Wczoraj w salonikach prasy pojawił się lipcowy numer PSX Extreme. Okładka z Drug Dealer Simulator 2 może śmiało kandydować do tytułu najbardziej kolorowej oprawy roku, nie bez szans na wygraną. To dobrze, bo gazetkę bardzo łatwo wypatrzeć wśród innych tytułów, nie to żeby miała jakąś liczną konkurencję. Spójrzmy szybkim okiem na bieżący 322 numer: 116 stron, cena 24,99 zł, „możliwy” papier. Czyli jak miesiąc temu i oby jak najdłużej.
Mimo wakacji i związanej z tym posuchy wśród gier konsolometry ustawione są dość optymistycznie: PS4/PS5 – 8/10, XOne/XSX – 7/10 i Switch – 7/10. Tradycyjnie nie rozumiem jak się mają teksty opisujące sytuację konsol do tych ocen, moim zdaniem nijak. Po ich przeczytaniu dałbym Sony dwa oczka niżej, Microsoftowi oczko wyżej, a Nintendo – nawet dwa do góry. Wydaje mi się że kto inny ustawia „temperaturę” na konsolometrach, a kto inny je opisuje. Generalnie moim zdaniem oceny brane są z czapki.

W tym miesiącu w „szmatławcu” zamieszczono jeden playtest, 21 recenzji i jedną retrorecenzję. Niedużo, ale tak jak wspomniał Roger we wstępniaku – mamy wakacje. Za to sporo tytułów otrzymało bardzo wysokie noty, a Grą Numeru, z oceną 9+/10 został dodatek Elden Ring Shadow of the Erdtree. „Dziewiątki” otrzymały także V Rising, Spin Rhythm XD (jakżeby fan Rez-a miał dać mniej 😉 ), Destiny 2 – Ostateczny kształt i Lorelei and the Laser Eyes. Okładkowo kolorowy symulator handlarza narkotyków dostał „jedynie” 7/10. Wybitnych słabiaków w stylu kupy numeru nie stwierdzono, najgorzej w tym zakresie wypadł indyk Skeler Boy (4/10). Junior, po scalakowaniu podstawki, napalił się na DLC do Elden Ringa i pewnie znów będzie ginął tysiąc razy dziennie. Mnie żaden tytuł nie porwał, napaliłem się trochę na Luigi’s Mansion 2 HD, którego ogrywałem nie tak dawno na 3DS-ie, ale rzuciłem okiem na recenzję i widzę zarzut, że zmian w stosunku do oryginału brak, więc chyba sobie odpuszczę.

Publicystykę otwierają dwa Tematy Numeru. Pierwszy, bardzo wypasiony, to relacja Komodo z Summer Game Fest 2024 w Los Angeles. Na ponad 20 stronach opisał nie tylko swoje wrażenia z konferencji (i dojazdu do niej 🙂 ), ale także kilkanaście zapowiadanych tam gier, w tym nowego Assassyna i „Gyrosy”. Będzie w co grać! Drugi z tematów poświęcony jest życiu i twórczości Toma Clancy’ego oraz jego wpływowi na popkulturę. Widzę związane z nim książki, filmy i gry, będzie ciekawa lektura. Z pozostałych artykułów, nieźle zapowiadają się związki naszego asa Lewandowskiego z grami, magia filmów i gier spod znaku „taśmy znalezionej w piwnicy”, historia Bethesdy oraz rzecz o piractwie w Polsce. Ten ostatni temat dość wyświechtany, artykuł niezbyt duży, ale zdjęcie wyburzania Elbudu – mekki krakowskiego piractwa mnie rozroiło.

