W historii polskiej prasy o grach magazynów dedykowanych Nintendo było jak na lekarstwo. Można wskazać GameBoy Magazyn oraz wydania specjalne ekipy PSX Extreme: SNES Extreme i Game Boy Extreme, ale to raczej wyjątki podkreślające regułę. A teraz wchodzi on, cały na czerwono, Mario… znaczy CD-Action Switch Magazyn.
Okładka wygląda nieźle. Kolorystyka, typografia i uśmiechnięty Mario zachęcają do lektury. Niestety, nie znajdziemy nigdzie ani ceny, ani numeracji wydań, co jest dla mnie pewnym znakiem ostrzegawczym. Napis jedyny, nieoficjalny polski magazyn dla fanów Switcha i Switcha 2 przy kodzie kreskowym sugeruje, że nie będzie to jednorazowy strzał, ale zobaczymy co czas przyniesie.

Tymczasem zerknijmy do środka. Papier i szata graficzna są typowe dla wydań CD-Action. Fajne są małe akcenty, podkreślające tematykę. Przy numerach stron mamy znaki plus i minus jak na konsolkach. Sam kontur sprzętu umieszczony jest w górnych rogach. Na końcu tekstów, za ostatnią kropką znajdziemy małe ikonki w kształcie kartridży. Takie akcenty zawsze są mile widziane. Gorzej, że na prawie każdej stronie wepchnięte są Mii ludki. Już w dniu premiery Wii, kiedy to pojawiły się te awatary wyglądały tak sobie, a z czasem bynajmniej nie zyskały na atrakcyjności. Jasne, jest to jeden z elementów kojarzących się z Nintendo i często są ustawione tak by podkreślić jakiś element graficzny, ale nadal nie mogę powiedzieć by cieszyły oko. Mam też mieszane odczucia względem rozłożenia tekstu w niektórych artykułach i wpychanych tu i tam grubaśnych ramek. Ale to rzecz gustu, więc jednemu będzie się podobać, innemu nie. Ja jestem tym innym i co do layoutu mam mieszane odczucia.
Przejdźmy do mięska. Zawartość magazynu to jeden wielki chaos. Tu nie ma tak, że mamy jakieś działy ułożone jeden po drugim. Że najpierw są ciekawostki czy temat numeru, potem recenzje, następnie felietony… A gdzie tam. Wszystko jest z sobą przemieszane i odwracając kolejną kartkę nigdy nie wiemy na co trafimy. Teksty podzieliłbym na trzy zasadnicze grupy. Pierwszą są artykuły przekrojowe. Możemy zapoznać się np. z historią serii Metroid, poznać różne wersje Super Mario Bros. czy odkryć jak głęboko sięgają inspiracje w serii The Legend of Zelda. Druga to bloki pytań czyli jednostronicowe polecanki redaktorów (po cztery na stronę), w co warto zagrać na Switchu. Występują w dwóch wariantach: gry aktualne i retro. Trzeci typ to recenzje… chociaż nie do końca bo nie ma tu ani oceny, ani choć plusów czy minusów poszczególnych gier. Ot, takie ogólne przemyślenia o danym tytule. Co tam się generalnie robi i czy jest fajne. Na siłę można by dodać jeszcze czwarty typ, który określiłbym jako różne, gdzie poczytamy np. o patentach Nintendo czy poznamy krótką historię 3DS-a.
Ale jak to 3DS-a, spytacie? Ano tak to. Bo choć mamy tu do czynienia z CD-Action Switch Magazynem, to bardziej adekwatną nazwą byłoby „CD-Action Nintendo Magazyn”, bo artykuły, wbrew tytułowi, nie skupiają się tylko na dwóch ostatnich konsolkach wielkiego N, ale sięgają zdecydowanie bardziej wstecz i szerzej. I ok, mnie to nie przeszkadza. Tylko w tym wszystkim ten będący meritum Switch trochę się rozmywa. Wiele tekstów skupia się wręcz na produkcjach, w które nie zagramy na „pstryczku”, albo na akcesoriach, których do konsolki nie podłączymy.

