Pierwsza wzmianka o tym, że coś się dzieje z trzecim tegorocznym numerem CD-Action, pojawiła się pięć dni przed jego premierą. Gdyby nie przypadek, nawet bym o tym nie wiedział. Chyba już niewielu ludziom w redakcji realnie zależy na papierowym „ekszynie”, robią go tylko po to, by nie utracić starych fanów. Żadnego hype’u, zapowiedzi, nakręcania zainteresowania, ot, będzie to będzie. No i jest. Surowa okładka z grafiką z Cronos: The New Dawn, do tego 164 strony, całość za 35 zł – przed wami 344 numer CD-Action.

Zazwyczaj pierwsze strony z newsami przeglądam na końcu, tym razem jednak dział „Intro” zainteresował mnie szczególnie. Pierwszy powód to nowa rubryka Opcje dialogowe, wzorowana na kultowym Gamewalkerze, gdzie redaktorzy wyrażają krótkie opinie i dyskutują z sobą na dany temat. Premierowy odcinek o Switchu 2 wyszedł trochę drętwo i nie ma startu do humoru Gamewalkera, ale liczę że się rozkręci. Drugi powód to zapowiedź Cronosa: The New Dawn. Zaciekawiła mnie nie ze względu na innowacyjność, mechaniki czy oprawę, ale umiejscowienie akcji. Nowa Huta to moja dzielnia, tu się urodziłem, żyję i pewnie umrę, i choćby z tego względu w produkcję Blobber Team zagram. Wprawdzie na screenach i w trailerach nie widzę żadnej znajomej miejscówki, ale mocno wierzę, że w finalnej wersji pogonię zombiaków z mojego osiedla. Tak czy siak grę zapisałem w notesie.
W bieżącym numerze CD-Action zrecenzowanych zostało 15 gier plus 7 indyków z rubryki „Świeże, dobre, niezależne”. Najwyższe oceny i znaczki jakości otrzymały Clair Obscur: Expedition 33 i Blue Prince. O ile w przypadku pierwszego tytułu nie ma co tu komentować, jest to hit i basta, o tyle w przypadku Niebieskiego Księcia byłem trochę zaskoczony. Zacząłem szperać w sieci i wychodzi na to, że ta gra logiczna w cel-shadingowej oprawie jest naprawdę doskonale oceniana (PSX Extreme – 8/10, Metacritic – 92/100). Z pozostałych „dużych” tytułów żaden już mnie nie porwał, zaintrygowały mnie natomiast drobiazgi z kącika 9kier, szczególnie The Beekeeper’s Picnic – A Sherlockian Adventure i Do No Harm. Pierwsza, co nietrudno odgadnąć po nazwie jest grą detektywistyczną, ale w wersji light. Druga to symulator lekarza z małego miasteczka, ponoć trudny jak diabli. Wypróbuję obie.

Dział publicystyki obejmuje kilkanaście artykułów zajmujących blisko 50 stron, jest więc w czym wybierać. Jak zwykle sporo jest artykułów rocznicowych, jak 20 lat God of War, 25 lat Tony Hawk’s Pro Skater 2 czy 40 lat Atari ST. Jako Amigowiec szczególnie ten ostatni art, napisany przez fana „kompa na węgiel” Bartka Kluskę, przeczytam z zainteresowaniem. Ciekawie zapowiada się też kolejny odcinek analizy branży gier w danym kraju, tym razem padło na Kanadę. No jest i tekst o świetnym GeoGuessr – podziwiam pomysł i jako olimpijczyk z geografii i fan Szklarskiego mam ochotę zagrać, ale boję się że wsiąknę, stąd wciąż się waham. Poza tym na pewno skonsumuję teksty o Ciemnym Południu, słowiańskości w grach (nie, nie tylko o Wiedźminie) i oczekiwaniu na GTA VI (wiem, wytarty temat, ale kto na tego szpila nie czeka?!). A na deser pójdzie cała reszta.
Z pozostałości, warto wspomnieć o fajnie prowadzonych Magazynie kulturalnym (muzyka, film, serial, książka) i Kadrem i dymkiem (komiks). Dział Technologie (poza rubryką „Kontrapunkt”) zazwyczaj omijam, bo nie interesuje mnie hardware na PC. Ale tym razem znalazłem artykuł o stacji kosmicznej ISS (czyżby stała kosmiczna rubryka? Pamiętacie w Pixelu?) i poradnik zakupowy handheldów, więc lektury nie odpuszczę. A na koniec dla rozluźnienia pozostaną Action Redaction i Szpile. Pośmiać się nie zaszkodzi, choć w rubryce listów Smuggler od dłuższego robi za moderatora, zostawiając użeranie się młodszym. Na koniec trzeba będzie łyknąć jeszcze „Śledzia na zagrychę” i można zamykać interes.
