerszy zakres niż sama produkcja gier, bo poczytamy także m.in. o piractwie, różnych wersjach na różne platformy, demach czy sprzęcie.

Przedsprzedaż już trwa, a premiera planowana jest na drugą połowę czerwca. Cena to 99 zł (plus koszty dostawy).
A jakby komuś samej lektury było mało, to na stronie wydawcy dostępna jest także przedsprzedaż kaset z grą Saboteur! w wersji na Atari oraz ZX Spectrum. I to w wersji specjalnej na 40-lecie gry (choć trudno doszukać się informacji na czym ta specjalność polega). W obu wypadkach produkcja wyceniona jest na 49 zł. Wydawcy natomiast zalecam przegląd tekstów przy kasetach w sklepie bo nie wszędzie platformy docelowe określone są prawidłowo 😉
Tak czy owak, inicjatywa wydaje się interesująca i na pewno będziemy mieli tę publikację na oku.







źródła zdjęć:
https://www.facebook.com/profile.php?id=61567557453907
https://nordberg.com.pl

Wpadam na chwilę na ZP. Strona sklepu Norberta (tak sobie ułatwiłem nazwę Nordberga) działa.
A więc znów człowiek prekamabryjski stawia sobie odwieczne pytanie… Zamówić, nie zamówić? A jesli tak, to zamówić dopiero dziś, czy jeszcze jutro 😉 ?
Nie zamawiać. W sumie to po co?
Żartowałem. Natomiast odpowiadając poważnie: kupić. Ale dopiero po zakończonej przedsprzedaży.
Droczyłem się. W takim razie dając sensowną radę: zamówić dzisiaj.
…
Właśnie! Do kiedy trwa ta przedsprzedaż? Właśnie! Czy po przedsprzedaży, cena każdego z tych 3 produktów wzrośnie? Właśnie! Co faktycznie (przy opisie kaset) oznacza „Wersja specjalna – na 40-lecie gry.”?
A Ty Anarki grałeś w Saboteura na swoim Schneiderze? Ja byłem chyba za młody i za głupi, żeby ukończyć tą grę na moim Commodore. Ale wspomnienia zostają, dlatego też zastanawiam się nad zamówieniem ksiązki.
Nie. To znaczy absolutnie nie mam tego tytułu zapisanego w pamięci. Jedynie…
-Paperboy (o ile sekcja zurbanizowana była łatwa, tak ta piaszczysta już mniej; ale wyskocznie były fajne)
-Boulder Dash (generalnie proste, to znaczy początkowe poziomy)
-Silent Service (łaziłem bez celu tam i nazot; gdyby kazali czyścić pokład, to bym się przynajmniej na coś przydał, no ale nie widzieli takiej potrzeby; to se nadzorowałem – raz peryskop, raz widok boczny okrętu, raz peryskop, raz widok boczny okrętu; oficera ze mnie to nie zrobiło, najwidoczniej chęci szczerej zabrakło)
-Barbarian (tępa nawalanka; ale muzyczka była fajna)
-Head over Heels (tu też łaziłem bez celu, ale bodajże potrafiłem wchodzić na te sześciany, no ale… w jakim celu trzeba było?)
-Split Personalities (bardziej pamiętam tytuł niż treść)
-Airwolf (totalny zawód; durna platformówka latana; jednakże śmigłowiec się zgadzał i muzyczka też; czego ja się spodziewałem? symulatora? Desert Strike może? SWIV chociaż? nie? trudno)
I jeszcze jakaś produkcja 2D, w której chodziło się takim dwunożnym czymś (pająkowatym), po obrzeżach (nazwijmy to: pizzy narysowanej kreskami), przy czym na każdy jej kawałek przypadało – podziwiałem to – kilka pozycji ustawienia „nóg” tego czegoś, gdy się szło clockwise lub antyclockwise. I chyba się strzelało laserem do środka, ale nie pamiętam… w jakim celu. Tytuł mam na końcu języka, ale uporczywie nie chce skapnąć.
