Z prawie miesięczną obsuwą pojawił się wreszcie dziewiąty numer magazynu Retro. Po rezygnacji Smugglera pismo przez dłuższy czas leżało odłogiem, aż w końcu znalazł się człek gotów pociągnąć wózek dalej. Znany z CD-Action Grzegorz [Krigor] Karaś posklejał całość do kupy i w efekcie trzymam w dłoniach „nowy, lepszy” (tak stoi na okładce) numer. Pewne że jest grubszy i niestety droższy (132 strony za 35 zł), ale czy lepszy? Zerkam na ładną, przywodzącą na myśl plakat promujący Pixel Heaven okładkę i zaglądam do środka.
To co od razu rzuca się w oczy to rezygnacja z wydań tematycznych. Mamy więc wszystkiego po trochu, w stylu „dla każdego coś dobrego”. Znajdą się zwolennicy, jak i przeciwnicy takiego rozwiązania, ja sam mam mieszane uczucia. Patrzmy dalej. Działy rozmnożyły się i zamiast dotychczasowych trzech mamy pięć. Doszły „Play” i „Tech”, a „Varia(cje)” skrócono do „Varia” i w jego ramach wydzielono rubrykę z felietonami. W „Play’u” zamieszczono recenzje remasterów, reedycji, modów i remake’ów, Wprowadzono metryczki z ocenami i wyróżnik „Retro poleca”. Do „Techa” natomiast wrzucono testy sprzętowe starych i nowych gratów, a także inne artykuły podchodzące pod sprawy techniczne (np. o początkach netu w Polsce czy zgrywaniu programów z radia).

We wstępniaku Krigor pisze o odświeżeniu szaty graficznej pisma, ale gdybym nie przeczytał, to bym nie zauważył. Zmiany są tak subtelne, że nie ma o czym mówić. W paru miejscach pojawia się odrobinę inna czcionka, dodano pixelowate avatary autorów (uwierzcie mi – paskudne!) i nowe elementy graficzne: metryczki w recenzjach i znaczek jakości. Poza tym graficznie jest to wciąż stare, dobre Retro.
Tak naprawdę wszystkie nowinki furda, jeśli nie ma dobrych autorów. Nie wszystkie nazwiska, znane z poprzednich numerów, odnajdziecie. I nie chodzi tylko o tego gościa z lustra, do którego uśmiecham się łobuzersko. Personalnie nie jest jednak źle. Widzę nowych felietonistów w osobach Marcina Borkowskiego, Wojciecha Tarczyńskiego (Stare Konie) i Michała Pisarskiego (nowego felietonisty PSX Extreme). Z zadowoleniem odnotowuję obecność Bartka Kluski, który zawsze jest gwarantem ciekawych tekstów, a także Tomka Kreczmara, Mateusza Witczaka, Jakuba Rzepeckiego (RetrGralnia) i Smugglera, którego widać całkiem się nie pozbyli. Przerzucając strony nietrudno jednak nie zauważyć, że najwięcej tekstów napisał sam naczelny, ze wsparciem kilku „ekszynowców”. Tak to jest jak się ktoś bierze za robotę niecały miesiąc przed deadlinem 🙂

Ustaliliśmy już, że koniec z numerami tematycznymi. To o jakich grach w tym Retro piszą? Ano o wszystkich: FPS-ach (Battlefieldy) i RPG-ach (Might & Magic VII), survival horrorach (Dino Crisis) i strategiach (Stars!), zręcznościówkach (River Raid) i strzelankach (Return Fire). Do tego utworzyli kolumny „Mrożony Indyk” (o nowszych tytułach stylizowanych na stare) i „Stara kaszanka” (o padakach wydanych nie wiadomo po co). Jestem ciekaw, jak Wam się podoba ten wybór tytułów, bo mnie nie za bardzo – wydaje się mocno przypadkowy i wyciągnięty „z kapelusza”. Jakby opublikowali coś co mieli akurat pod ręką.
Jakkolwiek działy growe raczej słabo oceniam, o tyle szeroko pojęta publicystyka oferuje moim zdaniem dużo ciekawych tematów. Artykuły o śmieszkowaniu w grach, historie Bullfroga, chatbotów, Warhammera czy Xboxa 360 dają radę. Chętnie oglądnę Amigę 500 od środka (znam ją raczej z zewnątrz), poznam garść handheldów do gier retro, poczytam o wybielaniu konsol (mnie średnio poszło) i inwestowaniu w stary sprzęt. Nie ominę też relacji o wizycie w sklepach z retro artykułami… w Nowym Jorku. Tam jeszcze nie byłem 🙂 A i to nie wszystko, bo w „Varia” tradycyjnie znajdę kącik kulturalny i materiały z zakresu muzyki, filmu i literatury. Niedużo tego, ale zawsze coś. Pozostały jeszcze felietony – jeśli lubicie to na deser macie pięciopak do zaliczenia.