Na okładce jest napisane, że następny numer CD-Action ukaże się 9 września. Zapisałem w kalendarzu bo nie sądzę by, ktoś o tym mi specjalnie przypominał.


źródło zdjęć:
CD-Action nr 3/2025 (344)
https://store.steampowered.com/app/2101960/Cronos_The_New_Dawn

Informacja dotycząca niedziałania strony kwartalnika, skutkującej wyskakującym błędem…
„503 ERROR
The request could not be satisfied.”
b-side napisał na FB magazynu, pod wpisem dotyczącym okładki #345…
„jest duża awaria, działamy”
Bezpośredni link do sklepu (działającego), gdyby ktoś chciał coś kupić…
https://sklep.cdaction.pl/sklep/?sview=grid
Mój 350. komentarz miał być jakiś wyjątkowy. Jubileuszowy jakiś miał być. I co? I pstro! Newsa muszę pisać, że na FB „CD-Action” pojawiła się właśnie informacja, w której czytamy…
„AWARIA! NASZA STRONA WWW NIE DZIAŁA
__________
Kochani,
nasza strona internetowa nie działa od wczorajszych godzin nocnych. Awaria jest poważna, a jej podłoże zaskoczyło nas wszystkich. Niemniej nie ma powodu do obaw, żadnego ataku hakerskiego nie przeżywamy. Z danymi, tekstami i archiwum opublikowanych materiałów też wszystko gra.
Niebawem więcej informacji, pracujemy nad rozwiązaniem od kilku ładnych godzin i jesteśmy coraz bliżej przywrócenia naszego serwisu.
(…)”
Tylko że ten komunikat wyświetlał się już w godzinach… popołudniowych. Co ciekawe – wchodząc z przycisku przeglądarki (mam „Ekszyna” w ulubionych xD) prowadzącego do cdaction.pl/newsy – pokazywało powyższy błąd, ale przy wejściu z innego linku i kliknięciu na NEWSY – działało. Oczywistym jest, że wszystkie dane pozostają, problemem jest coś w silniku strony czy cuś (nie znam się).
Juniora poproście o pomoc, nie mam zamiaru na naprawienie strony czekać godzinami.
Gdybym był złośliwy, to bym napisał, że zapomnieli wyłączyć komentarze pod tamtym wpisem, ale nie jestem złośliwy.
Faktycznie, naprawiają. Teraz wyświetla…
„Podany plik XML nie zawiera żadnych informacji o stylach z nim związanych. Poniżej wyświetlone jest drzewo dokumentu.”
i jakiś error w dzióbkach, w tym… „The resource you requested does not exist”. No ale ja chcę widzieć artykuł pokazujący okładkę, żeby tamtejsze komentarze czytać.
Ooooo! Teraz dali osobne okienko!
„Pracujemy nad usunięciem problemu
Serwis jest chwilowo niedostępny. Trwają prace naprawcze — wrócimy najszybciej, jak to możliwe.”
Ku potomności…
https://web.archive.org/web/20250904082056/https://cdaction.pl/
No ale co się mogło skaszanić? Jeśli ktoś się zna, to niech napisze tutaj.
Z racji nastania przedpremierowej środy, poznaliśmy właśnie okładkę nadchodzącego numeru kwartalnika (#345). Oto jej przodek…
https://cdn.cdaction.pl/images/2025/09/03/78f8baaa-809b-4f45-9b9b-490c805de3f6.jpeg?preset=medium
Miejmy nadzieję, że bohater z okładki nie będzie chciał kichnąć w prawy rękaw.
DZIEDZICTWO SMUGGLERA
1. Zaczynam od nowego wątku. Koniec z ciągnięciem tamtego (który ma 127 odpowiedzi), to było przegięcie.
2. Nie piszę tego tutaj, by dojechać do 350 komentarzy przed recką #345, tylko z powodu takiego, iż nie znalazłem tu artykułu dedykowanego li tylko Smugglerowi, tak, bo o nim ten tekst będzie.
3. Owszem, może nie do końca odpowiada mi jego opis w BIO na stronie kwartalnika, w którym przedstawia się jako… „Fan astronomii, a szczególnie ośmiu gwiazd.”. Po co wciskać politykę do świata gier? Bez względu na stronę barykady, po której się stoi. Nie podobały mi się też jego wtrącenia w „AR”, zahaczające o wiarę chrześcijańską. I jeszcze może inne aspekty, których teraz nie potrafię sobie przypomnieć. Jednakże…
4. Każdy ma prawo do własnych opinii. Tym bardziej tak kultowa postać, jaką jest Smuggler właśnie. Byle nie raniły one innych (ich odczuć).
