Strona główna » Newsy » Komiks: Box Brown „Tetris. Ludzie i gry”

Komiks: Box Brown „Tetris. Ludzie i gry”


Opublikowano: 31/07/2026 | Autor: underluk

Prasa prasą, książki książkami, a ja dziś dla odmiany mam komiks. Chyba pierwszy na Zapachu Papieru [pierwszy był „Very Top Secret Cąpany” 😉 – przyp. Avok]. I to nie byle jaki komiks, bo opisujący historię powstania gry Tetris. Tytułu, który zna zapewne każdy z Was, bo dostępny jest na każdym urządzeniu wyposażonym w ekran i dwa przyciski. Teraz do tej świetnej gry możemy dołożyć świetną opowieść graficzną.

Box Brown

Tetris. Ludzie i gry” autorstwa Boxa Browna rozpoczyna się od przedstawienia Aleksieja Pażytnowa jako miłośnika gier. Nim jednak przejdziemy do tytułowej produkcji, w szybkim tempie, od starożytności do czasów współczesnych zostanie nam przedstawiona koncepcja gier jako rozrywki. Potem, równie szybko, zapoznamy się z historią Nintendo: od produkcji kart, przez zabawki, po elektronikę i wejście z NES-em na rynek w Stanach Zjednoczonych.

Ale wróćmy do Pażytnowa. Ten przenosi na komputer swoją ulubioną układankę. Ta wkrótce stanie się popularna w lokalnych biurach, a nawet poniekąd zacznie żyć własnym życiem. A życie w ZSRR to nie bajka. Jednak szeroki świat otworzy się przed Tetrisem poprzez Węgry. Wkrótce rozpęta się akcja niczym z dobrego szpiegowskiego thrillera. Podejrzani ludzie, duże pieniądze, skomplikowane intrygi i piękne kobiety… a nie, czekaj, chyba się zagalopowałem. W każdym razie wydarzenia nabiorą tempa, prawa autorskie zaczną się komplikować, a na stole pojawią się spore kontrakty. Tylko dla samego Aleksieja niewiele z tego skapnie. Przynajmniej zanim nie powstanie The Tetris Company.

Komiksowy Aleksiej Pażytnow

Trzeba przyznać, że historia Tetrisa to ciekawa opowieść, która nieźle nadaje się na film. Ten zresztą powstał i udowodnił, że był w niej potencjał. Komiks też daje radę. Jasne, opowieść rysunkowa charakteryzuje się inną dynamiką i ma swoją specyfikę. Ale muszę przyznać, że Box Brown ugryzł temat w odpowiedni sposób i z powodzeniem przeniósł go na karty powieści graficznej. Ciekawej, charakteryzującej się odpowiednio szybką akcją, ale jednocześnie traktującej temat samego Tetrisa, jak i gier w ogóle, dość szeroko. A w tym wszystkim nie zagubił pewnego ciepła i prawdy, która wyraźnie wyłania się z kart komiksu. A mówi ona, że pasja czasem człowiekowi wystarczy, by swoje życie mógł uznać za udane.

Jako, że jest to komiks, to trzeba poświęcić także kilka zdań na warstwę graficzną. Całość nie została wydana w formie albumu, a w formacie zwykłej książki (dostępny jest wariant z twardą okładką oraz miękką ze skrzydełkami). Kreska jest prosta. Nie ma co doszukiwać się tu jakichś szczegółów, czy artystycznych kadrów. Kolorystyka utrzymana jest w bieli, czerni i żółci. I muszę przyznać, że to się sprawdza. Taka forma graficzna nie rozprasza, a jednocześnie jest bardzo charakterystyczna. A przede wszystkim doskonale sprawdza się w przekazywaniu treści. Dobra robota.

