Na rynku pojawił się nowy 346 numer CD-Action. Patrząc po dacie – przyszłoroczny 😉 Na okładce dziewuszka z Silent Hill f, a w środku 164 strony z materiałami do maglowania przez kolejne trzy miesiące, całość za 35 zł. Cieszy niezmienność relacji ceny do wielkości magazynu, martwi brak jakichś świątecznych bonusów. Kod do gry, link do audiobooka, gazetka reklamowa (to było dwa lata temu), kalendarz (a to było ze 20 lat temu) – nic pod choinkę człowiekowi nie dadzą. Nie, to nie. Zaglądnijmy zatem do środka.
We wstępniaku możemy zapoznać się z opinią Morasia na temat mijającego roku. Mówiąc w skrócie: było cool! w 2025 pojawiły się nowe książki i wydania specjalne, zorganizowano Expo, zliftingowano Retro i wydano cztery numery „ekszyna”. W kwartalniku pojawiła się kupa dobrych gier, czadowych tekstów i nowych wartościowych autorów. No jakżeby nie 🙂 Przyszły rok ma być spokojniejszy choć również dobry, czego mamy już symptomy („Nasze lata 90.”, „Switch Magazyn”, „GTA”), ale na więcej szczegółów musimy jeszcze poczekać.

Jak co roku o tej porze nadchodzi czas podsumowań. W CD-Action nie wysilili się specjalnie i zaserwowali czytelnikom dokładnie to samo co rok temu – przegląd opinii redaktorów, współpracowników i wybranych czytelników połączony z wyborem piątek najlepszych gier i największych rozczarowań. Ostatnio zmieścili się na 13 stronach, teraz i ludzi, i nominowanych gier jest więcej, więc przegląd zajął aż 17 stron. Przyznam się, że podoba mi się taka forma podsumowania (choć TOP 100 też bym nie pogardził) i zaliczę ten mega-tekst w pierwszej kolejności. Co do nominacji – jak dla mnie są niespodzianki, ale sprawdźcie i oceńcie sami.
W dziale z recenzjami opisano 18 gier i 7 indyków (rubryka „Świeże, dobre, niezależne”). Na znaczki „CD-Action poleca” zasłużyło siedem tytułów, wśród których znalazły się takie tuzy jak Ghost of Yōtei, Battlefield 6, Hades II czy okładkowy Resident Evil f, ale to nie one otrzymały maksymalną notę. Nieczęsto trafia się w CD-Action „dycha”, więc pewnie zachodzicie w głowę, które genialne dzieło na nią zasłużyło. Wiem, ale nie powiem 🙂 Powiem za to, że najsłabiej oceniono reboot Painkillera, Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2 i Pokémon Legends: Z-A. Co do tego ostatniego tytułu, świat i nawet sam serwis cdaction.pl oceniły go wysoko, więc nie bardzo wiem, o co naczelnemu kaman… Na dłużej sobie jednak tym głowy nie zawracam, bo fanem zbierania stworków nie jestem. Zainteresowałem się za to Dispatch – tęsknię za przygodówkami Telltale, a tu takie coś w ich stylu, na dodatek wysoko ocenione. No i drugi tytuł – indyczek Arctic Awakening – w stylu cenionego przeze mnie Firewatcha – według 9kier jest warty grzechu i chyba się na niego skuszę.

Publicystyka wita nas kolejnym odcinkiem z serii „branża gier w…”. Lubię ten cykl Ottona, rzetelnie zrobiony. Tym razem wziął pod lupę Francję. Tradycyjnie w numerze nie brakuje artykułów rocznicowych: 20 lat Xboxa 360, 25 lat Hitmana, 30 lat „Hirołsów” i 40 lat NES-a. Ciekawie zapowiadają się też teksty o fotorealizmie w grach, modzie na gry samurajskie i platynowaniu gier (choroba, która i mnie dotknęła). A to nie wszystko, bo pozostają jeszcze felietony (w wersji mini, bo z większych ostał się jeno jeden) i parę artów trochę mniej mnie interesujących, ale do zaliczenia na drugą nóżkę.
Na deser pozostaje parę kącików plus działy „Testy”, „Technologie” i „Endgame”. Jak zwykle łyknę z przyjemnością Magazyn kulturalny, Kadrem i dymkiem, Szpile i Action Redaction (Smuggler już listy całkiem olał i trzeba go szukać z lupą, albo wygryźli go młodsi). Zaliczę też dyskusję kolegów w „Kontrapunkcie”, o wiele moim zdaniem ciekawszą niż dysputy w „Opcjach dialogowych”, test nowego handhelda Asusa (ROG Xbox Ally X) i komiks Śledzia na zagrychę.
Ktoś kiedyś powiedział: „Życie jest jak wielki żelazny most! Dlaczego? Nie wiem!” Dlaczego po 30 latach wciąż czytam CD-Action? Nie wiem! Ale biorę się za lekturę 🙂


źródła zdjęć:
CD-Action nr 1/2026 (346)
Steam / Arctic_Awakening

Taka ciekawostka branżowa, z entuzjazmem obwieszczana przez Huberta. Współpraca „CD-Action” oraz „Noise Magazine”.
Jest coś z tego drugiego – w tym pierwszym. Ale też… coś z tego pierwszego w tym drugim. A co? Możemy zobaczyć tutaj…
https://www.facebook.com/reel/25233334739609025
Co to znaczy VOICE OVER? Że jest GŁOS NAD? Ale że czymś omawianym? W takim razie mój komentarz to jest TEXT UNDER. Artykułem powyższym.
A jak wyglądają oba te magazyny obok siebie?
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=26142821141987166&set=p.26142821141987166
A jak wyglądają bohaterowie ich okładek? Jakby przed chwilą ze sobą zerwali. To znaczy ona z nim. Po rozmowie w 4 oczy. To znaczy w 6 oczu. Dolna para tych jego – wyraża zdruzgotanie. Górna natomiast… z optymizmem patrzy w przyszłość. On sam zaś, nuci sobie w myślach pewien kawałek z repertuaru „Charlie Lownoise & Mental Theo”…
I found the love but it didn’t last, wonderful days belong to the past. I don’t know where I stand, what I am to do, try to forget and to find someone new.
Jutro będzie nucił inną piosenkę. Autorstwa „KaRRamBy”. A którą? Zostawię tę informację dla siebie.
Podczas researchu w trakcie pisania powyższego komentarza, natrafiłem na…
Charly Lownoise & Mental Theo x Outsiders x Magro – Wonderful Days Reloaded
https://www.youtube.com/watch?v=x-yNj6onMVY
00:29 – ciarki!
Ale też świadomość bezlitosnej przemijalności. Równolegle jednak także… piękno powrotu do przeszłości. Dlaczego ciarki? Ano dlatego, że ja dosłownie uszy zjadłem na słuchaniu tego kawałka, już od gdzieś 2 dekad. Zatem gdy (choć wiedząc, że TAMTE nutki pojawią się) usłyszałem je w tej wersji RELOADED… No właśnie… ciarki.
Po to właśnie wychodzi jeden ze specjali „CD-Action”, czyli „Retro”. Aby robić nam… ciarki. Zabierać nasze myśli w przeszłość. Choćby na chwilę. O czym jeszcze chciałbym napisać?
Są osoby, którym nie do końca odpowiada #9. Mi natomiast pasuje bardzo. Nostagizuje mnie.
Dacie wiarę, że już za… 3,5 miesiąca będą obchodzić TRZYDZIESTOLECIE?
A powyższy teledysk? Toż to RETRO w najczystszej postaci! Obejrzyjcie, naprawdę warto.
Widzimy na ekranie okienka TIME MACHINE, cofają się w czasie, wiadomo. Widzimy też BUG90. Gdyż lata ’90, oczywista sprawa. Kalkulator, Paint, WordPad.
1:57 – co jest pisane w okienku DOS-a?
