Strona główna » Newsy » Pixel nr 2/2015 (1)

Pixel nr 2/2015 (1)


Opublikowano: 04/02/2015 | Autor: Avok

Od kilku dni Pixel, czyli następca Secret Service jest do nabycia w kiosku. Kupiłem pierwszy numer, przeglądnąłem i muszę przyznać, że jest co poczytać. Uważam jednak, że to trwanie w rozkroku pomiędzy czasami obecnymi a przeszłością nie ma sensu. Dla miłośników starych gier pisanie o nowościach to strata czasu, a dla fanów nowych gier przeznaczenie połowy pisma na starocie to głupota. Wołałbym, żeby autorzy w końcu zdecydowali, o czym chcą pisać. Póki co, wciąż marzę o polskiej edycji Retro Gamera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

27 Komentarzy

    1. Czas leci nieubłaganie.

      https://imgur.com/a/0Q52its

      Nie „jego tamten”, tylko „tamten jego”. Słowo „artykule” trzeba zmienić na inne, gdyż przed chwilą zostało już użyte. Nie „trafia do sprzedaży”, tylko „trafił do sprzedaży”. To tak na szybko – podczas czytania (własnoręcznie napisanej) zawartości powyższego screena, przed opublikowaniem tego komentarza. Ile jeszcze słow lub zdań będę musiał zmienić, żeby tekst sprawiał wrażenie dobrze napisanego?

      Przede mną lektura wypowiedzi różnych osobistości digitalu i printu growego. Oraz (co stanowić ma szkielet mego tekstu) ustosunkowywanie się do ich zdań. Teraz, po niemal 11 latach. Co z tego wyjdzie? Nie wiem. Ale czuję potrzebę ugryzienia tego tematu. Czy zrobię z tego felieton? Wstępnie… nie chciałem. Na chwilę obecną… zastanawiam się. Felieton to jednak (na swój sposób)… jakiś hołd. Zwykłe kilka zdań, to ja mogę napisać (za przeproszeniem) siedząc „na tronie”.

      1. Chwila! Zwrot „trafia do sprzedaży” jest fragmentem cytatu – tego nie tykać! Dobra, czas mielić artykuł.

      2. Z pomysłem na tekst (i z powyższym komentarzem) – poszedłem (jak to się mówi) na żywioł, może i nawet rozpaliłem ciekawość Czytelników ZP (tak se wlewaj!), więc nie ma co przedłużać. Nie uważam się za mistrza pióra (do Mateusza Witczaka jest mi cały czas daleko; Paaaaapkiiin, słyyyszyyyyysz mnieeeee? mnieee… mnieee… mnieee…; nie słyszy; mówiłem, że za daleko). Tak że ten, nie ma co przedłużać. Nie będzie felietoniku, ale mój bazgroł przybierze taką właśnie formę. Coś tam już dogryzmoliłem, więc to wkleję i później już na bieżąco.

      3. Za niecały miesiąc minie TRZECIA rocznica „piątego grudnia”. Daty, którą Robert Łapiński nieświadomie wypalił w naszej pamięci. No dobrze, może jedynie w świadomości tych, dla których tamten jego poranny wpis o zawieszeniu wydawania „Pixela”… był jak grom z jasnego nieba. Chociaż ciemne chmury nadciągały już od dłuższego czasu. Stanowiło to praktycznie (jeszcze przed wydaniem numeru pożegnalnego)… koniec tego magazynu. Ale żeby ów nastąpił – sukcesor „Secret Service” musiał mieć też swój…

        POCZĄTEK

        Artykuł w serwisie „Wirtualne Media”, sprzed niemal 11 lat.

        https://www.wirtualnemedia.pl/pixel-trafia-do-sprzedazy-czy-powiedzie-mu-sie-lepiej-niz-secret-service-opinie,7172187605280385a

        Wtedy właśnie (o czym Avok napisał w powyższej notce, a jeden z redaktorów WM w swoim opracowaniu)… „„Pixel” trafia do sprzedaży. Czy powiedzie mu się lepiej niż „Secret Service”? (opinie)”.

