Trzy miesiące szybko minęły i na półkach kiosków pojawił się on – CD-Action numer 02/2026 (347). Tym razem cały na żółto i przyznam, że trochę mi zajęło nim wypatrzyłem go w saloniku prasowym. Oczywiście to nie wina czasopisma, tylko mojej coraz odleglejszej daty urodzenia. Może trzeba by pójść skontrolować to i owo… ale ja nie o tym.

Pod palcami wyczuwam 164 strony. Cena 35 zł. Te parametry zostały po staremu. Szybki rzut oka na okładkę, na której dumnie pręży się zgraja twardzieli (i jedna twardzielka) sugerujących Temat Numeru, którym jest “Top 30 FPS-ów”. Trzydzieści, bo tyle lat w tym roku skończy ów trzymany przeze mnie magazyn. Wszystkiego najlepszego w takim razie i obyście pchali ten wózek jak najdłużej. Trzy dekady to też okres do jakiego ograniczono się z wyborem wspomnianych strzelanin – od 1996 (debiut CD-Action) do 2025 roku. Na Top 30 przeznaczono 15 wypchanych treścią stron, a kolejność zajmowanych przez poszczególne produkcje miejsc – cóż, każdy z nas pewnie widziałby inną. I bardzo dobrze, bo jest o czym dyskutować. Sam tylko nie wiem czy warto było umieszczać tu zarówno Wolfenstein: The New Order i Wolfenstein II: The New Colossus oraz Doom (2016) i Doom Eternal. Osobiście wybrałbym po jednej z tych strzelanin, a w miejsce pozostałych wrzucił inne tytuły, dla których finalnie zabrakło miejsca. Ale to ja, nie trzeba się ze mną zgadzać. Poniekąd nawiązaniem do Tematu Numeru są Opcje Dialogowe, gdzie redaktorzy dyskutują na temat najciekawszych broni w grach. Temat FPS-ów przewija się także w publicystyce, choćby w felietonie Krigora, a i artykuł “Gry w wojnę” też w jakiś sposób do tego gatunku sięga.
Ze wstępu dowiadujemy się m.in. że CD-Action to zawsze był bardzo dobry magazyn i nadal taki jest (w końcu skromność to jedna z cnót), Moraś przeczytał “Władcę pierścieni” (ale woli filmy, co rozwinie w minifelietonie) oraz, a na łamach pojawiła się dwójka debiutantów: Alicja Wojciechowska z recenzją Cairn i Daniel “Zhabi” Szczepankiewicz ze wspominkami Dreamfalla: The Longest Journey. Zawsze miło widzieć nowe nazwiska.
Ale przejdźmy do gier. W numerze zostało zrecenzowanych 17 produkcji, co nie jest jakimś wybitnym wynikiem jak na trzy miesiące, jakie minęły od poprzedniego numeru. Średnia ocen za to całkiem wysoka, widać że wzięto na warsztat wartościowe tytuły. Najwyższą ocenę zgarnęło dla siebie Pathologic 3 (9+), najsłabszą Marvel Cosmic Invasion (6). Wśród gier wyróżnionych znaczkiem “CD-Action Poleca” znalazły się jeszcze: Resident Evil Requiem, Dragon Quest VII Reimagined, Cairn, Skate Story, Nioh 3, Yakuza Kiwami 3 & Dark Ties oraz MIO: Memories in Orbit. Poza dużymi recenzjami mamy jak zwykle drobiazgi w “Świeże, Dobre, Niezależne” oraz wrażenia z gry w Marathon (raczej mieszane, bym powiedział). Muszę przyznać, że recenzja Pathologic 3 odziana została w fantastyczną formę i chodzi mi zarówno o sposób napisania tekstu, jak i szaty w jakie go ubrano. Zresztą prezentacja opinii o nowym Metroidzie również się wyróżnia i urozmaica lekturę.