Okienko „QuickTime”. Jak się nazywała jego ikonka w trayu? Nie napiszę. Obiecałem Avokowi, że nie będę tutaj używał brzydkich słów, pod jakąkolwiek postacią.
Dlaczego w „Retro” #9 dali taką właśnie, a nie inną okładkę? Rozumiemy doskonale. Ale w pełni też akceptujemy. Gdyż chcemy czuć te ciarki nostalgii. Przechodzące przez całe nasze ciało oraz… duszę. []
Co tam ciekawego (w odniesieniu do #346), ale nie tutaj w komentarzach (zdominowanych przez tego paskudnego trolla), tylko na FB „Zapachu Papieru”? Zobaczmy.
1. „CD-Action był fajny do tak mniej wiecej 2015 czy to kwestia gier, recenzji, tekstów czy czegoś innego…”
Czegoś innego. Upływu czasu. Ów ma przełożenie na nas samych. Na nasze postrzeganie dosłownie wszystkiego. Wliczając magazyn „CD-Action”. Tak uważam, może mylnie. A jakie zdanie na ten temat mają Czytelnicy ZP, ale piszący u nas, tutaj w komentarzach?
2. „Ja już nie widzę żadnego powodu, żeby kupować dalej CDA. Prawie wszystkie artykuły są na tematy, które były już wcześniej w CDA lub innych czasopismach i zawierają te same informacje.”
¯\_(ツ)_/¯
Jak się nie podoba…
I dalej czytamy w tym drugim komentarzu…
„Zniknęły rzeczy, które lubiłem – recenzje mniej znanych gier, artykuły o historii gier i branży, na luzie, gamewalker, dodatki (gry, kody, actionmag), humor.”
Są przedstawiane indyki. 7 gier od 9kier. „Pixel” pisał o historii gier i branży. I aż padł od nadmiaru zainteresowania tą tematyką. Tak wysoki był na nią popyt. Śmieszkowe screeny z JoeMonster i przepisywane kawały? Miało to rację bytu jakieś… 3 dekady temu. Zamiast GameWalkera są OPCJE DIALOGOWE oraz JAZDA DOWOLNA. Doroślejsi my – doroślejsza tematyka. Dodatki? W lutym 2024 roku wydali kalendarz. Ale nie dodany do magazynu, tylko osobno sprzedawany, bodajże też w jego cenie. Oferowali go jedynie w sklepie na swojej stronie. Była wiadoma jego pula startowa – 450 sztuk, a popyt można było obliczać, odejmując od niej aktualny stan magazynowy, który się wyświetlał. Bawiłem się kiedyś w obserwowanie tych cyferek.
12.02.2024 13:45 = 0 / 450
21.02.2024 12:55 = 40 / 450
22.03.2024 09:40 = 80 / 450
03.06.2024 14:38 = 96 / 450
03.08.2024 21:07 = 100 / 450
Po jakimś czasie od tej daty (mając jakieś niskie sto ileś na liczniku) kalendarz zniknął z oferty. Nie wróci już raczej nigdy. To znaczy na 2026. Nie wspominając o… 2027.
Czasy dodawania płytek minęły bezpowrotnie. Humor jest w pojedynczych wrzutkach redaktorów, których nazwiska zaczynają się na P, a kończą na A. We wrzutkach dotyczących Chrześcijaństwa (tylko i wyłącznie tej właśnie wiary). To znaczy w ich mniemaniu z pewnością są humorem.
„Starzy redaktorzy odeszli lub prawie nic nie piszą, a nowi piszą gorsze teksty.”
Moraś naumiał się pisać wstępniaki i teraz mógłby wykładać wstępniakozwawstwo na UAM albo w UAC. SztywnyPatyk ma tak lekkie pióro, że skrzydła z nich zapewniłyby lot praktycznie w nieskończoność, ale mało pisze na łamach. Doszedł (że się tak wyrażę) outsourcing. William Joseph Blazkowicz najprawdopodobniej miał umowę tylko na 4 numery. Tęsknię za jego felietonami. Jako nowość są… Stare Konie. Zatem powróciła legenda. Oceniając z perspektywy pierwszej osoby. No i tak się to wszystko toczy powolutku.
„Do tego w tym numerze jest prawie 30 reklam wydań specjalnych, książek i strony internetowej cda – „niestety nie udało nam się zmieścić wszystkiego, ale możesz kupić naszą książkę za 100 zł albo wejść na stronę””
Należy rozumieć aktualną sytuację. To już nie czasy Bauera, że… zieeew… jaka nuda, może zrobimy czeskie wydanie magazynu. Teraz jest (jak to Moraś napisał we wstępniaku do #346) tak…
„Zamierzamy przynajmniej raz w miesiącu wydać nową pozycję: nie zabraknie oczywiście kwartalnika oraz odświeżonego Retro, a do tego dorzucimy parę ciekawych wydań specjalnych, które bez wątpienia trafią w wasze gusta.”
Wiesz dlaczego luki czasowe między kwartalnikami – tak gęsto będą zapełniane specjalami? Za chwilę wyjaśnię. Maszyna lecąca potrzebuje silników dodatkowych. Sam główny – choć zapewnia konkretny ciąg – to zbyt mało.
Wyjaśniam: dlatego, ze nie będzie już książek.
O żeż klawiatura! Dacie wiarę, że teraz dopiero do mnie dotarła pełnia znaczenia słów Morasia?
„przynajmniej raz w miesiącu”
Przynajmniej raz w miesiącu. Czyli możliwe, że tych specjali będzie… jeszcze więcej. Czyli że…
Nevermind. O żeż klawiatura…
Narzekajcie dalej.
„pogorszyła się też jakość papieru”
Czepiajcie się dalej. Może za rok problem sam się rozwiąże. []
Artykuł Krigora…
https://cdaction.pl/technologie/wszystko-bedzie-drogie-laptopy-pecety-i-konsole-przygotujcie-sie-na-ram-mageddon/
przeczytałem jednym tchem. Warto, aby wiedzieć, jak teraz to wszystko wygląda.
„Konkurencja to by wysłała takie egzemplarze bez zastanowienia.”
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1541873940774671&set=a.575049590790449
Moim zdaniem takie stwierdzenie jest nader uogólniające, a przede wszystkim – krzywdzące.
Dyskobol wysyła obwoluty na feralny/felerny grzbiet „DUMDUM” oraz tomem IV kreatywnie wyszedł z opresji. Mało tego! Na Allegro reaguje na każdy niuans.
Vide…
„”Niestety produkt przyszedł z uszkodzonym rogiem. Dosyć słaba jakość pakowania””
„”Dzień dobry, oczywiście wymienimy produkt na nowy, wolny od wad – już piszemy do Pana wiadomość w tej sprawie, aby ustalić szczegóły. Przypominamy, że w takich sytuacjach zawsze warto od razu zgłosić nam reklamację, co pozwala na błyskawiczne rozwiązanie problemu. Pozdrawiamy.””
Questions?!
Jeden z forumkowiczów dokonał porównania…
https://www.psxextreme.info/topic/128528-game-boy-extreme/page/14/#comment-5541636
Natomiast kurczowiej (to znaczy bardziej kurczowo) trzymając się tematu „CD-Action” (gdyż komentuję pod recenzją #346)…
Specjal = osób kupiło w przedsprzedaży na Allegro
„Nasze lata 90.” = 60
„Switch” = 52
„Switch” + CASE = 175
Artykuł Krigora przeczytałem jednym tchem. Teraz czytam jednym tchem tekst, który napisała Emilia „Devvra” Wyciślak-Swoboda.
https://cdaction.pl/teksty/afera-wokol-divinity-ai-w-pracy-nad-grami-to-cholernie-trudny-temat-ale-musimy-nauczyc-sie-o-nim-rozmawiac
„Najnowszy raport TrendForce pokazuje, że wrócimy do smartfonów z 4 GB RAM-u i cofniemy się o jakieś 10 lat.”