Po siedmiu miesiącach czekania Retro powróciło. Niby sporo pisałem o zmianach, ale tak naprawdę, poza rezygnacją z tematu przewodniego i wprowadzeniu ocen do recenzji reszta nowinek to duperele. Takie trochę mieszanie w kociołku, przesuwanie artykułów z jednego działu do drugiego. Jak dla mnie, o jakości pisma zawsze decydowała publicystyka i pod tym względem jestem zadowolony. A zmiany? Dla jednych są na lepsze, dla innych na gorsze. Ważne żeby Retro się dobrze sprzedawało, bo oferuje dużo ciekawych materiałów, a konkurencji praktycznie brak. Biorę się za czytanie i do zobaczenia za pół roku 🙂


źródło zdjęć:
Retro nr 9

Czytam właśnie ten numer i powiem jedno – pomysł z recenzowaniem remasterów/remaków jest IMO totalnie nietrafiony. Kupuję Retro, żeby powspominać stare gierki i może przypomnieć sobie o jakiejś perełce, a nie po to, żeby czytać recki aktualnych wydań! Mam nadzieję, że się opamiętają i wrócą do formuły smugglerowej
Szukają większego potencjału popytowego. Otwierają się na nowych Czytelników, młodszych, grających w remastery oraz remake’i gier, w które swego czasu graliśmy my.
Wydania specjalne (zwłaszcza ich flagowe „Retro”, a w minionych 2 latach – książki) muszą – powtarzam – muszą przynosić zyski, aby wspierać finansowo CAŁE PRZEDSIĘWZIĘCIE. Natomiast my… cóż… młodsi już nie będziemy. Zatem i u nas (prędzej czy później) pojawi się myśl – po co mi „gazetka o grach”?
Co, jeśli tak właśnie już się dzieje? Co, jeśli sprzedaż „Retro” powolutku się… kurczy? Co, jeśli MUSZĄ ją… yyy… poganiać? Warto zauważyć, że nawet krótkie filmiki wrzucają co jakiś czas (na swój FB), w których zachęcają do kupna tego specjala.
Równolegle też – zachęcają do kupna standardowego numeru (aktualnie #346). Już drugi raz wrzucili zachęcajkę na cdaction.pl. Nigdy (o ile dobrze pamiętam) tak nie robili. A teraz robią. Ponieważ?
Dlatego… jeśli do „Retro” #10 (powiedzmy) dodadzą plakat z… Larą Croft w półprzezroczystej koszuli nocnej – będziemy mieli do wyboru dwa stanowiska.
Pierwsze – co oni wyprawiają? To nie lata ’90!
Drugie – rozumiemy sytuację i wolimi, żeby tak było, aniżeli któregoś dnia przeczytać na cdaction.pl, że… po wielu nieprzespanych nocach… niestety… z powodów finansowych… podjęliśmy decyzję, iż…
Poczekaj, coś sprawdzę…
https://zapach-papieru.pl/encyklopedia-pism/cd-action/#tab-informacje
Avok jeszcze nie zaktualizował tamtej sekcji. Zachodzą dwa pytania.
1 – czy przedłuży ostatnią linijkę, czy doda kolejną? W moim mniemaniu (zapewne błędnym) zrobi to drugie.
2 – a jeśli tak, to czy przepisze wartość z 2023, czy wystuka niższą? Nie wiem.
Trzeba czekać. Aczkolwiek… konkurencja trzyma poziom roku poprzedniego, więc istnieje nadzieja, że dyskobol także.
Mam podobną opinię co do tych recek remaków itd. Strata miejsca w i tak za rzadko wychodzącym magazynie.
Kambr Ordowik, ale zobacz…
Opisywali jedynie (że się tak wyrażę) zakurzone gry. Smuggler wielokrotnie apelował – we wstępniakach – żeby kupooować „Retro”, to z półrocznika przejdzie na kwartalnik. Groch o ścianę. To znaczy nie winię Smugglera czy też Czytelników. Winię czasy, jakie nastały.
W takim razie co mają wrzucać na łamy, żeby sprzedaż wzro… Nie no. I tak (raczej) nie wzrośnie. Żeby sprzedaż utrzymać (zakładając, że spada, choć może tak nie jest). Co mają robić? Dali okładkę, która perfekcyjnie brzdąka po strunach naszej nostalgii. Czy przyniosło to oczekiwany rezultat? Nie wiemy. Inna sprawa, że… cena „Retro” poszła w górę (i to w czasach, gdy wszystko drożeje). Ale też liczba stron wzrosła. Mnóstwo zmiennych, a każda z nich może wpływać na poziom popytu.
