Strona główna » Newsy » Retro nr 2/2025 (9) – nowe, lepsze. Na pewno?

Retro nr 2/2025 (9) – nowe, lepsze. Na pewno?


Opublikowano: 28/11/2025 | Autor: Avok

Z prawie miesięczną obsuwą pojawił się wreszcie dziewiąty numer magazynu Retro. Po rezygnacji Smugglera pismo przez dłuższy czas leżało odłogiem, aż w końcu znalazł się człek gotów pociągnąć wózek dalej. Znany z CD-Action Grzegorz [Krigor] Karaś posklejał całość do kupy i w efekcie trzymam w dłoniach „nowy, lepszy” (tak stoi na okładce) numer. Pewne że jest grubszy i niestety droższy (132 strony za 35 zł), ale czy lepszy? Zerkam na ładną, przywodzącą na myśl plakat promujący Pixel Heaven okładkę i zaglądam do środka.

To co od razu rzuca się w oczy to rezygnacja z wydań tematycznych. Mamy więc wszystkiego po trochu, w stylu „dla każdego coś dobrego”. Znajdą się zwolennicy, jak i przeciwnicy takiego rozwiązania, ja sam mam mieszane uczucia. Patrzmy dalej. Działy rozmnożyły się i zamiast dotychczasowych trzech mamy pięć. Doszły „Play” i „Tech”, a „Varia(cje)” skrócono do „Varia” i w jego ramach wydzielono rubrykę z felietonami. W „Play’u” zamieszczono recenzje remasterów, reedycji, modów i remake’ów, Wprowadzono metryczki z ocenami i wyróżnik „Retro poleca”. Do „Techa” natomiast wrzucono testy sprzętowe starych i nowych gratów, a także inne artykuły podchodzące pod sprawy techniczne (np. o początkach netu w Polsce czy zgrywaniu programów z radia).

Nowy naczelny Retro

We wstępniaku Krigor pisze o odświeżeniu szaty graficznej pisma, ale gdybym nie przeczytał, to bym nie zauważył. Zmiany są tak subtelne, że nie ma o czym mówić. W paru miejscach pojawia się odrobinę inna czcionka, dodano pixelowate avatary autorów (uwierzcie mi – paskudne!) i nowe elementy graficzne: metryczki w recenzjach i znaczek jakości. Poza tym graficznie jest to wciąż stare, dobre Retro.

Tak naprawdę wszystkie nowinki furda, jeśli nie ma dobrych autorów. Nie wszystkie nazwiska, znane z poprzednich numerów, odnajdziecie. I nie chodzi tylko o tego gościa z lustra, do którego uśmiecham się łobuzersko. Personalnie nie jest jednak źle. Widzę nowych felietonistów w osobach Marcina Borkowskiego, Wojciecha Tarczyńskiego (Stare Konie) i Michała Pisarskiego (nowego felietonisty PSX Extreme). Z zadowoleniem odnotowuję obecność Bartka Kluski, który zawsze jest gwarantem ciekawych tekstów, a także Tomka Kreczmara, Mateusza Witczaka, Jakuba Rzepeckiego (RetrGralnia) i Smugglera, którego widać całkiem się nie pozbyli. Przerzucając strony nietrudno jednak nie zauważyć, że najwięcej tekstów napisał sam naczelny, ze wsparciem kilku „ekszynowców”. Tak to jest jak się ktoś bierze za robotę niecały miesiąc przed deadlinem 🙂

Sklep retro w Nowym Jorku

Ustaliliśmy już, że koniec z numerami tematycznymi. To o jakich grach w tym Retro piszą? Ano o wszystkich: FPS-ach (Battlefieldy) i RPG-ach (Might & Magic VII), survival horrorach (Dino Crisis) i strategiach (Stars!), zręcznościówkach (River Raid) i strzelankach (Return Fire). Do tego utworzyli kolumny „Mrożony Indyk” (o nowszych tytułach stylizowanych na stare) i „Stara kaszanka” (o padakach wydanych nie wiadomo po co). Jestem ciekaw, jak Wam się podoba ten wybór tytułów, bo mnie nie za bardzo – wydaje się mocno przypadkowy i wyciągnięty „z kapelusza”. Jakby opublikowali coś co mieli akurat pod ręką.

Jakkolwiek działy growe raczej słabo oceniam, o tyle szeroko pojęta publicystyka oferuje moim zdaniem dużo ciekawych tematów. Artykuły o śmieszkowaniu w grach, historie Bullfroga, chatbotów, Warhammera czy Xboxa 360 dają radę. Chętnie oglądnę Amigę 500 od środka (znam ją raczej z zewnątrz), poznam garść handheldów do gier retro, poczytam o wybielaniu konsol (mnie średnio poszło) i inwestowaniu w stary sprzęt. Nie ominę też relacji o wizycie w sklepach z retro artykułami… w Nowym Jorku. Tam jeszcze nie byłem 🙂 A i to nie wszystko, bo w „Varia” tradycyjnie znajdę kącik kulturalny i materiały z zakresu muzyki, filmu i literatury. Niedużo tego, ale zawsze coś. Pozostały jeszcze felietony – jeśli lubicie to na deser macie pięciopak do zaliczenia.