Ale, ale, CD-Action od czasu przejścia na kwartalny cykl wydawniczy mocno stoi publicystyką. Trochę o niej wspomniałem już w drugim akapicie, ale przyjrzyjmy się tematowi dokładniej. W aktualnym numerze poczytamy m.in. o tym, jak niełatwo było przejść z 2D do 3D, o czym przekonało się wielu deweloperów na przełomie wieków (choć kilka chlubnych wyjątków też się znajdzie). Powspominamy Dona Mattricka, który zabił Xboksa oraz poznamy historie kilku niezależnych twórców, których sukces nieco przerósł (w większości tych wszystkim znanych). Ponadto odbędziemy wycieczkę do Chin, po których oprowadzi nas Karol Laska, a w ramach cyklu “Branża gier” dowiemy się jak to się robi w Wielkiej Brytanii. Jest też tekst o tym jak ciężko jest trafić na ciekawe UI w grach oraz o wypaleniu graczy i posthumanizmie (jak połączono te dwa zagadnienia, musicie przekonać się sami). Trafiło się również kilka rocznicowych tekstów: 40 lat stuknęło serii The Legend of Zelda, 15 lat wybiło 3DS-owi, 20 lat świętuje Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie II, Dreamfall: The Longest Journey oraz PES 6, a 10 lat Stardew Valley, Darkest Dungeon i XCOM 2. Poza tym są oczywiście felietony, Magazyn Kulturalny, Kontrapunkt (skupiający się na rosnących cenach RAM-u) czy testy sprzętu. W tym ostatnim dziale uwagę przykuwa megatest słuchawek do grania, w którym przetestowano trzynaście konstrukcji (!) w przedziale cenowym od 179 zł do 2699 zł. Nie mogło także zabraknąć minifelietonów, Szpil oraz listów od czytelników (raczej mocno nostalgicznych tym razem).
Krótko podsumowując, CD-Action nie schodzi poniżej pewnego poziomu i po raz kolejny dostarcza nam konkretną lekturę. W recenzjach darowano nam crapy i średniaki (ja tam akurat lubię poczytać o tych mniej udanych produkcjach), a w publicystyce tematyka jest szeroka, czerpiąca wielkimi garściami z koszyka z metką retro. Solidny numer.


źródła zdjęć:
CD-Action nr 2/2026 (347)
Steam / Cairn

Mateusz Witczak na swoim FB napisał…
„Miło mi poinformować, że z okazji 30-lecia „CD-Action” (i 20 lat od mojego debiutu w nim!) wróciłem na łamy z marynistycznym felietonem. Zastanawiam się w nim, czy aby pismo nie padło ofiarą paradoksu statku Tezeusza (spoiler: padło… i dobrze!).”
https://www.facebook.com/photo?fbid=1812939816788381&set=a.708767907205583
…
Na Wikipedii czytamy…
„Paradoks statku Tezeusza – paradoks dotyczący problemu tożsamości obiektu. Jego źródłem jest następujące pytanie: „Czy jeśli wymienimy wszystkie elementy jakiegoś złożonego obiektu na nowe, a więc cały obiekt zostanie zastąpiony nowym, to czy pozostaje on tym samym obiektem?”.”
pl.wikipedia.org/wiki/Statek_Tezeusza
Jeśli wymienimy wszystkie działające elementy w obudowie komputera (z nią włącznie) na nowe, od tych samych producentów, to… FIZYCZNIE będzie to już nowy komputer, ale… WYDAJNOŚCIOWO ten sam. Ot, taki przykład pierwszy z brzegu, żeby kolejna zagwozdka była.
„CD-Action” – na przestrzeni dekad – wymienił (chociaż trudno tu mówić o tej czynności per se) wielu redaktorów ze swojej pierwotnej ekipy, ale kilku pozostawił. A to zaledwie jeden z wielu elementów całości. Zatem raczej NIEZBYT pasuje tu porównanie jego sytuacji do owej jednostki pływającej. Ergo… ów NIE padł ofiarą omawianego paradoksu. Whatever, w sumie.