      4. Owszem, powiedzie, do #84 dojedzie, będą Alexy, Borki i Śledzie. Jednakże na początek (w cytatach ze zalinkowanego materiału) garść spraw technicznych…

        „Pierwszy numer „Pixela” został wydrukowany w nakładzie 35 tys. egzemplarzy, tytuł dostępny jest w sieciach Empik, HDS (Relay, InMedio, Hubiz, 1minute), Ruch oraz Kolporter.”

        W sieciach „Ruch”.

        Press F to pay respects.

        F

        35 tysięcy egzemplarzy nakładu. Debiutującego „Pixela”. Wtedy. Dla porównania – również nakład, z tabelek naszego serwisu…

        „CD-Action” – „30 000 egz. (2024-2025)”
        „PSX Extreme” – „10 000 – 12 000 egz. (2025)”

        Wtedy to było wtedy, a teraz jest teraz – stwierdzając realistycznie.

        „Tradycyjna papierowa wersja miesięcznika kosztuje 14,50 zł, wydanie elektroniczne – 7,99 zł. Za roczną prenumeratę trzeba zapłacić 121 zł.”

        Śmieszne pieniądze – mówiąc potocznie.

      5. Skupmy się jednak na tym, co stanowi powód napisania tekstu, który właśnie czytasz. Czyli…

        OPINIE

        „(…) Tomasz Stachurski z należącego do RASP serwisu Gamezilla.pl podkreśla, że nowy miesięcznik sprawia o wiele korzystniejsze wrażenie od swojego poprzednika. (…) Jest przejrzyście, zniknęły też w pełni boldowane artykuły i parę innych nietrafionych eksperymentów z ostatnich numerów „Secret Service”. Gdybym miał cokolwiek zmieniać, byłyby to drobnostki – niektóre teksty aż proszą się o śródtytuły i nieco bardziej czytelne akapity. O ile w kwestii merytorycznej pierwszy numer SS (oczywiście już po resecie) leżał i kwiczał, o tyle już w przypadku „Piksela” nie można mówić o podobnej wpadce.”

        Pierwszy numer reaktywowanego „Sikreta” – merytorycznie… leżał i kwiczał? o_O

      6. „„Pixel” to praktycznie ta sama ekipa co „SS” i tu także jesteśmy świadkami pomieszania z poplątaniem (połowa o nowościach, połowa o starociach), ale przynajmniej widać jakieś światełko w tunelu. Redakcja zrezygnowała na przykład z działu newsów, które w dobie internetu i tak nie miałby większego sensu – podkreśla Stachurski.”

        Pomieszanie z poplątaniem? O_o

        Dobra, Anarki, weź cytuj kogoś innego… – ktoś mógłby skomentować w myślach.

        Nie ma sprawy.

        „Na pytanie o to, czy „Pixel” wnosi nowe wartości lub rozwiązania do segmentu prasy o grach komputerowych, odpowiedź Macieja Kuca, redaktora naczelnego miesięcznika „CD Action” jest krótka. – Na pewno stara się wprowadzić kilka nietypowych rozwiązań, z wysoką ceną przy braku dodatków na czele – zaznacza Kuc.”

        Ekhm…

      7. Tyle miałem napisane, pozostało więc pociąć resztę na fragmenty do 920 znaków, wklejać tu, ponownie sprawdzać i publikować. Teraz już bezpośrednio będę pisał w komentarzach (bez wcześniejszego dłubania w Notatniku). Zatem lecimy dalej – z kolejnymi cytatami…

        Pytanie brzmiało: „Czy powiedzie mu się lepiej niż „Secret Service”?”

        „- Moim zdaniem trochę za wcześnie na takie deklaracje w szerokim pojęciu – zastrzega z kolei Grzegorz Drabik, redaktor naczelny miesięcznika „PSX Extreme” – Na razie wartość niezaprzeczalna jest taka, że drukowane magazyny o grach wciąż próbują zaistnieć w Polsce i to jest na pewno pozytyw. Jakie mają szanse powodzenia i przeżycia – to już inna dyskusja – dodaje.”

        Jakie mają szanse powodzenia i przeżycia? No i po co zaraz taki sceptycyzm? Czy ja tak tutaj (w swoich tekstach) podchodzę? Butcher, nooo, więcej optymizmu!