W efekcie trochę nie wiem do kogo kierowana jest ta pozycja. We wstępniaku czytamy, że na sprzętach Nintendo grają wszyscy: i starzy, i młodzi. Prawda, ale popatrzmy dalej. Z jednej strony w pewnym artykule czytamy, że większość czytelników pewnie doskonale orientuje się w konkretnej tematyce, czyli autorka kieruje się bardziej ku hardcorowcom. W innym, autor wyjaśnia czym jest… grind. Czyli zwraca się bardziej do niedzielnych graczy, albo pójdźmy na kompromis i przyjmijmy, że do jak najszerszego grona. Tylko, że strategia ograniczenia sprzedaży tylko do oficjalnego sklepu CD-Action i jego konta na Allegro, zupełnie temu przeczy. W ten sposób magazynu nie kupi ktoś, kto na półce w saloniku prasy zobaczy Mario na okładce i postanowi sobie sprawdzić, co tam u pociesznego hydraulika słychać.
Same teksty są jednak w porządku. Różna tematyka sprawia, że każdy powinien tu znaleźć coś dla siebie. Nieważne czy interesują go gry, sprzęt czy tematy okołogrowe. Nawet jeśli poruszany jest jakiś wątek, o którym zasadniczo powiedziano już wszystko, to i tak znajdzie się w nim nieco świeżości. Bo co można jeszcze napisać o kamerce do Game Boya? Otóż zaskakująco dużo. Inna sprawa, że trafiają się też artykuły słabsze, w tym dwa zupełnie o niczym. Jeden – dwustronicowy, jest niby o Octopath Traveler, ale właściwie nic nie mówi o samej grze (może poza tym, że lepiej zacząć od drugiej części i że to jest grafika HD-2D), drugi – dwa razy większy, traktuje o kontrolerach do Switcha. Jego zawartość dałoby się streścić w jednym zdaniu i nic, serio nic, byśmy z jego przekazu nie stracili.
Nie mogę powiedzieć, by CD-Action Switch Magazyn mnie porwał. Ładna okładka kryje w sobie mniej ładną graficznie zawartość, wypełnioną lepszymi i gorszymi tekstami, ułożonymi w mocno bałaganiarski sposób. Wbrew nazwie zaskakująco dużo tu artykułów traktujących ogólnie o Nintendo, co sprawia, że Switch jako temat główny trochę blaknie. Co gorsza, podczas lektury nie czułem pasji redaktorów do tytułowego zagadnienia. Wiecie, tego wrażenia, które sprawia, że po odwróceniu ostatniej strony chcecie odpalić swojego Switcha lub zaczynacie przeglądać portale aukcyjne w poszukiwaniu nowych tytułów do swojej biblioteki. Ja zazwyczaj mam tak nawet po przeczytaniu regularnie ukazujących się miesięczników. Zdecydowanie jest nad czym popracować, ale jestem też w stanie dać kredyt zaufania i pewnie kupię drugi numer.




źródło zdjęć:
https://sklep.cdaction.pl/
zbiory własne

Ja jeszcze nie przeglądałem numeru. Sam jestem ciekaw, czy mi się spodoba. Czasem wady nie są jakoś zabójcze, można je wybaczyć, bo pismo i tak jest wartościowe. Underluk jest surowy, ale on generalnie tak ma 😉
Komentarze pod mirrorem powyższej recki, na FB naszego serwisu.
Internauta1 – „Oj ktoś tu chyba pozazdrościł PSX Extreme !”
Wojciech Tarczyński – tak, bo przecież PE miało taki świetny magazyn o Switchu xD
Internauta1 – [wrzucił facepalm]
Internauta2 – „wydania specjalne o danej konsoli na pewno”
xD
Trzeba czekać, aż spikain się wypowie, w co powątpiewam. CormaC moooże się odniesie. Moraś nie, gdyż to nie jego broszka. 9kier też nie, ponieważ jest w innym zamku.