Tetris. Ludzie i gry” to zwyczajnie fajny komiks. Ciekawa historia ubrana w prostą, lecz nie prostacką formę sprawia, że lektura przebiega sprawnie. W opowieść łatwo jest się wciągnąć, i w sumie bez odrywania się gładko dobrnąć do końca nawet przy jednym posiedzeniu. Historia Tetrisa jest tu głównym daniem, ale zostało ono wplecione w szerszy kontekst. Od początków gier jako rozgrywki, przez historię kilku firm i osób po różnice kulturowe między Wschodem i Zachodem. Aż zaskakujące, że to jest tak obszerna opowieść. I to dobra opowieść, którą warto poznać.

Galeria

Tetris – okładka przednia
Tetris – okładka tylna
Tetris – przykładowa strona
Tetris – przykładowa strona
Tetris – przykładowa strona
Tetris – przykładowa strona

źródła zdjęć:
https://marginesy.com.pl
zbiory własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

7 Komentarzy

  1. Cóż, pewne jest że Brown drugim Rosińskim nie zostanie. Ale czasem bardziej liczy się treść niż oprawa. Taki Maus – brzydki okropnie, ale jaką historię opowiada! I na dodatek tak, jak w Tetrisie, prawdziwą.

    1. Też do takiego właśnie wniosku doszedłem.

      Tylko że… musiałem zobaczyć to szybkie przewertowanie kartek, by spojrzeć na tę kwestię bardziej… holistycznie. Nawet silnik piły spalinowej czasem potrzebuje kilku prób, zanim zaskoczy, a co dopiero ja. No, hehe. Tak już mam i się tego nie wstydzę.

    2. „Ale czasem bardziej liczy się treść niż oprawa” – na tym fundamencie opierała swoją działalność większość polskich kapel rockowych występujących w latach 80. na festiwalach w Jarocinie. Nie wszystko musi być technicznym majstersztykiem, żeby się podobało.

    1. A tutaj takie pobieżne przekartkowanie…

      https://www.youtube.com/watch?v=Dplis5irTF8

      Zmieniam podejście. O ile te 4 przykładowe strony jakoś nie zrobiły na mnie wrażenia, tak CAŁOŚCIOWO… jest to pewna… ano właśnie… całość. Chyba jednak warta uwagi. Gdybym miał ocenić tak na szybko, bez zaznajomienia się z treścią? Niech będzie 7/10. Tylko ta kreska jakaś taka… zbyt ogólnikowa. No ale to moja prywatna opinia.

  2. „I to nie byle jaki komiks, bo opisujący historię powstania gry Tetris. Tytułu, który zna zapewne każdy z Was, bo dostępny jest na każdym urządzeniu wyposażonym w ekran i dwa przyciski.”

    Na każdym urządzeniu wyposażonym w ekran i dwa przyciski, dostępny może być także (jeśli nie przede wszystkim) „Doom”. Natomiast „Tetrisa” nie lubię, gdyż raz, że mi nie idzie granie w to, a dwa – kojarzy mi się z moją pierwszą (wolę pamiętać tylko o pozytywnych aspektach tamtego związku, który i tak ostatecznie… się nie ułożył).

    Zaliczyłem 4 przykładowe strony pokazane powyżej i od dłuższej chwili zastanawiam się, jakich słów użyć, by opisać moje wrażenia związane z tekstem oraz grafiką. Ja wiem, że… de gustibus i tak dalej. No ale…

    1. Prawa dolna przykładowa strona. „THE TETRIS COMPANY”. Henk oraz Aleksiej przypieczętowują umowę, kładąc swe zaciśnięte pięści na stole, obok siebie. Tylko że kciuki powinni mieć po przeciwnych stronach i jako piąte palce, a nie czwarte. Rozumiem, że z tymi zgiętymi to symbolika nawiązująca do klocków w kształcie „L”, ale nie powinna naruszać zwykłej logiki.

      Lewa dolna – kto pali szluga przed włączonym (!) wentylatorem, postawionym na monitorze (!)? Przecież cały wydmuchiwany dym by szedł prosto w oczy.

      Prawa górna – hyhyhyhy, ostatni kadr, hyhyhyhy, cool, hyhyhyhy.