Po siedmiu miesiącach czekania Retro powróciło. Niby sporo pisałem o zmianach, ale tak naprawdę, poza rezygnacją z tematu przewodniego i wprowadzeniu ocen do recenzji reszta nowinek to duperele. Takie trochę mieszanie w kociołku, przesuwanie artykułów z jednego działu do drugiego. Jak dla mnie, o jakości pisma zawsze decydowała publicystyka i pod tym względem jestem zadowolony. A zmiany? Dla jednych są na lepsze, dla innych na gorsze. Ważne żeby Retro się dobrze sprzedawało, bo oferuje dużo ciekawych materiałów, a konkurencji praktycznie brak. Biorę się za czytanie i do zobaczenia za pół roku 🙂

Retro nr 2/2025 (9) – przednia okładka
Retro nr 2/2025 (9) – tylna okładka

źródło zdjęć:
Retro nr 9

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

58 Komentarzy

  1. W najnowszym odcinku podcastu „CD-Action AIR”, Bastian dzieli się z nami szczegółami dotyczącymi najnowszego numeru „Retro”. Dowiadujemy się między innymi, że…

    „No, także troszeczkę odświeżyliśmy fonty, są nowe. Bardziej poszedłem z way porvave’u (…)” (17:30)

    https://www.youtube.com/watch?v=4N_96jwGYnQ

    Mniejsza o skomplikowane nazewnictwo.

    Co nas powinno w tym wszystkim interesować? Otóż to, że kładziony jest duży nacisk na promowanie #9. Widzimy to w zdjęciu profilowym facebookowego konta magazynu i w jego zdjęciu w tle. Oraz we wielu wpisach. A także w powyższym odcinku podcastowym. Za czasów Smugglera, to wydanie specjalne miało ambicje przejścia na… kwartalnik. Nadal ma. Czy ziszczalne?

    1. Mam żal do Bastiana. Oczywiście niesłuszny. Ale mam. Za to, że jakiś czas temu (także w podcaście) hajpował zmianę w kwartalniku. A że Pani Lidia to, a że drukarnia to, wiadomo, koszty, ale spoko, jeszcze tylko niemal pstryknąć palcami i będzie (tak, wiem, to było trochę bardziej złożone).

      Rozpisywałem się tutaj wtedy, odnośnie do – przewidywanej przeze mnie – formy tejże odnowy. Z tyłu głowy mając, że całkiem prawdopodobna będzie (w związku z tym upgrade’em) podwyżka ceny magazynu.

      Gdyby ów pomysł wszedł w życie – ponownie bym się tutaj rozpisywał. A że to zrobili tak właśnie, a że dokładnie o tym pisałem (albo że jednak jest inaczej), a że myślałem o wzroście ceny do tylu złotych, a jest inny. I to i tamto i siamto. Analiza taka, sytuacyjna. I co? I pstro!

      Coś tam i wylądował. I całe tamto hajpowanie Bastiana też… coś tam.

      No i dlatego właśnie mam żal do niego. Oczywiście niesłuszny. Ale mam.

    2. 1:22:35 o_O

      Początkowo myślałem, żeby tymi właśnie słowami (i jeszcze pogrubionymi – dla wzmocnienia efektu) zacząć ten komentarz. Następnie dodać jakieś wodolejstwo i dopiero pod koniec wyjaśnić, że jest to jedynie cytat. Ale Avok chyba nie byłby wtedy zbytnio zadowolony, zatem podaję jedynie timestamp i oczy robię ze zdziwienia.

  2. Poprzednie numery były bardziej uniwersalne. Przejrzałem i niestety mało interesujących tematów jest w tym wydaniu. Czekam na Game Again. Mam nadzieję, że nie zawiodą.

    1. Kwestia gustu. #9 jest pierwszym numerem, który nie jest ukierunkowany w danym temacie. Zatem posiada (że tak to nazwę) swoisty misz-masz, a raczej… szwedzki stół (w pozytywnym znaczeniu).

      Artykuły mają dużą rozpiętość tematyczną. Od tekstu przesadnie (moim zdaniem) ferującego grami brutalnymi (wliczając tę o gwałcie), bardziej chyba jednak pasującego do standardowego wydania kwartalnika niż do odskoczni wspomnieniowej – do na pełnym luzie napisanego felietonu dotyczącego aktualnego spojrzenia na grę „Soldier of Fortune”.

      Od recenzji paczki „Heretic + Hexen” (9+) – do dwóch STARYCH KASZANEK (nawiązanie do KASZANKA ZONE).

      Od wspominania (tak już nie będzie) korzystania z 0202122 – do „nowego” C&C (tak będzie).

      Jest oczywistym, że nie wszystkie teksty są dla każdego… najciekawszymi. Uważam jednak, że takich w #9 nie brakuje.

