Strona główna » Newsy » Książka: Chris Wilkins „Historia Commodore 64 Piksel po Pikselu”

Książka: Chris Wilkins „Historia Commodore 64 Piksel po Pikselu”


Opublikowano: 26/09/2025 | Autor: underluk

Historia Commodore 64. Piksel po pikselu.

Minęło grubo ponad dwa lata, jak otrzymaliśmy w ramach zbiórki crowfundingowej książkę “Historia Commodore 64 Piksel po Pikselu” Chrisa Wilkinsa. Nasz nowy dział „książki” czekał cierpliwie na jej recenzję, aż się doczekał. Zapraszamy do lektury.

Commodore 64 był całkiem popularnym komputerem. Także w Polsce. I choć sam nigdy tego sprzętu nie posiadałem, za dzieciaka zdarzało mi się wpadać do znajomego na sesje ustawiania śrubokrętem głowicy w magnetofonie, a czasem nawet zagrania w jakąś produkcję, gdy już udało się ją wgrać. Fajne czasy i miłe wspomnienia. I takie właśnie wspomnienia doskonale pobudza książka “Historia Commodore 64. Piksel po pikselu” Chrisa Wilkinsa. Choć bardziej prawidłowym byłoby określenie, że pod redakcją Chrisa Wilkinsa, bo za poszczególne rozdziały odpowiadają różni autorzy.

Historia Commodore 64. Piksel po pikselu - regularna okładka
Okładka regularnego wydania

Pierwszy to historia Commodore jako firmy. A także poniekąd jej założyciela Jacka Tramiela, który po wyemigrowaniu z Polski trafia do amerykańskiej armii, by chwilę później założyć swój pierwszy biznes. Zaczyna od maszyn do pisania, by poprzez maszyny liczące i kalkulatory trafić w końcu na rynek komputerów domowych. Tutaj rozgaszcza się na dłużej i poprzez kolejne modele dochodzimy do tytułowego C64 i jego sukcesu. Historia na tym się nie kończy i wkrótce poznajemy dalsze losy tak firmy, jak i naszego bohatera. Ta część książki nie jest zbyt szczegółowa, co można uznać za zaletę, bo dzięki temu czyta się ją lekko. Mimo to wciąż przekazuje sporo ciekawych informacji. Choćby o finansowym zapleczu całego przedsięwzięcia oraz dlaczego Tramiel w pewnym momencie odszedł z Commodore i jak to się stało, że chwilę później kupił Atari. Jest też kilka ciekawostek o omijaniu pewnych zakazów i obchodzeniu przepisów.

Następnie przedstawiony nam zostaje świat nośników, na których królowały gry w czasach świetności Commodore. Kasety, dyskietki i kartridże. Wielka trójca, a każda z nich miała swoje wady i zalety. Choć w tekście nacisk wyraźnie położony jest na te ostatnie i to na nich głównie skupia się autor, przedstawiając podejście różnych dystrybutorów i producentów nośników. I tutaj nie brakuje ciekawostek. Jaki wpływ miało piractwo na popularność konkretnych nośników? Czy programowalne kartridże to był dobry pomysł? W końcu czemu niektóre gry najłatwiej znaleźć na australijskim rynku? Po odpowiedzi odsyłam oczywiście do tekstu.

Historia Commodore 64. Piksel po pikselu - dwustronicowa prezentacja sprzętu
Bliskie spojrzenie na sprzęt

Gry na C64 w swoim czasie mogły się pochwalić całkiem zaawansowanym brzmieniem. Odpowiadał za nie układ SID, czyli Sound Interface Device. To właśnie jemu poświęcony jest kolejny rozdział, a także wykorzystującym go muzykom, którzy byli w stanie wykrzesać z niego małe dzieła sztuki. Przynajmniej tak wynika ze wspomnień twórców, których wypowiedzi zostały tutaj przytoczone. Tekst nie ogranicza się tylko do gier, ale rozpoczyna od wykładu technicznego na temat samego układu, a kończy na jego popularności na demoscenie.

Następnym tematem poruszonym w książce są loadery, które z jednej strony przyspieszały załadowanie się gry, a z drugiej umilały czas oczekiwania na wgranie się programu. Rozdział jednak jest króciutki, raczej wspominkowy i mam wrażenie, że nie wyczerpuje tematu.