To w przypadku telefonów. A co z pecetami? Przecież im nowsze gry, tym potrzebują więcej pamięci. Wszyscy czekamy (to znaczy ja sobie na YT obejrzę jego walkthrough, nawet nie całe) na „Grand Theft Auto VI”. Mowa o listopadzie przyszłego roku. Ile ta gra będzie wymagała RAM-u? Ile wtedy będą kosztować kości?
Dalej czytamy…
„Ceny pamięci nie przestały rosnąć, bańka może pęknąć gdzieś w połowie 2026, o ile w ogóle się to stanie.”
Czyli jeszcze przed powyższą premierą. Żyjemy w ciekawych czasach.
Anarki dziwne masz nastawienie.. chodzi właśnie o to, że duża liczba komentarzy jednej osoby nie tworzy dyskusji, tylko ją zapycha. Wymiana myśli działa wtedy, gdy jest przestrzeń dla różnych głosów i czasu na odpowiedź. Lepiej mniej komentarzy, ale z treścią i zaangażowaniem, niż ciągły strumień, w którym sensowne wypowiedzi giną…
Wyjaśnij, w jaki sposób mój JEDEN ciąg komentarzy (w zasadzie to pociąg z dużą liczbą wagonów, jadący po jednym torze) zapycha (wszak) nieskończoną liczbę pozostałych torów, po których mogłyby jechać równie długie składy?
Do każdego podkomentarza można dodać swój własny, zgadnij kto wpadł na ten – nader użyteczny – pomysł. Zatem… co stoi na przeszkodzie, by skorzystać z tego? Ustosunkowywać się (w ten sposób) można do każdego z wagonów mojego pociągu. Wtedy ja mogę odpowiadać i mamy co? Otóż mamy… wymianę myśli. Jest wtedy co? Otóż… przestrzeń dla różnych głosów i czas (?) na odpowiedź.
Napisałeś…
„Lepiej mniej komentarzy, ale z treścią i zaangażowaniem, niż ciągły strumień, w którym sensowne wypowiedzi giną…”
Uważasz, że moje komentarze nie mają treści i zaangażowania? Zwłaszcza mój felieton #26, ze szkieletem oceniania gwiazdkami, gdzie bezpośrednio odnoszę się do konkretnych cytatów? Gdzie całość zbudowana jest tak, by pasowała do tytułu, który to genialnie wymyśliłem? Gdy lead wprowadza w lore? Gdy (standardowo u mnie) ostatnie słowo (słowa) felietonu to też… jego tytuł (klamra swoista)? Brak treści i zaangażowania? Wiesz, że moje komentarze z takiego draftu są tu (przed ich opublikowaniem) ponownie czytane przeze mnie i poprawiane? Aby Czytelnicy ZP otrzymywali produkt (w mym mniemaniu) najwyższej jakości?
Spójrz na tutejszy artykuł o „PSX Extreme” #339. Tam tym razem nie zagościłem. Cała tamta przestrzeń jest (można stwierdzić) dla innych Czytelników ZP. Ile tam jest teraz WSZYSTKICH komentarzy? Policz. Tutaj link…
https://zapach-papieru.pl/2025/12/psx-extreme-nr-12-2025-339
Czyż nie ma tam teraz… przestrzeni dla różnych głosów i czasu na odpowiedź? Dlaczego zatem miejsce komentarzowe leży tam odłogiem?
Ja tutaj (w komentarzach) jestem od maja 2023. Ty chyba jednak trochę krócej. Czy uważasz, że w dobrym tonie jest pouczać mnie (któryś już raz), odnośnie do mojej tutejszej aktywności?
Nie chodzi o ocenę jakosci ani merytoryczności Twoich komentarzy – tego nie kwestionuję. Chodzi o samą mechanikę rozmowy, wątek, w którym jedna osoba pisze bardzo dużo, nawet sensownie- często zniechęca innych do włączania się. Nie dlatego, że „nie mogą”, tylko dlatego, że mają wrażenie, że wszystko już zostało powiedziane albo trudno się w to wbić.
Przykład z innym artykułem nie jest tu dowodem xd brak komentarzy może mieć różne przyczyny i nie oznacza, że więcej wpisów jednej osoby coś zmieni.
I NA KONIEC KOLEGO to nie jest pouczanie ani personalna uwaga. To ogólna obserwacja o dynamice rozmów w sieci. Każdy z nas , ja również- czasem komentuje mniej właśnie po to, żeby zostawić przestrzeń innym…
Można tak przerzucać się kontrargumentami w niemal nieskończoność. Jeśli o mnie chodzi – wycofuję się z tejże debaty. Uważam, że wyjaśniłem (od A do Z) całokształt mej tutejszej aktywności, bynajmniej nie inwazyjny. Mało tego – nasza dyskusja (paradoksalnie) nie wnosi absolutnie nic do tematu #346, a jedynie multiplikuje liczbę komentarzy, co MI jest zarzucane.
„Przykład z innym artykułem nie jest tu dowodem xd brak komentarzy może mieć różne przyczyny i nie oznacza, że więcej wpisów jednej osoby coś zmieni.”
Polemizowałbym, jednak (jak już wyżej stwierdziłem) – odchodzę od tego stolika karcianego.
Powtórzę – miejsce do komentowania jest tutaj… nieskończone. Wystarczy chcieć. Jeśli nawet w atomach uranu 235 – znajduje się przestrzeń dla nowego neutrona, to tutaj by nie miała? Inną sprawą jest efekt tego. Choćby aktualny tutaj.
Wszedłem na Google, żeby nacisnąć ten przycisk z kolorową obwódką, który włączy okno rozmowy z googlowską Ej Ajką. Chciałem polecić jej…
napisz 4 zwrotki wiersza o CD-Action, ale żeby był wesoły
a następnie wkleić go tutaj, celem rozluźnienia atmosfery. No i co? I pstro! Gdzie jest AI od Googla? Sami zobaczcie…
https://www.google.com
Miał być fajny wierszyk o „CD-Action”.
Aktualizacja! Wygooglałem, że schowała się tutaj…
google.com/aimode
Następnie zbeształem ją na przywitanie…
czemu nie ma przycisku AI, jak się na google wejdzie?
Na co ona…
„Przycisk trybu AI (lub „AI mode”) może nie pojawiać się na Twojej stronie głównej Google z kilku powodów, w tym ze względu na ograniczenia regionalne lub konieczność ręcznego włączenia tej funkcji.
Oto główne powody i potencjalne rozwiązania:
(…)”
Po czym wymieniła w punktach różne bla bla bla. Wracając jednak do meritum…
napisz 4 zwrotki wiersza o CD-Action, ale żeby był wesoły
„Jasne, oto wesoły, czterozwrotkowy wierszyk o magazynie CD-Action:
Gdy na kiosk spojrzałem okiem,
W sercu radość, a w głowie szał,
Bo na półce stał, wysoko,
„CD-Action” to się zwie magazyn, ach!
W środku kody, recenzje gier,
Śmieszne teksty i porad moc,
A na płycie pełniak, to nie żart,
Z tą gazetą mija każda noc.
Level rośnie, a z nim uśmiech mój,
Bawię się przy każdej nowej grze,
CD-Action, wierny druhu mój,
Z tobą zawsze fajnie jest!
Choć w Internecie gier bez liku,
To papierowy numer ma swój czar,
Pozdrowienia dla redakcji i dla czytelników,
Niechaj rośnie nam gejmerski dar!”
Miał być wesoły, a nie durnowaty. Dobra, nieważne, nie było tematu.
Aczkolwiek istnieje też druga strona medalu. Twoje zdanie nie jest tu odosobnione. Wygląda na to, że Kambr Ordowik jest podobnego. Poszczególni (jak ja ich nazywam) Pretorianie tego serwisu, którzy byli tu ZANIM jeszcze ja miałem w ogóle świadomość istnienia ZP, chyba jednak także podzielali Twoją opinię. Na zasadzie, że… skoro Anarki tak się tu (że tak to nazwę) rozplenił, to… niech się kisi tu we własnym sosie, sam ze sobą.