      8. Żarty odłóżmy na bok. Przypomnę – był wtedy początek roku 2015. Ponad DEKADA temu. „Pixel” dojechał do… #84. Przetrwał PANDEMIĘ, przetrwał WYBUCH WOJNY W UKRAINIE i W S Z Y S T K I E tego konsekwencje ekonomiczne, uderzające w niemal cały świat. Mówiąc skrótowo, na chłopski rozum – papiernie wolały produkować tekturę na paczki, zamiast papieru na prasę, a inflacja pruła w kosmos. Wydawaj w takich warunkach… miesięcznik o grach. Wszak już na początku tej przeklętej PANDEMII – Bauer postanowił wyrzucić dyskobola z kosza swojego balonu. Wtem się GTEM pojawił wszem. Ale… było blisko, było blisko. Natomiast „Pixel” wtedy… z palcem w… uchu. Pamiętajmy o tym, na zawsze pamiętajmy, obojętnie co. Powtarzam – obojętnie co. No mam sympatię do Łapusza, nie da się ukryć.

      9. Jutubowy kanał „Stary Gracz Podcast”, materiał z 16 sierpnia 2023, sporo miesięcy po tamtym „piątym grudnia”…

        https://www.youtube.com/watch?v=iMgtCOqkcn4

        2:18:23

        Ehhh… zostawmy tę kwestię na jakiś osobny felieton. Teraz trzeba lecieć dalej. Z żywymi (magazynami growymi) naprzód iść. – cytując klasyka, czyli Asnyka. Bezsilne gniewy, próżny żal! Świat (prasy gamingowej) pójdzie swoją drogą.

      10. „Krystian Smoszna, zastępca redaktora naczelnego serwisu Gy-online.pl, przestrzega redakcję „Pixela”, że specyficzna tematyka magazynu pociąga za sobą konieczność utrzymywania przez dziennikarzy szczególnie wysokiego poziomu merytorycznego przygotowywanych materiałów. – Podobnie jak „Secret Service”, „Pixel” spróbuje dotrzeć do zupełnie innego czytelnika, niż dostępna na rynku konkurencja, nie jestem jednak pewien, czy to wystarczy, by odnieść choćby umiarkowany sukces – zauważa Smoszna.”

        Krystian Smoszna. Jaki ten świat jest mały, co nie?

        https://cdaction.pl/author/krystian-uv-impaler-smoszna

        Wyświetla się jak wyświetla, wszak pokazywarka profili jedzie na starej wersji strony.

        Czyli „Pixel” nie dla każdego. Nie byłeś pewien, czy to wystarczy, by sukces – umiarkowany – odnieść. A jednak. Aaa jednak. Przez PANDEMIĘ i POCZĄTEK WOJNY W UKRAINIE przeszedł z palcem w… nosie. Stanowiąc… konkurencję, czyż nie?

      11. A tak w ogóle, to… wiesz, co robił ten „Pixel”? On odpowiadał… żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To był „Pixel”… na skalę naszych możliwości. I jeszcze jedno… Ty wiesz, co Łapusz robił tym „Pixelem”? On otwierał oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówił – to nasze, przez nas wykonane. I to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt… nie ma prawa się przyczepić. Bo to jest „Pixel” społeczny… w oparciu o „Idea Ahead”…

        Dobra, nieważne. Wystarczy parafrazowania kultowych już słów z takiegoż filmu „Miś”.

        „Magazyn silnie uderza w tematykę retro, co akurat dla mnie stanowi spory atut, jednak w parze z tym musi iść wysoka jakość merytoryczna artykułów. Debiutancki numer odświeżonego „Secret Service” był pod tym względem daleki od ideału – mam nadzieję, że przez te kilka miesięcy redaktorzy wyciągnęli wnioski z popełnionych błędów.”

        Co tak wszyscy cisną na tę reaktywację „Sikreta”?

      12. „Po drugi numer SS nie sięgnąłem tylko dlatego, że właśnie treści poświęcone retro zawiodły na całej linii – tłumaczy Smoszna.”

        Trzeba było sobie kupić.. aktualny numer „Retro”.

        Foch po całości!