Logo zmienili, cykl wydawniczy zmienili, cenę n razy zmieniali. No i co z tego? Istotne jest to, że ten samolot cały czas leci. Bez względu na jego załogę, kolor kadłuba czy (nawet i)… liczbę silników dodatkowych.
A „Secret Service” od Łapusza/Pegaz Assa (to znaczy zaledwie 2 numery) był TYM SAMYM kultowym „Sikretem”, czy może INNYM?
A polska edycja książki „The Saboteur! Story” od „Nordberg” będzie TĄ SAMĄ edycją, co ta niedoszła od Łapusza, czy może INNĄ?
Richtig problemy pierwszego świata, nie ma co. Nie no, ów felieton może być spoko.
Jest całkiem jednak możliwe, że Mateuszowi Witczakowi chodzi o coś innego. Jeśli skupimy się na tekście, który ów dodał do załączonej grafiki…
„CD-Action nie przetrwałoby 30 lat, gdyby jego tożsamość i orientacja nie były płynne”
widzimy 3 słowa, które stanowią element tematu od dawna przez owego poruszanego. Teraz przełóżmy to bezpośrednio na magazyn.
Tak, światopogląd (szeroko rozumiany) u dyskobola nie jest już taki, jakim był 30 lat temu. Przy czym ta zmiana nie nastąpiła chyba (w jakimś punkcie czasu) nagle, tylko… stopniowo. Jednak koniec końców – ten element tegoż statku – ZMIENIŁ SIĘ CAŁKOWICIE. Ale… to nadal jest… tylko element. I czy… gdyby się nie zmienił, to faktycznie ta jednostka by zatonęła?
Teza może i ciekawa, jednak nie przemawia ona do mnie w pełni. Na tezeuszowanie tym bardziej nie widzę tu miejsca.
Co ciekawe – u konkurencji jest (bazując na tej tezie) chyba odwrotnie. Gdyby nagle zrezygnowali ze swojej tożsamości magazynowej, ze swojego lore (a któż to ich rugał w tej materii, niecałe 2 lata temu?) – mogłoby (acz nie musiałoby znacząco; ot, akceptowalny collateral damage) się to negatywnie odbić na popycie.
Wszak jak to szło?
„Dziś to nie jest bowiem żadna „szczypta mitycznej trzody”. To po prostu chlew.”
A dla mnie nie. Gdyż patrzą i w prawą stronę i w lewą i prosto. I płyną cały czas. To znaczy lecą. I też będą obchodzili TRZYDZIESTOLECIE. Nie patrząc i nie bacząc na niczyj i jakikolwiek… wpływ. []
Kurde, mogłem z tego felieton zrobić. Ale pisałem na bieżąco.
A tutaj możemy zobaczyć z bliska TYLNĄ okładkę numeru urodzinowego…
https://cdaction.pl/newsy/ujawniamy-szczegoly-i-okladke-dodatku-rocznicowego-do-cd-action-03-2026
Oraz przykładowe 3 strony z części wspominkowej (z 16 stron zaimplementowanego dodatku urodzinowego).
Moraś robi wspaniałą robotę z promowaniem tego numeru.
A tu przyłazi taki Anarki i (jak zwykle) zrzędzi. Nie, nie będę (jak zwykle) zrzędził.
Już za 11 dni wyjdzie URODZINOWY #348, który będzie miał zaintroligatorowane bonusowe 16 stron. Oraz – nie wiedzieć czemu – ta edycja nie będzie przez to droższa.
Ale do jednego się doczepię, dobrze? Otóż… te felietony są zbyt krótkie.
I jeszcze do drugiego się doczepię także.
#312 (10/2020) – numer bardzo istotny dla „CD-Action”, gdyż jest on pierwszym wydanym już pod skrzydłami „Fantasyexpo” (później dedykowana spółka „GTEM S.A.”), które – de facto – uchroniły magazyn przed… nicością. Dzięki tej Pani (która cały czas wierzy w pomyślą przyszłość dyskobola i ku owej tym printem żegluje)…
https://www.facebook.com/lidia.ukleja/posts/pfbid0hXyQkpnz2n5E9TGgAibj9Y6fv5LND3EaZeECFFpzScaw12gntpFPCshhXzEZSMZCl
To jak… narodzić się. Do czego sugestywnie nawiązuje tamta grafika okładkowa. Zatem… czy ten (powtórzę) numer bardzo istotny dla „CD-Action”… znajduje się na TYLNEJ okładce wydania urodzinowego? Oczywiście, że tak! Tyle że… walnięty odwrotnie, jak kilka innych.