A przecież… NIE TAKI JEST MÓJ ZAMYSŁ.
Kiedyś yyy… oblegałem pewien serwis pogodowy. Tam było 2 internautów, którzy… zgadnij… byli na tamtym sajcie na długo przed tym, gdy ja ów odkryłem. Minął rok (czy tam ileś) i… zostałem tam z moim komentowaniem… sam.
Mówi się, że historia lubi się powtarzać. Jest w tym chyba wiele racji.
Posmutniałem.
– – – = = = KONSTELACJA 346 = = = – – –
Felieton #26/2025
Aktualnie znajdujemy się 1.457.664 kilometrów od punktu docelowego misji. Optymalnego miejsca obserwacji Konstelacji 346. Witam, jestem Anarki. Dowódca floty gwiezdnej ZP, w stopniu admirała. Pozwoliłem sobie umościć się w specjalnym fotelu na mostku kapitańskim, choć jedynie w charakterze gościa. Na fotelu dla VIP-ów, rzecz jasna. Wygodniejszym od kapitańskiego, ale się porobiło. Przed chwilą wyłączyliśmy ciąg wsteczny napędu fotonowego trzeciej generacji, naszego krążownika, celem hamowania. Właśnie dryfujemy docelową prędkością. Jednostki towarzyszące wykonały już – oraz wykonają dopiero – identyczne procedury. Szczegóły pozostawię dla siebie oraz mostków wszystkich jednostek. Dość powiedzieć, że dłuższy czas temu nawiązaliśmy też kontakt z pewną planetą, krążącą wokół jednej z gwiazd tej konstelacji, to znaczy galaktyki.
Istnieje tam rozwinięta cywilizacja, identyczna do naszej. Czekają nas zatem ciekawe zarówno widowisko, jak i przygoda sama w sobie. Dokonamy szerszej identyfikacji poszczególnych gwiazd układu 346, wszystko skrzętnie notując. Może nie tyle będziemy identyfikować te gwiazdy, co przyznawać je. Wszak niebawem na Ziemi nastaną święta zwane właśnie… Gwiazdką. To wszystko brzmi jak jakiś cud. Technologiczny, jeśli chodzi o napęd naszych okrętów gwiezdnych. Oraz biologiczny, jeśli chodzi o sywilajzejszyn w tak odległych zakątkach kosmosu. Komunikacja! … Proszę połączyć mnie z wyższym przedstawicielem planety Ekszynia.
Łukasz Morawski, czczony Morasiem, wyższy przedstawiciel Ekszynii, wierny naszej Królowej Lidii. Zaanonsowano właśnie połączenie audio klasy splątania kwantowego, wobec czego jestem. I słucham.
Moraś, byku, cześć, tu Anarki, rozmawialiśmy już wielokrotnie.
Na litość Królowej Lidii! Protokół dyplomatyczny. Anarki, znasz li to pojęcie? Słucha nas teraz cała społeczność Ekszynii. Co sobie pomyślą? Owszem, ustaliliśmy już jakiś czas temu, że pozwolę Tobie na zwracanie się do mnie „per ty”. Ale… na litość Królowej Lidii – nie w tak wysokim rangą połączeniu! Ja cię bardzo proszę!
Wybacz. Ja tak już mam, że jak kogoś polubię, to bym gadał z nim, jak z dobrym kumplem. Ale mów, co tam u Ciebie.
Ten rok nazwałbym… ciekawym. Z jednej strony cieszę się, że powoli zmierza do końca, z drugiej – będę go bardzo miło wspominał, zarówno prywatnie, jak i zawodowo.
Masz na myśli wydawanie tej waszej gazetki?
Magazynu…
Oczywiście, że magazynu. Bo ja tak potocznie jakoś. Słyszałem, że u was coraz ciężej jest z czytelnictwem.
A my zdecydowanie nadal chcemy tworzyć nowe magazyny, nawet jeśli ostatnie kilkanaście miesięcy dało nam w kość – co zresztą mogliście zauważyć przy okazji jakichś drobnych wpadek.
Ano coś tam słyszałem. No i jakie wnioski na przyszłość?
Nauczeni na błędach, jakiś czas temu spotkaliśmy się całą redakcją i rozpisaliśmy dokładny rozkład jazdy na kolejne kilkanaście miesięcy. I muszę przyznać, że jest to naprawdę konkretny rozkład jazdy!
Czyli że co?
Zamierzamy przynajmniej raz w miesiącu wydać nową pozycję: nie zabraknie oczywiście kwartalnika oraz odświeżonego Retro, a do tego dorzucimy parę ciekawych wydań specjalnych, które bez wątpienia trafią w wasze gusta.
Niezła marszruta. Odpowiednik wydawania co miesiąc kolejnego numeru tej waszej gazetki. Słyszałem, że kiedyś tak mieliście. Tylko skąd ta pewność, że kolejne specjale trafią w nasze gusta? Z tego, co mi wiadomo – ten o „LoL-u” zbyt dużego popytu nie miał.
Skąd ta pewność? Zrozumiecie za jakiś czas!
Taką mam nadzieję. Dobra, bo nasi analitycy za chwilę chcieliby przyjrzeć się nie tylko waszemu słońcu, ale też wszystkim pozostałym gwiazdom z całej waszej galaktyki 346. Na miejscu – o wiele mniejszej od naszej Drogi Mlecznej, ale równie interesującej. Chociaż z Ziemi wyglądała na większą. Relatywizm, cóż poradzić. Tak że ten, może jeszcze pogadamy, ja tymczasem idę do Analizatorni i biorę się za patrzenie przez ramię naszym badaczom. Mówili coś o przyznawaniu gwiazdek. Mam gwiazdki przyznawać gwiazdom? Dziwne. Ale oni mają dosłownie… swój własny świat. Dobra, trzymaj się tam, Moraś, to znaczy wyższy przedstawicielu Ekszynii, ja się teraz skupiam w całości na całości 346. Zapowiada się ciekawa lektura.
Miłej lektury, dobrej zabawy oraz Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! Łukasz „Moraś” Morawski
Dobra, jestem w Analizatorni. Co tam macie?
KONTRAPUNKT / Erozja zaufania do treści online
Chen Pi
„W Państwie Środka bowiem od 1 września 2025 obowiązuje ustawa, która wymaga, aby platformy mediów społecznościowych znakowały treści stworzone lub znacząco zmienione przez sztuczną inteligencję.”
Co mnie obchodzi dokładna data? Jeszcze godzinę podaj.
„Nie dziwi więc fakt pojawienia się inicjatywy „Statement on Superintelligence” – publicznego apelu opublikowanego 22 października 2025 roku przez Future of Life Institute.”
Co mnie obchodzi dokładna data? Jeszcze godzinę podaj.
„Najnowsze analizy dotyczące sieci mówią o trzech czwartych treści, które powstały za pośrednictwem promptów. Co ciekawe, analogiczne zjawisko obserwowaliśmy parę dekad temu, a była nim tabloidyzacja prasy. Przyczyna obydwu fenomenów? Spadek IQ odbiorcy. Mechanizm ten można w zasadzie zastosować do każdej sytuacji, w której pojawia się sprzedawca i klient. Mniejsze wymagania tego drugiego owocują serwowaniem towaru pośledniej jakości. Proste?”
Hmmm… a tu już mamy nader ciekawe zagadnienie do analizowania w tej naszej Analizatorni. To stwierdzenie przedstawia prowokacyjną tezę, opartą na trzech głównych filarach:
1. Dominacja treści generowanych przez sztuczną inteligencję (AI): Informacja, że trzy czwarte treści w sieci powstało za pośrednictwem promptów, wskazuje na potencjalną rewolucję w sposobie tworzenia i dystrybucji treści. Niezależnie od dokładności tej konkretnej liczby, trend automatyzacji tworzenia treści jest faktem.