5. https://www.facebook.com/photo?fbid=2008783542861971&set=a.120160808390930
6. Niczym Rambo u siebie na rancho. Niczym K na schodach, podczas śnieżycy, w „Blade Runner 2049”.
7. Niegdyś na piedestale, wielbiony przez wszystkich. Aktualnie… jakiś taki… samotny. Czy zapomniany? Nie! Po stokroć nie!
8. A jeśli nawet kiedykolwiek będzie – my (tutaj, na ZP) na to nie pozwolimy.
9. Smuggler jest twardy. Jak Tommy Lee Jones w „Ściganym”, nawet bardziej. Ale w pewnym momencie (tak uważam) pękł. Z rok temu (może wcześniej), publicznie, w swoich komentarzach na stronie kwartalnika. Nikt z nas nie jest terminatorem.
10. W mej pamięci na zawsze pozostanie scena ze szkoły średniej, gdy siedzę z kumplem w pierwszej ławce i razem czytamy „Action Redaction”. Ja (przy okazji) wcinam słonecznik prażony. Na lekcji. Nauczyciel był wyjątkowo tolerancyjny. A ja… wyjątkowo niewychowany, teraz wstydzę się tamtego… występku.
11. Smuggler, nie wiem, czy kiedykolwiek przeczytasz te moje przysłowiowe 3 grosze (to znaczy 3 komentarze), ale wiedz, że… salutuję Tobie. I dziękuję Tobie za całokształt Twojej aktywności w princie oraz digitalu.
12. Szczerze. []
GDYŻ CZEMU
„Nie podobały mi się też jego wtrącenia w „AR”, zahaczające o wiarę chrześcijańską.”
Oj, Smuggler, Smuggler… „Ramen” zamiast „Amen” na końcu Twojej wypowiedzi w „Opcjach dialogowych” na łamach #345 – być musiał, co nie? Papkin nie będzie w tym widział problemu, gdyż czemu by miał.
Samotny wśród ludzi, którzy myślą – on nigdy nie jest sam – Jarosław Wajk miał rację.
Wierz mi, że tamto Twoje zdjęcie na FB (przyczynek do napisania powyższych komentarzy) poważnie mnie zmartwiło. Chyba jako jedynego [pod owym – 5 lajków i 0 (!) komentarzy, śródtytuł więc zasadny? pod poprzednim komentarzy jest 5, ponieważ… czapka].
Ludzie są samotni, czy tego chcą, czy nie – Irena Santor też rację miała.
Podobnie jak tamto twoje… cymelium – w ciągu komentarzy (podczas potyczki ideologicznej) na stronie magazynu. Teraz, po CRASHU, przepadło na zawsze, chociaż… jego fragmenty chyba tutaj gdzieś cytowałem, ale… chyba. Ja emocjonalnie podchodzę. Zatem… nie staraj się, bym… zobojętniał. Chociaż… wiem, moje słowa nic dla Ciebie nie znaczą, gdyż czemu by miały. []
Piszę to w osobnym wątku, gdyż tematyka jest niebagatelna.
Otóż już za równy tydzień rozpocznie się „CD-Action Expo 2025” (równolegle z imprezą zorganizowaną przez konkurencyjne wydawnictwo)! Istna… koniunkcja!
A ta faktyczna? Na nią będziemy musieli poczekać jeszcze rok. Do 3 września 2026. Wtedy będziemy odliczać dni do premiery kolejnego (wrześniowego) numeru kwartalnika, a więc na półkach saloników prasowych nadal będzie leżał czerwcowy „CD-Action” #348, gdy w tym właśnie dniu – obok niego – ułoży się dumnie… wrześniowy „PSX Extreme” #348. Powodując, że nastąpi KONIUNKCJA. Ale to dopiero za rok. Teraz skupmy się na targach.
https://www.facebook.com/events/1113902370297155
333 – wezmą udział (536 rok temu)
1643 – zainteresowani (1789 rok temu)
Powyższe cyferki nie odzwierciedlają realnej liczby uczestników.
Widziałem, że w CDA ktoś trochę odleciał… Przy pokazie remake Gothica w sieci polała się fala krytyki, a oni jako jedyni wystawiają laurki i zachwyty xD Gdzie tu obiektywizm i dziennikarskie podejście do pokazanych materiałów, a nie promocyjna propaganda? Coraz częściej mam wrażenie, że portale idą w stronę PPE – tam już dawno poziom poleciał w dół… clickbaity rządzą i gów** wylewa się wszędzie.. Np. Bezkrytycznie chwalą nadchodzące Vampire: The Masquerade Bloodlines 2, gdzie gry nie warto preorderowac! Szkoda, bo zamiast rzetelnych tekstów czy dyskusji dostajemy same absurdy i sztuczne zachwyty
Do komentarzy pod tamtym artykułem, odniósł się b-side, po czym otrzymał odpowiedź…
„Jest materiał z przed 3 dni na którym gra wygląda tragicznie. AI nie reaguje, pathfinding źle działa, potwory zacinają sie na drzewach albo wcale nie atakują i łapią jakiegoś laga. Postprocessing jest tak zły, że oryginalny gothic wyglada lepiej. Chcesz powiedzieć, że Krigor ogrywał coś innego?”