      1. Anarki doceniam, że #9 ma dla Ciebie formę „szwedzkiego stołu”, ale ja oceniam go inaczej. Dla mnie większa mieszanka tematów nie przełożyła się na większą atrakcyjność numeru- kilka tekstów po prostu mnie nie zainteresowało- tak jak wcześniejsze wydania potrafiły. To nie kwestia „rozpiętości”, tylko subiektywnego odbioru, który w moim przypadku był słabszy niż zwykle 🙂 I wiadomo – doceniam wysiłek autorów, ale dla mnie poprzednie wydania były po prostu bardziej ciekawsze.

      2. Przesadzasz! Jesteś chyba jedyną osobą, której najnowszy numer się nie spodo…

        „Mam i kasa w błoto. Bardzo nudne wydanie. Leci zwrot do empiku.”

        [Tutaj wklejam odpowiedź Morasia: „Daj znać, jak poszło.”. Co się dzieje z tym światem? Moraś NIGDY by tak nie odpisał. Jest ostoją dyplomacji, jest (moim zdaniem) przeciwieństwem CormaCa w tej kwestii. A teraz co? Kluska ma bejsbola pod pazuchą (metafora), Moraś railguna (metafora) sobie sprawił. W T F ?]

        „Za mało retro w tym Retro.”

        https://www.facebook.com/photo?fbid=1284239243701055&set=gm.1968257934032804

        Z innej beczki…

        „Jaki jest nakład pisma? I jaki był poprzedniego? Czy bez zmian? (…)”

        CormaC: „Nakład bez zmian.”

        Ale J A K I?

        b-side na PL-RUG rok temu (czy 2? nie pamiętam już) powiedział, że 15K.

      3. Errata (aaa bo zaaferowany jestem odpowiedzią Morasia).

        Odpowiedź CormaCa była dłuższa, a ja zapomniałem dać wielokropek w nawiasach.

        Teraz powyższe komentarze w całości…

        „Jaki jest nakład pisma? I jaki był poprzedniego? Czy bez zmian? Ja już zaczynam czytać i mam pewne uwagi i spostrzeżenia, ale podzielę się, gdy zapoznam się z całością”

        CormaC: „Nakład bez zmian. Podziel się proszę przemyśleniami, jak skończysz czytać. Dzięki!”

        Dlaczego Moraś tak (nazwijmy rzecz po imieniu) złośliwie odpisał? Nie rozumiem tego.

      4. Naruto88… znalazłem kolejny głos w omawianej przez nas kwestii…

        https://www.facebook.com/groups/cdactionretro/posts/1967507744107823/?comment_id=1967590060766258&reply_comment_id=1968477930677471

        w którym czytamy między innymi…

        „Poprzednie numery czytałem praktycznie od deski do deski, w najnowszym jest więcej rzeczy, które mnie nie interesują.”

        oraz…

        „Może to głupie, ale aż mi się przykro zrobiło jak kartkowałem nowy numer po odebraniu do z paczkomatu.”

        Czyli jednak coś jest na rzeczy.

      5. jaki jest sens w kupieniu nowego numeru magazynu growego „Retro”?

        „Sens zakupu najnowszego numeru magazynu „Retro” (wydanie nr 9, premiera 26 listopada 2025 r.)
        polega na dostępie do gruntownie odświeżonej formuły magazynu, zwiększonej objętości (do 132 stron) i masy nowości, a także na możliwości otrzymania pełnej wersji gry.

        Główne korzyści z zakupu:

        Nowa formuła i większa objętość: Magazyn przeszedł gruntowne odświeżenie, oferując więcej treści na 132 stronach.

        Zawartość dla fanów klasycznych gier: Numer zawiera recenzje, publicystykę i artykuły poświęcone grom retro.

        Pełna wersja gry: W ramach promocji przedsprzedaży (preorderu) można było otrzymać pełną wersję gry Heroes of Might and Magic 3: Complete.

        Nostalgia i unikalne treści: Magazyn ma na celu wzbudzenie nostalgii i dostarczenie unikalnych, pogłębionych treści, których często nie można znaleźć gdzie indziej.”

      6. „Wkład znanych autorów: W tworzenie magazynu zaangażowani są doświadczeni dziennikarze (np. ze starej gwardii CD-Action), co gwarantuje wysoką jakość tekstów.

        Ostateczny sens zakupu zależy od Twojego osobistego zainteresowania tematyką retro gamingu, chęci wsparcia papierowych wydawnictw oraz atrakcyjności konkretnej zawartości danego numeru (artykułów, dodatków). Szczegółową zawartość najnowszego numeru możesz sprawdzić na stronie internetowej CD-Action.”

      7. Pisząc natomiast „po ludzku”…

        Teraz tak pomyślałem… w tym moim Schneiderze – gdy naciskałem na EJECT, to pokrywa magnetofonu odskakiwała jak z katapulty, czy powoli się wysuwała? Poświęciłem chwilę na próbowanie przypomnienia sobie tego. Bezskutecznie. Aczkolwiek… samo myślenie o tym było przyjemne.

