Strona główna » Ciekawe artykuły » NEO fantasy #2

NEO fantasy #2


Początkowym założeniem przy powstawaniu tego działu było informowanie was o wszystkich grach role-playing, które zdobyły sobie olbrzymią rzeszę fanów m.in. dzięki spopularyzowaniu tego gatunku przez wydane u nas Final Fantasy VII. I tak zostanie. Po chwili przerwy dział powraca i od tej pory co miesiąc będziemy się przyglądać wybranym RPG, które są lub wkrótce będą dostępne na naszym rynku. Tak więc smacznego!

Śniadanie, czyli słów kilka o Tales of Destiny. Jest to najnowszy RPG prosto ze stajni Namco. Czy taki to najnowszy, można by polemizować, gdyż gra w Japonii ukazała się już jakiś czas temu. W chwili, gdy to czytacie, TOFD powinno już od kilku dni leżeć na półkach sklepowych w USA. TOFD to kolejna historia, która po raz już n-ty opowiada o ratowaniu świata przez niezwyciężonego bohatera. Tym razem w rolę tego ostatniego wcieli się niejaki Stahn Aileron, którego marzeniem jest zostać najlepszym miecznikiem na świecie. Reszty historii nie zdradzę, więcej dowiecie się za miesiąc z zapowiedzi. Powiem za to, że warto będzie zwrócić uwagę na genialne przerywniki, które stylizowane są na japońskich filmach anime… Co ja gadam?!? Przecież to już najprawdziwsze anime!

Final Fantasy VIII

Obiad, czyli co wiadomo o Final Fantasy VIII. Nie oszukujmy się, ale FF8 to w tej chwili najbardziej oczekiwany rolplej na konsolę PlayStation. Jej poprzednik zrobił niezłe zamieszanie na konsolowym rynku. Okazuje się bowiem, iż była to jedna z najdroższych i najlepszych gier w historii PSX! Nie… znowu błąd. To była i jest najlepsza gra na PSX! A jak ktoś myśli inaczej, niech mi to powie prosto w oczy… grrrrrrrr.

Do rzeczy: jednym z głównych bohaterów ósmego cudu spod znaku Final Fantasy jest siedemnastoletni Squall Leonhart. Wiadomo, że Squall uczęszcza do szkółki o dźwięcznej nazwie Garden. Jest to szkoła wojskowa, do której przyjmowane są nawet dzieci w wieku 6 lat! Studenci maja przed sobą 4 lata ciężkiej nauki, oddzielanej bardzo trudnymi egzaminami. Jeszcze trudniejszym wyzwaniem jest dostanie się do elitarnej jednostki nazywanej SeeD. SeeD wybiera tyko najlepszych żołnierzy tworząc w ten sposób coś w rodzajach Zielonych Beretów. Drugim głównym bohaterem jest 27-letni Laguna Loire. Leonhart i Loire żyją w zupełnie innych światach. Pewnego dnia ich ścieżki i światy krzyżują się, i bohaterowie się spotykają. Raporty donoszą, iż będziemy musieli grać obydwoma postaciami. Fabuła tym razem będzie opierała się na dość zamotanej historii miłosnej, przez co gra będzie raczej kierowana do starszych odbiorców. Do tematu jeszcze na pewno niejednokrotnie wrócimy, a na razie czas na…

Kolację, czyli Legend of Zelda: Ocarina of Time. Zelda na N64 to będzie przełomowy tytuł. Właśnie tego mi brakowało na tę cudowną konsolę – rolpleja z prawdziwego zdarzenia! Gra była już pokazywana na targach E3 w Atlancie oraz ECTS w Londynie. Na chwile obecną można powiedzieć, że Legend of Zelda może stać się tym dla Nintendo, czym był i nadal jest Final Fantasy VII na PSX. Doskonała grafika, niezłe udźwiękowienie, przebogata fabuła oraz nieliniowość akcji to wszystko, co obiecują nam twórcy, a ponieważ za grę odpowiada nie kto inny jak sam koncern Nintendo, sądzę, że szykuje się naprawdę gorący tytuł. Premiera w Japonii planowana jest na 14 listopada 1998 roku. Amerykańska premiera będzie miała miejsce 23 listopada 1998. Nam jedynie pozostaje trzymać kciuki za to, aby gra w Europie zdążyła się ukazać przed gwiazdką…

Legend of Zelda: Ocarina of Time

No dobrze… czy już się najedliście? Ja jeszcze nie, więc tym wszystkim którzy jeszcze są wciąż głodni, proponuję jeszcze dwie przystawki. Pierwszą z nich jest gra Breath of Fire 3. Jest to kolejne japońskie RPG, w której role zostają odwrócone. Jak to? Ano w ilu grach przygodowo-rolplejowych przyszło wam się wcielić w smoka? Tak, nasz bohater jest smokiem, a do tego można nawet dodać, że potrafi zamieniać się w człowieka. Niesamowite. Nasz smok, ehem, tzn. bohater będzie podróżował po całym świecie wraz ze swoimi przyjaciółmi w poszukiwaniu przygód. Otóż, o dziwo, spotyka ich więcej niż by się spodziewał…

Drugą przystawką jest gra Saga Frontier. Innowacją tutaj jest to, iż w tej grze jest jakby kilka mini przygód, po jednej dla każdej z dostępnych kilku postaci. W końcu jednak scenariusze jakoś się łączą, a bohaterowie spotykają się. Ponadto ciekawostką jest system walki. Opiera się on na kombinacjach ataków. Jeżeli w odpowiedniej kolejności użyjemy odpowiednich ataków różnych postaci, łączą się one w kombinacje, zadając tym samym znacznie większe obrażenia.

Dlaczego piszę tutaj o tych grach? Otóż, ciekawą sprawą jest, iż gry są już dostępne na amerykańskim rynku od dłuższego czasu. Nikt jednak nie wspomina nic o europejskiej premierze… Ech, no cóż, znowu o nas zapomnieli.

Tak się rozpędziłem, że kompletnie zapomniałem o podwieczorku. Na podwieczorek Squaresoft serwuje nam Parasite Eve, które już na dniach powinno pokazać się u nas. Ten mix przygodówki z RPG jest naprawdę genialny. Poza tym łączy wszystko, co najlepsze, z dwóch moich ulubionych tytułów, tzn. Resident Evil 2 i Final Fantasy VII. O wadach i zaletach tej gry dowiecie się z recenzji Konsolite’a, a wszystkich mających jakieś kłopoty z tą grą odsyłam do naszej wspólnej Szkoły Przetrwania w tym numerze.

I to by było tyle w tym miesiącu. Wszelkie pytania, propozycje dotyczące przyszłego wyglądu tego działu bądź też inne sprawy dotyczące konkretnych tytułów kierujcie pod adresem redakcji. Możecie także skontaktować się poprzez e-mail: neo@ssonline.com.pl bądź też bezpośrednio ze mną: baton@ssonline.com.pl.

Do następnego razu!
dr Baton

Artykuł z pisma: NEO nr 10, 11/1998