        Oczywiście żartuję. Lecimy dalej, z jeszcze innym cytatem, ale znów słów Butchera…

        „- Dodawanie płyt, darmowych gier czy gadżetów do prasy nie jest wyznacznikiem sukcesu – czego przykładem choćby nasz magazyn „PSX Extreme”, który w tym roku będzie obchodził 18-lecie istnienia, a takich inicjatyw miał dosłownie kilka przez ten długi okres – podkreśla Drabik.”

        W sumie racja. Jak ten czas leci… Zaledwie (!) 2 miesiące temu – jednocześnie prawie 11 lat (!!!) po tych słowach – „PSX Extreme” obchodził… 28-lecie istnienia. Z mego dziennikarskiego (kyhtm… aż się zaplułem kawą – że niby jakiego, grafomanie jeden?) obowiązku, przytoczyć tutaj muszę wczorajsze słowa Adama Piechoty, brzmiące…

      13. „Roger uważa, że do trzydziestki dolecimy. I ja, widząc, co działo się na PGA (mnóstwo sprzedanych wydawnictw!), zaczynam w to wierzyć. Lecimy dalej i szykujemy fajne rzeczy na przyszły rok!”

        https://zapach-papieru.pl/2025/11/psx-extreme-nr-11-2025-338/comment-page-2/#comment-5812

        Tego się trzymajmy. My tymczasem także lecimy dalej…

        „O powodzeniu nowego tytułu decyduje jego zawartość merytoryczna i czytelnicy, których treści zaciekawią na tyle, aby chcieli związać się z magazynem na stałe – dodaje.”

        Do #84 dojechał. Do osiemdziesiąt cztery!

      14. „W podobnym duchu wypowiada się także Maciej Kuc. – Płyty i dodatki nie są gwarantem sukcesu żadnego magazynu w tej branży. Na naszym rynku pojawiło się już wiele pism oferujących ciekawe dodatki i często nie przetrwały tyle, co pisma ich pozbawione – zauważa zastępca naczelnego „CD Action”.”

        Dlaczego (w styczniu 2022, zatem jeszcze rok przed pożegnalnym #84 „Pixela”) „CD-Action” przeszedł z czterotygodnika na kwartalnik? Co stanowiło najczystszą mieszankę kerozynową (oprócz treści, rzecz jasna) głównego silnika tego magazynu, rozpędzając go – w czasach największego (dla niego) prosperity – do nakładów rzędu (znów z tabelki ZP)…

        „160 000 – 200 000 egz. (2000)”

        ?

        Trafiła kosa na kamień – chciałoby się rzec.

      15. „- Bez płyty i kodów np. do „World of Tanks” „Pixel” nie ma szans walczyć o nakład rzędu 100 tys., ale wydawcy nie o to przecież chodzi – zaznacza Marcin Kosman, redaktor naczelny Polygamia.pl. – Chce stworzyć pismo do czytania, a na takie – pod warunkiem treści wysokiej jakości – znajdzie się mniejsza, ale wierna grupa czytelników.”

        A o czym napisałem powyżej, zanim jeszcze te słowa Kosa w ogóle przeczytałem? No o czym? Najczystszą mieszanką kerozynową (obok dobrych tekstów) są… pełniaki. A teraz… baniaki. Z paliwem dodatkowym. Do silników dodatkowych. Takie czasy.

        I znów Krystian Smoszna…

        „- „Pixel” podąża tą samą drogą, co pogrzebany niedawno „Secret Service” – próbuje uderzyć w pokolenie dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków, dla których branżowe czasopisma były kiedyś jedynym sposobem na poszerzenie wiedzy o grach – podkreśla Krystian Smoszna.”

        Pogrzebany?

      16. Damn it! Czyli „Retro” próbuje AKTUALNIE uderzyć w pokolenie… dzisiejszych… CZTERDZIESTO- i PIĘĆDZIESIĘCIOLATKÓW? No i weź się dopasuj tak, by ten silnik cisnął na pełnej. Za 11 dni wyjdzie… #9. W zmienionej formule. Zmienionej ponieważ?

        „Brak płyty z bonusami nie stanowi dla takiego czytelnika żadnego problemu, co oczywiście nie zmienia faktu, że pełne wersje gier zachęciłyby do kupna pisma młodzież, średnio zainteresowaną samą treścią. Jakby to wpłynęło na jego powodzenie? Z pewnością udałoby się zwiększyć sprzedaż, ale czy to wystarczyłoby, żeby utrzymać się na rynku?”

        Taaak! Do jasnej klawiatury (kryguję się, gdyż obiecałem Avokowi, że więcej tutaj przeklinać nie będę). Optymizm aż bucha od tych wszystkich stwierdzeń. Niczym z dyszy wylotowej silnika odrzutowego typu scramjet. Nader znamiennym jawi mi się tamten artykuł na „Wirtualnych Mediach”. Naaader znamiennym.

      17. Podkreślę – do znudzenia już – że „Pixel” wydał… 84 numery! Mimo PANDEMII. Pomimo WOJNY W UKRAINIE. Owszem, Łapusz miał wtedy jeszcze drugi silnik – „PSX Extreme”. Oraz dodatkowe jednostki napędowe (jego wydania specjalne). Ale… #84. Pamiętajmy o tym, na zawsze pamiętajmy, obojętnie co. Powtarzam – obojętnie co.

        „Tomasz Stachurski zwraca z kolei uwagę na inny niż brak dodatków czynnik mogący zaważyć na popularności „Pixela” – wysoką cenę magazynu. – Cena jest dosyć zaporowa i w dłuższej perspektywie nie ma większego sensu – podkreśla. – Czytelnik ma przed sobą dwie poważne alternatywy – o kilka złotych tańsze, poczytne „PSX Extreme”, a gdy dopłaci dwa złote więcej, to dostanie „CD-Action” z płytką z pełnymi wersjami gier i innymi smakowitymi bonusami.”

        No i jego nazwa ma tylko 5 liter, a nie 8 jak „CD-Action” czy nawet 10 jak „PSX Extreme”.

      18. Myślnika nie ma w logo, nawet spacji. Zatem sukcesu bym nie wróżył… temu „Pikslu”.

        Ale przecież ten… beniaminek miał inny target, czyż nie? Ludzi, którzy byli gotowi zapłacić tę… dosyć zaporową cenę. Ba! Czas pokazał, że nawet nieporównywalnie… zaporowsiejszą!

        „Nie zdziwię się, jeśli pierwszy numer „Piksela” rozejdzie się w oka mgnieniu – zadziała efekt nowości. Sprzedaż w kolejnych miesiącach to już zupełnie inna para kaloszy – zastrzega Stachurski.”

        Zwróćmy uwagę na jedną rzecz. Słowa powyższych redaktorów mają INNĄ WAGĘ niż (z całym szacunkiem) internauty piszącego komentarz. Wyobraź sobie, Czytelniku ZP, że jesteś przeciętnym Kowalskim. Właśnie zadebiutował magazyn growy „Pixel” i zastanawiasz się, czy nie związać się z nim na stałe. Albo czy w ogóle sięgnąć po pierwszy numer, z ciekawości. Ale… czytasz to wszystko (cytaty, do których tutaj się odnoszę).

      19. Nadal masz tę (EWENTUALNIE tlącą się w głowie, jeszcze nieświadomie) pewność, że… wejdziesz w to? Czy już raczej mniejszą? Niech by było takich przysłowiowych przeciętnych Kowalskich… powiedzmy 300. Niby mało. Ale… ilu potencjalnych Czytelników WM, pochyliło się nad tamtym artykułem? Hmmm… z 3000? A to JEST już konkretna wartość (z ekonomicznego punktu widzenia wydawcy).

      20. „- Cień niesławnego powrotu i upadku „Secret Service” na pewno kładzie się w jakiś sposób na „Pikselu”, przynajmniej w początkowym okresie jego istnienia – tłumaczy Drabik. – Gdy wszyscy „oburzeni” zaznajomią się z pismem (lub twardo je zignorują, zgodnie z wieloma deklaracjami), a ono samo dostarczy w kolejnych numerach ciekawych treści, które przyciągną czytelników, ma szansę zbudować własną bazę odbiorców. Czy wystarczającą w wymiarze ekonomicznym, na tak trudnym, polskim rynku prasy? To już oceni redakcja „Piksela” na przestrzeni najbliższych miesięcy.”