IMO to i tak nie przyniesie im nowych młodych czytelników, bo oni i tak siedzą w necie i nie czytają papieru. Ja ten ruch odczytuję tak, że może faktycznie trochę na to liczą, ale bardziej na przyciągnięcie reklamodawców, bo piszą o „nowych” grach i sprzętach
Na jutubowym kanale „Retro Archiwizacja” możemy obejrzeć przegląd „Retro” #9…
https://www.youtube.com/watch?v=vl_E0CwQzsY
WOOOO
Jedna mała pojedyncza historyjka. Na faktach. Opowiedziana tutaj…
https://www.facebook.com/groups/cdactionretro/posts/1977328133125784
i świat jest o troszkę (ale jednak) piękniejszy. To tak, jakby któryś z moich tutejszych felietonów – opublikowany został w „The Times”. Może lekko przesadzam. Ale w pełni rozumiem szczęście tamtego moddera.
W dzisiejszym wpisie na FB grupie „Retro”, czytamy…
„(…) w przypadku recenzji gry Worms Armageddon: Anniversary Edition ktoś z redakcji popełnił błąd, że ta klasyczna gra w nowym, jubileuszowym wydaniu ukazała się też na pecety. To oczywiście nieprawda – podstawowa wersja gry Worms Armageddon jest dostępna do dziś na współczesne komputery za pośrednictwem platform z grami Steam i GOG.com.”
https://www.facebook.com/groups/cdactionretro/posts/1971855363673061
Chodzi o to stwierdzenie…
„Jeśli więc chcecie wrócić do Wormów dzięki temu wydaniu, to gorąco polecam – ale tylko na PC lub handheldzie (np. Switchu).”
Paweł Kicman odniósł się do powyższego feedbacku, słowami…
„Bardzo przepraszam, mój błąd!”
Jeden z internautów skomentował wpis, do którego powyżej się odniosłem.
„Serio (…) taaki post z historią życia po to żeby błysnąć wyłapaniem jakiegoś błędu?? To magazyn o tematyce gier ogólnie, a nie dla wormsowych nerdów…”
Czy to oznacza, że można w nim… gorąco polecać granie w edycję na PC, podczas gdy takowa… nie istnieje?
Przytoczę słowa Krigora (nowego redaktora naczelnego „Retro”)…
„(…) każdy tekst czytają zaś przed publikacją w sumie co najmniej trzy osoby, a bywa, że więcej. Ja siłą rzeczy jestem na pierwszej linii, sprawdzam artykuły pod kątem poprawności językowej, merytorycznej, poprawiam i zostawiam uwagi do autorów w formie komentarzy. Potem zaś trzeba całość… przeczytać jeszcze raz – ogółem to kilkukrotna lektura w pełnym skupieniu, od którego czasem po prostu boli głowa.”
https://www.facebook.com/KrigorePL/posts/pfbid0kqedC13cTs5guxjzsdpzz1AzLXxBcMqjdZJDvNZ3ZmNxNVaDicjbniKoJx8NXuKtl
Czytam teraz jeszcze raz tutejszy komentarz M (poniżej tej mojej nitki). Ów napisał…
„Tyle osób przegląda pismo, a nikt nie wyłapał, że modemy mogły przeslać kilkadziesiąt kilobitów, a nie kilobajtów. Zresztą podoby tekst czytałem już na blogu Bartka Kluski.”
¯\_(ツ)_/¯
I jeszcze jedno…
Autor tamtego wpisu na FB grupie „Retro”, nie zamieścił w nim „historii życia”, tylko szczerze podzielił się z pozostałymi – swoim światem. Będąc przekonanym, że śmiało może. Że jest w ciepłym otoczeniu, wśród przyjaciół. Proponuję przemyślenie takiego podejścia (mówię ogólnie o internecie).
Ów jest zaangażowany w regularną lekturę „Retro”, co z resztą widać na załączonym (przez niego) zdjęciu…
https://www.facebook.com/photo/?fbid=2968755919989399&set=pcb.1971855363673061
Tak więc ma pełne – do stu klawiatur – prawo komentować… błędy na jego łamach.
Questions?!
Mnie również bardziej podobało się stare Retro, prowadzone przez Smugglera.
W nowym, krigorowym, jest zbyt duże nastawienie na sprzęt (artykuł o handheldach zupełnie niepotrzebny, skoro sam autor pusze, że rynek zmienia się błyskawicznie i w zasadzie już jest nueaktualny), zbyt mało gier opisanych w dziale Replay, za to recenzje wspolczesnych gier powinny wylądować w regularnym CDA, a nie w Retro.
Tyle osób przegląda pismo, a nikt nie wyłapał, że modemy mogły przeslać kilkadziesiąt kilobitów, a nie kilobajtów. Zresztą podoby tekst czytałem już na blogu Bartka Kluski.
No i z naszej działki brakuje mi artykułu o pismach.
Smuggler, wróć!