Inny internauta napisał…
„Oświetlenie przenika przez postać, przez co wygląda, jakby była napromieniowana. Oświetlenie pochodni przenika nawet przez skały i pojawia się po drugiej stronie. Wokół każdej pochodni w nocy jest mgła, a jest ona oświetlona na małej przestrzeni. Do tego pochodnie działają w ciągu dnia.”
w odniesieniu do słów z recenzji, że…
„Przyciąga uwagę poziomem detali, bogactwem roślinności, a przede wszystkim – oświetleniem. To ostatnie szczególnie korzystnie wypada, gdy dzień w Khorinis chyli się ku końcowi.”
W sumie to nie muszę znać gry i tworzonego remake’u, by widzieć tutaj dwie różne (sprzeczne ze sobą) opinie. To znaczy recenzenta i internautów.
Dalej w tamtym komentarzu czytamy…
„W Gothic 1 nie było aż takiego ciężaru ruchów. Łatwo można się o tym przekonać grając nawet w Nyras Demo. I walka w Gothic Remake nie jest płynna. Postacie i potwory przeskakują, a nawet momentalnie całkowicie zmieniają obrót. Wpadają pod ziemię. Przelatują przez obiekty z kolizją. Wchodzą sobie głowami w głowę by się trafić. Strzały lecą jak z automatycznym naprowadzaniem.”
w odniesieniu do słów z recenzji, że…
„Gra się… cóż, topornie – ale w pozytywny sposób. Czuć ten stary, dobrze znany fanom serii ciężar ruchów.”
Aczkolwiek pierwowzór jest mi obojętny, zatem jego remake nawet bardziej. A jego (na jakimkolwiek byłby etapie produkcji) recenzja – jeeeeeszcze bardziej.
Więc w jakim celu teraz tutaj o tym piszę? Ano w takim, że powyższa sytuacja dała mi pewien ogląd (taaa, tylko i wyłącznie po to piszesz, bo przecież nie celem dojechania do 350 komentarzy, ściemniaczu jeden!). Owszem, jako odosobniona – nie powinna. Ale każdy ma swoje podejście. Gdy kiedyś wyjdzie „Duke Nukem Victory” (że „V” jak pięć, bo piąta część, tak sobie teraz ubzdurałem, ale pomysłowo, nie?), to znaczy będzie pokazany na GAMESCOM 2032 – to będzie mnie interesować jego „ekszynowa” recenzja?
Także. Odpowiedź brzmi: także. Ale… nie pierwszorzędnie. Najpierw będę wolał przeczytać, że…
„Po przejściu trzech dostępnych (ale przeogromnych) mapek, jestem pełen wrażeń i moje gacie też. Gdybym choć przypuszczał, jak ta gra będzie wyglądała – zabrałbym pampersy.”
albo…
„Tego właśnie (ponad dwie dekady temu) gracze oczekiwali po piętnaście razy zmienianym silniku CZWÓRKI, a dostali teraz dopiero – w PIĄTCE.”
oraz…
„Poziom detali NPC-ek sprawił, że momentalnie doszedłem do wniosku, iż zakup PS7 był jedną z najlepszych decyzji, które w ostatnim czasie podjąłem.”
i jako zdania zamykające cały tekst…
„Jestem niedospany, niedojedzony, niedopity, ale szczęśliwy. Dzięki mnie, czytacie ten PLAYTEST jako piersi.”
Cóż… może i powyższa recenzja nie do końca będzie się nadawała do cytowania w pracy doktorskiej, ale przyznać (będzie) trzeba, że napisana zostanie w… starym dobrym stylu. I ją właśnie – jako pierwszą – będę chciał przeczytać.
Oczywiście, o ile ten magazyn będzie w 2032 roku nadal się ukazywał. Tuż obok swojego kolegi po fachu, w którym wrażenia z ogrania pokazowej wersji „DNV” przeczytam jako drugie.
Owszem, reckę najnowszej odsłony przygód Księcia, będę miał okazję sprawdzić także w kwartalzinie „Zapach Papieru”, ale – z racji jego cyklu wydawniczego – jako trzecią. W sumie będę musiał, będąc jego redaktorem naczelnym.
Jak kochać to księżniczki – mówią. Jak marzyć to o… niewyobrażalnym – dodaję. []