Z pozostałych rzeczy, nie zabrakło jak zwykle stałych rubryk i felietonów. Są ludzie, którzy tego nie czytają, ja nawet je lubię. Felietony są spoko, duży wybór, choć niektórzy autorzy piszą już chyba z przyzwyczajenia. Z rubryk stałych bez popitki „wchodzą mi” Ohayo Nippon, Region Filmowy, Myszaq lubi i Listy. Reszta niekiedy wymaga popitki. Dlatego nie przedłużam, w fotelu wygodnie się rozsiadam, Johna Parra nastawiam, niebieski napój chłodzący przysuwam i lekturę poczynam. Strona 15… Co to, Komodo narzeka na Inglewood? Byłem tam (wprawdzie tylko GTA:SA), bardzo ładna dzielnica, chyba nawet domek kupiłem 🙂
BTW W nawiązaniu do zdjęcia umieszczonego w dziale Listy, przedstawiającego panią Miecię z PSX Extreme pod pachą pragnę poinformować, że jest to „ustawka”. Jako sezonowy mieszkaniec Łeby nigdy nie widziałem jej czytającej „szmatławca”. Natomiast potwierdzam, że sprzedaje najlepsze wędzone ryby na Wybrzeżu. Nie sądziłem, że po upadku komuny będę jeszcze za czymś stał w kilometrowej kolejce 🙂


źródła zdjęć:
PSX Extreme nr 322, 7/2024
https://www.playstation.com/pl-pl/games/elden-ring/elden-ring-shadow-of-the-erdtree/

Zdziwiło mnie pytanie, które padło na forumku, w temacie o „Patronite”. Brzmi ono…
„@Perez masz w głowie jakiś termin, do którego dajesz sobie czas na rozkręcenie interesu i podjęcie decyzji, czy chcesz się w to dalej bawić? Koniec 2024/początek 2025?”
Jednak jeszcze większe zdziwienie wywołała u mnie odpowiedź…
„Bardziej myślałem o roku, czyli powiedzmy do końca marca 2025, o ile nagle nie będzie jakiegoś tąpnięcia po drodze. Jeśli nie no to będzie już całkiem miarodajny okres – będziemy po 4 specjalach. Będą wyniki z całego roku miesięcznika, bo tu też są wahania i np. teraz jest średnio, ale to wakacyjna norma sezonu ogórkowego, ale znowu jesień zawsze jest lepsza, do tego numer z kalendarzem.”
„I też tak sobie myślę, że to już będzie taki sensowny okres, który pozwoli ocenić, na ile te różne zmiany zdały egzamin – Patronite, większa aktywność w socialach, teraz jeszcze gdzieś tam się przewiniemy na dwóch imprezach. Bo teraz niby minęły już 4 miesiące, ale wciąż wiele osób nie kojarzy, że była zmiana, a już też wiele widziałem w komentach, które są zdziwione, że… PSX Extreme wciąż wychodzi. Stąd trudno już teraz ocenić wpływ tych różnych działań, ale pod koniec roku/z początkiem nowego już będzie coś widać, a tym bardziej właśnie po roku.”
Pierwsza myśl po przeczytaniu powyższego – biznes nie będzie się spinał, to się wyciągnie wtyczkę i tyle? Ale że tak po prostu? Jak w przypadku „Pixela”? Ale… przecież felieton Adama Piechoty w #321. Ale… przecież miesięcznikowi już „niedługo” stuknie trzydziestka.
Dobrze, że Perez gra w otwarte karty. Ale i na swój sposób – źle.
To był fajny serwis.
Którego właśnie opuszczam, mam dosyć tego zaśmiecacza …
Gdy poprzednim razem – trzy tygodnie temu – publicznie nazwałeś mnie „zaśmiecaczem”, w temacie (co zabawne) o „Amidze”, odniosłem się do tego w dość złożonej formie, choć z nader prostym przekazem. Dodatkowo zadałem pytanie tyleż retoryczne, co skierowane bezpośrednio do Ciebie…
„Aż tak Tobie tutaj zawadzam? Najwidoczniej.”
Nie odpowiedziałeś. Uznałeś zapewne, że nie jestem wart nawet słowa wyjaśnienia, które konkretnie – z moich elaboratów bądź krótszych form – uznajesz za „zaśmiecanie”. Nie komentujesz zawartości merytorycznej moich tekstów. Nie odnosisz się do nich. W porządku, generalnie niemal nikt tego nie robi. Po prostu Czytelnicy ZP przyjmują do wiadomości moje przemyślenia i tyle. Mi to wystarcza. Moja aktywność, oprócz publicystycznej, ma też formę informacyjną. Owym, może się taki rodzaj przekazu podobać albo wprost przeciwnie. Jednak nie czepiają się. Nie znieważają.
Uważasz, że moja reputacja (jakkolwiek jest postrzegana), budowana tutaj od ponad roku, powstałaby na „zaśmiecaniu” tego miejsca? Jak w ogóle miałbym je zaśmiecać? Pisząc kompletnie nie na temat? W jakim celu miałbym to robić? Żeby psuć miejsce, które tyleż czasu współtworzę? Gdy chcę przeszmug… przemycić jakąś treść (nie do końca korelującą z tematem artykułu), wplatam ją jako drobny element dłuższego tekstu, kompatybilnego.
Pomyśleć, że tych moich aktualnych (oraz poprzednich) wywodów nie byłoby, gdybyś się nie doczepił. Są absolutnie nie na temat. Mało tego. Zaśmiecają! Jednak być muszą, celem wyjaśniania.
Mimo wszystko – pozdrawiam. Miałem tego nie pisać, ale w sumie… Apeluję też, żebyś został z nami i nadal komentował tutejsze artykuły.
Przeczytałem najnowszy felieton Adama Piechoty. Czym tenże różni się od mitologicznego Syzyfa? Otóż podczas gdy ten drugi wtaczał głaz pod górę, pierwszy wyrzuca z ciężarówki kamienie milowe. Nie dosyć, że jest to prostsze i mające o wiele większy sens, to jeszcze w efekcie – dużo ciekawsze. O czym tym razem napisał? Do czego się doczepić, co pochwalić?
Już nie 27 (jak w czasie, gdy pisał tekst), a 29 (na chwilę obecną) materiałów sponsorowanych, wita nas na stronie serwisu „Polygamia”. Później jest kafelek polecający laptopy gamingowe do grania w sieci. Dopiero po kliknięciu go widzimy, że jest to „Materiał sponsorowany przez…”. Co jest niżej? Adam Piechota wskazuje na tekst Arkadiusza Standy (z 6 września 2023). Dalej jest 6 innych jego autorstwa. A za nimi? 2 kolejne… sponsorowane. Dopiero niżej jest artykuł o grze. Konkretnie o „Downwalkers”, opublikowany 16 stycznia 2024, czyli prawie… pół roku temu (!).
„Polygamia, dziurawa łajba, której zatonięcie zwiastowano od ponad dekady, nareszcie poszła na dno.”
Czytamy w dalszej części felietonu. Ale chwila… Dlaczego „nareszcie poszła na dno”? Przecież to takie samo źródło informacji o grach, jak „PSX Extreme”, choć medium inne. Tacy sami ludzie dzielący się pasją z Czytelnikami. Więc czemu „nareszcie”? Czterdziestolatkowie nie widzący recenzji nowych gier tam, zaczną nagle kupować miesięcznik? Wiem, intencje autora tego zdania były oczywiście inne, jednak ja odebrałem to po swojemu.
„(…) możemy podejrzewać albo jakiś fałsz, albo firmową strukturę pod zaciśniętym krawatem, która bardzo chętnie odczłowiecza czytane przez nas źródła w miarę wpieranej pracownikom „przejrzystości”.
O powodach braku pożegnania się redaktorów z Czytelnikami serwisu. Wait, what? Nie chcę wyjść na osobę nie potrafiącą czytać ze zrozumieniem, jednak powyższe przerasta mnie o kilka pięter.
„Dlaczego polski dziennikarz nie czyta polskiego dziennikarstwa?”
Ale skąd pewność? Mniejsza z tym. O ile wszystko powyższe, to swego rodzaju ogólniki, tak dalsza część felietonu… chwyta za serce.
„Ja jednak patrzę na pozbawiony ludzkich pierwiastków szkielet miejsca, któremu poświęciłem pięć lat zawodowego życia, i oprócz smutku czuję strach. Czy dojdzie do momentu, w którym ktoś odłączy wtyczkę?”