2. Analogia do tabloidyzacji prasy: Porównanie obecnego zjawiska do tabloidyzacji sugeruje obniżenie jakości, dążenie do sensacji kosztem merytoryki, co ma przyciągnąć jak największą liczbę odbiorców.
3. Hipoteza spadku IQ odbiorców: Teza, że zarówno tabloidyzacja, jak i zalew treści AI, wynikają ze spadku wymagań (lub IQ) odbiorców, jest najbardziej kontrowersyjną częścią stwierdzenia.
Odpowiedź na postawione tezy:
Mechanizm popytu i podaży: Główny mechanizm opisany w stwierdzeniu („Mniejsze wymagania tego drugiego owocują serwowaniem towaru pośledniej jakości”) jest zgodny z podstawowymi prawami rynku. Dostawcy dostosowują produkt do oczekiwań i wymagań konsumentów, dążąc do maksymalizacji zysku. Jeśli treści łatwe, szybkie i powierzchowne generują większe zaangażowanie (kliki, wyświetlenia, sprzedaż reklam), to rynek będzie dążył do produkcji właśnie takich treści.
Zmiana charakteru konsumpcji mediów: Zamiast mówić o „spadku IQ”, można postawić tezę o zmianie sposobu, w jaki konsumujemy media. W dobie przebodźcowania, natychmiastowego dostępu do informacji i mediów społecznościowych, uwaga odbiorcy jest towarem deficytowym. Treści generowane przez AI, podobnie jak tabloidy, często są zoptymalizowane pod kątem szybkiego przyciągnięcia i utrzymania uwagi, a niekoniecznie dostarczania głębokiej wartości merytorycznej.
Rola technologii: Upowszechnienie się narzędzi AI diametralnie obniża koszt i czas produkcji treści. W efekcie, zalew treści niskiej jakości jest także wynikiem dostępności technologii, która umożliwia masową produkcję „towaru pośledniej jakości” przy minimalnym nakładzie pracy.
Subiektywność jakości: To, co dla jednego jest „towarem pośledniej jakości” (np. krótki, generowany przez AI opis produktu), dla drugiego jest użyteczną informacją, pozwalającą zaoszczędzić czas.
Podsumowując, stwierdzenie trafnie wskazuje na paralele między różnymi erami rozwoju mediów i rolę mechanizmów rynkowych w kształtowaniu oferty. Jednakże diagnoza dotycząca „spadku IQ odbiorcy” jest uproszczeniem, które pomija złożone czynniki kulturowe, technologiczne i ekonomiczne wpływające na obecny krajobraz informacyjny.
Tak właśnie bym mógł (że tak powiem) syntetycznie do tego się odnieść, a i zapewne nie tylko ja.
„Szczerze mówiąc, niepokoi mnie nie tyle postępująca degradacja funkcji kognitywnych w społeczeństwie spowodowana notorycznym korzystaniem z social mediów (o czym można przeczytać w rozmaitych czasopismach, np. JAMA, New Media & Society czy Nature Human Behaviour), ile jego podatność na manipulacje.”
Wiem, przeglądnąłem ostatnio te 3 magazyny, gdy byłem w Empiku, choć jedynie pobieżnie. Ciekawa lektura. Żartuję. Wszak te pozycje nie są w Polsce dystrybuowane.
Krigor
„W sierpniu 2026 roku w całości już niemal wejdzie w życie przyjęty dwa lata wcześniej unijny AI Act regulujący m.in. kwestie obecności materiałów generowanych przez sztuczną inteligencję w różnego rodzaju usługach.”
Dlaczego nie ma dokładnej daty?
No i gdzie ten tytułowy kontrapunkt? Najwidoczniej mam zbyt niskie IQ, by go dostrzec. Zlewa mi się to wszystko w jakąś pacię. Dlatego ocena całości: **. Jako średnia, gdyż: * dla Chena Pi oraz: *** dla Krigora.
JAZDA DOWOLNA
Karol Laska / Gry, bądźcie trudne, ale nie chamskie
Nie mam zdania. Wolę FPS-y. Bądźmy szczerzy – one są kompatybilne z moim ilorazem inteligencji. Tymczasem gry wymienione przez Ciebie… to już niezbyt. Natomiast sam felieton – spoko. Daję ocenę: *****.
Ninho / Przestańcie mi gry spoilerować
„Weźmy choćby nadchodzące Resident Evil Requiem (…). Pierwszy zwiastun obejrzałem z przyjemnością, drugi – z bladym uśmiechem, trzeci… odpuściłem, podobnie jak jakiekolwiek wersje demo, gameplaye czy dzienniki developerskie.”
Nie mam zdania. Chociaż jedno jednak mam – jeśli uda Ci się ominąć wszelkiego rodzaju spoilery, będziesz mógł KONKRETNIE WTEDY stwierdzić… tak niewiele widziałem. Ciekawy tekst, zasługuje na: *****.
Huwer / Gram w zespole i właśnie wydaliśmy teledysk
„Czy to najbardziej bezpośredni tytuł, jaki widziały nasze łamy? Być może. Niemniej wykorzystam to miejsce do bezczelnej autoreklamy. W końcu Moraś dał mi na nią zielone światło, więc chyba nikt mnie nie skrzyczy.”
Moraś. Wyższy przedstawiciel Ekszynii. Spoko. Ta rubryka jest swoistym „Hyde Parkiem”, jak w naszej ziemskiej gazetce „PSX Extreme”, więc można pisać o swoich sprawach, a nawet… trzeba.
„Musicie coś o mnie wiedzieć – od zawsze marzyłem, by tworzyć muzykę.”
Ja od zawsze marzyłem, żeby napisać książkę.
„(…) gdy startowałem, nie dysponowałem żadnym warsztatem, lecz powolutku i sumiennie pracowałem nad kolejnymi tekstami. Postawiłem sobie konkretny cel – pragnąłem dołączyć do ukochanego CD-Action. Dziś wiem, że zawsze miałem w sobie sporo samozaparcia. To dzięki niemu moje artykuły zaczęły ukazywać się w naszym wspaniałym magazynie.”
Ja swój warsztat cały czas poleruję. Aktualnie… na pokładzie naszego krążownika gwiezdnego. Niczym majtek – pokład żaglowca.
„(…) Źrenice (…) „Endymion” (…) Życzę miłego odsłuchu!”
https://www.youtube.com/watch?v=G8Py8lXVR18
Bardziej cierpiała przed śmiercią, czy już po? Ale pewnie (jak zwykle) źle interpretuję. Aczkolwiek… nie jest już… sama, jak wtedy.
Twój felieton ma podobny zamysł, BRZMIENIE i emocjonalność – jak ten Wojciecha Tarczyńskiego, w najnowszym „Retro” (#9). Nie zmienia to jednak faktu, że… ma identyczną M O C! Tak więc… Huwer… dam: *****!
Rajmund / Japońskie szepty i niespokojne sny
„W tym roku wreszcie udało mi się zrealizować odwieczne marzenie o odwiedzeniu Japonii.”
Ja od zawsze marzyłem, żeby napisać książkę. A Twój felieton? Takie „Ohayo Nippon”, które lubię sobie poczytać od czasu do czasu, w gazetce „PSX Extreme”. Podobnież w gazeciątku „amaZINg”, choć ostatnio jakby mniej tego typu treści tam było. Natomiast Tobie daję teraz: *****.
Bastian / O obsr*waniu zbroi
Wybaczcie słownictwo, cytaty staram się wiernie przepisywać.
„Całkiem niedawno odkryłem, że przestałem bać się gier horrorów. (…) I ta chęć doświadczania pomogła mi się przemóc, przestałem bać się kreatur, ciężkiego klimatu i jump scare’ów, zacząłem je traktować jako środek wyrazu, doceniłem. Mierzcie się ze swoimi demonami!”