        Mniej przyjemne są wspomnienia związane z „wielką wodą”. Śledziłem wtedy wiadomości w telewizji, czytałem newsy o tym w telegazecie, interesowałem się tym. Grami FPP także. Czytałem „FPP Zone”. Felieton Wojciecha Tarczyńskiego łączy ze sobą wszystkie te 3 elementy. Pobudza we mnie wspomnienia.

        DaeL napisał o grze „Dying Breed” (Early Access) – bardzo, ale to bardzo wzorującej się na C&C. Nie znałem tego tytułu. Aktualnie jestem w trakcie oglądania walkthrough na YT.

        https://www.youtube.com/playlist?list=PLFl3jwQIfR7_9f2AS1BIIH-4HcWHP2Lh5

      8. Dlaczego bazukarz śpiewa sobie koszarową przyśpiewkę i to głosem jakby ze studni wychodził? Dlaczego pojazdy driftują jakby miały zbyt mało animacji przypadających na ich obracanie się wokół własnej osi? Dlaczego budynki migają światełkami niczym choinka? Dlaczego wybuchy wyglądają jakoś tak dennie?

        Po co światu kolejny klon C&C? Dla wspomnień. News DaeLa też. Pozostałe teksty też. „Retro” #9 też. Choć każdy z nas ma je inne – sens kupna tego wydania jest wspólnym mianownikiem.

        Where out thoughts travel back in time… – parafrazując hasło „Retronics”. Bringing lost and forgotten memories back from the depths… – parafrazując hasło „Nightdive Studios”.

    2. Najnowszy Retro jeszcze nie trafił w moje ręce. Na pewno doceniam i pozytywnie oceniam oryginalną okładkę zaprojektowaną specjalnie dla tego wydania. W kwestii tematów faktycznie jakoś bez rewelacji, zwłaszcza że mamy sporo okragłych rocznic gier i sprzetów (bez wnikania w szczegóły bo co chwila o czyms słyszę i może to tylko subiektywne wrażenie). Na pewno miłoby zobaczyć wiecej tematów o konsolach, jednak wiadomo, że to jednak redakcja o korzeniach PC 😉

  3. Niech fakt, że PRZECZYTAŁEM CAŁY wpis Krigora… świadczy o tym, że zapoznać się z nim – warto.

    https://www.facebook.com/KrigorePL/posts/pfbid0kqedC13cTs5guxjzsdpzz1AzLXxBcMqjdZJDvNZ3ZmNxNVaDicjbniKoJx8NXuKtl

    Krigor… jesteś następcą Smugglera. Wygląda na to, że… nader godnym. Przedstawiłeś właśnie cały proces tworzenia tego wydania specjalnego. Widzimy wyraźnie, że… wkładasz serce w ten magazyn. W ten TWÓJ magazyn. Zatem… Live long and prosper, „Retro”. Live long and prosper. Tak było, tak jest i…

    1. Paliwowo-powietrzna. Sik sik sik sik sik… cik!

      Jakoś tak… pusto było pod tym artykułem, zanim się „za niego zabrałem”, co nie? Jedynie DWA komentarze M i JEDNA odpowiedź Avoka. Pustawo coś – w porównaniu z innymi tutejszymi wpisami. Rozumiemy teraz wagę mojej tutejszej obecności? Tymczasem… gdy oczekuję debaty nad omawianymi przeze mnie kwestiami – czasem napotykam na… poprawianie mnie, że przecież (jak zwykle) nadinterpretuję coś. Motywujące takie coś jest, nie? Szalenie!

  4. Nie będzie mojego odnoszenia się do #9 – w postaci felietonu. Będzie za to system komentarzy, powiązanych ze sobą w komentarzach – powiązanych ze sobą w obrębie tego artykułu. Wszystko zrozumiałe? No to lecimy…

    1. Rocket jumpem w moralny niepokój skacze Mateusz J. Bonifaczuk.

      „Wspierani przez ewolucję, używamy brutalnej siły od zarania dziejów.”

      A blood-black nothingness began to spin.

      „Przemoc to nestor wśród naszych zachowań oraz istotny element każdej wytworzonej przez człowieka kultury.”

      A system of cells interlinked within…

      „Nic więc dziwnego w tym, że nie tylko trafiła do gier, ale i rozgościła się w nich tak samo jak w kinematografii.”

      Cells interlinked within cells interlinked within one stem.

      „Ta ostatnia przedstawiała mord i zniszczenie, zanim gry dojrzały do inscenizowania ich z pomocą ledwie czytelnych zlepków pikseli.”

      And dreadfully distinct against the dark, a tall white fountain played. Within cells interlinked. Within cells interlinked. Within cells interlinked.

    2. Pokolenie 0202122 czyli Bartłomiej Kluska. Ale ja też. Oraz wszyscy Czytelnicy „Retro”. A także naszego ZP.

      „Usługa była fatalna i bardzo droga (…)”

      Ja korzystałem z niej na początku lat ’00 i nie narzekałem.