Jak już wspomniałem tutaj niedawno – szkoda, że PRZEDNIEJ okładki nie ma w tym stylu, aczkolwiek jest jak jest. Tymczasem Moraś (pod powyższym artykułem na stronie kwartalnika) napisał właśnie (odpisując jednemu z internautów)…
„Jeśli chcesz okładkę główną w tym stylu, to musisz wpaść na CD-Action Expo. Szczegóły zdradzę niebawem.”
Ma to wspólny mianownik z komentarzem b-side’a (pod artykułem pokazującym PRZEDNIĄ)…
„(…) specjalna expowa wersja okładki (pokażemy ją niedługo).”
Zatem… URODZINOWY #348… bęęędzie miał URODZINOWĄ okładkę. Co prawda nie w standardowym wydaniu, ale jednak. Nie jest ważne, czy miało się rozwolnienie podczas pisania matury z polskiego. Ważne, że się ją zdało!
PS Nie miałem, to tylko przykład.
„W duchu rubryki rodem z klasycznych wydań CDA, chcielibyśmy wypytać redakcyjnych weteranów o kwestie trudne, złośliwe lub absurdalne.”
https://www.facebook.com/photo?fbid=1398347585670247&set=a.550486713789676
Ja mam skromne pytanie, które nie otrzyma odpowiedzi…
Jaki był DOKŁADNY poziom sprzedaży (wliczając prenumeratę, sklep i allegrowe konto) drukowanych wydań #346, #345 oraz #344 (w dniach pojawiania się kolejnych)?
A gdyby tak wszystkie moje tutejsze komentarze – dotyczące „CD-Action” – zebrać w jedno miejsce i wydrukować? Zapewne by wyszła z tego jakaś większa książka. Tylko jak by wtedy mogła wyglądać? Czy na półce – obok innych – by się zmieściła?
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1398421798996159&set=a.550486713789676
Generalnie (jako tako) wiem, jak jest świat zbudowany. Co to znaczy starać się. Co to znaczy świętować. Co to znaczy… setki innych kwestii. Jeśli chodzi o kwestie matematyczne, to Pitagorasem nigdy nie byłem. Niemniej jednak… moje zwoje mózgowe zaplątały się w supełek, gdy przeczytałem pod tym wczorajszym artykułem…
https://cdaction.pl/newsy/okladka-cd-action-03-2026-rozlozona-na-czynniki-pierwsze-tak-wyglada-wydanie-rocznicowe
ten oto dzisiejszy komentarz…
„Żeby mieć rocznicę trzeba mieć miesięcznik wydawany od X lat. Od kiedy zmieniliście zupełnie format wydawniczy to rocznicę powinniście co 12 czy nawet 13 numerów naliczać, a nawet od zera bo obecne CD Action ma po starym jedynie nazwe i zrozumiałego Smugglera który po spojrzeniu na jego twórczość z perspektywy śmieszy głównie dzieci i samego siebie.”
No czyli że aktualnie należałoby rocznicę obliczać w sposób jaki?
Nie tylko moje zwoje mózgowe się zaplątały, ale… Morasia chyba też. Zobaczcie, co odpisał…
„A gdybyśmy stali się tygodnikiem, to 60. urodziny kiedy powinniśmy obchodzić?”