        Optymizm! Aż tryska!

      21. „Maciej Kuc twierdzi, że powiązania „Piksela” z SS paradoksalnie mogą pomóc, a nie zaszkodzić popularności miesięcznika. – Na pewno cała sprawa z „Secret Service” jest dla redakcji ciężarem, choć z drugiej strony – gdyby nie ona, pewnie o „Pixelu” byłoby znacznie ciszej. Nie pamiętam na przykład tylu informacji na Wirtualnych Mediach przy okazji startu innych magazynów z tej branży – podkreśla zastępca naczelnego „CD Action”.”

        Wreszcie coś optymistycznego. Oraz trafnego. Przykładowo… posh broszura „amaZINg” także jest czymś nowym. Nie jest bliższym czy dalszym krewnym żadnego głośnego tytułu z prasy growej. Ma też przez to (choć jest projektem innej ligi)… trudny start. Choć wierzę, że Cascad jeszcze przed świętami wypuści #5.

      22. „- Powrót „Secret Service” sfinansowano na fali sentymentu, więc przykry finał tej sprawy na pewno nie przełoży się na zaufanie do „Pixela” – przewiduje Kosman. – Grupa zainteresowana „Pixelem” jest znacznie mniejsza, więc trzeba znów walczyć o czytelnika, którego wcześniej „kupiono” marką „SS”. „Pixel” ma za to znacznie lepszy layout i na pierwszy rzut oka sensowniejszy plan na pismo i tematykę artykułów – wydaje się więc lepszy od SS, ale jak wiemy, w tych czasach to nie jakość, a marketing sprzedaje towary – zaznacza Kosman.”

        Sfinansowano na fali sentymentu? Czytelnika się… „kupuje”? Owszem, rozumiem wszystko, ale te słowa są jakieś takie… mało romantyczne. Tak, wiem, takie czasy. Chwila! To był przecież rok 2015. Jego początek nawet.

      23. „Swojego sceptycyzmu co do sukcesu „Pixela” nie ukrywa Tomasz Stachurski. – Ktoś, kto raz zaufał „Secret Service” i się na tym przejechał, może mieć opory przed wejściem drugi raz do tej samej rzeki – zastrzega. – Takich czytelników z pewnością nie brakuje.”

        Mam już dość takiego rozrysowywania rzeczywistości. Dość. Mam swój rozum i własną – danych realiów – ocenę.

        „Redakcja próbowała wyratować jakoś sytuację, no i mamy „Pixel”. Ale bez kultowego „Secret Service” w tytule może być ciężko przebić się do świadomości potencjalnych odbiorców.”

        A jednak ciężko nie było.

        „A przecież są jeszcze tacy, którzy nie śledzili tematu zbyt dokładnie i nie wiedzą, że ekipa SS to teraz „Pixel”. Koniec końców nie kupią.”

        Nawet w saloniku prasowym nie zainteresują się nowym printem z growymi grafikami na okładce. A w jednej z alternatywnych rzeczywistości to nikt nawet pierwszego numeru nie będzie chciał kupić.

      24. „Nowa marka to zawsze ogromne ryzyko, że się nie przyjmie.”

        No. I padnie po kilku numerach.

        „Tak skończyło „Gramy!”. I „Playbox”. I „Lag”. Może „Piksel” będzie wyjątkiem – podsumowuje Stachurski.”

        Nie że może będzie wyjątkiem, tylko na pewno.

        KONIEC

        I tym jakże miłym akcentem kończę tę jakże niemiłą lekturę… powyższych opinii. Cóż, felietonu z tego jednak nie zrobiłem (w sumie to tylko opakowanie, a liczy się zawartość). Mam równolegle nadzieję, że mój tekst pozwolił na… holistyczne spojrzenie na POCZĄTEK magazynu Łapusza oraz dziedzictwo wspomnień (84!), które ów po sobie zostawił. Tak print, jak i jego wydawca. W świetle teraźniejszości drukowanej prasy growej, która aktualnie trzyma się i trzymać się będzie. Niestety, już bez „Pixela” obok, na półkach saloników prasowych. []