I jeszcze jakiś shmup, w którym… w miarę dobrze mi szło i doczepiałem kolejne wyrzutnie rakiet czy działka (czy co tam było na podorędziu). To znaczy tak to wtedy odbierałem i tak też mi się zapamiętało. Zostawmy więc te wspomnienia takimi, jakimi są. Pewnie było to kilka pierwszych map.
I jeszcze jakieś wyścigi samochodowe, w które sąsiad (u siebie miał Atari z tymi 4 wihajstrami, raz u niego grałem w kilka gierek) u mnie pykał ze zamkniętymi oczami, a mi nie szło. Powtarzam: ja wolę FPS-y. Aczkolwiek… „NFS The Run” ukończyłem na moim PS3. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, w 2023 roku. Gdy słońce za oknem świeciło mi w telewizor, a to w porcie (w grze) – w oczy. I przechodź w takich warunkach… ostatnią (!) misję – gnając między kontenerami (uprzednio szybkie sprawdzenie terenu na YT, żeby mieć ogólny ogląd sytuacji). Więc coś tam jednak światu udowodniłem. Bo udowodniłem, prawda? Prawda?
Byłem raz u innego sąsiada. Jeszcze ZANIM miałem Schneidera. Ów miał już wtedy jakiś komputer. Albo jedynie jego kuzyn (?) przyjechał do niego z kompem na weekend? Albo to był – de facto – sąsiada komp? Może i wtedy wiedziałem, ale teraz… nie pamiętam. Tylko jakiego typu był to komputer? Nawet waterboardingiem tego się ze mnie nie wyciągnie. Coś mi świta, że moooże nawet miał osobną kastę. W takim razie co to mógł być za sprzęt? PC (8086? 8088?) raczej wtedy jeszcze nie (bo skąd? bo za ile hajsu?). W takim razie… które małobitowe maszynki do grania miały osobą obudowę? Mniejsza o to. Klawiatura. Ta może być odpowiedzią (albo podpowiedzią). Tylko że… ja nie pamiętam, jaka to była. Skoro (bodajże) stała osobna obudowa, to klawiatura była… nią jedynie. A skoro była grubsza (z komputerem w środku), to… kasty nie było. Powtarzam: nie pamiętam już. Amiga jakaś? Możliwe.
Tak więc… duży pokój u tego sąsiada. Wielki stół przy jednej ze ścian, na nim ten komp i monitor. Dwa krzesła przy tymże meblu. Na lewym siedzi kuzyn (?) sąsiada, a na prawym ja. W coś gramy. To znaczy raz on przechodzi po kolei jakieś plansze, a raz ja. Gdy któryś schrzani, to zaczyna grać ten drugi.
Kanapa przy bocznej ścianie. Na niej siedzi jego matka i (bodajże) matka tego kuzyna (?). O czymś rozmawiają, jednak mnie to nie interesuje. Gdyż… gram! Na… komputerze! O którym mogę jedynie pomarzyć. Przeszedłem pierwszą planszę, drugą, trzecią, dobrze mi idzie.
-W której jesteś? – matka sąsiada pyta mnie ni z gruszki, ni z pietruszki.
-W trzeciej! – odpowiadam z dumą.
-Ale W KTÓREJ KLASIE teraz jesteś?
Czemu mi się ta scena zapamiętała? Nie wiem.
W siódmej wtedy byłem – co też padło w mej odpowiedzi. Albo… po siódmej, jeśli działo się to podczas wakacji. Aż tak dokładnie nie pamiętam.
Przeszedłem się do pewnego pustelnika z doliny krzemowej, aby pomógł mi rozwiązać tę zagadkę grową. Powiedziałem mu…
taka 2D gra na 8-bitowe komputery, że jest grafika wektorowa, jakieś okrągłe coś (w kształcie pizzy) po środku ekranu i przesuwa się (w lewo lub w prawo) – wokół tej „pizzy” – takim „pająkiem” na 2 nogach i chyba strzela do środka laserem, co to za gra?
Na co on odpowiedział…
Gra, o którą pytasz, to najprawdopodobniej kultowy Tempest (wydany przez firmę Atari w 1981 roku na automaty, a później przenoszony lub klonowany na komputery 8-bitowe).