Nie, nie będę grał w gry, które wymagają dwukrotności mojego IQ, żeby samouczka przejść. O ile takiego posiadają. Te wszystkie setlery, sywilajzejszyny i tego typu. Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Tekst na: *****.
Moraś / Muzyka dla mej duszy
Moraś. Wyższy przedstawiciel Ekszynii.
„W „Mavericku” myśliwce nie startowałyby z taką pompą, gdyby w tle nie przygrywał kultowy „Top Gun Anthem”.”
Podczas pierwszego oglądania pierwszego trailera, gdy w środku zabrzmiał początek głównego tematu – miałem niemal ciarki na plecach. Gdy pod jego koniec usłyszałem delikatne pierwsze nutki – TAMMM… tam… tammm… tara… rara… tam… tam… – byłem w niebie. Ja chcę TURTLE BEACH VelocityOne Flightdeck! Od jakiegoś czasu (zazwyczaj podczas zgniatania kolejnych puszek) zastanawiam się nad kupnem tego typu „zabawki”, żeby doznawać… uczucia i odczucia – zrobienia tak…
https://www.youtube.com/watch?v=qSqVVswa420
0:32
Pozostanie w sferze marzeń. W… miejscu ponad niebem. Moja ocena Twojego felietonowego (ekhm) podejścia: _*****_. Dodatkowe znaczki dałem nie bez powodu. Dlaczego? To już musisz sam dociec.
Moraś…
Powiedz mi…
Ile czasu ZUŻYWA? Ile energii życiowej ROZŁADOWYWUJE? Odpisanie mi na mój komentarz. Gdy… było się w nim wspomnianym. W jakże pozytywnym świetle, oczywiście szczerze. Ile czasu to ZUŻYWA? Ile energii życiowej to ROZŁADOWYWUJE?
Zobacz…
„Moja ocena Twojego felietonowego (ekhm) podejścia: _*****_. Dodatkowe znaczki dałem nie bez powodu. Dlaczego? To już musisz sam dociec.”.
Dociekałeś w ogóle?
Ale spoko, z Adamem Piechotą mam identycznie pod górkę w kwestii jego tutejszej aktywności. Z Panią Magdą także. Raz mnie tutaj – ni z gruszki, ni z pietruszki – pozdrowiła, co mi czerwoną lampkę zapaliło momentalnie. Ale nie chce mi się dociekać powodów tego. Z tyłu głowy mam przekonanie, że ona ma (że tak wyolbrzymię) kontakty z włoską mafią, więc lepiej z nią nie zadzierać. Mówię serio.
ACTION REDACTION
„Jeżisz Maria, jak mawiają Czesi. Wkraczamy w 30. rok istnienia CDA, a więc także AR. Imponujące, przerażające, cudowne i zmuszające do pewnej refleksji nad przemijaniem…”
Inaczej nie szło zacząć tej wypowiedzi, co nie? There are some things in this world, redactor Smuggler, that will never change – parafrazując Morfeusza. Cóż…
Some things DO change – Krigor, w sumie, mógłby dokończyć.
Moraś, nooo… nie przepuszczaj takich tekstów. Skoro ów tak bardzo lubi je wciskać, to niech to czyni na swoim FB. Tam przynajmniej będzie wiadomo, z czym się ma do czynienia. Aczkolwiek… w „Action Redaction” także wiadomo. Choć w kilku poprzednich numerach, ten jegomość był bardziej powściągliwy w swej… dowcipności. Ukierunkowanej na tę konkretną wiarę. Chrześcijańską.
„Tymczasem zapraszam do lektury (oraz pisania listów do tej rubryki)!”
Źródełko wysycha? W tamtej gazetce też. Nieustannie.
Podsumowanie CDA Expo
Moraś: „To co, „na drugą nóżkę”?”
Ten tekst miał rozbawić? Czasem Smuggler mnie… irytuje, żeby nie użyć dosadniejszego sformułowania na „w”. Ale w tym przypadku, Moraś, uważam, że powyższe zdanie było… średnio dowcipne. Są jakieś granice. Wiem, są też różne poziomy poczucia humoru. Ale raczej nie w kwestiach zdrowotnych. Bolesnych. Niebezpiecznych. Masz świadomość, że mógł przy okazji złamać też rękę? Rozumiesz kwestię ewentualnego zagrożenia ze strony ustawienia poszczególnych mebli?
Refleksje czytelniczki CDA
„(…) nie stać mnie, by co miesiąc wydawać na grę 200-400 zł. Nawet mniejsze tytuły potrafią kosztować sporo, indyki nieraz wynoszą grubo ponad 100 zł, a ja nie czuję, że dobrze wydałam pieniądze, jeśli gra jest przy tym skandalicznie krótka.”
Smuggler: „Dobra, (…) NIE PODOBA SIĘ, TO NIE KUPUJ.”
Parsknąłem śmiechem! Doceniam taką autoironię.
Moraś: „Zestawić granie na telefonie z zabawą na handheldzie to jakby rozczarować się pływaniem w bagnie i odmówić przez to pójścia do Aquaparku.”
Brzmi jak slogan, który by mógł być umieszczany na opakowaniu od Steam Decka.
Moraś: „Niech świat nie wrzuca nas wszystkich do jednego wora, bo później dochodzi chociażby do takich sytuacji, że gdy Polak dostaje angaż w hollywoodzkim filmie, to mamy 90% szans, że wcieli się w Rosjanina. Podkreślajmy naszą wyjątkowość, gdzie tylko możemy.”
Chyba przesadzasz.
https://cdn.galleries.smcloud.net/t/galleries/gf-ycES-4jNg-CgZw_marcin-dorocinski-mission-impossible-dead-reckoning-part-one-1280×1067.webp
Ocena „Action Redaction”, sumaryczna, holistyczna. Nie wiem. Niech będzie: ****.
Dobra, musimy na chwilę przerwać te gwiezdne analizy. Gwiazdowe? Gwieździste? Gwiazdkowe? Semantyka. A dlaczego przerwać? Otóż dlatego, że właśnie wołają mnie na mostek. Połączenie audio, splątaczkowe – jak je nazywam. Chodzi o to, że dwa różne fotony mogą mieć w dowolnej od siebie odległości – tę samą wartość, to znaczy przeciwną, eee, dużo by opowiadać. Przekładając to na zera i jedynki – zyskujemy możliwość przesyłania danych. W tym… dźwiękowych. Choć wizualnych też, dowolnych w zasadzie. O nieograniczonej przepustowości. Natychmiast. Istny cud!
Zgadnijcie, kto dzwoni. Ja tymczasem będę zgadywał, w jakiej sprawie to czyni. A nie mówiłem, że zapowiada się ciekawie? Taka też jest planeta Ekszynia. Oraz cała… konstelacja 346. []
1. Nikt nie odnosi się do mojego powyższego ustosunkowania się do #346. Nikt nie broni Smugglera, nikt nie broni Morasia. Gdy doczepiam się do pierwszego – stając przy drugim. Gdy doczepiam się do drugiego – stając przy pierwszym. Oceniam tak, jak mi sumienie dyktuje. #nikogo
2. Nikt mnie nie pyta, czy JAZDA DOWOLNA w #346 zrobiła na mnie takie piorunująco pozytywne wrażenie, jak w #345. Nikt nie komentuje, że… guzik go obchodzi, że mi się zestaw wolantu z przepustnicą marzy. Za półtora kafla. Nikt nie oferuje, że mi taki kupi pod choinkę. Żartuję. Wczoraj przeczytałem gdzieś dłuższy esej, w którym internauta napisał, że grał w demko pewnej gry na necie i tam spytał nagle innego, czy by mu kupił pełną jej wersję. Tamten, tak o, kupił mu ją i przesłał. Później… ten obdarowany… sam kupował innym pełniaki, w myśl zasady… pay it forward.