Czy ktoś byłby w stanie to obliczyć? Jakieś potężne serwerownie z AI by trzeba zaprzęgnąć równolegle czy co? To ja już wolę zastanawiać się nad inną kwestią (bliższą mej tutejszej aktywności)…
https://www.youtube.com/shorts/-Xp1R7OV7Nw
No dobra, udałem się do pewnego pustelnika z doliny krzemowej. Usiadłem, ów zaparzył nam herbaty, po czym oznajmiłem…
Moraś (redaktor prowadzący magazyn „CD-Action”) zadał pytanie. Na tyle złożone, że po odpowiedź przychodzę tutaj. Spytał: „A gdybyśmy stali się tygodnikiem, to 60. urodziny kiedy powinniśmy obchodzić?”. Tak więc właśnie… kiedy?
Pustelnik pobrzdąkał łyżeczką o brzeg szklanki i powiedział…
„Jeśli przyjmiemy, że CD-Action od samego początku (tj. od 1 kwietnia 1996 roku) byłoby tygodnikiem, to 60. urodziny – mierzone nie latami kalendarzowymi, lecz liczbą wydanych numerów odpowiadającą 60-leciu tygodnika – świętowalibyście znacznie szybciej.
Oto wyliczenia:
60 lat tygodnika to 3120 numerów (zakładając 52 wydania rocznie).
Według danych z 2023 roku, CD-Action wydało około 335 numerów.
Nawet doliczając wydania do maja 2026 roku (magazyn jest obecnie kwartalnikiem), redakcja ma na koncie niewiele ponad 340-350 numerów.
Gdybyście chcieli obchodzić „urodziny” na podstawie stażu tygodniowego, to:
Stan obecny: Jesteście na etapie około 6,5 roku życia jako tygodnik (340 numerów / 52 tygodnie ≈ 6,5 roku).
60. urodziny (3120 numerów): Przy obecnym cyklu wydawniczym (4 numery rocznie), osiągnięcie liczby wydań odpowiadającej 60-letniemu tygodnikowi zajęłoby Wam jeszcze 695 lat.”
I dalej…
Jeśli jednak pytasz o konkretną datę kalendarzową 60. urodziny CD-Action jako marki (niezależnie od częstotliwości), to wypadają one 1 kwietnia 2056 roku.
Czy to pytanie Morasia to zapowiedź przejścia na cykl tygodniowy, czy po prostu redakcyjne rozważania nad teorią względności czasu w prasie?bolding na kluczowe terminy.
Wtedy ja…
Moraś tak odpowiedział na komentarz internauty, który brzmiał: „Żeby mieć rocznicę trzeba mieć miesięcznik [i dalsza część owego, nie będę tu ponownie wklejał]”.
Wtedy pustelnik…
„To celna riposta Morasia na dość złośliwy komentarz. Internauta próbuje zastosować logikę, w której „urodziny” pisma nie wynikają z czasu spędzonego na rynku, a z liczby „cykli” wydawniczych.
Idąc tokiem myślenia tego czytelnika: skoro rok ma 12 miesięcy, to rocznica następuje co 12 numerów. Skoro CD-Action jest teraz kwartalnikiem, to według tej logiki rocznicę powinniście obchodzić co 3 lata kalendarzowe (bo wtedy mija 12 numerów).
Odpowiadając na pytanie Morasia: gdybyście stali się tygodnikiem, to 60. urodziny (rozumiane jako „60 cykli po 52 numery”) powinniście obchodzić w momencie wydania 3120. numeru.”
I dalej…
„Patrząc na to czysto matematycznie:
1. Obecnie macie na liczniku ok. 350 numerów.
2. Jako tygodnik (52 wydania rocznie), dobilibyście do „sześćdziesiątki” (3120 numerów) za równe 2770 tygodni.
3. To oznacza, że imprezę urodzinową Moraś musiałby planować na okolice jesieni 2079 roku.
Wydaje się, że Moraś chciał pokazać absurdalność tezy internauty – bo przecież nikt nie świętuje urodzin „od zera” tylko dlatego, że zmienił tempo pracy.
Czy redakcja planuje jakąś specjalną publikację na te „prawdziwe” 60. urodziny w 2056 roku, czy na razie skupiacie się na przetrwaniu kolejnego kwartału?”
Wtedy zakrztusiłem się herbatą.