Ale może się rozkręci mimo to. Inny internauta…
„Dla mnie super, bo brakowało mi takiego magazynu w Polsce. Dziwi mnie jednak, że nie nazwali go po prostu CD Action Nintendo, bo większość artykułów to opisy całych serii gier, różnych konsol i projektów, nie tylko switcha.”
A czy „PSX Extreme” nazywa swoje specjale… firmami czy modelami? Gdyby tego specjala nazwali „CD-Action Nintendo”, to by musieli na jego łamy wrzucić wszystko odnośnie do sprzętu „czerwonych” oraz gier. Taki print by musiał mieć z 200 stron. Tymczasem ma ich… 148.
Opisali inne ich konsole czy tam gry na nie (nie znam się), gdyż jest to najlepsza (jedyna?) ku temu okazja. Postrzegam to na zasadzie… dopasowywania. Gdy piszę tutaj o tym, jak prasa drożeje to który artykuł wybieram? Ano podsumowanie ubiegłego roku. Ponieważ wydaje się to optymalnym miejscem do tego. Wszak nie recka #346 czy #340.
Poza tym – tematyka niedotycząca li tylko „Switcha” jest… ubogaceniem tego wydania specjalnego. Ja bym nie miał tutaj żadnych zastrzeżeń. Jedynie do Avoka – za tamto jego pociśnięcie mi z raila, w kwestii mojego fascynowania się sytuacją francuskiego magazynu growego „JV” (owszem, jest to moje „obleganie” tamtej recki, ale… historia się dzieje u „JV”). A przecież pod najnowszymi tutaj artykułami – także komentuję. Oczywiście nie pod wszystkimi. Abym coś napisał – muszę mieć coś do przekazania i to sensownego (jak w tymże przypadku). Zawierającego się we większej liczbie zdań, aby stanowiło to dla Czytelników ZP treść wartą przeczytania.
W ciągu ostatniego miesiąca (od dzisiaj wstecz) – na allegrowym koncie magazynu…
„560 osób kupiło tę ofertę”
Może nie jest to liczone w tysiącach, ale równolegle trwa też sprzedaż w sklepie na cdaction.pl. Chwila! Należy też pamiętać, że w przedsprzedaży zeszło sporo (nie znam dokładnej liczby) – mowa o Allegro oraz sklepie. A to wydanie cały czas jest kupowane. Pluuus – zeszła cała limitka z etujem. Zatem sumarycznie… to już może goni liczbę 2000 (lub nawet… przegoniło). Nie wiem, szacuję po prostu.
Ciąg tego silnika dodatkowego oceniam jako… solidny. Zatem pomysł na tego specjala – jako trafny.
Dam porównanie (trochę z czapy). Dotychczas (na samym tylko Allegro) – jubileuszowy numer kwartalnika (#347) w PRZEDSPRZEDAŻY kupiło już osób… 16.
O podobnym chaosie w strukturze rozdziałów wspominałem przy opisywaniu „Retro Wspomnienia lat 80.” kilka dni temu. A nóż faktycznie taki trend się zaczął. Cytując komentarz Anarkiego do mojej recenzji: „Może taki właśnie był zamysł. Aby lektura nie nudziła/nie męczyła. Gdyby pewnego razu tak właśnie zrobił kwartalnik? Albo miesięcznik? Na próbę? Ryzykownie. Chyba. A może i… odświeżająco? „. No i może właśnie zrobił 🙂
Gdyby faktycznie chodziło o nowy trend, to by było ciekawie. Ale w standardowym wydaniu raczej nie byłoby to do przyjęcia, tak sobie teraz myślę.
Ot, eksperyment taki. Podobnie jak w przypadku „Saturn Extreme”, gdzie Konsolite (naczelny tego wydania) uznał, że tytuły dwustronicowych artykułów powinny być po… prawej stronie. Owszem, w starych magazynach growych takie coś było stosowane. Jednak dzisiaj wydaje się czymś dziwnym.
Niemniej jednak… to był pierworodny print Konsolite. Takim go stworzył. Ma to swój urok.
Tym razem mamy do czynienia z pierworodnym printem spikaina. Takim go stworzył. Ma to swój urok.