Mniej więcej pierwsza ćwiartka książki za nami, czas przejść do gier. Tych, jak dobrze policzyłem, opisanych zostało 36 (szkoda, że nie 64). Każda ma dla siebie dokładnie dwie strony, na których znajdziemy logo wydawcy, tabelkę (z tytułem, rokiem premiery, wydawcą i listą autorów), okładkę oraz trzy screeny – dwa małe (ujęcie z gry oraz najczęściej ekran tytułowy) oraz jeden duży, przekraczający swoim rozmiarem szerokość strony. Całość dopełnia krótka, kilkuzdaniowa notka ograniczająca się do opisu gry oraz czasem jakiejś ciekawostki na jej temat. Wśród przedstawionych tytułów znajdziemy głównie klasyki, jak Lode RunnerRaid Over MoscowBoulder DashLittle Computer People czy Wasteland.

Historia Commodore 64. Piksel po pikselu - przykład strony z opisem gry
Przykład stron z prezentacją gry. Tutaj Last Ninja 2

W połowie lektury rozpoczynają się “Pamiętniki” i to one towarzyszą nam do samego końca książki. Jak sam tytuł rozdziału wskazuje, są to wspomnienia różnych znanych w świecie Commodore 64 osób, opowiadających o czasach gdy “chlebak” był na topie. Do lat swojej młodości powracają głównie programiści, graficy i muzycy, choć trafiają się też przedstawiciel handlowy czy bracia Oliver, którzy, co ciekawe, sami C64 nigdy nie mieli. Za to gry, które stworzyli bywały konwertowane na tą zacną maszynę. Może dlatego ich wspomnienia są też najkrótsze, jednostronicowe. Reszta osób ma dla siebie od dwóch do kilku stron. Wśród trzydziestu dwóch twórców znaleźli się m.in.: Steven Day, Simon Butler, Matt Gray, Chris Abbott, Antony Crowther, Alan Walker czy Jon Hare. Ich wspomnienia są często podobne co powoduje, że z czasem tą część “Historii Commodore 64 Piksel po Pikselu” czyta się nieco monotonnie. Jasne, znajdzie się tu wiele ciekawostek, szczególnie jeśli czytelnik kojarzy daną personę lub sam lubi wracać wspomnieniami do omawianego komputera, ale nie zmienia to faktu, że nie każdemu ten rozdział przypadnie do gustu. Dodam tylko, że każdy opis okraszony jest licznymi grafikami.

Generalnie cała książka jest bogato ilustrowana. Mnóstwo tu zrzutów ekranów z gier, dużych zdjęć sprzętu czy reklam poszczególnych produktów lub programów. Twarda oprawa i dobrej jakości papier sprawiają wrażenie produktu premium i muszę przyznać, że przyjemnie się to wydanie kartkuje. Jest na czym oko zawiesić, a lektura, poza częścią opisaną we wcześniejszym akapicie (choć to też zależy od podejścia czytelnika), idzie gładko i przyjemnie. Nie ma jednak co liczyć na szczegółową analizę okresu panowania Commodore 64 na rynku, ani dogłębnego przedstawienia historii komputera. Owszem, znajdzie się kilka ciekawostek, ale całość traktowałbym raczej jako wstęp do dalszego zgłębiania tematu lub… jako sentymentalną podróż do lat młodości, jeśli się miało ten sprzęt w zasięgu ręki. Oczywiście fani retro także znajdą tu dla siebie sporo kąsków, które przypadną im do gustu. A czy przypadkowy czytelnik powinien sięgnąć po “Historię Commodore 64 Piksel po Pikselu”? Cóż to już musicie ocenić sami, posiłkując się być może tą recenzją.

Historia Commodore 64. Piksel po pikselu - przód
Okładka książki – przód (wersja limitowana)
Historia Commodore 64. Piksle po pikselu - tył
Okładka książki – tył (wersja limitowana)
Historia Commodore 64. Piksel po pikselu - przykład stron pamiętników
Tak wyglądają strony w rozdziale „Pamiętniki”
Wydanie książki można było wesprzeć na wpieram.to, a po zakończeniu akcji otrzymać taki pakiet z dodatkami

źródła zdjęć:
https://www.facebook.com/pixelthemagazine
https://skleppixela.pl
zbiory własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *