Za nieco ponad trzy tygodnie w sprzedaży pojawi się książka Bartłomieja Kluski pt. „Legendy gier wideo”. Jej wydawcą i redaktorem jest Zbigniew [B-Beck] Jankowski, a patronem Eurogamer.pl, site któremu B-Beck od lat szefuje. To szósta książka Bartka, który jest bardzo płodnym autorem, na swój sposób wyjątkowa. Lubicie poczytać o legendach branży i wchłaniacie komiksy duetu Kluska-Kleszcz jednym niuchem? Jeśli tak, to pozycja dla Was.
Na rynku co rusz pojawiają się kolejne tytuły po polsku, sam mam już ich całą półkę. Nie przypominam jednak sobie, by ktoś wydał u nas tytuł traktujący wyłącznie o twórcach gier wideo. A tutaj mamy ich aż 22, opisanych na 250 kolorowych stronach. To daje po kilkanaście stron na każdego, cóż, niedużo. Nie jest to więc analiza każdej minuty ich życia, raczej kompendium zbierające do kupy najważniejsze fakty. Starzy wyjadacze branżowi pewnie będą się nudzić, reszta powinna być ukontentowana. Tym bardziej, że całość napisana jest plastycznym językiem Bartka i okraszona ciekawą szatą graficzną Tomasza Kleszcza (ilustracje rulez!). Zapowiada się naprawdę fajna książka, w sam raz na wakacje. Takie mam właśnie co do niej plany.
Więcej informacji o „Legendach gier wideo” można znaleźć na stronie https://legendygier.pl. Obecnie książkę można zamówić w przedsprzedaży za sensowne 44,90 zł. Szkoda tylko, że nie jest planowana wersja w twardej okładce, taką bym łyknął. Planowany jest za to e-book, którego ja z kolei nie łykam. Podsumowując: mimo iż z B-Beckiem mamy od 20 lat na pieńku, mocno „Legendy” polecam ![]()


Piątek. Nowy wpis blogaskowy Bartłomieja Kluski. Pierwszy w nowym roku.
https://kluska.substack.com/p/dzieki-ozzy
„Reality show przestały te sfery rozdzielać – kłamali zarówno organizatorzy, poprzez selektywny montaż czy zabiegi inscenizacyjne, jak i sami uczestnicy, niby autentyczni, ale przecież odgrywający narzucone im role. A to sformatowało odbiorców pod dzisiejszy internet, gdzie weryfikowalna prawda nie jest już nikomu do niczego potrzebna.”
W którymś z „Resetów” było o tym pisane. Czytałem jednym tchem.
Tylko czy to sformatowało odbiorców? Chyba zbytnie uogólnienie.
„Po drugie, to w audycjach tego typu zaczęto promować postaci i sytuacje głupie, a z czasem po prostu idiotyczne. A gdy okazało się, że im bardziej głupio, tym lepiej, Big Brothera zastąpił Bar, później pojawiło się Warshaw Shore itd. Zaś do ludzi, zwłaszcza młodych, poszedł przekaz, że nie trzeba być znanym z czegoś wartościowego, a rozpoznawalność może być celem samym w sobie.”
O ile „Big Brothera” oglądałem często (raz nawet SMS-a wysłałem z jakimś głosowaniem), a na „Bar” czasem patrzałem, gdy po kanałach skakałem, tak ten „Warsaw Shore” miałem już po prostu gdzieś.
„W serwisie Allegro Lokalnie ktoś (prawdopodobnie rodzina wydawcy) wyprzedaje komiks Gry z komiksem (scenariusz mój, rysunki: Tomasz Kleszcz). Polecam zainteresowanym, bo to być może ostatnia w dziejach świata okazja, by zakupić tę publikację.”
A gdzie wzmianka, że to dzięki naszemu starszemu analitykowi M – posiadłeś tę wiedzę? To znaczy najprawdopodobniej dzięki niemu (tutaj) właśnie.
Napisz coś więcej o rezygnacji z pisania do prasy. TO jest najsoczystszy miąższ, którym powinieneś się z nami podzielić.
W swoim poprzednim wpisie stwierdziłeś…
„(…) a brak satysfakcji, również finansowej, z tej działalności skłania mnie ku noworocznemu postanowieniu, by pisać inaczej i gdzieś indziej. Szczegóły wkrótce.”
Oj tam oj tam, czepiasz się. W takim razie co ma Borek powiedzieć (aczkolwiek przynajmniej miał okazję poczuć się młodziej)? Nie rozwijam wątku, gdyż jest zbyt wysokiego kalibru. Dodam jedynie, że ów mógł ugryźć się w język. Ludzie łączą kropki. []
Piątek. Bartłomiej Kluska podsumowywołuje rok. Wywołując dyskusję podsumowywaniem swym.
https://kluska.substack.com/p/mniej-wiecej
„1. Udało mi się opublikować wydanie zbiorcze komiksów Gry z komiksem, do których pisałem scenariusze (rysował Tomasz Kleszcz), a które przez lata funkcjonowały tylko w formie zeszytowej.”
W pierwszej chwili chciałem napisać, że… dosłownie rzutem na taśmę.
„… ale nawet nie mogę go Państwu polecić, bo wydawca nie prowadzi ani dystrybucji, ani promocji i chyba w ogóle przestał działać.”
GUY HYC. Tak wybrał i musimy to uszanować. „Na torach. Na Wschód”. Tam musi być jakaś cywilizacja! Pomyśleć, że miał tu wszystko. 2/3 polskiej prasy growej, coroczne targi, wiele książek wydanych o 8-bitowych komputerach oraz… komiksów właśnie. Był magnatem. A teraz? Aż chciałoby się krzyknąć hasło do windy. Gdybym tylko je pamiętał.
„No cóż. Było, minęło, kto zdążył kupić, ten ma, a ja obracam w głowie pomysł na pełnowymiarowy album z tego uniwersum, więc pewnie będzie okazja, żeby jeszcze wrócić do tematu.”
Ale to już pod innymi skrzydłami wydawniczymi. „CD-Action”? „PSX Extreme”? „Open Beta”?
„2. Udało mi się także opublikować kilkanaście artykułów w prasie – wszelako żaden nie wywołał mocniejszego bicia serca ani u mnie, ani prawdopodobnie u czytelników, a brak satysfakcji, również finansowej, z tej działalności skłania mnie ku noworocznemu postanowieniu, by pisać inaczej i gdzieś indziej. Szczegóły wkrótce.”
Czyli koniec z cokwartalnym pisaniem do „CD-Action”, copółrocznym do „Retro” oraz sporadycznym do „PSX Extreme”? Muszę poukładać sobie w głowie to zagadnienie, żeby móc coś więcej napisać. Kurczenie się wszechświata.
„3. Tymczasem np. ten newsletter rozwija się ślicznie. 41 wydań w tym roku, każde czytane przez co najmniej 600 osób (a niektóre i przez ponad 1000).”
Oraz przeze mnie. Czyli daje to wartości odpowiednio: co najmniej 601 oraz ponad 1001. Zatem konkret.
„Są komentarze i lajki, a kilkunastu mecenasów (ich lubię najbardziej) regularnie wspomaga mój fundusz kawowy (dziękuję!).”
A nie tych, którzy bardzo często komentują pod Twoimi wpisami na Substacku? Którzy odnoszą się do tego, co napisałeś? Ich nie lubisz najbardziej? Żeby być przez Ciebie lubianym najbardziej – trzeba… kawę Tobie postawiać? I momentalnie szlag trafił całą magię. Jakby Gargamel działo jonowe sobie skonstruował i przetestował. Cała wioska smerfów – w ciągu niecałej sekundy – poszła się…
przejść na spacer.
Czytała Krystyna Czubówna. To znaczy nie czytała, tylko tak sobie wyobraziłem.
Coś Ty taki poważny, Anarki. Pachnie krotochwilą na odległość, a Ty się nadymasz… Spoko Maroko, Bartek Cię lubi.
„Coś Ty taki poważny, Anarki.”
A jaki mam być, czytając powyższe?
„Pachnie krotochwilą na odległość, a Ty się nadymasz…”
Moment, muszę wygooglać powyższe słowo.
…
…
…
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krotochwila
Uważam, że to, co BK opublikował – jest tym, jak sam uważa. On nie rzuca słów na wiatr. Zarówno w kwestii rezygnacji z pisania do prasy growej, jak i lubienia innych. BK nie pierwszy raz pisze o sprawach finansowych.
„Spoko Maroko, Bartek Cię lubi.”
Czyli… czyta moje tutejsze komentarze – jego dotyczące? Ale że wszystkie? To dlaczego siedzi cicho? Włączył tryb STEALTH, jak Adam Piechota. Tyle że AP już ten tryb wyłączył. Ile jeszcze – redaktorów prasy growej, czy (o zgrozo!) wydawców/wydawczyń – także czyta te moje kocopoły?
„Fajnie, zamierzam kontynuować tę przygodę, mimo że pewnie w nieco skromniejszym wymiarze.”
Kurczenie się wszechświata.
„Za to zacząłem pisać inną książkę i ta już jest na termin, więc proszę spodziewać się premiery jesienią 2026.”
Pisanie do „CD-Action”, „Retro” oraz „PSX Extreme” – dające „brak satysfakcji, również finansowej, z tej działalności” – nie będzie już pochłaniało czasu i energii, które to będziesz mógł przeznaczyć na dokończenie zaczętej właśnie książki. Puzzle zaczynają się układać. Chociaż może jedynie w mojej głowie. Z pewnością błędnie.
„6. Ponadto współtworzyłem interaktywną wystawę o historii komputerów Macintosh, współorganizowałem festiwale BIT BOAT i MFKiG oraz zjeździłem kawałek Polski, występując publicznie i prowadząc spotkania z ciekawymi ludźmi, czyli robiłem wszystko to, w czym jestem niezły, a czego nie musiałbym robić, gdybym był wystarczająco dobry w zarabianiu na życie pisaniem.”
Raz. Piszesz artykuł do kwartalnika (przykładowo o gumach „Turbo”). Masz za to zapłaconą wierszówkę, jak wszyscy pozostali współpracownicy dyskobola. Ty nie jesteś wystarczająco dobry w zarabianiu na życie pisaniem? Czy też może dyskobol mógłby więcej zapłacić? Dłuższy czas temu słyszałem, że wierszówka w „Pixelu” to był jakiś kosmos, czy coś w tym rodzaju. Naprawdę konkretny hajs. Ja wiem, to się skończyło, pociąg odjechał.
Dwa. Piszesz o retro sprzętach, retro grach i retro świecie. Nie ma na to kosmicznego popytu.
Zatem świat jest winny, a nie poziom Twoich umiejętności pisarskich, czy częstotliwość wydawania różnych pozycji itd.
„A ponieważ nic nie wskazuje na to, by moje związane ze słowem pisanym zarobki miały istotnie wzrosnąć, proszę spodziewać się ode mnie kolejnych wystaw, festiwali i pogadanek. Życie.”
Rezygnacja z pisania do kwartalnika i miesięcznika – nie sprawi, że te zarobki wzrosną. Już (że się tak wyrażę) pal licho Twoje pisanie do miesięcznika – jest nader sporadyczne. Ale… do kwartalnika i „Retro”?
Bym musiał uzupełnić tabelkę, a mi się nie chce, zwłaszcza po tym ich, że zawartość #346 może ulec zmianie.
4’5 3’5 2’5 1’5 4’4 3’4 2’4 1’4 4’3 3’3 2’3 1’3 5’2 4’2 3’2
345 344 343 342 341 340 339 338 337 336 335 334 333 332 331
1 1 1 2 2 2 2 2 3 2 3 2 1 1 1 Bartłomiej Kluska
i #346 – 1
A później będą puste miejsca?
„Trzymajmy się!”
Ano trzymajmy się. Trzeba. Zwłaszcza w tym coraz gorszym świecie.
„Następny list do internetu wyślę w pierwszy piątek 2026 roku.”
Czyli nie za tydzień, tylko za dwa. Dyktowane kalendarzem, rozumiem. Przyszły piątek to drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.
Teraz zrozumiałem. To „trzymajmy się” jest zamiast „wesołych świąt”. Jednakże odnosiłem się tutaj do tej kwestii bodajże rok temu, więc jest z mojej strony rozumienie i szanowanie takiego stanu rzeczy. Za to cały czas z tyłu głowy mam ewentualność NIEROZUMIENIA tego, że nie będziesz więcej pisał do prasy. Wliczając tę grową. Ja coś musiałem źle zrozumieć, często tak mam.
Ale jeden z internautów, też by błędnie zrozumiał? Napisał przecież…
„Ad 2: Lubię Twoje teksty w CDA, należą do najmocniejszych punktów każdego wydania. Szkoda będzie, jeśli zrezygnujesz ze współpracy z nimi. No ale jeśli nie skleja Ci się to finansowo – rozumiem w pełni.”
Czyli jednak. Kolejny kamień milowy na autostradzie „CD-Action”. Przedtem jedna (z dwóch) rubryka BK poszła weg. Hmmm może ów postanowił, że jeden tekst na kwartał wystarczy, a nie, że mu podziękowano za niego. Teraz natomiast dowiadujemy się, że kolejnych artykułów BK na łamach „CD-Action” już nie będzie. Na łamach „Retro” także. Na łamach „PSX Extreme” też.
Zadumałem się.
Napisałem wiersz.
Chyba
Chyba się kończy pewna epoka,
Czasem tak bywa, raz na rok ruski.
Nie ma już w „Retro” tekstów Avoka,
W „Ekszyn” nie będzie… też więcej Kluski.
Chyba pogodzić się już musimy,
Przejść do porządku nad tym, dziennego.
Rubryk tej dwójki nie zapomnimy,
Wertując teksty… kogoś innego.
Chyba czas spojrzeć też prawdzie w oczy,
Choć ta brutalna bywa, niestety.
Owszem, print growy ciągle się toczy,
Lecz coraz bliżej… jest mu do mety.
Nie skreślaj nas, nie wszystko wiesz… 🙂
Nie skreślam. Może inaczej…
Ty dysponujesz zdjęciem satelitarnym aktualnej sytuacji. Ja jedynie kreślę jej szkic, na podstawie zebranych skrawków informacyjnych. Blisko drzewa przy rzece jest dziura w ziemi, wokół której chodzi starzec z Aran. Istna zagadka. Po czym odnoszę się do niej.
Może będzie Twój artykuł w #10. Może będą teksty BK w #10 i #347. Tylko że (w mojej opinii)… aktualnie nic na to nie wskazuje. Stąd mój powyższy wiersz.
Jeszcze raz ta część, tym razem z moimi pogrubieniami…
„2. Udało mi się także opublikować kilkanaście artykułów w prasie – wszelako żaden nie wywołał mocniejszego bicia serca ani u mnie, ani prawdopodobnie u czytelników, a brak satysfakcji, również finansowej, z tej działalności skłania mnie ku noworocznemu postanowieniu, by pisać inaczej i gdzieś indziej. Szczegóły wkrótce.”
Wrzućmy te 3 pogrubienia do blendera. Niech urządzenie zrobi wźźźźźźź. Jakie słowo się wtedy uformuje?
Tak. Słowo… paywall. Możliwe też, że za pomocą… Patronite. Identycznie jak 9kier.
„3. Tymczasem np. ten newsletter rozwija się ślicznie. (…) Fajnie, zamierzam kontynuować tę przygodę, mimo że pewnie w nieco skromniejszym wymiarze.”
Gdyż… cała energia pójdzie na… Patronite. Puzzle się układają?
Pierwszy komentarz pod omawianym wpisem BK…
„Ad 2: Lubię Twoje teksty w CDA, należą do najmocniejszych punktów każdego wydania. Szkoda będzie, jeśli zrezygnujesz ze współpracy z nimi. No ale jeśli nie skleja Ci się to finansowo – rozumiem w pełni.”
Drugi komentarz…
„(…) A mi się tam bardzo przyjemnie czytało Twoje teksty czy to w prasie, czy tutaj (tegoroczne i nie tylko). (…)”
Oba dotyczą tekstów, które BK pisał do magazynów growych. Oba. Ze wszystkich pięciu. Natomiast wpisy blogowe BK…
„każde czytane przez co najmniej 600 osób (a niektóre i przez ponad 1000)”
2/600 czy nawet 2/1000.
Ile znaczą artykuły Bartłomieja Kluski w „CD-Action”, „Retro” oraz „PSX Extreme”? Tyle, co moje komentarze tutaj? Oby nie!
„(…) a brak satysfakcji, również finansowej, z tej działalności skłania mnie ku noworocznemu postanowieniu, by pisać inaczej i gdzieś indziej. Szczegóły wkrótce.”
Uważam, że BK od początku (przy opracowywaniu swojego pomysłu) przyjął, że…
1. Będzie pisane za darmo.
Lub…
2. Będzie pisane za wyższe wynagrodzenie – w stosunku do pracy włożonej w owo pisanie.
Trzeciego rozwiązania nie ma, gdyż byłoby kontynuowaniem aktualnej sytuacji.
Ad 1 Nie wydaje mi się.
Ad 2 Więc to rozwiązanie pozostaje. Rodząc kolejne pytanie – gdzie będzie ten nowy pomysł wdrożony? Co, z kolei, generuje trzeci znak zapytania. Jeszcze raz cytat…
„(…) by pisać inaczej i gdzieś indziej.”
By pisać inaczej, czyli jak i o czym?
Da się jeszcze bardziej zagmatwać? Oczywiście, że się da. Zatem niedawne słowa Avoka…
„Nie skreślaj nas, nie wszystko wiesz…”
„Jedyną prawdziwą mądrością jest świadomość, że nic nie wiesz.”
-Sokrates
Kiedy ja chcę! Potrzebuję tego, by udowadniać światu, że moje analizy są trafne. Zatem rzucam gumami do żucia w sufit – mając nadzieję, że któraś się przyklei.
Łapusz sprzedał prawa do marki „Pixel” i ten powróci, a na jego łamach… BK i nawet Avok zawita? Tooo już nie jest popuszczanie wódz fantazji. Wodzów? Wódz chyba się powinno pisać. Ale nie Winnetou, tylko dopełniacz. To już jest istna winda kosmiczna fantazji. Nie, odpada. To znaczy załapuje się jako jedna z odnóg rozgałęzienia dywergencyjnego omawianej zaistniałości, ale nic ponad to. We need to go deeper.
Nie no. Brzytwa Ockhama się kłania. Avok będzie miał swój artykuł w „Retro” #10 i dalej, a BK założy konto na Patronite i będzie oferował swoje felietony na takiej zasadzie, jak 9kier oferuje swe recenzje indyków. Baza startowa jest solidna. 600-1000 Czytelników. Wszyscy gotowi? Można zaczynać?
Właśnie! 9kier! Co tam u niej na Patronite?
https://patronite.pl/post/91218/jaka-droge-przechodzi-artykul-zanim-znajdzie-sie-na-lamach-cd-action
Chcesz się dowiedzieć?
„Tylko dla patronów!”
Genialne!
Baza startowa? Wszyscy co kwartał czytający jej cykl.
Rozumiemy teraz szanse, jakie się przed BK otwierają? Oczywiście jest to moja analiza, może błędna. Ale przecież po drabince TYCH TRAFIONYCH – z analityka awansowałem (samego siebie) na starszego analityka, a następnie na dyrektora Centrum Analiz serwisu Zapach Papieru.
M trafił z tym, że kolejny specjal od dyskobola będzie o Switchu. Za to awansowałem go na starszego analityka.
Owszem, nie zawsze (to znaczy nie co każdy piątek) piszę tutaj o nowym wpisie blogowym Bartłomieja Kluski. Ale gdy uznam, że mam coś do dodania w kwestii któregoś – wtedy, oczywiście, pod powyższym artykułem dochodzi moja ustosunkowanie się. Tak jest i tym razem.
„1. W ostatnich tygodniach z internetowego szumu wybiły się dwa newsy ze świata technologii. Oto firma Amazon ogłosiła, że zwalnia kilkanaście (na razie, bo docelowo kilkadziesiąt) tysięcy pracowników biurowych, których zastąpi sztuczną inteligencją. Z kolei pracownicy koncernu Meta (Facebook, Instagram, WhatsApp) otrzymali polecenie służbowe, by wdrożyć w swoich czynnościach narzędzia AI i w efekcie pracować pięć razy bardziej wydajnie. Oczywiście zarówno Amazon, jak i Meta w tym samym czasie raportują ogromny wzrost zysków.”
Czyli opłaca się korzystać z AI, zamiast z pracy umysłów ludzkich. Albo jako wsparcie dla nich.
„Na pociechę przy pomocy AI wygenerujemy sobie śmieszny obrazek lub filmik.”
Przecież doskonale wiesz, że także tekst na dowolny temat, o żądanej długości, poleconej zawartości i co tylko. Można stworzyć dowolną grafikę, która wykorzystana będzie w komercyjnych produktach. Albo jako screen do wpisu blogowego.
Natomiast w artykule, który przedwczoraj poleciłeś w zakładce NOTES (swego bloga), czytamy…
„Prognozy Goldman Sachs wskazują, że AI mogłaby odpowiadać za redukcję maksymalnie 7 proc. etatów w Stanach Zjednoczonych. Z kolei badacze z Yale podkreślają, że jak dotąd nie obserwujemy realnej redukcji zatrudnienia, lecz raczej zastępowanie jednych stanowisk innymi.”
https://spidersweb.pl/plus/2025/12/nie-ma-zadnych-halucynacji
„Upowszechnienie internetu miało przynieść ogólny dostęp do wiedzy i niespotykane wcześniej możliwości komunikacji międzyludzkiej. Przyniosło powszechne ogłupienie i dojmujące poczucie samotności.”
Serio? Bo na ZP jest ogólny dostęp do wiedzy (print growy) oraz komunikacja. Czasem z Morasiem tutaj piszę, czasem z Adamem Piechotą, czasem z Panią Magdą. Czyli ze szychami. Nie ma żadnego powszechnego ogłupienia i tym bardziej dojmującego poczucia samotności. Wiem, mówię jedynie o ZP, ale takich ognisk (w skali świata) z pewnością jest więcej (może i na pęczki). A przecież forumek! Potężne ognisko! Zatem nie uogólniajmy.
„Scenariusz jest przygnębiająco identyczny: oto pojawia się przełomowa i potencjalnie pożyteczna dla ludzkości technologia, którą następnie psują bardzo bogate korporacje.
3. Właśnie o tych korporacjach w książce Bóg techy pisze Sylwia Czubkowska.”
Chwytliwy temat?
„Lektura jest jednak przygnębiająca i frustrująca, bo z narracji autorki przebija bezradność. Bóg techy to tylko kronika katastrofy, która już nastąpiła, i zapowiedź jeszcze większej, która dopiero przyjdzie. A przyjdzie na pewno, ponieważ big techy są zbyt mocne, by ktokolwiek mógł je powstrzymać.”
Już mi się nie chce dalej czytać. Ale muszę.
„W prywatnym życiu, o czym też pisze autorka, właściwie też nie da się już funkcjonować bez oddawania swoich danych Google’owi czy Microsoftowi.”
Korzystając z wyszukiwarki i jadąc na Windowsie. Jak od… dekad. No i? []
W tym przypadku winne jest co?
https://www.maxmodels.pl/zamkniecie-serwisu-wazne-informacje-dla-uzytkownikow,a,2569.html
A przecież jeszcze nie tak dawno… wyłączono Skype.
Oba te serwisy zapewniały „niespotykane wcześniej możliwości komunikacji międzyludzkiej”. Przyniosły „powszechne ogłupienie i dojmujące poczucie samotności”? Wprost przeciwnie! Obcowanie ze sztuką oraz innymi ludźmi.
Nie wspominając o wyłączeniu NK – kilka lat temu. Czy sprzedaży akcji GG (jak w przypadku dyskobola) – niedawno, zakończonej średnim sukcesem. Nostalgia chyba jednak nie zawsze jest kurą znoszącą złote jajka.
I jeszcze link do dzisiejszego wpisu Bartłomieja Kluski…
https://kluska.substack.com/p/kronika-bezradnosci
PS Idę sortować energole, bo mam ich z 40 na zapas, a trzeba pilnować terminów przydatności. Gdy kupuję nowe – kładę je w miejscu tych branych z przodu. Mądrość. A te z tyłu… leżą zapomniane. Jak mi się nie chce. No ale trzeba.
Sumarycznie: 37 puszek 0,5L (nie lubię tych 250ml). Najkrótszy termin przydatności: 04/2026, najdłuższy: 11/2027. Wliczając BLACK Lampart oraz BLACK Mamba z fajnymi „skórkami” tychże zwierząt. A teraz biorę się za sortowanie puszek, w których trudno szukać kofeiny. Żartuję.
Wracając jednak do tematu…
To bardzo dobrze, że BK opisuje poszczególne książki – te, warte jego uwagi, ale… naszej też. Wydaje mi się jednak, że czasem strasznie generalizuje. Co nie zmienia faktu, że co tydzień czytam każdy jego kolejny wpis. Oraz co jakiś czas zaglądam do zakładki NOTES, co tam ciekawego ma do przekazania. Jest to moim (ale też w efekcie tego – Czytelników ZP) stałym elementem tegooo niedobregooo internetu.
Odwracając kota ogonem (powtarzam: odwracając)…
Obecnie wspieranie się sztuczną inteligencją, taką jak Chat GPT, w procesie tworzenia treści, stało się standardową praktyką. To zjawisko można porównać do historycznego momentu, gdy programy do grafiki trójwymiarowej, takie jak „3D Studio”, zrewolucjonizowały przemysł gier komputerowych.
W tamtych czasach, wykorzystanie zaawansowanego wówczas oprogramowania do generowania pre-renderowanych lub renderowanych w czasie rzeczywistym intr (sekwencji wprowadzających) było postrzegane jako szczyt innowacji i kunsztu. Te intr, z charakterystycznymi efektami „lens flare” (rozbłyskami soczewkowymi) pochodzącymi ze źródeł światła, realistycznymi odbiciami i złożonymi modelami 3D, budziły podziw i wyznaczały nowe standardy jakości wizualnej. Ich tworzenie wymagało specjalistycznej wiedzy i dedykowanych narzędzi, które szybko stały się niezbędnym elementem produkcji gier.
Analogicznie, w dzisiejszej erze cyfrowej, narzędzia AI do generowania języka naturalnego, takie jak Chat GPT, pełnią podobną funkcję. Nie są już niszowym, eksperymentalnym oprogramowaniem, lecz powszechnie akceptowanym i używanym wsparciem w pracy kreatywnej. Ich rola polega na optymalizacji procesów, generowaniu pomysłów, redagowaniu, a nawet tworzeniu kompletnych szkiców artykułów, postów czy opisów. Korzystanie z nich jest obecnie tak samo normalne i integralne z procesem twórczym, jak niegdyś wykorzystanie możliwości graficznych „3D Studio” do kreowania tych zapadających w pamięć, błyskotliwych sekwencji filmowych w grach. Oba przypadki pokazują, jak innowacyjne narzędzia technologiczne, początkowo postrzegane jako nowinki, szybko stają się nieodzownym elementem głównego nurtu produkcji.
Uprzedziłem, że… odwracanie kota ogonem, gdyż…
napisz dłuższe stwierdzenie faktu, że podpieranie się – w dzisiejszych czasach – Chatem GPT – podczas tworzenia treści – jest czymś normalnym niczym kiedyś używanie „3D Studio” w tworzeniu tych jakże błyskotliwych intr w grach, w których źródła światła lensy robią i w ogóle
Ten mój komentarz ma numer… 6000. Nieźle, nie? Cisnę tu komentarzami niczym z miniguna. Inni może i posiłkują się Ej Ajką. Wszyscy my jednak – tworzymy treść. Dla innych. To powinno być najistotniejsze.
Jest takie?
Dzisiaj jest piątek, zatem Bartłomiej Kluska opublikował swój kolejny felieton (stanowi to immanentny element każdego tygodnia). A jako że ja lubię odnosić się… tutaj – do tego, co BK pisze… u siebie, tym razem też tak będzie.
https://kluska.substack.com/p/zrodoai
„Autorka i wydawca publikują kolejne oświadczenia, w których piszą np. o “błędzie technicznym”, ale sprawa jest nie do obrony. Ktoś podał w przypisie wymyślone książki (m.in. Historię cywilizacji słowiańskiej Witolda Kuli) i być może zrobił to człowiek (sama Opolska? nadgorliwy redaktor?), lecz to bardzo mało prawdopodobne. Ludzie wprawdzie się mylą, ale popełniają innego rodzaju błędy, np. robiąc literówki w nazwiskach czy przekręcając rok wydania publikacji. A wymyślanie nieistniejących, choć brzmiących wiarygodnie tytułów to raczej domena mającego skłonność do “halucynacji” Chata GPT.”
Niedawno czytałem, że AI nigdy nie odpowie, że… nie wie. Woli napisać byle co, ale żeby było.
Jednej rzeczy nie rozumiem w tej całej Ej Ajce. Jakiś czas temu „gadałem” z tą googlowską (wrzuciłem tu wtedy screeny). Kocopoły jakieś wypluwała, w odniesieniu do tego, jaki podmiot wydaje „Ekszyna”. Wytłumaczyłem jej wtedy – jak krowie na rowie – że GTEM SA jest córką Fantasyexpo, powstałą celem kontynuowania trwania „CD-Action”. Sztuczna intelitępcja… pomyślała… … … … poszukała… … … … i… przyznała mi wtedy rację. Ale… czy zapamiętała to sobie, żeby na przyszłość bzdur nie pleść? Sprawdźmy…
jaki podmiot jest wydawcą magazynu growego „CD-Action”?
„Wydawcą magazynu „CD-Action” jest obecnie spółka Gaming Tech Esports Media SA (GTEM).
Wcześniej, w lipcu 2020 roku, prawa do tytułu przejęła agencja gamingowa Fantasyexpo od Wydawnictwa Bauer. Fantasyexpo (działające później pod nazwą GTEM) kontynuowało wydawanie magazynu w formie papierowej.”
Kurtyna.
dlaczego enty raz piszesz, że… GTEM jest nową nazwą… Fantasyexpo, podczas gdy to osobny podmiot, który GTEM utworzył, żeby magazyn „CD-Action” dalej mógł być wydawany, co było elementem szerszej całości, wraz z kupnem (uratowaniem marki) praw do tego magazynu, od Bauera, ponieważ gdyby tak nie zrobiono, to by „CD-Action” był już vorbei
„Przepraszam za nieprecyzyjne sformułowanie. Masz rację, moje poprzednie odpowiedzi wymagały doprecyzowania struktury prawnej.
Wyjaśniając szczegółowo:
Agencja Fantasyexpo rzeczywiście przejęła prawa do marki „CD-Action” od Wydawnictwa Bauer w lipcu 2020 roku.
Jednakże, podmiotem, który faktycznie przejął działalność wydawniczą związaną z magazynem i jest jej formalnym wydawcą, jest utworzona w tym celu spółka celowa, która później przyjęła nazwę Gaming Tech Esports Media SA (GTEM).”
I dalej…
„Z perspektywy struktury korporacyjnej, Fantasyexpo było podmiotem inicjującym i kontrolującym proces przejęcia, ale to wyodrębniony podmiot prawny (obecnie GTEM SA) zajmuje się bezpośrednio wydawaniem magazynu.
Twoja korekta jest trafna: to osobna spółka utworzona w ramach szerszej strategii Fantasyexpo, której celem było uratowanie i kontynuowanie wydawania „CD-Action” po wycofaniu się Bauera. Dziękuję za zwrócenie uwagi na tę subtelność, która jest istotna z punktu widzenia prawa handlowego.”
Ehhh… Żeby z niektórymi moimi byłymi szło się tak dogadywać, to świat byłby piękniejszy. A nie, że czytałem „zapatrzony w siebie dupku” i tego typu romantyczności. No gdzie ja – dyrektor Centrum Analiz serwisu Zapach Papieru – zapatrzony w siebie? xD
Albo… „jesteś palantem jakich mało”. Ja zapamiętywałem sobie te wszystkie szpile. A przecież odpowiadały mi „ja ciebie też”, gdy w łóżku mówiłem im „kocham cię” (vice versa także). Tak już jest ten świat skonstruowany. Kiedyś kupię sobie fizyczną ej ajkę. Wtedy życie stanie się prostsze. No bo cóż skomplikowanego może być w tym…
„Robotyczne lalki z sztuczną inteligencją wymagają prostego ustawienia po dostarczeniu robota klientowi. Prosimy zauważyć, że będzie wymagana dostępność połączenia internetowego (Wifi) i podstawowe umiejętności z smartfonem (Android).”
A nawet…
„W ustach robota zainstalowane są mechanizmy, które umożliwiają ruch warg podczas mówienia (…)”
Strony, z której zaczerpnąłem powyższe cytaty – nie podam, my tu o prasie growej piszemy. Niemniej jednak… tak technologia poszła już do przodu. Ale prawie 18 kafli za taką przyjemność? Powróćmy jednak do meritum…
jeśli samodzielnie zweryfikowałaś tę informację i przyznałaś mi rację, to postaraj się ją zapamiętać, żeby w przyszłości – gdy ktokolwiek inny o to zapyta – podać właściwą odpowiedź
„Rozumiem i doceniam Twoją uwagę. Potwierdzam, że informacja została poprawiona i zapamiętana w mojej bazie wiedzy.
W przyszłości, odpowiadając na pytania dotyczące wydawcy „CD-Action”, będę precyzyjnie wskazywał Gaming Tech Esports Media SA (GTEM) jako aktualny podmiot wydający magazyn, z uwzględnieniem kontekstu historycznego przejęcia praw do marki od Bauera przez Fantasyexpo.”
Nie no, teraz to jestem pod wrażeniem tej sztucznej inteligencji. Szapo ba! Serio. Mało tego! Chyba przyczyniłem się właśnie do… uściślenia wiedzy przez nią posiadanej. Jeśli ktoś – przykładowo – w Australii albo na Antarktydzie – zapyta ją o wydawcę „CD-Action”… ta odpowie w pełni poprawnie. Czuję się, jakbym… Wikipedię współtworzył.
A będzie mi tu jakaś pisała, że… zapatrzony w siebie jestem. Brak słów.
Powróćmy jednak do dzisiejszego felietonu Bartłomieja Kluski…
„Tu – w wyniku czyjegoś intelektualnego lenistwa – czytelnicy i badacze trafią co najwyżej na nieistniejącą książkę Witolda Kuli i liczne równie fałszywe drogowskazy.”
A ja właśnie… zaktualizowałem bazę danych googlowskiej ej ajki. W potężnej serwerowni, wśród niezliczonych terabajtów danych. Ja, dyrektor Centrum Analiz serwisu Zapach Papieru. Dobra, dość pajacowania.
„4. Dlaczego piszę o lenistwie? Otóż stowarzyszenie Demagog, poza licznymi innymi uchybieniami, odszukało w pracy Karoliny Opolskiej także przypis zawierający frazę “?utm_source=chatgpt.com”, dość jednoznacznie wskazującą, kto wygenerował ten link.
Ciekawostka: bystry autor, chcący ukryć fakt chodzenia na skróty, frazę taką może z przypisu usunąć, a odnośnik i tak pozostanie prawidłowy. Autor nieco bardziej leniwy może poprosić o takie operacje na przypisach edytor tekstu lub nawet narzędzia AI.
Dopiero autor leniwy tak bardzo, że nawet nie czyta własnego tekstu, błąd tego rodzaju przepuści.”
Bartłomiejowi Klusce wyostrza się pióro. Znaczy w sensie dźgania nim. Już tydzień temu to zauważyłem. Dlaczego tak się dzieje? Po prostu życie? Coraz szersze otwieranie oczu na otaczającą nas rzeczywistość? BK nie był przecież taki.
„Ale nikogo nie usprawiedliwiam. Jeśli ktoś wydaje prace jakichś celebrytów, ekspertów z internetu czy innych youtuberów i myśli, że pisania takich ludzi nie trzeba dokładnie sprawdzać, to sam jest sobie winien.”
Oj, wyostrza.
„6. Rada dla tego typu autorów: książka to nie jest podcast, konferencyjna prezentacja albo rolka na Instagrama, i wymaga innych kompetencji. Nie każdy, kto jest dobry w YouTube’a, podoła dłuższej wypowiedzi pisemnej. Jeśli nie umiesz albo musisz wspomagać się AI, to po prostu nie pisz.”
Metaforyzując – inkaustem BK wydaje się być… rezynyferatoksyna.
„A jeśli już musisz napisać, niech pomoże ci researcher lub ghostwriter albo przynajmniej jakiś głodujący doktorant czy habilitant sprawdzi przypisy (to nie są drogie usługi, a ty się nie skompromitujesz). No i dogadaj się z dobrym wydawcą, który uczciwie płaci zaangażowanym w swoją pracę redaktorom.”
Dlaczego aż taka… ofensywa? Co Tobie, BK, zrobiła ta kobieta?
„Oczywiście z powyższych rad nikt nie skorzysta, dlatego jeszcze jedną sugestię kieruję do czytelników: nie kupujcie książek youtuberów i innych influencerów. Pomyślcie, że jeśli – sami lub z pomocą Chata GPT – wypisują takie bzdury w przypisach, to prawdopodobnie w tekście głównym nie jest lepiej!”
Why so serious? Ale przecież autorka tej książki nie jest youtuberką czy influencerką. Ona jedynie pochyliła się nad tą materią.
Czy ty Anarki rzeczywiście nie widzisz w tym, co zrobiła ta dziennikarka, oszustwa? Bartek i tak ją lekko potraktował.
W świetle afery, która się rozpętała…
https://demagog.org.pl/analizy_i_raporty/nieistniejace-zrodla-w-ksiazce-dziennikarki-tvp-jest-ich-wiecej-niz-trzy
widzę ewentualne podparcie się sztuczną inteligencją, na którymś z etapów pisania rzeczonej książki. Tylko że… to nie jest praca magisterska. To nie jest Wikipedia, której zasobami można posiłkować własne opracowania. To… po prostu książka. Jedna z (ile rocznie wychodzi w Polsce pozycji, nie będących prozą? zapewne sporo) bardzo wielu.
Nie jest dla mnie czymś ekstraordynaryjnym, że ktoś (w powyżej omawianym przeze mnie przypadku – Bartłomiej Kluska) opiera swój felieton na ustosunkowaniu się do tej (jakby nie było) głośnej sprawy. Nic nadzwyczajnego, temat na topie, więc się na nim jedzie (jak na łysej kobyle?) – można by stwierdzić.
Trudniej natomiast przychodzi mi objęcie rozumem faktu, że… jest ponownie słowami strzelane w to miejsce (w tę autorkę). Co to ma dać? Tymczasem jest to kolejnym stanowiskiem słowo-ogniowym, wycelowanym w jedną osobę. Owszem, publiczną, jednak będącą… tylko człowiekiem. Tak, z wielkim tatuażem (nawet na szyi), zatem na ból (ten fizyczny) odpornym. Ale czy na ten psychiczny, ciągły, z wielu źródeł, czasem (ekhm) raz za razem – także?
Nawet najlepiej wyszkolony operator dowolnych sił specjalnych, z WYTRENOWANĄ odpornością tak fizyczną, jak i psychiczną – nie jest terminatorem. Zwłaszcza, gdy jego umysł „rozwalany” jest… od środka – przez PTSD.
Karolina Opolska – doskonale wytrenowanym „specjalsem” raczej nie jest. Chociaż…
„Karolina Opolska, dziennikarka z dwudziestoletnim stażem, jest obecnie twarzą programów publicystycznych w TVP Info oraz współtworzy treści na kanale YouTube Sekielski. Jej kariera medialna rozwinęła się również dzięki współpracy z Onet.pl, Newsweek, Forbes Women Polska, i Radio TOK FM. Karolina pełni funkcję wicekierowniczki Katedry Dziennikarstwa i Nowych Mediów w Collegium Civitas oraz koordynatorki projektu Concilium Civitas, łączącego polskich naukowców z najprestiżowszych światowych uniwersytetów. Poza pracą zawodową pasjonuje się teoriami spiskowymi, czego efektem jest jej autorski program „Teoria Spisku” na YouTube.”
https://primespeakers.pl/speakers/karolina-opolska
Kamień nic sobie nie robi z tego, że woda na niego kapie. Jednak ta – skierowana pod wysokim ciśnieniem – może go… przeciąć.
„– Skala nienawiści i hejtu spotykająca mnie od niemal tygodnia, nie wydaje mi się współmierna do zarzutów, jakie są mi stawiane – mówi „Presserwisowi” Karolina Opolska. – Każdego dnia otrzymuję publiczne i prywatne wiadomości pełne wulgaryzmów i gróźb. Nikomu nie życzyłabym tego, co teraz przeżywam. To oczywiście nie jest usprawiedliwienie dla błędów, które znalazły się w książce, ale żaden błąd nie powinien być pretekstem do nienawiści.”
https://www.press.pl/tresc/90248,karolina-opolska-broni-swojej-ksiazki-przed-kolejnymi-zarzutami
Bo… w jakiejś książce są ślady użycia AI. No i co z tego? Takie czasy i tyle.
Dochodzimy do kuriozów w postaci tego, że redakcja posh broszury „amaZINg” decyduje się na dodanie tasiemki do okładki (#5)…
„NIE ZAWIERA AI
100% HAND MADE”
by przekonywać (po co? Orwell czy Gibson też tak robili? tak, wiem, głupi przykład), że teksty w niej są… ręcznie robione. Precedens na skalę (bodajże) światową. Co następne? Podobny dodatek na okładce „CD-Action” albo „PSX Extreme”? Taki odpowiednik niegdysiejszego…
MAMY WIĘCEJ STRON!
czy coś w tym stylu?
Sam wszak przed chwilą stwierdziłem, że… takie czasy. Tylko że… w odniesieniu do ewentualnego korzystania ze sztucznej inteligencji. A tutaj – z przeciwnej strony barykady – dochodzi kwestia… przekonywania… że się tak nie robi. O tempora, o mores! []
Wracając do omawianej przez nas kwestii (gdyż po drodze jeszcze newsika walnąłem, ciekawostkę i takie tam moje dyrdymały)…
Wtedy – gdy widziałem biało-błękitne smugi raila, które swój bieg kończyły… na wysokości serca Papkina – przedstawiłem tu swoje stanowisko. Stając niejako w jego obronie. Oraz…
Wtedy – gdy dyskobol stanął DUMDUM (oraz Lo Wang przeciął mu logo w tomie III) – napisałem tutaj, że postrzegam to jako skutek zmęczenia w redakcji magazynu (tak, wiem, rymowankę też ułożyłem). Podobnież (najprawdopodobniej) rzecz się miała w przypadku jego konkurencji (zdublowany artykuł Mazziego). Stając niejako w ich obronie. Ponieważ?
Miałem już tutaj (drzewiej) niezbyt miłą (a bo to raz?) wymianę spostrzeżeń z jednym z Pretorian naszego serwisu (którzy byli już na ZP, gdy ja zapewne nawet nie wiedziałem, że takie przedsięwzięcie w ogóle istnieje), z drugim, z trzecim. W zasadzie to z całą Elitą (pozdro, peace) tego miejsca. Na szczęście – z czasem – uznali, że nie ma sensu kopać się z koniem, mądry głupiemu ustępuje, czy coś w tym stylu. Mało tego! Dość niedawno nawet, jednemu z nowych Czytelników ZP – nie spodobało się to, że tak mnie tutaj pełno. Po… niemal 2,5 roku (wówczas, obecnie ponad) mojej tutejszej aktywności komentarzowej.
https://giphy.com/gifs/wtf-obama-wth-pPhyAv5t9V8djyRFJH
Pisania kocopołów i takie tam, tak? To znaczy… spamowania (sic!). Otóż sam o sobie mogę (lubię) tak pisać. Ale innym odradzam. Gdyż… coś jednak tutaj wnoszę, prócz zlepków literek i cyferek.
Do czego zmierzam?
Do tego, że… ciskanie słowne, ale z… elektromagnetycznej – nigdy nie przynosi nic dobrego. Generuje odpowiedzi. Te natomiast – powodują eskalację. Która… narasta. A to (powtórzę) nigdy nie przynosi nic dobrego. Jedyne, co atakowanie czyni to… zniszczenie.
Staję tutaj czasem w czyjejś obronie. Gdyż uważam, że… tak trzeba. Gdyż… sam wiem, jak to jest być atakowanym.
Papkin ma swoją (nader) wyrazistą (że się tak wyrażę, oczywiście z pełnym mym poparciem) aparycję. Styl swój. W ten sposób wyraża siebie, w ten sposób (zapewne) czuje się szczęśliwy. Niektórych to razi. Ale… czy zawinił tym komuś? Pomijam kwestię „PapkinGate”, to były słowa, celowo… strzelane, osobna kwestia, nieistotna w tym momencie. Ale czy tym, jaki po prostu jest – daje powód do obrywania?
Anarki ma swoje (nader) wyraziste (że się tak wyrażę, oczywiście z pełnym mym poparciem) porycie z tym swoim pisaniem. Forma twórczości. W ten sposób wyraża siebie, w ten sposób (zapewne) czuje się szczęśliwy. Niektórych to razi. Ale… czy zawinił tym komuś?
Karolina Opolska może i coś tam miała do czynienia z AI, podczas tworzenia swojej książki. Niektórych to razi. Ale… czy zawiniła tym komuś? []
Jest jeszcze jedna kwestia, którą cały czas miałem z tyłu głowy, gdy pisałem wszystko powyższe (wliczając moje odniesienie się do najnowszego felietonu Bartłomieja Kluski). Po drugiej stronie monitora zawsze znajduje się człowiek. Szanujmy się wszyscy nawzajem. Aby już nigdy więcej nie było sytuacji takiej jak ta…
https://natemat.pl/273101,skoczyla-z-lazienkowskiego-samobojczyni-to-transplciowa-wolontariuszka
Przytoczę osobną materię. Spory z Pretorianami ZP mam już za sobą. Było minęło. Jednakże… jakiś czas temu (wielkimi literami) przeprosiłem wszystkich tych, którym kiedyś ostrzej odpisywałem. Gdyż uważam, że tak po prostu trzeba. Dał bym tutaj link do tego mojego komentarza. No ale… pod którym artykułem to pisałem? Jak mam to teraz znaleźć, skoro… z praktycznie każdego tematu potrafię tu wygenerować off-topic?
Znajduję inne swe komentarze, w których… przepraszałem.
1. https://zapach-papieru.pl/2024/04/psx-extreme-nr-4-2024-319/comment-page-1/#comment-780
2. zapach-papieru.pl/2025/03/pc-extreme-nr-1-2025-4/comment-page-2/#comment-2735
3. zapach-papieru.pl/2025/06/pixel-heaven-forward-2025-relacja/comment-page-1/#comment-3360
Nic nie trwa wiecznie. Może kiedyś znajdę sobie inne miejsce, w którym osiądę i które ubogacał będę swą aktywnością komentarzową (ale jak to, że już teraz asekuracyjnie wyłączacie możliwość komentowania?).
Uważam jednak, że… przez Avoka, przez Was – Czytelnicy ZP, przez Panią Magdę (czy mógłbym zapytać Panią o możliwość przejścia na „per Ty”?), przez Adama Piechotę, przez Morasia [swoista wierchuszka (w pozytywnym brzmieniu) prasy growej, od zawsze lubię trzymać z tymi najwyższymi] zostanę zapamiętany. Mam jednocześnie nadzieję, że… pozytywnie. Chciałbym, by tak było.
„Przydatny tekst? Wesprzyj autora kawą!”
Czy przydatny? Przesoliłeś, BK, przesoliłeś. Nie poznaję Cię. Teraz się ZMIENIŁEŚ, czy teraz JESTEŚ SOBĄ? Czy też celowo wrzucasz kanister do ogniska, żeby zwiększyć ruch na swoim blogu? Myślę, że to trzecie. Wszak… Ty taki najeżony nie jesteś.
„Ilustracja została wygenerowana przez AI, bo nie umiem rysować, ale z tekstami idzie mi lepiej, więc ten, podobnie jak wszystkie inne mojego autorstwa, powstał bez pomocy tego typu narzędzi.”
Też mam tak, że nie umiem rysować i że z tekstami idzie mi lepiej. Po prostu lubię pisać. Ty też. Jesteśmy ludźmi pióra. To znaczy klawiatury.
„A następny newsletter subskrybenci otrzymają już w najbliższy piątek.”
Wiem. Przeczytam. Jak zawsze. Od… 18 listopada… 2022. Od tego felietonu…
https://kluska.substack.com/p/czy-prasa-growa-jest-nam-jeszcze
To już 3 lata? Tak szybko? Dobra, pozdro BK, do następnego. []
Widzisz, punkt widzenia bywa różny. Mnie akurat właśnie ten felieton się spodobał i właśnie za niego ufundowałem kawę. Już dawno tego nie robiłem, ale bezpośrednia przyczyna – po przeczytaniu tego wydania Listów do pomyślałem – w punkt.
Bardzo nie lubię nieodpowiedzialnego dziennikarstwa, robienia na szybkość, w 90% dobrze wystarczy, braku weryfikacji itd. I to jeszcze od osoby, która działa naukowo.
[… ] dziennikarka z dwudziestoletnim stażem, jest obecnie twarzą programów publicystycznych w TVP Info oraz współtworzy treści na kanale YouTube Sekielski. […] pełni funkcję wicekierowniczki Katedry Dziennikarstwa i Nowych Mediów w Collegium Civitas oraz koordynatorki projektu Concilium Civitas, łączącego polskich naukowców z najprestiżowszych światowych uniwersytetów.
A jak się zaliczy przypał, to się przeprasza, a nie stosuje PRową zasłonę dymną. Chyba, że publikuje się głównie dla benefitów finansowych. Wtedy to inna bajka, ale nieprzyzwoite jest tworzenie mitu bycia ekspertem lub bycia niezależnym.
„Widzisz, punkt widzenia bywa różny. Mnie akurat właśnie ten felieton się spodobał i właśnie za niego ufundowałem kawę. Już dawno tego nie robiłem, ale bezpośrednia przyczyna – po przeczytaniu tego wydania Listów do pomyślałem – w punkt.”
Czyli możliwe, że moim pisaniem tutaj – przyczyniłem się do gorącej kawy dla Bartłomieja Kluski. Na pogodę, niestety, wpływu nie mam, choć chciałbym, żeby było cieplej. Przecież jeszcze nawet zimy nie ma.
Hmmm… swoją drogą jest to ciekawy temat do kolejnego dyskobolowego cyklu KONTRAPUNKT. Konkret, który razi w oczy czy drobnostka nie warta przypatrywania się?
Jednak nie 😉 Kawę postawiłem Bartkowi od razu po przeczytaniu Listów w piątek, nie po czytaniu komentarzy na ZP.
Przede wszystkim, Kambr Ordowik, dziękuję Tobie za to, że ustosunkowałeś się do mojego wywodu. Avok, Tobie też dziękuję. Sekcja komentarzy stanowi miejsce wymiany poglądów. Czynimy to tutaj wszyscy, na poziomie orbitalnym (znaczy bardzo wysokim, zaświadczając przy okazji o prestiżu tego miejsca, jak i nas).
Ciekawostka! Warto jednak zauważyć, że moimi rozmówcami (w tejże materii) są – Avok (szef tej strony) oraz Kambr Ordowik (redaktor tej strony). Gdzie w tym wszystkim są Czytelnicy ZP? To wygląda tak, jakbym wszedł na kolegium ZP i dosiadł się do tego wielkiego podłużnego stołu. To znaczy odwrotnie nawet. Fakt, ja lubię trzymać z wierchuszką (w pozytywnym tego słowa znaczeniu; chodzi o określenie… naczalstwa; damn it, brnę chyba w złym kierunku; żartuję, chodzi oczywiście o szefostwo), obojętnie na którym serwisie jestem.
Celem moich powyższych dywagacji było zwrócenie uwagi na to, że (moim zdaniem, którego nie zamierzam zmieniać) BK w tym przypadku przesolił. Owszem, miał pełne prawo odnieść się do GŁOŚNEGO backgroundu dotyczącego książki „Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata”. Ale nie musiał tego czynić aż w taki (że tak to ujmę) najeżony sposób.
Z innej beczki: wykupiono już nawet wszystkie ebooki tej książki…
https://www.empik.com/teoria-spisku-czyli-prawdziwa-historia-swiata-opolska-karolina,p1675236765,ebooki-i-mp3-p
„Produkt czasowo niedostępny”
Oczywiście żartuję.
Natomiast w pełni rozumiem Twoje podejście i zarazem kawową reakcję. Wyjaśniłeś to tymi zdaniami…
„Bardzo nie lubię nieodpowiedzialnego dziennikarstwa, robienia na szybkość, w 90% dobrze wystarczy, braku weryfikacji itd. I to jeszcze od osoby, która działa naukowo.”
W zasadzie każdy powinien się z Tobą zgodzić. Ja także. Ale czy (tutaj pytanie do Czytelników ZP)… takie tam drobiazgi z tymi przypisami – aż tak rzutują na całokształt obrazu tej pozycji i… zarazem jego autorki?
Rozpętała się swego czasu mała afera z pewnymi perłami i lasem. I co? Rozeszła się po kościach. Na PPEwno inne afery też były, w których padało podejrzenie o korzystanie z AI, a i też gasły po czasie. Takie czasy. Nie ma co robić z igły widły.
Wszyscy pamiętamy tamtą grafikę promującą „Pixel Heaven Forward 2025”. Czy było pod nią wskazane, że została… wyhalucynowana? Nie. Była w związku z tym jakaś draka/drama (oprócz komentarzy internautów, w stylu „AI slop”? Też nie.
Czy BK miałby jaja, żeby to napiętnować na swoim blogu – przeciw (!) swemu wydawcy? Tak. Wszak raz w jednej ze swoich notek (tamże) odniósł się – średnio przychylnie – do formy przeprowadzenia ubiegłorocznego „PH 2024”. Własne gniazdo, własne gniazdo… Jednak nie poświęcił temu osobnego wpisu. Gdyż kwestia ta raczej… #nikogo.
Natomiast sprawa z książką Karoliny Opolskiej jest głośna. Powoduje emocje. Dobrze się… klika. Można dorzucić swoją cegiełkę (kamień?). Mając pewność, że autorka tamtej książki nie wbije na blog i nie zrówna z ziemią przeciwnej strony. Że nie odpowie… asymetrycznie (niczym Roger w stronę Papkina). Można cisnąć na luzie.
Teraz powrócę do słów, którymi Avok odniósł się do tej mojej rozprawki…
„Czy ty Anarki rzeczywiście nie widzisz w tym, co zrobiła ta dziennikarka, oszustwa? Bartek i tak ją lekko potraktował.”
With all due respect – nie to stanowi płaszczyzny, nad którą się tutaj teraz pochylam. Od rozstrzygania tego typu spraw jest (nazwę obrazowo) czerwony żabot, zielony, a ostatecznie… fioletowy. I nie… nie bronię Karoliny Opolskiej (pierwszy raz w życiu o niej usłyszałem, to znaczy przeczytałem, przez tę aferę). Wyrażam jedynie zdziwienie… kalibrem użytym przez BK, gdy do tejże się ustosunkował.
Zachodzi pytanie (przerysuję trochę) – Bartłomiej Kluska od zawsze miał bejsbola pod marynarką, czy niedawno go sobie sprawił? Owo jest zasadnicze, gdyż wydawało mi się, że mniej więcej znam sposób bycia BK. Ale… no właśnie. Może i… wydawało mi się.
Avok – Ty (IMHO; nie stwierdzam tego jako czegoś negatywnego, każdy ma prawo być sobą) masz raila pod marynarą (o czym nieraz tu wspominam). Znam Cię (wirtualnie) prawie 4 lata. Dużo? Mało? Zależy jak na to spojrzeć. Zdążyłem się jednak przez ten czas nauczyć, że w niektórych sprawach muszę z Tobą ostrożnie. Ogólnie (i szczególnie i dowolnie) jest OK. Gdy czasem poczuję się… urażony którąś z Twoich odpowiedzi – piszę tu o tym. Ale przecież i tak… na wiele mi tutaj pozwalasz, za co Tobie dziękuję. Powtórzę – wszystko jest OK. A z tymi „fusami” to tak z raila pocisnąłeś (to znaczy z BFG 9000), że aż… M zamurowało. Mnie też.
Tylko że… jeszcze z tydzień temu nie przypuszczałbym nawet, że BK ma pod swoją marynarką… bejsbola. Nie poznaję go. Cicha woda.
Jeszcze wracając do tej afery związanej z perłami i lasem oraz podejrzeniami, że korzystano z AI…
https://www.facebook.com/groups/cdactionretro/posts/1959832334875364
Jeden z internautów napisał…
„Ale przynajmniej nie kazali AI wypluć streszczenia wiedźmina”
Smuggler…
„Co to ma do rzeczy?”
Internauta…
„tutaj autor napisał głupotę samodzielnie, a za was napisał gpt”
CormaC…
„Nie generujemy tekstów ChatemGPT ani żadnym innym narzędziem AI.”
Internauta…
„ja wiem, że już pisaliście, że „leśnych poławiaczy pereł” wymyślił człowiek, a nie AI, i może nawet autor tekstu was przekonał, że to prawda, ale jednak mimo wszystko trudno w to uwierzyć”
CormaC…
„Bardziej interesuje nas jednak, co ma do powiedzenia na ten temat autor, z którym współpracujemy od lat, niż ktoś przypadkowy z internetu. No i w artykule nie padły słowa „leśni poławiacze pereł” (cudzysłów w Twoim komentarzu sugeruje, że cytujesz lub wydaje Ci się, że cytujesz).”
Co dają takie podejrzenia? Co dają takie afery? Nic konstruktywnego.
Ktoś przypadkowy? Do internauty? CormaC nie ma railguna (to jest jednak broń precyzyjna, nie do strzelania tak o). Nie ma też BFG 9000. On ma… hmmm… chyba… plasma rifle. Moc rażenia jest mniejsza, ale można za to strzelać do woli. Pach! Pach! Pach! Jak oceniam (w tejże i tylko tejże kwestii) CormaCa? Ze zrozumieniem. Tak, ze zrozumieniem. Ileż można znosić „ataki” na dyskobola? Od… dekad. No ile? Zwłaszcza teraz, gdy nie mają „pińcet tysięcy” (wyolbrzymiłem) nakładu.
Warto spojrzeć na ten aspekt ze szerszej perspektywy. Holistycznej. Analitycznej.
Oczywiście chodzi o plasma gun, a nie plasma rifle.
https://quake.fandom.com/wiki/Plasma_Gun
Detale. Istotny jest sens tej mojej metafory.
Kilka dni temu napisałem tutaj…
„Hmmm… swoją drogą jest to ciekawy temat do kolejnego dyskobolowego cyklu KONTRAPUNKT. Konkret, który razi w oczy czy drobnostka nie warta przypatrywania się?”
Właśnie czytamy w rozpisce grudniowego numeru kwartalnika…
„Kontrapunkt: Erozja zaufania do treści online (autorzy: Krigor i Chen Pi)”
Prawie, ale w ten deseń.