Zdążyć z numerem przed wakacjami – myślała (być może) Redakcja Top Secret w czerwcu 1991 roku. Zdążyć z opisem przed wakacjami – wznosił oczy ku niebu Kambr Ordowik. No i udało się. Przed Wami opis piątego numeru TS datowanego czerwiec-lipiec 1991.

TS 5 powitał czytelników małą rewolucją cenową. W zamian zapowiedziano przejście na miesięczny cykl ukazywania się magazynu. Na wszelki wypadek zastrzeżono, że nie będzie to możliwe przed końcem 1991 roku. Czytając tę zapowiedź Sekretos, bożek losu pism komputerowych lat 90-tych, zaśmiał się. Wiele niespodziewanych zdarzeń miało jeszcze nastąpić w dziejach Top Secreta, zanim stał się miesięcznikiem.

Redakcja dowoziła w numerze „czyste, żywe mięso” (wyjaśnienie we Wstępniaku). Nie brakowało opisów klasyków klasyki: Maniac Mansion, Space Quest, Police Quest, Populous, Indiana Jones and the Last Crusade, Shadow of the Beast II. Pod artykułami zaroiło się od nowych, intrygujących nicków – np. Red. Zbychu Wojtuś Pogromca.
Nowym nie zabrakło odwagi, pierwszy raz (nie wiem, czy nie ostatni) ktoś przyznał, że jeden z opisów (tylko ten jeden) ściągnięto z zachodniego czasopisma. Dowód znajdziecie w ciekawostkach we wpisie TS 5 w Encyklopedii ZP.

Do portfeli czytelników starał się dotrzeć dystrybutor nowej marki joysticków – Quick Shot. Oby nie mieli węża w kieszeni, wystarczy wąż w garści.
W odpowiedzi Quickjoy z Redakcją zorganizowali konkurs z nagrodami w postaci joysticków SV-120.
Siadam, nic więcej nie gadam, biorę w ręce magazyn i zaczynam lekturę.
Aha, odnośnie konkursu – Avok na pewno szykuje już nowy konkurs, poćwiczcie więc tymczasem na pytaniach z konkursu TS 5 – jestem pewien, że po uważnej lekturze, odpowiecie na wszystkie pięć.



źródło zdjęć:
Top Secret nr 5, 6-7/1991

Ja natomiast mam z tym numerem cudne wspomnienia. Pojawił się tam opis F-19 (razem z klawiszologią). Miałem wtedy kolegę z własnym PC-tem do którego każdego dnia po szkole, z tym opisem wędrowałem. Wczuwaliśmy się niemiłosiernie. Niestety, wieczorem, gdy wracałem do domu, miałem do dyspozycji tylko F-15 na małe atari…
Zobaczcie na cenę tego numeru. Pomyślałem sobie, że teraz może na jakichś aukcjach… tyle właśnie ów kosztować. Po denominacji, po ponad 3 dekadach, po… większości czasu naszego życia. Zabawne, na swój sposób. Oraz wprost przeciwnie.
Kambr Ordowik… Ty operujesz na wyższych zakresach IQ i czasem trzeba rozpędzać swój umysł, by za Tobą nadążyć. Bawisz się słowem niczym MW, co jest oczywiście wielkim plusem.
W powyższej recenzji napisałeś…
„Do portfeli czytelników starał się dotrzeć dystrybutor nowej marki joysticków – Quick Shot. Oby nie mieli węża w kieszeni, wystarczy wąż w garści.”
Joysticki, „Quick Shot”, kwestia węża w kieszeni dystrybutora, ok. Ale wąż w garści? O co (pomijam oczywiście zbereźne myśli) chodzi? Zrozumiałem dopiero po przeczytaniu podpisu pod dołączonym zdjęciem obok.