I dalej…
Oto dlaczego opis idealnie pasuje do tej gry:
Dlaczego to Tempest?
Grafika wektorowa: Gra była jednym z najsłynniejszych tytułów wykorzystujących unikalną grafikę wektorową (składającą się z samych świecących linii).
Kształt „pizzy” na środku: Plansze w grze miały formę trójwymiarowych tuneli zrobionych z linii pomocniczych, które zwężały się ku środkowi ekranu. Jedna z najbardziej kultowych, pierwszych plansz ma formę pełnego koła podzielonego na kilkanaście segmentów (pól), co z perspektywy gracza wygląda dokładnie jak pocięta na kawałki okrągła pizza.
Dwunożny pająk: Pojazd, którym sterujesz na krawędzi tego tunelu, ma charakterystyczny kształt przypominający dwunożny chwytak lub kleszcze/pająka (w oficjalnej nomenklaturze nazywa się Blaster lub Claw).
I dalej…
Przesuwanie i strzelanie: Poruszasz się wokół krawędzi tej „pizzy” w lewo lub w prawo, strzelając laserem w głąb tunelu (do środka), aby zniszczyć wyłaniających się z głębi przeciwników.
Tak, to był ten tytuł. Na końcu języka go miałem, aczkolwiek (błędnie) „pamiętany” jako coś bardziej… technologicznego, futurystycznego. Było to (jednak)… nie do przypomnienia sobie.
A tak ta gra wyglądała (znalazłem na YT)…
https://www.youtube.com/watch?v=GjlBcuAs6mk
Może tym ośmiobitowcem z osobną jednostką było Commodore 128 D, BBC Master Compact albo Atari MEGA4 ? Sprzęty niszowe, ale nigdy nic nie wiadomo. Możesz zerknąć na moje relacje z Pixelowe Ole, Bit Boat v2 czy newsa o Muzeum Gry i Komputery Minionej Ery we Wrocławiu / wywiad z założycielami. Może na zdjęciach rzuci Ci się w oczy ten sprzęt i wtedy łatwiej będzie określić markę. Sam jestem ciekawy, co to mogło być.
Przejrzałem zdjęcia w tych 3 artykułach, które wskazałeś (dziękuję). Patrzałem na różne klawiatury, na ich kształt, na ich klawisze. Niestety, ja nie mam JAKIEGOKOLWIEK wzorca w pamięci, żeby móc sobie przypomnieć – ponownie go widząc. To było ponad 3 dekady temu. Tę klawiaturę widziałem łącznie może z 1 godzinę – bardziej skupiając się na ekranie. Nie ma szans, żebym sobie przypomniał, zapewne nawet przy pomocy hipnozy. Neurony, w których było to zapisane – najwidoczniej… utleniły się.
W ogóle nie mam też we wspomnieniach JAKIEGOKOLWIEK obrazu tamtej gry.
Pustka, wykasowane dane – jak to w „Kosiarzu umysłów” było, na VHS-ie. Także dekady temu.
Coraz bardziej, natomiast, mi świta, że… pod monitorem leżała obudowa. Ale „dziury” na dyskietki? To jeeest gdzieś w tych neuronach CHYBA JEDNAK schowane. Chyba.
Gdy już jesteśmy przy mych… yyy… bajajaniach (to domena Pegaza, w reprodukowanych „Sikretach”, wiadoma rzecz)…
Moje programowanie na Schneiderze.
border 1,5
Czy tam ileś, bez znaczenia, jedynie kolory inne. Jupiii! Ramka ekranu miga naprzemiennie oboma! Z ambitniejszych projektów…
Jak się joystickiem robiło to przodu, to jakiś tam licznik rósł, a jak do tyłu, to malał.
No i to tyle. Pizzy i energoli do tego nie potrzebowałem. Inna sprawa, że wtedy ich jeszcze nie było (to znaczy pizza we Włoszech już była, jadłem tamże – kilka lat później). Rysować nie umiałem, u dziadków na pianinie potrafiłem jedynie… „wlazł kotek na płotek” i początek „sto lat”.
To się – z braku laku – za pisanie wziąłem, gdyż mnie dusza artystyczna swędziała niewyobrażalnie. Pewien tekst (wybaczcie, że się enty raz powtarzam) któregoś zinu w „Action Mag” (ostatnie słowo pierwszego zdania to pierwsze drugiego, ostatnie drugiego to pierwsze trzeciego itd – pamięta ktoś w którym numerze to było? – do tego Enya – The Celts w MIDI… titi tu timmm, tu, tu ti timmm tu timmm, poezja!) SOLIDNIE utwierdził mnie w tym, że… pisząc… można dosłownie caaaaałe światy tworzyć. Przykładów nie mam jak dać. Mam umowę z Avokiem, że „tamto” było pierwszym i ostatnim moim tutejszym wyczynem tego typu (to był warunek Avoka akceptacji dla… całości; enty raz… dziękuję!). W jednym li tylko, imgurowym linku, nie da się pokazać (IMHO) co lepszych kawałków mego bazgrolenia do szuflady.
Mogę jedynie zalinkować do tekstu sprzed roku…
https://zapach-papieru.pl/2025/02/parszywa-dwunastka-szczesliwa-trzynastka/comment-page-4/#comment-2543
Może tym razem ktoś go przeczyta i oceni, czy fajny. Moooże. Właśnie! Mic de Goc – znajdziesz wieczorem kwadrans na (chyba) ciekawą lekturę?
Muszę… żebrać o zainteresowanie moimi dziełaaami sztuki. O tempora, o mores!
…
Wróćmy do meritum. FB „Nordberg”. Pytanie pod przedostatnim wpisem…
„Ile stron liczy sobie książka? Tak jak w oryginale, 368?”
i pod przedostatnim…
„Ile stron będzie zawierać książka?”
Już mówię. 370 (wpis na FB „Nordberga” z 21.04). Przy czym – co ciekawe – przy tej akcji ZNAMY parametry tejże książki. Mamy też pewność, że (proszę wybaczyć spoufalenie się, ono dyktowane jest pewnym nawiązaniem)… TIODLLIWYUG, a nie… CYHYUG.
Ufff… wybrnąłem z tego wielgachnego off-topiku. Obiecuję, że to się więcej powtórzy. xD
Czasem (na swój sposób) przeraża mnie myśl, że… cała ta moja tutejsza aktywność komentarzowa (poprzednie nie, w innych miejscach) jest (nie bez powodu, z nieznanego jednocześnie) swoistym… zapisywaniem dat na prawych drzwiczkach szafki pod telewizorem, w tamtym pokoju, w mieszkaniu dziadków. Kiedyś tak robiłem (czasy podstawówki). W jakim celu? Nie mam pojęcia. Pozostawiania po sobie śladu chyba. Robienia SEJWÓW (zanim jeszcze wiedziałem, co to w grach komputerowych oznacza) może. Rozsiewania siebie po wszechświecie (właściwą nazwę pominę – ze względu na… ową właśnie, KMWTW). Gdy ja… sam nie wiem, po co to wszystko.
A czy taki (dajmy na to) EGM wiedział? Gdy był… jakimś takim mną wtedy? Choć to może ja jestem… jakimś takim nim teraz.
Zaśmiecasz ZP. Tak ktoś kiedyś mnie tu nazwał. Jakże nader – zaiste – zabawne się to mi teraz wydaje. Jak pilotowi SR-71 – „szyłki” jakieś, gdzieś w dole. Ów ma swój cel lotu, na nim się skupia, a nie na nieistotnych elementach otoczenia, 20 kilometrów niżej. Grzejąc Mach 3.
No ale… ja tutaj takowego nie mam. Celu jakiegokolwiek. Cisnę komentarzami, gdyż lubię. I tyle. Nie ma co dorabiać do tego jakiejś… egzystencjalnej ideologii testamentowej. Co mi więc jakiś głos wewnętrzny za banialuki do mózgu przesyła? Nie wiem.
…
Zobaczcie, co Avok napisał tutaj…
https://zapach-papieru.pl/2026/05/historia-gry-saboteur-ruszyla-przedsprzedaz/comment-page-2/#comment-8572
Niby drobiazgi, a… cieszą. No ale niech Clive u siebie na FB napisze o nowym wydawaniu jego książki. Owo dojdzie do skutku.
Pierwotnie ta książka miała zostać wydana przez Łapusza. Powstała też dedykowana temu zbiórka…
zrzutka.pl/cyhyug (czytając od tyłu – GUY HYC)
Tak, Łapusz czmychnął. To znaczy zniknął. Ostatni wpis na jego prywatnym FB jest z 27 sierpnia ubiegłego roku. O treści: „Na torach. Na Wschód”. Tam musi być jakaś cywilizacja! Żarty żartami. W efekcie tego – informacja o tejże zbiórce nie została przez niego rozpropagowana, co zaowocowało tym…
0 zł
z 42 000 zł
przy…
0
wspierających
W dodatku (drugi komentarz na poniższym screenie)…
https://www.psxextreme.info/topic/126595-nowy-wydawca-psx-extreme/page/16/#comment-5516853
To wszystko jest już przeszłością. Aktualnie czekamy na wznowienie działania sklepu „Nordberg”, by ta książka mogła wreszcie ujrzeć światło dzienne.
Feedback pod mirrorem powyższego artykułu (na FB ZP)…
„Słaby timing, bo nadal nie da się zamówić. Pierwsze wrażenie niestety fatalne co dobrze nie wróży po zbiórkach i przedsprzedażach innych podmiotów.”
Odpowiedź underluka (autora tegoż artykułu)…
„jak pisałem newsa wszystko śmigało i książkę można było dodać do koszyka. Teraz widzę, że w międzyczasie pojawił się komunikat o problemach technicznych i zamawianie powinno być ponownie dostępne po weekendzie.
Toć nadmieniłem o tym tutaj…
https://zapach-papieru.pl/2026/04/nordberg-polska/comment-page-1/#comment-8520
Aczkolwiek w pełni rozumiem fakt, że w tym swoistym… derecho moich komentarzy – trudno jest przewidywać, który z nich jest istotną informacją, a który… takim tam moim bajdurzeniem. I przede wszystkim – czytać je wszystkie na bieżąco (gdy po chwili znikają pod naporem kolejnych). Czy wiecie, czym jest derecho? Ano właśnie.
Jednakże… od poniedziałku wszystko ma już banglać (tak młodzież mówi) i będzie można przedkupić zarówno książkę, jak i którąś z obu wersji kaset.
„A jakby komuś samej lektury było mało, to na stronie wydawcy dostępna jest także przedsprzedaż kaset z grą Saboteur! w wersji na Atari oraz ZX Spectrum. I to w wersji specjalnej na 40-lecie gry (choć trudno doszukać się informacji na czym ta specjalność polega).”
Po prostu… na 40-lecie tej gry, „Nordberg” wydaje ją ponownie. Tak uważam. Jak się jedynka dobrze sprzeda, to może dwójkę dodadzą do oferty. Tak uważam.
Ciekawostka!
Warto też mieć na uwadze (niezależnie od moich powyższych rozważań oraz stanu faktycznego), że była kiedyś do kupienia (ale się wyprzedała) jeszcze inna wersja…
„The remastered and improved version of the original Saboteur, for the ZX Spectrum Next.”
https://teknamic.com/product/saboteur-next
Tymczasem istnieje także wersja…
https://teknamic.com/product/saboteur-remastered-by-clive-townsend-tape-only
Co ciekawe…
„“Saboteur! for the ZX Spectrum 48K is returning faster and optimised, with additional graphics and features. It’s a glimpse of what the game could have been like in 1985 had I been equipped with modern development tools!” — Clive Townsend”
Co ciekawsze…
Czy na tejże kasecie widnieje wzmianka o tym, że jest to wersja REMASTERED? Otóż nie. Zatem… czy edycja od „Nordberg” (z racji 40-lecia premiery gry) będzie jakąś poprawioną, dopieszczoną, ray tracing, 4K i co tylko? Moooże (to znaczy bez przesady z tym RT i 4K). Trzeba by się dopytać u źródła.
Udało mi się zdobyć autograf Clive’a podczas jednej z edycji Pixel Heaven. Miły gość.