Doskonale rozumiem odczucia autora. Pięć lat tworzył duszę Polygamii, tak jak ja od ponad roku tworzę duszę Zapachu Papieru. Kolejnych zdań nie będę cytował, po prostu przeczytajcie je w artykule. Zadziwiające, jak wiele analogii w nich widzę, do samego siebie.
W dalszej części napisał, co mógłby zrobić. Z tego miejsca doradzam – zrób. Żadna megalomania! Po prostu utrwalenie części swojego życia. Tak dla siebie, jak i innych. Byś kiedyś mógł stwierdzić – non omnis moriar.
Moje dwa (że tak powiem) flagowe komentarze na pewnym serwisie popkulturowym, które zostały wyróżnione (w sumie więcej ich wyróżnili, ale nie pamiętam już czego dotyczyły), poszły się coś tam już chyba na zawsze, w momencie, gdy wyłączyli Disqusa. Przepadły. Co lepsze, IMHO, teksty z tego pogodowego, utrwalałem sobie na papierze, na bieżąco. A stąd? Wydrukowane wszystkie „Wykłady”, prawie wszystkie audycje „ZP-Radio” oraz 2 felietoniki „Taki to był rok, taki to był magazyn”. Aktualnych felietonów nie drukuję. Nie wiem, jakoś nie czuję takiej potrzeby. Pewnie kiedyś będę żałował, gdy przychylą się „do zbanowania zaśmiecacza zapachu papieru” (chociaż moje teksty przecież wtedy pozostaną) albo – co gorsze – Avok wyciągnie wtyczkę komentarzy. So far so good. Odstukać!
Na koniec, odnośnie do ostatniego zdania z felietonu… No to się bierz! Samo się nie zrobi. Wiem, musi być natchnienie. Ale w międzyczasie i tak piszesz, co wydaje się na równi istotnym. By przekazywać innym swe myśli. Swojego siebie z tu i teraz.
Kolejny kamień – Adamowi Piechocie – spadł ze serca. A nam – Czytelnikom – jako ten milowy, przy autostradzie branży. Już teraz czekam na następny. Pierwszy czwartek przyszłego miesiąca? Takiż owego. Znów będzie czytane! []
„Doskonale rozumiem odczucia autora. Pięć lat tworzył duszę Polygamii, tak jak ja od ponad roku tworzę duszę Zapachu Papieru.”.
Anarki, Piechota tworzył teksty dla Polygamii, ty piszesz tylko komentarze. To nie to samo. Nie widzę cię w składzie ludzi robiących ZP.
Adam Piechota pisał tam profesjonalnie – artykuły, a ja skrobię tutaj entuzjastycznie – komentarze. Mianownik pozostaje wspólny. W zasadzie powinienem użyć właściwszego słowa, opisującego moją aktywność. Otóż osobiście nie tyle tworzę, co WSPÓŁTWORZĘ duszę tego serwisu.
Stawiam przysłowiowe dolary przeciwko orzechom, że w całej cyberprzestrzeni nie ma drugiego takiego miejsca, gdzie autor artykułu, pod jego koniec pisze, że siada, bierze coś do picia, nastawia muzykę i zabiera się za lekturę. Jedynie tutaj. Jest to niczym innym, jak po prostu swoistą duszą tego miejsca.
Moja aktywność komentarzowa jest (dosłownie) poniżej. Bo w komentarzach właśnie. Stali Czytelnicy ZP znają mnie, wiedzą, że lubię walić długie komentarze. Odnosić się do danej kwestii związanej czy to z kwartalnikiem, czy też miesięcznikiem. Albo wydaniem specjalnym któregoś z nich. Lub też tym, co u magazynów growych słychać.
Gdyby, przykładowo, nagle „PSX Extreme” zrobił to, o czym rozważał Adam Piechota w poprzednim felietonie (do którego też się odniosłem) – niemal pewnym jest, że bym tutaj istny elaborat naprodukował. Gdyby, dajmy na to, kwartalnik zmienił od grudnia cykl wydawniczy na półroczny – chyba jeszcze bardziej bym się rozpisał. Podzielił się swoimi przemyśleniami w kliku komentarzach, jeden pod drugim. Jest to wiadoma. Zatem oczekiwana. Swego rodzaju stała. Element tworzenia duszy ZP, choć jedynie w jego sekcji oddającej głos Czytelnikom.