      Retro Games THEC64 Mini Black Edition podłączył do prądu Dawid „DaeL” Biel.

      „Kto śledzi rynek sprzętu retro chociażby pobieżnie, ten zauważył, że obecnie ceny starych komputerów i konsol odleciały w przestrzeń kosmiczną.”

      Czyli krótko mówiąc – RETRO zdrożało. Takie czasy.

    3. „Z kolei sentyment wykazują w znacznej mierze ludzie w średnim wieku, utożsamiający granie na „Gumiaku” czy „Przyjaciółce” ze szczęśliwymi czasami dzieciństwa. Choć przykro to pisać, bo wszyscy chcielibyśmy przecież żyć wiecznie, ich grono zacznie się kurczyć.”

      Ciężki temat. Widzę – po ważeniu słów – że dla DaeLa też. Jakiś czas temu pisałem tutaj o tym, ale w kontekście kupowania prasy growej. Także ważyłem słowa. Trzeba.

    4. Co ja właśnie nakombinowałem? Przecież 2 powyższe cytaty pochodzą z artykułu Czy warto inwestować w sprzęt retro?, który napisał Michał Walczewski. Wklejam tutaj poszczególne fragmenty z draftu mojego opracowania. Wklejam bezmyślnie. Z opracowania bezmyślnego. Lecimy dalej…

      „Następne pokolenie będzie zaś darzyło sentymentem coś pokroju 386 SX 25 MHz, patrząc na C64 jak my dziś na komputery Odra.”

      Coś mi nie pasuje w takim właśnie przedstawieniu zmiany pokoleniowej w linii czasu. Grałem na Schneiderze, a mój pierwszy komputer miał na pokładzie… 386 właśnie, ale DX (czyli z koprocesorem, wot tjechnika! xD). Zatem dla którego niby pokolenia – ów procesor ma być tym, czym dla nas jest obecnie… CPC 464? Dla naszych dzieci (nie mam, uogólniam) – już Athlony są chyba traktowane jak właśnie Odra. Choć mogę się mylić.

    5. Niemniej jednak – bardzo ciekawy tekst. Czytałem jednym tchem. Jakoś tak wciągnął mnie w ten retro świat.

      Więc jeszcze raz…

      Retro Games THEC64 Mini Black Edition podłączył do prądu Dawid „DaeL” Biel.

      „(…) tak jak w zwykłej edycji – klawisze komputerka są tylko atrapą (…)”

      Tak jak moje zainteresowanie tym komputerkiem.

      „Czym zatem Black Edition różni się od poprzedniej wersji? Cóż, przede wszystkim kolorystyką. Nowe wcielenie ma charakter limitowany i kolekcjonerski, jest więc nieco efektowniejsze.”

      Limitowane! Pewnie zaraz zejdzie cała pula! Idę kupić! Kolekcjonerskie! Zaszpanuję przed innymi! Biegnę kupić! Efektowniejsze! Mucha nie siada! A jak usiądzie, to jej nie widać! Lecę kupić!

    6. „Na plus poprawionej wersji joysticka należy zaliczyć opór i klikalność mikrostyków.”

      Mam nadal w uszach – dźwięk drugiego joysticka, który dokupiłem do mojego Schneidera. Cyk, cyk, cyk, cyk… Nieporównywalnie lepsze wrażania podczas grania. Oraz przełącznik AUTOFIRE czy jakoś tak, na lewo od górnego FIRE. Jaka nostalgia mnie ogarnęła. Nie limitowana. Nie kolekcjonerska. Nie efektowniejsza. Jakaś taka z głębi wspomnień.

      „Na minus – przynajmniej w egzemplarzu, który mi się trafił – wykonanie przycisków „fire”. Sprzęt rejestruje nawet najlżejsze ich dotknięcie.”

      Miejmy nadzieję, że w pewnej walizeczce zwanej CZEGETEM – przynajmniej w egzemplarzu, który trafił się jej posiadaczowi – nie zastosowano podobnej konstrukcji. Miejmy nadzieję.

    7. „M*A*S*H” Absurdy wojny w szpitalu polowym opisuje Grzegorz „Krigor” Karaś.

      „(…) moim zdaniem warto znów po niego sięgnąć (…) choć czasami uśmiech pozostawia w ustach naprawdę gorzki smak.”

      Zwłaszcza w obecnych czasach.

      Nowojorczanka z mieczem doczekała się opisania jej przygód przez Smugglera, w rubryce FANTASTYKA RETRO.

      „W 1993 roku wszystkie te teksty zostały zebrane w tomie „Maureen Birnbaum, Barbarian Swordsperson”.”

      Person? Rozumiem w dzisiejszych czasach. Ale ponad 3 dekady temu?

    8. Gry „na wagę” opisuje Krigor.

      „Brałem kolejne nośniki do ręki, oceniałem ich masę i… kupowałem te najcięższe. Wymyśliłem sobie, że skoro dana konstrukcja waży więcej, to wewnątrz musi być sporo elektroniki, która mieści dużo danych – a to powinno przełożyć się na ciekawą zabawę.”