3. Nikt nie ma „wątów” do moich „wątów” – w kwestii feedbacku mego do KONTRAPUNKTU. Nikt nie podnosi, że wszystkie zdania (mego odnoszenia się) – od „To stwierdzenie przedstawia prowokacyjną tezę, opartą na trzech głównych filarach:” do „Jednakże diagnoza dotycząca „spadku IQ odbiorcy” jest uproszczeniem, które pomija złożone czynniki kulturowe, technologiczne i ekonomiczne wpływające na obecny krajobraz informacyjny.” są… treścią wygenerowaną przez AI – co widać, słychać i czuć – a ja nie oznaczyłem tego należycie. Chociaż oznaczyłem, zobaczcie… „Tak właśnie bym mógł (że tak powiem) syntetycznie do tego się odnieść, a i zapewne nie tylko ja.”. Syntetycznie – słowo klucz. A i zapewne… – AI zapewne. Zakładacie, że aż taki inteligentny jestem? Gdyż zbliżonego wachlarza słów używam, podobnież łatwo? Niestety nie. Nigdy nie gram tu kogoś, kim w rzeczywistości nie jestem.
Wplecenia tamtych stwierdzeń Ej Ajki między moje – dokonałem celem zobrazowania, jakie to banalnie proste. Mogłem jeszcze – między tamte – dodać kilka własnych zdań, całkowicie rozmydlając genezę tejże analizy. Za dużo kombinowania, za dużo wyjaśniania później (co teraz czynię). Oraz… po co? Skoro… #nikogo.
4. Mój feedback do #346 opublikowałem wczoraj, czyli 11 grudnia 2025. Gdy Avok wrzucił jego recenzję. Natomiast RÓWNY ROK TEMU – 11 grudnia 2024, napisałem to…
https://zapach-papieru.pl/2024/12/cd-action-nr-1-2025-342/comment-page-1/#comment-1497
Czytamy tam…
„„Miłej lektury, dobrej zabawy oraz Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
Łukasz Morawski”
Może i szukałem dziury w całym, odnosząc się do kilku aspektów poruszonych we wstępniaku do grudniowego #342. Jednak ostatnie zdanie powoduje, że przychylnym okiem patrzę na całokształt. Jego autor miał na uwadze, by złożyć Czytelnikom życzenia nie tylko noworoczne, ale też te z okazji Bożego Narodzenia. (…) Oby za rok było identycznie. I za kolejne też.”
Jest.
„Miłej lektury, dobrej zabawy oraz Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! Łukasz „Moraś” Morawski”
Oby za rok było identycznie. I za kolejne też.
Nikt nie komentuje, więc ja muszę. Na koniec dnia… sztuka jest sztuka. Komentarze są, zatem widać (aczkolwiek podaję na przykładzie ZP), że magazyn nie poszedł w zapomnienie. Oczywiście, że nie poszedł, ma swój popyt, ma swoje komentarze w sieci. Ale nie ma jeszcze mojego odniesienia się do powyższego… odniesienia się poprzez Avoka, więc… odnieść się muszę. Nawaliłem tyle tych powtórzeń, ale taka to mechanika czasem, mojego pisania mechanicznego, choć staram się jej unikać niczym John Connor pewnych mechanicznych (to znaczy elektronicznych) mordulców. Zatem…
„Cieszy niezmienność relacji ceny do wielkości magazynu (…)”
Ciebie, Avok, cieszy. Mnie… dziwi.
„(…) martwi brak jakichś świątecznych bonusów.”
Ciebie, szefie, martwi. Mnie… [słowo „powiewa” jest dalece nie na miejscu, jakiego więc użyć?] ani ziębi, ani grzeje.
„Kod do gry, link do audiobooka, gazetka reklamowa (to było dwa lata temu), kalendarz (a to było ze 20 lat temu) – nic pod choinkę człowiekowi nie dadzą.”
Jak się nie podoba, to nie kupuj!
„Przyszły rok ma być spokojniejszy choć również dobry, czego mamy już symptomy („Nasze lata 90.”, „Switch Magazyn”, „GTA”), ale na więcej szczegółów musimy jeszcze poczekać.”
12 wydań na 12 miesięcy. Struktura napędowa identyczna do tej sprzed lat. Rozumiemy sytuację, pisałem tu o tym kilka miesięcy temu.
„Jak co roku o tej porze nadchodzi czas podsumowań. W CD-Action nie wysilili się specjalnie i zaserwowali czytelnikom dokładnie to samo co rok temu – przegląd opinii redaktorów, współpracowników i wybranych czytelników połączony z wyborem piątek najlepszych gier i największych rozczarowań. Ostatnio zmieścili się na 13 stronach, teraz i ludzi, i nominowanych gier jest więcej, więc przegląd zajął aż 17 stron.”
A tamten tekst o husarii miał ile?
„Przyznam się, że podoba mi się taka forma podsumowania (choć TOP 100 też bym nie pogardził) i zaliczę ten mega-tekst w pierwszej kolejności.”
Mogłoby być wydanie specjalne poświęcone temu zagadnieniu.
„Co do nominacji – jak dla mnie są niespodzianki, ale sprawdźcie i oceńcie sami.”
Eeeee, w ogóle brak słów. „Doom The Dark Ages” dali jako /\/\/\/\/\/ i to na /\/\/\/\/\/ miejscu. Czytamy w tym tekście, że…
„Ich nowe dzieło cierpi na notoryczne utraty tempa, ponieważ między kolejnymi starciami jest zbyt dużo przestojów.”
W których niby miejscach? Zaliczyłem CAŁĄ GRĘ (walkthrough na YT) i takowych nie widziałem. Owszem, trzeba (czasem mozolnie, choć mapa 3D czyni cuda) szukać znajdziek – celem upgrade’owania swego arsenału i postaci, ale jest to element znany z „lizania ścian” (głupie określenie) już w protoplaście „zagłady”.
I dalej czytamy…
„Zamiast brać udział w emocjonujących walkach, przemierzamy zbyt rozległe i monotonne mapy, aby odblokować kolejne punkty kontrolne.”
Serio? Nudziło Cię… granie? Monotonne mapy? Gdy na umechanicznionym smoku zasuwałeś, goniąc kormorany?
I teraz najlepsze…
„Dorzućmy do tego kiepską fabułę (…)”
W „Doomie”… kiepską fabułę. Raczysz kpić? Przypomnieć słowa Carmacka? Tylko że…
SPOILER ALERT
Scena odratowywania Doom Slayera była kiepska? Po tym, gdy… zniszczył pole siłowe. A może tamta, ze smokiem (Jack Welles pojawia się z tyłu głowy) też była kiepska? Albo gdy wszyscy stojący przed zamkiem – odruchowo cofali się, gdy Doom Slayer (przecież nie ich wróg) nadchodził? Odruchowo – rozumiesz? Bo się bali. Kiepska fabuła, co nie? Fabuła to składowa wszystkich scen. Dla mnie – wprost przeciwnie. Mapy monotonne. I jeszcze ta… no… balista… zapewne. Bo „Ballistic” ma w nazwie, a że chodzi w niej o taką siłę tegoż Crossbowa, to imp z tym (recka Krigora w #344).
„Reasumując, The Dark Ages stanowi podręcznikowy przepis na rozczarowanie.”
Niby dla kogo?
W serwisie „Metacritics” widzimy wersje, oceny i liczby recek od krytyków…
XBOX – 85 (28)
PC – 85 (72)
PS5 – 83 (70)
Czyli 8,5 na 10. Krigor (w #344) dał 7+. Mało tego!
„Doom: The Dark Ages received „generally favorable” reviews from critics, according to review aggregator website Metacritic.[24][25][26] OpenCritic determined that 96% of critics recommended it.”
https://en.wikipedia.org/wiki/Doom:_The_Dark_Ages
Faktycznie… podręcznikowy przepis na rozczarowanie. Ale chyba raczej powyższym tekstem.