Ale z tym, co napisałeś – masz absolutnie rację. Pozdrawiam i dzięki za komentarz.
Jeszcze tylko jedna kwestia… Chciałbym, żeby Czytelnicy ZP – oprócz odnoszenia się bezpośrednio do mojego pisania – skupiali się także na treści owego. Na tym, co mam do przekazania. Czy to, co bazgram, jest aż tak nudne, że nie ma czego komentować? Oprócz w miarę obiektywnego oceniania sytuacji, daję też różne tabelki, zestawienia, porównania, ale też newsy i ciekawostki. Staram się ubogacać serwis Avoka. Współtworzyć go. Być jego częścią. Tak jak i Wy wszyscy, komentujący tutaj.
Przeczytaliście najnowszy felieton Adama Piechoty? Co Wam się w nim nie podobało, a co było nader trafnym spostrzeżeniem?
Która recenzja czy felieton z #322 aż prosi się o skomentowanie? Albo ekhm… rysunek w konsolometrze.
Poziom trudności nowego Elden Ringa jest podobno tak przegięty, że recenzenci wpisują go po stronie minusów!
„Spójrzmy szybkim okiem na bieżący 322 numer: 116 stron, cena 24,99 zł, „możliwy” papier. Czyli jak miesiąc temu i oby jak najdłużej.”
Perez na forumku – w temacie o #321 (str. 10) – jeszcze w czerwcu napisał…
„Ciekawostka – od numeru sierpniowego (czyli jeszcze nie ten najbliższy, tylko kolejny) będzie nowa-stara drukarnia.”
i doprecyzował…
„To ta z czasów ADVERTIGO.”
Czy będzie to miało jakiekolwiek przełożenie na 3 powyższe zmienne?
Powróćmy jeszcze do tego zdania…
„Czyli jak miesiąc temu i oby jak najdłużej.”
Oby jak najdłużej? Coś jest na rzeczy?
Mam prenumerate PSX,listonosz chodzi raz w miesiącu,niedawno dostałem numer 6/2024…To 7/2024 poczytam w sierpniu…Rezygnacja z prenumeraty i jakiś empik?Wydawnictwo mniej dostanie…To moze paczkomat i opłacać do biznesu ponad dychę co miesiąc? Pdfy/czytnik nie wchodzi w grę z kilku powodów (m.in. zapach;)) Jak żyć???;)
Chcesz mieć numer na czas, jak kupujący w salonikach prasowych, jednocześnie czujesz potrzebę wspierania wydawcy.
Możliwym rozwiązaniem wydaje się zatem „rezygnacja z prenumeraty i jakiś Empik” oraz… dołączenie do grona patronów magazynu (w progu 7zł), co zapewni Tobie zarówno odbieranie numeru na czas, jak i świadomość (oraz dosłownie – dowód na papierze i stronie magazynu), że chcesz, by „PSX Extreme” trwał.
Aktualnie w sklepie na psxextreme.pl trwa promocja wybranych opcji prenumeraty. W tym poprzez Paczkomat, rozważany przez Ciebie.
Prenumerata półroczna krajowa (6 numerów) poprzez Paczkomat InPost:
189,00 zł (zamiast 222,00 zł)
Prenumerata roczna krajowa (12 numerów) poprzez Paczkomat InPost:
359,00zł (zamiast 458,00zł)
…
Skupmy się na koszcie kupienia 12 numerów (jednorazowo w prenumeracie lub pojedynczo co miesiąc) – uwzględniając AKTUALNIE promocyjne ceny prenumeraty w sklepie miesięcznika. Sortowanie: rosnąco…
Prenumerata – Poczta Polska = 199,00zł
Prenumerata – Poczta Polska (pakowanie premium) = 219,00zł
Kupowanie w saloniku prasowym = 299,88zł
Prenumerata – Paczkomat = 359,00zł