      Czy to się faktycznie sprawdzało? Odpowiedź znajdziemy w kolejnym akapicie. Krigor, Ty MacGyverze kartridżowy!

      Rusz głowicą, człowieku! – zwraca się do nas Smuggler w swoim tekście nowo powstałej rubryki UNDELETE.

      „Posiadacze Spectrumów dokonywali tego na słuch: im więcej wysokich tonów dało się usłyszeć podczas odczytu danych, tym lepiej. Oczywiście istniały do tego specjalne programy – ale żeby wgrać któryś z nich, trzeba było mieć wcześniej dobrze ustawioną głowicę…”

      Stare dobre czasy. Pamiętam, że miałem jakiś program do tego.

    9. Linie chyba musiały być jakoś ustawione względem siebie, ale szczegółów nie pamiętam, a może i nawet ten fakt przekręcam. Na Schneiderze się w to raz bawiłem. Ponad 3 dekady temu. Istne… retro.

      „Dużo prościej wyglądało to w przypadku C64 (…) kręciłem śrubokrętem tak, by dwie wyświetlane na ekranie linie były możliwie cienkie i zwarte.”

      Możliwe, że u mnie było też coś w tym stylu. Smuggler, Ty MacGyverze śrubokrętowy!

    10. Wspomnienia salonowego bywalca: Level 02 – felieton, który napisał Paweł „MrJedi” Musiałowski, również wpisuje się w szeroko pojęte RETRO. Także traktując o pomysłowości technicznej. Oraz o graniu. Ale też… traktowaniu. Uczniów znajdujących chwilę ucieczki od tej jakże szarej rzeczywistości tamtych czasów – wolny czas spędzając w salonach gier. W tym przypadku… swoistym bossem z ostatniego poziomu była nauczycielka od matematyki (jednocześnie też wychowawczyni). Jaką super bronią dysponowała?

      „A karą, jak zwykle, było użycie wielkiego, kanciastego, wykonanego z drewna i metalu cyrkla, który czasami służył do rysowania kredą okręgów na tablicy, a najczęściej do prozdrowotnego oklepywania naszych siedzeń.”

      Czasy „wychowywania” uczniów za pomocą bicia – na szczęście odeszły w niepamięć. Można je wyrzucić do kosza na śmieci.

    11. MODULATOR

      Uprzedziłem, że moje odniesienie się do dziewiątego numeru „Retro” będzie… nader inne? Uprzedziłem. Jedziemy dalej.

      Make it stop!

      A właśnie że nie! Czemużbym miał? Co tam Krigor wziął na tapet, tym razem w rubryce PLAY?

      It hurts!

      Trudno! Jestem JEDYNĄ osobą, która odnosi się tutaj (w komentarzach, rzecz jasna) do kolejnego numeru… czasopisma dla fanów klasycznych gier. Jeżeli ja tego robił nie będę – nie będzie tego czynić nikt. Tak już jest, po prostu. Trzeba się do tego przyzwyczaić.

      Call of the Void – modzik do Q][, ale jego wersji od NDS. Nadążacie, nie?

      „Akcja tego moda toczy się bezpośrednio po wydarzeniach przedstawionych w kampanii Call of the Machine, która zawitała do świata Quake’a II dzięki wydanemu w 2023 roku remasterowi.”

      Wiemy.

    12. „Po uwięzieniu w Pustce główny bohater tamtej historii nawiązuje kontakt z jednym ze starożytnych Vadrigarów i w ten sposób dowiaduje się, że Stroggowie nie tylko przetrwali, ale też mogą wrócić jeszcze silniejsi.”

      W takim razie cała ta pierwotna wyprawa ludzkości w stronę Stroggosa… nie miała najmniejszego sensu. Cofnąć się w czasie! Już? Dobra. Odwołać wyprawę! Powtarzam… odwołać wyprawę! To nie ma sensu.

      „Innymi słowy, „rozmnażają się” przez rzeźnickie praktyki, tak jak zostało to pokazane w Quake’u 4.”

      Przecież już w „dwójce” było to przedstawione tak obrazowo, jak to tylko było możliwe. Więc skąd nagle porównanie do „czwórki”?

      [komentarz do screena]
      „Nie wiem jak wam, ale mnie na widok tej lokacji mordka uśmiechnęła się sama.”

      Zmodyfikowane DM4?

    13. „Call of the Void zderza bowiem ze sobą światy pierwszej oraz drugiej części Quake’a. I to na wielu płaszczyznach.”

      SPOILER ALERT

      Cóż za pomysłowość. Shambler się w lawie przewraca, prądem rażony. Gdy ujrzałem (walkthrough na YT)… schizy… Tak, wtedy już schizy ostatniego z wysyłanych marines…

      https://www.youtube.com/watch?v=K4TfhUgv0uc

      28:22

      Moje struny nostalgii, na których NDS zagrało… zerwały się. Po prostu zerwały się. Tamto demko „Quake”, z płytki „CD-Action”. Ostatnia jego misja. Ponownie, po tylu dekadach.