„Zaliczę też dyskusję kolegów w „Kontrapunkcie”, o wiele moim zdaniem ciekawszą niż dysputy w „Opcjach dialogowych””
W tym całym KONTRAPUNKCIE nie dopatruję się 2 różnych spojrzeń, a zawsze były. OPCJI DIALOGOWYCH nie chciało mi się czytać. Moją ulubioną rubryką jest JAZDA DOWOLNA. Ona jest słońcem oświetlającym łamy „CD-Action”.
„Dlaczego po 30 latach wciąż czytam CD-Action? Nie wiem!”
Gdyż wychodzi. Dobra, jeszcze te kilka numerów jakoś utargamy. Żartuję. []
Nie da się rozruszać komentarzy pod artykułami dotyczącymi kolejnych numerów kwartalnika. Po prostu… nie da się. Istnieją 2 scenariusze skutków mojej tutejszej aktywności (dziejące się samoczynnie, ja ich nie inicjuję celowo).
1. Piszę własną interpretację słów (zazwyczaj błędną) któregoś z redaktorów/pracowników dyskobola. Następnie M publikuje tu… swa korektę. Stwierdzającą, że przecież tak nie jest. Zazwyczaj (zawsze?) ma rację. Cóż poradzić? Tak już ten świat jest skonstruowany, taki już… lore tego naszego ogniska.
2. Piszę własne przemyślenia, dotyczące sytuacji finansowej „CD-Action”. Następnie Moraś publikuje tu… swą korektę. Stwierdzającą, że przecież tak nie jest.
Nie ma trzeciego scenariusza. Po prostu nie ma. A przecież wystarczyłoby, żeby ktokolwiek odniósł się tutaj do jakiegokolwiek tekstu na łamach najnowszego numeru kwartalnika. Albo do któregokolwiek z wpisów na FB magazynu. Weźmy najnowszy…
https://www.facebook.com/photo?fbid=1267483875423286&set=a.550486713789676
Próbowanie rozruszania komentarzy. Trzy… dwa… jeden…
Zobacz, Adamie Piechoto. A teraz nakłaniaj Czytelników „PSX Extreme”, żeby kupowali „CD-Action”. Wrzucaj na socjalka miesięcznika – fotki tegoż, gdy obok leży kwartalnik. Przecież konkurencja tak samo czyni.
And I think to myself… what a wonderful world.
Avoka zbanowali na FB grupie „Retro”. Za to, że wrzucił tam reckę Waszego albumiku. Gaczy nie przeszkadza.
Kto to jest Gacza?
…jeden, zero. Zero jest przyczyną. Bliskie zeru absolutnemu zero wolnego czasu. Znokautowałeś interlokutorów ilością komentarzy, chwilowo brak chętnych, bo brak czasu na zebranie myśli. A dyskusja musi być porządna. Lub przynajmniej z zaangażowaniem. Pozorowana jest sztuką dla sztuki, bez sensu. Dlatego ostatnio zaglądam, ale mniej komentuję. Pozdrowionka.
Dziękuję Tobie za to, że skomentowałeś.
„Znokautowałeś interlokutorów ilością komentarzy”
Nie. Czy kod programu… nokautuje programistę?
„A dyskusja musi być porządna. Lub przynajmniej z zaangażowaniem.”
Nie. Przy ognisku, by się ogrzać… gdy mróz trzaskający… może usiąść Albert Einstein, mogą dosiąść się Beavis oraz Butthead, może umościć się każdy. Każdy może… totalnie IGNORE tenże ciąg mych komentarzy, jakby nie istniał. Dodając po prostu… swój własny. Który może mieć wartość 100x większą, niż moje powyższe nn paczek zdań (poziom trudności tegoż wyzwania: EASY). Wystarczy chcieć.
Zobacz…
Ty zechciałeś. Dodałeś swój komentarz. Dziękuję. Enty raz.
Przecież wystarczy napisać…
LOL FAJNY NUMER!!!111111111
Cóż. Ja i Perez nie mamy nad sobą oczekującej czegoś „góry”, nie ma inwestorów czy kierowników (okej, teoretycznie ja mam Pereza, ale mamy tę samą wizję, więc nie musimy się „sprawdzać”). Robimy nasz social marketing *tak, jak chcemy*. Na rynku są dwa wydawnictwa, w salonikach prasowych leżą obok siebie, nie ma potrzeby udawać inaczej. Nie zmniejszamy liczby potencjalnych czytelników naszego pisma, gdy wrzucamy zdjęcie, na którym miesięcznik, kwartalnik i wszystkie specjale są obok siebie. Nie umniejszamy naszej renomie, gdy pozwalamy zerknąć do naszych statystyk.
Jest okej. I zero presji dla CDA, by mieli robić podobnie. To inna konstrukcja, inny rodzaj biznesu.
„Na rynku są dwa wydawnictwa, w salonikach prasowych leżą obok siebie, nie ma potrzeby udawać inaczej. Nie zmniejszamy liczby potencjalnych czytelników naszego pisma, gdy wrzucamy zdjęcie, na którym miesięcznik, kwartalnik i wszystkie specjale są obok siebie.”
Dlaczego więc nie widzę identycznego podejścia u konkurencji? Uważam, że w świecie idealnym byłoby tak…
„PSX Extreme” leżący obok „CD-Action” – na fotkach wrzucanych przez kwartalnik oraz „CD-Action” leżący obok „PSX Extreme” – na fotkach wrzucanych przez miesięcznik. Symetria.
Albo…
Brak konkurencyjnego magazynu – na fotkach wrzucanych przez dane wydawnictwo. Symetria.
Idealnego świata nie ma. Symetrii brak. Przy czym oliwy do ognia dolewa fakt, że (powtórzę) Avok został zbanowany na FB grupie „Retro” za to, że wrzucił tam recenzję albumu wydanego przez „PSX Extreme”.
Pięknie napisane, w 100% zgadzam się z Kambrem Ordowikiem. I tak samo: zaglądam – ale mniej komentuję.
To mi wygląda tak, jakby kwartalnik dla miesięcznika nie stanowił żadnej konkurencji, a odwrotnie – wprost przeciwnie. A wygląda właśnie przez powyższe kwestie. Oraz przez to…
„Nie umniejszamy naszej renomie, gdy pozwalamy zerknąć do naszych statystyk.”
To już w ogóle jest fenomenem na skalę (może nawet i) światową. Niedawne słowa Pereza…
„Co do danych – ja mam z tym luz, że napiszemy, iż jakiś specjal to ma taką i taką przedsprzedaż. Wręcz mam wrażenie, że Czytelnicy to doceniają i działa to na plus, ale to może tylko moje wrażenie.”
https://www.psxextreme.info/topic/128659-psx-extreme-339/page/6/#comment-5540452
W odniesieniu do komentarza jednego z forumkowiczów…
„To tak jeszcze z ciekawości zapytam: czy takie dzielenie się danymi sprzedażowymi (nawet na bieżąco z przedsprzedażą) to nie jest zbyt szczera praktyka? Konkurencja widzi te liczby, więc nie muszą pewnych tematów próbować, aby się dowiedzieć jaki jest potencjał.”
Identycznego podejścia nie widzę u konkurencji.
„PSX Extreme” oraz „CD-Action” w tych aspektach to są… dwa różne światy. Choć przecież są jednym – prasą grową.
Napisałeś…
„Jest okej. I zero presji dla CDA, by mieli robić podobnie. To inna konstrukcja, inny rodzaj biznesu.”
Ano niby tak.
Naruto88, stwierdziłeś…
„Pięknie napisane, w 100% zgadzam się z Kambrem Ordowikiem. I tak samo: zaglądam – ale mniej komentuję.”
Ale w ten sposób cierpi na tym nasz serwis. Jest mniej komentarzy, mniej wymiany spostrzeżeń, mniej polemiki i mniej burz mózgów. Wszystkiego tego jest mniej.
Nikt nie chce, żebyś znikał ani pisał sam… Zwracam uwagę tylko na to, że nadmiar komentarzy jednej osoby często zamyka rozmowę, zamiast ją otwierać