    14. „Trochę mi szczena opadła, gdy zobaczyłem tu np. wariację na temat E1M7 – spędziłem na taj mapie setki godzin zarówno w Q1, jak i w Q2 (w dawnych latach w kafejce mieliśmy taką dodatkową, stworzoną przez społeczność lokację do multi).”

      Ja tak miałem przy COTM od NDS, o czym wyżej wspomniałem.

      Znalazłem…

      https://www.youtube.com/watch?v=YL3-x0_Q_AY

      2:16

      Teraz zrozumiałem tamten screen. Nostalgia na maksa!

    15. Nad Raidou Remastered: The Mystery of the Soulless Army pochylił się Dawid „spikain” Bojarski.

      Przyznam szczerze, że choć nie znam tego tytułu (co wcale nie znaczy, że nie jest on czymś wyjątkowym), to lektura powyższego tekstu (aczkolwiek to przykre)…

      Whatever. Next!

      INCISION został nam przedstawiony przez Eugeniusza Siekierę.

      „Do biomechanicznego uniwersum pełnego metalu porośniętego tkanką organiczną pasują fantazyjne maszkary, które przychodzi nam eliminować. Wyglądają jak Stroggowie z Quake’a II zreinterpretowani przez szalonego surrealistę, który zażył o kilka grzybków za dużo.”

      Jest to pewien punkt odniesienia. Aczkolwiek… Makron by nie był zbytnio zadowolony. Gdyby tylko mógł to przeczytać. Ale… nie może. Thanks, Bitterman, good job! Chociaż i tak… to nie miało sensu. Niemniej jednak… Id Software salutes you. A nie, czekaj, pomieszał mi się Q z Q][.

    16. https://store.steampowered.com/app/1734680/INCISION

      Czemu to jest takie szybkie?

      Jakub „Jaqp” Dmuchowski zrecenzował zremasterowaną paczkę Heretic + Hexen.. Ale – pozwólcie, Czytelnicy ZP, że – jutro się do tego odniosę. Dzisiaj dodam jeszcze jedynie, że ów ocenił tę paczuszkę na… 9+.

      A ja „Retro” #9 oceniam na… hmmm… []

    17. „Dzięki gruntownemu liftingowi nie czuć, że obcujemy z tytułami liczącymi sobie już trzy dekady, i można by je uznać za zupełnie nowe, acz czerpiące z klasyki produkcje stworzone przez niezależnego developera.”

      Niby tak. Ale można by tę konstrukcję myślową odwrócić i stwierdzić, że „boomer shooterowe” indyki (vide: „Cultic”) wyglądają jak zremasterowane klasyki. Semantyka. Technikalia. Najważniejsza jest grywalność.

      Bartłomiej „BartekGM” Pokorski uznał grę Swamp Buggy Racing za STARĄ KASZANKĘ.

      „Gdyby ktoś potrzebował więcej znaków ostrzegawczych, to kolejną planszę zdobi logo North American Swamp Racing Association, czyli… NASRA. Groźba ta zostaje spełniona, bo potem jest tylko gorzej.”

      Parsknąłem śmiechem!

    18. Bartłomiej „BartekGM” Pokorski uznał grę Rzeźnik także za STARĄ KASZANKĘ.

      „W skrócie: ufoki zapragnęły rozgościć się na Ziemi, a naszym celem staje się wybicie im tego pomysłu z głowy. A w zasadzie to wybicie ich wraz z pomysłem.”

      Dobre!

      „Arsenał przygotowany dla głównego bohatera – nie jakiegoś zwichrowanego pracownika masarni, tylko poczciwego blondwłosego osiłka w łachach Księcia z rodu Nukem – składa się z oszałamiającej liczby sześciu pukawek.”

      Bardzo dobre!

      „Chwyceniu spowalniającej czas klepsydry towarzyszy okrzyk „Matrix!”, a zdobycie piły tarczowej kaleczy uszy zawołaniem „rzeźnik!”.

      Muszę to zobaczyć. To znaczy usłyszeć.

      https://www.youtube.com/watch?v=VGMksAiDs8o

      30:42

      Przy okazji… wkręciłem się w opowiadaną historię (powyższy longplay). Serio.

      „Atomówka czyści go z nieprzyjaciół (…)”

      To też muszę zobaczyć.

    19. Atomówka – 39:27.

      Smuggler odbył River Raid.

      „Pole manewru jest tu ograniczone – z jakichś powodów maszyna rozbija się o brzeg rzeki, nad którą leci.”

      Ale to nie jest wesoła „piaskownica”, wszak… „Masz 4 KB i ani bajta więcej!”. Poza tym, już tytuł mówi sam za siebie – „River Raid”, a nie (dajmy na to) „Desert Storm”.

      „Do tego River Raid się nie kończy: naszym celem jest zdobycie jak największej liczby punktów.”

      Co to za gra, której nie da się przejść? I dlaczego nie jest wspomniane o haftowanych naszywkach za przesłanie do wydawcy zdjęcia ekranu z wynikiem 15K punktów?

      https://www.atariage.com/2600/archives/activision_patches.html

  5. „Po rezygnacji Smugglera pismo przez dłuższy czas leżało odłogiem, aż w końcu znalazł się człek gotów pociągnąć wózek dalej.”

    I to jest konkret. Wiemy zatem, że to Smuggler sam zrezygnował, tak jak podejrzewałem.

    1. „Tak to jest jak się ktoś bierze za robotę niecały miesiąc przed deadlinem”.

      To też. Niecały miesiąc?! :O

    2. Byłem przekonany, że powód roszady był inny. Że postanowiono, iż za sterami „Retro” usiądzie ktoś nowy (w tym przypadku Krigor), aby rozruszać słupki sprzedażowe tego półrocznika. By sprawić, że zmieni on swój cykl wydawniczy na… kwartalny.

      Widzimy jednak, że fakty są inne. Że (także zacytuję słowa Avoka, w swym komentarzu, gdyż uważam je za zasadnicze)…

      „Po rezygnacji Smugglera pismo przez dłuższy czas leżało odłogiem, aż w końcu znalazł się człek gotów pociągnąć wózek dalej.”

      Zatem istniało NAWET ryzyko, że przy braku znalezienia… właściwego człowieka na właściwe miejsce – przyszłość „Retro” będzie… żadna. Można więc stwierdzić, że Krigor uratował ten tytuł.

    3. Dam porównanie. Nie jest istotne to, czy na światłach – w drodze do szkoły, w maju – czekało się czasem kilka sekund, a innym razem… ponad minutę. Czy raz świeciło słońce, a innym razem… padał ulewny deszcz. Ważne, że wszystkie egzaminy maturalne (pisemne oraz ustne) się… zdało.

      Krigor właśnie zdał… pisemny z… historii. Gier komputerowych i sprzętu. Teraz musi sprawić, że cyferki sprzedażowe zaczną rosnąć. Czyli… matematyka. Przerąbane. Ale nie niemożliwe.

    4. Retro-maturzysta (tak umownie nazywając Krigora, ale w nader pozytywnym znaczeniu) napisał w ostatnim akapicie wstępniaka do (SWOJEGO już) wydania specjalnego…

      „Na koniec chciałbym jeszcze serdecznie podziękować Smugglerowi za dotychczasową wartę przy magazynie. Nie tylko na własne oczy widziałeś początek oraz rozwój branży gier w Polsce, ale również ją współtworzyłeś – od pionierskich lat 80. aż do współczesności. Dzięki Twojemu Retro niejednokrotnie się wzruszałem, sięgając pamięcią wstecz i przypominając sobie zjawiska, które ukształtowały mnie jako gracza. Jestem Ci za to bardzo wdzięczny i cieszę się, że Twoje wyjątkowe, pełne nostalgii spojrzenie na przeszłość wciąż będzie obecne na łamach czasopisma.”

    5. Czego w całokształcie tego powitalnego tekstu… brakuje? Otóż wyżej wymienionego. Ów przekazał następcy swoją (na tym wielkim murze, gdy… winter is coming) wartę. Mógł jednak napisać – w związku z tym – kilka słów. Wybrał inaczej. Trudno. Musimy uszanować jego wolę.

      Tego, że… winter is coming – ukryć się nie da.

      https://www.facebook.com/photo/?fbid=1393435932787319&set=a.210603297737261

      Wściekła pogoda. Śnieg w listopadzie – jakby to lata ’90 były. Właśnie. Tamte czasy. Wielka woda w Polsce, w 1997 roku. Wściekła pogoda.

      „Trzy metry wody pod blokiem, siedzenie godzinami z radiem na dachu trzonolinowca i obserwowanie walki z żywiołem – zapomniałem o tym wszystkim w moment. Oto bowiem na moje biurko zawitał prawdziwy komputer!”

      Tak brzmi fragment pierwszego akapitu felietonu Wojciecha Tarczyńskiego (Stare Konie).

    6. Swoim tekstem (najlepszym w całym numerze!) – ów przedstawia nam praktycznie całą ścieżkę prowadzącą go do tego…

      „Kilka miesięcy później stworzyłem w magazynie dział o strzelankach „FPP Zone”.”

      Ten, za każdym razem z ciekawością czytałem. Tak jak teraz felieton Eugeniusza Siekiery, który pyta w jego tytule – kto mi popsuł Soldier of Fortune?

      „Po bestii z Quake’a nie oczekujesz przemyślanej strategii – póki biegnie w twoim kierunku i nie gubi się w linii prostej, jest dobrze.”

      Uśmiechnąłem się, czytając powyższe stwierdzenie. Za to parsknąłem śmiechem, gdy czytałem o krześle oraz po chwili – gdy o drzwiach. Drugi najlepszy felieton dziewiątego wydania tego magazynu.

      O ile ten pierwszy miał ton poważny, tak ten – ponadprzeciętnie wesoły. Dla TAKICH WŁAŚNIE tekstów – sięga się po „Retro”.